SZYBKIE INFO:

[24.04.2017] Kochani, miałem przerwę od bloga i od maili, komentarzy. Ech - czas leci jak szalony. Postaram się odpisać na tyle maili, ile zdołam :) Póki co - pozdrawiam!

[12.03.17] Dziś temat przyjemny - o seksie na własną rękę :)

UWAGA: Zaczęła się wielka zbiórka pieniędzy na organizację największej w historii Parady Równości - zachęcam gorąco do dokonywania wpłat: Zobacz szczegóły. Wspólnie powalczmy o lepszą przyszłość dla nas wszystkich.

środa, 14 listopada 2012

Wydaje Ci się, że wiesz, kim jesteś


Oj, dostało mi się po garbie już niejeden raz za to, żem milczał jak zaklęty przez bodaj pół roku (jak nie lepiej). A dziś trafiłem na grupę fanów mojego bloga na Kumpello i stwierdziłem, że jednak coś trzeba napisać. O życiu, o rozwoju, o myśleniu. Podzielić się, jaki to ostatnio sekret zgłębiłem.

Żeby nie robić gigantycznych hiper-skoków w rzeczywistości - ostatnio pisałem o tzw. mechanizmach obronnych. Jest ich znacznie więcej, niż te, które opisałem, dlatego do tematu pewnie będę wracał i wracał. Dziś jednak chciałbym skrobnąć kilka słów o tzw. ego. Czym ono jest? Jaką rolę pełni? Oto wielkie pytania, które prowadzą do wielkich odpowiedzi. A one - do wielkich zmian. Mam nadzieję, że jesteś gotowy.

Ego, czyli wszelkie "ja", które występuje w każdym zdaniu, które wypowiesz lub pomyślisz. Gdy myślisz o sobie, jaki obraz siebie widzisz? Przyjrzyj mu się dokładnie. Jakie ma cechy? Jak się zachowuje? Jaką ma minę? Może mu czegoś brakuje? Jakie przeżywa emocje? Jak to wyraża? Jakimi zachowaniami, gestami?

Okej. Pytanie podstawowe: Czy to naprawdę TY?

Przecież obraz jest "tam", a Ty jesteś tu, w sobie, w miejscu, w którym o tym obrazie myślisz. Czy to naprawdę jesteś Ty? Możesz być tego pewien na 100%?

To niezwykła umiejętność naszego umysłu do tzw. wielokrotnej dysocjacji sprawia, że możemy widzieć siebie i jednocześnie być "w sobie". Jest więc obraz Ciebie i Ty, który o ten obraz tworzy. Jedyne, co utrzymuje ten obraz, to Twoja wiara w to, że jest prawdziwy. Gdy w to wątpisz, gdy oświeca Cię światło błogiej samoświadomości, że to tylko obraz w głowie - taki jak setki innych - to zaczynasz rozumieć, że jesteś Bogiem. I masz nieograniczoną moc kreacji.

Zadaj sobie kolejne pytanie: Na ile te obraz "Ciebie" jest aktualny?

Czy to na pewno "Ty" w chwili obecnej? Odkryjesz, że nie. Bo Ty w chwili obecnej jesteś w chwili obecnej, a ten obraz ZAWSZE pochodzi z przeszłości lub przyszłości. Nawet, jak wyobrażasz sobie siebie w danym momencie, gdy wyobrażasz sobie sam siebie, to i tak jesteś milisekundę za teraźniejszością i już żyjesz nie tym, co jest, ale tym, co było.

Czy na pewno masz tylko jeden obraz?

Rozpocznij systematyczną obserwację samego siebie w chwili obecnej i zobacz, jak zmienia się obraz Ciebie w Twojej wyobraźni. Raz jesteś starszy, raz młodszy, raz jesteś mężczyzną, a raz ... kobietą. Raz jesteś mniejszy, raz większy itd. Umysł w czasie rzeczywistym, bazując na swoich doświadczeniach oraz przekonaniach, buduje obraz Ciebie wedle własnych prawideł - u każdego innych. Ktoś towarzyski buduje obraz dużego, pewnego siebie w towarzystwie. Kto inny - nieśmiały - swój obraz pomniejsza.

Zdarza się, że mamy dwa obrazy siebie, które toczą między sobą sprzeczkę, kłótnię albo nawet awanturują się, robią burdę, wygrażają sobie wzajemnie. To struktura konfliktu wewnętrznego. Podczas niego mamy tendencję do "wnikania" w jedno "ja" i przyklejania obrazu drugiego "ja" do kogoś innego, z kim - jak nam się wydaje - wchodzimy w konflikt. Tak naprawdę cały dramat rozgrywa się w nas. W psychologii mówi się o projektowaniu swoich myśli na kogoś. To sytuacja, w której jedna osoba ni stąd, ni zowąd nagle przypisuje komuś jakieś złe cechy (które wyparła u siebie) - czasem nawet nie posiadając jakiś doświadczeń z tą osobą. To jednak nie przeszkadza "dobremu ego" wyrzucić na kogoś całego swojego syfu mentalnego. I tak zaczyna się jatka. Jeśli spotka to Ciebie, olej to, bo inaczej wejdziesz w pętelkę i sam sobie zainstalujesz konflikt - co nie jest Ci potrzebne.

Różne obrazy "ja" dyktują Ci, jaki masz być w każdej sytuacji. Widzisz w wyobraźni obraz swojej matki lub ojca, który mówi Ci, jak masz stać, że masz się przywitać, znaleźć dobrą pracę i tak dalej. Tak naprawdę to dzieje się w Twojej wyobraźni. Nawet jeśli Twoi rodzice naprawdę Ci tak mówili - to i tak w jakimś celu do tego wracasz we "wspomnieniach" (to tak naprawdę wyobrażenia). Dlaczego? Bo to ego prezentuje tak naprawdę Twoje przekonania. Sam wierzysz w to, co mówili Ci Twoi rodzice, a przypominasz sobie o tym, "wspominając". Łatwo się nabrać na tę iluzję, że "ktoś mnie zmusił". Nie istnieje coś takiego, jak "ktoś mnie zmusił" - wybór jest zawsze podyktowany neurologią, czyli tym, co de facto dzieje się w Twojej głowie.

I tak siedzą te Twoje ega w Twojej głowie i nawijają. Cały czas, dzień i noc. Każde z nich opracowało swoje mechanizmy obronne, swoje nawyki i zachowania. Problem nie w tym, że one są. Być muszą, bo tak jest skonstruowany nasz układ nerwowy. Te ega są zlepkiem czyiś słów, zaobserwowanych zachowań, które "pożyczamy" - naśladujemy mniej lub bardziej wiernie. Idziemy przez życie i powiększamy naszą bazę danych o nowe dialogi wewnętrzne, nowe modele, którymi będziemy się posługiwać. Problem polega na tym, że mylimy je z rzeczywistością. Zamiast traktować te wszystkie obraz i dialogi jak instrukcje, jak mapę terenu - traktujemy to jak sam teren, jakby to było coś rzeczywistego. To taki magiczny moment koło 5 roku życia, że zaczynamy wierzyć w to, co dzieje się w naszych głowach. To moment powstania ego - początek naszego "ja".

Gdy zaczniesz podchodzić do tych obrazów i dialogów jak do tego, czym są one w rzeczywistości - a więc jak do halucynacji - zauważysz, jak bardzo ulżysz swojemu ciału. Oto bowiem przestaniesz odczuwać ciągłą potrzebę bycia w jakiejś pozie, w wymyślonej przez ego formie, i będziesz mógł siedzieć, iść, mówić swobodnie. Skończy się nieustanne zabieganie o to, by inni postrzegali Cię tak, jak Ty byś chciał być postrzegany. Bowiem zajarzysz, że to tylko obrazki - ogólne wytyczne, czasem przydatne, czasem szkodliwe.

Kiedyś wyobrażałem sobie DreamWalkera jako "człowieka sukcesu" - w garniturze, drogim aucie, apartamencie. Rozmowy z klientami, szkolenia, szklane wieżowce za oknem, piękna pogoda. Ten obraz kosztował mnie mnóstwo nerwów. Utrzymanie obrazu "człowieka sukcesu" zżerało mnie nie tyle finansowo, co emocjonalnie. Bo wciąż obawiałem się, co będzie, jeśli ten obraz się posypie. I wiesz co? Życie dało mi wpierdol na maxa, pokazało, gdzie jestem. I jestem Rzeczywistości za to wdzięczny. Dzięki temu zrozumiałem, że im większa wiara w marzenie w przyszłości, tym większe napięcie i lęk w teraźniejszości. Marzenia o apartamentach czasem się spełniają, ale gdy się nie spełnią a bardzo na to liczyłeś - to masz doła. Taki jest emocjonalny rachunek. I czasem szkoda przegapić piękny zachód słońca czy powiew ciepłego wiatru na twarzy tylko po to, by ciągle żyć marzeniami ego. Które nawet nie są jego, bo są tylko kalką po: rodzicach, mediach, grupach koleżeńskich. Te wszystkie domki z basenem, te labladory biegające po zielonej trawce, te luksusowe auta i wycieczki z palemką w tle - nie są warte przegapiania tego, co jest tu i teraz. Jedynego prawdziwego momentu w Twoim życiu - teraźniejszości. Cała reszta to fikcja nieustannie napędzana wiarą i Twoimi egami, które biją się, jak masz dziś wyglądać, czy uśmiechnąć się czy mieć poważną minę, czy iść srać czy może jeszcze wytrzymać chwilę. Te ega zagospodarowały ciało, męcząc je w okrutny sposób, którego nawet większość z nas nie czuje, bo ciągle kursuje na linii przeszłość - przyszłość. Owe "teraz" to tylko mignięcie, nanosekunda na linii czasu, punkcik, który przerabia przyszłość na przeszłość. Jeśli tak myślisz - to pracujesz na chorobę. Nie pytaj, skąd to wiem. W rzeczywistości koncept czasu jest cały czas w teraźniejszości - dynamicznie tworzony i burzony wedle Twojej nie intencji, ale wiary. Ale już niedługo, bowiem gdy zaczniesz kwestionować prawdziwość swoich poglądów poprzez ciągłe pytanie siebie, na ile coś jest prawdą - odkryjesz w sobie potencjał rysowania takich obrazów siebie, abyś był szczęśliwy i zadowolony. Byś osiągał to, co chcesz. I jak chcesz.

A pod tymi nieustannie dyktującymi Ci obrazami siebie kryje się - w sercu - coś więcej. Twoje prawdziwe pragnienia. Pragnienia serca, które są zawsze w teraźniejszości. W końcu dokopiesz się do głosu serca, w końcu wyciszysz inne dialogi i usłyszysz je. I to są te momenty w życiu - dla mnie - które są najpiękniejsze. To spontaniczne spacer, uśmiechy, słowa, to magia bycia tak bardzo rozgoszczonym w teraźniejszości, że gdyby nie jakieś ego, to byś mógł rozkoszować się herbatką przez 3 godziny. Niemniej nie martw się - zawsze pojawi się jakieś ego, które Ci przypomni, że przecież nie można tak siedzieć i 3 godziny rozkoszować się herbatką - przecież masz pracę, naukę i wiele innych w chuj ważnych dla ego rzeczy, które trzeba wykonać, by kompulsywnie podtrzymywać obraz siebie jako dobrego pracownika/ ucznia/ syna. Pytanie tylko, kto tu rządzi? Twoja świadomość wyboru? Czy Twój zaśmiecony rodzicielsko-medialną papką?

Oto sprawy warte przemyślenia. Tu. I teraz. Działaj i baw się.
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

TOP 10 miesiąca