<?xml version='1.0' encoding='UTF-8'?><?xml-stylesheet href="http://www.blogger.com/styles/atom.css" type="text/css"?><feed xmlns='http://www.w3.org/2005/Atom' xmlns:openSearch='http://a9.com/-/spec/opensearchrss/1.0/' xmlns:georss='http://www.georss.org/georss' xmlns:gd='http://schemas.google.com/g/2005' xmlns:thr='http://purl.org/syndication/thread/1.0'><id>tag:blogger.com,1999:blog-8922693437604571161</id><updated>2012-01-22T20:49:43.401+01:00</updated><category term='szczęście'/><category term='monogamia'/><category term='ciekawostki'/><category term='wiek'/><category term='miłość'/><category term='homofobia'/><category term='tolerancja'/><category term='bóg'/><category term='wdzięczność'/><category term='świadomość'/><category term='samotność'/><category term='duchowość'/><category term='przywiązanie'/><category term='styl życia'/><category term='uwodzenie'/><category term='reguła niedostępności'/><category term='wierność'/><category term='wybaczanie'/><category term='energie'/><category term='kościół'/><category term='rozwój'/><category term='wiara'/><category term='tęsknota'/><category term='zakochanie'/><category term='kumplostwo'/><category term='zdrowie'/><category term='autentyczność'/><category term='gej marketing'/><category term='atrakcyjność'/><category term='dojrzałość'/><category term='bycie nagrodą'/><category term='branża'/><category term='seks'/><category term='inteligencja socjalna'/><category term='historie'/><category term='przyjaźń'/><category term='medytacja'/><category term='zaufanie'/><category term='prywatność'/><category term='lingwistyka uwodzenia'/><category term='poligamia'/><category term='zasoby'/><category term='teoria orbit'/><category term='serce'/><category term='płacz'/><category term='gra wstępna'/><category term='zdrada'/><category term='nauka'/><category term='maski'/><category term='alkohol'/><category term='rozczarowanie'/><category term='zranienie'/><category term='inteligencja emocjonalna'/><category term='rozstanie'/><category term='tajemniczość'/><category term='gejdar'/><category term='koherencja'/><category term='dualizm'/><category term='związek'/><category term='konflikt'/><category term='inner game'/><title type='text'>Sztuka bycia Gejem</title><subtitle type='html'>sekrety udanego gejowskiego życia</subtitle><link rel='http://schemas.google.com/g/2005#feed' type='application/atom+xml' href='http://gay-relations.blogspot.com/feeds/posts/default'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8922693437604571161/posts/default?max-results=100'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://gay-relations.blogspot.com/'/><link rel='hub' href='http://pubsubhubbub.appspot.com/'/><link rel='next' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8922693437604571161/posts/default?start-index=101&amp;max-results=100'/><author><name>DreamWalker</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05939557115839409658</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><generator version='7.00' uri='http://www.blogger.com'>Blogger</generator><openSearch:totalResults>146</openSearch:totalResults><openSearch:startIndex>1</openSearch:startIndex><openSearch:itemsPerPage>100</openSearch:itemsPerPage><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8922693437604571161.post-3874490646100673995</id><published>2011-12-24T14:17:00.000+01:00</published><updated>2011-12-24T14:17:35.810+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='rozczarowanie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='zranienie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='rozstanie'/><title type='text'>Jak przeżyć rozstanie - survival</title><content type='html'>Miesiąc, rok, 10 lat, 20 - nie ma znaczenia, ile byliście ze sobą. Ważne, jak to udźwigniesz. Każdy związek kiedyś się kończy i od jego początku trzeba być na to gotowym w każdej chwili. Jednak nie zrozum mnie źle - nie mówię tego w tonie pesymistycznym. To po prostu spostrzeżenie. Związki się kończą - wszystkie od A do Z. Czy to rozstaniem, czy to zdradą, czy to śmiercią partnera. Kończą się cicho lub z hukiem, spokojnie lub z nerwami. Tyle rozstań, ile związków.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Każdy ma swoją historię.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Moja babcia przeżyła z moim dziadkiem ponad 50 lat. A gdy dziadek odszedł - ona, będąc w wieku 81 lat, musiała się zmierzyć ze swoim przywiązaniem do niego. Z depresją, pustką, czasem poczuciem samotności. To nie ominie nikogo - mnie również nie ominęło.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Jak to przeżyć?&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie ma łatwej i prostej recepty. Zebrałem do kupy swoje doświadczenia oraz moich znajomych. I powstał z tego swego rodzaju poradnik - zbiór technik i podejść, które mogą okazać się pomocne. Niech to będzie mój prezent na Święta dla każdego, kto wciąż żyje w rozpaczy, jak również dla każdego, kto jest w związku - bo nikt z nas nie wie, który pocałunek będzie tym ostatnim.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;1. Oddychaj&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;&lt;br /&gt;&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;Wiem, dziwna porada. Ale pomaga. Pochodzi z filmu "Pod słońcem Toskanii" - jednego z moich ulubionych, do których wracam latami. Po prostu oddychaj, niech czas leci, a Ty skoncentruj się tylko na swoim oddechu. Jeśli cokolwiek Cię od niego odciągnie - natychmiast do niego powróć. I tak na nowo i na nowo. Aż wrócisz do źródła życia, którym on jest.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;2. Upewnij się, że to koniec&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;&lt;br /&gt;&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;Chyba nie ma nic gorszego, niż niedopowiedzenie. Co innego śmierć partnera, co innego - gdy partner niby odchodzi, a niby daje sygnały, że coś jednak czuje. Jeśli odszedł, a Ty wciąż masz nadzieje - poproś go o to, by jednoznacznie określił, że&lt;b&gt; to koniec związku na zawsze&lt;/b&gt;. Na początku będzie to być może dla Ciebie cios i ból, ale pozwoli Ci zrobić pierwszy krok, by zamknąć ten rozdział w swoim życiu raz na zawsze. Lepsze są jasne sytuacje, w których przynajmniej wiesz, na czym stoisz, niż łudzenie się, że może kiedyś coś jeszcze między wami będzie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;3. Spytaj siebie, co on o Tobie myśli&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;&lt;br /&gt;&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;To ważne ćwiczenie. I żeby je przeprowadzić - nie musisz wcale z nim rozmawiać. Tu chodzi dokładnie o to, co Ty myślisz, że on myśli o Tobie. Powiedzmy, że Cię zdradził, odszedł, może teraz jest z innym... Jak to świadczy o Tobie? Czy jesteś kimś gorszym? Zrób listę myśli i opinii, które - wg Ciebie - on ma o Tobie. Myśli, że jesteś żałosnym dupkiem? Frajerem? Obwinia Cię o coś?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Teraz uświadom sobie, że to Ty sam o sobie tak myślisz.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tak, dokładnie - sam wyrażasz swoje pretensje i osądy o samym sobie w swojej wyobraźni - robiąc to jego ustami i słowami. Być może nie gadacie od jakiegoś czasu, ale w swojej głowie sam robisz sobie problem. Bo w rzeczywistości nie liczy się to, co on o Tobie myśli po tej całej historii - najważniejsze jest to, co Ty myślisz o samym sobie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;4. Odkryj, co on Ci dawał&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;&lt;br /&gt;&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;Partner to nie tylko partner - to też wartości, które reprezentował i wnosił do Twojego życia. Wartości, które zniknęły razem z nim. Co to było? Poczucie bezpieczeństwa? A może bezpieczeństwo finansowe? Opiekuńczość? Troskę? Poczucie, że jesteś kimś wyjątkowym?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Twój umysł żył w przeświadczeniu, że ta osoba dawała Ci te właśnie rzeczy. Teraz czas wziąć odpowiedzialność za siebie i poczynić starania, aby dać sobie te same wartości samemu sobie. Skoro on nie może lub nie chce - musisz zadbać o to sam.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zrób zatem listę owych wartości, które wnosił w Twoje życie Twój partner, jak również określ to, w jaki sposób to robił. Np. opiekuńczość: przykrywał Cię kołderką, robił śniadanie do łóżka itd. Bezpieczeństwo finansowe: miał dobrą pracę i przynosił do domu dużo pieniędzy. Itp.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Następnie zastanów się, dlaczego te wartości są dla Ciebie takie ważne i czy naprawdę musisz to mieć, aby być szczęśliwym, spełnionym człowiekiem a Twoje życie było udane. Być może część z nich odpadnie i okaże się, że wcale nie musisz mieć śniadanek do łóżka rano, aby być szczęśliwym.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Potem określ te, które są dla Ciebie kluczowe i pomyśl, w jaki sposób możesz osiągnąć je po swojemu. Np. kasę możesz zacząć zarabiać sam, samemu sobie dając poczucie bezpieczeństwa finansowego. W ten sposób już nikt nigdy nie będzie Ci "dawał" poczucia bezpieczeństwa finansowego - najwyżej je powiększał. Niemniej to już nie będzie dilerstwo i uzależnienie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;5. Zburz jego idealny obraz&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;&lt;br /&gt;&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;Uświadomienie sobie, że kochasz nie jego, lecz jego wyidealizowany obraz jego w swojej głowie, daje wgląd w siebie i pomaga odzyskać odpowiedzialność za siebie oraz swoje emocje. Czy naprawdę on był/ jest taki idealny? Czy idealny facet odchodzi? Czy nie miał żadnych wad?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Realizacja tego punktu potrafi sprawić prawdziwy kłopot, jeśli partner umarł. W naszej kulturze nie wolno mówić źle o zmarłych. Niemniej nikt nie każe Ci mówić o nim źle. Tu chodzi o to, by w Twojej głowie był obraz realistyczny, zbliżony do prawy, a nie wyidealizowany ani obraz ułomny. Realistyczny obraz to obraz odpowiadający prawdzie - czyli pokazujący Twojego byłego jako normalnego człowieka, takiego jak każdy inny. Realistyczny obraz pozwala też pojąć, że wszystkie te zalety Twojego exa to - patrząc pod innym kątem - też wady.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;6. Pozwól płynąć emocjom&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;&lt;br /&gt;&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;Nie było mądrego jeszcze, który by zaradził na to. Rozstanie to ból i cierpienie. Koniec kropka. Musisz to przeżyć, nie masz innego wyboru. Czasem będziesz chciał powstrzymywać napływające kiepskie emocje - czy to podczas spotkania towarzyskiego, czy to podczas jazdy autobusem. Ale nie duś ich długo - znajdź chwile dla siebie, aby pozwolić tym emocjom zamanifestować się w Twojej świadomości. Nie chodzi o to, by za tymi emocjami podążać zawsze i wszędzie - to zgubiło już niejednego. Ważne, by odebrać od nich wiadomość. Czasem to wiadomość bardzo smutna, przerażająca, wkurzająca. Ale odbierz ją i podziękuj sobie za to. W ten sposób rozwiniesz świadomość samego siebie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;7. Bądź świadomy tego, jaki mechanizm obronny wytworzysz&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;&lt;br /&gt;&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;Niektórzy po wielkich rozstaniach stają się zgnuśniali i zepsuci. Unikają wchodzenia w związki w strachu przed kolejnym zranieniem. Stają się chłodni, niedostępni, potencjalnych kandydatów kasują na starcie. To tzw. mechanizm obronny. Ma on słuszną intencję - mechanizm ma na celu ochronę. Niemniej jeśli ten mechanizm obronny nie stanie się częścią strategii pozyskiwania kolejnego partnera, lecz będzie żył własnym życiem - istnieje ryzyko, że zdominuje system. Wtedy trzeba pracować nad swoimi historiami umysłowymi - ponieważ ego broni się przed zranieniem tak bardzo, że uniemożliwia normalne funkcjonowanie. Zrozumienie, co było istotą tego zranienia, pozwoli przepracować cierpienie i przekuć je na nową strategię pozyskiwania partnera.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przykład:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;ul&gt;&lt;li&gt;Zenek poznaje faceta. Facet wyraża nim umiarkowane zainteresowanie, ale w końcu jednak się do Zenka przekonuje.&lt;/li&gt;&lt;li&gt;Po pewnym czasie wychodzi, że facet ciągle myśli o swoim byłym i chce do niego wrócić. Świat Zenka się załamuje.&lt;/li&gt;&lt;li&gt;Zenek ma wybór: albo zrazić się do wszystkich związków, facetów, głupio generalizować, że "wszystkie pedały to kurwy" itd. ALBO może włączyć tę lekcję do swojej nowej strategii pozyskiwania faceta, zadając sobie pytanie: Jak upewnić się, że facet, z którym się spotykam, wyszedł z poprzedniego związku w 100%?&lt;/li&gt;&lt;/ul&gt;&lt;div&gt;Facetów trzeba testować, to chyba nie nowość. Nie mówię tutaj o czymś podyktowanym złośliwością, ale bardziej ciekawością i chęcią przekonania się co do wartości faceta, z którym się zadajesz i zamierzasz związać na dłużej.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;b&gt;Podsumowując &lt;/b&gt;- największe życiowe porażki można przekuć na najważniejsze życiowe lekcje. Niemniej trzeba w to wsadzić sporo ciężkiej pracy. Powyższe porady nie są "na raz". Trzeba nimi żyć i serio wziąć je sobie do serca, podążać za nimi w dzień i w nocy. Aż pewnego dnia wszystkie bóle rozpłyną się a to, co będziesz miał wewnątrz, będzie spójne, stabilne i spokojne.&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8922693437604571161-3874490646100673995?l=gay-relations.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://gay-relations.blogspot.com/feeds/3874490646100673995/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://gay-relations.blogspot.com/2011/12/jak-przezyc-rozstanie-survival.html#comment-form' title='Komentarze (5)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8922693437604571161/posts/default/3874490646100673995'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8922693437604571161/posts/default/3874490646100673995'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://gay-relations.blogspot.com/2011/12/jak-przezyc-rozstanie-survival.html' title='Jak przeżyć rozstanie - survival'/><author><name>DreamWalker</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05939557115839409658</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>5</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8922693437604571161.post-8864344174690097918</id><published>2011-09-19T18:25:00.001+02:00</published><updated>2011-09-19T18:28:14.206+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='samotność'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='zdrowie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='inteligencja socjalna'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='styl życia'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='zranienie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='inteligencja emocjonalna'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='historie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='świadomość'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='tolerancja'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='rozwój'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='związek'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='szczęście'/><title type='text'>Która historia odtrącenia - czyli przyczyna 99% problemów na świecie</title><content type='html'>Chłopiec miał jakieś 3, może 4 lata. Wychowywała go praktycznie tylko matka i babcia, ponieważ ojciec był za granicą. Z chłopcem coś było nie tak. Za często płakał. Za często chciał się przytulać do mamusi. Gdy przychodził do niej ze swoimi problemami, ona chłodno go odtrącała. Mówiła, że musi radzić sobie sam. W tonie jej głosu było słychać chłód, skreślenie, obojętność.&lt;br /&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Chłopiec zaczął myśleć, że coś jest z nim nie tak.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Szkoła była dla niego wielkim stresem. Choć był bardzo grzeczny i uczył się najlepiej, jak tylko mógł, ciągle chorował. Bóle brzucha, przeziębienia. Gdy w jednym roku szkolnym z powodu chorób opuścił więcej, niż 100 godzin lekcyjnych, prawie nie został promowany do klasy następnej. Uratowała go tylko interwencja jego mamy - nauczycielki w tej samej szkole.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Potem dostał niewyobrażalny opierdol. Za to, że chorował...&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Przedłużający się stres i choroby próbował kontrolować, jak tylko mógł. Wiedział, że nie może zawieść swojej matki. Liczył, że ona choć raz pokocha go takiego, jakim jest - bez względu na stan zdrowia, bez względu na zachowanie.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Chłopiec zaczął unikać WF-ów. Czuł, że nie jest tak sprawny, jak inni chłopcy. Oni śmiali się z niego i wyzywali go od ciot, gdy tylko WFista opuścił salę. Albo w szatni - gdzie nikt nie słyszał.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Gdy chłopiec poskarżył się swojej mamie - ona chłodno go zbeształa. Że ma umieć sam się obronić. Że ona mu nie pomoże.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;I był taki moment, gdy chłopiec pozostał sam. Sam ze swoimi problemami, niewyobrażalnymi lękami, stresem i upokorzeniem, jakie odczuwał.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Minął jakiś czas i chłopiec zaczął dorastać. Odkrył, że bardziej interesują go chłopcy. Jednak wyparł się tego, nie chciał się do tego przyznać nawet przed samym sobą. W tle w końcu stała apodyktyczna matka, której jedynym celem było całkowite podporządkowanie sobie woli swojego dziecka. Chłopak dorastał w częściowej izolacji, w piekle zamkniętym w czterech ścianach. Ilekroć rozbolał go brzuch, dostawał opieprz. I nie byłoby w tym nic strasznego, gdyby nie to, że w sercu czuł rozpacz i niewyobrażalną pustkę za każdym razem, kiedy tak bardzo mocno się starał, aby matka go pokochała. I za każdym razem, gdy odtrącała go jako swojego syna.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Pewnego dnia zakochał się.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;W chłopaku oczywiście. Doznał tak pięknego uczucia, iż zrozumiał, że jego odmienność nie może być niczym złym. To świat się pomylił w osądzaniu tego. I powiedział o tym swojej matce.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Tak otworzyły się wrota piekieł.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Tak zaczęły się próby leczenia. Tak zaczęły się kontrole i inwigilacje. Tak zaczął się potok niekończących się chorych podejrzeń - z kim to robił, gdzie, z jak wieloma... Podczas, gdy chłopak chował się pod biurkiem i płakał godzinami, bo wiedział, że jego świat właśnie runął.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Nie miał innego wyjścia.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Musiał ukrywać wszystko przed światem. Potajemne spotkania, potajemnie poznani chłopacy przez internet. Ci, których spotykał, też się bali. To było małe miasteczko. Wszyscy wszystkich znali.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Próby stworzenia przez niego jakiegokolwiek udanego związku zawsze legły w gruzach.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Oto przepowiednie wszystkich pesymistycznych psychologów się spełniały. Ktoś, kto został nauczony, że jest kimś gorszym, że jest nikim i nie należy mu się miłość, szacunek i uznanie, że nie jest wart tych rzeczy, jest tak głęboko o tym przekonany, że przekonuje do tego cały świat.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Chłopak wiele razy zakochiwał się. Zawsze przypłacał to bólem, złamanym sercem. Zawsze był odtrącany, odpychany, odrzucany.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Kilka razy udało mu się zbudować nieco dłuższą relację, ale zawsze z kimś nieodpowiednim. Z kimś, kto nim gardził, wyśmiewał go, kto zlewał go obojętnością. Chłopak zamarzał od środka. Czuł tak nieopisaną samotność, że nie ma słów, aby ją opisać. Czuł lęk, że nikt nigdy do końca życia go już nie pokocha. Czuł rozpacz z powodu tego, że jest kimś nieuleczalnie gorszym i niewartym miłości.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Pewnego razu poznał kogoś bardzo wyjątkowego. Zakochał się w nim ze wzajemnością. Nigdy z nikim tak dobrze się nie dogadywał. Każdy dzień mieszkania z nim przekonywał go, że jest on miłością jego życia. Każda sekunda wspomnień, które z nim wspólnie stworzył, wyryła się głęboko w jego umyśle - zmieniając jego życie raz na zawsze.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;A gdy wielka miłość chłopaka oznajmiła, że jednak nie umie przestać kochać swojego poprzedniego chłopaka, zapadła ciemność.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Uciekł.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Biegł przed siebie, jak najdalej. Świat robił się ciemny i dziwnie rozmazany.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Wrócił do swojej apodyktycznej, chłodnej matki. Ta przyjęła go z miną wyższości pt. "A nie mówiłam, że tak będzie. Że wrócisz..."&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Wtedy życie chłopaka zmieniło się w wegetację. Budził się, jadł, robił, co do niego należy, a potem szedł spać. I tak przez wiele miesięcy. Światło letniego słońca oświetlało jego pokój, ale nie docierało wgłąb jego pogrążonego w rozpaczy umysłu.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Pomimo, że był dorosły i mógł żyć własnym życiem - wewnątrz nosił dziecko. Małe, skrzywdzone, odtrącone dziecko. Dziecko inne. Dziecko chorowite. Dziecko niechciane, które nigdy miało się nie urodzić. Dziecko, które płakało z rozpaczy, samotności i przejmującego smutku.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Na zewnątrz natomiast chłopak nosił maskę chłodu i agresji.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Stał się wulgarny, oziębły, zdystansowany. Zgnuśniały i zepsuty. Kiedyś grzeczny chłopiec, który przynosił mamusi na świadectwie samie piątki i szóstki z nadzieją, że może chociaż z tego powodu mamusia go pokocha. Dziś - opryskliwy, agresywny, chłodny niczym lodowiec.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Wyrósł z bycia ofiarą. Zaczął być katem.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;***&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Oto w jakiej kulturze żyjemy. Jesteś facetem? To bądź hetero. Broń Boże nie bądź jak baba. Okazuj tylko złość. Okazuj tylko chłód. Doświadczanie jakichkolwiek innych emocji jest złe. Bądź dominujący. Nie wolno Ci mieć problemów. A jeśli je masz - musisz radzić sobie sam. Tak robią PRAWDZIWI faceci.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;A co jeśli się boisz?&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;A co jeśli nie umiesz poradzić sobie ze swoimi problemami i akurat nie masz pod ręką najpopularniejszego wśród PRAWDZIWYCH mężczyzn panaceum na wszystkie problemy, czyli alkoholu?&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Wiesz co?&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Nie jesteś PRAWDZIWYM mężczyzną.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Jesteś tylko ciotką. Dziewczynką. Miękką cipką. Albo...&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;b&gt;Uwierzyłeś w stereotyp "prawdziwego mężczyzny".&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Cóż, nie Twoja wina. Taka kultura, nie inna. Twoja wina będzie, jeśli nic z tym nie zrobisz. Sam wpadniesz w sidła, które zastawił na Ciebie Twój umysł. Zjesz swój własny ogon. Wewnątrz może będziesz miał ochotę płakać, ale powstrzymasz się (przynajmniej w towarzystwie), bo faceci nie płaczą.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;b&gt;Ojcowie nie płaczą na pogrzebach swoich dzieci, choć w środku rozrywa ich ból.&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;A potem ktoś jest zdziwiony, że mężczyźni są bardziej chorowici od kobiet...&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;To zaślepienie, że część kobiet pretenduje do wstąpienia w "męskie role". Nie jest to takie pewne, czy warto.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Bycie mężczyzną w tej kulturze to forma choroby psychicznej, która jest tak popularna, że zyskała status standardu. Jednak te wszystkie wynaturzone, pseudonieemocjonalne zachowania nie leżą w naszej naturze. O czym informują nas nasze ciała, nasze emocje, nasze myśli.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;ul&gt;&lt;li&gt;To okej mieć emocje i uczucia.&lt;/li&gt;&lt;li&gt;To okej być uległym.&lt;/li&gt;&lt;li&gt;To okej płakać.&lt;/li&gt;&lt;li&gt;To okej być słabym i chorym.&lt;/li&gt;&lt;li&gt;To okej nie radzić sobie z problemami i poszukiwać pomocy kogoś innego.&lt;/li&gt;&lt;li&gt;To okej być gejem.&lt;/li&gt;&lt;/ul&gt;&lt;div&gt;Nie daj się kurwa nabrać. Nasza kultura oszalała. To obłęd pt. kto jest bardziej męski. To obłęd ganiania za kasą i kupowania nowych zabawek, żeby pokazać, kto sobie lepiej radzi w życiu i jest bardziej "prestiżowy". To kult ciała, kasy, pracy, stanowisk, władzy. Chcesz grać w grę, w której nie ma wygranych a są tylko przegrani?&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Przyjrzyj się bacznie - ci wszyscy "prawdziwi" faceci nie są szczęśliwi.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Owszem, nauczyli się udawać, że jak mają alkohol i kasę, to są. Ale przyjrzyj się uważniej, zdradzą ich szczegóły. Zdradzą ich te krótkie mikroekspresje twarzy, gdy mówią o swoich byłych kobietach. Zdradzą ich te niemal niezauważalne gesty smutku, desperacji. I ukrytego strachu przed utratą męskiej dumy, godności. I popatrz ogólnie - oni nie piją bez powodu. I nie daj się zwieść - nie chodzi o dobrą zabawę.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Chodzi o to, by przestać myśleć, cierpieć, umierać.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Ja już podjąłem decyzję - nie chcę być "prawdziwym" mężczyzną. Chcę być nieprawdziwym mężczyzną. Chcę być słaby, chorowity, chcę płakać na Bambi, chcę wyrażać swoje emocje. Chcę być homo. Chcę doświadczyć w pełni bycia sobą.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Dlaczego?&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Powodów mam mnóstwo. Ale jest jeden najważniejszy.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;To ja byłem tym chłopcem...&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8922693437604571161-8864344174690097918?l=gay-relations.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://gay-relations.blogspot.com/feeds/8864344174690097918/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://gay-relations.blogspot.com/2011/09/ktora-historia-odtracenia.html#comment-form' title='Komentarze (19)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8922693437604571161/posts/default/8864344174690097918'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8922693437604571161/posts/default/8864344174690097918'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://gay-relations.blogspot.com/2011/09/ktora-historia-odtracenia.html' title='Która historia odtrącenia - czyli przyczyna 99% problemów na świecie'/><author><name>DreamWalker</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05939557115839409658</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>19</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8922693437604571161.post-2072789399418176939</id><published>2011-09-02T16:29:00.000+02:00</published><updated>2011-09-02T16:29:01.502+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='tolerancja'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='homofobia'/><title type='text'>I Ty możesz być homofobem!</title><content type='html'>Nie ma znaczenia, czy jesteś stary, czy młody. Bogaty czy biedny. Wysoki czy niski. Co ciekawe - nie ma też znaczenia, czy jesteś gejem czy nie. Ty też możesz być homofobem!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie wierzysz?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Sprawdźmy to zatem. Poniżej znajduje się lista słów, które chciałbym, abyś przypasował do odpowiedniej kolumny - prawej lub lewej. Rób to szybko, sprawnie i intuicyjnie:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;heteryk &amp;nbsp;-------------------------------- &amp;nbsp;gej&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;lub &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp;lub&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;zło &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; dobro&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;różowy&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;młotek&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;piszczenie&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;zdrada&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;samochód&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;zielona herbata&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;piwo&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;mecz&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;pedofilia&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;wierność&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;wino&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;złośliwe plotki&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;wyśmianie&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;wysokie zarobki&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;normalność&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;śrubokręt&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;przygodni seks&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;mutacja genetyczna&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;obcisłe spodnie&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;wirus HIV&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;stanowczość&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;zboczenie&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;męskość&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;***&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Na pewno zauważyłeś, że miałeś pewne problemy z przypasowaniem pewnych słów do kolumn. Ciekaw jestem zatem, jak pójdzie Ci tym razem:&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;heteryk &amp;nbsp;-------------------------------- &amp;nbsp;gej&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;lub &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp;lub&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;dobro &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp;zło&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;różowy&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;młotek&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;piszczenie&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;zdrada&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;samochód&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;zielona herbata&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;piwo&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;mecz&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;pedofilia&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;wierność&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;wino&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;złośliwe plotki&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;wyśmianie&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;wysokie zarobki&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;normalność&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;śrubokręt&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;przygodni seks&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;mutacja genetyczna&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;obcisłe spodnie&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;wirus HIV&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;stanowczość&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;zboczenie&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;męskość&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;***&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Wnioski pozostawiam dla Ciebie.&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8922693437604571161-2072789399418176939?l=gay-relations.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://gay-relations.blogspot.com/feeds/2072789399418176939/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://gay-relations.blogspot.com/2011/09/i-ty-mozesz-byc-homofobem.html#comment-form' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8922693437604571161/posts/default/2072789399418176939'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8922693437604571161/posts/default/2072789399418176939'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://gay-relations.blogspot.com/2011/09/i-ty-mozesz-byc-homofobem.html' title='I Ty możesz być homofobem!'/><author><name>DreamWalker</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05939557115839409658</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8922693437604571161.post-573049490135660244</id><published>2011-08-22T20:32:00.000+02:00</published><updated>2011-08-22T20:32:51.997+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='historie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='świadomość'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='rozwój'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='szczęście'/><title type='text'>Ucieczki przed samym sobą - pętle samozagłady i wychodzenie z nich</title><content type='html'>Piwo, seks, demotywatory, nałogowa masturbacja, obżeranie się słodyczami, uciekanie w duchowość, muzykofilia, kinomania, obsesja na punkcie porno i gier komputerowych, bieganie, towarzystwo innych ludzi... - jako społeczeństwo opracowaliśmy już wiele sposobów, jak poprawić sobie humor. Gdy nachodzi nas emocja, której nie chcemy, uciekamy w to, co jest dostępne i w miarę satysfakcjonujące. Nie zrozum mnie źle - picie piwa, seks, walenie konia itd. to nie są złe rzeczy. Wszystko jest dla ludzi i nie mam nic przeciwko temu. Co innego jednak, gdy przestają być po prostu dodatkiem, a stają się sposobem na ucieczkę, uśmierzenie bólu i cierpienia...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;To działa. Problem tylko w tym, że na krótko. Da się uciec na chwilę przed swoimi myślami. Ale nie na zawsze. One wrócą. Będziesz musiał w końcu się z nimi skonfrontować.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Czemu nie dziś?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zgłębiaj się umysł, ale nie daj mu się prowadzić. Nie podążaj za jego iluzjami. Zaciśnij lewą dłoń na oparciu fotela i złap teraźniejszość, utrzymując tzw. big mind (wielki umysł) - umysł, który jest świadomy tego, że jest tu i teraz w bezpiecznym fotelu i rzeczywistość jest przyjazna. Prawą dłoń wystaw przed siebie i badaj swój small mind (mały umysł) - ten, który fiksuje, który tworzy kiepskie emocje, który pamięta lipne historie. Umysł będzie Ci podpowiadał, byś przerwał, jeśli emocja jest tak fatalna, że trudno ją wytrzymać. Nie daj mu się zwieść, nie poddawaj się swoim ego i mechanizmom obronnym. Zanurz się w niemiłej emocji pamiętając, że nie jesteś nią. Jesteś w niej, jesteś obok niej, ale nie jesteś nią. Następnie zacznij swoim głosem wewnętrznym opisywać, co dokładnie czujesz. Nazwij tę emocję, określ jest cechy - gdzie się znajduje, w którą stronę się porusza i z jaką prędkością. Ile filii pozakładała w Twoim ciele. Odsuń na bok myśli, że tej emocji nie powinno być - powinna się ona pojawić, bo się pojawiła. Założenie, że "nie powinno jej być" nie jest zgodne z faktami - bo ona jest! Więc opisuj ją najdokładniej, jak umiesz. Zastanów się, co byś zrobił, gdybyś jej posłuchał. Do czego Cię ta emocja chce przekonać? Co chce, żebyś zrobił? Jakie byłyby tego skutki? Po co miałbyś mieć takie rezultaty? Kiedy się pojawia ta emocja? W jakich sytuacjach? Obserwuj dokładnie obrazy, które pojawiają Ci się przed oczami, jak również słuchaj dialogów wewnętrznych, które do Ciebie mówią.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pamiętaj - jeśli będzie tego za dużo (a będzie!), zawsze możesz ścisnąć lewą dłonią oparcie fotela, otworzyć oczy i krzyknąć do swoich myśli: "Zamknijcie kurwa ryj!". I wstrzymać je wszystkie, zastopować obrazy i przypomnieć sobie, że jesteś tu i teraz. Na początku nie jest łatwo, ale z czasem nauczysz się wstrzymywać to coraz skuteczniej.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A potem możesz znów ruszyć na przód na zwiedzanie swojego umysłu, wtapiając się w swoje kiepskie emocje. Pod nimi będą kolejne. Złość może skrywać lęki, rozpacz lub inne rzeczy. Odkryj, jakie emocje kryją się za tymi, które czujesz teraz. Może się okazać, że za zakochaniem kryje się poczucie bycia gorszym człowiekiem, smutek, obawy, poczucie odrzucenia. Odkryj to i trwaj w kolejnych emocjach. W końcu odkryjesz tzw. core feeling - rdzenną emocję, od której wywodzą się inne kiepskie emocje. Skup się na niej, to ona jest tą częścią Ciebie, która generuje problemy. Najczęściej to przykra emocja, której doświadczyliśmy jako dzieci - małe, bezbronne, naiwne.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ta emocja skrywa kluczową myśl, która zatruwa umysł. Odkryj, co to za myśl. Nie walcz z nią. Jeśli złapiesz się na myślach pt. "Nie powinienem mieć tej myśli, muszę ją wyrzucić" - to oznacza brak akceptacji i walkę, a to z kolei sprawi, że się tej myśli nie pozbędziesz. Twój antagonistyczny stosunek do niej będzie ją wciąż na nowo przywoływał. Dlatego najpierw musisz pracować nad zaakceptowaniem tego, że masz taką a nie inną myśl i emocję. Powinno być tak, jak jest, póki tak jest. Jak będzie inaczej - powinno być inaczej. Akceptacja pozwoli zmienić myśl, odczepić się od niej raz na zawsze. Myśl to nie wróg, tak samo emocja. To narzędzie, to program, to umysłowy algorytm, instrukcja działania. Tak działa Twój umysł - póki tak działa.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Obserwuj siebie, ćwicz uważność swoich myśli. Obserwuj obrazy, słuchaj dialogów wewnętrznych, zatapiaj się w emocjach, które generuje Twój umysł. Obserwuj swoje nawyki i zachowania, odczucia cielesne, podszepty intuicji. To wszystko nie Ty, to tylko programy. To wszystko ma jakieś wspólne wzorce, których nie dostrzegamy. I które dostrzegać zaczniemy, gdy będziemy uważni. I dopiero wtedy będziemy mogli je zmienić.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;To bardzo głęboki i intymny kontakt z samym sobą. To prawdziwy rozwój z otwartym sercem. To prawdziwa, głęboka zmiana i zrozumienie siebie. To praca na lata. To jedyna droga, jaką znam, by być coraz szczęśliwszym człowiekiem. To droga warta każdego poświęcenia.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8922693437604571161-573049490135660244?l=gay-relations.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://gay-relations.blogspot.com/feeds/573049490135660244/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://gay-relations.blogspot.com/2011/08/ucieczki-przed-samym-soba-petle.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8922693437604571161/posts/default/573049490135660244'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8922693437604571161/posts/default/573049490135660244'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://gay-relations.blogspot.com/2011/08/ucieczki-przed-samym-soba-petle.html' title='Ucieczki przed samym sobą - pętle samozagłady i wychodzenie z nich'/><author><name>DreamWalker</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05939557115839409658</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8922693437604571161.post-2669539338795187307</id><published>2011-06-17T11:05:00.000+02:00</published><updated>2011-06-17T11:05:16.262+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='medytacja'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='duchowość'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='styl życia'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='rozwój'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='szczęście'/><title type='text'>Nie trzeba odwagi, by żyć życiem, jakiego pragniesz.</title><content type='html'>Prawdopodobnie wcześniej czy później spotyka to każdego. Pewnego dnia budzimy się i boleśnie uświadamiamy sobie, że nie żyjemy życiem, jakie pragniemy. Że nie pracujemy tak, jakbyśmy chcieli. Że nie jesteśmy z osobą, z którą chcemy być. Że nie mówimy ludziom tego, co byśmy chcieli.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;To moment, w którym Twoje przeznaczenie rzuca Ci rękawice.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I pyta: Podejmiesz wyzwanie? Czy dalej śnisz?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;99,99% ludzi wybiera sen. Bo żona, bo dzieci, bo stała praca, bo obowiązki, kariera. Bo Matrix ich więzi. Jakakolwiek próba bycia sobą jest tępiona. Zauważysz to, gdy tylko spróbujesz. Ludzie nie chcą Ciebie prawdziwego, bo sami tacy nie są. Ludzie chcą, byś był taki, jaki oni chcą Cię widzieć. Chcą byś był uczynny, zaradny, samodzielny itd. Żebyś był JAKIŚ. Chcą byś żył pod ich dyktando. Każdy jeden. Im bliższa Ci osoba, tym bardziej tego chce. Myślisz, że oni tak prawdę chcą Twojego dobra? Oni tak myślą, ale w rzeczywistości skąd mogą wiedzieć, co jest dla Ciebie dobre? Skąd mogą to wiedzieć, skoro sami nie wiedzą, co jest dla nich dobre?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tego dnia, gdy przeznaczenie rzuciło mi rękawice, spojrzałem w lustro. Zobaczyłem gościa, który 26 lat żył nie swoimi przekonaniami. Nie swoimi wartościami. Który karmił się obawami, które kazały mu się poniżać. Które kazały mu tkwić w złotej klatce. Złapałem się za głowę. Rzuciłem zawód, do którego uczyłem się X lat i który - jak mi się wydawało - był moją pasją. Copywriting. Gówno a nie copywriting. Nie chcę więcej nigdy już napisać żadnego tekstu reklamowego ani hasła, choć potrafiłem zarobić na jednym zdaniu kilka tysięcy złotych. Mam dość, mam tego po dziurki w dupie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Co teraz?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie wiem, ale rzeczywistość mi to pokazuje w każdej chwili. W każdej sekundzie. Żeby to dostrzec, musisz wyciszyć umysł, przestać babrać się w jego opowieściach. Inaczej przesłonią Ci one oczywistą oczywistość, którą całe życie masz przed oczami.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Podniosłem rękawice. I nie wiem, jaki będzie wynik tego starcia.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wiem, że po drodze do życia, jakim pragniesz żyć, jest tylko jedna przeszkoda. Tzw. złote klatki. Wygodne, luksusowe, usypiające więzienia. Więzienia zbudowane z naszych przekonań, nawyków, przyzwyczajeń. Jakie to klatki na przykład?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;1. Masz tzw. "cudowny" związek od wielu lat. Niby go kochasz, on niby Ciebie. Niby wszystko jest okej. Tylko czemu myślisz o kimś innym? To nieważne, prawda? Ważne, że jest spokój, jest poczucie bezpieczeństwa. Wyjdź z tej klatki a zmierzysz się z demonami pt. samotność, porzucenie, rozpacz. One tam są, czekają na Ciebie. Póki wierzysz, że to Cię pokona, musisz siedzieć w złotej klatce i robić dobrą minę do złej gry. Ale gdy tylko partner nie widzi... O tak, wtedy - na delegacjach, w senatoriach itd. - TAM SIĘ DZIEJE DOPIERO. Pierdolą się po krzakach z byle kim, zaspokajając swoje seksualne ega. To jest dopiero konsekwencja gruchania w dupę swojego prawdziwego Ja.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;2. Masz tzw. "stałą pracę". Poczucie bezpieczeństwa to piękna halna, bo ona zakłada, że gdzieś tam, poza złotą klatką, jest jakieś niebezpieczeństwo. Bliżej niezidentyfikowane. Szef sra Ci na łeb, robisz rzeczy, które nic nie znaczą tylko po to, by dostać jakąś kasę i móc przeżyć kolejny miesiąc. Ludzie dopiero na emeryturze robią to, na co mają ochotę. Jeśli jeszcze mają zdrowie!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;3. Ktoś Cię utrzymuje - rodzice, partner, ktokolwiek. Uzależnia Cię od siebie, bo ma kasę i myśli, że sam nie da rady. Podciera sobie Tobą swoją dupę, bo boi się zmierzyć ze swoimi demonami (np. samotnością). Będzie jęczeć w nieskończoność, że płaci za Ciebie rachunki, że kładzie na Twoje utrzymanie, ale kurwa ZAPŁACI. Po co? Żebyś został. Żebyś go nie opuścił. Gdy nie ma już żadnych argumentów, trzeba użyć kasy. Jeśli ktoś nie ma czym kogoś skusić - osobowością, miłością etc. - zostaje mu już tylko mentalne kurwienie się.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jest przepis, by sobie zjebać życie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie bądź sobą. Bój się wyrażać prawdziwego siebie. Sprawdziłem to - działa zajebiście! 26 lat wchodziłem ludziom w dupy. Podlizywałem się, pozowałem, pokazywałem, jaki to ja niby jestem. Hipokryzja pełną gębą. A summa summarum okazało się, że mało tego, że jedno wielkie rzadkie gówno z tego było, to jeszcze moja samoocena leżała i kwiczała.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie musisz być odważny, by żyć życiem, jakiego pragniesz.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tu chodzi bowiem nie o odwagę, ale o wyzbycie się lęków. A konkretnie - historii, wierząc w które, generujesz w sobie lęk. Historii o śmieci, chorobach, biedzie, odrzuceniu i samotności, utracie reputacji. Przekonałem się, że gdy się boję tych rzeczy, to choruję, umieram, jestem biedny, odrzucam samego siebie i tracę resztki szacunku do siebie. Kierując się tymi lękami, staczam się i zamykam w złotych klatkach. One kastrują mnie z możliwości, jakie daje Wszechświat.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Gdy wychodziłem z mojego pierwszego szkolenia w Warszawie, byłem zdumiony. Kiedyś tak bardzo bym się tym stresował. A teraz... po prosty płynąłem. Bez myślenia, bez zastanawiania się. I czułem, że jestem sobą. Że oto w tym świecie realizuję się zgodnie ze swoimi intencjami. Jestem w pełni sobą, w każdym calu. Tak bardzo oparty na samym sobie, że wiedziałem, że mogę na sobie polegać.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Życzę tego uczucia Tobie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Życie na pół gwizdka nie jest warte przeżycia. Nie ważne którą stronę swoje wewnętrznego konfliktu wybierzesz - jeśli to, co robisz, nie jest robione CAŁYM Tobą, to nie ma sensu. Spytaj największych myślicieli, filozofów, mentalistów. Spytaj siebie. Tam w środku jest odpowiedź. Chciałbym Ci powiedzieć wytarty frazes, że "tylko Ty ją znasz", ale to nieprawda. Nie znasz odpowiedzi na pytanie, kim naprawdę jesteś i co chcesz robić. Nie znasz siebie, gówno o sobie wiesz. Niech to będzie Twoje założenie operacyjne podczas poszukiwań. Ludzie myślą naiwnie, że wiedzą, kim są, podczas gdy są to tylko wyuczone pozy, wystudiowane role.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie mam ochoty na poznawanie Twoich masek, wizerunków, pozorów. Nie mam też ochoty na poznawanie Twojego wnętrza i prawdziwego Ja, bo wiem, jakie jest. Skąd? Stąd, że wszyscy w środku jesteśmy tacy sami. Jeśli odkrywam Siebie, odkrywam również Ciebie. To tak intymne, tak prawdziwe, tak głębokie, że cały ten plastikowy matrix wydaje się przy tym walentynkową, hollywoodzką sztampą, tandetną szmirą i nieciekawym przedstawieniem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W trakcie dochodzenia do prawdziwego Siebie, zacząłem rozumieć, że to, co dzieje się z innymi ludźmi, to nie moja sprawa. Nie rusza mnie to. Ale UWAGA! To nie znaczy, że nie utrzymuję kontaktów z ludźmi. Ba! Wręcz przeciwnie - dopiero teraz zaczynam mieć prawdziwe relacje - z prawdziwym środkiem ludzi a nie ich maskami, powłokami. Widzę, jak inspiruję otoczenie i to inspiruje mnie. To, że umiem oddzielać swoje myśli od innych, nie sprawia też, że popadam w ignorancję, że mówię innym, że mam ich w dupie. Po prostu zauważam, za co jestem odpowiedzialny i na co mam wpływ. To daje moc.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Niech ta moc będzie z Tobą :-)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8922693437604571161-2669539338795187307?l=gay-relations.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://gay-relations.blogspot.com/feeds/2669539338795187307/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://gay-relations.blogspot.com/2011/06/nie-trzeba-odwagi-by-zyc-zyciem-jakiego.html#comment-form' title='Komentarze (10)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8922693437604571161/posts/default/2669539338795187307'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8922693437604571161/posts/default/2669539338795187307'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://gay-relations.blogspot.com/2011/06/nie-trzeba-odwagi-by-zyc-zyciem-jakiego.html' title='Nie trzeba odwagi, by żyć życiem, jakiego pragniesz.'/><author><name>DreamWalker</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05939557115839409658</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>10</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8922693437604571161.post-4363046567666552065</id><published>2011-06-15T13:33:00.000+02:00</published><updated>2011-06-15T13:33:34.009+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='styl życia'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='uwodzenie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='związek'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='zdrada'/><title type='text'>Jak sprawić, by facet Cię zdradzał?</title><content type='html'>Potrzebne są 2 kluczowe elementy. Ich synergia prawie zawsze sprawi, że facet, z którym jesteś, będzie Cię zdradzał i pewnie nawet okłamywał. Albo nawet odejdzie dla innego.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Element pierwszy - nudne życie.&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Och tak, chodzenie do nudnej pracy dzień w dzień. I opowiadanie, jak to pani Marysia z działu finansowego wylała na siebie kawę. Albo że w Excelu pojebały Ci się kolumny, hahahahaha. Bardzo zabawne. To brzmi jak życie Indiana Jonesa. Nudzisz się w swoim życiu? Masz styl życia bibliotekarki z 2 kotami? A Twoje zainteresowania dla innych wydają się być dziwactwem i patrzą na Ciebie z niezrozumieniem, gdy opowiadasz o kolumbijskich jedwabnikach? Albo w ogóle nie masz zainteresowań prócz jakże wyszukanych dziedzin, jak muzyka, film itd...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A może sam jesteś nudziarzem? Całymi dnami oglądasz tv i w kółko pierdolisz o tym samym? Może jesteś wiecznie cichy, nieśmiały, boisz się cokolwiek ze sobą zrobić?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Natalia Kukulska śpiewa, że "wierność jest nudna". Bullshit Panowie i Panie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;To nie wierność jest nudna. To partner jest nudny.&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jeśli sam się nudzisz w swoim życiu, nie zmienia się ono od lat - to jakim cudem Twój facet ma się dobrze bawić? Jakim cudem ma przy Tobie nie usnąć na stojąco?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Twój styl życia jest Twoją wizytówką. Jeśli dobrze się bawisz w swoim życiu i zapraszasz ludzi, którzy Ci odpowiadają - mało kto odmówi. Jeśli natomiast chcesz, by facet się Tobą znudził - twórz związek oparty na arcynudnych nawykach. A jeśli chcesz, by on cały czas był Tobą zaabsorbowany - niech wasz związek będzie emocjonalnym rollercoasterem. Ma być jak w filmie - ma być kłótnia, smutek, potem hepi end. A potem znów to samo... ale ostrzej! Poprzednie skale emocjonalne są nudne po iluś razach, za każdym razem potrzebujecie nowych wyzwań i podnoszenia poprzeczki.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Drugi element - on ma być w centrum.&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zapamiętaj: Ty się nie liczysz. On jest najważniejszy. Masz środek ciężkości Twojego życia przesunąć na niego. On będzie Twoim Słoneczkiem, a Ty - planetką, która obraca się wokół niego. Lataj wokół niego, rób mu dobrze, nie patrz na siebie. Będziesz szczęśliwy tylko, jeśli on będzie w Twoim życiu. A Ty musisz zrobić wszystko, by go zatrzymać, uwiązać, zamknąć w złotej klatce.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Czego go wtedy nauczysz?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nauczysz go, że on jest wszystkim. A Ty...? No własnie. Niczym. A skoro on jest tak cudownym, wartościowym i wspaniałym samcem, a Ty latasz wokół niego na każde zawołanie - zgadnij, jak będzie na Ciebie patrzył? Czy zobaczy Twoją wartość? O tak, jasne. Jak nie widzi, jak Cię nie szanuje - staraj się bardziej. Może kiedyś spadnie okruch z pańskiego stołu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Co będzie dalej?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Po pierwsze - zanudzisz go na śmierć. Tym, że masz nudne życie, że jesteś nudny, że nie przeżywasz emocji albo chowasz te złe pod dywan, bo przecież nie wolno się złościć ble ble ble. O to właśnie chodzi. Cały czas załatwiaj sprawy dyplomatycznie. To działa, jasne, tylko jest tak piekielnie nudne, że ja pierdolę. Jak życie polityczne Unii Europejskej. Chowaj i tłamś swoje emocje - zajebioza też. Wtedy będziesz siedział jak kukła, która się cały czas uśmiecha. To jest ciekawe bardzo. Oj kurwa, bardzo.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Po drugie - nauczysz go, że nie jesteś nic warty. Zrób to, efekty są świetne. Niech on siedzi jak król, a Ty przy garach całe życie. I pamiętaj, żeby mu kupić piwo, jak będziesz w sklepie. A będziesz, bo ktoś zakupy musi zrobić. Musisz być dobrym mężem, on nie musi, bo sam w sobie jest tak cudowny, że ja pierdolę szczena opada. Może sobie pozwolić na oschłość, oziębłość, obojętność. Ty musisz być natomiast zawsze czułym romantykiem czekającym na ruch z jego strony.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I wtedy każdy z wyższą samooceną niż Ty, który wpadnie Twojemu facetowi w oko, natychmiast będzie w obszarze jego zainteresowań. Może to JEGO wina. A może Ty dałeś dupy. Tym razem tylko w przenośni.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8922693437604571161-4363046567666552065?l=gay-relations.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://gay-relations.blogspot.com/feeds/4363046567666552065/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://gay-relations.blogspot.com/2011/06/jak-sprawic-by-facet-cie-zdradza.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8922693437604571161/posts/default/4363046567666552065'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8922693437604571161/posts/default/4363046567666552065'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://gay-relations.blogspot.com/2011/06/jak-sprawic-by-facet-cie-zdradza.html' title='Jak sprawić, by facet Cię zdradzał?'/><author><name>DreamWalker</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05939557115839409658</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8922693437604571161.post-2787918566307211721</id><published>2011-06-12T10:37:00.000+02:00</published><updated>2011-06-12T10:37:32.353+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='związek'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='miłość'/><title type='text'>Jak poznać faceta na całe życie?</title><content type='html'>Podobno przepis jest prosty. Wystarczy przestać gnoić się w myślach i odkryć, że sam dla siebie jesteś facetem na całe życie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;To prawda.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;To ze sobą spędzisz resztę życia. Czy fajnie jest być Tobą? Czy sam sobie byś się oświadczył i przyrzekł miłość aż po grobową deskę?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Bądź facetem, którego pokochasz. Pokochaj faceta, którym jesteś. Tu nie chodzi o pisanie do siebie walentynek. Tu chodzi o to, byś siebie zaakceptował takim, jaki jesteś - bez względu na to, jaki jesteś. To nie problem, że jesteś pizdą, nieudacznikiem, brzydalem. Problem, że uważasz, że to złe i tak być nie powinno.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Motywowanie się do bycia lepszym, niż się jest.&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;To właśnie powód, dla którego gnoimy się w myślach. 99,99% ludzi uważa, że jeśli przestanie mieć do siebie ciągłe pretensje o to, jak wygląda ich życia, jak sami wyglądają i jak się zachowują, to oto nagle przestaną się rozwijać, ustaną w miejscu w samozachwycie i niczego nie osiągnąć.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Problem w tym, że nie ma już nic do osiągnięcia prócz tego, co jest.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Problem w tym, że jest dokładnie na odwrót. Gdy przestajemy się poniżać w myślach, negatywnie oceniać, gnoić - oto nagle rozkwitamy a wspaniałe rezultaty są wtedy tylko skutkiem ubocznym wspaniałości, którą w sobie pozwalamy w końcu dostrzegać. Naprawdę nie musisz wtedy już nic robić - sukcesy osiągają się same. Są ciągle. Każdy oddech, każdy skurcz serca, każde spojrzenie i każda myśl jest sukcesem. To dzieje się samo, bez Twojego zaangażowania, bez zmuszania się, bez chcenia. Rzeczywistość nie czeka na to, by sprawić, byś coś osiągnął. Każda sekunda Twojego życia jest dodatkową sekundą Twojego życia - daną Ci całkowicie za darmo, zupełnie nową, świeżą. Śmiesz tego nie doceniać, bo masz może w głowie historie pt. "eeee, to już było, już to znam". Nie bądź śmieszny, skończ się oszukiwać. Wszystko jest nowe. Twoje oczy to dostrzegą, jeśli dostrzeże to Twój umysł.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Osiąganie pozycji, kasy, prestiżu, miłości, zdrowia i wszystkich innych rzeczy to choroba naszej cywilizacji. Te rzeczy przychodzą i odchodzą same, doświadczenie leje się strumieniem do Twoich zmysłów i nie możesz zrobić nić, by tak nie było. A myślenie konceptualne oparte o założenie, że "muszę / chcę coś osiągnąć" jest tylko odpowiedzią na poniżającą kolektywnie wyznawaną historię pt. "jestem bezwartościowy, nie jestem warty miłości, szczęścia itd."&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zakwestionuj to.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Bądź sceptyczny.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Czy możesz być pewien na 100%, że nie jesteś warty tego wszystkiego? Czy możesz być pewien na 100%, że jesteś bezwartościowy? A co, jeśli się kurwa pomyliłeś i wciąż walczysz o to, na co zasługujesz zupełnie bez wysiłku?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zadaję Ci pytania, które zmieniły moje myślenie i moje życie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jako dzieci szczęśliwie żyliśmy bez tych chorych myśli. Dopiero potem pseudo-kochający rodzice i całe społeczeństwo nauczyło nas myśleć, że oto na starcie jesteśmy nikim, że nic nie znaczymy, że nie zasługujemy na szczęście. I od teraz musisz się starać! Musisz walczyć! Musisz być jak lew i wciąż udowadniać swoją wartość w oczach innych ludzi.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zrozumiałem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zrozumiałem to dzięki serii bardzo bolesnych lekcji. Lekcji, które odrobiłem. Starałem się wciąż o wszystko. Walczyłem o miłość, o zdrowie, o szczęście. Walczyłem, bo uznałem, że "o wszystko trzeba się starać". Że "nic nie przyjdzie samo". CO ZA KURWA POMYŁKA. Co za bullshit. Otworzyłem oczy i zrozumiałem, że życie nie czeka. Życie przychodzi każdego dnia, każdej godziny, w każdej nanosekundzie. Że cały czas dostaję. Wciąż więcej i wciąż jest to nowe, świeże. Wystarczy otworzyć mentalne oczy, by to dostrzec.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Prawda nigdy nie jest bolesna.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Prawda jest błogosławieństwem. Iluzje umysłu powodują cierpienie. Jak powiedziała Byron Katie - "Jeśli wierzysz w myśli, cierpisz".&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W moim życiu jest coraz mniej stresu. Rozpuszcza się on.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wg lekarzy mojej choroby nie da się wyleczyć. Mówili, że do końca życia 95% ludzi z tą chorobą nie odnotowuje żadnego postępu. A 5% ma postęp minimalny. Że nie ma zanotowanego przypadku wyleczenia. A ja jestem już prawie zdrowy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Niecałe 2 tygodnie temu prowadziłem swoje pierwsze szkolenie w Warszawie. Przede mną zasiadła grupa ludzi, którzy przyjechali setki kilometrów z całej Polski - specjalnie dla mnie. W oczekiwaniu, że za spory kawałek kasy, jaką mi zapłacili, przekażę im cenną wiedzę. A ja stałem zdumiony, nie mogąc się nadziwić, że w ogóle mnie to nie stresuje. Że w tej sali jedyną osobą, reakcje której mnie interesują, jestem ja sam. Że oni mogliby nie istnieć, że mi to wszystko jedno, co o mnie pomyślą, bo to ich myśli, nie moje.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Lekkość. To jedyne słowo, które pasuje.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Szkolenie udało się znakomicie. Dostałem pozytywne informacje zwrotne. Chcą więcej. I jeśli rzeczywistość pozwoli - dostaną.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jestem na etapie wkładania i wyciągania ze swojej głowy myśli i sprawdzania, jak działają. Nie traktuję już swoich myśli jako mapy rzeczywistości, jako prawdy, lecz jako narzędzi, które pozwalają mi coś osiągnąć. Wkładam myśli i zastanawiam się, jakbym z nią działał. A jak bez niej. Nie jestem już tym, za kogo się uważam. Jestem czymś więcej, niż opinią na swój własny temat. Nie wiem jednak, jak określić to, czym jestem. Czuję się jak Neo, który odłączył się od Matrixa i teraz do niego wraca. Znam reguły gry, wiem, że większą mam szansę zdobyć pracę, gdy ubiorę marynarkę. Ale wiem, że to tylko iluzja. Że prawdziwy świat jest inny. Że nie ma w nim niczego, o czym ludzie rozmawiają. Że nie ma w nim niczego, o czym myślą. Widzę, jak oni śpią. Są pogrążeni w socjalnym śnie, społecznie wdrukowanych konceptach przyjaźni, pracy, sukcesu, miłości itd. Nie walczę z tym, nie ignoruję tego. Współegzystuję z tym, akceptuję to w 100%. Gdybym walczył z rzeczywistością, czyli z tym co jest, znów wpadłbym w szalony koszmar. Nie wybieram takich rezultatów.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jeśli wierzysz w swój sukces, wierzysz w miłość, wierzysz w szczęście - a właściwie w koncepty sukcesu, miłości, szczęścia - nie możesz być szczęśliwy. Przykro mi, ale takie są fakty. Będziesz niewolnikiem, usiłującym zmienić na chama rzeczywistość tak, by pasowała do Twoich wyobrażeń. A rzeczywistość żyje własnym życiem i nie możesz nic zrobić, by działa się w inny sposób, niż się dzieje. Myślisz, że jeśli zbudujesz dom, znajdziesz faceta i będziesz miał cudowną pracę i górę pieniędzy, to będziesz szczęśliwy. Nie będziesz, bo będziesz musiał walczyć o utrzymanie tego. To napełni Cię lękiem przed stratą tego, co osiągnąłeś. Po prostu - wierząc w koncepty, musisz cierpieć. Wciąż na nowo. Dopóki nie zrozumiesz, że są one tylko zabawką umysłową i nie są prawdziwe - nie możesz ich nie bronić, nie możesz nie stawać wciąż w ich obronie i o nie walczyć. Zatem Twój umysł staje się wtedy więzieniem, którego nie widać, nie słychać i nie czuć. Ucieczka z tego więzienia to Praca na lata, nie ma się co oszukiwać. Ale nagroda, jaką otrzymasz, jest większa, niż jakikolwiek koncept szczęścia.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tydzień po szkoleniu w Wawie znalazłem się w zapadłej wiosce na końcu Wszechświata i prowadziłem krowę na łańcuchu. To doświadczenie nie różniło się dla mnie jakościowo od tego, gdy mówiłem do ludzi w Wawie o neurogramatyce. Ot, było inne, ale nie inne emocjonalnie. Jedno i drugie to coś, co mógłbym robić.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ale to nie ja decyduję, to rzeczywistość i mój umysł (jako część tej rzeczywistości) decyduje. To miło, gdy nie podejmuje się decyzji. To miło rozumieć, że nie mam wpływu na to, co się dzieje. Wtedy nie stawiam oporu i pozwalam rzeczom się dziać. To się nazywa przepływem (flow) i dzieje się tylko wtedy, gdy masz w sobie 100% akceptację tego, co jest. A ona jest możliwa tylko wtedy, gdy przestajesz oceniać, gdy nie nosisz już w sobie historii o tym, co dobre i złe, o tym, co być powinno a co nie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;To wielka Praca. Nie graj oświeconego, bo przeczytałeś ten tekst. Nie udawaj, że wiesz, o czym mówię. Nie wiesz, przykro mi, bo prawdopodobnie tego nie doświadczyłeś. Dopiero, gdy Twoje doświadczenie zacznie spójnie współgrać z tym, o czym tu piszę, ZROZUMIESZ co mam na myśli mówiąc, że rzeczywistość jest życzliwa - tylko nasze myśli o niej często nie są.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Słowem podsumowania - jesteś facetem swojego życia. Największą swoją miłością, darem dla samego siebie, skarbem. To nie kwestia do polemiki. To kwestia do odkrycia, do uświadomienia sobie. Jeszcze się nie zdarzyło w historii wszechświata, aby ktoś, kto postawił kogoś innego niż siebie w swoim życiu na pierwszym miejscu, był szczęśliwy. To niemożliwe, bo gdy to robisz, ulegasz iluzjom, że 1) możesz dać komuś szczęście (nie możesz, bo szczęście to efekt uboczny zrozumienia rzeczywistości), 2) wiesz, co dla kogoś jest szczęściem (tzn. ulegasz wierze w koncept szczęścia i myślisz, że Twoje szczęście wygląda tak samo, jak czyjeś - na głębszym poziomie tak, ale to wymaga 2 lat medytacji minimum, żeby to pojąć - będzie o tym post).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na iluzjach nie można zbudować szczęścia. Możemy nie przeszkadzać sobie w byciu szczęśliwym tylko, jeśli nasze myślenie jest zgodne z tym, co jest. Jeśli nie jest - musimy cierpieć.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Z ręką na sercu, szczerze i spokojnie odpowiedz sobie na pytania:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jakim jestem partnerem?&lt;br /&gt;Jakim jestem chłopakiem?&lt;br /&gt;Jakim jestem synem?&lt;br /&gt;Jakim jestem kumplem/ przyjacielem?&lt;br /&gt;Jakim jestem człowiekiem?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jesteś dobry czy zły?&lt;br /&gt;Jesteś silny czy słaby?&lt;br /&gt;Jesteś zaradny czy nie?&lt;br /&gt;Jesteś warty miłości czy nie?&lt;br /&gt;Jesteś warty szczęścia... czy nie?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Serio?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pozwól, aby Twoje myśli wypłynęły. Zobacz je, wysłuchaj ich, poczuj je, zasmakuj ich i powąchaj je. To tylko myśli, mimo, że mogą wydawać się prawdziwe. Sprawdź, czy naprawdę są. Sprawdź, jak się z nimi czujesz i jak czułbyś się bez nich. Odwróć je i sprawdź, czy inne myśli od nich utworzone tez nie mogą być prawdziwe.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tylko obserwuj, tylko uświadamiaj sobie, tylko badaj i testuj. Nie musisz niczego zmieniać. Nie możesz nawet! Twoja świadomość zrobi to sama.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8922693437604571161-2787918566307211721?l=gay-relations.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://gay-relations.blogspot.com/feeds/2787918566307211721/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://gay-relations.blogspot.com/2011/06/jak-poznac-faceta-na-cae-zycie.html#comment-form' title='Komentarze (5)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8922693437604571161/posts/default/2787918566307211721'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8922693437604571161/posts/default/2787918566307211721'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://gay-relations.blogspot.com/2011/06/jak-poznac-faceta-na-cae-zycie.html' title='Jak poznać faceta na całe życie?'/><author><name>DreamWalker</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05939557115839409658</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>5</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8922693437604571161.post-4053517092124254876</id><published>2011-04-18T23:59:00.001+02:00</published><updated>2011-04-19T09:48:52.850+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='medytacja'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='zakochanie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='duchowość'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='historie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='rozwój'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='miłość'/><title type='text'>Jak odróżnić prawdziwą miłość od jej imitacji?</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Na moment, ale obiecuję - tylko na moment - zbaczam z objętego kursu i akurat w tym poście nie będę pisał o kolejnych ukrytych mechanizmach. Nie będę, bo pojawił się ważniejszy temat. Temat, jak odróżnić prawdziwą miłość od jej imitacji.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;No właśnie - jak?&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Gdy zamkniesz oczy i pomyślisz o miłości - pojawią się pewne obrazy. 99% ludzi zobaczy dwoje ludzi - całujących się, przytulających się, trzymających się za rękę. To jest to, co umysł może powiedzieć o miłości. To kryteria wejścia - jeśli warunki będą spełnione, umysł rozpozna miłość i zacznie działać (lub nie).&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;I to właśnie iluzja miłości.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Ten obraz tworzy umysł. A umysł - w całym swym bogactwie i złożoności - nic nie wie o miłości. Wie wiele o społecznych wdrukowaniach miłości, o tym, co instalują nam społeczeństwa, kultury, filmy, wzorce rodzinne. Ale czy to naprawdę miłość? Czy możemy być pewni na 100%? A co, jeśli wszyscy się pomyliliśmy?&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Umysł to królestwo ego. Ego, czyli osobowość, to sztuczny twór, zlepek doświadczeń, wniosków, który niczym wirus w systemie, broni się przed destrukcją. Umysł jest mistrzem w oszustwie. Jeśli mu wierzysz - będziesz szedł jak owieczka na rzeź. Bo wszyscy idą. Bo nie myślisz, gdy odtwarzasz. I tylko powtarzasz za innymi.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Ego nigdy nie kocha, nie umie. Ego tylko czegoś chce.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Wiesz, jak sprawdzić, czy ktoś, kto deklaruje Ci miłość, kocha naprawdę?&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Odejdź. Bez słowa. Bez wyjaśnień. I zobacz, co będzie się działo. Jak zareaguje, co powie. Prawdziwa miłość zawsze wspiera odchodzącego partnera. Prawdziwa miłość życzy mu wszystkiego najlepszego. Ta imitacja miłości idąca z ego będzie złorzeczyć. Zobaczy w Tobie wszystkie swoje najgorsze cechy. Przejrzy się w Tobie, jak w lustrze, przerazi się i zacznie Cię wyzywać. Przecież to niemożliwe, że ja jestem tak okrutny. To musi być ktoś inny...&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Umysł - samooszukująca się maszyna. Ciągle potwierdzająca swoje racje. Niedopuszczająca do siebie niczego, co mogłoby zniszczyć pozytywny obraz ego i "prawdziwy obraz świata". Ego musi być dobre, ego musi być "użyteczne", by przeżyć. Będzie Ci mówić, że Cię chroni, że Cię motywuje, że daje Ci miłość - byle byś tylko go nie wyjebał.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;Każda osobowość, w którą wierzysz, że nią jesteś, jest więzieniem.&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Uwięziony umysł nie może kochać szczerze. Może tylko udawać, może tylko szukać dowodów na prawdziwość swoich absurdalnych, nieprawdziwych założeń. Powie Ci "Kocham Cię", byś Ty odpowiedział tym samym i żeby wzrosła jego samoocena. Będziesz dziwką w ramionach drugiej osoby, przyrządem do mentalnej masturbacji. Obezwładnianie się wiarą w nieprawdziwe i krzywdzące przekonania blokuje serce. Dopiero kwestionowanie tych przekonań otwiera serce, otwiera drogę do miłości - tej prawdziwej. Bezwarunkowej, akceptującej, radosnej.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;Każda wiara jest ograniczeniem.&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Nie wierz w nic, co pojawia się w umyśle, a doświadczysz wolności, o której Ci się nawet nie śniło. Poczujesz nieopisaną ulgę. Poczujesz, że Twoje ega umarły. I że kochasz. Siebie, świat, ludzi. A oni kochają Ciebie.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Świat Cię kocha. Serio.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Nie oczekuj jednak, że sobie już to uświadomił. Nie oczekuj, że już Ty sobie to uświadomiłeś. Fałszywe poglądy mogły Ci zastąpić prawdę. To się zdarza. Dlatego kwestionuj, bądź sceptyczny względem każdej myśli. I zastanawiaj się, jak może Ci się ona przydać.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;Jak być wolnym w związku?&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Zrozumieć, że nie ma związków nigdzie indziej poza naszymi umysłami. W rzeczywistości ludzie się spotykają, sypiają ze sobą, jedzą razem śniadanie. Ale przywiązują się w umyśle. Uzależniają. Robią z kogoś dilera zasobów, których nie potrafią dać sobie sami, bo zablokowali się wiarą w niekorzystne poglądy na swój własny temat.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;Myślisz, że to miłość?&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;To zbiór zachowań, nawyków i chwilowych emocji, które umysł nazywa miłością. A prawdziwa miłość próbuje się przebić przez ten umysłowy syf i stosy uzależnień. Problem w tym, że wciąż jej przeszkadzamy swoimi głupimi myślami.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Prawdziwa miłość bliższa jest czemuś, co mógłbym nazwać bezwarunkową życzliwością. Bez dorabiania sobie historii o krzywdach, zdradach i kłamstwach. Tak po prostu - powalam Ci żyć, pozwalam Ci być takim, jaki jesteś. Niczego nie wymagam. Niczego nie chcę. Po prostu bądź.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;To nie wymaga pokazywania. To nie wymaga manifestacji. To nie wymaga udowadniania. To jest ciche tak samo, jak cichy jest oświecony umysł, który to zrozumiał. I to dopiero jest prawdziwe.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;W miarę odkrywania kolejnych mechanizmów obronnych ego, zaczynasz rozumieć, jak Twój umysł robi Cię w chuja. I zaczynasz to widzieć też w innych ludziach - choć nie jest Twoją sprawą, jak ludzie wykorzystują swoje umysły. Pozwól im spać, taka jest ich rola na chwilę obecną. Zajmij się sobą. Odkryj, że wszystko, w co wierzyłeś, to nie prawda, ale myśli udające prawdę. Twój opis świata nie jest światem, Twoje wyobrażenie o rzeczywistości nie jest rzeczywistością - tak, jak mapa Warszawy nie jest Warszawą.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Masz tylko opis, który symuluje prawdę.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;A prawda jest oczywistą oczywistością. Jest tym, czym jest. Gdy umysł się budzi i każdego dnia staje się choć troszeczkę bardziej świadomy, zaczyna to dostrzegać. Zaczyna widzieć rzeczywistość bez zniekształceń. Bez stresu, bez napięć, które z tego wynikają.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Przytulanie, całowanie, dupczenie - to nie miłość. Jeśli myślisz, że na tym polega miłość - na wręczaniu laurek, kwiatuszków etc. - to możesz tylko uwodzić rozkochany w walentynkowych wizjach umysł. Nie ma w tym nic złego. Ale nie uwiedziesz serca. Serce jest bezwarunkowe. Serce nie tworzy obrazów miłości, nie tworzy opowieści o miłości, bo ma tylko 40 000 neuronów. Nie podlega warunkowaniu jak piesek Pawłowa. Tworzy za to prawdziwą miłość. Poczujesz ją i będziesz wiedział, o co chodzi. To objawia się w tych chwilach, gdy umysł zasypia a Ty czujesz, że niczego nie chcesz, niczego nie potrzebujesz, do niczego nie dążysz i przed niczym nie uciekasz. Pojawia się spontaniczne zaufania, radość, akceptacja.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;Pracuj nad swoim umysłem, byś nie umarł śpiąc.&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Byś choć raz doświadczył doskonałości Wszechświata. Rozumiał, że wszystko jest na swoim miejscu - takie, jak ma być. Że ludzie robią się w chuja i tak ma być. Że się oszukują - i tak ma być póki tak jest. Ważne, byś Ty nie robił się w chuja i nie oszukiwał się. Byś umiał szczerze powiedzieć sobie, co jest dla Ciebie prawdą.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Weź oddech, zamknij oczy i podróżuj swoim świadomym batyskafem po oceanie własnych myśli. I choćby był sztorm, choćby ocean był zatruty gównianym wyciekiem z Fukushimy - badaj, badaj, badaj. Uświadamiaj sobie prawdę. W końcu się na nią natkniesz. A ona Cię uwolni od nieprawdziwych, krzywdzących schematów.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Czego Tobie i sobie życzę z okazji moich urodzin.&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8922693437604571161-4053517092124254876?l=gay-relations.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://gay-relations.blogspot.com/feeds/4053517092124254876/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://gay-relations.blogspot.com/2011/04/jak-odroznic-prawdziwa-miosc-od-jej.html#comment-form' title='Komentarze (5)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8922693437604571161/posts/default/4053517092124254876'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8922693437604571161/posts/default/4053517092124254876'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://gay-relations.blogspot.com/2011/04/jak-odroznic-prawdziwa-miosc-od-jej.html' title='Jak odróżnić prawdziwą miłość od jej imitacji?'/><author><name>DreamWalker</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05939557115839409658</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>5</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8922693437604571161.post-8596655842465549035</id><published>2011-04-15T10:06:00.000+02:00</published><updated>2011-04-15T10:06:42.530+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='przywiązanie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='maski'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='inteligencja socjalna'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='uwodzenie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='historie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='związek'/><title type='text'>Ukryte mechanizmy w związkach gejowskich: nauczyciel i uczeń</title><content type='html'>Dochodzimy do kolejnego ukrytego mechanizmu: nauczyciel i uczeń.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wchodzisz na czyiś profil i widzisz mądre cytaty, nauki o tym, jak być powinno i o tym, co jest źle. Gość pisze, jakby zjadł wszystkie rozumy świata na śniadanie. On wie lepiej - to podstawowa historia umysłowa kogoś, kto wciela się w nauczyciela.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Chcesz poderwać nauczyciela? Chcesz załapać z nim doskonały kontakt? Uznaj jego historię za prawdziwą. Powiedz: "Tak, Ty wiesz lepiej! Nauczaj mnie". Innymi słowy - bądź jego uczniem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Podobnie, jak ega w mechanizmie rodzic - dziecko, podobnie tutaj: oba się uzupełniają i jedno nie istnieje bez drugiego. Czy widziałeś kiedyś nauczyciela bez uczniów? Albo ucznia bez nauczyciela?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Są też typowi uczniowie, którzy grają głupków, twierdzą, że na niczym się nie znają i bez najmniejszego oporu intelektualnego przyjmują to, że jesteś od nich mądrzejszy, bardziej wygadany, elokwentny etc. Czyli uznają Cię za nauczyciela.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Inną, nieco bardziej hardcorową formą tego ukrytego mechanizmu jest mechanizm guru - wyznawca. Guru zawsze wie wszystko lepiej, nigdy się nie myli. Wyznawca z kolei podąża za naukami guru i bezdyskusyjnie za prawdę przyjmuje to, co guru rzecze.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Mechanizm nauczyciel - uczeń czasem przebija się w relacjach m-m i nie tylko. Nauczyciel mówi swoim charakterystycznym, dydaktycznym tonem, opieprza, wykłada, robi lekcje, kontroluje postępy w nauce. Uczeń z kolei podlizuje się, by dostać wyższą ocenę. Obserwuj - ten typ mechanizmu przewija się często w relacjach międzyludzkich.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Następny mechanizm: gwiazda - fan&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8922693437604571161-8596655842465549035?l=gay-relations.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://gay-relations.blogspot.com/feeds/8596655842465549035/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://gay-relations.blogspot.com/2011/04/ukryte-mechanizmy-w-zwiazkach.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8922693437604571161/posts/default/8596655842465549035'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8922693437604571161/posts/default/8596655842465549035'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://gay-relations.blogspot.com/2011/04/ukryte-mechanizmy-w-zwiazkach.html' title='Ukryte mechanizmy w związkach gejowskich: nauczyciel i uczeń'/><author><name>DreamWalker</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05939557115839409658</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8922693437604571161.post-3616833507489223653</id><published>2011-04-01T00:39:00.000+02:00</published><updated>2011-04-01T00:39:50.756+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='rozwój'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='związek'/><title type='text'>Ukryte mechanizmy w relacjach gejowskich: rodzic - dziecko</title><content type='html'>Wpływamy wspólnie na suchy przestwór oceanu - oceanu bezkresnej i cudownej wiedzy na temat&lt;b&gt; ukrytych mechanizmów w relacjach gejowskich&lt;/b&gt;. Jest to jedna z odpowiedzi, dlaczego ludzie ze sobą są. Są, bo się wiążą. I robią to na bazie nieuświadomionych zasad, wcielając się w role i je odgrywając.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Role te zazwyczaj pozostają głęboko w podświadomości. Wyłażą na jaw dopiero, gdy zaczniemy je wytykać paluchami. A zaczniemy. Bo na jaw wyjść powinny - dla dobra ogółu gejowskiej społeczności. Byśmy byli bardziej wolni, swobodni i mieli wybór, miast żyć w matrixach zwanych "związkami".&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pierwszy na tapetę idzie mechanizm rodzic - dziecko.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Łażąc po fellow czy innych internetowych wytworach ludzkiej wyobraźni łatwo ich zauważyć. Bezradne to to, szczupłe, patrzy w obiektyw internetowej kamerki błagalnym wzrokiem. Są słitaśne i rubaszne, mrygają oczkami. To one...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Dzieciaki.&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie patrz na ich wiek - nie ma on nic do rzeczy. One szukają &lt;b&gt;rodzica &lt;/b&gt;- kogoś, kto da im wsparcie, kto upierze majteczki i zrobi kanapkę do szkoły.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Można być mentalnym dzieciakiem mając np. 30 lat. To zdumiewające, ale widziałem to na własne oczy. 30-latek zachowujący się jak bachor. Nie na okrągło, ale wystarczyło, że przyszedł jego facet, który - choć młodszy o parę lat - odgrywał rolę rodzica. Karmił go łyżeczką jak bobaska a on z radości seplenił. Obserwuj - takie rzeczy dzieją się wokół Ciebie. I to nie tylko w związkach homo. Znasz żony-mamuśki, co robią ze swoich facetów totalnie ciapy? Bingo, to właśnie to.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dzieciaka łatwo wyrwać. Wystarczy wczuć się w rolę rodzica. Och tak, podjedź furą, ubierz się poważnie. Mów odpowiednim tonem, karm go, przykrywaj w łóżeczku, na dobranoc całuj w pupeczkę. I będzie Cię kochał po wsze czasy - tak długo, jak wierzy, że jest dzieckiem, a Ty - jego rodzicem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Oczywiście na felku nie brakuje też rodziców! Są tacy męscy, epatują zaradnością, pracowitością. Swoimi profilami mówią - dam Ci wszystko, czego potrzebujesz, dam Ci schronienie, dam Ci miłość, tylko zaklikaj.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Rodzica wbrew pozorom też łatwo wyrwać. Wystarczy wcielić się w dzieciaka, zrobić sobie słit focie i jedziesz z koksem. Bądź bezradny, bądź niezaradny, bądź smutny, dziecinny, słodki, jak aniołek. I masz go w garści.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Rodzic nie istnieje bez dziecka. Dziecko - bez rodzica.&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Te dwa ega wzajemnie się definiują. Są jak yin i yang w chińskim znaku równowagi. To samo jest w przypadku wszelkich innych zależnościowych tożsamości. Wszystko jest fajnie, dopóki się dogadują lub przymierzają swoje ega niczym ubrania i wiedzą, że mogą z niego wyjść (tak się dzieje, gdy umiesz odlepiać się od swoich myśli po zrobieniu The Work - szukaj na blogu, o co kaman). Jeśli jednak traktują swoje role serio i się kłócą - przejebane. W przypadku rozejścia, ich ega muszą "umrzeć". Zazwyczaj opisuje się to słowami "jakby on zabrał ze sobą część mnie". Co jest bzdurą, bo po prostu zabraliśmy sobie kawałek naszej halucynacji.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jeśli w swoim związku rozpoznałeś mechanizm rodzic - dziecko, przyjmij moje wyzwanie do odlepienia się od swoich roli. Do zakwestionowania ich prawdziwości. Będziesz mógł nadal ich używać, jednocześnie nie wierząc, że są prawdziwe - co da Ci komfort i swobodę działania.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W następnym poście kolejny mechanizm: nauczyciel - uczeń.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8922693437604571161-3616833507489223653?l=gay-relations.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://gay-relations.blogspot.com/feeds/3616833507489223653/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://gay-relations.blogspot.com/2011/04/ukryte-mechanizmy-w-relacjach.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8922693437604571161/posts/default/3616833507489223653'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8922693437604571161/posts/default/3616833507489223653'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://gay-relations.blogspot.com/2011/04/ukryte-mechanizmy-w-relacjach.html' title='Ukryte mechanizmy w relacjach gejowskich: rodzic - dziecko'/><author><name>DreamWalker</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05939557115839409658</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8922693437604571161.post-8669215698035540529</id><published>2011-03-09T23:53:00.000+01:00</published><updated>2011-03-09T23:53:34.879+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='samotność'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='przywiązanie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='zakochanie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='dojrzałość'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wybaczanie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='serce'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='historie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='związek'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='rozstanie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='płacz'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='miłość'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='tęsknota'/><title type='text'>Strategie niewolniczego przywiązywania Go do siebie</title><content type='html'>Jeb, udało się, cudo. Oto i On. Leży obok Ciebie, czeka na Twoje pocałunki - piękny, ciepły, kochany, niewinnie chłopięco męski. Pół życia zżerał Cię strach, czy znajdziesz Tego Jedynego. A gdy Go masz - zaczyna Cię zżerać inny strach...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;... że On mógłby odejść.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Że przecież nie wyobrażasz sobie życia bez niego, że Twoja linia czasu spleciona jest z jego słowami, zamiarami, planami, że rozdzielenie tych reprezentacji byłoby dla Ciebie koszmarem, przedarciem serca na pół. Więc zaczyna się cicha batalia o jego względy. W końcu trzeba coś zrobić, aby on nie odszedł. Szukasz recept, szukasz sposobów, aby uwarunkować jego umysł, aby go przywiązać do siebie. I odkrywasz, że są. Że nasze mózgi, choć rozwinięte najbardziej ze wszystkich, wciąż podlegają pewnym prawidłowościom.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Jak stworzyć tak silny związek, aby nie rozpadł się nawet w obliczy zdrad, kłamstw, oszustw i wszelkich możliwych nikczemności?&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Oto przepisy proste i arcy-skuteczne. Ich odkrycie zajęło mi sporo czasu i wysiłku. A dziś podzielę się nimi z Tobą.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;1. Stwórz dobrą matrycę otwarcia dla związku.&lt;/b&gt; Matryca otwarcia jest jak tytuł książki - przez jej pryzmat będziesz, chcąc, nie chcąc, filtrował treść całej publikacji. To tytuł zdeterminuje to, czego oczekujesz od książki, jakie informacje będziesz filtrował, jakie weźmiesz a jakie odrzucisz. Podobnie jest ze związkiem. Super-silne związki mają super-silne matryce otwarcia. Jakie? Oto pojawiają się historie o przeznaczeniu, które połączyło ich w odpowiednim momencie. Oto los, Bóg, wszechświat i wszelkie siły przyrody dążyły do tego, aby ONI się ze sobą spotkali. Ta magia otwiera cały rozdział. Bez niej związek nie byłby niczym specjalnym. Musisz wierzyć, że to Przeznaczenie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;2. Twórz silne asocjacje w okresie kokainowym.&lt;/b&gt; Och, te pierwsze miesiące są takie oszałamiające. On jest piękny, cudowny, kochany. Razem przeżywacie tyle wspaniałych chwil, uniesień, razem się śmiejecie i razem płaczecie. Twoim zadaniem jest tworzyć jak najwięcej pamiątek. Z głupiego wyjścia na zakupy masz robić przygodę życia, podczas której kupujesz porcelanowego aniołka z Chin za 4 złote, który ląduje na półce nad łóżkiem, aby po latach przypomnieć Wam o tym, jak to kiedyś było i ileż w tym neurochemicznej, uzależniającej magii się ćpało. Rób laurki, rób zdjęcia, kręć filmy, słuchaj piosenek. I PRZECHOWUJ to jak relikwie - w specjalnych szkatułach, w szafkach na specjalnych półkach.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;3. Miej odpowiednią metaforę związku. &lt;/b&gt;Bez tego, ani rusz. Jeśli związek jest dla Ciebie jak wyjście na dyskotekę, jak przebłysk słońca w pochmurny dzień, jak niestrawność - to potrwa to chwilę i powiecie sobie na razie. Jeśli jednak każdy dzień jest jak cegła, której wspólnie używacie do budowania swojego związku-pałacu - to po X dniach, X miesiącach i X latach musisz zburzyć to jeśli chciałbyś nawet odejść - musisz zburzyć to wszystko, co wspólnie zbudowałeś. I będzie żal. X lat przepadnie, prawda? Czy to prawda? Na pewno? Niekoniecznie. Ale to nieważne. Ważna jest uzależniająca metafora, która połączy Wasze umysły. Dlatego też bierz kalendarz i licz, ile razem dni już jesteście. I podkreślaj, że każdy kolejny dzień Waszego związku to kolejna cegła - jakbyście dodawali coś nowego do tego, co już jest. Jak odejdziesz - wszystko, co budowałeś, rozsypie się, jak domek z kart. Bez tej metafory On mógłby potraktować Cię, jak epizod, jak nowe doświadczenie... i odejść!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;4. Twórz otoczenie socjalne.&lt;/b&gt;&amp;nbsp;To jest mocna rzecz! Miejcie razem jak najwięcej znajomych. Powiedz rodzinie. Integruj się. Spotykajcie się razem, wychodźcie razem, wyjeżdżajcie razem, jednocześnie ciągle deklarując publicznie, jak bardzo się kochacie i że będziecie ze sobą na wieki. Wymagaj od niego tych deklaracji przy innych - koniecznie! Niech zobowiązuje się jak diabli. A umysł, jako że jest tworem społecznym, ma gratis zainstalowaną chęć bycia konsekwentnym. A wszyscy dookoła przecież wiedzą, że lepiej, jeśli będziecie razem, to będzie lepiej, niż jeśli się rozejdziecie. I w razie przypału będą nalegać, będą miedzy Wami negocjować, będą Was nakłaniać, byście się pogodzili. Ekstra!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;5. Zamieszkajcie razem.&lt;/b&gt;&amp;nbsp;Uzależnijcie się od siebie nawzajem np. prowadząc wspólne finanse, opłacając rachunki. Musicie mieć świadomość, że jeden bez drugiego nie da sobie rady. Jeden musi wbijać gwoździe, drugi gotować. Jedne będzie naprawiał auto, drugi - pomagał pisać CV. Musicie się uzupełniać kompetencjami, abyście budowali wzajemnie przeświadczenie, że sami nie dacie sobie rady w życiu, że potrzebujecie drugiej osoby. Oczywiście łatwiej to wykonać, jeśli razem zamieszkacie. Stąd ta rada.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;6. Wystawiajcie się śmiało na próby.&lt;/b&gt;&amp;nbsp;Kasować profil na fellow? Co za głupota! Chodzi o to, by wystawiać się na próby, kryzysy, na ciągłe porażki. Najpierw małe, by się upewnić, że to tylko chwilowa niedogodność. Wystarczy kilka małych kryzysów, by otworzyć sobie ścieżkę do tych poważniejszych. Każdy jeden kryzys, który wspólnie przetrwacie, wzmocni Wasz związek. Oto On Cię okłamał, ale Ty mu wybaczasz. Więc teraz sam go okłamiesz i sprawdzisz, czy On też jest taki wspaniałomyślny i wybaczy Tobie. Potem trzeba przejść powoli do hardcoru. Jeśli będziecie się zdradzać, okłamywać, ruchać na boku, wyzywać, grozić sobie a potem znów do siebie wracać - TO JEST TO! Już nic Was nie rozłączy. Choćby jeden z Was chlał na umór, ćpał, dawał dupy za bułkę z masłem - PRAWDZIWA MIŁOŚĆ PRZETRWA WSZYSTKO. Prawda?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;7. Twórzcie wspólną linię czasu wybiegającą mocno w przyszłość.&lt;/b&gt;&amp;nbsp;Wspólne plany, wspólne marzenia, wspólne przyszłe eteryczne wizje będą w kurwę boleć, jeśli któreś z Was będzie chciało odejść. Odejście będzie się wiązało z posypaniem się wspólnych cudownych planów i marzeń, przekreśli je boleśnie. Pojawi się ogromny ŻAL, że "odszedłem, jestem sam, a będąc z nim mógłbym nadal realizować swoje marzenia". I bam! Macie się nawzajem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;***&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A na końcu, gdy już całkowicie zniewolicie wzajemnie swoje umysły, odkryjecie, że serce - jeśli w ogóle w tym całym uzależnieniu ma ono jeszcze cokolwiek do powiedzenia - jest bezwarunkowe. Umysły da się oszukać, umysły da się zwieść, umysły da się zniewolić, zatruć myślami. Ale nie serce. Ono tam wciąż jest i bije - wolne od trylionów asocjacji wciąż tęskni na tym, co kocha najbardziej - za wolnością.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Słuchając serca podjąłem decyzję, z którą mój uzależniony setkami historii umysł nigdy by się nie zgodził. I jeśli mam być szczery - to boli i sprawia, że cierpię. Że nie śpię po nocach, płaczę i tęsknię. Ale to tylko mój uzależniony umysł... Wiara w chore historie. A serce jest pełne radości.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8922693437604571161-8669215698035540529?l=gay-relations.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://gay-relations.blogspot.com/feeds/8669215698035540529/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://gay-relations.blogspot.com/2011/03/strategie-niewolniczego-przywiazywania.html#comment-form' title='Komentarze (15)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8922693437604571161/posts/default/8669215698035540529'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8922693437604571161/posts/default/8669215698035540529'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://gay-relations.blogspot.com/2011/03/strategie-niewolniczego-przywiazywania.html' title='Strategie niewolniczego przywiązywania Go do siebie'/><author><name>DreamWalker</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05939557115839409658</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>15</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8922693437604571161.post-5681197668331993908</id><published>2011-02-17T18:42:00.000+01:00</published><updated>2011-02-17T18:42:30.708+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='atrakcyjność'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='serce'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='historie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='autentyczność'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='szczęście'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='miłość'/><title type='text'>Jak pokochać siebie?</title><content type='html'>Z biegiem czasu i postępem rozwoju, staje się jasne, że Ktoś pokochać może Cię tylko wtedy, gdy Ty sam pokochasz siebie. Przepis wydaje się więc prosty - wystarczy pokochać siebie i już - faceci zaczną walić pod Twój adres tabunami.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wiemy zatem, co robić. Pozostaje jednak pytanie: Jak to zrobić?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Brakowało technologii. Czy trzeba przytulać się do siebie? Czy może całować samego siebie, przeglądając się w lustrze? Hm... czy to coś zmieni?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Może tak, może nie. Tak czy inaczej - jest jeden, dobry sposób: &lt;b&gt;przestać siebie nienawidzić/ nie lubić.&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;ul&gt;&lt;li&gt;Czy masz jakieś kompleksy?&lt;/li&gt;&lt;li&gt;Czy uważasz, że coś z Tobą nie tak (pod jakimkolwiek względem)?&lt;/li&gt;&lt;li&gt;Czy jesteś na siebie za coś zły?&lt;/li&gt;&lt;li&gt;Czy wstydzisz się siebie?&lt;/li&gt;&lt;li&gt;Czy boisz się, że zrobisz np. coś głupiego lub złego?&lt;/li&gt;&lt;li&gt;Czy nie umiesz sobie wybaczyć jakichś błędów z przeszłości?&lt;/li&gt;&lt;li&gt;Czy czujesz do siebie obrzydzenie?&lt;/li&gt;&lt;li&gt;Itd.&lt;/li&gt;&lt;/ul&gt;&lt;div&gt;Jeśli na któreś z powyższych pytań odpowiedziałeś "tak" - wytwarzasz względem samego siebie jakąś negatywną emocję. Masz jakieś kiepskie przekonania na swój temat. Nie lubisz samego siebie, a to blokuje Twoją miłość do samego siebie, którą miałbyś automatycznie, gdyby nie to.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Gdy urodziłeś się i byłeś uroczym, radosnym bobaskiem, nie robiłeś sobie w głowie wyrzutów, nie śmiałeś się sam z siebie, nie wytykałeś sobie błędów z przeszłości, nie straszyłeś się okropnymi scenariuszami jutra, nie mówiłeś sobie, że masz jakieś wady... I wtedy właśnie byłeś jedną, spójną, radosną całością.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;A potem nauczyłeś się wielu różnych przekonań, które zablokowały w Tobie przepływ miłości.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Jeśli złapałeś się na tym, że sam występujesz przeciwko sobie - spokojnie. Jeśli to robisz - to na chwilę obecną tak ma być. Byłoby głupie, gdybyś zauważył w sobie tę blokadę i jeszcze dodatkowo występował przeciwko niej, bo to w końcu Ty sam blokujesz się na miłość. A więc ponownie wystąpiłbyś przeciwko sobie.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Jeśli masz blokadę - okej. Teraz jeszcze masz, ale pojawia się w Tobie motywacja, by to zmienić. Nie usuniesz blokady. Blokada sama zniknie, kiedy zakwestionujesz przekonania, które ją podtrzymują.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Co to za przekonania?&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Odkryj je w sobie, to proste. Bądź ze sobą szczery i napisz, co Ci leży na sercu. Nie bez powodu używamy tego predykatu - "leżeć na sercu". Rzeczy, które tam leżą, przeszkadzają w przepływie miłości. Bo miłość idzie z serca.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;ul&gt;&lt;li&gt;Czy uważasz, że nie jesteś wystarczająco dobry, by ktoś Cię pokochał?&lt;/li&gt;&lt;li&gt;Czy sądzisz, że nie zasługujesz na miłość?&lt;/li&gt;&lt;li&gt;Czy uważasz, że coś z Tobą nie tak?&lt;/li&gt;&lt;/ul&gt;&lt;div&gt;Tak? No to masz historię do przerobienia za pomocą The Work (szukaj na Blogu, co to). Kwestionuj, kwestionuj i jeszcze raz kwestionuj - ciągle z ciekawością badaj prawdziwość i przydatność swoich myśli. Tak długo, aż poznasz prawdę a myśli będą dla Ciebie tylko narzędziem.&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Każde podważone lipne przekonanie odblokowuje drzemiącą w Tobie miłość. Tę prawdziwą, bo nie mówię tutaj umysłowych imitacjach miłości, uzależnieniach od drugiej osoby czy walentynkowych, powierzchniowych formach okazywania iluzorycznych potrzeb. Mówię o Miłości przez duże "M" - która nie stawia warunków, która akceptuje i jest bezwarunkowa.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Podsumowując: przepis na miłość do siebie samego jest prosty - wystarczy zakwestionować negatywne przekonania o samym sobie, wyzbywając się kompleksów, uprzedzeń do samego siebie, pojęcia "wad" (i zalet - co za tym idzie). Gdy oduczysz się kiepskich przekonań - miłość przyjdzie sama.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;I wtedy, zgodnie z moją widzą i pewnym doświadczeniem w tej materii, druga osoba przestanie Ci być potrzebna do szczęścia. Bo staniesz się szczęśliwy - tak po prostu. I przestaniesz gonić za kimś, bo odkryjesz, że tracisz wtedy siebie. Będziesz spójnie sobą, a to jest chyba najsilniejszym miłosnym magnesem - być idealnym partnerem dla samego siebie! Emanujesz miłością i każdy chce być w Twoim otoczeniu.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Korzystaj i baw się dobrze!&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8922693437604571161-5681197668331993908?l=gay-relations.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://gay-relations.blogspot.com/feeds/5681197668331993908/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://gay-relations.blogspot.com/2011/02/jak-pokochac-siebie.html#comment-form' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8922693437604571161/posts/default/5681197668331993908'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8922693437604571161/posts/default/5681197668331993908'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://gay-relations.blogspot.com/2011/02/jak-pokochac-siebie.html' title='Jak pokochać siebie?'/><author><name>DreamWalker</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05939557115839409658</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8922693437604571161.post-4047155911811883754</id><published>2010-10-31T10:00:00.000+01:00</published><updated>2010-10-31T10:00:48.430+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='samotność'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='atrakcyjność'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='poligamia'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='branża'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='styl życia'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='historie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='rozwój'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='seks'/><title type='text'>Przegląd ruchaczy polskich - co się kryje za seksoholizmem</title><content type='html'>Szukam na seks. Chętnego pasywka. Najlepiej od razu. - takie oto komunikaty bombardują nasze oczy, gdy wchodzimy na gejowskie portale. Sprawdzałem osobiście - największy odzew masz zawsze, gdy dasz swoje nagie zdjęcie i napiszesz, że chcesz się ruchać. Nagle masz dziesiątki fanów!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;O co chodzi? Co się za tym kryje?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Moja genetycznie uwarunkowana ciekawość świata nie pozwalała mi przejść obok tego obojętnie. Czyżby chodziło tylko i wyłącznie o hedonistyczne zaspokojenie siebie? O atawistyczne popędy seksualne, które wciąż na nowo eksplodują pomimo wszechobecnej socjalizacji?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Również.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ale nie tylko. Kryją się za tym najróżniejsze historie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Przyczyny?&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Prawdopodobną przyczyną seksoholizmu jest instalowany społecznie wstyd przed poruszaniem tematu seksu, robienie wokół seksu tematu tabu. Szczególnie wokół seksu gejowskiego. Sprawia to, że wielu gejów swoją seksualność spycha na dalszy plan, próbuje schować w mentalnej piwnicy, związać ją kaftanem bezpieczeństwa. Na co dzień są miłymi, sympatycznymi ludźmi, całkowicie społecznie poprawnymi. I za nic w świecie nie podejrzewałbyś, że ten socjalny wzór ma w sobie ukrytego seksualnego demona, który dojrzewa w ciemności. Niezaspokojone żądze, ciekawość i mnóstwo innych historii narasta w tle i z biegiem czasu daje o sobie znać. I wychodzi przez skórę. Na delegacjach, na sex czatach, na fellow i gayromeo.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zastanawiające, że tylko ludzie są zdolni do seksoholizmu, że tylko ludzie miewają seksualne zboczenia, fetysze itd. Zwierzęta nie. Dlaczego? Bo z seksu nie robią społecznego tabu, nie okrywają seksu wstydem i nie wypierają się go. Pomyśl, to ma sens.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Jakie funkcje pełni seksoholizm? Czym ekscytują się seksualne ega?&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;1. Budowanie "szczęścia"&lt;/b&gt; - seksoholicy definiują szczęście jako przyjemność. W rzeczywistości szczęście nie jest przyjemnością, bo gdyby tak było, narkomani byliby najszczęśliwszymi ludźmi na świecie. Szczęście jest pojęciem związanym z koherencją serca i czystym umysłem, a nie wiecznym nakręcaniem sobie napięcia (seksualnego też) i szukania sposobów, aby je rozładować.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;2. Tworzenie swojej atrakcyjności. &lt;/b&gt;Im więcej partnerów przerucham, im więcej kutasów miałem w sobie, im większe były, im częściej i obficiej się spuszczały, tym jestem atrakcyjniejszym facetem - czy to prawda? Na tej historii bazuje cała idea gejowskiej atrakcyjności. Jak w grach RPG - im wyższy "poziom" zdobędziesz, tym większy budzisz respekt. Podważenie tych historii wiąże się z opuszczeniem konceptu atrakcyjności i uniezależnieniem go od ilości przeruchanych facetów.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;3. Poszukiwanie czułości.&lt;/b&gt; Tak, moi Drodzy, wielu gejów myli seks z czułością - tak, jak ludzie z zaburzeniem odżywiania mylą stres z głodem. Wielu z "ruchaczy" poszukuje przytulenia, czułości, poczucia bliskości, co stanowi poważny problem niemal narkotyczny. Ponieważ uznali, że "zbudowanie czegoś trwałego jest niemożliwe", zaspokajają się na seks randkach. To przykre, bo uzależniające, to nałogowe. No i ryzykowne. To tak, jak zapicie mordy, gdy ma się problem emocjonalny. Działa na chwilę. Po momentu zapalenia papierosa i przewrócenia się na bok. Potem wszystko wraca. Wraca poczucie samotności, poczucie bycia bezwartościowym człowiekiem. To z tym trzeba pracować.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;4. Ekscytacja z powodu łamania tabu. &lt;/b&gt;Sprawdzanie, kto jest odważniejszy. Gejowski seks jest tak cholernie potępiany społecznie, tak niedopuszczalny, zabroniony, niemile widziany, że uprawianie go budzi u gejów dodatkową ekscytację - że robią coś, co jest zakazane, niedozwolone, niedostępne. W psychologii społecznej zowie się to reaktancją. Lub przekorą.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;5. Wiele, wiele innych &lt;/b&gt;- jak chociażby cała ideologia dorobiona do "pasywów" czy "aktywów", historie, które za nimi idą (uległość i dominacja), to, co umysł dokleja do konceptów ruchania i bycia ruchanym. Historie na temat SM, upokarzania, poniżania, wąchania białych skarpetek, spijania nasienia itd.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tego jest mniej więcej tyle, ile kategorii filmów na portalach porno. Gdyby podważyć prawdziwość wszystkich historii, które się za tym kryją, nagle seks byłby niczym więcej, niż wkładaniem chuja w dziurę, czyli tym, czym był pierwotnie - bez dorabiania do tego tożsamości, ideologii, doklejania dodatkowych znaczeń. Byłby sam fakt wzwodu, ejakulacji i chrapania na dobranoc. I nic poza tym.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A wtedy widzielibyśmy w sobie kogoś więcej, niż tylko istoty seksualne, chodzące dupy i penisy, które tylko czekają na to, by coś z nimi zrobić.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8922693437604571161-4047155911811883754?l=gay-relations.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://gay-relations.blogspot.com/feeds/4047155911811883754/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://gay-relations.blogspot.com/2010/10/przeglad-ruchaczy-polskich-co-sie-kryje.html#comment-form' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8922693437604571161/posts/default/4047155911811883754'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8922693437604571161/posts/default/4047155911811883754'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://gay-relations.blogspot.com/2010/10/przeglad-ruchaczy-polskich-co-sie-kryje.html' title='Przegląd ruchaczy polskich - co się kryje za seksoholizmem'/><author><name>DreamWalker</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05939557115839409658</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8922693437604571161.post-8534587782843687826</id><published>2010-10-12T16:14:00.000+02:00</published><updated>2010-10-12T16:14:00.320+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='medytacja'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='nauka'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='inteligencja emocjonalna'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='dualizm'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wybaczanie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='historie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='autentyczność'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='rozwój'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='szczęście'/><title type='text'>Anihilacja myśli - kolejna genialna technologia zmiany</title><content type='html'>Drodzy Panowie, Drogie Panie. W dzisiejszym poście chciałbym Wam przedstawić kolejną, jakże genialną i skuteczną technologię zmiany i poszerzania świadomości. Technologię, która wyrosła na gruncie &lt;a href="http://gay-relations.blogspot.com/2010/09/kwestionowanie-swojego-myslenia-sposob.html"&gt;Pracy&lt;/a&gt;&amp;nbsp;i która pozwala drążyć naszą nieświadomość jeszcze głębiej i jeszcze dokładniej ją badać.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Technologia zwana anihilacją myśli.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Anihilacja w fizyce to proces, w którym cząstka i antycząstka spotykają się, wzajemnie znoszą i zmieniają w energię promienistą. Podobnie jest z myślami. Gdy teza konfrontuje się z antytezą i znajdujesz dowody na potwierdzenie obu - wzajemnie się znoszą a dana kategoria logiczna, którą tworzą, znika. Anihiluje się. I zmienia w światło. Stąd umysł staje się jaśniejszy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Procedura jest prosta i logiczna, będziesz zachwycony prostotą tej metody i efektami, jakie przynosi.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;1. Weź na tapetę jakąś osobę, najlepiej swojego największego wroga - kogoś, kto Cię nie znosi, nienawidzi, życzy Ci wszystkiego najgorszego. Jeśli nie masz kogoś takiego, znajdź kogoś, kto Cię po prostu nie lubi z jakiegoś powodu, jest na Ciebie obrażony, sfoszony, nie odzywa się. Albo się Tobą brzydzi, unika Cię, uważa Cię za idiotę itd. Cokolwiek.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;2. Wejdź w wyobraźni w jego pozycję, jego rolę, jego punkt patrzenia. Spójrz na siebie. Kogo widzisz? Oceń samego siebie. Jaki jesteś? Bądź bezpośredni, szczery i nie próbuj tego cenzurować. Spisz wszystko, co przyjdzie Ci do głowy. Szczególnie te rzeczy, które będą budzić w Tobie największe emocje.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;3. Masz już piękną listę "obelg" pod swoim adresem. Teraz czas zacząć je anihilować. Napisz pierwszą z nich, niech to będzie np. "[X] jest nieudacznikiem" (gdzie X to Ty). Znajdź teraz minimum 3 przekonujące Cię dowody, że tak jest. To mają być dowody, które pochodzą z Twojego doświadczenia i które Cię przekonują o tym, że faktycznie tak jest. Po zakończeniu tego dochodzenia masz być serio przekonany, że prawdą jest, że jesteś np. nieudacznikiem lub inną "etykietką".&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;4. Teraz odwróć myśl o 180 stopni. "X jest nieudacznikiem" -&amp;gt; "X jest człowiekiem sukcesu" albo coś takiego. I znajdź teraz min. 3 dowody, że to odwrócenie faktycznie jest prawdziwe. Gdy zakończysz ten etap, masz być niemal pewien na 100%, że odwrócenie, jakie utworzyłeś, jest dla Ciebie prawdziwe.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;5. Anihilacja. Kim jesteś? Czy jesteś nieudacznikiem? Czy człowiekiem sukcesu? Jednym i drugim, bo udowodniłeś sobie obie tezy. Połącz je w jedno. Połóż swój obraz nieudacznika na jednej ręce, na drugiej - obraz człowieka sukcesu. Sprasuj je. Scal w jedność.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Oto prawdziwszy Ty!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pogratuluj sobie i działaj z kolejną myślą. Aż anihilujesz wszystkie kategorie i zyskasz najbardziej realistyczny obraz siebie, jaki możesz mieć na daną chwilę.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8922693437604571161-8534587782843687826?l=gay-relations.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://gay-relations.blogspot.com/feeds/8534587782843687826/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://gay-relations.blogspot.com/2010/10/anihilacja-mysli-kolejna-genialna.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8922693437604571161/posts/default/8534587782843687826'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8922693437604571161/posts/default/8534587782843687826'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://gay-relations.blogspot.com/2010/10/anihilacja-mysli-kolejna-genialna.html' title='Anihilacja myśli - kolejna genialna technologia zmiany'/><author><name>DreamWalker</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05939557115839409658</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8922693437604571161.post-6098742792601579949</id><published>2010-10-03T13:29:00.000+02:00</published><updated>2010-10-03T13:29:52.379+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='duchowość'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='dojrzałość'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='inteligencja emocjonalna'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='serce'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='historie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='tolerancja'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='koherencja'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='szczęście'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='miłość'/><title type='text'>Kocham ludzi, bo na to zasługuję</title><content type='html'>Tak, to prawda. Prawda może jeszcze nie dla Ciebie, ale na pewno dla mnie. Czułem się źle, ilekroć źle pomyślałem o kimś. W miarę, jak moja &lt;a href="http://gay-relations.blogspot.com/2010/09/kwestionowanie-swojego-myslenia-sposob.html"&gt;Praca &lt;/a&gt;trwa, zaczynam to widzieć coraz wyraźniej. Myślenie źle o innych ludziach nie jest korzystne. A wchodząc głębiej okazuje się, że źle myślimy tylko i wyłącznie nie o ludziach, ale o konceptach. O konceptach pt. "moherowy beret", "fanatyczny katol" lub "obłudnik", "paranoik". Te koncepty nie są osobowe, nie mają imienia i nazwiska. Te koncepty są tylko w umyśle. Są zawsze częścią tego, kto je dostrzega. Bo nie można dostrzec kłamcy, jeśli się nie ma wyobrażenia kłamcy. Czy to wyobrażenie jest prawdziwe? Czy jakiekolwiek jest?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wczoraj zapukała w moje drzwi pewna starsza pani. Powiedziała, że przyszła w sprawie ... katastrofy Smoleńskiej. Że zbiera podpisy pod petycją o to, aby wszcząć nowe, międzynarodowe dochodzenie w sprawie przyczyn rozbicia prezydenckiego samolotu. Przez głowę przeszły mi myśli, że jest paranoiczką. Że nie ufa państwu, które nawet nie zdążyło skończyć swojego śledztwa, a ona już by chciała nowe. Że pewnie jest jedną z tych fanatycznych moher-bab spod krzyża, że ble ble ble. W żadną z tych opowieści nie mogłem uwierzyć. I pokochałem tę panią od progu. Z całkowitą życzliwością i absolutną serdecznością, tak szczerą i autentyczną, że aż sam się sobie zdziwiłem, odmówiłem jej i życzyłem powodzenia. Niech śni własnym snem. Ma do tego prawo.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie musisz się wysilać, aby kochać ludzi. To przyjdzie samo w miarę praktykowania Pracy. W miarę, jak negatywne historie dot. ludzi zaczną się powoli rozpuszczać, Twoje serce samo wskaże Ci kierunek. I tak banalna sprawa, jak życzliwość, stanie się Twoim udziałem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;To niekorzystne i nieprawdziwe myśli przeszkadzają nam kochać.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pracuj nad sobą, bo nie zasługujesz na to, by kogoś nienawidzić. Nie zasługujesz na to, by zazdrościć, by się stresować, by się smucić. Jesteś warty najwspanialszych uczuć. Ale nie wierz mi na słowo. Doświadcz tego za pomocą Pracy. Za pomocą bycia szczerym z samym sobą.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;KPH chce odejścia pani Radziszewskiej. Mówią "Radziszewska musi odejść" i walą w bębny na ulicy. KPH chce tolerancji. Ale czyjejś. Bo na swoją własną ich nie stać. Zaczniesz to rozumieć, jak zaczniesz to rozumieć. Nie wcześniej.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Umysł dojrzewa w ciszy. Przestałem słuchać Lady Gagi, zacząłem słuchać siebie. I gdzieś w ciszy zaczynam słyszeć Mądrość przez duże "M". Ona pozwala mi wyjść poza utarte schematy i dostrzegać prawdę. Prawdę, która brzmi nie inaczej, jak "jest to, co jest". Rozejrzyj się dookoła, zobacz swoje ręce, komputer, przed którym siedzisz, pokój, w którym jesteś. To jedyna prawda. Reszta jest opowieścią Twojego umysłu. Nie będziesz mógł tego nie kochać, jeśli zwątpisz w swój umysł. Bo tylko tak możesz uwierzyć znów w swoje serce.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8922693437604571161-6098742792601579949?l=gay-relations.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://gay-relations.blogspot.com/feeds/6098742792601579949/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://gay-relations.blogspot.com/2010/10/kocham-ludzi-bo-na-to-zasuguje.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8922693437604571161/posts/default/6098742792601579949'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8922693437604571161/posts/default/6098742792601579949'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://gay-relations.blogspot.com/2010/10/kocham-ludzi-bo-na-to-zasuguje.html' title='Kocham ludzi, bo na to zasługuję'/><author><name>DreamWalker</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05939557115839409658</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8922693437604571161.post-7954366657062895846</id><published>2010-09-29T14:42:00.001+02:00</published><updated>2010-09-29T14:42:52.156+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='zakochanie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='atrakcyjność'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='zranienie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='inteligencja emocjonalna'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='historie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='rozwój'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='rozstanie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='szczęście'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='miłość'/><title type='text'>Odkochiwanie się za pomocą Pracy</title><content type='html'>Świetny case study, jak z problemem zakochania pan X radzi sobie za pomocą &lt;a href="http://gay-relations.blogspot.com/2010/09/kwestionowanie-swojego-myslenia-sposob.html"&gt;Pracy&lt;/a&gt;. Jeśli również Ty masz problem z odkochaniem się - wczuj się w ten dialog, być może jego Praca będzie również Twoją.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;X: Mam problem. Wielki problem.&lt;br /&gt;DreamWalker: Na czym on polega?&lt;br /&gt;X: Zakochałem się. Nieszczęśliwie. Rok temu. To wciąż trwa.&lt;br /&gt;D: Usiądź proszę. Znasz &lt;a href="http://gay-relations.blogspot.com/2010/09/osoby-z-ktorymi-masz-problem-twoi.html"&gt;formularz oceny bliźniego&lt;/a&gt;?&lt;br /&gt;X: Nie, co to?&lt;br /&gt;D: W pierwszym punkcie piszesz, jak się czujesz i z czyjego powodu. Potem uzasadniasz to.&lt;br /&gt;X: Okej.&lt;br /&gt;D: W drugim piszesz, co chciałbyś od tej osoby, gdybyś mógł dostać wszystko, o czym marzysz.&lt;br /&gt;X: Brzmi dobrze, co dalej?&lt;br /&gt;D: W trzecim punkcie piszesz, co wg Ciebie ta osoba powinna lub nie powinna robić, myśleć, czuć. W czwartym z kolei piszesz, czego potrzebujesz od tej osoby i dlaczego. W piątym - oceniasz całą tą osobę. W szóstym, ostatnim, wypisujesz to, czego już nigdy więcej nie chcesz doświadczyć od tej osoby. Rozumiesz?&lt;br /&gt;X: Tak, rozumiem.&lt;br /&gt;D: To do dzieła.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;***&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;D: I co napisałeś w pierwszym punkcie?&lt;br /&gt;X: &lt;i&gt;Czuję się źle z powodu Gustawa, ponieważ zakochałem się w nim ponad rok temu, a on mnie wciąż nie chce. Ignoruje mnie. Olewa. Zbywa. Jest dla mnie niemiły, nieczuły. Nie chce się nawet ze mną spotkać. To okropne uczucie.&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;D: Znakomicie. Teraz będę Ci zadawał pytania Pracy odnośnie każdej z myśli, a Ty będziesz na te pytania odpowiadał tak, jak Ci serce dyktuje. Bądź szczery i autentyczny, nie ma złych odpowiedzi, każda jest dobra jeśli jest zgodna z tym, co czujesz. Rozumiemy się?&lt;br /&gt;X: Tak, chyba tak.&lt;br /&gt;D: Czy chcesz serio poznać prawdę o tym, co się z Tobą dzieje?&lt;br /&gt;X: Tak, bardzo.&lt;br /&gt;D: Więc czy to prawda, że czujesz się źle z powodu Gustawa?&lt;br /&gt;X: [myśli długo] Tak, myślę, że tak.&lt;br /&gt;D: Czy możesz być pewien na 100%, że to z jego powodu czujesz się źle?&lt;br /&gt;X: Nie. W sumie to ja tutaj też ogrywam pewną rolę w tym wszystkim.&lt;br /&gt;D: Dobrze, że zaczynasz to dostrzegać powoli. Jak reagujesz na tę myśl, że z jego powodu czujesz się źle?&lt;br /&gt;X: Obwiniam go w myślach, chcę go zmienić, ale nie wiem jak. Czuję się bezsilny. To beznadziejne uczucie.&lt;br /&gt;D: Tak, to prawda. Za każdym razem, kiedy wierzymy w myśl, że to ktoś jest odpowiedzialny za nasz stan emocjonalny, musimy cierpieć. Bo staramy się wtedy zmieniać kogoś, a nie siebie. To zawsze skazane jest na porażkę. Możemy pracować tylko nad sobą.&lt;br /&gt;X: To prawda.&lt;br /&gt;D: Kim byś był, gdybyś nie mógł uwierzyć w tę myśl, że to przez Gustawa czujesz się źle?&lt;br /&gt;X: Mógłbym winić tylko siebie. Byłbym kimś, kto zauważa, że sam powoduje w sobie w jakiś sposób złe samopoczucie.&lt;br /&gt;D: Znakomicie! Teraz będziemy odwracać pierwotną myśl i sprawdzać, na ile te odwrócenia są prawdziwe. Jesteś gotów?&lt;br /&gt;X: Tak.&lt;br /&gt;D: Myśl brzmi "Przez Gustawa czuję się źle". Odwróć to na przykład zaprzeczając.&lt;br /&gt;X: Hmmm... Nie przez Gustawa czuję się źle.&lt;br /&gt;D: Jak możesz rozumieć tę myśl?&lt;br /&gt;X: Nie wiem do końca... [myśli długo] Sądzę, że sam mogę robić sobie złe samopoczucie. Nie wiem tylko, jak.&lt;br /&gt;D: Dokładnie. Może to nie Gustaw jest przyczyną Twojego złego samopoczucia. Odwróć tę myśl tak, by zamiast jego imienia był zwrot "moje myślenie".&lt;br /&gt;X: Przez moje myślenie czuję się źle.&lt;br /&gt;D: Tak Słonko, to prawda. Myślisz o nim i o sobie w taki sposób, że naprawdę trudno być szczęśliwym, kiedy się w to wierzy. Zaraz zresztą sam to zobaczysz.&lt;br /&gt;X: Nie mogę się doczekać [śmieje się].&lt;br /&gt;D: Co napisałeś w drugim podpunkcie formularza?&lt;br /&gt;X: &lt;i&gt;Chciałbym, aby mnie pokochał tak, jak ja jego. Chciałbym, aby mu na mnie zależało, aby okazywał mi zainteresowanie.&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;D: Wspaniale. Czy to wszystko jest prawdą?&lt;br /&gt;X: Tak. Jestem tego pewien.&lt;br /&gt;D: Na 100%?&lt;br /&gt;X: Tak.&lt;br /&gt;D: Czy możesz być pewien na 100%, że byłbyś szczęśliwszy, gdyby rzeczywistość z Tobą współpracowała?&lt;br /&gt;X: Hm... Tak naprawdę nie mogę tego wiedzieć.&lt;br /&gt;D: To prawda. Jak reagujesz, gdy pojawia się myśl, że chciałbyś, aby Cię pokochał, podczas gdy rzeczywistość jest taka, że on Cię nie kocha?&lt;br /&gt;X: To potworne uczucie, okropne. Pojawia się pożądanie, pojawia się... chcenie. Ogromne pożądanie, które mnie od środka obezwładnia.&lt;br /&gt;D: Tak jest zawsze, gdy chcemy czegoś, czego nie mamy. Czy ta myśl jest zatem korzystna dla Twojego życia?&lt;br /&gt;X: Nie.&lt;br /&gt;D: Kim byś był, gdybyś nie mógł uwierzyć, że chciałbyś, aby on Cię kochał?&lt;br /&gt;X: Wooow [myśli przez moment]. To byłoby coś. Czułbym się wolny, czułbym, że to wszystko jedno, czy on mnie kocha, czy nie.&lt;br /&gt;D: Tak, to prawda. Zatem jeśli wierzysz w myśl, że chciałbyś, aby on Cię kochał, czujesz się źle. A gdy w nią nie wierzysz, czujesz się dobrze. Czy dobrze to zrozumiałem?&lt;br /&gt;X: Tak. Tak jest.&lt;br /&gt;D: Odwróćmy zatem tę myśl. Zaprzecz jej.&lt;br /&gt;X: Nie chciałbym, aby on mnie kochał. Albo... chciałbym, aby on mnie nie kochał.&lt;br /&gt;D: Dobrze, jak rozumiesz tę myśl.&lt;br /&gt;X: Trudno ją pojąć.&lt;br /&gt;D: Daj sobie czas, niech się rozgości w Twoim umyśle. &lt;i&gt;Chciałbym, aby on mnie nie kochał.&lt;/i&gt;&amp;nbsp;- czy to może być prawda? Znajdź jakieś dowody, które to potwierdzą.&lt;br /&gt;X: No... taka jest rzeczywistość. On mnie nie kocha.&lt;br /&gt;D: I to jest dobry powód!&lt;br /&gt;X: Jak to?&lt;br /&gt;D: Jeśli chcesz tego, co dzieje się w rzeczywistości - nie możesz cierpieć. To proste, gdy tego doświadczysz.&lt;br /&gt;X: To prawda.&lt;br /&gt;D: Odwróć tę myśl inaczej, np. odnosząc do siebie.&lt;br /&gt;X: Ja chciałbym siebie pokochać.&lt;br /&gt;D: Doskonale. Nie kochasz siebie, gdy wierzysz w tak krzywdzące myśli. Chciałbyś siebie pokochać bez względu na to, czy Gustaw jest obok Ciebie, czy nie. I przestać to uzależniać od kogokolwiek poza samym sobą.&lt;br /&gt;X: Tak, to ma sens.&lt;br /&gt;D: Odwróć to inaczej jeszcze, odnosząc tę myśl do swojego myślenia.&lt;br /&gt;X: Chciałbym, aby moje myślenie mnie kochało.&lt;br /&gt;D: Świetnie. Rozumiesz, w jaki sposób to odwrócenie jest dla Ciebie korzystne?&lt;br /&gt;X: Tak. Moje myślenie jest wrogie, jeśli wierzę w myśli, że chciałbym czegoś, czego nie ma.&lt;br /&gt;D: Dokładnie. Co napisałeś w punkcie trzecim formularza?&lt;br /&gt;X: &lt;i&gt;Gustaw powinien zrewidować swoje poglądy na związek.&lt;/i&gt;&amp;nbsp;- to brzmi śmiesznie [śmieje się]. Przecież to jasne, że ja powinienem.&lt;br /&gt;D: Tak Słonko. Powiedz mi - czy to prawda, że on powinien zrewidować swoje poglądy na związek?&lt;br /&gt;X: Myślę, że tak.&lt;br /&gt;D: A rewiduje?&lt;br /&gt;X: Nie.&lt;br /&gt;D: To czy faktycznie powinien?&lt;br /&gt;X: Tak.&lt;br /&gt;D: Halo, puk puk. Tu rzeczywistość. W rzeczywistości on rewiduje swoje poglądy na związek?&lt;br /&gt;X: Nie.&lt;br /&gt;D: Więc sądzisz, że powinien, skoro tego nie robi?&lt;br /&gt;X: Racja... zaczynam kumać. Ja powinienem to zrobić.&lt;br /&gt;D: Dlaczego?&lt;br /&gt;X: Hm.... bo są negatywne?&lt;br /&gt;D: Bo właśnie to robisz!&lt;br /&gt;X: [śmieje się]. No tak!&lt;br /&gt;D: Witam w rzeczywistości. Tu jest milej, niż w Twoich myślach. Idźmy dalej. Co napisałeś w punkcie czwartym formularza?&lt;br /&gt;X: &lt;i&gt;Potrzebuję, aby Gustaw mnie pokochał, aby się mną interesował, aby chciał ze mną być.&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;D: Ładnie. Czy to prawda, że tego potrzebujesz?&lt;br /&gt;X: Tak.&lt;br /&gt;D: Możesz być tego pewien na 100%, że tego potrzebujesz?&lt;br /&gt;X: Hm... chyba nie.&lt;br /&gt;D: Jak jest w rzeczywistości? Gustaw Cię kocha? Interesuje się Tobą? Chce być z Tobą?&lt;br /&gt;X: Nie, niestety nie.&lt;br /&gt;D: Więc czy to prawda, że tego faktycznie potrzebujesz?&lt;br /&gt;X: Tak.&lt;br /&gt;D: Raz jeszcze, bo nie dociera [śmieje się]. Czy Gustaw Cię kocha? Czy się Tobą interesuje? Jakie są fakty?&lt;br /&gt;X: Nie kocha mnie, nie interesuje się mną w ogóle. Nie chce nawet słyszeć o tym, że moglibyśmy być razem.&lt;br /&gt;D: Więc naprawdę tego potrzebujesz? Zobacz, rozejrzyj się. Żyjesz. Rozmawiasz ze mną. Może nie czujesz się rewelacyjnie jeszcze w tej chwili, ale istniejesz, oddychasz, patrzysz, słuchasz. Czy on jest do czegokolwiek tutaj potrzebny?&lt;br /&gt;X: Hm... no tak to nie. Ale potrzebuję go, aby czuć się dobrze.&lt;br /&gt;D: Czy to prawda Słonko?&lt;br /&gt;X: Nie, teraz mnie olśniło, że to ode mnie zależy. Mógłbym czuć się dobrze bez niego.&lt;br /&gt;D: Wejdźmy głębiej w tę historię, bo tutaj jest pies pogrzebany. Kim byś był, gdyby Gustaw Cię kochał, interesował się Tobą, chciał z Tobą być?&lt;br /&gt;X: [zastanawia się dłuższą chwilę] Byłbym bardzo, bardzo szczęśliwy.&lt;br /&gt;D: Jak postrzegałbyś samego siebie w takiej sytuacji?&lt;br /&gt;X: Jako kogoś bardzo zadowolonego... atrakcyjnego, kochanego, wartego miłości.&lt;br /&gt;D: A jak nie ma przy Tobie Gustawa - to jak siebie postrzegasz?&lt;br /&gt;X: Jako ofiarę losu błagającą o miłość. To okropne. Widzę siebie jako osobą niewartą miłości, niekochaną, samotną, nieszczęśliwą.&lt;br /&gt;D: I to jest problem - uzależniłeś to, jaki obraz siebie tworzysz, od kogoś innego, niż Ty sam. Rozumiesz?&lt;br /&gt;X: Tak.&lt;br /&gt;D: Jakby to było, gdybyś mógł postrzegać samego siebie jako osobę wartą miłości, kochaną, superatrakcyjną i cudowną cały czas - bez względu na to, czy jest przy Tobie Gustaw, czy go nie ma?&lt;br /&gt;X: To byłoby cudowne uczucie! Niesamowite! To może być aż tak proste?&lt;br /&gt;D: To &lt;i&gt;jest&lt;/i&gt;&amp;nbsp;aż tak proste. Właśnie tego doświadczasz. Myślałeś, że jeśli znajdziesz atrakcyjnego partnera, to dopiero wtedy będziesz mógł postrzegać siebie, jako kogoś atrakcyjnego. Podobnie z miłością. Wydawało Ci się, że to ktoś musi Cię pokochać, abyś zobaczył, że jesteś warty miłości. To wszystko nieprawda. Możesz absolutnie śmiało być pewien, że jesteś warty miłości, czułości i wszystkiego, co najlepsze nawet wtedy, gdy nikt na świecie by Cię nie kochał. Dlaczego? Bo myśląc o sobie w dobry sposób - sam sobie okazujesz miłość. Sam siebie doceniasz jako atrakcyjnego partnera. To prawda, że potrzebujesz kochającego oraz interesującego Cię partnera - Ty nim jesteś. Myśląc o Gustawie, okazując mu w myślach swoją miłość i zainteresowanie - przestajesz okazywać ją sobie. Przestajesz interesować się sobą. Jeśli Ty tak o niego dbasz - to kto dba o Ciebie?&lt;br /&gt;X: Kurwa, racja. To wszystko prawda.&lt;br /&gt;D: Prawda jest zawsze dobra, życzliwa. Zawsze wyzwalająca. Co napisałeś w punkcie piątym formularza?&lt;br /&gt;X: &lt;i&gt;Gustaw jest idealny, jest cudownie zbudowany, ma piękne ciało. Śliczną twarz.&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;D: Czy to prawda?&lt;br /&gt;X: Tak. Jest niezwykle piękny.&lt;br /&gt;D: Czy możesz być tego pewien na 100%?&lt;br /&gt;X: Tak.&lt;br /&gt;D: Czy masz na to jakiś dowód?&lt;br /&gt;X: Ma piękne ramiona. Bardzo męskie.&lt;br /&gt;D: Ma męskie ramiona, bo jest mężczyzną. Więc wg Ciebie to, że ma męskie ramiona świadczy o tym, że jest idealnie piękny?&lt;br /&gt;X: Tak.&lt;br /&gt;D: Czy to prawda, że to o tym świadczy? Czy możesz być tego pewien?&lt;br /&gt;X: Hm... nie na 100%.&lt;br /&gt;D: Jakie jeszcze masz "dowody", że on jest idealnie piękny?&lt;br /&gt;X: Jak dla mnie to ma idealne ciało. Wspaniałe. Mógłbym je podziwiać godzinami. I ma ładnego penisa.&lt;br /&gt;D: Może Ty kochasz jego ciało, a nie jego.&lt;br /&gt;X: Może...&lt;br /&gt;D: To, że ma ładnego penisa dowodzi, że jest idealny. Czy to prawda?&lt;br /&gt;X: Hehe, to brzmi dziwnie... nie do końca.&lt;br /&gt;D: Raz jeszcze zatem: Czy on jest idealny? Czy to prawda?&lt;br /&gt;X: Nie bardzo.&lt;br /&gt;D: Jak reagujesz na myśl, że on ma idealne ciało? Że jest idealnie zbudowany?&lt;br /&gt;X: Chcę się z nim kochać, chcę go przytulać, całować.&lt;br /&gt;D: A gdybyś tak nie myślał?&lt;br /&gt;X: Hm... Zagiąłeś mnie. Serio. To bym nie chciał nic od niego.&lt;br /&gt;D: Więc jak dajesz wiarę myśli, że on ma idealne ciało, to czujesz pożądanie. A ja nie wierzysz tej myśli - to nie czujesz. Tak?&lt;br /&gt;X: Tak.&lt;br /&gt;D: Fajnie byłoby czuć do niego pożądanie, gdyby on też czuł. Fakty są jednak inne. Sam wiesz.&lt;br /&gt;X: Prawda.&lt;br /&gt;D: Odwróć tę myśl.&lt;br /&gt;X: On nie ma idealnego ciała.&lt;br /&gt;D: Znajdź co najmniej 3 bardzo wiarygodne dla Ciebie dowody, że to prawda.&lt;br /&gt;X: To nie jest łatwe.&lt;br /&gt;D: Masz tyle czasu, ile potrzebujesz.&lt;br /&gt;X: [po dłuuuuugiej chwili]. Ma lekki brzuszek. Oponkę.&lt;br /&gt;D: Serio?&lt;br /&gt;X: Tak.&lt;br /&gt;D: Mówiłeś, że jest idealnie piękny [śmieje się]&lt;br /&gt;X: Widać nie jest [też się śmieje].&lt;br /&gt;D: Co jeszcze?&lt;br /&gt;X: Zaczyna łysieć. Robią mu się zakola. To widać.&lt;br /&gt;D: Co jeszcze?&lt;br /&gt;X: Na niektórych zdjęciach wygląda jakby miał 50 lat.&lt;br /&gt;D: Haha, faktycznie - ideał piękna [śmieją się razem]. Zatem raz jeszcze pytam: Czy to prawda, że on jest idealnie piękny?&lt;br /&gt;X: Nie. Brakuje mu co nieco.&lt;br /&gt;D: Świetnie. Teraz już nie czujesz takiego pożądania, jak na początku.&lt;br /&gt;X: To prawda.&lt;br /&gt;D: Odwróć myśl "On jest idealnie piękny" tak, by odnosiło się to do Twojego myślenia.&lt;br /&gt;X: Moje myślenie jest idealnie piękne.&lt;br /&gt;D: Doskonale! Twoje myślenie o nim było idealnie piękne, nie on sam! Witam w rzeczywistości po raz kolejny.&lt;br /&gt;X: To niesamowite.&lt;br /&gt;D: Wiem. To właśnie Praca. Odwróć tę myśl odnosząc ją do siebie.&lt;br /&gt;X: Ja jestem idealnie piękny. To żart.&lt;br /&gt;D: Skąd wiesz? Znajdź kilka dowodów na to, że jesteś idealnie piękny.&lt;br /&gt;X: Nie ma szans.&lt;br /&gt;D: To będzie Twoje lekarstwo. Pomyśl. Zestawiałeś się z nim i widziałeś siebie jako mniej atrakcyjnego. Czas się obudzić. On stracił nieco w Twoich oczach z powodu oponki i łysienia [śmieją się], czas, byś Ty trochę zyskał, abyś mógł poczuć, że jesteś z nim na równi pod względem atrakcyjności.&lt;br /&gt;X: Okej, kumam. No więc.... [długie milczenie]. Wiele osób mówi mi, że mam ładne usta.&lt;br /&gt;D: Okej, to jest dobre.&lt;br /&gt;X: Podobają mi się moje oczy. I włosy, włosy też. Są gęste, mam je po tacie.&lt;br /&gt;D: Super, co jeszcze?&lt;br /&gt;X: Hm... to głupie... [czerwieni się]&lt;br /&gt;D: Mów.&lt;br /&gt;X: Mam ładnego penisa [śmieje się]&lt;br /&gt;D: Może być. Sprawdzimy to potem [śmieje się].&lt;br /&gt;X: Hehe, w ramach zapłaty za pomoc psychologiczną? [śmieje się również].&lt;br /&gt;D: Słonko, pomagasz sam sobie. Ja tu tylko zadaję pytania. Co jeszcze świadczy o tym, że jesteś atrakcyjny?&lt;br /&gt;X: Jestem szczupły. To mi się podoba. Dobrze się ubieram. Mam ładne palce u rąk, wiele osób mi to mówi.&lt;br /&gt;D: Hola hola basta, bo zaraz się w sobie zakochasz [śmieje się].&lt;br /&gt;X: Może o to chodzi?&lt;br /&gt;D: Może o to chodzi. W końcu kto inny ma Ci dać miłość, jeśli nie Ty sam sobie. Jeśli Ty sam siebie pokochasz - cały świat za tym podąży. To wspaniałe.&lt;br /&gt;X: Trudno się doczekać.&lt;br /&gt;D: Jak teraz się miewa Twój obraz siebie? Zobacz siebie i jego. Jak to widzisz?&lt;br /&gt;X: Widzę, że jesteśmy niemal tak samo atrakcyjni, jak i nieatrakcyjni. Bez względu na to, czy razem, czy osobno.&lt;br /&gt;D: Nareszcie Twoje myślenie jest bliższe rzeczywistości. To naprawdę miłe uczucie.&lt;br /&gt;X: Zgadza się.&lt;br /&gt;D: Co napisałeś w punkcie szóstym formularza?&lt;br /&gt;X: &lt;i&gt;Nigdy więcej nie chcę doświadczyć jego obojętności, tego, jak mnie spławia i jak mnie ignoruje.&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;D: Zdania z szóstego punktu odwracamy w nieco inny sposób. Ty już wiesz, że tak naprawdę to nie chcesz doświadczyć obojętności swojego myślenia, nie chcesz doświadczyć tego, jak Twoje myślenie Cię spławia i ignoruje, co działo się zawsze, gdy zamiast zajmować się sobą w swoich myślach, zajmowałeś się nim. Natomiast te zdania z szóstego punktu odwracamy w sposób taki: "Bardzo chętnie raz jeszcze..." oraz "Nie mogę się doczekać, aż znów...". Zrób to.&lt;br /&gt;X: Hm... Kumam. Bardzo chętnie raz jeszcze doświadczę jego obojętności, tego, jak mnie spławia i mnie ignoruje.&lt;br /&gt;D: Dalej, drugie odwrócenie.&lt;br /&gt;X: Nie mogę się doczekać, aż znów będzie wobec mnie obojętny, jak mnie spławi i będzie ignorował.&lt;br /&gt;D: I co teraz?&lt;br /&gt;X: To brzmi dziwnie. Serio.&lt;br /&gt;D: Dlaczego mógłbyś wierzyć w te myśli?&lt;br /&gt;X: Hm... nie wiem.&lt;br /&gt;D: Pomyśl. Daj sobie czas.&lt;br /&gt;X: Jest w nich jakaś taka... wolność.&lt;br /&gt;D: Tak, zgadza się. W tych myślach, nawet jeśli brzmią dziwnie, jest odrobina wolności, której pragniesz. Mogą być prawdziwe, bo gdy znów doświadczysz jego obojętności, jego spławiania i ignorowania i poczujesz się z tym źle - znów wrócisz do Pracy. Bo będziesz wiedział, że jest coś do sprawdzenia. To wspaniałe, że dzięki niemu możesz uczyć się o sobie coraz więcej i więcej, wciąż stając się coraz bardziej świadomym i wolnym człowiekiem. Gratulacje. Witam w Pracy.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8922693437604571161-7954366657062895846?l=gay-relations.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://gay-relations.blogspot.com/feeds/7954366657062895846/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://gay-relations.blogspot.com/2010/09/odkochiwanie-sie-za-pomoca-pracy.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8922693437604571161/posts/default/7954366657062895846'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8922693437604571161/posts/default/7954366657062895846'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://gay-relations.blogspot.com/2010/09/odkochiwanie-sie-za-pomoca-pracy.html' title='Odkochiwanie się za pomocą Pracy'/><author><name>DreamWalker</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05939557115839409658</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8922693437604571161.post-1061947844053387687</id><published>2010-09-26T11:58:00.000+02:00</published><updated>2010-09-26T11:58:58.336+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='medytacja'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='historie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='rozwój'/><title type='text'>Kim zajmujesz się w swoich myślach?</title><content type='html'>Analizując treść swoich myśli i jednocześnie rozwijając swoją wewnętrzną świadomość odkrywasz, że każda myśl może dotyczyć jednego z trzech interesów: Twojego, innych ludzi lub Boga.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Myśli dotyczące Ciebie - to jedyne myśli, w których masz odpowiedzialność. Możesz pracować tylko nad sobą i to jest fakt. Mając odpowiedzialność, możesz wpływać, odzyskujesz poczucie kontroli.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Myśli dotyczące innych osób - zawsze są projekcją. Nie możesz mieć w nich odpowiedzialności, bo za pomocą zaimków osobowych ją sobie odebrałeś. Myślisz "Mietek jest idiotą". Zawsze odwracasz te myśli, aby odzyskać odpowiedzialność, rozpoznać projekcję i mieć kontrolę: "Ja jestem idiotą" albo "Moje myślenie jest idiotyczne" - i znajdujesz dowody, że tak jest. Po co? Byś nabrał pokory przed Mietkiem i mógł się od niego uczyć. Bez pokory nie ma nauki.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Myśli wchodzące w interes Boga - nie musisz w niego wierzyć. Chodzi tutaj o te myśli, które dotyczą spraw, na które nie masz żadnego wpływu, np. "Pada deszcz" albo "Notowanie giełdy spadają na łeb na szyję." - nic nie poradzisz, bo to sprawa Boga/ Wszechświata, jaka jest pogoda i co dzieje się na giełdzie. To Twój sprzeciw wobec tego jest dla Ciebie bolesny, bo za tymi myślami - jeśli sprawiają, że cierpisz - kryje się niejawna "powinność": jest zła pogoda -&amp;gt; pogoda powinna być dobra. I to nad tą myślą pracujesz. I odkrywasz, że lepiej żyje się z myślą, że pogoda powinna być zła, jeśli jest zła. Finito. A odwracając takie myśli, możesz sformułować zdanie: "Moje myślenie powinno być dobre" - i już wiesz, nad czym pracować.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Odwracając myśli odkrywasz, że każda tak naprawdę dotyczy Ciebie. To magiczne, jak potrafimy rzutować własne szaleństwa na otoczenie. Jeśli moje myślenie jest szalone, to będę je rzutował na świat, będę je rzutował JAKO świat i będę widział szalony świat i szalonych ludzi myśląc, że to tam właśnie jest problem. To nie obraz jest zły, to projektor trzeba przeczyścić. Ale wiesz to tylko, jeśli wracasz do swojego interesu i odkrywasz to, odwracając swoje myśli. Rób to często, żyj odwróceniami - one pokażą Ci drogę.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8922693437604571161-1061947844053387687?l=gay-relations.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://gay-relations.blogspot.com/feeds/1061947844053387687/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://gay-relations.blogspot.com/2010/09/kim-zajmujesz-sie-w-swoich-myslach.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8922693437604571161/posts/default/1061947844053387687'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8922693437604571161/posts/default/1061947844053387687'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://gay-relations.blogspot.com/2010/09/kim-zajmujesz-sie-w-swoich-myslach.html' title='Kim zajmujesz się w swoich myślach?'/><author><name>DreamWalker</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05939557115839409658</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8922693437604571161.post-3708650493115518092</id><published>2010-09-15T15:48:00.000+02:00</published><updated>2010-09-15T15:48:48.999+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='medytacja'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='maski'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='inteligencja socjalna'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='nauka'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='historie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='rozwój'/><title type='text'>Pokaż mi swój profil, a powiem Ci, czego się boisz</title><content type='html'>Bać się nie wolno, bać się nie wypada, bo kto się boi, ten mięczak - prawda? Takie o to kolektywne przekonanie wbijane jest nam, facetom, do głowy w trakcie socjalizacji. Tworzy to wspaniały grunt do wyhodowania sobie na osobowości lękowej maski twardziela. Twardziela, który tak bardzo oszukał sam siebie, że jest twardy, że nie dopuszcza do głosu swoich lęków.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A szkoda. Bo zamiast je tłamsić, pokonywać czy przemagać, mógłby po prostu nad nimi pracować, np. wychodząc naprzeciw nim ze zrozumieniem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jeśli się boisz, to znaczy, że powinieneś. Wiemy to stąd, że się boisz. To proste. Nie uciekniesz przed swoim umysłem, nie zamordujesz części siebie, która się boi. Wyjdź jej naprzeciw, ale nie z alkoholem, tabletkami czy uzależnieniem od seksu, pracoholizmem lub narkotykami. Potraktuj te lękliwe myśli jak dzieci, które domagają się uwagi i które trzeba odpowiednio (czyt. łagodnie i ze zrozumieniem) wychować.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie trzeba być twardzielem, jeśli nie jest się najpierw mięczakiem - prawo dualizmu to mówi. I to właśnie u tych osób - "twardzieli" - pozujących na nieustraszonych pogromców, którzy zawsze się przełamują, budzące lęk myśli potrafią się przebierać na różne sposoby. Wchodzisz na profil takiego delikwenta i czytasz, że szuka on osób szczerych i bezpośrednich. Ładna idea, ale tylko z pozoru. Po pierwsze zakłada, że ludzie generalnie są zakłamani. A to nie ludzie są zakłamani, ale osąd, że są. Po drugie zakłada - wkurwię się, jak mnie ktoś okłamie lub nie będzie bezpośredni. Wkurwię się, bo tak naprawdę boję się, że mnie oszukasz, że coś przede mną utaisz i to obróci się przeciwko mnie - oto, co tam się kryje naprawdę. Jednak gość, który mianuje się "twardzielem" nigdy przenigdy nie zdejmie maski pod czyimś naporem i nie przyzna się do swoich obaw. Dlaczego? Bo się boi!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Cóż za mentalne zakleszczenie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Co jeszcze można tam między wierszami wyczytać?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;"Nie szukam do związku, potrzebuję swobody, lubię być singlem"&lt;/i&gt; - boję się komuś coś obiecać i nie dotrzymać słowa, boję się być konsekwentnym, bo jak coś obiecam i nie dotrzymam słowa, to mnie ukarzesz i będzie mnie boleć. Związki są więzieniem, są złotą klatką, a ja chcę być wolny, zapominając, że wolność to kwestia nie bycia lub niebycia w związku, ale kwestia świadomości.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;"Warunek to duża pałka - od 20 cm wzwyż"&lt;/i&gt; - nie chcę uprawiać seksu z kimś, kto ma małą pałę, boję się, że seks będzie beznadziejny z kimś, kto ma mniejszą pałę. Boję się, że będę musiał udawać, że jest mi dobrze, unieszczęśliwiając się w ten sposób jednocześnie. Seks to tylko mechanistyczna zabawa, bez emocji, bliskości. To tylko sport, osiąganie kolejnych rekordów.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;"Szukam kogoś, kto wie, czego chce" &lt;/i&gt;- bo kurwa sam nie wiem, czego chce. Boję się ludzi, którzy mogą nagle zmienić zdanie, np. wyjechać lub mnie olać. Chcę od razu wiedzieć, czy mnie chcesz, czy nie, bo inaczej nie czuję się spokojny, boję się.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;"Szukam kogoś po przejściach"&lt;/i&gt; - j.w. - jeśli będziesz po przejściach, to lepiej będziesz wiedział, czego chcesz, więc jest mniejsza szansa, że mnie zostawisz, a tego boję się najbardziej. Szukam podobnego do siebie, bo też jestem po przejściach.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;"Nie jestem zabawką"&lt;/i&gt; - boję się wykorzystania, że ktoś "zrobi" mi nadzieję, a ja mu uwierzę w jego słowa i potem rozczaruję, co będzie mnie boleć. Tego boję się najbardziej. Weź odpowiedzialność za moje uczucia, bo sam jej nie biorę, lecz oddaję Tobie - zupełnie naiwnie wierząc, że masz nad nimi kontrolę.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;"Miłość nie istnieje / nie wierzę w miłość"&lt;/i&gt; - chciałbym bardzo nie wierzyć w miłość, żeby już nigdy więcej się nie rozczarować. Przyjdź proszę i udowodnij mi, że miłość wciąż istnieje! Ta prawdziwa! kłóć się ze mną, pokaż mi, że nie mam racji.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;"Jestem chamem, gnojem, prostakiem" &lt;/i&gt;- nie chcę Cię rozczarować, dlatego uprzedzam. Boję się sytuacji, w których kogoś rozczarowuję.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;"Ciotom i przegiętym dziękuję" &lt;/i&gt;- wstydzę się ciotowatości, którą ukrywam, której nienawidzę. Boję się, że ktoś o mnie pomyśli "ciota" albo "przegięty". Facet powinien zachowywać się jak facet, nawet gdy się tak nie zachowuje. Opinia innych ludzi jest dla mnie ważniejsza, niż to, byś był sobą.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I oto właśnie są projekcje własnych lęków. A w rzeczywistości wszystko jest okej. Problem nie leży "na zewnątrz" - w za małych fiutach, ludziach, którzy opowiadają bajki czy przegiętych ciotach. Błąd leży w sposobie myślenia. To tylko kwestia świadomości. A jedyną drogą poszerzania świadomości jest medytacja.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8922693437604571161-3708650493115518092?l=gay-relations.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://gay-relations.blogspot.com/feeds/3708650493115518092/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://gay-relations.blogspot.com/2010/09/pokaz-mi-swoj-profil-powiem-ci-czego.html#comment-form' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8922693437604571161/posts/default/3708650493115518092'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8922693437604571161/posts/default/3708650493115518092'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://gay-relations.blogspot.com/2010/09/pokaz-mi-swoj-profil-powiem-ci-czego.html' title='Pokaż mi swój profil, a powiem Ci, czego się boisz'/><author><name>DreamWalker</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05939557115839409658</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8922693437604571161.post-459721437759091864</id><published>2010-09-12T01:29:00.002+02:00</published><updated>2010-09-12T01:40:10.467+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='inteligencja emocjonalna'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='historie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='rozwój'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='związek'/><title type='text'>Osoby, z którymi masz problem - Twoi najlepsi nauczyciele</title><content type='html'>Z faktu, że nasz umysł płata nam figle i wciąż wbija nas w matrix niekończących się projekcji, nie zdajemy sobie często sprawy. Wciąż wielu ludzi jest w stanie poświęcić życie, by dowieść prawdziwości swoich wyobrażeń na temat rzeczywistości. My jednak wybierzemy inną drogę - tym razem drogę zwaną prawdą.&lt;br /&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Jeśli czytałeś mojego &lt;a href="http://gay-relations.blogspot.com/2010/09/kwestionowanie-swojego-myslenia-sposob.html"&gt;poprzedniego posta&lt;/a&gt;, zapoznałeś się już zapewne z rewolucyjnym i bardzo efektywnym systemem rozwoju zwanym Pracą (The Work) autorstwa Byron Katie. Dziś pokażę Ci bardzo wyśmienity i skuteczny sposób, jak wydobywać z siebie przekonania, nad którymi warto (oj bardzo!) posiedzieć.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Ludzie, którzy Cię otaczają - szczególnie ci, którzy Cię wkurwiają, dołują czy przerażają - to Twoi najlepsi nauczyciele. Dzięki metodzie, którą dziś poznasz, nauczysz się wykorzystywać w pełni nauki, które Ci oferują. To mądre, bo dzięki temu nie musisz zastanawiać się, co jest projekcją Twojego umysłu, a co nie. Po prostu wyjdzie to samo w trakcie Pracy.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Tą metodą jest tzw. &lt;b&gt;Formularz Oceny Bliźniego&lt;/b&gt; - autorstwa (a jakże) samej Byron Katie.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Poniżej przedstawiam jego pytania. Pamiętaj, że dotyczą one drugiej osoby. W żadnym wypadku nie oceniaj w nim siebie. Odpowiadając na pytania, bądź szczery, małostkowy, chamski i bezpośredni. To nie miejsce na kulturę. Proszę, nie próbuj być uduchowiony czy subtelny. Pozwól sobie na to, aby napisać wprost to, co naprawdę myślisz na temat drugiej osoby. Paradoksalnie - analizując myśli dot. niej, odkryjesz swoje wnętrze.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;1. Z czyjego powodu jesteś zły, smutny, załamany, przestraszony (ogólnie czujesz się źle)? Czego nie lubisz w tej osobie?&lt;/div&gt;&lt;div&gt;2. Co chciałbyś, aby zmieniło się w tej osobie? Co chcesz, aby zrobiła?&lt;/div&gt;&lt;div&gt;3. Jaka ta osoba powinna lub nie powinna być? Co powinna myśleć, czuć, kim być lub nie być? Jaką dałbyś jej radę?&lt;/div&gt;&lt;div&gt;4. Czego potrzebujesz od tej osoby? Co musiałaby zrobić, abyś był szczęśliwy?&lt;/div&gt;&lt;div&gt;5. Co myślisz o tej osobie? Zrób listę.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;6. Czego nie chcesz ponownie doświadczyć od tej osoby? Opisz to.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Okej. Teraz przykład.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;1. Nie lubię Gienka. Jestem przez niego bardzo, bardzo zły. Nie znoszę, kiedy się wymądrza, gdy mi przerywa i gdy głupio się śmieje, gdy próbuję coś powiedzieć.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;2. Chciałbym, aby Gienek spoważniał. Chciałbym, aby w końcu zaczął mnie słuchać.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;3. Gienek nie powinien być taki dziecinny. Powinien być bardziej poważny i serio traktować ludzi.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;4. Potrzebuję, aby Gienek dał mi skończyć to, co mówię. I żeby w końcu wziął mnie na serio.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;5. Myślę, że Gienek jest jak dziecko. Jest infantylny, prostacki, kretyński.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;6. Nie chcę już nigdy, aby Gienek mi przerywał moje wypowiedzi. Nie chcę, aby śmiał się z tego, co mówię, gdy mówię o rzeczach, które są dla mnie ważne i które traktuję serio.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;I masz wypełniony formularz. Co z nim robisz? Jak pewnie pamiętasz, Praca polega na zadawaniu sobie 4 pytań odnośnie konkretnej myśli, a następnie odwracaniu jej na różne sposoby, celem sprawdzenia, na ile alternatywy również są prawdziwe. Pytania formularza pozwalają Ci wydobyć z siebie historie dotyczące drugiej osoby. Robienie procedury Pracy, którą poznałeś w poprzednim poście, pozwala z kolei te historie zweryfikować. Wiele z nich okazuje się niczym, jak tylko projekcją dotyczącą nas samych. Ale to już pozostawiam do odkrycia Tobie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przykład:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;"Gienek nie powinien być taki dziecinny."&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;1. Czy to prawda, że nie powinien? Jak jest w rzeczywistości?&lt;br /&gt;2. Czy możesz być na 100% pewien, że Gienek nie powinien być dziecinny?&lt;br /&gt;3. Jak reagujesz, gdy pojawia się myśl, że Gienek nie powinien być dziecinny, podczas, gdy on jest dziecinny? Czy ta myśl jest dla Ciebie korzystna?&lt;br /&gt;4. Kim byś był, gdybyś nie mógł pomyśleć, że Gienek nie powinien być dziecinny, podczas, gdy jest dziecinny?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Odwrócenia (do każdego znajdź powody, dla którego może być prawdziwe)&lt;br /&gt;- Gienek powinien być dziecinny - Czy to może być prawda?&lt;br /&gt;- Ja nie powinienem być taki dziecinny - Czy to może być prawda?&lt;br /&gt;- Ja powinienem być taki dziecinny - Czy to może być prawda?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I lecisz z kolejnym zdaniem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie wierz mi na słowo - sprawdź to i zobacz, jak niezwykłe to doświadczenie. Wiem to, bo gdy pierwszy raz wypełniłem formularz dot. bliskich mi osób i zacząłem pracować ze swoimi myślami na ich temat, miałem niezwykłe uczucie uwalniania się od wielkiego ciężaru. Do tego stopnia, że popłynęły mi łzy. Absolutnie niezwykłe uczucie.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Standardową Pracę robisz to ze wszystkimi myślami po kolei. Wyjątkiem jest pytanie nr 6 z formularza. Zdania, które są odpowiedzią na pytanie nr 6, odwracasz w inny sposób: "Bardzo chciałbym, aby..." lub "Nie mogę się doczekać, aby...".&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Np. "Nie chcę już nigdy więcej słyszeć, jak mi ubliża" -&amp;gt; "Bardzo chętnie posłucham, jak mi ubliża."&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Te jednak odwrócenia robisz dopiero, gdy przerobisz zdania z wcześniejszych pytań 1 - 5.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Nie lubisz moherów? Nie znosisz ojca redaktora? Masz dość swojej matki/ ojca? Wkurwia Cię sąsiad? A może Twój facet doprowadza Cię do ostateczności? Opisz ich w formularzu i wykonaj swoją Pracę.&amp;nbsp;To zdumiewające, jak nasi najwięksi wrogowie i osoby, z którymi mamy problem, okazują się być najlepszymi nauczycielami życia. Są niczym lustra, w których się przeglądasz i widzisz swoje przebogate wnętrze. Tak właśnie jest w istocie, ale moje słowa na nic się tutaj nie zdadzą - nie bierz ich na wiarę ani też nie odrzucaj ich pochopnie. Najlepiej wykonaj swoją Pracę i przekonaj się o tym osobiście. Bo wszystkie te moje "oświeceniowe" myśli gówno będą warte, jeśli nie poprzesz ich SWOIM doświadczeniem.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Zatem do dzieła, Mistrzu. Weź na tapetę swoich rodziców najpierw, bo to oni stworzyli w dużej mierze podwaliny Twojej tożsamości. Potem przerób wszystkich swoich ex facetów i - jeśli masz - to aktualnego. Przerób każdą osobę, którą uznasz za wartą swojej uwagi.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;O tym, jak pasjonującą zabawą jest odkrywanie prawdy o sobie, dowiesz się w momencie, gdy to wykonujesz. Teraz chwytaj kartkę, długopis i do dzieła.&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8922693437604571161-459721437759091864?l=gay-relations.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://gay-relations.blogspot.com/feeds/459721437759091864/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://gay-relations.blogspot.com/2010/09/osoby-z-ktorymi-masz-problem-twoi.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8922693437604571161/posts/default/459721437759091864'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8922693437604571161/posts/default/459721437759091864'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://gay-relations.blogspot.com/2010/09/osoby-z-ktorymi-masz-problem-twoi.html' title='Osoby, z którymi masz problem - Twoi najlepsi nauczyciele'/><author><name>DreamWalker</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05939557115839409658</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8922693437604571161.post-224926959797318113</id><published>2010-09-09T13:58:00.000+02:00</published><updated>2010-09-09T13:58:47.392+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='medytacja'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='maski'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='inteligencja emocjonalna'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='historie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='rozwój'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='koherencja'/><title type='text'>Kwestionowanie swojego myślenia - sposób na każdy problem</title><content type='html'>100% - prawdopodobnie dokładnie tyle problemów możesz "wykasować", stosując The Work (Praca). Tak, zgadza się - wracamy do tematu The Work, aby poznać jeszcze bliżej ten cieszący się coraz większą popularnością rewolucyjny system zmiany osobistej.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;"To nie problem sprawia, że cierpisz, lecz sposób myślenia o nim. Zmień go, a problem zniknie. Pomoże Ci w tym Praca, rewolucyjny proces uzdrawiania psychicznego i duchowego" - czytamy na tyle książki autorki systemu Byron Katie pt. "Kochaj, co masz".&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;"Praca to po prostu cztery pytania. Jeśli je sobie zadasz, odnosząc się do konkretnego problemu, ujrzysz to, co cię martwi lub irytuje, w zupełnie innym świetle. Przestaniesz walczyć z rzeczywistością i odkryjesz spokój. Swoje życie przyjmiesz z radością."&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;To prawdopodobnie jeden z najlepszych opisów Pracy, z jakim miałem styczność. Prosty, prezentujący istotę tego systemu i korzyści, które z niego wynikają. W rzeczywistości Praca nie ma ograniczeń - nie ma dowodów, że za pomocą Pracy nie da się rozkminić nawet najgorszego problemu życiowego.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zacznijmy od problemów.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dostajemy pewien zestaw przekonań o świecie, który już sam w sobie rodzi problemy, bo nie jest samym światem lecz tylko jego modelem. Ten model nigdy nie jest prawdziwy, bo model to model, a rzeczywistość to rzeczywistość. Każda niezgodność pomiędzy naszym myśleniem a światem rodzi problem, co odczuwamy w postaci stresu, lęku, złości, smutku, żalu, wstydu czy poczucia winy. Generalnie wszystkie te emocje mają jedną składową - napięcie. Tak właśnie - niezgodność myśli z rzeczywistością rodzi napięcie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Rzeczywistość nie posiada problemów. Jest doskonała. Ptaszki śpiewają, słoneczko świeci itd. Wtedy wpada człowiek i zaczyna się jazda: osądza, porównuje, nie dostrzega, pomija, przeinacza, zniekształca, nadaje znaczenia, zgaduje, co kto myśli itd. I wszystkie te funkcje umysłowe - bardzo adaptacyjne i korzystne w procesie robienia postępu cywilizacyjnego - wywołują też niestety konflikty z rzeczywistością. Konflikty, które toczą się w naszych umysłach.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W szpitalu leży kobieta chora na raka. Prosiła o rozmowę z Byron Katie, autorką Pracy. Mówi do niej, że ma problem. Poważny problem ze zdrowiem.&lt;br /&gt;Byron Katie: - Nie widzę żadnego problemu.&lt;br /&gt;Kobieta odkryła prześcieradło. Okazało się, że jedna jej noga jest cała czerwona i napuchnięta.&lt;br /&gt;B.K.:&amp;nbsp;- Nadal nie widzę problemu!&lt;br /&gt;Kobieta: - Jak to nie widzisz?!&lt;br /&gt;B.K.: - Aha, zdaje się, że widzę. Sądzisz, że twoja noga nie powinna być napuchnięta i czerwona.&lt;br /&gt;Kobieta zaczęła się śmiać jak dziecko.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Procedura Pracy, czyli sztuka rozwiązywania problemów&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jest prosta. Chwyć za długopis i kartkę. Bądź ze sobą szczery i łagodny dla siebie. Spisz wszystko, co Cię boli. Pisz wprost. Przelewaj na papier swoje najszczersze myśli, na jakie tylko Cię stać w danej - szczególnie te, o których myślisz, że nie powinny się były pojawić w Twoim umyśle. Wyczerp temat, bez względu na to, ile to nie zajmie czasu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Gdy to zrobisz, odłóż kartkę. Odejdź, uspokój się (opisywanie swoich problemów w tak szczery sposób może a nawet powinno poruszyć negatywne emocje - w końcu gdyby nie one, nie miałbyś problemu). Czasem trzeba dłuższego czasu, aby się uspokoić, odetchnąć. Polecam wtedy ćwiczenie koherencji serca (poszukaj na blogu, było sporo o koherencji).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Następnie wróć do kartki i przeczytaj raz jeszcze całość. Pewne fragmenty będą wydawać się absurdalne i będziesz się zastanawiał, o co Ci w ogóle chodziło (!). Pewne będą nadal budzić w Tobie negatywne emocje. Zaznacz je - to ważne myśli, które będziemy weryfikować.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Potem spisz wszystkie zaznaczone myśli osobno. Będziesz nad nimi pracował, zadając sobie pytania z systemu The Work. Weź pierwszą i spytaj:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;"Czy to prawda?"&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Czy ta myśl jest zgodna z rzeczywistością? Często już na początku okazuje się, że dana myśl jest głupstwem i niedorzecznością. Czasem warto na spokojnie pomedytować z tym pytaniem, gdyż po jakimś czasie pojawia się inne zrozumienie danej myśli. Zrozumienie, które da Ci pewien wgląd w siebie. Czasem odpowiesz "Tak, to prawda". Żadna odpowiedź nie jest ani zła, ani dobra. Po prostu informuje Cię o tym, w co wierzy Twój umysł.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przykład:&lt;br /&gt;"Muszę się bardziej starać."&lt;br /&gt;- Czy to prawda? Czy naprawdę coś musisz? Czy istnieje coś takiego, jak przymus?&lt;br /&gt;Uzyskując wgląd, uświadamiasz sobie, że "muszę" nie istnieje w rzeczywistości - to tylko sposób, w jaki próbujesz się do czegoś zmotywować.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;"Czy mogę być pewien na 100%, że ta myśl to prawda?"&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Często, gdy na pierwsze pytanie pada odpowiedź "tak", drugie okazuje się rzucać nowe światło na daną myśl. Pewne myśli wydają się prawdziwe, ale po zadaniu sobie tego pytania okazuje się, że nie mamy pewności w 100%. To potrafi zdestabilizować wiarę w prawdziwość danej myśli.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przykład:&lt;br /&gt;"Muszę się bardziej starać."&lt;br /&gt;- Czy mogę być pewien na 100%, że muszę się bardziej starać?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;"Jak reagujesz, gdy pojawia się ta myśl?"&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;To pytanie ma moc oświecania umysłu. Nagle bowiem uświadamiasz sobie wewnętrzną przyczynę i skutek. Już wiesz, że problem nie leży w obiektywnej rzeczywistości, ale w Twoim myśleniu o niej. Twoje emocje to konsekwencja wiary w swoje myśli. Okazuje się, że nawet tak ładnie brzmiące, wzniosłe przesłania, jak "Ludzie powinni kochać bardziej", niosą ze sobą napięcie i niepokój - jeśli się w nie wierzy. Czy sam umiesz kochać bardziej, niż kochasz? Hm...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przykład:&lt;br /&gt;"Muszę się bardziej starać."&lt;br /&gt;Jak reagujesz, gdy pojawia się ta myśl? Jakie obrazy widzisz w wyobraźni? Jakim głosem do siebie to mówisz? Jakie emocje czujesz? Do czego zmusza Cię wiara w taką myśl? Jakie zachowania generuje? Jakie obsesje, nałogi, uzależnienia? Czy znasz kogoś, kto stara się bardziej, niż się stara? Jak wygląda życie człowieka, który wierzy w taką myśl?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;"Kim byłbym bez tej myśli?"&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pytanie, które wyrzuca Cię poza model myślenia o problemie. Cudownie wyzwalające. Kontemplacja nad odpowiedzią może być bardzo bogatym doświadczeniem. Nigdy nie odpowiadaj na to pytanie szybko i pochopnie - daj sobie czas na wyjście poza przyjęty wcześniej model myślenia. Odpowiadaj intuicyjnie, czekaj, aż pojawią się obrazy, dźwięki, odczucia.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przykład:&lt;br /&gt;"Muszę się bardziej starać."&lt;br /&gt;Kim byłbyś bez myśli, że musisz się bardziej starać? Jak wyglądałoby Twoje życie, gdybyś w to nie wierzył? Jak traktowałbyś siebie, gdybyś nie mógł pomyśleć, że musisz się bardziej starać?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ostatni etap - odwrócenia.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Gdy zakwestionujesz myśl i sprawdzisz jej prawdziwość oraz przydatność, dokonaj odwrócenia myśli. Odwrócenie to myśl, która została zbudowana w opozycji lub alternatywnie do myśli, którą badasz. Możesz skonstruować odwrócenia np. zaprzeczając pierwotnej myśli, zamieniając różne słowa, odwracając relacje, które występują w myśli. Oto przykłady odwróceń:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;"Muszę się bardziej starać."&lt;br /&gt;- Nie muszę się bardziej starać.&lt;br /&gt;- Mogę się bardziej starać.&lt;br /&gt;- Chcę się bardziej starać.&lt;br /&gt;- Muszę się mniej starać.&lt;br /&gt;- Nie muszę się mniej starać.&lt;br /&gt;- Inni ludzie muszą się bardziej starać.&lt;br /&gt;- Inni ludzie nie muszą się bardziej starać.&lt;br /&gt;- Moje myślenie musi się bardziej starać.&lt;br /&gt;- itd.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Spisz odwrócenia swojej myśli i sprawdź, czy nie są prawdziwe lub nawet prawdziwsze od pierwotnej myśli. Moje doświadczenie mówi mi, że zdanie "Nie muszę się starać" jest bardziej prawdziwe, niż "Muszę się bardziej starać." To naprawdę wyzwalające odczucie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jeśli któreś odwrócenie nie wydaje Ci się prawdziwe, daj sobie czas, aby odnaleźć dobre, przekonujące Cię przykłady, które dowiodą jej prawdziwości.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;***&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Gdy skończysz pracować z daną myślą, przejdź do kolejnej - aż odhaczysz całą listę najważniejszych myśli. Efekty Twojej Pracy mogą przyjść od razu - np. w trakcie poczujesz ulgę i spokój. Może być tak, że nie od razu zobaczysz efekty. Mogą one przyjść dopiero po jakimś czasie i np. dopiero po tygodniu czy miesiącu poczujesz to wyraźnie. To nie ma znaczenia - efekty Pracy są zawsze w każdym przypadku. Tylko nie zawsze widać je od razu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Każde przejście procedury 4 pytań i odwrócenia myśli powoduje otworzenie dostępu do kolejnych przekonań, które miałeś już wcześniej, ale sobie ich nie uświadamiałeś. Wierz mi - Praca to znakomita i fascynująca podróż w głąb siebie. Odkrywasz, jak robisz siebie w bambuko. Od wielu miesięcy stosuję Pracę niemal codziennie, medytuję z jej pytaniami i odkrywam, ile póz, ile masek miałem, dochodząc coraz głębiej w siebie i odkrywając coraz wspanialszą prawdę o sobie i ludziach. Nie mam słów, by to opisać.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nigdy nie walcz z myślami, nie próbuj się ich pozbyć.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;To nic nie da. Nie Ty powołałeś myśl do istnienia, lecz Wszechświat. Walka z nim nigdy nie jest dobra, bo zawsze przegrasz. Myśl sama odejdzie, jeśli nadejdzie jej pora. Niektóre myśli po zastosowaniu Pracy nadal wydają się prawdziwe, choć możemy sobie zdawać sprawę z ich szkodliwości. Nie przejmuj się tym. Następnym razem, gdy wrócisz do tej myśli, Twój umysł będzie już bardziej oświecony. I jeszcze lepiej zrozumiesz, po co Ci ta myśl. A może nawet zrozumiesz, że nigdy nie przerabiasz dwa razy tej samej myśli, bo każda jest inna?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Praca to prawdopodobnie jeden z najlepszych sposobów na życiowe problemy i rozterki. To nawet nie jest technika - to pewna filozofia życiowa. Wykonujesz Pracę tak długo, aż stanie się Twoim nawykiem, a potem już jej nie robisz - to Praca robi Ciebie, każdego dnia podważając prawdziwość i efektywność Twojego myślenia, dostarczając Ci niezliczonych alternatyw w sposobie Twojego myślenia. Twoje przekonania zaczną sypać się, jak liście jesienią. A Ty będziesz odkrywał coraz bardziej prawdziwego i autentycznego siebie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Zdu_mie_wa_ją_ce!&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wskazówki do Pracy:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- zadawaj sobie pytania i oczekuj odpowiedzi w ciszy Twojego umysłu - pomaga zamknięcie oczu&lt;br /&gt;- spisuj na papierze historie, z którymi chcesz pracować - inaczej mogą Ci umknąć&lt;br /&gt;- Praca to forma medytacji czy kontemplacji - odpowiadaj tak, jak czujesz, nie ma dobrych i złych odpowiedzi&lt;br /&gt;- bądź ze sobą szczery - nawet, jeśli wydaje Ci się, że prawda jest brutalna (nigdy nie jest)&lt;br /&gt;- nie walcz z myślami, one same odejdą, gdy będzie pora&lt;br /&gt;- każda myśl jest Ci potrzebna, jeśli się pojawiła&lt;br /&gt;- daj sobie czas na odpowiedź&lt;br /&gt;- odpowiadaj sercem - tylko ono zna prawdziwą odpowiedź, nie umysł&lt;br /&gt;- zawsze rób całą procedurę - nawet, jeśli w trakcie poczujesz, że "problem odpuścił"&lt;br /&gt;- nigdy nie przerabiasz dwa razy tej samej myśli - nawet, jeśli brzmi i wygląda tak samo - teraz to już inna myśl, niż poprzednio, bo zmieniłeś się Ty i Twoje myślenie&lt;br /&gt;- w danej chwili pracujesz tylko z jedną myślą (to niemożliwe, by Pracować na dwóch naraz)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Polecam z całego serca Pracę. I na pewno będę o niej pisał w przyszłości jeszcze niejeden raz. Pozdrawiam i do napisania.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8922693437604571161-224926959797318113?l=gay-relations.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://gay-relations.blogspot.com/feeds/224926959797318113/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://gay-relations.blogspot.com/2010/09/kwestionowanie-swojego-myslenia-sposob.html#comment-form' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8922693437604571161/posts/default/224926959797318113'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8922693437604571161/posts/default/224926959797318113'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://gay-relations.blogspot.com/2010/09/kwestionowanie-swojego-myslenia-sposob.html' title='Kwestionowanie swojego myślenia - sposób na każdy problem'/><author><name>DreamWalker</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05939557115839409658</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8922693437604571161.post-138294175477945102</id><published>2010-08-30T13:55:00.000+02:00</published><updated>2010-08-30T13:55:31.718+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='maski'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='atrakcyjność'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='inteligencja socjalna'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='historie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='autentyczność'/><title type='text'>Jak chcesz być postrzegany? - czyli społeczne niewolnictwo mentalne</title><content type='html'>To chyba najlepszy sposób na bycie nieautentycznym i niespontanicznym - tworzenie sobie tzw. wizerunku społecznego. Jako istota społeczna być może chcesz być postrzegany w pewien konkretny sposób - np. jako osoba dynamiczna, kreatywna, zabawna etc. etc. I gdzieś podświadomie, im bardziej chcesz taki być, tym mniej jesteś. Bo modalny operator możliwości "chcę być" zakłada, że nie jesteś. I wtedy zaczyna się bardzo stresująca gonitwa za własnym wyobrażeniem samego siebie. Czy to faktycznie wybór wolnego umysłu? Czy już pułapka i forma mentalnego niewolnictwa?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Społeczny matrix dyktuje zasady. Dzięki niemu być może masz w głowie następujące bajki:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- Zależy mi, aby być postrzeganym jako człowiek inteligentny&lt;br /&gt;- ... zabawny&lt;br /&gt;- ... zdrowy&lt;br /&gt;- ... konsekwentny&lt;br /&gt;- ... sukcesu&lt;br /&gt;- ... bogaty&lt;br /&gt;- ... ble ble ble co jeszcze?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Każda z tych historii - jeśli w nią wierzysz - staje się mieczem obosiecznym. Z jednej strony tworzysz sobie cel, do którego chcesz zmierzać. I to jest okej. Jednak często prowadzi to do okropnych konsekwencji. Na przykład pustego szpanerstwa, gdzie ktoś kupuje sobie oryginalne ciuchy, gdy nie stać go na porządny obiad. Albo do pozerstwa - udawania, że wszystko jest okej, podczas gdy np. zdrowie czy emocje szwankują (amerykańskie "keep smiling" itp.).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;To sztuczność.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Plastik osobowościowy. Jakże często dotyka to Gejów w małych miastach i mieścinach, gdzie za wszelką cenę próbują wyglądać i zachowywać się zupełnie, jak "normalni ludzie", czyli hetero kumple. Noszą koszule a la drwal, dżinsy, obśmiewają cioty, piją piwo podczas meczu, bekają, oglądają się za dupami. Po co? Aby wypaść w ich oczach dobrze. Może w środku chciałby ubrać różowy fatałaszek, może w środku nie ma ochoty oglądać tego nudnego meczu, może napiłby się owocowego likierku, ale kurwa nie - bo co kumple powiedzą? Wizerun musi być!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Im mniej Ci zależy na tym, jak mają Cię postrzegać inni ludzie, tym bardziej jesteś swobodny, wolny, autentyczny i spontaniczny. Oczywiście, że ryzykujesz odrzucenie - co jawi się jako jeden z najgorszych społecznych scenariuszy. Niemniej to tylko historia do przerobienia. Jeśli ktoś nie chce z Tobą przebywać, bo źle się czuje, gdy zachowujesz się tak, jak się zachowujesz (zakładając, że nie łamiesz ekologii, czyli nie robisz nikomu bubu), to absolutnie jego sprawa i jego ścieżka rozwoju. Wszechświat daje Ci znak - nie potrzebujesz już przebywać z tą osobą.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W momencie, gdy zaczniesz podważać prawdziwość i efektywność historii o postrzeganiu Cię przez innych ludzi - zaczną się dziać rzeczy magiczne. Oto bowiem, podobnie jak ja ostatniej soboty, na imprezie w heteryckim klubie wyjdziesz na środek parkietu i megapedalskim wdzianku zaczniesz tańczyć tak zniewieściale, jak tylko można. I robiąc to spójnie, bez żadnego wewnętrznego "ale", odkryjesz, że inni bawią się tym razem z Tobą - nawet, jeśli stoją pod ścianą i nieśmiało sączą soczek.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Bo ludzie podążają za spójnością.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wiesz to, bo znasz historię i wiesz, jak np. na Niemców swoją spójnością wpłynął Hitler. Bo wiesz, jak to jest, gdy nieznany artysta uprawia swoją dziwną, nierozumianą przez nikogo sztukę, ale robi to spójnie i konsekwentnie, przez co po latach zostaje uznany ikoną, klasykiem, wydarzeniem itd. Bo wiesz, że jeśli powiesz coś raz spójnie, krótko i mocno, to działa to lepiej, niż elaborat na 50 stron.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zdejmij swoje społeczne maski. Uwolnij autentycznego siebie. Podważaj prawdziwość swoich myśli, by okazało się, że irracjonalne lęki, destruktywne poczucie winy czy wstydu są po prostu niepotrzebne i oparte na nieprawdziwych przekonaniach.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Baw się i eksperymentuj.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8922693437604571161-138294175477945102?l=gay-relations.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://gay-relations.blogspot.com/feeds/138294175477945102/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://gay-relations.blogspot.com/2010/08/jak-chcesz-byc-postrzegany-czyli.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8922693437604571161/posts/default/138294175477945102'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8922693437604571161/posts/default/138294175477945102'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://gay-relations.blogspot.com/2010/08/jak-chcesz-byc-postrzegany-czyli.html' title='Jak chcesz być postrzegany? - czyli społeczne niewolnictwo mentalne'/><author><name>DreamWalker</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05939557115839409658</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8922693437604571161.post-4956242159301207182</id><published>2010-08-23T11:34:00.000+02:00</published><updated>2010-08-23T11:34:10.845+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='medytacja'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='duchowość'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='rozwój'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='koherencja'/><title type='text'>Jak medytować? - czyli sposób na poznanie swojego umysłu</title><content type='html'>Pozycja kwiatu lotosu, mistyczna mantra "ooooommmmm" wydobywająca się w ust, zapach kadzideł - oto, jak wyobrażamy sobie medytację. Jednak prawdziwy artysta rozwoju osobistego potrafi medytować zawsze i wszędzie - nawet podczas zmywania naczyń. Po co? By odkrywać swoją wewnętrzną, podświadomą strukturę. To wspaniała inwestycja, bo medytując osiągasz wiele celów:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;ul&gt;&lt;li&gt;poznajesz szczerze samego siebie - swoje lęki, radości, nadzieje itd.&lt;/li&gt;&lt;li&gt;poprawiasz stan swojego zdrowia fizycznego i psychicznego&lt;/li&gt;&lt;li&gt;wewnętrznie się uspokajasz, znajdujesz błogość i harmonię&lt;/li&gt;&lt;li&gt;poprawiasz jakość swojego życia&lt;/li&gt;&lt;li&gt;wywalasz śmieci ze swojego umysłu, co pozwala Ci klarowniej myśleć&lt;/li&gt;&lt;li&gt;częściej jesteś tu i teraz, zamiast odpływać w przeszłość czy przyszłość&lt;/li&gt;&lt;/ul&gt;&lt;div&gt;Na czym jednak polega medytacja? Co trzeba robić w swoim umyśle, aby medytacja spełniała swoją funkcję. Odsuńmy na bok na razie różne szkoły medytacji rozsiane na całym świecie, z których każda ma swoje zalecenia i sposoby, i skoncentrujmy się na jednej z ciekawszych definicji: medytacja to świadome obserwowanie swoich myśli. To osiąganie wglądów.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Tak, to nie wydaje się przekonujące. Bo po co niby to obserwować? Przecież to niczego nie zmieni, prawda? Nie, to nie jest prawda. Świadomość tego, co i jak się myśli, daje Ci dostęp do możliwości dokonywania wyboru. Nieuświadomione myśli są deterministyczne - tworzą Cię i o tym nie wiesz. Uświadomione myśli to myśli, które stają się opcją a nie koniecznością. Nie od razu, ale im dłużej medytujesz, tym lepsze efekty osiągniesz.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Z zeszłym roku na łamach bloga opisywałem metodę zwaną The Work, która w skrócie polega na tym, że zapisujesz swoje myśli i zadajesz im 4 pytania, aby ją podważyć: 1. Czy to prawda? 2. Czy mogę być tego pewien na 100%? 3. Czy wiara w tę myśl jest korzystna dla mojego życia? 4. Kim bym był, gdybym nie mógł w to uwierzyć? A następnie odwracamy myśl, np. zaprzeczając jej lub odwracając relację, która w niej występuje, by sprawdzić prawdziwość tych odwróceń. The Work to wspaniała metoda rozwiązywania problemów, która polega na aktualizowaniu myśli, które rzadko kiedy doganiają złożoność i dynamiczność rzeczywistości.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;The Work z czasem zmieniło się dla mnie z systemu rozwiązywania problemów na sposób na medytację i uzyskiwanie wglądów. Kiedyś odpowiadałem na pytania TW szybko i w miarę logicznie, co jednak okazało się nieefektywne w 100%. Gdy zadajesz sobie pytanie dot. danej myśli, najpierw zawsze odpowie dialog wewnętrzny, który - za przeproszeniem - chuja wie. Wciąż powtarzaj pytanie aż POCZUJESZ odpowiedź w ciele. Wtedy masz pewność, że pytanie dotarło do części limbicznej mózgu odpowiedzialnej za emocje i stany fizjologiczne ciała - a więc głęboko w Twoją podświadomość. Na to trzeba czasu i cierpliwości. Bywa, że chodzę z jednym pytaniem kilka dni, zanim w pełni uświadomię sobie, jaką rolę w moim życiu pełni wiara w daną myśl i po co mi ona.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Wgląd to bardzo miła sprawa. Oto bowiem - czasem zupełnie nagle - okazuje się, że Twój problem ma korzenie zupełnie gdzie indziej, niż się tego spodziewałeś i zaczynasz wchodzić w świat swoich myśli i obserwować je, jak latają dookoła Ciebie, jak wnikają w Twoje ciało, jakie reakcje to powoduje, co słyszysz w myślach, co widzisz oczami wyobraźni. Magia i zupełny odlot, szczególnie, gdy Twoje serce jest w stanie koherencji, co pozwala Ci obserwować swoje myśli w zupełnym spokoju i błogości ducha i jednocześnie podchodzić do nich z dużym dystansem.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;b&gt;Wszystkie nieszczęścia ludzi polegają na tym, że uwierzyli, że są swoimi myślami.&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Mózg to organ, który reaguje na wszystko. To, co nazywasz myślami o sobie, to nie Ty, ale tylko Twoje myśli o sobie. Zawsze jest jeszcze ten, kto myśli. Stąd zawsze jesteś kimś więcej, niż swoją myślą o sobie.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Naucz się wchodzić w koherencję serca (poszukaj o tym na blogu), uświadamiaj sobie swoje myśli, zadawaj sobie pytania i wczuwaj się w odpowiedzi. Daj sobie czas, daj sobie cierpliwość i luz. Niczego nie zmieniaj, to tylko myśli, które odpłyną, jeśli nie będą już potrzebne. A jeśli są, to znaczy, że są potrzebne. Po co? To dobre pytanie, aby uzyskać wgląd.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Baw się medytacją, do której gorąco zachęcam. Chcesz o sobie świadomie wiedzieć więcej, jednocząc części swojej tożsamości w jedną, spójną całość. A to jedyna tak dobrze sprawdzona droga.&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8922693437604571161-4956242159301207182?l=gay-relations.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://gay-relations.blogspot.com/feeds/4956242159301207182/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://gay-relations.blogspot.com/2010/08/jak-medytowac-czyli-sposob-na-poznanie.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8922693437604571161/posts/default/4956242159301207182'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8922693437604571161/posts/default/4956242159301207182'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://gay-relations.blogspot.com/2010/08/jak-medytowac-czyli-sposob-na-poznanie.html' title='Jak medytować? - czyli sposób na poznanie swojego umysłu'/><author><name>DreamWalker</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05939557115839409658</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8922693437604571161.post-8857921824674282403</id><published>2010-08-12T15:26:00.001+02:00</published><updated>2010-08-12T15:33:38.835+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='inteligencja emocjonalna'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='historie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='rozwój'/><title type='text'>2 mózgi w mózgu - czyli historie racjonalne i emocjonalne</title><content type='html'>Idąc coraz głębiej w zupełnie nieracjonalne acz intuicyjne poznanie swojego umysłu, z czasem dokonujesz zaskakującego odkrycia - że historie, które opowiada Ci Twój umysł możesz - dość racjonalnie zresztą - podzielić na co najmniej 2 typy: historie racjonalne i emocjonalne.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Oczywiście ten podział - jak każdy inny - jest nieprawdziwy, acz bywa pożyteczny. Tak naprawdę większości historii nie da się w 100% sklasyfikować tylko jako racjonalną, ani tylko emocjonalną. Jedynym modelem, który to dobrze opisuje, jest logika rozmyta. Praktycznie każda historia przynależy zawsze do obu zbiorów historii racjonalnych i emocjonalnych jednocześnie, tyle że w różnym stopniu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jak już pewnie wiesz z wcześniejszych moich postów, umysł, jako ogół procesów zachodzących w mózgu, to nic innego jak zbiór wdrukowanych historyjek - o tym, co dobre, złe, ważne, nieważne, znane, nieznane etc. Te historie tworzą nasz obraz świata - zwany czasem modelem rzeczywistości. Nasze układy nerwowe tworzą go, abyśmy mogli osiągać w rzeczywistości pewne powtarzalne rezultaty - zdobywać żarcie, kopulować, spać, choć nie tylko, bo z biegiem czasu rozszerzyliśmy naszą paletę celów do tak niedookreślonych wartości, jak samorealizacja czy spełnienie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Emocjonalna historia&lt;/b&gt; to historia wdrukowana w efekcie jednorazowego, najczęściej silnego przeżycia. Te historie to zakochanie, to fobia, to PTSD, lęk przed Bogiem co piorunami w strzechy wali i wiele innych rzeczy. Te historie odpalają emocje silnie skotwiczone z nią samą, często są wyznacznikami dla całych ludzkich tożsamości. Trudno je podważyć - w jej podtrzymywanie włączone są limbiczne części mózgu odpowiedzialne właśnie za emocje i czynności fizjologiczne ciała.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Racjonalne historie&lt;/b&gt; to historie wdrukowywane dziesiątki lub setki razy na przestrzeni lat. W ich podtrzymanie włączone są kognitywne części mózgu - bardzo racjonalne i ułożone. Historie te dość łatwo podważyć, gdyż nie łączą się specjalnie z jakimikolwiek silniejszymi emocjami. Te historie to różne generalizacje na temat ludzi, świata, nasze ogólne filozofie myślenia, podejścia do rzeczywistości etc.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na potwierdzenie historii racjonalnych mamy wiele słabych przykładów. Na potwierdzenie emocjonalnych - najczęściej jedną lub kilka mocnych w sensie emocjonalnym.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I jak wspomniałem na początku - niemal każda historia po części jest racjonalna i po części emocjonalna.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Niemal.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;By zrozumieć więcej, pozwól przeprowadzić się po ekstemach tej historycznej fluktuacji.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ekstremum emocjonalne w przypadku historyjek umysłowych to taka historia, która odpala silne emocje i nie jest w ogóle analizowana racjonalne przed osobę. Najczęściej ma to związek z wypartymi ze świadomości urazami psychicznymi. Taka osoba np. reaguje paniką na pisk opon i - co więcej - jej reakcja wydaje jej się całkowicie prawidłowa, oczywista i normalna. Właściwie to w ogóle nie zastanawia się nad swoją reakcją emocjonalną, lecz tylko nad samym faktem wystąpienia pisku opon. Tak, jakby to pisk opon był problemem, a nie panika.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ekstremum racjonalne to taka historia, która wiesz, że nie ma ani poparcia w rzeczywistości, ani zaprzeczenia, ale chcesz się nią kierować, bo wiesz, że przynosi to korzystne efekty w Twoim życiu. Np. stwierdzenie "wszystkie zachowania ludzi mają pozytywne intencje" jest tak samo w żaden sposób nie do udowodnienia i potwierdzenia, jak stwierdzenie, że "wszystkie zachowania mają złe intencje". Niemniej jeśli osoba kieruje się tym pierwszym, lepiej komunikuje się ze sobą oraz z innymi ludźmi, niż osoba kierująca się tym drugim przekonaniem. Czy zachowanie ma w ogóle przypisane coś takiego jak intencję? Gwoli ścisłości - nie. To my przypisujemy zachowaniom intencje. Jakie? Zależy od tego, w co wierzymy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dwa mózgi w mózgu, czyli mózg kognitywny i limbiczny. W uproszczeniu odpowiadają kolejno racjonalnemu i logicznemu myśleniu oraz emocjom i stanom fizjologicznym. Na pozór dwa odmienne światy, części mózgu mówiące na pozór nieprzetłumaczalnymi dla siebie językami. Pierwszy to słowa, liczby, drogi - symbole, metafory, sny.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Gdzieś pomiędzy tymi światami egzystujemy na co dzień. The Work, jako system zmiany przekonań i wspaniała technologia typu OD (nie przybliża do celów, ale pozwala uniknąć problemów) polega na przesyłaniu informacji z różnych części mózgu (również części limbicznej) do części odpowiedzialnej za przetwarzanie słów, logiki.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wszystko jednak wymaga cierpliwości i uwagi.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Często podczas podważania prawdziwości swoich przekonań trafia się na moment, w którym rozsądek mówi: "Nie, to przekonanie nie jest prawdziwe", podczas, gdy emocje mówią co innego. Z jednej strony wiesz, że przekonanie, w które wierzysz, nie jest dla Ciebie korzystne, z drugiej - emocje wciąż buzują.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tu nie ma metody, która dałaby się opisać prostymi słowami. Tutaj zaczyna się właśnie świat poza słowny - pełen niezwerbalizowanych emocji, wrażeń, na które nie ma słów oraz nieopisanych bliżej, bardzo subtelnych doświadczeń. Tutaj sam fakt, że je świadomie obserwujesz, już je zmienia. Świadomość w stosunku do umysłu jest na metapoziomie - bo nie jest funkcją mózgu, ale funkcją Wszechświata. I całe szczęście, bo to pozwala nam się zmieniać.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W przypadku historii bardziej racjonalnych - pytania The Work są doskonałe (poszukaj na blogu). Potrafią problem wyeliminować dość szybko. W przypadku historii bardziej emocjonalnych - warto wspomóc się pracą z ciałem, aby najpierw zapanować nad mózgiem limbicznym (poszukaj na blogu o koherencji serca). Ciało bowiem (a serce w szczególności) wchodzi z nim w sprzężenie zwrotne.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8922693437604571161-8857921824674282403?l=gay-relations.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://gay-relations.blogspot.com/feeds/8857921824674282403/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://gay-relations.blogspot.com/2010/08/2-mozgi-w-mozgu-czyli-historie.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8922693437604571161/posts/default/8857921824674282403'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8922693437604571161/posts/default/8857921824674282403'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://gay-relations.blogspot.com/2010/08/2-mozgi-w-mozgu-czyli-historie.html' title='2 mózgi w mózgu - czyli historie racjonalne i emocjonalne'/><author><name>DreamWalker</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05939557115839409658</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8922693437604571161.post-2952821748555298547</id><published>2010-08-10T15:23:00.000+02:00</published><updated>2010-08-10T15:23:34.854+02:00</updated><title type='text'>Kłamstwo, manipulacja i inne rzeczy, które nie istnieją</title><content type='html'>Ludzie od wieków wymyślali coraz bardziej zaawansowane technologie przesuwające odpowiedzialność poza nich samych. To było wygodne, bo na jakiś czas potrafiło odsunąć problem, udawać, że nie istnieje. Ktoś Cię denerwuje? Wyjeb mu w mordę albo uciekaj - na jakiś czas, ktoś denerwować Cię nie będzie. Pytanie - na jak długo rozwiązuje to problem? Do momentu, aż nie zjawi się kolejna "wkurwiająca" osoba, która pojęcia o tym nie będzie miała.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Są ludzie, którzy twierdzą, że istnieje kłamstwo. To śmieszne, bo nie widzą w tym układzie swojej roli. Jest tylko ktoś, kogo nazywa się kłamcą. I jego kłamstwa. Pytanie - kto mu uwierzył? - pada dość rzadko. Za rzadko. "On mnie okłamał" zamiast "uwierzyłem w jego słowa" tworzy matrix, w którym na własne pierdolone życzenie wyzbywasz się odpowiedzialność, tworzysz poczucie wyjebania w dupę bez wazeliny i tracisz wpływ na sytuację i swoje samopoczucie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie ma kłamstw. Są tylko ludzie, którzy uwierzyli innym ludziom w ich słowa.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jeśli wciąż jeszcze Królewno Śnieżko śpisz we śnie pt. "Słowa opisują prawdę", to po tym, jak wyłączysz już ten irytujący budzik, który właśnie dzwoni Ci w głowie, uświadom sobie fakt, że słowa to tylko symbole, które - choć przepiękne - nigdy nie opiszą obiektywnej rzeczywistości, bo są zbyt prymitywne i uproszczone. Język to kalka z doświadczenia, które jest kalką z tejże właśnie obiektywnej rzeczywistości. I Ty tu za przeproszeniem kurwa szukasz prawdy? To tak, jakbyś szukał miłości w burdelu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Słowa nie opisują rzeczywistości. Słowa opisują czyjeś subiektywne doświadczenia.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Bo, gdy napiszę Ci, że "odniosłem życiowy sukces" - uwierzysz mi? Czy nie? Może zrobisz sobie obrazek, jak DreamWalker tonie w pieniądzach, jak modele z Man's Health robią mu loda na hamaku na tropikalnej wyspie. A może dla mnie fraza "życiowy sukces" oznacza, że udało mi się przezwyciężyć śmiertelną chorobę?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Innymi słowy - projektujesz i nie wiesz o tym. Wsadzasz tam swoje obrazki i pojęcia.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Czy w takim razie kłamstwo istnieje? W pewnym sensie tak - każde słowo jest kłamstwem, bo nie jest zgodne z rzeczywistością obiektywną. Słowo "jabłko" nie ma smaku, zapachu, koloru, jak prawdziwe jabłko.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Podobnie ze słowem "manipulacja", które jakże często używane jest przez tych, którym tę manipulację można zarzucić jako pierwszą. Gdzie tu kurwa jest odpowiedzialność osoby, która "daje się manipulować"? Ludzie to nie marionetki, są istotami odpowiedzialnymi za to, co robią w swoim życiu. Jeśli powiem im - skocz przez okno - a oni skoczą, to czy kurwa ja jestem odpowiedzialny w równym stopniu, jak gdybym ich przez to okno wypchnął? Czy oni, że tak ślepo mi zaufali? Gdzie się podział ich własny rozum? - się pytam.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Manipulacja nie istnieje, bo manipulacja to tylko etykietka. Nie zdradza, kto kim manipuluje, gdzie, kiedy i - co najważniejsze - w jaki konkretnie sposób. Nie jest wyrazem sensorycznym, ale abstrakcyjnym. To po prostu chujowa przegródka - podobnie, jak "zło", "wyzysk" etc. - którą stworzyliśmy mentalnie w jakimś celu. Jednym z tych celów jest cel perswazyjny. Jeśli uda Ci się przekonać kogoś, że robi źle - to jest szansa, że przestanie. Co może być Ci na rękę. Choć summa summarum - są lepsze sposoby.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jeśli uznasz, że ktoś Cię okłamał czy Tobą zmanipulował - pomyśl, jak się z tym czujesz. Doświadczenie doświadczeniem, ale to, w jaką mentalną przegródkę je wsadzasz - to już sprawa Twojej inteligencji. I jeśli wsadzisz swoje doświadczenia w dobrą przegródkę - będziesz miał "nie wierz mu" zamiast "okłamał mnie". Będziesz miał "myśl za siebie" zamiast "on mnie zmusił, nakłonił, przekonał etc.".&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Weź to jako prezent ode mnie i przeczytaj 3 razy. Słownie: trzy. Warto.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8922693437604571161-2952821748555298547?l=gay-relations.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://gay-relations.blogspot.com/feeds/2952821748555298547/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://gay-relations.blogspot.com/2010/08/kamstwo-manipulacja-i-inne-rzeczy-ktore.html#comment-form' title='Komentarze (8)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8922693437604571161/posts/default/2952821748555298547'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8922693437604571161/posts/default/2952821748555298547'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://gay-relations.blogspot.com/2010/08/kamstwo-manipulacja-i-inne-rzeczy-ktore.html' title='Kłamstwo, manipulacja i inne rzeczy, które nie istnieją'/><author><name>DreamWalker</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05939557115839409658</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>8</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8922693437604571161.post-6339558705690268089</id><published>2010-08-09T14:06:00.000+02:00</published><updated>2010-08-09T14:06:17.614+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='atrakcyjność'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='inteligencja socjalna'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='uwodzenie'/><title type='text'>Style uwodzenia - Gejów i nie tylko</title><content type='html'>Od miesiąca nie było imprezy, żeby coś się nie działo. Albo chłopak koleżanki stwierdził, że mam czarującą osobowość. Albo poszedłem w ślinę z kolegą ze studiów (tzw. "studencka wymiana dymka") - i to przy jego lasce. Albo jakiś zupełnie nieznany mi facet w totalnie heteronormatywnym klubie smyra mnie bo brodzie i dziko śmieje się do swojego kolegi.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ostatnia impreza zaczęła się u mnie na działce a w trakcie przeniosła się na plażę. Tam, przy własnej muzyce, której granice brzemienia wyznaczały nasze imprezowe terytorium, poznawaliśmy nowych ludzi. W tym Kamila, który zaczął - ni stąd ni zowąd - wychwalać moją urodę modela i wchodzić w dyskusję z koleżanką, co we mnie jest takiego niesamowitego, co tak magnetycznego, że imprezy ze mną przechodzą do klasyki gatunku.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dobra dobra - posmyrałem sobie ego, to na pewno. Moja wymyślona osobowość właśnie zaczyna się mentalnie masturbować. Ale pod tym wszystkim kryje się podejście zwane przeze mnie "uwodzeniem życia". Chuj mnie obchodzi, jakiej jesteś płci, ile masz lat i kasy na koncie - będziesz uwodzony. Będziesz kurwa bawiony. Będziesz kurwa brany ;-)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ale od początku.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Uwodzenie to po pierwsze normalna rzecz. To proces, w którym robię co mogę, aby stworzyć innym kontekst, w którym bawią się dobrze. W którym czują się wyjątkowo. W którym czują się - podobnie jak ja - oczarowani moją osobą ;-)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I tutaj zaczyna się prawdziwa jazda bez trzymanki - bo siedzisz na imprezie i zadajesz sobie pytanie, co jeszcze mogę zrobić, by było im lepiej, by czuli się jeszcze fantastyczniej. By na sam Twój głos już robili dzikie brechty, bo standardy masz wysokie, podobnie jak ambicje, by były jeszcze wyższe.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Najpierw uwodzisz samego siebie.&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Impreza zaczyna się w Tobie. Od dobrej muzy, od świetnych komentarzy walonych dialogiem wewnętrznym. Ekologicznych, inteligentnych, subtelnych choć bywa, że dostanych. W środku masz rytm, masz barwne obrazy jak z kreskówki i salwy śmiechu, by podkręcać endorfiny. Jak uwiedziesz samego siebie - reszta podaży.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Nigdy nie bądź jakiś.&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Bądź mądry i głupi, bądź energiczny i flegmatyczny, bądź chamski i kulturalny - na zmianę. Zwariują, bo nie będą w stanie powiedzieć, jaki naprawdę jesteś. Dlatego opowiadam o swojej pracy, o magii słowa, o lingwistyce wpływu tak, by słuchali uważnie, a potem tańczę Bad Romance w peruce Lady Gagi.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Po co?&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Bo mnie to bawi, bo wciąga, bo czuję się z tym świetnie. Jeśli ktoś czuje się z tym źle - a wiedz, że mimo % we krwi - to bardziej we krwi mam również nieustanną kalibrację nastrojów innych ludzi - widzę to i reaguję. I dbam, by każdy dowcip był śmieszny dla każdego. Jak ktoś spina dupę, to uczę go dystansu. Jak nie chce się uczyć, izoluję go z grupy albo pokornie robi to sam. Proste - chcemy ludzi nastawionych na hedonizm, na brechty, na sprawdzenie, jak wiele przyjemności są w stanie znieść.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Impreza to show, który ma prowadzącego.&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W mojej osobie. Bawimy się i jest okej, bo dbam, by było. By nie było gadania o tragedii Smoleńskiej, o przesileniu wiosennym i innych smutach. A jeśli już - to muszą być brechty.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Jak uwodzić ludzi?&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jak już wspomniałem - najpierw uwodzisz siebie. Z całą pewnością ulegasz swojemu własnemu urokowi. Elastycznie znajdujesz się w każdej towarzyskiej sytuacji. Masz gotowe zawadiackie teksty, zboczone skojarzenia. Wsadzasz w to wszystko dużo intelektu, serca i energii seksualnej - by każdy był w kontakcie z Tobą bez względu na energetyczny balans. Jako Gej masz wielki atut - swobodnie operujesz energią męską i żeńską. Z chłopakami gadasz o sporcie, z dziewczynami - o podpaskach. To dla Ciebie nie problem, bo masz mózg po części kobiecy, po części męski. To cudowne, dzikie połączenie, które powinno być kurwa czczone w każdej kulturze.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Style uwodzenia&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Style, pomiędzy którymi poruszasz się elastycznie i swobodnie. Nadają się na imprezy, gdzie uwodzisz towarzystwo, jak i na randki, gdzie całego focusa walisz na jedną osobę.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;ul&gt;&lt;li&gt;&lt;b&gt;Na Goofiego&lt;/b&gt; - nieporadny chłopiec, który niby przypadkiem wylewa na siebie zupę, by wzbudzić instynkt opiekuńczy. Który móffffi sepleniąc i do mistrzostwa opanował robienie oczu kota ze Shreka przy jednoczesnym "plossssssssseeeeęęę" - nikt się nie oprze, bo jesteś tak słodki, jak cukiereczek i każdy chce Cię przytulać, opiekować się Tobą a nawet kurwa adoptować&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;b&gt;Na bad boya&lt;/b&gt; - na moment stajesz się nieodpowiedzialnym, rozkapryszonym gówniarzem, skorym do zadry, lekko bezczelnym, prowokacyjnym. Ta nieprzystępność czyni z Ciebie obiekt pożądania. Masz w zapasie mnóstwo zawadiackich tekstów, bywasz złośliwy, masz na twarzy wypisane "Podobasz mi się, nie spierdol tego". Gdy ktoś Cię pyta, czy masz minutkę, odpowiadasz - Dla Ciebie Słonko nawet pięć. I szelmowsko się uśmiechasz.&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;b&gt;Na romantycznego pisarza&lt;/b&gt;&amp;nbsp;- gdy tylko księżyc w pełni - zaczynasz kwilić. Piszesz wiersze, zachwycasz się słowem, poezją, winem i atmosferą. Z absolutną szczerością płynącą z serca długo i z uśmiechem patrzysz w oczy drugiej osoby i widzisz, jak odbija się w nich drgający płomień świecy. Potrafisz walić takie komplementy, że ludziom nogi się uginają. Potrafisz się ukłonić, potrafisz z uśmiechem i optymizmem przywitać każdą sytuację. Kultura to Twój wyznacznik. Jesteś niemal wyrafinowany a na pewno bardzo elokwentny.&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;b&gt;Na dojrzałego faceta z klasą&amp;nbsp;&lt;/b&gt;- hehe siedzisz z papierosem, popijasz jakiś alkohol, patrzysz z lekko zadartym do góry nosem (lekko, bo jak przesadzisz, to wyjdziesz na zarozumiałego!), wiesz, że jesteś nie do zdobycia, ale zdobyć możesz każdego. Wypuszczasz powoli dym i rozkoszujesz się każdą chwilą, co chwilę rzucając szorstkim dowcipem i testując granice tolerancji rozmówcy. Czarny humor, ironia i uszczypliwość to Twoja domena. Jesteś nieprzewidywalny i przygodowy. Każdy marzy o kimś takim, jak Ty - pewnym siebie, emanującym poczuciem atrakcyjności i mającym swoje zasady, kierującym swoim życiem facecie. Jesteś dojrzały i męski, można się wesprzeć na Twoim ramieniu.&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;b&gt;Na lekkiego dziwaka&lt;/b&gt; - bo lubisz ubrać dziwny ciuch, bo nie boisz się wyróżnić, bo masz silną społeczną ramę. Ludzie kochają lekkich dziwaków, bo jest o kim gadać, jest się czasem na kogo oburzyć - ale zawsze jest ktoś, kto przyciąga uwagę. Lekki dziwak jest ekscentryczny, ma swoje dziwne zwyczaje, których ludzie nie rozumieją, ale z czasem - uczą się do nich szacunku. Nie tłumaczysz ich, po prostu je masz i koniec. Kochasz zakładać fioletowe skarpetki, bo pasują Ci pod kolor brwi - i to jest dla Ciebie ważne. Nie boisz się być innym i za to jesteś podziwiany.&lt;/li&gt;&lt;/ul&gt;&lt;div&gt;To oczywiście lista otwarta. Dopisz swoje role i swoje style, które wykształcasz w towarzyskim uwodzeniu. I przede wszystkim - baw się. Jakkolwiek to rozumiesz!&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8922693437604571161-6339558705690268089?l=gay-relations.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://gay-relations.blogspot.com/feeds/6339558705690268089/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://gay-relations.blogspot.com/2010/08/style-uwodzenia-gejow-i-nie-tylko.html#comment-form' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8922693437604571161/posts/default/6339558705690268089'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8922693437604571161/posts/default/6339558705690268089'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://gay-relations.blogspot.com/2010/08/style-uwodzenia-gejow-i-nie-tylko.html' title='Style uwodzenia - Gejów i nie tylko'/><author><name>DreamWalker</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05939557115839409658</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8922693437604571161.post-5729550638765232441</id><published>2010-07-26T12:23:00.001+02:00</published><updated>2010-07-26T12:31:19.483+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='bóg'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='historie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='rozwój'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='koherencja'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='związek'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='miłość'/><title type='text'>Czy Twój związek się uda? - niezawodna recepta</title><content type='html'>"Najlepszego przyjaciela mam w sobie,&lt;br /&gt;&lt;div&gt;Sobie nigdy krzywdy nie zrobię,&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Najlepszego przyjaciela w sobie mam&lt;/div&gt;&lt;div&gt;I na innych z góry...&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;... patrzę!"&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;To, czy Twój kolejny związek się uda, zależy od tego, na ile jakościowy i satysfakcjonujący jest Twój związek z samym sobą.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Naiwnie wierzymy, że mamy jedną, spójną tożsamość. Jednak wystarczy zadawać sobie pytanie "kim jestem?" aby umysł zaczął sypać odpowiedziami: synem, przyjacielem, kumplem, właścicielem firmy, autorem książek, tekstów, człowiekiem, fanem "Przyjaciół" itd.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Niektóre z tych tożsamości mogą stać w konflikcie, ich cele mogą ze sobą kolidować. Np. tożsamość syna i geja. Syn może chcieć być hetero i nie lubić geja, bo dla syna najważniejsza jest relacja z rodzicem. Gej może natomiast chcieć być sobą i swobodnie być autentycznym.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Najzabawniejsze w tym wszystkim jest to, że są tam kolejne wewnętrzne tożsamości, których sobie nie uświadamiamy. Jeśli np. jedna z tożsamości to syn, to na 100% mamy w sobie wewnętrznego (zinternalizowanego) rodzica lub rodziców. Syn bowiem bez rodzica nie istnieje.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Dziesiątki, setki naszych tożsamości istnieją nieraz w niełatwym przymierzu.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;A pytanie "kim jestem?" wciąż pozostaje bez satysfakcjonującej odpowiedzi. Kim jesteś? Każdą z tych tożsamości i jednocześnie żadną z nich. Twój umysł wytwarza obrazy każdej z tożsamości, wytwarza ich systemy wartości, przekonania, sposoby, w jakie wchodzą oni w interakcję ze sobą. Cały ten system skomplikowanych relacji jest matrycą, którą Twój umysł używa do tworzenia związków wszelkiego typu, generowania emocji i podejmowania decyzji o Twoim zachowaniu.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Jeśli kogoś nie znosisz, oznacza to, że jedna Twoja tożsamość nie znosi drugiej. Jeśli kogoś kochasz - to jedna Twoja tożsamość kocha drugą. Dopiero potem za pomocą analogii lub metafory Twój umysł przenosi wewnętrzne doświadczenia na "obiektywną rzeczywistość" - tworząc niekończące się systemy projekcji.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Nie lubisz X? Masz go w sobie! Będziesz zachowywał się tak, jak on i nawet nie będziesz o tym wiedział. Cokolwiek zarzucasz komuś - zarzucasz przede wszystkim sobie. Jeśli masz do kogoś pretensje - masz je do siebie. Jeśli dajesz komuś komplement - dajesz go sobie. Jeśli komuś radzisz - to tylko sobie. Jeśli kogoś wyzywasz - wyzywasz siebie. Jeśli kogoś kochasz - kochasz siebie.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Sens i zrozumienie tych słów leży poza logicznym myśleniem.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Dojrzewam do ich pełnego pojęcia każdego dnia i coraz bardziej mnie to oczarowuje. Powoli wychodzę z matrixa umysłu i dostrzegam, że jestem tylko świadomością. I jedyne, co mogę, to spokojnie, w czystej koherencji serca, obserwować swoje myśli, swoje haluny dot. tożsamości. Widzę ich lęki, widzę, jak straszą się nawzajem. Widzę ich nadzieje i to, jak obiecują sobie wzajemnie różne rzeczy. Widzę, jak się kłócą i jak się godzą, jak stawiają sobie warunki i jak z nich odstępują.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Twój związek z kimś uda się dopiero, gdy Twoje wewnętrzne tożsamości będą żyły w harmonii. Pytanie tylko - jak je do tej harmonii przekonać?&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Dopóki sądzisz, że Twoja opinia na swój własny temat jest prawdziwa - masz problem. Sądzisz, że Twoja tożsamość jest czymś obiektywnym, czymś, co da się niemal zmierzyć, zważyć. Takie myślenie to wsadzanie się do więzienia. Jeśli jesteś X, to nie jesteś nie X. Jeśli jesteś dobry, to nie jesteś zły. Jeśli jesteś romantykiem, to nie jestem pozytywistą. Itd. To zamykanie się w szufladkach i stawianie sobie ograniczeń. A Twoja dusza nie zna tego pojęcia - zna je tylko umysł.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Twoje tożsamości będą żyły w harmonii tylko, jeśli będą podlegać sercu. Jeśli sprowadzają się do nieprzeszkadzania Ci w byciu w koherencji serca - żaden problem nie ma prawa zaistnieć. Jeśli celem istnienia tożsamości jest Twoje szczęście, a szczęście to synonim koherencji serca, to każda myśl, którą wyznaje tożsamość, winna być pro-koherentna. Jeśli nie jest - sam sobie robisz kupę do studni, z której potem będziesz pił.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;b&gt;Czy więc istnieje recepta na udany związek z kimś? Tak - udany związek z sobą.&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Umysł to śmietnik. Szum informacyjny, steki myśli, które nie mają z prawdziwym Tobą nic wspólnego. Myślisz, że jesteś jakiś, jednocześnie oddzielając się od tego, co rzekomo Tobą nie jest. Tworzenie podziałów to specjalność umysłu. W rzeczywistości wszystko jest jednością. Na świecie jesteś tylko Ty sam. I nikogo więcej nie ma. Myślisz sobie, że te słowa pisze do Ciebie jakiś DreamWalker, ale to Ty sam je tu i teraz tworzysz i myślisz, że to nie Ty. Jesteś tylko Ty sam. I jesteś ciągle tworzącym swój świat Bogiem.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;A idąc jeszcze dalej w stronę prawdy - Twój związek nie może się nie udać. Nie może się nie skończyć. Bo jedyny prawdziwy związek to Twój związek z samym sobą. On się nie kończy, on wiecznie się zaczyna. Ciągle na nowo i nowo. Ciągle dajesz sobie nowe szanse robienia z sobą jeszcze bardziej satysfakcjonującego związku.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Jeśli pragniesz czyjejś miłości - pragniesz swojej własnej miłości. Jeśli pragniesz czyjejś akceptacji - pragniesz tylko swojej własnej akceptacji. Jeśli pragniesz by ktoś się zmienił - tak właśnie - pragniesz byś to Ty był tym kimś. Idąc dalej - chcesz czyjejś pokory? Chcesz pokory od samego siebie. Pytanie, czy już to sobie uświadomiłeś czy wciąż żyjesz w matrixie pt. "obiektywny świat istnieje".&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Nie istnieje.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;To my tylko tworzymy jego iluzję za pomocą czasowników "mieć", "być", za pomocą zaimków osobowych "ja, ty, on, ona, ono, wy etc.", ubierając procesy w maski statycznych obiektów za pomocą rzeczowników itd.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;To jedna wielka ściema.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Jeśli mózg pracuje tak samo u osób, które jedzą żółty ser i u osób, które tylko to sobie wyobrażają - to czym jest prawda? Czym jest obiektywna rzeczywistość? Wygląda to tak, jakby rzeczywistością był tylko zbiór obrazów, dźwięków i odczuć, które w danej chwili uznajemy za prawdę.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Gdybym wkleił tu swoje uśmiechnięte zdjęcie - czytałbyś sobie moje słowa miłym tonem wewnętrznego głosu. Jeśli wlepiłbym zdjęcie na którym mam wrogą minę - czytałbyś sobie moje słowa wrogim tonem. Tak samo jak w polemice użyję słowa "kurwa" - przypiszesz mi agresję, wulgarność, zmieniając ton wewnętrznego głosu, którym czytasz moje odpowiedzi. Jeśli NAPISZĘ COŚ DUŻYMI LITERAMI - zaczynasz na siebie krzyczeć w myślach tymi słowami, które dużymi literami SĄ NAPISANE! Podobnie zmienia się ton głosu podczas czytania, gdy "użyję pewnych słów w cudzysłowie, ponieważ sądzisz, że to są słowa już kogoś innego, niż Ciebie".&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;To zabawne, jak sami siebie robimy w chuja.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Czy jestem w stałym związku na chwilę obecną? Tak, bo nigdy nie byłem poza związkiem. To oszustwo, że nie jesteśmy w związku. Od urodzenia jestem w związku z samym sobą i nie mogę nie być. Traktuję siebie różnie, czasem lepiej, czasem gorzej. Wierzę, że mogę na sobie polegać. Takie słowa, jak się, sobie, sobą etc. - wskazują na wewnętrzne relacje człowieka z samym sobą i zwą się predykatami tożsamości.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Myślisz, że czegoś chcesz. Myślisz, że coś musisz. Że coś trzeba, że czegoś nie wolno, że można to i tamto. To Twoje tożsamości wierzą w takie przekonania. Prawdziwy Ty nie wierzy w nic i wierzy we wszystko naraz. To paradoks, którego logiką nie obejmiesz, dlatego potrzebne Ci serce.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Bo umysł wariuje, jeśli ma pojąć samego siebie.&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Niekończąca się rekurencja tożsamości doprowadza do absurdu.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Czym ona jest?&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Wyobraź sobie samego siebie np. idącego ulicą. To właśnie rekurencja tożsamości - jesteś jednocześnie treścią, jak i autorem obrazu. Jeśli np. stworzysz obraz siebie żrącego kamienie, to jako autor obrazu, który wierzy, że on sam na nim jest, zaczniesz się krzywić i powiesz, że "nie chcę żreć kamieni". Kto to powiedział?&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Wyjdź z siebie i zobacz samego siebie tworzącego obrazy samego siebie. To wielokrotna rekurencja. Ty tworzysz siebie, który tworzy siebie, który tworzy siebie, który... Jak widzisz - nawet pod względem lingwistycznym to nie ma końca.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Umysł nie ogarnia samego siebie, dlatego potrzebuje lustra w postaci serca. To serce informuje nas, czy idziemy dobrą drogą, czy nie. To ono bowiem jest albo nie jest w koherencji i to właśnie po tym możemy poznać, czy nasze myślenie ma cokolwiek wspólnego z prawdziwym Wszechświatem zwanym czasem Bogiem.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Generujesz swoje tożsamości, aby osiągać cele, które nie istnieją (gdyby istniały, to byś nie musiał ich osiągać ani tworzyć), jak również rozwiązywać nieistniejące obiektywnie problemy w relacjach z samym sobą. Póki wszystko, co dzieje się w umyśle, nie służy Twojej koherencji serca - chuj bombki strzelił, spokoju nie uzyskasz. I dlatego ktoś, kto twierdzi, że pierdolę od rzeczy - informuje mnie, że jedno jego wyobrażenie o samym sobie twierdzi coś o drugim wyobrażeniu o samym sobie. A moja reakcja na to informuje mnie o tym, co jedno wyobrażenie o samym sobie sądzi na temat drugiego.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;To tylko obrazki, dźwięki, symbole którym nadajemy znaczenie.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;A gdzieś pod tym wszystkim kryje się Twoje szczęście - złożone ze spokoju, wdzięczności, miłości, radości, zaufania i akceptacji. To świat, w którym nie ma walki, nie ma stresu, nie ma nienawiści, smutku, podejrzliwości i całego syfu, który generuje umysł wierząc, że uczyni Cię to kimś lepszym, niż byłeś. Że Ci to w czymś pomoże.&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8922693437604571161-5729550638765232441?l=gay-relations.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://gay-relations.blogspot.com/feeds/5729550638765232441/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://gay-relations.blogspot.com/2010/07/czy-twoj-zwiazek-sie-uda-niezawodna.html#comment-form' title='Komentarze (9)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8922693437604571161/posts/default/5729550638765232441'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8922693437604571161/posts/default/5729550638765232441'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://gay-relations.blogspot.com/2010/07/czy-twoj-zwiazek-sie-uda-niezawodna.html' title='Czy Twój związek się uda? - niezawodna recepta'/><author><name>DreamWalker</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05939557115839409658</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>9</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8922693437604571161.post-2467294987376370510</id><published>2010-07-23T12:49:00.002+02:00</published><updated>2010-07-23T12:52:35.102+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wierność'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='inteligencja socjalna'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='tolerancja'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='związek'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='rozstanie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='monogamia'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='miłość'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='zdrada'/><title type='text'>Czy związki gejowskie są stałe?</title><content type='html'>50% - tyle osób homoseksualnych w Polsce wg statystyk jest w stałym związku [Wikipedia].&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Mało! Mało!!! - krzyczy dusza romantyka, która przecież chciałaby, aby każdy znalazł swoją "drugą połówkę".&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na przeszkodzie stoi jednak kilka rzeczy:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;1. Facet jest facetem. Biologicznie zaprogramowany na rozsiewanie swojego nasienia, zdolny do wytrysków nawet kilka razy dziennie. Przyroda utrudnia nam sprawę, bo również gejów wyposażyła a libido, które ciężko zaspokoić. Problem wypływa w stałych związkach - nie wszystkich! - ale jednak. Jeden facet, który fizycznie się nudzi - a tam na imprezie wojuje piękny, młody, umięśniony... Sam rozumiesz - to utrudnia stałe związki.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;2. Brak związków formalnych. Podczas gdy w małżeństwie odejście wiąże się z kupą formalności i wyrzuceniem mnóstwa pieniędzy, facet od faceta może odejść praktycznie bez jakiejkolwiek obiekcji. Oczywiście zatrzymywanie partnera górą formalności nie jest sposobem na szczęście, ALE sam przyznasz, że w chwili słabości łatwiej wtedy podjąć decyzję o odejściu, podczas gdy hetero małżeństwa po prostu przeczekują burzę i po tym, jak emocje opadną, wracają do dialogu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;3. Ukrywane związki. Prawdopodobnie łatwiej się rozpadają ze względu na to, że są ... ukrywane. W hetero związku, który raczej jest jawny, każdy swoje 3 grosze wsadzi - rodzice, znajomi itd. Odejście od partnera wiąże się z oceną społeczną - "zostawił ją dla innej" itd. W przypadku związków homo, które generalnie się ukrywają - ocena ze strony otoczenia raczej nie wchodzi w grę. O ile łatwiej zerwać z kimś, jeśli wiesz, że nikt Ci nie będzie tego wytykał - np. rodzice.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;4. Dzieci. W związkach hetero dzieci najpewniej wpływają na ich trwałość. Rodzice mogą już za sobą nie przepadać, ale zostają ze sobą dla dobra dzieci - co zwą poświęceniem. Gdy dzieci dorastają a rodzice chcą się rozwieść - często potomkowie pełnią rolę mediatorów i negocjują między zwaśnionymi rodzicami warunki dalszego bycia razem w imię rodziny. Jak wiesz - w homo związkach takie coś nie występuje. Przynajmniej na naszej szerokości geograficznej.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;5. Rozwój społeczny i ekonomiczny. Kiedyś przeżycie w pojedynkę było trudne albo wręcz niemożliwe. Dziś świat stoi otworem - nawet dla singla, który może utrzymać się sam, bez nikogo. Kiedyś ludzie zostawali ze sobą w jednym gniazdku o wiele chętniej, bo wiedzieli, że bycie osobno wiąże się z obniżeniem jakości życia. Dziś niekoniecznie - partnerzy mogą się rozstać a i tak opłacą rachunki.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W sensie bardzo globalnym, mogłoby się okazać, że liczba stałych związków wśród gejów rośnie w miarę wzrostu tolerancji czy akceptacji społecznej. Po pierwsze - geje nie odczuwaliby potrzeby ukrywania swoich uczuć i ujawniali swoje związki. Po drugie - sformalizowanie związków homo oraz pozwolenie na adoptowanie przez nich dzieci mogłoby je umocnić i przedłużyć ich żywotność.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jeszcze tylko trzeba wymyślić lek na obniżenie libido i będzie okej :-)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pozdrawiam serdecznie,&lt;br /&gt;DreamWalker&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8922693437604571161-2467294987376370510?l=gay-relations.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://gay-relations.blogspot.com/feeds/2467294987376370510/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://gay-relations.blogspot.com/2010/07/czy-zwiazki-gejowskie-sa-stae.html#comment-form' title='Komentarze (13)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8922693437604571161/posts/default/2467294987376370510'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8922693437604571161/posts/default/2467294987376370510'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://gay-relations.blogspot.com/2010/07/czy-zwiazki-gejowskie-sa-stae.html' title='Czy związki gejowskie są stałe?'/><author><name>DreamWalker</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05939557115839409658</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>13</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8922693437604571161.post-1585069965603149704</id><published>2010-07-22T02:08:00.000+02:00</published><updated>2010-07-22T02:08:23.073+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='inteligencja socjalna'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='energie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='historie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='rozwój'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='koherencja'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='szczęście'/><title type='text'>Wyciszanie szalonych umysłów - czyli jak nie dać się zwariować</title><content type='html'>Alkohol, jedzenie, TV, muzyka, Google, iPhone - jest naprawdę wiele sposobów, by zagłuszyć samego siebie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zrób eksperyment.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zamknij się w 4 ścianach na kilka dni - bez telefonu, laptopa, bez dostępu do informacji z zewnątrz. Jesteś tylko Ty i Twoje myśli.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Większość ludzi się schizuje.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;To podobno największa kara dla pedofilów, morderców i wszelkiej maści zwyrodnialców - wytrzymać z samym sobą przez X dni. Znieść swoje wykańczające dialogi wewnętrzne, wysłuchać wszystkich zjebanych historii, które ma do opowiedzenia szalony umysł.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;O czym świadczy fakt, że nie umiemy wytrzymać ze swoimi umysłami? Że musimy je tłumić za pomocą używek, mediów, bombardowania informacjami?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;To rachunek, jaki płacimy za rozwój technologiczny i socjalny. Kiedyś, gdy ludzie pracowali na polu i orali zębami buraki, potrafili skupić się na sobie i swoich odczuciach. Ich umysły były ubogie i proste, więc nie musieli ich doganiać. Tymczasem nasze współczesne umysły zapakowane są wieloma zbędnymi, stresującymi i nieraz sprzecznymi informacjami. W szkole uczymy się o pantofelkach i wpisywaniu koła w kwadrat, telewizja dokonuje nam bezpośrednio iniekcji zbędnych informacji, które niczego nie zmieniają w życiu. W Afganistanie pierdolnęła mina, kaczor znów każe się przepraszać a plama ropy w Zatoce Meksykańskiej jak była, tak jest. A i tak zbierzesz dupę i jutro pójdziesz do pracy, jak gdyby nigdy nic. Co więc kurwa za różnica?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I tak robimy sobie z głów śmietnik, gubiąc się w stosie zbędnych historii, prób racjonalizacji naszych rozhuśtanych emocji i poszukiwania sensu w tym wszystkim.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wyłączyłem zbędności, odstawiłem używki i zajrzałem wgłąb siebie. Wpadłem do mrocznej studni, która mnie przeraziła. Oto mój umysł wariuje. Bliżej nieokreślony niepokój, chwilę potem - ekscytacja i podniecenie, które pojawiły się tylko po to, bym mógł poczuć potem wypalenie i nudę. Słyszę czyjeś głosy. Słyszę głos swojej matki, która każe mi posprzątać pokój. Odpowiada jej Barack Obama, że zaraz zdejmie tę jebaną plamę ropy. A zaraz potem wyświetla mi się obraz padłej z głodu dziewczynki w Leningradzie podczas oblężenia przez Niemców w czasie II wojny światowej. Akurat dziś oglądałem program o tym.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;To bez sensu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Umysł miele informacje, tasuje je, przerzuca, łączy, mnoży, dzieli. Robi mętlik emocji, obrazów i komentarzy, chcąc poskładać je niczym puzzle w jeden spójny obraz. Jeśli mu się to uda - to mu kurwa pogratuluję.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jest tylko jedno miejsce, w którym znalazłem spokój. To serce. Te magiczne 40 000 neuronów, które w gęstej sieci je otacza, tworzy mój azyl. Pytam się go, co jest prawdą, a ono odpowiada błogością i odprężeniem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Mam taki wewnętrzny świat. Świat w którym nie ma żadnych problemów, nie ma nic do osiągnięcia, nie ma żadnych historii. Jest tylko czysta koherencja serca. To Archipelag Przyjemności - kilka przepięknych, malowniczych egzotycznych wysp. Na jednej z nich jest szczególne miejsce - laguna, na której ciągle zachodzi słońce. Zanurzam się w jej krystalicznie czystych wodach, które pachną grejfrutami (?), czuję na ciele, jak dotykają mnie kolorowe wodorosty, i opierając się o skałę podziwiam zachód słońca oraz to, jak jego promienie odbijają się w falach na horyzoncie oceanu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Mając cudowną świadomość tego, jak wiele pozytywnej chemii wydziela wtedy mój mózg, wracam do świata umysłowego mętliku i wyławiam jedną lub kilka myśli, by móc zastanowić się, na ile są one prawdziwe. Czy są one do czegoś przydatne? Czy może warto je od siebie odsunąć? Czy opisują rzeczywistość? Czy może tylko są czyjąś opinią na jej temat?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Umysł doznaje ukojenia, jeśli staje się sługą serca.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A gdy się od niego odcina, bo wydaje mu się, że wie lepiej - zaczyna się mentalna erozja.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Prawdziwa myśl to taka, z którą czujemy się szczęśliwi. To myśl, względem której nasze serca są w koherencji. Jeśli przestajemy słuchać serca - odcinamy się od rzeczywistości. Bo tylko serce ma z nią kontakt. Umysł ma kontakt tylko z własnym wyobrażeniem rzeczywistości. A to spora różnica. Jak pomiędzy Europą a mapą Europy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wyciszanie to sztuka, której warto się nauczyć. A żeby się nauczyć - trzeba ją ćwiczyć. Zacznij teraz, okiełznaj swój umysł.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8922693437604571161-1585069965603149704?l=gay-relations.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://gay-relations.blogspot.com/feeds/1585069965603149704/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://gay-relations.blogspot.com/2010/07/wyciszanie-szalonych-umysow-czyli-jak.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8922693437604571161/posts/default/1585069965603149704'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8922693437604571161/posts/default/1585069965603149704'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://gay-relations.blogspot.com/2010/07/wyciszanie-szalonych-umysow-czyli-jak.html' title='Wyciszanie szalonych umysłów - czyli jak nie dać się zwariować'/><author><name>DreamWalker</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05939557115839409658</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8922693437604571161.post-7776915340022364634</id><published>2010-07-19T22:52:00.000+02:00</published><updated>2010-07-19T22:52:40.631+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='atrakcyjność'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='uwodzenie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='rozwój'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='gra wstępna'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='seks'/><title type='text'>Gra wstępna z samym sobą - czyli konstruowanie tożsamości</title><content type='html'>Pogrążona w mrokach pracownia DreamWalkera. Blade światło matrycy laptopa. Stosy mądrych książek, rozsypane na biurku pigułki pesudoefedryny i drotaweryny. Otwarte czerwone wino. Setki kartek i karteczek z pośpiesznie sporządzanymi notatkami.&lt;br /&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;I DreamWalker we własnej osobie. Myślący, co jeszcze nieokiełznany instynkt każe mu napisać. Może o potężnym orgazmie, który wczoraj miał. Czemu nie?&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Powiedzmy sobie szczerze - są orgazmy i ograźmiki. O sile orgazmu decyduje najstarsza gra na świecie - gra wstępna. Jakże często przez napalonych i niecierpliwych samców pomijana, spychana na dalszy plan. Jakże kojąca, gdy w dłuższym związku powoli wygasa żar namiętności i świeżości. Gdy bezlitosna habituacja daje o sobie znak, gdy neurony przestają już reagować na te same bodźce.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Kiedyś ciało partnera było niczym sacrum - można by je podziwiać dniami i nocami. Jednak wierząc swoim umysłom zaczynamy rozumieć, że nawet najładniejszy obrazek w końcu "się nudzi". Dopiero wątpiąc w historie, które mamy w głowach, zaczynamy odkrywać, że może nie ma świeżych obrazów, ale są świeże spojrzenia.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Gra wstępna.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Czyli wyciskanie soczku z cytrynki. To moment, w którym przed konsumpcją wąchasz potrawę i rozkoszujesz się jej widokiem. Robisz w głowie filmy, jak ją zjadasz. Projektujesz w myślach jej konsystencję, aromat, bukiet smaków.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Gra wstępna to napalanie w piecu. Chcesz mieć długą, ciepłą noc? Więc dosyp węgla, niech żar trwa jak najdłużej. Niech ciągnie rurami aż do łóżka.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Gra wstępna to też zabawa w odtwarzanie ról.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Rozpal dziesiątki świec w mroku łazienki, nalej wody o idealnej temperaturze i wsadź swojego faceta w pienistą rozkosz. Powiedz mu, że jego jedynym zadaniem jest się odprężyć a Ty zajmiesz się resztą, mianując się gejem romantykiem, którego życiową misją jest robienie dobrze swojemu facetowi. On tylko zamawia ilość orgazmów, Ty zajmujesz się resztą.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Możesz też zostać gejem łowcą. Upoluj go jak sarenkę, rzuć twarzą do łóżka, atawistycznie przygryź mu lekko kark niczym lew kopulujący na sawannie, zdominuj swoją męską dumą i wsuń swój sprzęt w niego. On ma być Twoim przyrządem do sprawiania Ci przyjemności, Twoją ofiarą, która podda Cię się pokornie i którą po porządnym orgazmie odepchniesz, jakby był zużyty, i odwrócisz się na bok.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;To role, to gra, to zabawa.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Póki wiesz, że tożsamości, które tworzysz, to tylko narzędzia w rękach Twojego serca - wszystko jest okej. Póki wiesz, że to iluzja - zabawa trwa.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Gra wstępna nie jest na punkty. Gra podnosi jakość Twoich orgazmów. Baw się.&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8922693437604571161-7776915340022364634?l=gay-relations.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://gay-relations.blogspot.com/feeds/7776915340022364634/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://gay-relations.blogspot.com/2010/07/gra-wstepna-z-samym-soba-czyli.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8922693437604571161/posts/default/7776915340022364634'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8922693437604571161/posts/default/7776915340022364634'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://gay-relations.blogspot.com/2010/07/gra-wstepna-z-samym-soba-czyli.html' title='Gra wstępna z samym sobą - czyli konstruowanie tożsamości'/><author><name>DreamWalker</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05939557115839409658</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8922693437604571161.post-2114686439099854035</id><published>2010-07-06T12:47:00.001+02:00</published><updated>2010-07-06T12:47:57.846+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='poligamia'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='inteligencja socjalna'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='historie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='rozwój'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='związek'/><title type='text'>Gejowskie haremy - czyli eksperyment pt. związki mnogie</title><content type='html'>Nasza heteronormatywna kultura sprzedaje nam prosty schemat: poznaj kogoś, zakochaj się i bądź z tą osobą do końca życia. Oczywiście to tylko jedna z opcji - do której psychologicznie jesteśmy warunkowani od małego. Są też inne i aby je odkryć, wystarczy zajrzeć do innych kultur, gdzie jeden kolo ma X żon a te jakoś z zazdrości się nie zabijają (u nas byłoby to nie do pomyślenia: on przecież przespał się z inną!).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zatem - czysto hipotetycznie - można by pokusić się o stworzenie modelu pt. gejowskie związki mnogie - w których byłbyś nie z jednym ale z wieloma facetami na raz. Po co? Dlaczego? Korzyści są jakże ekonomicznie wyrażalne:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- jak Cię zostawi facet - masz innych, więc zabawa trwa nadal (nazywa się to ładnie dywersyfikacją ryzyka)&lt;br /&gt;- koniec z problemami w stylu "dziś zero seksu, boli mnie głowa" - zawsze możesz iść do innego&lt;br /&gt;- tworzysz jakby rodzinę - która lepiej radzi sobie z wyzwaniami życia, niż dwie osoby&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ha! Klawo, co nie? :-) Pytanie tylko - jak kurwa znaleźć kandydatów na takie krejzolstwo? Przecież większość ludzi ucieknie w popłochu, prawda? Tak, ale - uwaga - nie przed związkiem mnogim, ale przed... własnymi historiami na ten temat. Co to za historie?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;1. "Można kochać tylko jednego faceta jednocześnie" - heh czy to prawda? Nie! Wiem i po sobie i po innych, że można kochać większą, wręcz dowolną liczbę facetów. To kwestia uwolnienia swojego umysłu z socjalnego matrixa, który wciska nam bajki o "jednym jedynym". Tych jednych jedynych może być więcej.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;2. "Związek z wieloma facetami jednocześnie byłby trudny do utrzymania" - być może, ale przy odpowiednim podejściu - wszystko jest możliwe. W końcu to kwestia naszej psychiki, a ona - jak wiemy - może stworzyć dowolne haluny podtrzymujące nasze rzeczywistości i zachowania. Fakt - dwóch facetów często nie może się dogadać - ale pamiętaj, że nie między sobą, ze ZE sobą. Chodzi o to, że jak znajdziesz delikwenta, który komunikuje się sam ze sobą w doskonały sposób - to problem niedogadywania się w związku jest bardzo mocno rozwiązany już na wstępie. To ludzie przepełnieni wątpliwościami, niespójni i oczekujący od innych miast od siebie tworzą lipne związki, są chwiejni i labilni.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;3. "To jest społecznie niedopuszczalne." - przejmować się nie ma czym, bo samo bycie gejem jest już społecznie jebane z góry na dół, zatem - mówiąc krótko - co Ci szkodzi? Wiem, wiem - gej-środowisko może przykleić Ci łatkę pt. "mega kurwiarz" albo coś takiego, czym Ty się oczywiście przejmiesz, bo gej-środowisko jest tak opiniotwórcze i nieomylne... ;-)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Z góry możemy przewidzieć, że kilku gejów będących z związku mnogim mogłoby na trafić na czysto psychologiczne bariery i mankamenty, którym czoła stawić by musieli. Pierwszym z nich najpewniej byłaby:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zazdrość&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Oj - mój facet jebał się z innym. Ale moment - mój facet jebał się z innym moim facetem! Zatem..? Jeśli kochasz jednego i drugiego - chcesz ich szczęścia. Szczęścia, którego jednym z elementów jest też przecież czysta fizyczna rozkosz, prawda? Zatem czemu nie pozwolić im robić tego - nawet bez Ciebie? Zazdrość, która pojawia się często w kontekście seksu, może być zmieniona na absolutnie koherentne, serdeczne życzenie "wszystkiego naj".&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zakochanie&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;To dopiero miazga! Zakochujemy się, w mózgu szaleje chemia i... chcemy mieć tylko tego jednego dla siebie. Pojawia się zaborczość, poczucie odrzucenia w przypadku... odrzucenia (heh) i cała paleta innych, zaskakująco przedziwnych emocji. Zakochanie to forma psychicznego zaburzenia, które jest społecznie akceptowalne, choć w tomografie komputerowym prezentuje się identycznie, jak schizofrenia paranoidalna. Związki, które zaczynają się od gwałtownego zakochania, trwają krócej, bo halun opada i na wierz wychodzi to, czego nasz euforyczny stan emocjonalny dostrzec nam nie pozwolił. Dłużej trwają związki, w których ludzie zaczynają powoli, małymi krokami, przekonując się do siebie etapami, przywiązując się do siebie etc. Zatem - droga do trwałego związku mnogiego stoi otworem. Nie musisz czekać, aż zakochasz się jednocześnie w 5 facetach - wystarczy wiedzieć, co trzeba robić, aby pobudzać emocje, przywiązywać się itd. Wszelkie nagłe porywy serca są wręcz niewskazane, bo tworzą podziały, zaborczość, zazdrość itd.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Związek mnogi zatem bardziej przypominałby kumplowską paczkę gejów z otwartymi sercami, którzy uprawiają ze sobą seks, wzajemnie o siebie dbają, pomagają sobie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Aby wyeliminować zazdrość, zaborczość i inne emocje, które tworzyłyby podziały - musieliby mieć przepracowane historie dotyczące posiadania i własności (to jest "mój" facet!), poczucia lepszości i gorszości, straty i zysku itd. To spora praca, wiem. Niemniej przed podobnym wyzwaniem stoi każdy, kto chce tworzyć jakikolwiek szczęśliwy związek - nawet z tą jedną osobą czy też z samym sobą. Więc droga ta tylko iluzorycznie może wydawać się trudniejsza w związkach mnogich.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;To, co warto sobie uświadomić już teraz, to fakt, że w pewien sposób już tworzysz związki mnogie - masz przecież wielu gej kumpli, tylko z częścią z nich nie uprawiasz seksu, w części z nich się nie podkochujesz, z częścią z nich nie masz fantazji seksualnych itd. Wszystko, co uważasz za sprzyjające i ograniczające w tym kontekście, jest tylko i wyłącznie niepisaną umową społeczną, której warunki zawsze możesz negocjować na nowo.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pomimo tysięcy "ale", które pewnie masz teraz w głowie, cieszę się, że choć trochę otworzyłeś swój umysł na coś zupełnie nowego i jakże społecznie niedopuszczalnego ;-) Baw się i do napisania!&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8922693437604571161-2114686439099854035?l=gay-relations.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://gay-relations.blogspot.com/feeds/2114686439099854035/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://gay-relations.blogspot.com/2010/07/gejowskie-haremy-czyli-eksperyment-pt.html#comment-form' title='Komentarze (12)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8922693437604571161/posts/default/2114686439099854035'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8922693437604571161/posts/default/2114686439099854035'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://gay-relations.blogspot.com/2010/07/gejowskie-haremy-czyli-eksperyment-pt.html' title='Gejowskie haremy - czyli eksperyment pt. związki mnogie'/><author><name>DreamWalker</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05939557115839409658</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>12</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8922693437604571161.post-4725110967882356312</id><published>2010-06-30T22:44:00.000+02:00</published><updated>2010-06-30T22:44:39.087+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='historie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='autentyczność'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='rozwój'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='szczęście'/><title type='text'>Co by było, gdybyś stracił rozum?</title><content type='html'>Stracić rozum - ten stan nasz rozum klasyfikuje jako coś ewidentnie złego. Jeśli bowiem myślisz, że fetyszem naszej zachodniej kultury są dupy, kasa czy władza, to się mylisz - jest nim własnie rozum. Umysł. Czy też utożsamiany z nim mózg. A nie np. ciało czy dusza. W końcu od 7 roku życia nie zapieprzamy na siłownię, tylko do szkoły - która ma nam do głowy wsadzić odpowiednie schematy poznawcze. Zresztą i bez niej się to odbywa. Włącz TV. Umięśnieni, idealnie photo-shopowi faceci golą swoje idealne twarze idealnymi maszynkami do golenia. Nie wyglądasz jak on? Hańba Ci po wsze czasy.&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;b&gt;A gdybyś tak... stracił rozum...?&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Nie wiedziałbyś, że umięśniony to znaczy atrakcyjny. Mógłbyś czuć się znakomicie z wałkiem tłuszczu na brzuchu. Nie wiedziałbyś, że pieniądze to bezpieczeństwo. I mógłbyś czuć się bezpiecznie nawet, gdy nie masz grosza przy duszy.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Gdybyś nie miał rozumu, nie miałbyś pojęcia, że na miłość trzeba sobie zasłużyć. I wtedy nie musiałbyś zabiegać o miłość, by czuć się kochanym. Sam mógłbyś kochać siebie oraz innych bezwarunkowo. Jak dziecko, którego mamusia waży 200 kg i jest brzydka, jak 7 grzechów głównych. Wstydzić się jej zacznie dopiero, jak pójdzie do szkoły. Póki ma 2 latka - kocha mamusię bezwarunkowo.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Gdybyś nie miał rozumu - nie wiedziałbyś, że będziesz szczęśliwy dopiero we własnym domu z basenem i kurwa instalowanym socjalnie kominkiem (w wymarzonym domku zawsze MUSI być kominek!), z bryką w garażu za pół miliona itd. I wtedy mógłbyś być szczęśliwy z tym, co masz tu i teraz.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Jestem zdumiony DreamWalkerem. Tym, jak wiele zaczął osiągać. Kolejna osoba mówi mu, że jest zdumiona bogactwem jego osobowości, jego poczuciem humoru, jego spontanicznością, autentycznością... Oni naprawdę wierzą, że mówią o DreamWalkerze, a nie o sobie. Nie widzą, że sami mają w sobie to, co widzą w DreamWalkerze. Że DreamWalker daje im tylko okazję, by spojrzeli w swoje wnętrze.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Oni nie widzą, że trzeba poczucia humoru nie tylko po to, by opowiadać dowcipy, ale też po to, by się z nich śmiać. A przecież dopiero śmiech czyni dowcip dowcipem.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Oni nie wiedzą, że aby przebywać ze spontanicznym człowiekiem, nie można nie być spontanicznym. Bo na spontaniczność nie da się odpowiadać schematami. Spontaniczność niszczy schematy.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Oni nie wiedzą też, że aby zauważyć czyjeś wewnętrzne bogactwo - samemu trzeba je mieć.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Oni widzą siebie w DreamWalkerze.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Heh, zachód słońca, plaża. I nasze dzikie śmiechy. DreamWalker pokazał im, jak bardzo potrafią się śmiać. Jak bardzo można się śmiać nawet z piasku. Z nieba. Z drzew. Oni nie wiedzieli nawet, że sami tworzą sobie preteksty do śmiechu.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Ty też byś to wiedział, gdybyś nie miał rozumu.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Wiedziałbyś też, że można zaplanować bycie spontanicznym. I że można spontanicznie planować.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Że można w dobry sposób być złym - i w zły sposób być dobrym. Że można wiernie kogoś zdradzać i zdradliwie być wiernym. Tak jak być człowiekiem oszczędnie rozrzutnym i rozrzutnie oszczędnym.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Jest wciąż tyle do zrozumienia. Ale już nie umysłem.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Rozum to za mało. Mózg mi już nie wystarcza. Choć jest narzędziem wspaniałym - dalej kryją się kolejne warstwy cebuli. Kolejne matrixy, kolejne fascynujące, barwne wszechświaty. Każdy z unikalną fizyką, każdy rządzący się swoimi prawami.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Chcesz naprawdę żyć? Odrzuć rozum. On pomaga, gdy chcesz zbudować teleskop. Ale nie wtedy, gdy chcesz podziwiać gwiazdy.&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8922693437604571161-4725110967882356312?l=gay-relations.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://gay-relations.blogspot.com/feeds/4725110967882356312/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://gay-relations.blogspot.com/2010/06/co-by-byo-gdybys-straci-rozum.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8922693437604571161/posts/default/4725110967882356312'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8922693437604571161/posts/default/4725110967882356312'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://gay-relations.blogspot.com/2010/06/co-by-byo-gdybys-straci-rozum.html' title='Co by było, gdybyś stracił rozum?'/><author><name>DreamWalker</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05939557115839409658</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8922693437604571161.post-4845994972550324512</id><published>2010-06-15T12:00:00.000+02:00</published><updated>2010-06-15T12:00:18.959+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='atrakcyjność'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='inteligencja socjalna'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='branża'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='historie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='rozwój'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='reguła niedostępności'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='seks'/><title type='text'>Obciąganie heterykowi i seks z bliźniakami - czyli gejowskie fantazje seksualne</title><content type='html'>Nie jest to zadanie łatwe, ale na pewno dziko ekscytujące - sklasyfikować gejowskie fantazje seksualne i wskazać ich wspólne źródła. To zaiste wielkie osiągnięcie. I jakże pouczające, gdy już wiesz, czemu Twój mózg rozkazał pompować krew do Twojego fiuta.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;1. To, co niedostępne i zakazane&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pierwszym typem fantazji seksualnych są fantazje na temat tego, co niedostępne lub trudno dostępne. Nasz społeczny umysł bowiem kalkuluje, że skoro coś jest ciężkie do zdobycia - to pewnie jest wartościowe (co wcale prawdą być nie musi).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jest to typ fantazji, który często pojawia się w związkach, szczególnie tych takich, w których partnerzy stawiają sobie wzajemnie mocne ograniczenia co do seksu z innymi, nie wiedząc, że po pierwsze - ograniczenia robią sobie sami, po drugie - tworzą chęć posiadania tego, co niedostępne i zakazane. Wtedy też pojawiają się fantazje na temat seksu z kimś innym, seksu z kimś nieznajomym (przecież to takie niedozwolone, prawda?), seksu bez gumy i ogólnie takie seksu, który sobie zakazują.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przepis jest więc prosty - chcesz się zmotywować do czegoś - to sobie tego stanowczo ZAKAŻ.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Podobnym, ale trochę innym wzorcem, który podpisuje się pod tę kategorię, jest marzenie o tym, co jest nie tyle zakazane, co po prostu niedostępne, rzadkie, mało prawdopodobne. W tę kategorię wpisują się fantazje o np. przeleceniu hateryka - obciągnięciu mu lub wyruchania go tak, żeby był zadowolony. Co - jeśli wziąć pod uwagę jego orientację - byłoby naprawdę trudne. Ale jakże satysfakcjonujące dla ego, które pomyślałoby przecież: "Kurwa, ale muszę być dobry w łóżku, skoro nawet heteryk chciał się ze mną przespać." Hehe, wiesz o co chodzi.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tutaj podchodzi też wszelkie łamanie tabu - nie na tyle daleko, aby zostać ukamienowanym, ale jednak na tyle, by wzbudzić podziw u innych - np. uprawiając seks z bliźniakami, uprawiając seks w tak młodym wieku, żeby inni byli zaskoczeni, uprawiając seks w takim miejscu, że to właściwie nie wypada itd.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;2. Społeczny dowód słuszności&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Drugi typ fantazji opiera się o tzw. społeczny dowód słuszności. Nasze społeczne umysły wierzą, że tym jesteśmy bardziej wartościowi, im więcej osób jest z nas zadowolonych. Na przykład w kontekście łóżka.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Stąd biorą się fantazje o zaliczeniu wielu facetów, trójkątach, obciąganiu dziesiątkom facetów, z których każdy spuszcza się z ulgą i jest głęboko zadowolony z naszej "obsługi". Stąd biorą się marzenia, w których kolejka przystojnych facetów ustawia się do naszego dupska i po kolei je zaliczają. To by świadczyło, że jesteśmy dobrzy w łóżku, a więc z znów ego może powiedzieć: Łał, ale jestem dobry, skoro tylu facetów chce mnie przeruchać.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ten sam wzorzec odpowiada za teksty na profilach w stylu "zostawcie komentarz" (bo przecież im więcej komentarzy, tym bardziej jesteśmy lubiani), jak oczywiście również za ilość partnerów - bo im więcej facetów zaciągniemy do łóżka, tym jesteśmy lepszymi kochankami.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;3. Nowości i eksperymenty&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ten typ fantazji bierze się głównie z istnienia habituacji, a więc powolnego nudzenia się powtarzalnymi bodźcami. Po jakimś czasie nawet najbardziej wyuzdane pozycje się nudzą i ludzie w sposób naturalny szukają nowych wrażeń - czy to ćwicząc nowe pozycje, uprawiając seks w nowych miejscach, w inny sposób itd. itd.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W tę kategorię wpisują się marzenia o seksie w windzie, o dzikich pozycjach, o robieniu sobie samemu loda nawet kosztem zwichnięcia kręgosłupa, o seksie z użyciem zabawek wszelkiej maści, kostiumów itd. No i wszelkie odpowiedzi na odwieczne pytanie - co jeszcze mogę sobie wsadzić w dupę? :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;To chyba jedyny typ fantazji, który sam w sobie nie ma na celu budowania ego, lecz po prostu unikanie nudy. Bo gdy w łóżku pojawia się nuda, wtedy nawet&amp;nbsp;wielki ogórek na straganie warzywnym zaczyna wyglądać ciekawie, podobnie jak butelka po mleku.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;4. Ekspert od seksu&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Szybko jednak wracamy do pompowania swojego ego - oto bowiem pojawiają się fantazje oparte na chęci dowartościowania siebie i robienia z siebie eksperta od seksu. Bo ekspert, to ktoś bardzo doświadczony a więc - w domyśle - lepszy od innych w danej dziedzinie. Któż o tym nie marzy, by otoczył nas wianuszek zafascynowanych fanów, którzy pytają: naprawdę TO robiłeś w TAKI sposób? Jak to jest? Opowiedz nam, poooosimy... :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W tę kategorię wpisują się marzenia o wielokrotnych orgazmach, o orgazmach tak silnych, że aż rozrywających ciało, o odlotach w inne wymiary, jak również te oparte o dzikie, przerysowane doświadczenia - ssania murzyńskich, uginających się pod swoim własnym ciężarem masywnych kutasów, wielokrotne przyjmowanie wytrysków na klatę, długich i obfitych spustach, dawania dupy dwóm naraz (double anal - anatomicznie ciężkie do wykonania), robienia pociągów, całonocnych orgii albo nawet takich, które trwają kilka dni w połączeniu z piciem alkoholu, jedzeniem i Bóg raczy wiedzieć, czym jeszcze.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A wszystko to po to, abyśmy kiedyś przy ognisku mogli zostać pewnymi siebie erotomanami - gawędziarzami, którzy opowiadają o swoich wyczynach, rekordach, osiągnięciach, przygodach z wielkimi finałami itd. I mogli do woli pompować swoje ego.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Finał finałów&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Żadna z fantazji nie przynależy tylko do jednego w wyżej wymienionych wzorców - każda jest słodką i ekscytującą mieszanką ich wszystkich po trochę. Znając zasady, można nauczyć się generować fantazje tak dzikie, że aż ciary przechodzą po dupie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pewien nastolatek (bardzo atrakcyjny) opowiadał mi kiedyś, że uczestniczył w pewnej imprezoorgii na siłowni, gdzie naraz jebało go kilku facetów z naprawdę gigantycznymi fiutami - Murzyn, jakiś latynos i kilku białasów, w tym dwóch bliźniaków. Wszyscy wspaniale zbudowani. Co ciekawe - tylko jeden z nich był gejem, pozostali (w tym jeden bliźniak też) byli hetero i chcieli po prostu poeksperymentować. Dwóch pchało go od tyłu, dwóm obciągał a pozostali lizali mu jaja i robili loda, wzajemnie wyrywając sobie z ust jego wielkiego fiuta. Potem była zmiana. On sam przestał liczyć, ile miał orgazmów tej nocy (na oko koło 12-15), ilu facetów go jebało i ilu sam wyjebał. Po wszystkim cały był pokryty i opity spermą. Ponaciągał sobie wszystkie mięśnie z powodu ciągłych zmian pozycji, ale był szczęśliwy i chce to powtórzyć.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Haha - łapiesz wzorzec?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Fantazje seksualne są fajne, by podkręcić swoją energię seksualną. Stają się jednak problemem, gdy powoli chcemy coraz więcej i więcej, a naszych kolejnych fantazji spełnić się już nie da. Wtedy warto zacząć podważać prawdziwość historii, które budują te fantazje:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;"Im więcej przeleciałem kolesi, tym jestem lepszy/ atrakcyjniejszy."&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Czy to prawda? Jeśli mierzyć Twoją zdolność do robienia szpagatów i innych wygibasów w łóżku - tak. Inwestujesz w rozwój umiejętności pt. jak sprawiać sobie oraz innym przyjemność. Jednak sam rozwój umiejętności nie musi oznaczać, że jesteś lepszy jako człowiek. BA! W ogóle tego nie oznacza. Jeśli ktoś jest dupkiem, to nawet, jak go pół Polski przeleci, to nadal będzie dupkiem i wiesz, co mam na myśli. Co więcej - za tym wzorcem kryje się próba leczenia swoich "wad". Ktoś uznaje, że jest beznadziejny w seksie i dąży do tego, aby świat zewnętrzny (społeczne otoczenie) go pochwaliło, podziwiało, rozdymało jego ego. Sam nie umie się pozytywnie ocenić - więc robi, co w jego mocy, aby inni go tak ocenili. Stąd niektórzy zaliczają jednego kolesia po drugim, aby udowodnić światu (a w rzeczywistości sobie!), że wszystko z nimi okej pod względem seksualnym. Co ciekawe - wielu się na to nabiera.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;"Im coś trudniejsze do osiągnięcia, tym bardziej wartościowe, lepsze."&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Czy to prawda? Nie! Gówno okapi (gatunek na wymarciu - zostało tylko 50 sztuk w Afryce) jest bardzo rzadkie. I nie chodzi mi o konsystencję, ale trudność w zdobyciu takiego gówna. Jednak czy jest cokolwiek warte?? NIE!!! Niektórzy myślą, że seks z heterykiem byłby lepszy, niż z gejem, bo gej chce, a heteryka trzeba już dodatkowo motywować. Co za padaka. Naprawdę chcesz uprawiać seks z kimś, kto tego nie chce? Pomyśl. Podobnie z zakazami - jeśli ktoś Ci czegoś zakazuje (oczywiście tylko Ty sam możesz sobie czegoś zakazać), to czy to oznacza, że to jest w jakiś sposób lepsze, bo niedozwolone? Nonsens. Zabijanie ludzi też jest zakazane - ale czy to oznacza, że to coś fajnego?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;"Im bardziej jestem doświadczony w seksie, tym jestem lepszy."&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kolejny bullshit. Im bardziej jesteś doświadczony w seksie, tym... jesteś bardziej doświadczony w seksie. A to, że ktoś sobie tym ego reperuje, to inna sprawa. Są też goście, którzy jebią się na potęgę i wcale nie są dobrzy z łóżku (nie pytaj, skąd wiem). A raz zdarzyło mi się kręcić z gościem, który wcale nie był jakiś specjalnie doświadczony, ale w łóżku był prawdziwym demonem seksu i to jest coś, czego się nie zapomina. A to, jacy byli ludźmi na co dzień (przecież nie będziesz się z nimi jebał 24 h na dobę!), to już była zupełnie inna bajka.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pozostawiam to do przemyślenia. Baw się Słonko ;-* ;-)&lt;br /&gt;DreamWalker&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8922693437604571161-4845994972550324512?l=gay-relations.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://gay-relations.blogspot.com/feeds/4845994972550324512/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://gay-relations.blogspot.com/2010/06/obciaganie-heterykowi-i-seks-z.html#comment-form' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8922693437604571161/posts/default/4845994972550324512'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8922693437604571161/posts/default/4845994972550324512'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://gay-relations.blogspot.com/2010/06/obciaganie-heterykowi-i-seks-z.html' title='Obciąganie heterykowi i seks z bliźniakami - czyli gejowskie fantazje seksualne'/><author><name>DreamWalker</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05939557115839409658</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8922693437604571161.post-3290862289174977605</id><published>2010-05-26T21:54:00.000+02:00</published><updated>2010-05-26T21:54:29.979+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='prywatność'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='inteligencja socjalna'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='nauka'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='historie'/><title type='text'>Pokaż mi swój profil na NK, a powiem Ci, kim jesteś - czyli rozmowy o prywatności</title><content type='html'>Dwóch studentów z Instytutu Technologicznego w Massechusetts opracowało algorytm, który analizując profile ludzi na Facebooku, potrafił z 78%-ową dokładnością wskazać, czy dana osoba jest hetero- czy homoseksualna. Okazało się, że geje używają pewnych charakterystycznych słów, zamieszczają specyficzne dla siebie linki i mają pewnych charakterystycznych znajomych. To właśnie po tych ogólnodostępnych danych program potrafił dojść prawdy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Fajna zabawka, rodzi się tylko jedno, ważne pytanie: gdzie u licha można ten program kupić? :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Są na świecie kultury takie, jak np. mieszkańcy pewnego rejonu w Malezji, którzy kompletnie nie znają pojęcia "prywatność" - do tego stopnia, że nie mają w słowniku żadnego słowa, które by dotyczyło prywatności. Tam każdy wie wszystko o każdym i - co więcej - gdy ktoś próbuje coś ukrywać, jest traktowany, jak dziwak.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I takie coś załatwiałoby wszystkie nasze społeczne problemy, drodzy Panowie. Urodzilibyśmy się zapewne w kulturze, gdzie ludzie byliby oswojeni z homoseksualizmem, bo przecież każdy, kto by nim był - bez skrępowania by o tym opowiadał. Parę rzeczy zdecydowanie byłoby prostszych, nie sądzisz?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Póki co, stety/ niestety żyjemy w społeczeństwie, które ceni sobie prywatność. Paradoksalnie - im większa miejscowość, tym bardziej jest się anonimowym. Stąd okropne zjawisko "samotności w tłumie", gdzie z człowiekiem z drugiego końca Polski klikasz o długości jego chuja, a nie wiesz, jak ma na imię sąsiad mieszkający z Tobą drzwi w drzwi.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Prywatność to tylko inna forma lęku. To historie, że ktoś będzie śmiał się z tego, że tak mało zarabiasz. To historie, że ktoś puści Twoją nagą dupę w internet i zwolnią Cię z pracy. To historie, że ktoś, kto Cię nie zna, może wykorzystać przeciwko Tobie jakieś prywatne dane - przede wszystkim to, że ... jesteś gejem, prawda?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Prywatność to mania społeczeństw, która powoduje liczne konsekwencje w postaci depresji czy permanentnie odczuwanej samotności. Cóż za paradoks - tak pilnujemy, żeby coś "wstydliwego" o nas nie wypłynęło na światło dzienne, że odgradzamy się od innych betonowymi ścianami, wygłuszamy drzwi i montujemy w nich dodatkowe zamki.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Gdy w procesie wywalania i podważania prawdziwości swoich historii usuwasz lęk - znika potrzeba prywatności. Znika sztuczny podział na publiczne i prywatne ego - jedno na pokaz, to sztucznie uśmiechnięte wybielanymi zębami, drugie - to płaczące pod kołdrą, gdy nikt nie widzi, albo walące konia przed laptopem wyświetlającym jakieś muskularne ciałko.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I pojawia się coś z tej synergii - Twoja autentyczność.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nagle informacje o sobie przestajesz dzielić na "prywatne" i "publiczne", co oczywiście nie oznacza, że na przyjęciu u cioci zaczynasz opowiadać o tym, ile razy się spuściłeś na wspomnianego wcześniej laptopa, nie zaczynasz walić tekstów o objętości Twojego ejakulatu. To oznacza, że przestajesz się straszyć, że "coś palniesz", że nagle pewne słowa łatwiej przychodzą Ci przez usta, że - co najważniejsze - w pełni spójnie stajesz się sobą, co jest gwarancją tego, że gdy zamkniesz się w swoim pokoju, nadal jesteś tym samym człowiekiem, co na imprezie, otoczony wianuszkiem znajomych.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;O tym, jak wiele zmienił Internet, pisać nie muszę. Ludzie na NK wlepiają swoje dupy, umięśnione klaty z sutkami, swoje wycieczki z palmami w tle, swoje lśniące bryki, wnętrza swoich sypialni w klimatach Ikei i masz do tego dostęp 24 godziny na dobę przez 7 dni w tygodniu z każdego miejsca na świecie. Czy to źle? Czy może to nowy sposób na ekspresję naszego wewnętrznego pragnienia bycia transparentnym - czyli klarownym, przejrzystym, zrozumiałym dla otoczenia. Coś w tym jest, gdy być może czasem korci Cię, by na jebanym Śledziku napisać "Hej, jestem gejem" i szybko się wylogować... Mieć to z głowy... cóż by się stało?!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tak, właśnie - odpowiadając sobie na te pytania, zaczynają Ci się w głowie pojawiać historie, którymi się straszysz. Oto nagle przyjdą nocą, kolbami w drzwi załomocą, skini wynajęci przez Twojego pracodawcę by Ci zajebać za to, że jesteś pedałem. I co jeszcze tam jest? Co jeszcze?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Hehe, nagle połowa Twoich koleżanek zajarzyłaby, dlaczego nie masz dziewczyny. Nagle 94% Twoich kolegów przestałoby dzielić się z Tobą kanapką w szkole/ pracy, a 6% z nich - stałaby się dla Ciebie nagle milsza :) Nagle ludzie inaczej by na Ciebie patrzyli... Przez 3 słowa na Śledziku. Porażająca moc kolektywnych historii, w które uwierzyły uśpione umysły.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Budzę swój umysł. Codziennie. Nie daję mu spokoju. To przynosi powolne Wyzwolenie. Czuję się, jak Neo odłączany od Matrixa. Codziennie jestem coraz spokojniejszy, choć wiem, że pełne Wyzwolenie nastąpi dopiero wtedy, gdy obudzę wszystkie demony. I kiedy każdego z nich oswoję. Aż będą grzecznymi pieskami. Wtedy będę wolny jak nigdy dotąd. Wtedy już nie będę musiał niczego osiągać. Wtedy to będę osiągany.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Do napisania, Wędrowcze.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8922693437604571161-3290862289174977605?l=gay-relations.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://gay-relations.blogspot.com/feeds/3290862289174977605/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://gay-relations.blogspot.com/2010/05/pokaz-mi-swoj-profil-na-nk-powiem-ci.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8922693437604571161/posts/default/3290862289174977605'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8922693437604571161/posts/default/3290862289174977605'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://gay-relations.blogspot.com/2010/05/pokaz-mi-swoj-profil-na-nk-powiem-ci.html' title='Pokaż mi swój profil na NK, a powiem Ci, kim jesteś - czyli rozmowy o prywatności'/><author><name>DreamWalker</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05939557115839409658</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8922693437604571161.post-5421160355922016164</id><published>2010-05-19T10:23:00.004+02:00</published><updated>2010-05-19T10:41:47.725+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='inteligencja socjalna'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='branża'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='styl życia'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='kościół'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='tolerancja'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='rozwój'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='szczęście'/><title type='text'>3 formy walki o tolerancję LGBT w Polsce</title><content type='html'>2 formy przyjmuje najczęściej walka o tolerancję homoseksualizmu w Polsce. Albo innym nakazujemy - "macie nas tolerować i basta!" - co z pewnością powoduje ogromny opór heteronormatywnej większości. Albo ich błagamy - "prosimy was, zaakceptujcie nas, bo sami siebie nie znosimy" - co powoduje litość i powoduje postawę agresywną (skoro jest ofiara, to i kat się znajdzie).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A zabawne, bo jest i 3 forma.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Mieć opinię heteronormatywnej większości w dupie i zająć się sobą.&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Sami się Koledzy i Koleżanki najpierw tolerujmy, reszta stanie się sama. Na co drugim profilu na portalu na f. jęczenie i narzekanie - że wszyscy geje to kłamliwe, zdradliwe cioty + wielkie wylewy urazów psychicznych, wręcz powódź sloganów pt. "nie znoszę kłamstwa" itd. Gdyby się autor takich słów zorientował, że kłamstwo nie istnieje a są tylko słowa, którym zawierzył, budując sobie oczekiwania niezgodne z rzeczywistością, które są potem wspaniałym fundamentem rozczarowania - może przestałby się oszukiwać, że nie ma żadnego wpływu na swoje życie, i w końcu zacząłby uświadamiać sobie, że je kreuje, zamiast wiecznie "dawać się okłamywać".&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jeśli nie wierzysz, że się da, to weź przykład ze mnie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie wierzę w to, co ludzie mówią o sobie, o mnie i w ogóle w to, co mówią. Nie wierzę nawet do końca w to, co sam mówię i to jest bardzo, bardzo, bardzo praktyczne i korzystne.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Po pierwsze - jestem elastyczny i sam wybieram, w co wierzę w czasie rzeczywistym. Ostatnio gadałem z klientem, który rzucał mi sumami typu 50-100 tysięcy złotych za zlecenie. Czy się podnieciłem? Nie. Czy go skreśliłem? NIE! Po prostu poczekałem na to, co pokaże rzeczywistość.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Po drugie - nie jestem niewolnikiem własnych słów. "DreamWalkerze, mówiłeś, że trzeba to i tamto". I co z tego? To mówił tamten DreamWalker - wtedy. Dziś masz do czynienia z tym DreamWalkerem i jest teraz. Dostosowuję swoje przekonania do tego, co dzieje się tu i teraz, więc nie będę się trzymał przekonań, które kiedyś były dobre a dziś mogą mi przynieść klęskę.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I dlatego nigdy nie będę się zajmował na chwilę obecną (tak, dobrze napisałem) walką o "równouprawnienie", "tolerancję" etc. Z jednego względu - bo uważam, że już jestem równym obywatelem, toleruję siebie - ba! - nawet akceptuję. I nie potrzebuję już o to walczyć. Nie obchodzi mnie, jak traktują mnie inni - ważne, jak traktuję sam siebie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie potrzebuję, by mnie ksiądz wziął na kolanka, pogłaskał po główce i powiedział, że to nie szkodzi, że jestem gejem, że Bóg mnie kocha itd. Ja wiem, że Bóg mnie kocha, a nawet uwielbia mnie całym Sobą - bo widzę to każdego dnia. On chce dla mnie jak najlepiej, ale przede wszystkim daje mi wolną wolę - a więc to ja wybieram, czego chcę.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ludzie szkodzą samym sobie i swojemu otoczeniu, wierząc w toksyczne przekonania pt. "geje piją krew" (&lt;a href="http://www.joemonster.org/phorum/read.php?f=18&amp;amp;t=427091"&gt;http://www.joemonster.org/phorum/read.php?f=18&amp;amp;t=427091&lt;/a&gt;). To ich sprawa, ja się tym nie interesuję, bo im więcej interesuję się nimi - tym mniej interesuję się sobą. A to nigdy nie było dobre.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie potrzebuję też łaski polityków, ich przyzwoleń dla Gejów. Niepotrzebna mi ustawa o związkach gejowskich, aby z kimś być. Niepotrzebny mi klimat pt. "wszyscy kochają Gejów", aby czuć się dobrze w swojej skórze i w swoim życiu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie potrzebuję też pozwoleń od rodziny, ich akceptacji lub sprzeciwów, nie potrzebuję ich opinii, by żyć. Chcą - mogą się oburzać, wkurzać, frustrować, próbując zmienić coś, czego zmienić nie potrafią i nie muszą. To ich emocje, ich kortyzol, który niszczy im zdrowie, ich adrenalina, która wykańcza ich serca. Patrzę na to z przykrością, ale wiem, że to ich decyzja.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Najlepsze, co mogę zrobić dla ludzi nietolerujących homoseksualizmu - to w pełni zaakceptować siebie. Tak bezczelnie, wprost, bez dorabiania ideologii, bez tłumaczenia, dlaczego.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Czy myślisz, że ci wszyscy sprzeciwiający się LGBT ludzie pokroju LPR, Młodzieży Wszechpolskiej, mocherów itd. są szczęśliwi?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pobawię się w czytanie w ich myślach i odgadnę: nie są. Żyją w lęku przed kochającym ich Bogiem. Żyją w lęku, że ich rodziny oraz ich samych zaatakuje zło, które nie istnieje. To jest przykre, ale możemy tym ludziom pomóc! Jak?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Pokochać siebie. Zaakceptować siebie. W pełni.&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wtedy będziemy mogli w pełni pokochać innych. I w pełni zaakceptować konserwatystów - bo póki co - nie tolerujemy ich nawet, a co dopiero mówić o kochaniu ich czy akceptowaniu. Spójrzmy w lustro - jako Geje wybieramy cały czas jebanie innych na swoich profilach, wybieramy krucjaty przeciwko mocherom, Wojciechom C., którzy boso przez świat idą (i niech idą :) itd.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ich poglądy - ich sprawa - ich zdrowie - ich konsekwencje.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Prawda - ta prawdziwa Prawda a nie umysłowy matrix, w jakim żyje 99,9% społeczeństwa - jest piękna, doskonała i nieskazitelna - Jestem Gejem. Kocham facetów. I czasem z jakimś nawet uprawiam seks, bo mam z tego dużo przyjemności. To cała historia. Każdy fatalny osąd, każda próba negatywnego ocenienia tego - jest klęską dla tego, kto w to uwierzy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tacy ludzie muszą udowadniać całemu światu, że homoseksualizm jest zły. Ja nie muszę nikomu nic udowadniać, bo wiem, że Prawda obroni się sama.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;To jest właśnie Świadomość - gdy to, w co wierzysz, jest zgodne z tym, co jest tu i teraz, jak również korzystne dla Twojego życia.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I nawet jak usłyszę za sobą "pedał!" - o je je jej, strasznie mnie to zmartwi ;-) Pozdrowię kolegów z ławki, bo trzeba im dużo zdrowia, jeśli hodują w sobie takie przekonanie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Ci, którzy walczą o tolerancję LGBT - myślisz, że walczą o CZYJĄŚ tolerancję... czy SWOJĄ?&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;&lt;br /&gt;&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Ci, którzy walczą z LGBT - myślisz, że walczą z CZYJĄŚ orientacją seksualna... czy ze SWOJĄ?&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Z tymi pytaniami zostawiam Cię póki co. Baw się i żyj swoim życiem, abyś pewnego dnia nie obudził się na kolorowej platformie, oblepiony cekinami i z tęczową flagą w dupie, walcząc o coś, co możesz dostać tylko od siebie.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8922693437604571161-5421160355922016164?l=gay-relations.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://gay-relations.blogspot.com/feeds/5421160355922016164/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://gay-relations.blogspot.com/2010/05/3-formy-walki-o-tolerancje-lgbt-w.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8922693437604571161/posts/default/5421160355922016164'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8922693437604571161/posts/default/5421160355922016164'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://gay-relations.blogspot.com/2010/05/3-formy-walki-o-tolerancje-lgbt-w.html' title='3 formy walki o tolerancję LGBT w Polsce'/><author><name>DreamWalker</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05939557115839409658</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8922693437604571161.post-2520919203893714038</id><published>2010-04-22T19:46:00.000+02:00</published><updated>2010-04-22T19:46:12.357+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='nauka'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='historie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='rozwój'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='szczęście'/><title type='text'>Podważanie swojego umysłu</title><content type='html'>Piękny, metaforyczny i zarazem obrazowy opis tego, jak działa system osobistej zmiany znany pod nazwą The Work. Nowe spojrzenie, nowy filtr i nowa nauka. Czytaj i korzystaj.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wyobraź sobie, że stoisz na środku pola. Przed sobą na horyzoncie widzisz pasmo górskie, po Twojej prawej roztaczają się piękne wyżyny obrośnięte gęstymi lasami. Za sobą masz szumiące morze a po lewej widzisz stepy. Wspaniały widok napawa Cię zdumieniem. Nie wiesz jednak, dokąd iść. Wyciągasz z plecaka mapę i widzisz miejsce, w którym się znajdujesz. Dostrzegasz na niej symbolicznie zarysowane góry, lasy, morze oraz stepy. Oczywiście to tylko symbole, które nie oddają rzeczywistego piękna i złożoności terenu, które opisują. Niemniej mapa, choć zubożona, wydaje się prawdziwa.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dostrzegasz na mapie również drogę do Wielkiego Skarbu. Myślisz sobie, że to byłoby fajne. Niemniej droga do skarbu widzie przez nieznane Ci przełęcze, doliny i lasy. Widzisz też symbole oznaczające niebezpieczeństwo rozsiane dookoła niej. Ogarnia Cię przerażenie. Zastanawiasz się, czy dasz radę przejść tą drogą i dotrzeć do celu swojej wyprawy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Teraz do akcji wkracza The Work ze swoimi słynnymi 4 pytaniami.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pierwsze dwa brzmią: Czy Twoja mapa jest prawdziwa i czy możesz być tego pewien?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przed sobą widzisz piękny widok. Twoja mapa mówi Ci, że tam za horyzontem czają się niebezpieczeństwa, które będziesz musiał pokonać w drodze do swojego celu. Jednak nie wiesz na 100%, czy Twoja mapa jest aktualna i czy odwzorowuje rzeczywistość. A co, jeśli tam nie ma żadnego niebezpieczeństwa? Trwoga nieco się rozmywa. Bo przecież nie możesz być pewien, czy Twoja mapa opisuje rzeczywistość. Jest tylko pewnym uproszczonym jej wyobrażeniem. I na dodatek statycznym - a rzeczywistość jest ciągłym procesem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Trzecie pytanie brzmi: Czy Twoja mapa jest użyteczna?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Już wiesz, że wierząc w niebezpieczeństwa, które rzekomo mają Cię czekać po drodze, stresujesz się. Niemniej nie wiesz do końca, czy wierzyć mapie, czy nie. Jedynym sposobem jest pójść i sprawdzić, czy niebezpieczeństwo rzeczywiście tam jest. Możemy przypuszczać, że jest. Wtedy po prostu przygotowujesz się do niego lub też obierasz inną trasę. Ciągle jednak nie masz pewności, czy mapa jest prawdziwa. To nie przeszkadza Ci z niej skorzystać.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Czwarte pytanie: Kim byś był, gdybyś nie miał tej mapy?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Stałbyś na polu i podziwiał widoki. Nawet nie wiedziałbyś o Wielkim Skarbie...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Odwracanie myśli.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W tym procesie odwracasz pierwotną myśl na wiele sposobów, tworząc alternatywy. Bierzesz do ręki kartkę i ołówek i rysujesz mapę do Wielkiego Skarbu, do którego droga jest prosta, łatwa i bezpieczna. Zastanawiasz się - czy ta mapa może być prawdziwa? I choć nie musi - może być. Czy użyteczna? Może być użyteczna. I być może warto się nią kierować. Tworzysz też wiele innych map z wieloma innymi drogami. Te mapy mogą być ze sobą sprzeczne, choć będą dotyczyć tego samego terenu. To nie ma znaczenia - to tylko mapy. A teren jest terenem i po prostu nie wiemy, co tam jest na pewno, póki się tam nie znajdziemy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tą mapą jest Twój umysł. Terenem - nieprzewidywalna rzeczywistość.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Autor każdej mapy - nawet tej najbardziej wadliwej - miał pozytywną intencję. Chciał zdobyć Wielki Skarb. Niektórym się udało. To ci, którzy mieli mapy najbardziej zbliżone do rzeczywistości. Mapy najdokładniej ją opisujące. Ci, którzy mieli mapy nieodzwierciedlające rzeczywistości - pogubili się.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I na tym własnie polega stosowanie The Work - metody, która pozwala Ci poznać rzeczywistość, wyjść z Matrixa własnych map i - finalnie porzucając mapy - dać się prowadzić Wszechświatowi.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8922693437604571161-2520919203893714038?l=gay-relations.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://gay-relations.blogspot.com/feeds/2520919203893714038/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://gay-relations.blogspot.com/2010/04/podwazanie-swojego-umysu.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8922693437604571161/posts/default/2520919203893714038'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8922693437604571161/posts/default/2520919203893714038'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://gay-relations.blogspot.com/2010/04/podwazanie-swojego-umysu.html' title='Podważanie swojego umysłu'/><author><name>DreamWalker</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05939557115839409658</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8922693437604571161.post-7147295258570807574</id><published>2010-04-12T21:31:00.000+02:00</published><updated>2010-04-12T21:31:59.919+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='zdrowie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='zasoby'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='historie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='rozwój'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='konflikt'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='szczęście'/><title type='text'>Integracja konfliktów - model</title><content type='html'>W &lt;a href="http://gay-relations.blogspot.com/2010/04/wszystko-o-konfliktach-co-chciaes.html"&gt;poprzednim poście&lt;/a&gt; pisałem wiele o konfliktach - o tym, skąd się biorą, jak wyglądają i o tym, że można mieć konflikt tylko z samym sobą a tzw. "zewnętrzne" konflikty to tylko ekspresja tych wewnętrznych. W tym rozumieniu świata - nie możesz mieć sprzeczki z kimś, jeśli sam jesteś wewnętrznie absolutnie spójny i wiesz, czego chcesz.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Teraz czas na praktykę - jak dokonywać integracji samego siebie?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;To, co opiszę, jest strukturą pewnej umiejętności. To nie jest coś, co możesz odwalić raz i mieć to za sobą - to procedura, którą warto znać, stosować i stawać się mistrzem w jej praktyce. Inwestycja w nią bardzo Ci się opłaci.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;1. Rozpoznanie konfliktu&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kiedyś wydawało mi się to najtrudniejszą opcją. Teraz zaczynam rozumieć, że jest to stosunkowo łatwe. Wystarczy przejrzeć swoje życie i poszukać znaczących konfliktów, które się miało ze znaczącymi osobami: rodzicami, bliższą rodziną, przyjaciółmi, byłymi facetami itd. Oczywiście chodzi o to, by odnaleźć te konflikty, które z naszego punktu patrzenia nie zostały rozwiązane i wciąż odnawiają rany.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;2. Integracja konfliktu&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przykładowo odkryłeś w swoich wspomnieniach nierozwiązany konflikt z kimś, kto jest (lub sądzisz, że był) dla Ciebie osobą znaczącą. Oczywiście w rzeczywistości to doświadczenie się skończyło - być może nawet dawno - ale wciąż odtwarzasz je w swojej podświadomości, nie mogąc dojść z nim do porozumienia.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wyciągnij przed siebie obie dłonie i ustaw na nich siebie i tę osobę, z którą miałeś konflikt. Ta druga osoba to oczywiście nie ona - bo jej tu i teraz może już nawet nie być. To Twoja nieuświadomiona część Ciebie. Będziesz bardzo zdziwiony, że przejąłeś od niej wiele zachowań, z których w ogóle nie zdawałeś sobie sprawy. Tak, jak ja, gdy uświadamiałem sobie, że w wielu przypadkach zachowuję się tak, jak ci, których nie znosiłem. W rzeczywistości nie znosiłem części siebie i widziałem ją u innych - tylko nie u siebie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Oooooo - teraz zaczynasz kumać, że masz do przejrzenia cały swój system rodzinny, szkolny, matrymonialny itd. To wielkie wyzwanie i Twoje pole to popisu. Potraktuj to jako ekscytującą podróż wgłąb siebie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zatem pierwszy etap to odkrycie, jakie Twoje zachowania produkuje część pierwsza i druga. Tutaj możesz odkryć, że jedna gra ofiarę, druga kata. Albo smutnego i wesołego gościa. Jedna część może być rodzicem, druga - co oczywiste i implikowane z tego faktu - będzie dzieckiem (nie istnieje przecież rodzic bez dziecka). Jedna część może być cwaniakiem, który każdego wydyma - druga - jego naiwną ofiarą. Jedna romantykiem, druga - chłodnym draniem. Opcji jest wiele.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Teraz czeka Cię kolejne odkrycie. Jedną z tych części nazywałeś "ja", drugą "on/ ona". Ze zaimki pomagają Ci dysocjować się lub asocjować z danymi tożsamościami. Innymi słowy - łatwiej identyfikowałeś się (utożsamiałeś) z częścią zwaną "ja", niż z częścią, którą nazywałeś "on/ ona".&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dla bezpieczeństwa i zachowania dystansu - obie nazywaj "on/ ona". Choć obie są częściami Ciebie jako Pełni - zaimki w trzeciej osobie pomogą Ci utrzymać tzw. metapozycję, którą właśnie osiągnąłeś. Ona daje Ci możliwość bezpiecznego rozwiązania konfliktu bez popadania w trudne emocje. Metapozycja jest wtedy, gdy nie jesteś po żadnej ze stron - a więc nie sprzyjasz jednej bardziej, a drugiej mniej.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Gdy masz już obie części na swoich dłoniach, przyjrzyj się im, przysłuchaj i poczuj je. Każda z nich będzie wyglądała inaczej, będzie miała inną pozę ciała, inny głos, ton, będzie używała innych słów, odczuwała inne emocje w obliczu różnych sytuacji, które zdarzają się w Twoim życiu. Najpewniej te części będą miały swoje linie czasu, a więc sposoby, w jakie wyobrażają sobie przeszłość, odmienne przekonania (gdyby nie miały odmiennych przekonań - nie byłoby konfliktu, prawda?) itd. Zbierz o obu tych częściach jak najwięcej informacji.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Teraz czas na kolejny krok - poproś jedną i drugą, aby popatrzyły się na siebie i powiedziały, co myślą o sobie nawzajem. Na tym etapie nie będzie to oczywiście na pewno nic serdecznego. Najpewniej będą się wzajemnie negatywnie oceniać i to jest ok - wydobywasz z nich kolejne historie / przekonania.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Możesz pozwolić sobie wcielać na zmianę raz w jedną, raz w drugą i wymieniać zdania między nimi. Wejdź w pozycję pierwszej i popatrz na drugą. Co byś jej powiedział? Co byś usłyszał? Jakbyś się z tym poczuł? I potem w drugą stronę - wciel się w drugą część i zrób to samo względem pierwszej. To zupełnie niezwykłe doświadczenie - jeśli oczywiście zrobisz to dokładnie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Idźmy dalej.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Znajdź pozytywne intencje najpierw jednej części, potem drugiej. Może ich być wiele, zatem przygotuj sobie kartkę i ołówek. Np. ofiara może chcieć miłości, czułości, ciepła. Kat - spokoju, odcięcia od problemów etc. Cwaniak - może chcieć zysków, kasy, prestiżu społecznego. Dający się dymać frajer - może chcieć zbawienia, odrodzenia i ch*j wi co jeszcze. Wypisz, czego chce każda z nich. Do czego dąży? Czego pragnie? Po co robi to, co robi? Po co powołałeś do istnienia tę tożsamość? Jakie masz z tego korzyści? Po co Ci one? Idź i drąż dalej.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Teraz masz wypisane pozytywne intencje jednej i drugiej części.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Spytaj część pierwszą, czy rozumie i akceptuje pozytywne intencje drugiej. I vice versa - niech druga część rzuci okiem na pozytywne intencje pierwszej i powie, czy je rozumie i akceptuje. Jeśli tak - ok. Jeśli nie - musisz wykonać dodatkową pracę. Jeśli część nadal nie akceptuje i nie rozumie intencji drugiej części - spytaj, jaka jest pozytywna intencja tejże właśnie pozytywnej intencji. Np. jedna część może chcieć więcej pracować. Drugiej może się to nie podobać. Spytaj więc, po kiego gniota chce ona pracować więcej. Dowiesz się, że chce ona mieć więcej kasy. I tu robi się już jaśniej - część ta dysponuje historią, że "im więcej pracuję, tym więcej będę miał kasy", co jest oczywistym bullshitem, bo można więcej pracować i nie mieć więcej kasy, jak również można mniej pracować i mieć więcej kasy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tak więc rozumiesz, że istnieją poziomy pozytywnych intencji. Twoim zadaniem jest wspinanie się w górę po to, by odkryć jak najbardziej ogólną intencję każdej z części. Wtedy okryjesz, że jest nią Twoje szczęście i że obie te części tego właśnie chcą - tyle, że na różne sposoby!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zrobiłeś więc coś ważnego - odnalazłeś ich wspólny cel, w obliczu którego będą mogły razem działać i współpracować, by go osiągnąć. Z pewnością razem zrobią to znacznie efektywnej, niż osobno - zgodzisz się ze mną, prawda? Powiedz to swoim obu częściom - ważne, by poznały korzyści płynące ze współpracy i wzajemnego rozumienia.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Teraz poczyń kolejny istotny krok - sporządź listę zasobów (zasób to coś, co pozwoli Ci osiągnąć cel) obu tych części. Np. jedna może mieć pozytywną energię, druga - umiejętność refleksji, zadumę itd. Sam rozumiesz, że nie chodzi o to, by trzymać się cały czas jednego zasobu, lecz umiejętnie z nich korzystać, gdy jest ku temu potrzeba. Każda ze skonfliktowanych części posiada cenne zasoby, których nie posiada druga. Gdy nauczą się wzajemnie korzystać ze swoich zasobów - szybciej i elastyczniej osiągną wspólny cel. Ba! Może inaczej - powiem tak, byś wziął za to odpowiedzialność. Gdy TY nauczysz się korzystać z zasobów obu tych części, szybciej osiągniesz swój cel! To się nazywa synergia - gdy suma części jest czymś więcej, niż ... ich sumą!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wypisz zatem zasoby każdej z części konfliktu i zastanów się, gdzie i kiedy warto korzystać z danego zasobu i jakie to może przynieść konsekwencje.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Możesz też wypisać słabe strony każdej z nich. Np. jedna z części może być wspaniałym marzycielem, ale do dupy realizować plany. Druga może wspaniale realizować plany, ale robi je kiepsko - bez polotu i fantazji. Gdy połączysz obie - okaże się, że potrafisz robić kiepskie plany bez fantazji i polotu, jak również do dupy je realizować :) Czy to nie wspaniałe? haha&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Poproś teraz jedną i drugą część, by spojrzały na siebie jak na źródło owych cennych zasobów. Opowiedz jednej, jakie zajebiste rzeczy ma ta druga i jak fajnie byłoby się od niej tego wszystkiego nauczyć, by móc szybciej i lepiej wcielić swoje plany i zamiary w życie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Teraz Twoim zadaniem będzie upodobnienie obu części do siebie. Zrób tak, by obie były na tej samej wysokości, były mniej więcej takiej samej wielkości, miały podobną pozycję ciała. Zadbaj, by mówiły do siebie podobnym tonem głosu, bo może było tak, że jedna krzyczała a druga cicho szeptała pod nosem. Zadbaj o to, by zaczęły nadawać na tej samej fali - mówiąc krótko. Mogą też podać sobie rękę, mogą zbliżyć się do siebie, objąć się itd. (bez fantazji erotycznych, zboku! :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Teraz poproś swój umysł, aby zintegrował obie części, byś mógł swobodnie w każdej przyszłej sytuacji korzystać z zasobów i umiejętności obu tych części, bo przyświeca Ci waży cel - Twoje szczęście, zdrowie i dobrobyt. Bądź czujny na tzw. sygnały spójności lub niespójności. Jeśli części nie są jeszcze gotowe na integrację - mogą nie chcieć stać się jednością. Rozpoznaj, co im w tym przeszkadza, wydobądź ich przekonania i pamiętaj, że one również są cennym zasobem, z którego warto korzystać w jakiejś sytuacji.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ostatecznie, gdy uda Ci się połączyć w jedno obie części, poczujesz sporą ulgę - ten moment nazywa się spójnością i jest ze wszech miar leczniczy, kojący i wyzwalający. Jesteś Pełnią i możesz lepiej korzystać z życia.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;***&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Podsumowanie&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;1. Rozpoznaj konflikt&lt;br /&gt;2. Ustaw tożsamości na swoich dłoniach.&lt;br /&gt;3. Zobacz je, wysłuchaj ich i poczuj to, co one&lt;br /&gt;4. Zobacz, jakie zachowania produkuje każda z nich&lt;br /&gt;5. Nazwij je "on" lub "ona" - żadna z nich nie jest Tobą (w całości), łatwiej utrzymasz metapozycję&lt;br /&gt;6. Niech ocenią siebie nawzajem&lt;br /&gt;7. Znajdź pozytywne intencje każdej z nich&lt;br /&gt;8. Znajdź pozytywne intencje ich pozytywnych intencji - pytaj "po co Ci to?", by wspiąć się na maksymalnie ogólny poziom&lt;br /&gt;9. Znajdź ich wspólny cel, do którego obie chcą dążyć&lt;br /&gt;10. Sprawdź, gdy wzajemnie rozumieją i akceptują swoje pozytywne intencje każdego poziomu&lt;br /&gt;11. Zobacz, jakie zasoby posiada każda część - wypisz je&lt;br /&gt;12. Znajdź te zadania, z którymi dana część sobie nie radzi i w których ta druga mogłaby okazać się pomocna&lt;br /&gt;13. Upodobnij części do siebie pod względem wizualnym, wzrokowym i czuciowym&lt;br /&gt;14. Poproś je, niech uczą się od siebie nawzajem&lt;br /&gt;15. Sprawdź, jak będą współpracować w przyszłych sytuacjach&lt;br /&gt;16. Złącz je razem - niech będą jedną tożsamością, z którą będziesz mógł się od dziś identyfikować&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Trudne? Początkowo tak - potem robi się łatwiejsze. To nie jest procedura na raz. To umiejętność, którą można ćwiczyć i stać się w niej mistrzem. Dlatego działaj i korzystaj.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8922693437604571161-7147295258570807574?l=gay-relations.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://gay-relations.blogspot.com/feeds/7147295258570807574/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://gay-relations.blogspot.com/2010/04/integracja-konfliktow-model.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8922693437604571161/posts/default/7147295258570807574'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8922693437604571161/posts/default/7147295258570807574'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://gay-relations.blogspot.com/2010/04/integracja-konfliktow-model.html' title='Integracja konfliktów - model'/><author><name>DreamWalker</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05939557115839409658</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8922693437604571161.post-4772148620891767118</id><published>2010-04-08T11:12:00.001+02:00</published><updated>2010-04-08T11:16:40.172+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='rozwój'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='związek'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='konflikt'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='miłość'/><title type='text'>Wszystko o konfliktach, co chciałeś wiedzieć, ale bałeś się zapytać</title><content type='html'>Konflikty - a więc kłótnie, robienie wyrzutów, awantury, scysje itd. Czym są? Jeżeli umysł jest mapą terenu (rzeczywistości), to konflikt jest zawsze wtedy, gdy dwie tożsamości używają dwóch różnych map tego samego terenu i spierają się, która z map jest prawdziwa. Nie wiedzą, że żadna nie jest, bo prawdziwy jest tylko teren (rzeczywistość) a mapy zawsze są halunami. Czasem użytecznymi, czasem przydatnymi, ale zawsze nieprawdziwymi.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Konflikty zawsze są wewnętrzne. Nie można się kłócić z kimś innym, niż z samym sobą. Nawet, jeśli wydaje Ci się, że kłócisz się z kimś innymi, to nieprawda - kłócisz się tylko ze Twoim własnym wyobrażeniem tej osoby, a więc z częścią siebie. Osoby, które mają sporo konfliktów wewnętrznych - mają wiele konfliktów "zewnętrznych" - robią awantury, strzelają fochy. Przerzucają odpowiedzialność za sobie na innych i to sprawia, że twierdzą, że "inni są pojebani, nie ja".&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jeśli byłeś z kimś w związku i rozstałeś się z nim w awanturze i niezgodzie - to mylisz się. Po pierwsze - nie rozstałeś się z nim, lecz z fantomem. Po drugie - nie rozstałeś się - nosisz w sobie tę część dalej. Dlatego ludzie latami po chujowych związkach się zadręczają sobą. "Się" i "sobą" to dwie tożsamości w konflikcie. Wszelkie zaimki osobowe (ja, oni, ona, wy) tworzą wiele tożsamości. Każda z nich jest wewnętrzna, stworzona przez Twój umysł. To dlatego inni ludzie są lustrami, w których się przeglądamy. I dlatego udajemy, że nie bierzemy odpowiedzialności za to, co "on" zrobił i tracimy kontrolę nad życiem. Z kolei zaimki zwrotne (się, sobie, siebie) tworzą relację. Ktoś mówi "(ja) boję się" - w tym zdaniu "ja" straszy "się". Są więc dwie części - ta, która straszy, i ta, która się boi.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Konflikty objawiają się wiarą w sprzeczne przekonania. Pojawia się facet, z którym byłem 2 lata temu, i twierdzi, że mnie podziwia z jednej strony, z drugiej - go smucę, denerwuję itd. Myśli, że ja mam coś z tym wspólnego po 2 latach niewidzenia. Nie wie, że moim imieniem ochrzcił część siebie, z którą nie może dojść do porozumienia, bo nie widzi jej pozytywnych intencji i cennych zasobów, które posiada.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Konflikt objawia się też używaniem spójników przeciwstawnych: ale, aczkolwiek, natomiast, lecz itd. "To auto jest ładne, ale jest drogie" - podoba Ci się, ALE nie masz na nie kasy. Nie masz na nie kasy, ALE Ci się podoba. Itd. Czasem wystarczy po prostu użyć spójnika łącznego, np. "i" - "To auto jest drogie i ładne". Wtedy konflikt masz z głowy. Możesz spokojnie kupić ładne i tanie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Konflikty wspaniale wychodzą w relacjach z "innymi" ludźmi - a raczej z naszymi wyobrażeniami na ich temat. Jeśli się z kimś pożresz - wiedz, że pożarłeś się z samym sobą, z pewną częścią Ciebie. Zmień imię z Waldek, Zenek czy z kim się tam pokłóciłeś na "ja" i ustaw obie części na swoich dłoniach. Zobacz je, usłysz, poczuj. Każda z nich ma pozytywne intencje względem Ciebie. Każda z nich ma cenne zasoby, których ta druga mogłaby użyć, aby obie mogły osiągnąć wspólny cel jakim jest Twoje&amp;nbsp;szczęście.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Gdy ktoś prosi Cię o więcej czułości a Ty odmawiasz, bo "nie dasz rady" - sam siebie prosisz o więcej czułości i sam sobie odmawiasz. Gdy zakochałeś się w kimś po uszy a ten ktoś Cię olał - zakochałeś się w samym sobie i sam siebie olałeś. Gdy ktoś Cię obraził - sam siebie obraziłeś i sam czujesz się urażony.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ta świadomość daje Ci wspaniałe pole do popisu - możesz teraz bowiem używać związków z ludźmi aby usprawniać związek z samym sobą. Baw się tym, bo warto. To nieprawdopodobnie poprawia jakość relacji z sobą, a gdy to się dzieje - poprawia jednocześnie jakość relacji z innymi. Lub raczej z "innymi". Bierzesz pełną odpowiedzialność za swoje relacje i to Ty je kreujesz wedle uznania. Całkowicie rządzisz i nic nie może Ci tego odebrać prócz Ciebie samego.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zjebane relacje psują nie tylko samopoczucie. Są powodem wielu chorób, np. nowotworów, chorób autoimmunologicznych itd. Inni ludzie są po to, byśmy dzięki nim przejrzeli, co tkwi w nas samych. Stąd metafora, że są lustrami. Wszystko, co myślimy o innych, jest tylko tym, co myślimy o innych, a więc projekcją naszego ego. Obawiasz się, że inni pomyślą, że coś jest z Tobą nie tak? Obawiasz się tego, bo sam tak o sobie myślisz. "Sam" i "sobie" - dwie tożsamości. Jedna ocenia drugą - "hej, coś z Tobą nie tak". Czy to prawda, że coś z Tobą nie tak?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Masz narzędzia na tym blogu, by to rozwalić, np. The Work. Baw się mocno i ciekawie. Jeśli masz pytania - wal je w komentach - chętnie odpowiem. Pozdrawiam.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8922693437604571161-4772148620891767118?l=gay-relations.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://gay-relations.blogspot.com/feeds/4772148620891767118/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://gay-relations.blogspot.com/2010/04/wszystko-o-konfliktach-co-chciaes.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8922693437604571161/posts/default/4772148620891767118'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8922693437604571161/posts/default/4772148620891767118'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://gay-relations.blogspot.com/2010/04/wszystko-o-konfliktach-co-chciaes.html' title='Wszystko o konfliktach, co chciałeś wiedzieć, ale bałeś się zapytać'/><author><name>DreamWalker</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05939557115839409658</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8922693437604571161.post-1327649430094181167</id><published>2010-04-04T22:07:00.000+02:00</published><updated>2010-04-04T22:07:53.719+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='rozczarowanie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='dojrzałość'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='inteligencja emocjonalna'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='historie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='rozwój'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='szczęście'/><title type='text'>Koncepcja połówek pomarańczy - sprawdzony sposób, by być nieszczęśliwym</title><content type='html'>"Brakuje mi kogoś... Brakuje mi czegoś..." - stwierdził Ambroży pewnego wieczoru. Niby wszystko okej - miał pracę, miał mieszkanie, fantastycznych znajomych, kasę. Był też właściwie zdrowy. Niemniej coś przeszkadzało mu w byciu szczęśliwym. Brakowało mu czułości, bliskości, intymności. Gdyby można było zejść do sklepu na dół, kupić ich parę kilo, byłoby fajnie. Albo zamówić trochę na Allegro. Ale nie. Do zdobycia tego, czego mu brakowało, potrzeba było drugiej osoby. I tu pojawiał się problem. Ambroży próbował różnych strategii uwodzenia - "Przez żołądek do serca", "Przez dupę do serca" aż w końcu "Przez żołądek do chuja" - ale żadna nie okazywała się skuteczna. Ambroży nie wiedział, że to czego szuka, to czułości, bliskości i intymności z samym sobą, by móc wypełnić iluzoryczną pustkę, która go wypełniała i która była konsekwencją wiary w przekonanie, że...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;"Czegoś mi brakuje"&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ludzie czują czasem tzw. pustkę. I to nie taką pustkę, w którą można wstawić sześciopak piwa, żeby go zmrozić. To pustka, która staje się dla nich czarną dziurą wysysającą życie z ich wewnętrznych systemów. Jest ona efektem wiary w historię pt. "Czegoś mi brakuje, jestem niepełny, potrzebuję drugiej połówki." A potem znajdują kogoś, kto "daje" im szczęście (jakby szczęście było policzalne lub mierzalne w jakikolwiek logiczno-matematyczny sposób) ... albo im je "odbiera". Gdy taki ktoś odchodzi - czują, że ktoś im "zabrał" kawałek siebie, wyrwał coś i zostawił znów z tą nieznośną pustką.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Czy Ty również sądzisz, że czegoś Ci brakuje..? Pomyśl. Może, podobnie, jak Ambrożemu, brakuje Ci bliskości, intymności, czułości? Zrób listę. Teraz. Co Ci szkodzi, działaj. Każda z tych historii w jakiś sposób tworzy Twoje oczekiwanie - że ktoś "da" Ci to, czego Ci brakuje. Bo przecież jesteś dziurawy, niedorobiony, prawda? Stąd ktoś musi być Twoim dilerem szczęścia. A skoro takie historie tworzą oczekiwanie - tworzą też możliwość, że ktoś Cię rozczaruje. Albo - biorąc pewną odpowiedzialność za siebie - że TY rozczarujesz się kimś za pomocą wiary w taką historię. A gdy to się stanie - pojawi się być może poczucie odrzucenia, krzywdy...?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Brakuje mi X.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Czy to prawda? Zajrzyj w głąb siebie i uświadom sobie fakt, że tak naprawdę po prostu sam sobie nie dajesz X. Nie nauczyłeś się może produkować X. Albo nauczyłeś się, ale dajesz to tylko innym, sobie nie z jakiś powodów.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Czy ta myśl - że brakuje Ci X - jest korzystna dla Twojego życia? Czy wnosi stres czy spokój? Jak się czujesz, gdy dajesz wiarę takiej myśli? Wiara w historię pt. "Brakuje mi X" tworzy tzw. halucynację negatywną. Widzisz wszystko poza X. Nawet, jeśli za moment miałbyś w X utonąć - nie dałbyś temu wiary, wierząc w historię, że "brakuje mi X".&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kim byś był, gdybyś nie mógł wierzyć w myśl, że "brakuje Ci X"? Daj sobie chwilę na to, aby Twoja intuicja stworzyła obraz, aby Twoje serce uwolniło uczucia, które pojawią się, gdy wywalisz tę historię.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A co, jeśli tak naprawdę nie brakuje Ci X? Znasz ludzi, którzy mają 100 000 zł na koncie i mówią, że brakuje im kasy...? Znasz ludzi, którzy są zdrowi i mówią, że brakuje im zdrowia? Może również Ty jesteś bogaty w X, ale tego nie dostrzegasz...?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wyzbywając się historii pt. "brakuje mi X" - odkrywasz, że jesteś Pełnią. Że nie ma połówek pomarańczy, bo są tylko pełne pomarańcze wierzące w to, że są połówkami. Rozumiesz, że jesteś cały. Kompletny. Samowystarczalny. I że sam sobie robisz dobrze, że sam dbasz o to, aby Twoje potrzeby były zaspokojone - jakkolwiek masturbacyjnie by to nie zabrzmiało.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8922693437604571161-1327649430094181167?l=gay-relations.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://gay-relations.blogspot.com/feeds/1327649430094181167/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://gay-relations.blogspot.com/2010/04/koncepcja-poowek-pomaranczy-sprawdzony.html#comment-form' title='Komentarze (12)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8922693437604571161/posts/default/1327649430094181167'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8922693437604571161/posts/default/1327649430094181167'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://gay-relations.blogspot.com/2010/04/koncepcja-poowek-pomaranczy-sprawdzony.html' title='Koncepcja połówek pomarańczy - sprawdzony sposób, by być nieszczęśliwym'/><author><name>DreamWalker</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05939557115839409658</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>12</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8922693437604571161.post-1250485901228242002</id><published>2010-03-21T14:37:00.000+01:00</published><updated>2010-03-21T14:37:57.271+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='nauka'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='serce'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='rozwój'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='związek'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='monogamia'/><title type='text'>Nowe spojrzenie na monogamię</title><content type='html'>Popularna wartość, wdrukowana społecznie w drodze socjalizacji. Monogamia, czyli potoczny nacisk, byś był z jedną osobą, kochał i dupczył tylko ją. Wiąże się z iluzorycznymi pojęciami wierności i zdrady, czyli wyimaginowanych i również społecznie wdrukowanych podziałów, pochodnej "dobra i zła". Wszystko byłoby okej, gdyby nie fakt, że z głosem społecznym nie idzie w parze głos biologiczny, który pompuje nam krew w penisy, gdy widzimy ładnego faceta w samej bieliźnie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zastanówmy się przez moment - co tak naprawdę przeszkadza nam w byciu monogamistycznymi samcami? Czy serio mamy "potrzeby", które partner musi zaspokajać, bo inaczej prymitywnie będziemy poszukiwać realizacji u innych? A co, jeśli "potrzeba" jest tylko tym, czego nie umiemy dać sami sobie i szukamy tego na zewnątrz?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Coś w tym jest, dlatego zatrzymajmy się na chwilę.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ktoś nie umie dać sobie szczęścia - więc szuka kogoś, kto "da mu szczęście" - jakby szczęście było upominkiem, prezentem w wielką różową kokardką. Ktoś nie umie być sam dla siebie dobrym towarzystwem - więc szuka dobrego towarzystwa, by uciec przed przerażającą otchłanią samotności. Ktoś nie czuje bliskości - bo sam ze sobą nie ma kontaktu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Bo gdyby miał, powoli mógłby zacząć uświadamiać sobie, że związek z samym sobą jest zawsze monogamią i zawsze jest w pełni kompletny. Pod jednym tylko warunkiem - wyzbycia się iluzorycznych potrzeb. To właśnie one potrafią spierdolić całą zabawę wynikającą z przebywania z samym sobą.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;"Potrzebuję go", "Potrzebuję seksu", "Potrzebuję XXXX" itd. Wiara w te przekonania szybko odbija się na poziomie zachowań, jak i odczuciach osoby. Jeść, spać i wydalać to jedyne "prawdziwe" potrzeby - pod warunkiem, że masz potrzebę życia. Bo jeśli nie masz - to również one posypią się, gdy zaczniesz je kwestionować i być względem nich zwyczajnie sceptycznym - tak, jak jesteś sceptyczny wobec kogoś obcego, kto opowiada Ci, że wystarczy, byś mu dał 10 000 złotych a on za rok odda Ci 20 000.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pamiętam, gdy wyzbyłem się potrzeby seksu. To było wielkie wydarzenie i ogromny krok w moim rozwoju osobistym. Od tamtej pory nie mógłbym już zdradzić drugiej osoby w potocznym rozumieniu (jebać się z kimś poza związkiem). Nie mam potrzeby ruchania się. Po prostu. To nie oznacza, że nie chcę - to oznacza, że nie muszę. Oto popęd, który do wcześniej wydawał mi się zakodowany genetycznie, nagle stał się moją zabawką. Odzyskałem odpowiedzialność za własnego fiuta i to był wielki krok do przodu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Z tego też względu osoby, które nie mają potrzeby bycia w związku - ale też się tego nie boją - są potencjalnie najlepszymi partnerami. Bo z jednej strony - mogą z kimś być, ale z drugiej - nie potrzebują. A skoro nie potrzebują - nie będą zdesperowani, zapewne też nie będą ruchać na boku i szukać zaspokojenia iluzorycznych potrzeb w ramionach innych facetów.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jak jednak wyzbyć się potrzeby bycia w związku z kimś?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jak wyzbyć się potrzeby bycia przytulanym, kochanym, uwielbianym itd.? Pierwszym krokiem jest uświadomienie sobie, że wszystko, czego potrzebujesz, masz już w sobie. Po prostu to wydobądź. Daj sobie to, czego pragniesz i bądź sceptyczny wobec własnych potrzeb, rozumiejąc, że większość z nich wjebała Ci do głowy MTV, nowy katalog z ciuchami czy inne "instytucje".&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;To właśnie monogamia - uświadomienie sobie kompletności związku z samym sobą. W tym związku jesteś cały czas. Gdy sam sobie dasz wszystko, czego pragniesz, nie masz już czego szukać na zewnątrz. A dodatkowo - możesz owe "zewnątrz" wzbogacać swoją osobą - dając światu to, czego masz w nadmiarze - Pełnię swojej osoby.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I to będzie ten magiczny moment, w którym poczujesz, że naprawdę - z ręką na sercu - nikogo nie potrzebujesz. Że Twój związek z samym sobą jest pełny, harmonijny i szczęśliwy. A wtedy każdy inny związek - który jest metaforą tego właśnie pierwotnego związku - będzie taki sam.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I jeśli myślisz, że ja ten moment osiągnąłem, to od razu powiem Ci, że nie. Ale czuję, że to dobry dla mnie kierunek i w nim właśnie chcę się rozwijać, wykorzystując każdą okazję, by się tego uczyć - jak żyć w absolutnej zgodzie z samym sobą.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8922693437604571161-1250485901228242002?l=gay-relations.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://gay-relations.blogspot.com/feeds/1250485901228242002/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://gay-relations.blogspot.com/2010/03/nowe-spojrzenie-na-monogamie.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8922693437604571161/posts/default/1250485901228242002'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8922693437604571161/posts/default/1250485901228242002'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://gay-relations.blogspot.com/2010/03/nowe-spojrzenie-na-monogamie.html' title='Nowe spojrzenie na monogamię'/><author><name>DreamWalker</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05939557115839409658</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8922693437604571161.post-3818694118381448161</id><published>2010-03-21T14:11:00.000+01:00</published><updated>2010-03-21T14:11:38.653+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='nauka'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='rozwój'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='związek'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='szczęście'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='miłość'/><title type='text'>Czy potrzeba 3 związków, by nauczyć się z kimś być?</title><content type='html'>Podobno ekspertem jest ktoś, kto w danej dziedzinie popełnił wszystkie możliwe błędy. Jeśli tak - jestem ekspertem w dziedzinie tworzenia związków. Miałem ich tyle i pierdoliłem je na tyle możliwych sposobów, że powinienem mieć przed nazwiskiem tytuł doktora w zjebanych relacjach. Przez to być może nie jestem idealnym źródłem informacji o tym, jak budować doskonałe związki - ale za to chyba mogę myśleć o sobie jak o kompendium wiedzy na temat tego, czego w związkach nie robić.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Podobno trzeba 3 związków, by nauczyć się być z drugą osobą - niedawno spotkałem się z taką właśnie teorią. Moja historia w jakimś stopniu jest jej potwierdzeniem, a w pewnym - jej zaprzeczeniem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pierwszy facet. Zakochaliśmy się. Imponował mi wieloma rzeczami - bo był starszy, miał wykształcenie wyższe, był taki zaradny, obyty w świecie i jednocześnie spokojny i opanowany. Tak go kochałem, że chciałem z niego zrobić maskotkę-niewolnika. Kogoś, kto spełniałby idealnie moje wygórowane wymagania, które wtedy wydawały mi się "niezbędnym minimum". Robiłem z nim "poważne rozmowy", które prowadziły tylko do jednego - zjebanego nastroju. A ja wciąż wydziwiałem - jak księżniczka na ziarnku grochu. W końcu - gdy szlifowałem już klucze do jego złotej klatki - on uciekł. Bardzo cierpiałem, choć wiem, że dobrze zrobił.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W tamtym związku nie wiedziałem jeszcze, że druga osoba tak po prostu ma wolną wolę i to, że mnie kocha, nie uprawnia mnie do zrobienia z niego niewolnika.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Drugi facet. Wtedy było odwrotnie - oddałem mu całą kontrolę. Pomyślałem, że jeśli będę robił to, co on chce i kompletnie ignorował swoje potrzeby (a więc odwrotnie niż podczas pierwszego związku), to będziemy razem na zawsze szczęśliwi. Hmm... dopiero dziś, gdy ubieram to wszystko w słowa, widzę, jak idiotycznie to wygląda i brzmi. Ten nonsens doprowadził mnie do jeszcze większej emocjonalnej katastrofy, niż pierwszy związek. Pogrążony w chorobach, depresji - czułem, jak moje życie przestaje mieć jakikolwiek sens.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nauczyłem się, że ignorowanie własnych pragnień jest gorsze, niż ignorowanie czyiś. Bo wtedy naprawdę nie ma już nikogo, kto by o nie zadbał.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Z tego okrutnego letargu wytrącił mnie trzeci facet. I tu - niczym w bajkach - powinno być klasyczne "i żyli długo i szczęśliwie..." Tak, oczywiście - ale tak dzieje się chyba tylko w bajkach heteryckich, gdzie kobieca stateczność i rozsądek są przeciwwagą dla nieposkromionych samczych popędów. To była jednak bajka typowo homo. Tym razem ja - nie wiedząc czemu - poczułem się jak w złotej klatce. Zanim się zorientowałem, jej bogato zdobione kraty po cichu zdążyły mnie otoczyć i pewnego dnia po prostu obudziłem się w luksusowym więzieniu. Miałem seks kiedy tylko chciałem, miałem śniadania do łóżka, miałem z kim porozmawiać, do kogo się zwrócić... Ale nie mogłem mieć znajomych, nie mogłem mieć konta na fellow (bo i po co mi? - spytał lęk), nie mogłem wyjść na zakupy, aby nie musieć się tłumaczyć, gdzie byłem i co robiłem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W końcu oczywiście wszystko się rozpadło a ja poczułem - prócz dziwnej pustki w środku - również nieopisaną ulgę. Odzyskałem znów poczucie wolności, za które odpowiedzialność oddałem komuś, kto się do tego kompletnie nie nadawał w tamtej chwili.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;To był mój trzeci związek. Jego pierwszy. To by wiele wyjaśniało.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Będąc z kimś w związku, wydaje się, że poznajemy drugą osobę. Nie sądzę. Poznajemy tylko lepiej samych siebie. Jak mówi poetka - "Tyle wiemy o sobie, na ile nas sprawdzono." Dziś wiem już znacznie lepiej, czego chcę a czego nie. Coraz bardziej jestem świadomy swoich pragnień i tego, jakbym chciał, aby wyglądało moje życie. To nie jest absolutna pewność - to po prostu ogólne wrażenie, jakby zarys, generalny konstrukt. Rama, w którą chciałbym wsadzić kolejny obraz.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Czy zatem potrzeba 3 związków, aby nauczyć się z kimś być? I tak i nie. Tak, bo każdy z nich czegoś uczy. Nie, bo każdy z nich czegoś uczy o Tobie i o Twoim związku z samym sobą.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tak naprawdę jedyną osobą, z którą musisz nauczyć się być, jesteś Ty sam. Wytrzymać z samym sobą do końca życia w spokojnym, harmonijnym i ułożonym związku - to wielkie wyzwanie. Czy umiesz wyzbyć się głupich potrzeb? Czy umiesz zaspokoić pragnienia swojego serca... sam? Czy umiesz sam siebie kochać tak, by niczego Ci nie brakowało wewnątrz? Czy możesz sam na sobie polegać? Czy czujesz, że dasz radę? Czy umiesz wyzbyć się lęków przed samotnością? Czy sam dla siebie jesteś tak dobrym towarzystwem, że nie wiesz, co to samotność...?&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8922693437604571161-3818694118381448161?l=gay-relations.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://gay-relations.blogspot.com/feeds/3818694118381448161/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://gay-relations.blogspot.com/2010/03/czy-potrzeba-3-zwiazkow-by-nauczyc-sie.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8922693437604571161/posts/default/3818694118381448161'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8922693437604571161/posts/default/3818694118381448161'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://gay-relations.blogspot.com/2010/03/czy-potrzeba-3-zwiazkow-by-nauczyc-sie.html' title='Czy potrzeba 3 związków, by nauczyć się z kimś być?'/><author><name>DreamWalker</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05939557115839409658</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8922693437604571161.post-627387184481649338</id><published>2010-03-02T00:19:00.000+01:00</published><updated>2010-03-02T00:19:02.991+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='autentyczność'/><title type='text'>List do DreamWalkera</title><content type='html'>Drogi DreamWalkerze,&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dziękuję Ci, że przez ostatni rok pisałeś tego bloga. Dzięki niemu udało się. Udało się, choć początkowo nie miałeś odwagi i wiedz, że napisanie tego listu do Ciebie wymagało od Ciebie sporej odwagi. Udało się przejrzeć w lustrze i zobaczyć TO. W końcu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zobaczyć, jakim miękkim fiutem jesteś.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tak, dokładnie - Twoje oczy Cię nie mylą. Napisałem, że jesteś miękkim fiutem. Hej, hej, tylko nie wylatuj mi teraz ze swoim zabawnym tekstem: "Tylko nie miękkim!" To było śmieszne rok temu, gdy zaczynałeś. Dziś, czytając swoje posty, wiesz już, że połowa z nich to śmieci, projekcje zaślepionego umysłu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Spójrz prawdzie w oczy - jesteś cholernym kozakiem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kozakiem, który grał wielkiego, niezniszczalnego, wiecznie pozytywnie nakręconego człowieka z plastiku. Byłeś bardziej sztuczny niż zupka kung fu z Radomia. Silikonowy, jak biust Dody. Wiesz o tym, prawda? Choroba pokazała Ci, że nie budzi się demonów, które w Tobie śpią, jeśli nie jesteś gotów, by je przyjąć z otwartymi rękami.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przegrasz, jeśli będziesz walczył.&amp;nbsp;Teraz już to wiesz.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie jesteś gotowy, by je budzić. Dlatego wciąż w Tobie śpią. Musisz chodzić cicho, by nie otworzyły swych oczu. Wiesz, jakie myśli potrafią stworzyć, gdy się obudzą... Wiesz, że mogą Cię zniszczyć. Próbowały i były blisko. Ten list... Już go podarłeś. Ale myśli, które w nim zawarłeś... wciąż są całe.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie wierzysz w TE myśli, prawda? Nie musisz. Twoje tożsamości wierzą. To one kontrolują Twoje ciało.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Korzystaj z dni, w których demony są nieprzytomne. A gdy wychodzą na łowy - wiesz już, jak przetrwać noc. Wiesz, że nie ma ucieczki, wiesz, że walka jest niemożliwa. Dlatego pozwalasz wcielać się im w Twoje ciało, kruszyć Twoje zęby, wyciskając łzy. I możesz tylko patrzeć, jak cierpisz. A taki silny byłeś... Nie byłeś! To była maska, wiesz o tym.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ten list do Ciebie zdejmuje tę maskę.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Czy dotrze do autentycznego Ciebie? Czy może kolejny DreamWalker okaże się iluzorycznym ego?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Chyba jesteś bliżej prawdy, Dreamuś. Dziś w końcu przejrzałeś na oczy. Na chwilę. Zobaczyłeś Coś - zbiór komórek, tkanek i narządów, napędzany elektrycznymi impulsami biegnącymi wzdłuż nerwów. Zobaczyłeś Coś, co odbiera informacje, przetwarza je i produkuje zachowania. Coś, co samo siebie określa kodem "DreamWalker, autor tego bloga." To Coś je, chodzi, oddycha. Czy to Coś w ogóle istnieje?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;To był moment prawdy - byłeś poza tym, co nazywałeś sobą.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Teraz wiesz już, co znaczy myśl: "Jesteś kimś więcej, niż myślisz." - bo cokolwiek o sobie pomyślisz, zawsze jest jeszcze ten, kto myśli... Tyle razy wychodziłeś z siebie, że w końcu zdjąłeś na moment wszystkie swoje pragnienia - niczym płaszcz zawiesiłeś je na moment. Tam nie było już choroby, nie było zdrowia, prawdy i kłamstwa, nie było nawet myśli.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Och, wiem. Ulga, co nie? Pragniesz rozpuścić się w tym niebycie raz jeszcze, prawda?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przywilej nieistnienia jest jak narkotyk. Istnienie obarczone jest bowiem tyloma konsekwencjami... Nie można nie posiadać, a więc nie można nie liczyć zysków i strat. Nie też można nie mieć oczekiwań. A nieistnienie... Jest tak proste. Nic musisz nic robić. Znika wysiłek, znika cel i problem, znikają oczekiwania oraz - co za tym idzie - wszelkie rozczarowania.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Leżysz teraz zmęczony chorobą, całymi dniami oglądając Przyjaciół i żrąc tuczące czipsy o smaku karkówki z grilla i wierz mi - one nawet obok grilla nie leżały. Nawet ten weekend pełen imprez był jak sen. I co z tego, że przebrałeś się za nowojorskiego dziennikarza z lat 50'? Zachwyt krowy, wampira i pirata był wart wysiłku?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Gra w Twistera naciągnęła Ci mięśnie o których nawet nie wiedziałeś, że je masz.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pomyśl, w jakim stanie musisz być, skoro myśl, że Twoje życie mogłoby się skończyć za 3 miesiące, była dla Ciebie... pocieszeniem!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wiem, dobijam Cię. Ale wiesz, po co to robię. Byś osiągnął dno. Dopiero wtedy się odbijesz. Widać jeszcze mało dostałeś w dupę, byś nią ruszył. Mam Cię dobić bardziej? Proszę uprzejmie: nie wiadomo, czy kiedykolwiek wyzdrowiejesz. Lekarze są bezradni a dziedzina nauki, która mogłaby Ci pomóc, dopiero raczkuje. Nie ma na to leku. 96% pacjentów nie odnotowuje poprawy przez resztę życia. Przywitaj się z nimi. Przywitaj się, bo nie masz nikogo. Jesteś sam, jak palec. Dobrze Ci tak. Kto by Cię chciał? W ogóle - kto by Cię zrozumiał? Kasa na koncie topnieje. A Twój najlepszy klient kręci nosem. Nie wiadomo, czy zapłaci...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ha ha ha, teraz Cię dobiłem, prawda?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ale nie przejmuj się, wcześniej czy później obudzisz się ze snu zwanego życiem. Twoje 25-letnie życie okaże się tylko krótką, popołudniową drzemką. Obudzisz się na ciepłej, leśnej polanie. Wśród bzyczących owadami kęp trawy, śpiewów ptaków. Będzie tak słonecznie, jak nigdy. Obiecuję.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A teraz Dream, weź pigułkę. Weź pigułkę, ona Ci pomoże. Lek na życie działa zawsze - wszyscy, którzy go testowali, umarli. Leczenie jeszcze nigdy nie było tak proste. Przyznasz, że ostatnie zdanie mogłoby być sloganem arszeniku.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Z poważaniem,&lt;br /&gt;DreamWalker&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8922693437604571161-627387184481649338?l=gay-relations.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://gay-relations.blogspot.com/feeds/627387184481649338/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://gay-relations.blogspot.com/2010/03/list-do-dreamwalkera.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8922693437604571161/posts/default/627387184481649338'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8922693437604571161/posts/default/627387184481649338'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://gay-relations.blogspot.com/2010/03/list-do-dreamwalkera.html' title='List do DreamWalkera'/><author><name>DreamWalker</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05939557115839409658</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8922693437604571161.post-7519400584157625413</id><published>2010-02-18T00:30:00.000+01:00</published><updated>2010-02-19T00:31:48.301+01:00</updated><title type='text'>Rocznica założenia bloga</title><content type='html'>Wszystko zaczęło się 18 lutego 2009 roku. To była środa. Zainspirowany nie wiadomo czym DreamWalker całkowicie spontanicznie postanowił założyć bloga. Ku jego własnemu zaskoczeniu - udało mu się nawet regularnie go prowadzić.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dziś, 104 posty dalej, ogląda się wstecz i widzi: Dream, odwaliłeś kawał dobrej roboty.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Było wiele spięć na tym blogu, było wiele kontrowersyjnych i ciekawych tematów, komentarzy, było też wiele podziękowań i maili. Dużo odkryć, zmian oraz introspekcji.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Do kamieni milowych rozwoju osobistego mijającego roku zaliczam dwa główne nurty postów. Pierwszy - dotyczący koherencji serca. Drugi - dotyczący The Work, czyli 4 magicznych pytań kwestionujących myśli. Te dwa narzędzia nie tylko doskonale uzupełniają się, ale też wiodą do zupełnie nowego świata - świata istniejącego poza umysłowymi schematami - świata, który można poznać tylko sercem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A gdy pomyślę sobie, jak wiele fantastycznych odkryć może przynieść kolejny rok - aż mi włosy dęba stają z podekscytowania :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dziękuję wszystkim, którzy inspirowali i wciąż inspirują mnie do tworzenia tego bloga i do tego, by ten blog tworzył mnie. Dziękuję Tobie, że razem ze mną uczysz się myślenia poza utartymi schematami i wychodzenia świadomością mocno poza to, co ogólnie przyjęte.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Do poczytania Podróżniku,&lt;br /&gt;DreamWalker&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8922693437604571161-7519400584157625413?l=gay-relations.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://gay-relations.blogspot.com/feeds/7519400584157625413/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://gay-relations.blogspot.com/2010/02/rocznica-zaozenia-bloga.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8922693437604571161/posts/default/7519400584157625413'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8922693437604571161/posts/default/7519400584157625413'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://gay-relations.blogspot.com/2010/02/rocznica-zaozenia-bloga.html' title='Rocznica założenia bloga'/><author><name>DreamWalker</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05939557115839409658</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8922693437604571161.post-7853503841101334088</id><published>2010-02-14T13:27:00.000+01:00</published><updated>2010-02-14T13:27:26.745+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='historie'/><title type='text'>Spacer poza historie</title><content type='html'>&lt;div style="margin-bottom: 0px; margin-left: 0px; margin-right: 0px; margin-top: 0px;"&gt;3 dni temu zdarzyło się coś niezwykłego. Późną porą wyszedłem na spacer. I zadałem sobie pytanie: "Jakby to było, gdybym nie mógł uwierzyć w prawdziwość jakiejkolwiek myśli na temat tego spaceru?".&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0px; margin-left: 0px; margin-right: 0px; margin-top: 0px;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0px; margin-left: 0px; margin-right: 0px; margin-top: 0px;"&gt;I zaczęły dziać się rzeczy niezwykłe...&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0px; margin-left: 0px; margin-right: 0px; margin-top: 0px;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0px; margin-left: 0px; margin-right: 0px; margin-top: 0px;"&gt;Oto stare ulice, znane miejsca i pozornie banalne widoki nagle przeistoczyły się w magiczną krainę. Oprószone śniegiem, oświetlone mdłym światłem latarni ulicznych pejzaże okazały się zupełnie nowe, świeże, absolutnie wyjątkowe. Mój umysł wciąż produkował historie: "To już znasz, wiesz gdzie idziesz, wiesz, po co. Byłeś tu setki razy." Ktoś zwany DreamWalkerem szedł wiedziony historiami. Ale jego dusza nie mogła uwierzyć w żadną z nich. Czas się rozpłynął. Nie wiem, która była, gdy płynąłem przez przygodę zwaną spacerem. To, co pokazywał zegarek, nagle nie miało żadnego znaczenia.&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0px; margin-left: 0px; margin-right: 0px; margin-top: 0px;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0px; margin-left: 0px; margin-right: 0px; margin-top: 0px;"&gt;To było jedno z najbardziej mistycznych doświadczeń, jakie miałem w życiu.&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0px; margin-left: 0px; margin-right: 0px; margin-top: 0px;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0px; margin-left: 0px; margin-right: 0px; margin-top: 0px;"&gt;Słowa nie oddadzą tego doświadczenia, bo słowa mogą tworzyć tylko kolejne historyjki. Wiem tylko, że doświadczenie to było efektem ubocznym ciągłej pracy z pytaniami z The Work (poszukaj na blogu).&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0px; margin-left: 0px; margin-right: 0px; margin-top: 0px;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0px; margin-left: 0px; margin-right: 0px; margin-top: 0px;"&gt;Szedłem ulicą a umysł dyktował: "Tam jest Twój dom. Możesz tam wrócić, możesz położyć się do łóżka i zasnąć." Nie mogłem uwierzyć, że to prawda. Chciałem to sprawdzić. Ogarnęła mnie fascynacja, czy faktycznie prawdą jest to, co dyktował mi mój umysł. Mówił: "W kieszeni masz klucze do tego domu". Sprawdziłem - były! Byłem wniebowzięty. Mój umysł oferował mi bardzo adaptacyjne historie. Pojawiały się i znikały, bo nie próbowałem oszukiwać się, że są moje.&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Każda opowieść, którą snuje nasz umysł, pochodzi skądś. Każdego słowa, które znamy, nauczył nas Wszechświat. Umysł nie należy do nas. Mówimy "mój umysł", ale on nie jest nasz. Nigdy nie był.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ktoś mówi: "Nie zasługuję na to, by żyć". A ja go pytam: "Kto tak mówi?". A oni: "Ja!". Nie! Sam by na to nie wpadł. Ktoś mu tak powiedział a on uznał to za swoją myśl.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;"Nasze" myśli pochodzą od rodziny, znajomych, przyjaciół, telewizji, radia i gazet. Swobodnie płyną przez eter Wszechświata, a my zachłannie nazywamy je swoimi, wdrukowując sobie w mózg kolejne obwody. Obwody, które będą potem odpalać się w odpowiednich sytuacjach i sugerować nam, do czego dążyć i czego unikać.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tamtego wieczoru zwątpiłem w swój umysł.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;To było piękne - zobaczyłem Rzeczywistość taką, jaka jest naprawdę. Bez opowieści. Bez mojej historii, która zawsze ogranicza, zawsze zakłada klapki na oczy. Zawsze upraszcza i zniekształca rzeczywistość. Nagle zobaczyłem ćpuna na ławce. Moje fizyczne "ja", które nawet nie jest moje, wystraszyło się i w jednej chwili wpompowało do krwiobiegu mnóstwo adrenaliny. Ale to nie była moja adrenalina, to nie było moje ciało. To było ciało, z którym zwykłem się identyfikować. Moja dusza pozostawała w spokoju.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wszedłem do swojego domu, rozejrzałem się i wszystko było nowe. Rozdziewiczałem spojrzeniem każdą ścianę, każdy przedmiot. Tak, jakby powstawały dopiero teraz. DreamWalker zadecydował, że położy się do łóżka w ubraniu. Tak też zrobił i zasnął.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Magia.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8922693437604571161-7853503841101334088?l=gay-relations.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://gay-relations.blogspot.com/feeds/7853503841101334088/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://gay-relations.blogspot.com/2010/02/spacer-poza-historie.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8922693437604571161/posts/default/7853503841101334088'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8922693437604571161/posts/default/7853503841101334088'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://gay-relations.blogspot.com/2010/02/spacer-poza-historie.html' title='Spacer poza historie'/><author><name>DreamWalker</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05939557115839409658</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8922693437604571161.post-6077412752297536365</id><published>2010-02-07T16:38:00.000+01:00</published><updated>2010-02-07T16:38:10.309+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='zakochanie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='inteligencja socjalna'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='uwodzenie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='inteligencja emocjonalna'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='serce'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='związek'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='miłość'/><title type='text'>Sposób na trwały związek - zakochaj się... celowo!</title><content type='html'>Nasza europejska, jak i amerykańska kultura zdaje się być zakochana w samej idei nagłego zakochiwania - zauważył to już dawno Richard Bandler w swojej książce "Wolność jest wszystkim, miłość całą resztą." I faktycznie - lada moment będą Walentynki, kwiaciarnie już po gałach walą wielkimi, czerwonymi sercami a ludzie zdają się zapominać, że jeśli ktoś jest zakochany - to Walentynki ma codziennie. A jak ktoś nie jest - to i tak mu wszystko jedno.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zwykliśmy myśleć o miłości jak o czymś, co nadchodzi samo i w sposób niekontrolowany. Oto nagle z dnia na dzień zakochujemy się w kimś i zapominamy o całym świecie. Nadzwyczaj często też, gdy zakochanie mija, okazuje się, że partner wcale nie jest taki wspaniały, jak nam się wydawało... I wtedy mamy problem. Bo skoro miłość "przychodzi sama" - to i odejść może "sama" i teoretycznie gówno możemy z tym zrobić.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ale na szczęście tylko teoretycznie teoria zgadza się z praktyką, bo w praktyce różnice między teorią a praktyką często występują. Jak pokazują badania przeprowadzone przez Roberta Epsteina z Uniwersytetu Harvarda - jest cudowny sposób, aby stan miłości i zakochania zachować na dłużej:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Można zakochać się świadomie!&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Może zacznijmy od minusów tego rozwiązania.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Po pierwsze - świadome zakochiwanie się nie jest tak spektakularne, jak to spontaniczne, będące efektem robienia sobie z drugą osobą w głowie dzikich filmów porno-romantycznych. Świadome zakochiwanie się w kimś jest efektem pracy nad sobą, ciągłego, systematycznego i konsekwentnego przywiązywania się do wybranej osoby.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Po drugie - możesz spotkać kulturowo wdrukowany opór pt. "serce nie sługa", że "tego nie da się zaplanować" i takie tam. Jak się zaraz przekonasz - to wcale nie musi być prawdą.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ale świadome wywoływanie zakochania, które stopniowo przerodzi się w głęboką intymność, bliskość i namiętność ma też swoje ogromne plusy, które warto zaznaczyć.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przede wszystkim - świadomie dobierasz partnera. To cudowny przywilej w świecie, w którym raz na jakiś czas spotyka się ludzi z zamkniętym sercem, ubranych w maski czy opętanych myślami o seksie. Możesz z góry określić kryteria, jakie musi spełniać ktoś, w kim będziesz chciał się zakochać i to daje Ci gigantyczną strategiczną przewagę - mniej pomyłek, szybsze dotarcie do celu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Po drugie - związek, który rozpoczyna się świadomie wywoływanym stanem zakochania (jak to się robi - o tym za moment), jest o &lt;b&gt;wiele trwalszy&lt;/b&gt;, niż związki powstałe w wyniku niespodziewanego ugodzenia strzałą Amora. Udowodnili to naukowcy porównujący trwałość małżeństw z wyboru i małżeństw zawieranych pod presją np. rodziny (stanowiących ok. 50% wszystkich małżeństw na świecie!). Małżeństwa z wyboru były efektem nagłego zakochania, które z czasem przemijało pozostawiając za sobą rozczarowanie (w Polsce rozpada się 1/4 małżeństw - na Zachodzie - co drugie!). Z kolei małżeństwa, które zwierane były pod presją rodziny - okazywały się o wiele szczęśliwsze wraz z upływającym czasem. Tam partnerzy wiedzieli, że nie mają jak zwiać, więc ćwiczyli okazywanie sobie miłości - aż w końcu faktycznie się pokochali.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wniosek - warto zakochiwać się świadomie - by mieć odpowiedniego partnera, by miłość trwała dłużej i by uniknąć rozczarowań, przykrych emocji i lat próbowania stworzenia czegoś z nieodpowiednimi osobami.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Teraz pojawia się kluczowe pytanie:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Jak zakochać się świadomie?&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Epstein wraz ze swoimi współpracownikami przeprowadzili szereg bardzo interesujących eksperymentów dot. zakochania. Dzięki nim udało się wyłonić te zachowania, które decydują o tym, czy w kimś się zakochamy, czy nie. Jak się okazało - zakochanie zmusza nas do pewnych zachowań - a pewne zachowania zmuszają nas, byśmy się zakochali. Wykonując świadomie pewne zachowania - narażamy się na ryzyko zakochania się, bo oba te elementy stanowią sprzężenie zwrotne.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zobaczmy, jakie to zachowania (wymieniam tylko te ciekawsze i dające się zastosować w praktyce):&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;ul&gt;&lt;li&gt;&lt;b&gt;Patrzenie sobie w oczy&lt;/b&gt; - to bardzo łatwe i przyjemne zarazem. James Laird z Clark University zauważył w latach 80., że patrzenie sobie w oczy powoduje ocieplenie uczuć i podwyższa poziom sympatii do drugiej osoby. Potwierdził to też wspomniany Robert Epstein. Możesz to łatwo sprawdzić, unikając spoglądania w oczy Twoim rozmówcom - natychmiast będą czuli się zaniepokojeni i będą Cię unikać. Jeśli jednak zależy Ci na efekcie odwrotnym - warto patrzeć sobie w oczy. Już po 2 minutach zauważysz i poczujesz pierwsze pozytywne efekty.&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;b&gt;Odzwierciedlanie zachowań&lt;/b&gt; - Epstein nie rozwodzi się nad tym aż tak, ale to temat rzeka. Umiejętność subtelnego i eleganckiego odzwierciedlania zachowań drugiej osoby to potężne narzędzie, dzięki któremu możesz niemal scalić się z umysłem drugiej osoby, rozumieć ją bez słów i tworzyć głęboką więź emocjonalną. Trzeba jednak uważać na to, z kim się buduje taką więź, bo jest to broń obosieczna. Będę o tym mówił szerzej w przyszłości, bo to temat cholernie ważny i stanowi absolutną bazę do budowania dobrych związków.&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;b&gt;Wymiana sekretów&lt;/b&gt; - powolne odkrywanie swoich kart, ujawnianie rzeczy, których nie powiedzielibyśmy nikomu obcemu - to nie tylko wyraz zaufania (czyli braku lęków), ale też sposób, by zbudować silny związek z drugą osobą - poprzez poznanie jej bliżej.&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;b&gt;Zbliżanie się do siebie&lt;/b&gt; - centymetr po centymetrze zbliżanie się do siebie powoduje powolne przełamywanie lodów i owej niewidzialnej bariery intymności. Oczywiście nie wolno tego robić nachalnie, bo źle to się skończy. Warto zacząć od subtelnych, niby przypadkowych dotknięć podczas zwykłej rozmowy, która wraz z biegiem czasu pozwala Ci zbliżyć się do wybranej osoby coraz bardziej. Zawsze sprawdzaj, jak czuje się z tym druga osoba - jeśli wykazuje zadowolenie - możesz pozwolić sobie na pójście nieco dalej i dalej i dalej...&lt;/li&gt;&lt;/ul&gt;&lt;div&gt;Niby banał, prawda? Ale wierz mi - to dopiero wierzchołek góry lodowej potężnej wiedzy o tym, jak komunikują się nasze nieświadome umysły.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Zakochać się może niemal każdy w każdym - tak przynajmniej twierdzą naukowcy rozpracowujący mechanizmy zakochiwania się. Dlaczego więc nie działać w pełni świadomie? Dlaczego więc nie "upolować" sobie kogoś sympatycznego, z miłą aparycją i nie zakochać się w nim?&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Ach tak - pojawia się obawa: a co, jeśli ja zakocham się w nim, a on we mnie nie? Widzisz - kolejne eksperymenty Epsteina udowodniły, że jeśli okazujemy komuś miłość - on (zgodnie z odkrytą przez Cialdiniego regułą wzajemności znaną z psychologii społecznej) również zacznie nam okazywać wyrazy sympatii. A to powoli może sprawić, że zacznie widzieć w nas kogoś więcej, niż tylko przypadkowego przechodnia.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Wierzę, że w miarę rozpoznawania miłosnej mechaniki, nasze społeczeństwo będzie ewoluować od nagłych porywów serca do świadomego wpływania na siebie i na swoje stany emocjonalne. A to zaowocuje tym, że będziemy żyć o wiele harmonijniej - nie tylko jako partnerzy w związku, ale również jako społeczeństwo.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Uczmy się mądrze zakochiwać! Do napisania!&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8922693437604571161-6077412752297536365?l=gay-relations.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://gay-relations.blogspot.com/feeds/6077412752297536365/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://gay-relations.blogspot.com/2010/02/sposob-na-trway-zwiazek-zakochaj-sie.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8922693437604571161/posts/default/6077412752297536365'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8922693437604571161/posts/default/6077412752297536365'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://gay-relations.blogspot.com/2010/02/sposob-na-trway-zwiazek-zakochaj-sie.html' title='Sposób na trwały związek - zakochaj się... celowo!'/><author><name>DreamWalker</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05939557115839409658</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8922693437604571161.post-284048624111092253</id><published>2010-01-28T13:41:00.000+01:00</published><updated>2010-01-28T13:41:09.695+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='samotność'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='nauka'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='inteligencja emocjonalna'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='historie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='związek'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='rozstanie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='tęsknota'/><title type='text'>Encyklopedia Zasobów - tęsknota</title><content type='html'>Tęsknota za kimś lub za czymś jest uczuciem ni to dobrym, ni to złym.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Gdybym miał określić w możliwie najprostszy sposób, czym jest tęsknota, powiedziałbym, że jest ona wiarą w historię umysłową pt. "kiedyś było lepiej, niż teraz".&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pozytywna tęsknota jest wspierana dodatkowo przez nadzieję płynącą z historii pt. "to jeszcze kiedyś może się powtórzyć" (np. On wróci z wyjazdu i znów będziemy spędzać miło czas). Tęsknota negatywna - określana czasem mianem nostalgii - to dodatkowa historia pt. "to już nigdy nie wróci, zostało na zawsze stracone" (np. On odszedł z innym i nie mamy szans nigdy na to, by być znów razem).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Emocja tęsknoty niesie też ze sobą pewną cenną informację - dzięki niej wiemy, co jest dla nas ważne. Jeśli tęsknimy za krajem ojczystym - wiemy, że ojczyzna jest dla nas ważną wartością. Jeśli tęsknimy za przytulaniem się z bliską osobą - możemy spekulować, że przytulanie z nią jest dla nas czymś istotnym.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Informację tę można wykorzystać, by ustanowić cel na przyszłość - np. chcę znów to poczuć, chcę znów go mieć, chcę znów tam wrócić.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Natomiast czasem jest to niemożliwe (np. w przypadku powrotu do dzieciństwa). Wtedy trzeba się do tęsknoty zabrać od drugiej strony - od strony rozbijania historii.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;"Kiedyś było lepiej, niż dziś"&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;1. Czy to prawda?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Stań przed lustrem i spytaj siebie, jak jest naprawdę.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;2. Czy możesz być pewien na 100%, że to prawda?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ja nie byłbym taki pewien :) Zauważ, że tęsknota zależy od tego, jak oceniasz teraźniejszość i pewien fragment swojej przeszłości. Oceń inaczej i zobacz, co się zmieni.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;3. Czy ta myśl jest korzystna dla Twojego życia?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Niekoniecznie. Przez nią - zamiast być w jedynym prawdziwym momencie pt. tu i teraz - wracasz myślami do przeszłości, czyli do czegoś, co nie istnieje (bo gdyby istniało, nie byłoby to przeszłością!).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;4. Kim byś był bez tej myśli?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Sądzę, że kimś, kto bardziej jest obecny w rzeczywistości, czyż nie?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;***&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dla równowagi możesz znaleźć np. 3 wiarygodne przykłady potwierdzające, że jednak &lt;b&gt;dziś jest lepiej, niż wtedy&lt;/b&gt;. Dziś np. jesteś mądrzejszy o pewne doświadczenia, czyż nie? Co jeszcze? Może masz więcej możliwości w życiu? Może masz więcej kasy? Może jesteś zdrowszy? Może wtedy miałeś jakieś zmartwienie, którego teraz już nie masz?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Po chwili okaże się, że nie wiadomo do końca, czy tak naprawdę kiedyś było lepiej, niż dziś. Dziś to jedyne, co mamy. Warto więc korzystać z tego momentu, zamiast tęsknić za czymś, co być nigdy nie wróci (doświadczenia nigdy nie wracają, zawsze są nowe - tylko wydają się podobne, bo umysł lubi kategoryzować, usuwając różnice i widząc jedynie podobieństwa - warto się tego oduczyć!).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Do napisania!&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8922693437604571161-284048624111092253?l=gay-relations.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://gay-relations.blogspot.com/feeds/284048624111092253/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://gay-relations.blogspot.com/2010/01/encyklopedia-zasobow-tesknota.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8922693437604571161/posts/default/284048624111092253'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8922693437604571161/posts/default/284048624111092253'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://gay-relations.blogspot.com/2010/01/encyklopedia-zasobow-tesknota.html' title='Encyklopedia Zasobów - tęsknota'/><author><name>DreamWalker</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05939557115839409658</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8922693437604571161.post-3354861851256947263</id><published>2010-01-27T12:19:00.000+01:00</published><updated>2010-01-27T12:19:16.292+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='zakochanie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='rozczarowanie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='inteligencja emocjonalna'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='historie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='rozwój'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='rozstanie'/><title type='text'>Pomysł na... odkochanie w 5 minut!</title><content type='html'>Kto by pomyślał, że metoda, za pomocą której w ekspresowym tempie można pozbyć się fobii, może znaleźć zastosowanie również w kontekście odkochiwania. A jednak. Dziś o tym, jak technika podwójnej dysocjacji może pomóc zakończyć cierpienia.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Post dedykuję Dawidkowi - by mógł sobie nim pomóc szybko i efektywnie w sytuacji, w której się teraz znalazł. Trzymaj się Chłopie, będzie dobrze! :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zanim przejdziemy do sedna sprawy - pozwól, że podzielę się z Tobą trzema obserwacjami.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pierwsza - ile razy jesteś w stanie obejrzeć ten sam film tak, by się nim nie znudzić? Większość ludzi raczej nie bardzo ma ochotę oglądać drugi raz ten sam film - zero zaskoczeń, wiadomo, co się wydarzy. Nudy. To pierwszy z procesów, który wykorzystuje technika podwójnej dysocjacji.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Druga obserwacja - ludzie czasem mówią "chciałbym się z tego wycofać". Tzn. podjęli oni jakąś decyzję, ale teraz chcą zrobić krok wstecz. Oczywiście to przenośnia, ale gdybyśmy przyjrzeli się strukturze ich myśli w tym momencie, zauważylibyśmy, że cofają oni film ze swojego życia wstecz do momentu, zanim podjęli daną decyzję. To drugi z procesów, jaki będziemy dziś wykorzystywać.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Trzeci to spostrzeżenie, że ludzie zapamiętują i klasyfikują daną historię ze względu na to, jak się ona rozpoczęła i jak się zakończyła. Przy czym to drugie jest ważniejsze (umysł jest praktyczny i nastawiony na rezultaty). To ważne, jeśli chcemy pracować z historiami.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jeśli chcesz wykonać tę technikę na sobie - mała uwaga. Po pierwsze - rób to na trzeźwo. Jak zrobisz to po pijaku, to jak wytrzeźwiejesz, wszystko może wrócić. To by było bez sensu. Druga - to nie technika działa, lecz TY. Weź odpowiedzialność, za efekty, jakie otrzymujesz. To, co za moment tutaj opiszę, jest strukturą pewnej umiejętności. A każdą umiejętność można ćwiczyć i stać się w niej mistrzem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W miarę ćwiczenia z tą techniką - będziesz zauważał coraz więcej subtelności, których moje słowa nie przekażą. Bądź czujny. I nie sugeruj się tematem posta - masz więcej czasu, niż 5 minut. A konkretnie masz go tyle, ile go będziesz potrzebował.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Technika podwójnej dysocjacji w odkochiwaniu się&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;&lt;br /&gt;&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;1. Poczuj się dobrze. Potrzebny Ci będzie zasobny stan emocjonalny i uczuciowy, by przejść przez tę procedurę. Poćwicz sobie, posłuchaj fajnej muzy, pośmiej się z kabaretów. Weź kilka głębokich wdechów, by dotlenić mózg. Ponieś głowę wysoko, by podbródkiem pokazywać horyzont. Wyprostuj plecy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;2. Wróć myślami do momentu zanim się nieszczęśliwe zakochałeś. Pamiętasz to, prawda? Byłeś taki spokojny, zadowolony z życia. Zobacz to na obrazie w swoim umyśle. Teraz weź ten obraz i umieść go na ekranie w kinie. A siebie na widowni. Teraz widzisz siebie młodszego na ekranie w stopklatce, który jest obserwowany przez Ciebie dzisiejszego siedzącego na widowni. Ty jesteś przypuśćmy kamerą na ścianie, która tylko beznamiętnie rejestruje to, co widzi.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;3. Spraw, by stopklatka pokazująca moment przed zakochaniem, która wyświetla się na ekranie, stała się ciemna i czarno-biała. Możesz ten obraz też lekko rozmazać, by nie widzieć szczegółów. Z głośników puść ulubioną muzykę.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;4. Puść film na ekranie. Niech pokaże Ci, jak młodszy Ty czuł się wcześniej, przed zakochaniem, a potem - jak się nieszczęśliwie zakochał, jak cierpiał, jak płakał i co tam jeszcze pamiętasz. Niech ten młodszy Ty na ekranie przeżyje to raz jeszcze. Oglądaj film powoli!&amp;nbsp;Pamiętaj&amp;nbsp;- Ty cały czas jesteś tą kamerą, która obserwuje Ciebie na widowni, który obserwuje Ciebie młodszego na ekranie. To ważne, by nabrać dystansu do sytuacji. Oglądaj film aż do momentu, w którym młodszy Ty na ekranie poczuł się stosunkowo dobrze już po epizodzie z zakochaniem. Zatrzymaj wtedy film.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;5. Duchem opuść kamerę i wejdź w samego siebie na widowni. Spójrz swoimi oczami na ekran, który masz przed sobą. Następnie wstań, podejdź do ekranu i przekrocz jego powierzchnię tak, by znaleźć się w filmie. Widzisz teraz przed sobą młodszego siebie zatrzymanego w tym momencie już po zakochaniu, gdy czuje się on stosunkowo dobrze. Wszystko teraz nabiera realnych barw, kształtów i rozmiarów - tak, jakbyś był tam w rzeczywistości. Przywitaj się z młodszym sobą i powiedz: "Witaj, przybywam z przyszłości i mam dla Ciebie prezent. Przynoszę Ci zasoby, abyś mógł sobie lepiej poradzić z tym, co Cię spotkało." Następnie wejdź w pozycję tego młodszego Ciebie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;6. Teraz, gdy jesteś już młodszym sobą, zacznij przewijać szybko film wstecz do momentu, w którym film się zaczął - czyli momentu przed zakochaniem, w którym czułeś się jeszcze fajnie. Niech ludzie chodzą do tyłu, mówią bełkotem, jakby ktoś przewijał taśmę wstecz itd. Pierwszy raz możesz przewinąć film wstecz kawałek po kawałku, by oswoić się z tą procedurą. Potem - gdy będziesz powtarzał ten krok - koniecznie rób to coraz szybciej - aż dojdziesz do wprawy i będziesz film przewijał wstecz w ułamek sekundy. Szybkość, z jaką przewijasz film wstecz będąc w swojej pozycji percepcyjnej (patrząc swoimi oczami) jest decydujący o skuteczności tej techniki!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;7. Teraz, gdy jesteś w momencie przez zakochaniem, opuść film i zasiądź z powrotem na widowni. A potem ponownie opuść swoje ciało i ponownie wciel się w rolę kamery na ścianie. Powtórz całą procedurę. Raz jeszcze obejrzyj czarno-biały film w podwójnej dysocjacji a potem znów wciel się w rolę głównego bohatera, by przewinąć go szybko wstecz w pełnych barwach i rozmiarach. Pamiętaj o kanapce bezpieczeństwa - by film zaczynał się i kończył w pozytywnych lub chociaż neutralnych emocjonalnie punktach.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Dlaczego ta technika działa?&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Po pierwsze - po cztero-, pięciokrotnym obejrzeniu tego samego filmu, będziesz nim totalnie znudzony. O to chodzi! Po drugie - uczysz się szybko i sugestywnie wycofywać z głupich emocjonalnych decyzji - przewijając film szybko wstecz. Po trzecie - ponieważ historię zaczynasz i kończysz w neutralnych lub też pozytywnych momentach - wydaje się ona o wiele mnie straszna.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;W jakich sytuacjach korzystać z tej techniki?&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;ul&gt;&lt;li&gt;gdy ktoś się nieszczęśliwie zakochał&lt;/li&gt;&lt;li&gt;przeżył atak fobii, lęku, paniki (jako film bierzesz pierwszy epizod lęku, jaki pamiętasz) - by się odczulić (można przetestować technikę np. w przypadku Zespołu Stresu Pourazowego)&lt;/li&gt;&lt;li&gt;ktoś zrobił coś, z czym czuje się teraz źle i ma destruktywne poczucie winy (dysfunkcyjne, czyli takie, które nie pozwala naprawić swojego błędu i paraliżuje życie)&lt;/li&gt;&lt;/ul&gt;&lt;div&gt;Baw się tą techniką i ciesz się zmianami. Na mnie podziałało znakomicie.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;b&gt;P.S.&lt;/b&gt;&amp;nbsp;Dyskusje w komentarzach pt. "to nie działa" nie przejdą. Jeśli uważasz, że to nie działa, bo [wstaw cokolwiek] - masz rację i idź jęczeć gdzie indziej. Nie można się przekonać, że ta technika nie działa - możesz jedynie przekonać się, że nie umiesz jej zastosować.&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8922693437604571161-3354861851256947263?l=gay-relations.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://gay-relations.blogspot.com/feeds/3354861851256947263/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://gay-relations.blogspot.com/2010/01/pomys-na-odkochanie-w-5-minut.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8922693437604571161/posts/default/3354861851256947263'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8922693437604571161/posts/default/3354861851256947263'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://gay-relations.blogspot.com/2010/01/pomys-na-odkochanie-w-5-minut.html' title='Pomysł na... odkochanie w 5 minut!'/><author><name>DreamWalker</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05939557115839409658</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8922693437604571161.post-6117620483600522919</id><published>2010-01-21T17:12:00.000+01:00</published><updated>2010-01-21T17:12:59.071+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='zasoby'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='inteligencja emocjonalna'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='serce'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='historie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='koherencja'/><title type='text'>4 pytania, które zmieniają życie - czyli ponownie o The Work</title><content type='html'>Wiele razy wracałem do tematu The Work - rewolucyjnej metody pracy z własnymi myślami opracowanej przez Byron Katie (polecam ten &lt;a href="http://gay-relations.blogspot.com/2009/11/prawdopodobnie-najlepszy-sposob-na.html"&gt;post&lt;/a&gt;, jeśli jeszcze nie wiesz, o co chodzi).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dziś dorzucam świeżą garść przemyśleń o The Work - przemyśleń, które pozwolą Ci jeszcze lepiej stosować tę metodę w praktyce.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;1. Rzeczywistość jest, myśli są jakieś.&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ta historia jest prosta. Gdyby na świecie nie było w ogóle ludzi - to czy istniałyby jakiekolwiek problemy? Hmm... Oczywiście nie namawiam Cię do eksterminacji ludzkości. Niech jednak odpowiedź na to pytanie da Ci wniosek, że to my, ludzie, odpowiadamy za to, jakie sytuacje postrzegamy jako problematyczne.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Rzeczywistość jest doskonała i zawsze dobra. Sama w sobie nie posiada problemów. To nasze myśli mogę sprawiać nam problemy. A właściwie wiara w lipne myśli.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Spisz na kartce dowolne myśli, które Cię dręczą, np. "Nikt mnie nigdy nie pokocha."&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zastanów się, jak się czujesz, gdy dajesz wiarę tej myśli... Czy ta myśl wnosi w Twoje życie spokój czy stres? Jeśli spokój - to znaczy, że jest prawdziwa, a więc zgodna z rzeczywistością. Jeśli jednak wnosi stres - znaczy to, że nie jest prawdziwa, bo nie zgadza się z rzeczywistością.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Myśli "Nikt mnie nigdy nie pokocha" wnosi stres w życie. Zatem nie jest prawdziwa.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Stres jest efektem myślenia niezgodnego z rzeczywistością. Co innego myślimy, co innego jest w rzeczywistości. Nasze Serca to czują i z tego powodu ogarnia je niepokój - co zaburza koherencję. Tylko jeśli myśli - a więc procesy zachodzące w mózgu - są zgodne z tym, co czuje Serce (które jest jedynym skutecznym narzędziem poznania rzeczywistości) - możemy odczuć koherencję serca w danym kontekście życia.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;2. The Work - a więc 4 pytania + odwrócenie myśli - to nie metoda usuwania czy zmiany przekonań - używaj jej wtedy, gdy chcesz poznać prawdę.&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tak jak oprogramowanie Twojego komputera, by chronić Cię np. przed wirusami, musi być aktualne i dostosowane do rzeczywistości "tu i teraz" - tak samo The Work pozwala Ci zaktualizować swoje myśli i odświeżyć swój umysł.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dzięki 4 pytaniom odkryjesz, co jest prawdą. A prawda - jak mówi pewna książka - Cię wyzwoli.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;3. The Work to umiejętność. W miarę jej używania, stajesz się coraz bardziej biegły.&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dla przykładu tego, jak zręcznie można używać The Work, chciałbym przytoczyć rozmowę Byron Katie z pewną grupą seminaryjną odnośnie historii społecznej pt. "Potrzebuję więcej pieniędzy."&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Byron Katie: Czy to prawda, że potrzebujesz więcej pieniędzy?&lt;br /&gt;Publiczność: Taaaaak!&lt;br /&gt;B.K.: Czy jest na świecie człowiek, który ma więcej pieniędzy, niż ma...?&lt;br /&gt;P.: [cisza i konsternacja]&lt;br /&gt;B.K.: Jak więc się czujesz, gdy uważasz, że potrzebujesz więcej pieniędzy, niż masz, mając ich tyle, ile masz? Czy ta historia wnosi spokój w Twoje życie, czy raczej stres?&lt;br /&gt;P.: [śmiechy]&lt;br /&gt;B.K.: Kim byś był, gdybyś nie miał myśli "Potrzebuję więcej pieniędzy"...?&lt;br /&gt;P.: [różne głosy] Cieszyłbym się tym, co mam. Byłbym szczęśliwszy...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Otóż to.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;4. Jak wydobywać historie i jak z nimi pracować? - efektywna procedura&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Gdy z jakiegoś powodu czujesz się źle - spisz swoje myśli na kartce lub na komputerze. Spisz wszystko, co Cię dręczy. Pisz krótkimi zdaniami. Zwięźle.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Następnie odłóż kartkę i zrób coś, by poczuć się lepiej:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;ul&gt;&lt;li&gt;15 minut ćwiczeń aerobowych - w efekcie da Ci to przypływ endorfin (hormonów szczęścia) oraz neurotropiny (uelastycznia neurony);&lt;/li&gt;&lt;li&gt;oglądnij jakieś kabarety, żeby się pośmiać&lt;/li&gt;&lt;li&gt;spotkaj się z fajnymi, wesołymi znajomymi, by zapomnieć o troskach&lt;/li&gt;&lt;li&gt;obejrzyj jakiś fajny, pozytywny film (np. bajkę)&lt;/li&gt;&lt;li&gt;rozpyl w powietrzy olejki eteryczne - np. lawendowy, melisowy czy&amp;nbsp;grejpfrutowy&amp;nbsp;- udowodniono, że wpływają na układ nerwowy niczym naturalne, kojące hormony, które odprężają&lt;/li&gt;&lt;li&gt;rozluźnij ciało, pomasuj napięte mięśnie - szczególnie twarz&lt;/li&gt;&lt;li&gt;powspominaj miłe rzeczy - odtwórz najpiękniejsze chwile Twojego życia&lt;/li&gt;&lt;li&gt;stwórz wspaniałe, motywujące wizje przyszłości - np. wyobraź sobie siebie bez problemów i kłopotów w różnych kontekstach Twojego życia&lt;/li&gt;&lt;/ul&gt;&lt;div&gt;Teraz, gdy czujesz się już odprężony i w pełni zrelaksowany - wróć do swoich spisanych czarnych myśli. Odczytaj je na głos. To ważne, bo gdy czytamy na głos, zaczynają pracować inne ośrodki mózgowe, niż gdy tylko czytamy w myślach. Teraz Twoje słowa, które przedtem spisałeś, będą wydawać Ci się dziwne, nieprawdziwe, czasem wręcz nierealne. To doskonały moment, by zadać tym myślom 4 magiczne pytania The Work:&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Czy to, co napisałem, jest prawdą?&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Czy mogę być pewien na 100%, że to prawda?&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Czy ta myśl jest korzystna dla mojego życia?&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Kim bym był, gdybym nie mógł uwierzyć w tę myśl?&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;A następnie poodwracaj myśli, stwórz ich odwrotności, po czym zapytaj siebie, czy mogą być one prawdziwe jeśli nie prawdziwsze, niż myśl pierwotna, np.:&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;"Nikt mnie nie pokocha" -&amp;gt; "Ktoś mnie pokocha"&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Czy to może być prawda, że ktoś Cię pokocha? Oczywiście - jest taka możliwość. Zauważ, ile pozytywnej energii wnosi wiara w tę myśl. Dlatego jest ona zgodna z rzeczywistością. Czy to nie fantastyczne?&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Do napisania!&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8922693437604571161-6117620483600522919?l=gay-relations.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://gay-relations.blogspot.com/feeds/6117620483600522919/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://gay-relations.blogspot.com/2010/01/4-pytania-ktore-zmieniaja-zycie-czyli.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8922693437604571161/posts/default/6117620483600522919'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8922693437604571161/posts/default/6117620483600522919'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://gay-relations.blogspot.com/2010/01/4-pytania-ktore-zmieniaja-zycie-czyli.html' title='4 pytania, które zmieniają życie - czyli ponownie o The Work'/><author><name>DreamWalker</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05939557115839409658</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8922693437604571161.post-2620532406578648671</id><published>2010-01-09T18:55:00.000+01:00</published><updated>2010-01-09T18:55:34.305+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='zasoby'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='inteligencja emocjonalna'/><title type='text'>Encyklopedia Zasobów - nadzieja</title><content type='html'>Naukowcy to jednak czasem sadyści w białych kitlach. Ale jeśli ich sadyzm jest ukierunkowany - działa na korzyść nas wszystkich. Skąd taki wniosek? Czytałem o badaniach, w których naukowcy przeprowadzili dość ciekawy i właśnie dość sadystyczny eksperyment.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Eksperyment z nadzieją&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Do wysokich pojemników z wodą wrzucono szczury, które - by się nie utopić - musiały cały czas przebierać energicznie łapkami. Sprawdzano, które z nich toną szybciej, a które później. Fajny pomysł, prawda? Ale nie o topienie szczurów w nim chodziło.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Chodziło o sprawdzenie, czy nadzieja potrafi faktycznie przedłużyć życie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Cześć pojemników z wodą - nabierała stopniowo więcej wody. Przez co jej lustro podnosiło się powoli acz systematycznie a szczury widziały wyjście z pojemnika coraz bliżej. Gdy porównali długość żywota szczurów w pojemnikach "beznadziejnych" z żywotem szczurów w pojemnikach w podnoszącą się wodą oraz nadzieją na wydostanie - zgadnij co?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tak, masz rację - okazało się, że te szczury, które widziały możliwość wydostania się z opresji (pomimo, że nie miały de facto żadnej możliwości wpływu na rozwój sytuacji) potrafiły wiosłować dłużej. Znacznie dłużej! Podczas, gdy ich towarzysze w pojemnikach bez wyjścia opadali już swobodnie na dno - one wciąż dawały z siebie wszystko, by ciągle utrzymać się na powierzchni.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tym przykładem mógłbym właściwie zamknąć swoje dzisiejsze dywagacje na temat nadziei. Ale nie - nie byłbym sobą, gdybym w strukturę nadziei nie wniknął głęboko niczym woda w suchą gąbkę.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Wiara, która trzyma przy życiu&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nadzieja jest wiarą w to, że wszystko skończy się dobrze - nawet, jeśli szansa, że tak będzie, wydaje się mała. Mówi się, że nadzieja umiera ostatnia - i coś w tym jest. Pacjenci, którzy cierpią na straszne, nawet nieuleczalne na chwilę obecną choroby, znacznie lepiej radzą sobie z chorobą niż osoby, które nadziei są pozbawione. Szybciej zdrowieją, łatwiej ulegają efektowi placebo. I czują się lepiej.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tak naprawdę brak nadziei w sytuacji, w której człowiek cierpi, jest poważnym ciosem. To, że odbiera to siłę do walki i życia, to zwyczajnie naraża ludzi na stres i - co za tym idzie - osłabienie układu odpornościowego.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Neurologia nadziei&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ludzie różnie reprezentują sobie nadzieję w swoim umyśle. Niektórzy widzą ją jako migoczący obraz w przyszłości, który na zmianę pokazuje dobre i złe zakończenie danej historii. Inni widzą rozwidlającą się linię czasu dotyczącą przyszłości i różne możliwe - złe i dobre - zakończenia. Wszystkie jednocześnie. To jedno - dobre - na którym nam zależy - jawi nam się jako jedna z alternatyw.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pod względem lingwistycznym, nadzieja manifestuje się za pomocą modalnego operatora możliwości "chciałbym". Słowo "chciałbym" wyraża nasze preferencje i jednocześnie uznaje, że są pewne czynniki, które grają w sytuacji istotną rolę a na które nie mamy wpływu. Możemy więc powiedzieć: "Chciałbym żeby kryzys minął" - ale jednocześnie uznajemy tutaj istnienie sił wyższych, od których zależy, czy to się stanie, czy nie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nadzieja - podobnie, jak lęk - zawsze dotyczy przyszłości. Jest uczuciem "w tle" - biernym, o wolnym tempie, spokojnym. Jej kluczową cechą jest wielkość - można mieć małą nadzieję lub wielką. Jeśli Twoja jest za mała - powiększ obraz pozytywnego zakończenia Twojej historii do sporych rozmiarów i poczuj różnicę.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nadzieja jest cudownym i wspierającym zasobem podczas choroby czy egzaminu. Czy jednak nadzieja może obrócić się przeciwko nam?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Źle użyta nadzieja&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pierwszym przykładem - chyba najczęstszym - jest pokładanie nadziei w czymś, na co mamy absolutny wpływ. Ktoś mówi: "Chciałbym umieć dobrze grać na gitarze". Zastanówmy się - od kogo zależy, czy ten człowiek będzie grał dobrze na gitarze? Czy nie przypadkiem od niego samego? W tym kontekście nie chodzi o to, by mieć nadzieję, że kiedyś się nauczę. Tu chodzi o to, by to robić. To wszystko. "Chciałbym zrobić sobie mięśnie", "Chciałbym zrzucić 2 kg" itd. Nie, nie chciałbyś. Ty chcesz. Podejmij decyzję i działaj.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Drugim częstym przykładem nadziei niekonstruktywnej jest trwanie w lipnej sytuacji z własnej woli, trzymając się obsesyjnie nadziei, że jednak to się zmieni. Wiesz o co chodzi? Np. o toksycznie związki. Ludzie potrafią spędzić lata u boku partnera, który ich dręczy i męczy na wszystkie możliwe sposoby, bo nie chcą spojrzeć w oczy sytuacji teraźniejszej, lecz w kółko uciekają w przyszłość, mając nadzieję, że "on się zmieni". Oczywiście - można to robić w nieskończoność. Zbierać cięgi, pozwalać sobie na poniżanie, upokorzenie, na utratę znajomych, wpędzać się w depresję. Ale czy to jest warte tego? Oczywiście - partner może kiedyś się zmieni na lepsze. Pytanie tylko - czy za Twojego życia?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Podobnie wygląda struktura uzależnienia od hazardu - ktoś, pomimo oczywistych oznak, że mu nie idzie, brnie dalej do przodu, wciąż wierząc naiwnie, że "tym razem się uda". Wiara w tę myśl może przynieść fatalne skutki.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jak więc widzisz - nadziei, podobnie, jak pozostałych zasobów, należy umieć używać w odpowiednich kontekstach.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8922693437604571161-2620532406578648671?l=gay-relations.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://gay-relations.blogspot.com/feeds/2620532406578648671/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://gay-relations.blogspot.com/2010/01/encyklopedia-zasobow-nadzieja.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8922693437604571161/posts/default/2620532406578648671'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8922693437604571161/posts/default/2620532406578648671'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://gay-relations.blogspot.com/2010/01/encyklopedia-zasobow-nadzieja.html' title='Encyklopedia Zasobów - nadzieja'/><author><name>DreamWalker</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05939557115839409658</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8922693437604571161.post-7229595063506057867</id><published>2010-01-07T12:46:00.000+01:00</published><updated>2010-01-07T12:46:18.815+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='zasoby'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='inteligencja emocjonalna'/><title type='text'>Encyklopedia Zasobów - lęk</title><content type='html'>Tak, tak - dobrze przeczytałeś: lęk. Pytasz pewnie, jakim cudem lęk może być zasobem, a więc czymś, co pomoże Ci osiągnąć Twoje cele i marzenia. Kulturowo przecież wyrzekliśmy się tej emocji - potępiamy tchórzostwo, śmiejemy się z "boidup" a na pomniki wynosimy herosów, którzy popisali się odwagą.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jednak przekonasz się, że lęk może być przydatny - i to bardzo! W niniejszym wpisie przybliżę Ci naturę lęku - byś mógł go poznać lepiej, przyjrzeć mu się bliżej i - co najważniejsze - nauczył się z niego korzystać.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;System wczesnego ostrzegania&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Konstruktywnie działający lęk jest swego rodzaju systemem wczesnego ostrzegania przed zbliżającym się niebezpieczeństwem. Jego główną funkcją jest przesłanie komunikatu pt. "przygotuj się, bo zbliża się coś, co może Ci zagrozić!"&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Lęk najczęściej wzywa nas do reakcji zastygnięcia w bezruchu (byśmy mogli ukryć się przed niebezpieczeństwem). Te reakcje są obserwowane zarówno u zwierząt, jak i ludzi.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Gdyby nie lęk, ludzie rozpędzaliby się autem do 250km/h na terenie zabudowanym, myli okna wychodząc na parapet na zewnątrz budynku czy bez zahamowań współżyli bez prezerwatyw. Słowem: zachowywaliby się w sposób bardzo nierozsądny.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jak więc widzisz - lęk jest bardzo potrzebny.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Fizjologia lęku&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pod względem fizjologicznym lęk wywołuje natychmiastowe reakcje ciała. Każdy z nas zna uczucie zimnego potu spływającego po czole czy plecach, drżenie rąk, tężenie mięśni, mrowienie skóry. Serce zaczyna nam walić jak oszalałe ("serce podeszło mi do gardła"), rośnie też - co za tym idzie - ciśnienie krwi. Oddech staje się płytki oraz szybki. Praca jelit przyspiesza, co może skończyć się bólem brzucha oraz biegunką ("srał się ze strachu"). Na linii środkowej ciała generalnie rozgrywają się dramaty - ścisk w gardle, brzuchu, mostku etc.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Aleksytymia to nieumiejętność rozpoznawania własnych emocji. Ktoś, kto tego nie umie, gdy się boi, może w ogóle nie zdawać sobie sprawy z tego, że odczuwa lęk, lecz zwracać uwagę tylko na wyżej wymienione symptomy lęku.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Neurologia lęku&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie będziemy wnikać w szczegóły pt. lęk pobudza jądra migdałowate w mózgu limbicznym etc. Skoncentrujemy się na tym, jakie cechy ma myślenie lękowe i jak je rozpoznawać.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Lęk praktycznie zawsze ma tę samą strukturę. Ktoś w głowie kręci film, który zaczyna się niewinnie a kończy się źle - czasem nawet tragicznie lub traumatycznie. Np. wyobraża sobie, że idzie na spacer do parku a tam napadają go zbóje i urywają łeb. Cóż - wierząc w tę historię, na pewno trudniej nam wybrać się do parku.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Co więcej - dochodzą do tego dialogi wewnętrzne, które dramatycznym, wręcz spanikowanym głosem pytają: Jak ja sobie poradzę? Kto mnie uratuje? A potem odpowiadają same sobie: Nikt! Umrę tam! Nie dam sobie rady! Będę leżał do końca życia sparaliżowany w łóżku i srał pod siebie!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Oczywiście coś takiego musi wywołać silny lęk. Czasem jest to bardzo przydatne! Jeśli taki film + dialogi ktoś odpala, naciskając mocniej na pedał gazu, mogą go one powstrzymać przed idiotyczną brawurą. Badania potwierdzają, że najskuteczniejsze kampanie mające na celu zmniejszenie śmiertelności na drogach opierały się właśnie na wzbudzeniu silnego lęku. Pokazywały tragiczne konsekwencje chwili nieuwagi. A ludzie dzięki nim zaczynali jeździć wolniej.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Generalnie rodzimy się podobno tylko z dwoma lękami, które są genetycznie zakodowane - lękiem przed upadkiem i zbyt głośnym dźwiękiem (wtedy odruchowo zatykamy uszy). Reszta lęków instalowana jest w drodze socjalizacji.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Choć nie jest to do końca prawdą. Udowodniono też, że istnieją w nas bardzo prymitywne mechanizmy, które powodują reakcje lękowe. Bardzo popularna fobia przed pająkami lub lęk wysokości - mają swoje ewolucyjne uzasadnienie i niektórzy badacze sugerują, że one również mogą mieć podstawy genetyczne. W końcu ci, którzy bali się pająków i dużych wysokości - żyli dłużej, bo byli ostrożniejsi.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Poza tym odkryto, że lęk odruchowo jest spowodowany też widokiem czegoś dużego, co zbliża się bardzo szybko w naszym kierunku (wizualnie powiększa) oraz widokiem wielkich oczu ("Strach ma wielkie oczy"). To dlatego, idąc ciemną ulicą, gdy zobaczysz wielkiego zbira z wybałuszonymi oczami idącego w Twoją stronę szybkim krokiem - zaczynasz się panicznie bać. Szczególnie te wielkie, szeroko otwarte oczy - okrągłe, świecące białkami - sprawiają wrażenie, że masz do czynienia z psychopatą. Zrób test. Stań przed lustrem, podnieś wysoko powieki, patrząc na siebie. Poczujesz, o co chodzi.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zatem lęk przed upadkiem, głośnym dźwiękiem (bach! za plecami), pająkami, wysokością, wielkimi oczami i zbliżającymi się do nas wielkimi obiektami może być raczej&amp;nbsp;spuścizną biologiczną. Inne lęki to historie, w które wierzymy i którymi straszymy się po nocach. Czasem są to historie zgodne z rzeczywistością, czasem zupełnie niestworzone.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Warto też zaznaczyć, że lęk powoduje efekt widzenia tunelowego. Gdy czegoś zaczynamy się obawiać, koncentrujemy się na tym bardzo mocno, wycinając z naszej subiektywnej rzeczywistości inne elementy informacji. Siedzisz sobie teraz przed komputerem, czytasz to, co napisałem, a tu nagle JEB! w drzwi i krzyk na zewnątrz. Cóż - nieważne, jak ciekawie i wciągająco bym nie pisał - odłożysz lekturę na bok, wstrzykniesz sobie adrenalinę, kortyzol i parę innych chemikaliów w krwiobieg a następnie podejmiesz jakąś decyzję, co z tym zrobić. Lęk silnie skoncentruje Cię na reprezentacji, która budzi Twój niepokój, wycinając cały świat. Co więcej - Twój mózg zintensyfikuje tą reprezentację. Jeśli zobaczysz w oddali coś niepokojącego - powiększysz to w wyobraźni, by lepiej się temu przyjrzeć. Jeśli to głos - pogłośnisz go, by lepiej mu się przysłuchać. To, czego się boimy, jest dla nas większe. Kobieta, która pozbyła się fobii przed psami (która paraliżowała jej życie), była bardzo zdziwiona, że psy są takie małe w rzeczywistości. Jej wydawały się większe.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dlaczego mózg powiększa obrazy i pogłaśnia dźwięki, których się boimy? Chodzi o to, że Twoja podświadomość chce zebrać jak najwięcej informacji o zagrożeniu, być mógł efektywniej go uniknąć. Dlatego też przerażające chwile zazwyczaj pamiętamy bardzo szczegółowo - sekunda po sekundzie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Summa summarum - lęk ratuje nam dupsko.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Wzorce myślenia lękowego&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Lęk wprowadza nasz umysł w stan gotowości, czujności i ostrożności. Powoduje to zupełna reorientację wzorców myślenia i podejmowania decyzji. Przede wszystkim - o czym już wspomniałem - silnie koncentrujemy się na źródle lęku (które w przypadku chronicznego lęku mylnie identyfikujemy - o czym będzie później). A więc nie myślimy wtedy w kategoriach korzyści i celów, lecz w kategoriach awersji - czyli problemów, których bardzo chcielibyśmy uniknąć. Gdy spierdalamy przed lwem - nie myślimy, dokąd mamy spierdalać. Wiemy tylko, od czego chcemy znaleźć się jak najdalej.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Lęk - gdy jego źródło jest w "tu i teraz" - a więc ktoś np. przystawia nam spluwę do głowy - nazywa się w psychologii strachem. Z kolei lęk, który pojawia się u kogoś przed pójściem spać - to efekt wycieczek w przyszłość. Tak - możemy się bać tylko tego, co może przynieść przyszłość. Tworzymy scenariusze zagłady, porażek, ośmieszenia, kompromitacji i wierząc w nie - boimy się, że staną się prawdą.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Lęk ma też swoje poziomy natężenia i tempo. Stąd mamy wiele określeń na tę samą emocję. Jeśli lęk jest mało intensywny i powolny - nazywamy go niepokojem lub zamartwianiem się. Jeśli jego natężenie oraz tempo są wysokie - wtedy nazywamy go paniką.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Lęk do pewnego stopnia jest emocją bierną. Zmusza nas do zastygnięcia w bezruchu. Myślimy też za pomocą stron biernych: "będę bity", "będę zgwałcony" (wiem, wiem, że niektórzy na to zamiast lękiem reagują nadzieją :), "będę uszkodzony", "będę porzucony", "będę samotny" etc.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Problemy z lękiem&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wszystko jest okej, jeśli lęk działa na naszą korzyść - ostrzega nas przed realnymi zagrożeniami, uruchamiając w nas czujność i ostrożność. Odczuwamy go wtedy tylko od czasu do czasu i w pełni rozumiemy, dlaczego się pojawił, przyjmując go z akceptacją i wyrozumiałością.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;To stan idealny.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zdarza się jednak, że ktoś obawia się czegoś i nie wie czemu. Lęk przeszkadza mu wtedy w spokojnym i szczęśliwym życiu, pojawiając się w sytuacjach, w których nikt by sobie tego nie życzył. Psychologowie nazywają to "zaburzeniami" - sugerując pacjentowi, że coś jest z nim nie tak, że jego mózg jest nieprawidłowy, że nie działa, jak należy. Jak zaraz się przekonamy - nic bardziej mylnego. Działamy bowiem doskonale na bazie swoich życiowych doświadczeń. Jakie kto ma doświadczenia - takie ma zachowania.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Lęk może u niektórych robić spore problemy: fobie (paniczne napady lęku w kontakcie z określonym bodźcem lub rodzajem bodźca), choroby psychosomatyczne (wyuczone wzorce reagowania ciała współdziałające z silnymi emocjami), kompulsje (przymus robienia czegoś - np. powracanie do domu dziesiątki razy celem sprawdzenia, czy zamknęło się drzwi), zespół szoku pourazowego czy lęku uogólnionego (wieczny niepokój).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wszystkie wspomniane "zaburzenia" moją swoją przyczynę w doświadczeniach danej osoby. We wspomnieniach, którymi wciąż ona żyje. Próg aktywacji lęku jest u tych osób znacznie obniżony - są one o wiele wrażliwsze na kolejne ataki lęków, paniki, na wdrukowywanie sobie negatywnych wspomnień. Często ludzie ci nie są świadomi, jakie konkretnie doświadczenie życiowe wywołuje u nich takie a nie inne reakcje lękowe. Czasem są one konsekwencją długiej serii przykrych doświadczeń (złe traktowanie, tortury, molestowanie).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Z punktu widzenia mózgu to wszystko trzyma się kupy. Mózg przeżył coś szokującego - zatem zmienia swoje funkcjonowanie, aby zrobić wszystko, co w jego mocy, aby uniknąć tego w przyszłości. Nawet, jeśli kosztem tego jest wiecznie nękający niepokój, panika, fobia etc.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Niemniej należy pamiętać, że to my jesteśmy panami swoich mózgów, a nie one naszymi. Na szczęście są one dość plastyczne i da się dzięki temu zneutralizować nawet najgorsze tramy życiowe. Trzeba tylko wiedzieć, jak. A do tego potrzebne nam są technologie zmiany.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wychodzenie z traum, szoków pourazowych, wywalanie fobii, wyciszanie lęków, niepokojów itd. to temat rzeka. Na pewno do tego wrócimy wcześniej czy później na łamach bloga.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Póki co - przeszedłeś podstawowy kurs rozumienia lęku - jednego z naszych najwspanialszych zasobów. Wolność emocjonalna nie polega na tym, żeby lęku nie odczuwać w ogóle, lecz na tym, aby mądrze z niego korzystać, rozumieć jego intencje, funkcje i skutecznie na niego reagować.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jeśli masz do mnie pytania odnośnie lęku - pisz śmiało w komentarzach. Z pewnością odpowiem. Póki co - bój się mądrze :) Do napisania!&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8922693437604571161-7229595063506057867?l=gay-relations.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://gay-relations.blogspot.com/feeds/7229595063506057867/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://gay-relations.blogspot.com/2010/01/encyklopedia-zasobow-lek.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8922693437604571161/posts/default/7229595063506057867'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8922693437604571161/posts/default/7229595063506057867'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://gay-relations.blogspot.com/2010/01/encyklopedia-zasobow-lek.html' title='Encyklopedia Zasobów - lęk'/><author><name>DreamWalker</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05939557115839409658</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8922693437604571161.post-8130555201845222714</id><published>2010-01-05T14:29:00.000+01:00</published><updated>2010-01-05T14:29:41.587+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='inteligencja emocjonalna'/><title type='text'>Encyklopedia Zasobów - intro</title><content type='html'>Witaj Podróżniku,&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dziś rozpoczynam nową serię wpisów. Zowie się ona Encyklopedią Zasobów. Będę w niej omawiał wszystkie emocje oraz uczucia, które w jakiś sposób przydadzą Ci się w osiąganiu Twoich celów i otrzymywaniu rezultatów, o których marzysz.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na początek odpowiedzmy sobie na pytanie: czym jest zasób?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zasób to wszystko, co w jakiś sposób przyczynia się do osiągnięcia tego, czego pragniesz i o czym marzysz. Zasoby możemy podzielić na zewnętrzne (kasa, samochód, partner etc.) lub wewnętrzne (optymizm, akceptacja, miłość, ale też lęk, złość czy smutek - one też pomagają nam czasem osiągać to, co chcemy!) W Encyklopedii Zasobów będziemy mówić głównie o tych drugich, pamiętając o ważnej zasadzie: jeśli nie masz dostępu do jakiegoś wewnętrznego zasobu - są pewne rezultaty, których nie osiągasz. Jeśli nie potrafisz wyrażać miłości - trudno Ci będzie stworzyć satysfakcjonujący związek. Jeśli nie potrafisz okazać złości - inni nie będą wiedzieć, gdzie są Twoje granice i będą włazić Ci na głowę. Jeśli nie potrafisz się reagować na swój lęk - wpierdolisz się pod pociąg lub w zamieszki gangów :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Skupimy się na charakterystyce każdej emocji (a więc umysłowo-hormonalnej historii), jak również na uczuciach, które idą z serca. Wiele razy o nich wspominałem. Teraz nadszedł czas, by omówić najważniejsze ich aspekty i nadrobić fundamentalne braki w dziedzinie zwanej Inteligencją Emocjonalną, która -moim skromnym zdaniem - winna być podstawą programu edukacji każdego szczebla.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A niestety nie jest.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Stąd po naszych ulicach chodzą ludzie, którzy znają budowę ameby, Pana Tadeusza na pamięć, potrafią rysować kwadrat w kółku, całkować, spółkować - a nie potrafią obchodzić się ze swoimi emocjami i wydobywać z siebie najpiękniejszych uczuć.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na wstępie chciałbym rozrysować Ci różnice pomiędzy emocją a uczuciem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Psychologia uparła się, że emocja to doznanie krótkotrwałe, a uczucia to coś, co trwa dłużej. Może być. Ja proponuję inny podział. Podział, który mówi, że emocje idą z umysłu i służą pewnym konkretnym celom. Natomiast uczucia idą z serca i służą robieniu oraz podtrzymywaniu związków międzyludzkich.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Emocje różnią się od uczuć w pewien fundamentalny sposób, o którym już kiedyś wspominałem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Emocja jest opowieścią. Ma tzw. kryteria wejścia (czyli kiedy się pojawia) oraz wyjścia (kiedy znika). Każda emocja ma swoje metaprogramy (np. wektor motywacji - propulsja lub retropulsja/ awersja), ma swoje tempo, intensywność, czas trwania. Każda inaczej działa na nasze ciała, koncentruje nas na innym przedziale czasowym i każe filtrować rzeczywistość na odmienne sposoby.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Uczucia z kolei nie mają żadnych programów ani struktury. One przepływają przez serce cały czas. W związku z tym nie można ich przywołać lub wyłączyć żadną historią ani zabiegiem. One płyną cały czas. Gdy przykrywają je emocje - nie jesteśmy ich świadomi. Lecz, gdy przestajemy odczuwać emocje - zaczynamy odczuwać Przepływ (ang. Flow). To moja osobista definicja szczęścia - magiczny oraz intymny moment kontaktu z harmonią Wszechświata, zwaną tudzież koherencją serca (o czym pisałem wielokrotnie na tym blogu). Tylko w koherencji możesz doświadczyć doskonałości Wszechświata.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Moi Drodzy - zaczynamy pasjonującą podróż wgłąb naszych wspaniałych, przebogatych układów nerwowych. Aż czuję dzikie podniecenie, gdy o tym pomyślę. Bo sam również wielu rzeczy pewnie się nauczę.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: right;"&gt;Do napisania,&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: right;"&gt;DreamWalker&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8922693437604571161-8130555201845222714?l=gay-relations.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://gay-relations.blogspot.com/feeds/8130555201845222714/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://gay-relations.blogspot.com/2010/01/encyklopedia-zasobow-intro.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8922693437604571161/posts/default/8130555201845222714'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8922693437604571161/posts/default/8130555201845222714'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://gay-relations.blogspot.com/2010/01/encyklopedia-zasobow-intro.html' title='Encyklopedia Zasobów - intro'/><author><name>DreamWalker</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05939557115839409658</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8922693437604571161.post-2559320370717970003</id><published>2010-01-03T15:22:00.009+01:00</published><updated>2010-01-03T17:09:55.038+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='maski'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='nauka'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='autentyczność'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='rozwój'/><title type='text'>Nieszczerość z samym sobą - czyli masturbacje ego</title><content type='html'>&lt;i&gt;"W innych możemy dostrzec tylko to, co mamy w sobie."&lt;/i&gt; - Byron Katie.&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Co zrobić, aby dostrzec np. chamstwo albo miłość? To proste. Po pierwsze - musisz dysponować jakimś wyobrażeniem, czym jest chamstwo albo miłość (albo jeszcze coś innego). Wyposażając swój układ nerwowy w zestaw obrazów, dźwięków i odczuć względem danego zjawiska (np. chamstwo jest wtedy, gdy ktoś mnie opluje na ulicy, zwyzywa - wtedy się wkurzam i stąd wiem, że jest to złe) - mój mózg uczy się rozpoznawać dany wzorzec w otoczeniu.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Aby lepiej zrozumieć absurdy naszej percepcji, wybierzmy się w do dżungli. Żyje tam plemię, które zna dokładnie 3 kolory - żółto-pomarańczowy, czerwony i zielony. Ponieważ wytworzyli zaledwie 3 etykiety kolorów - ich układy nerwowe dzielą całe spektrum światła białego na 3 działki. Tak, jak to czynią małe dzieci, na rysunku malując twarz mamy na żółto - bo to w uproszczeniu jest kolor skóry.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;W trakcie jednak rozwoju, zaczynamy dostrzegać więcej barw. Widzimy ich dokładnie tyle, ile potrafimy nazwać. Innymi słowy - nauczyliśmy swój mózg rozpoznawania pewnych wzorców.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Podobnie jest, gdy kupisz sobie samochód (albo ktoś z Twoich znajomych) i nagle dostrzegasz go na ulicy o wiele częściej, niż dotychczas. Albo ktoś jest ubrany w taki sam ciuch, jaki masz Ty - widzisz to z kilometra.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Niemal identyczna sytuacja jest wtedy, gdy rozpoznajesz ważne dla siebie wartości lub anty-wartości - a więc zjawisk, których pragniesz unikać. Masz pewne wyobrażenie o tym, jak wygląda miłość. Masz pewnie wyobrażenie o tym, jak wygląda chamstwo. Brak kultury. Szczęście. Rozkosz. Związek. Bogactwo. Itd. Każde z tych wyobrażeń to pewien wzorzec. Twój mózg używa go (poza Twoją świadomością) do rozpoznawania tych zjawisk w otoczeniu. Również w Twoim życiu.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Czasem nasze wyobrażenia są zbyt szerokie i zbyt wiele rzeczy pod nie przypada. Np. "brak kultury". Jeśli zdefiniujemy to wyobrażenie zbyt szeroko - ogromna ilość zaobserwowanych przez nas zachowań będzie etykietowanych jako właśnie brak kultury - z czym będziemy czuć się fatalnie.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Czasem nasze wyobrażenia są zbyt wąskie i za mało rzeczy w nie wpada. Ktoś mówi "Ciężko o prawdziwą miłość w dzisiejszych czasach" - oznacza to, że ma bardzo wąskie wyobrażenie o miłości i wpada w ten wzorzec bardzo niewielka ilość zachowań, które ten człowiek obserwuje. Myśli on: "Miłość jest tylko wtedy, gdy ktoś mnie przytula, całuje i głaszcze." - jeśli więc nie obserwuje tych zachowań - myśli, że ma "brak miłości".&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;W całym tym neurologicznym gąszczu dzieją się czasem rzeczy zdumiewające. Czasem powstaje jakiś rodzaj fundamentalnego zakłamania przed samym sobą. Odkryłem, że wcale nie boję się, że ktoś mnie okłamie, że ktoś będzie ze mną nieszczery. Odkryłem, że boję się, że sam przed sobą będę nieszczery. Że okłamię samego siebie.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Ludzie przybierają pozy, nie mają dostępu do prawdziwych wersji siebie. Postrzegają siebie i świat w sposób na tyle wąski, że pewnie rzeczy do nich nie docierają. Budują swoje ego w sposób nieekologiczny i przykry - dla nich samych i dla otoczenia.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Przeanalizujmy kilka ciekawych przypadków.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;b&gt;1. Pan Wesoły&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;b&gt;&lt;br /&gt;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Pan Wesoły jest wiecznie wesoły. Opowiada wszystkim dookoła, jaki jest szczęśliwy. Uważa, że jego życie jest doskonałe takie, jakie jest. I że nic nie trzeba w nim zmieniać. Gdyby zamknąć oczy i tylko go słuchać - można by ulec wrażeniu, że osiągnął błogostan duszy. Albo nirwanę. Żyje on w nieustannym przepływie najgłębszego szczęścia. Odnalazł bowiem jakąś tajemniczą receptę na emocjonalny sukces.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Wchodząc w interakcję z Panem Wesołym szybko zauważysz, że nie znosi on i nie toleruje żadnego "smucenia". Jeśli będziesz chciał się z nim podzielić swoimi problemami, porozmawiać o nich itd. - przez pewien czas będzie Cię tolerował. Jednak w którymś momencie okaże daleko idące niezadowolenie: "Ty wiecznie jęczysz, narzekasz, wyluzuj." Zaryzykuje zerwanie z Tobą kontaktu, by ocalić swój idealny świat.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Pozornie idealny.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Tak naprawdę Pan Wesoły jest w głębi duszy bardzo smutny. Jego wesołość jest bowiem maską, której zadaniem jest ukrycie jego smutków gdzieś głęboko w sobie. Nie tylko przed otoczeniem. Ale przede wszystkim - przed samym sobą.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Ponieważ Pan Wesoły nie toleruje smucenia i narzekania u kogoś - nie toleruje go również u siebie. W związku z tym prawdopodobnie sam nawet nie wie, że coś w jego modelu świata wymagałoby ulepszenia. Nie skorzysta z szansy, jaką dają mu złe emocje. Szansy, by stać się lepszą wersją siebie.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;b&gt;&lt;i&gt;Pan Wesoły to ego, które powstało w efekcie bardzo smutnych przeżyć. Jest próbą obronienia się przed nimi, pokazania innym: Hej, pomimo chujni w życiu radzę sobie doskonale!&lt;/i&gt;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;b&gt;2. Pan Kulturalny&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Pan Kulturalny wchodzi do towarzystwa i niezwykle elegancko oraz głośno wita się ze wszystkimi. Od razu widać, że bardzo chce sprawić wrażenie na innych: "Ach, jestem taki kulturalny." Pan Kulturalny uśmiecha się. Nie dlatego, że jest uradowany. Ale dlatego, że tak wypada.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Pan Kulturalny dyskutuje na modne tematy, przepuszcza panie przodem, jest szarmancki do bólu - momentami aż plastikowy.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;W efekcie tłumi w sobie każdą złość. Nawet tą najmniejszą, która zdarza się przecież każdemu. Bo przecież "nie wypada się denerwować". Na co się złości? Na to, że inni nie mają kultury. To skandal, bo przecież on jest taki kulturalny - zatem inni też być powinni, prawda?!&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Jego złości kumulują się, gromadzą niczym spiętrzona woda za tamą. Tamą, która w końcu pęka i dochodzi do emocjonalnej powodzi. Gdzieś tam w tle, w zaciszu domowym. Rozgrywają się ciche dramaty Pana Kulturalnego.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;I wtedy jego kultura pęka niczym bańka mydlana.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Wtedy gęsto sypią się kurwy i chuje. Wtedy Pan Kulturalny widzi sam brak kultury - nie u siebie. U innych. Ma prawdziwą kronikę braku kultury innych ludzi. Widzi brak szacunku, który karze brakiem szacunku. Widzi arogancję, którą karze aroganckim zachowaniem.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;b&gt;&lt;i&gt;Pan Kulturalny to ego, które postało w wyniku poczucia poniżenia spowodowanego przez czyjeś bardzo niekulturalne zachowanie. Jego misją jest obrona przed tego typu urazami i pokazanie światu: Jestem kimś lepszym!&lt;/i&gt;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;b&gt;3. Pan Mądrzejszy&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Pan Mądrzejszy sprawia wrażenie człowieka inteligentnego - przynajmniej w pierwszym podejściu. Generalnie sili się wszelkie atrybuty kogoś mądrego. I chwała mu za to.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Problem pojawia się po dłuższej interakcji z nim. Wtedy możesz zacząć podejrzewać, że on Cię słyszy - ale Cię nie słucha. Ooo, jak to możliwe? - dziwisz się wtedy. To proste. Po co miałby Cię słuchać, skoro jesteś od niego głupszy. A więc gadasz głupoty. A on przecież wie lepiej, prawda? Zawsze. Zawsze wie lepiej!&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;W końcu Pan Mądrzejszy robi Ci wykład. Ewentualnie kazanie. Twoją rolą jest siedzieć cichuteńko i słuchać spływającej z niebios mądrości. Pan Mądrzejszy powie Ci dokładnie, co masz robić i dlaczego, a Ty musisz się z tym zgodzić. Jeśli się nie zgodzisz - spotka Cię kara. Pan Mądrzejszy może nawet posunąć się do jawnego wypowiedzenia swojego osądu: "Jesteś idiotą, skoro się za MNĄ nie zgadzasz!". Jeśli masz swoje zdanie a tylko przytakniesz - Pan Mądrzejszy - w całej swojej mądrości - nie będzie nadal wiedział, dlaczego się z nim zgodziłeś a i tak robisz coś innego.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Od Pana Mądrzejszego nie oczekuj zrozumienia. Zrozumienie to konsekwencja korzystania ze swojej mądrości. Pan Mądrzejszy twierdzi, że ją ma. Pewnie ma. Ale czy z niej korzysta? Czy człowiek korzystający z mądrości - ocenia innych jako głupków?&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;b&gt;&lt;i&gt;Pan Mądrzejszy to ego, które powstało w wyniku ośmieszenia delikwenta za jego niewiedzę (np. klasa śmiała się, bo czegoś nie wiedział). Teraz ma bronić jego twarzy przed poczuciem wstydu, że czegoś nie wie. Ma pokazać innym: Ja wiem lepiej!&lt;/i&gt;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;b&gt;4. Pan Szczery&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Oj, to jeden z moich ulubionych :) Pan Szczery oczywiście twierdzi, że jest szczery. Co więcej - domaga się od innych, by również byli szczerzy - wiecznie mówili prawdę i tylko prawdę. Trochę, jak przed sądem.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Wszystko jest okej do momentu, w którym gadacie o pogodzie. Gdy jednak tematy schodzą na sprawy światopoglądowe, od Pana Szczerego dowiesz się, że wszyscy ludzie są zakłamani i oszukują. Gdy spytasz, skąd to wie - on zdziwiony odpowie: Jak to? Nie widzisz?&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Nie pomoże tłumaczenie, że Ty żyjesz w świecie, w którym szczerość i prawdomówność jest raczej standardem i że nie trzeba od każdego domagać się tych właśnie wartości. Wersja świata wg Pana Szczerego jest prawdziwsza, niż Twoja. Zresztą... prawdopodobnie go okłamałeś, mówiąc, że u Ciebie szczerość i prawdomówność jest na porządku dziennym. Nawet na pewno!&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;W końcu okaże się, że ciągle kłamiesz i kręcisz. Możesz nie wiedzieć kompletnie, o co chodzi. Ważne, że Pan Szczery wie. On Ci opowie, w jaki sposób jesteś zakłamaną świnią. Choćbyś przysięgał na życie matki, że mówisz prawdę - on doszuka się "niespójności" w Twoim zachowaniu. Coś z czymś w końcu nie będzie się zgadzać. Np. powiesz, że zrobisz na śniadanie omleta - a zrobisz jajecznicę! AAA!&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Zgadnij co zrobi wtedy Pan Szczery? Oczywiście zacznie jeszcze bardziej i dosadniej domagać się od Ciebie szczerości i prawdomówności, sugerując Ci, że kłamiesz, że jesteś może nie do końca, ale jednak obłudną, zakłamaną świnią. A to mała docinka w rozmowie. A to mały foszek pierdolnięty na boku. Po jakimś czasie odkryjesz, że tego pana coś dręczy.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Szybko też wyjdzie na jaw, że on nie mówi Ci wszystkiego, co myśli. W końcu nie powie Ci wprost, że uważa Cię za zakłamaną świnię - pomimo, iż nieskończona szczerość, jaką się kieruje, powinna mu to nakazać. A jeśli powie - to raczej skończy to wasz kontakt. Bo powstaje pytanie - czy chcesz zadawać się z człowiekiem, który widzi w Tobie tylko zakłamanie?&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;b&gt;&lt;i&gt;Pan Szczery to ego, które powstało w wyniku negatywnych doświadczeń związanych z okłamaniem. Ktoś delikwenta okłamał, on czuł się jak naiwniak - teraz wszystkich podejrzewa o kłamstwo, by uniknąć powtórki z rozrywki. Ego to ma pokazać: Jestem bystrzejszy, sprytniejszy od Ciebie! Nie oszukasz mnie!&lt;/i&gt;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;***&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Jak postępować z takimi egami, których percepcja ewidentnie oddala się od rzeczywistości? Przetestowałem kilka strategii. Oto - z okazji Nowego Roku - prezent dla Ciebie. Instrukcja obsługi ego żyjących mocno w swoich światach. Baw się:&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;b&gt;Pan Wesoły&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;b&gt;Najgorsze, co możesz zrobić w jego towarzystwie:&lt;/b&gt; udawać, że jesteś 24 h/dobę cudownie wesoły. Oczywiście życzę Ci, byś był wesoły, niemniej gdy - będąc smutnym czy przygnębionym - będziesz przy Panu Wesołym paradował z uśmiechem na ustach (bo on przecież nie strawi Cię przygnębionego) - staniesz się taką samą sztuczną kukiełką, jak on. Masz prawo czuć się źle. On tego nie rozumie, ale to jego problem. Sam będzie się przez to czuł źle - choć będzie szedł w zaparte, że z Twoim smutkiem nie ma żadnego problemu.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;b&gt;Najlepsze wyjście:&lt;/b&gt; Z każdym smutkiem uderzać do Pana Wesołego. W końcu albo nauczy się z nim obchodzić i nie tracić swojego humoru w obliczu Twoich problemów czy dylematów. Albo spierdoli za ocean - czego Ci życzę, bo jeśli jest sztuczny, to lepiej, żeby się oddalił.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;b&gt;Pan Kulturalny&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;b&gt;Najgorsze, co możesz zrobić w jego towarzystwie:&lt;/b&gt; silić się na bycie tak kulturalnym, jak on. Albo lepiej. Wtedy będziecie mieli wyścig, kto jest bardziej szarmancki, lepiej wychowany itd. Dojdzie do takiego absurdu, że ktoś nie wytrzyma. Utrzymywanie takiej sztucznej pozy dłużej niż 5 minut grozi nudnościami. Nikt nie jest w stanie zjeść plastiku. W końcu - by poniżyć swojego rywala, a więc Ciebie - Pan Kulturalny jednak znajdzie w Tobie jakiś mankament. Oczywiście nie opanuje się, by Ci o tym nie powiedzieć (tak robią kulturalni ludzie, prawda?). I wtedy zacznie się boruta. Bynajmniej nic  z kulturą wspólnego nie mająca.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;b&gt;Najlepsze wyjście:&lt;/b&gt; Wyłożyć nogi na stół, harnąć do popielniczki, beknąć po jedzeniu a na koniec puścić taaaakiego pierda, że tapety pożółkną. Wtedy Pan Kulturalny albo nauczy się tolerować brak kultury. Albo wyjdzie oburzony, budując swojego iluzoryczne ego pt. "Boże, jaki ja jestem bardziej kulturalny od niego! Jest, jest, jest!".&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;b&gt;Pan Mądrzejszy&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;b&gt;Najgorsze, co możesz zrobić w jego towarzystwie: &lt;/b&gt;Zacząć słuchać jego wykładów, przytakując i potwierdzając. Wtedy utwierdzisz go w jego rzekomej bezgranicznej mądrości, a on będzie się czuł, jak pączek w maśle. Ponieważ będziesz jednym z nielicznych, którzy chcą go słuchać - będzie do Ciebie lgnął. A więc gwarantujesz sobie miejsce na jego przyszłych wykładach o życiu i śmierci. A rano zrobisz mu jajecznicę. W rzeczywistości będzie Cię wykorzystywał do mentalnej masturbacji swojego ego. To strata czasu.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;b&gt;Najlepsze wyjście:&lt;/b&gt; Przetestować jego cierpliwość i pokorę. Jeśli ktoś jest mądry w rzeczywistości - będzie pokorny. Spotkaj się z Panem Mądrzejszym... i zrób mu wykład. Z całą pewnością w głosie mów to, co naprawdę uważasz. Albo nauczy się rzeczywiście słuchać i brać pod uwagę to, co myślisz. Albo nie i - jak poprzednicy - spierdoli za horyzont. Tam może znajdzie biedne, głupie owieczki, które trzeba będzie nauczać.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;b&gt;Pan Szczery&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;b&gt;Najgorsze, co możesz zrobić w jego towarzystwie: &lt;/b&gt;Zacząć go zapewniać, że jesteś względem niego szczery i mówisz prawdę. Oj jo joj. Lepiej już od razu odstrzel sobie łeb. Nic dla niego nie zabrzmi bardziej fałszywie, niż właśnie to. Uruchomisz jego podejrzliwość, czujność itd. Te idiotycznie użyte w tym kontekście zasoby otworzą mu drogę do postrzegania tego, czego nie ma: nagle okaże się, że się z niego "nakpiewasz", że "stroisz sobie żarty z niego" itd. Nie będziesz wiedział, o co kaman! Ni w chuj.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;b&gt;Najlepsze wyjście: &lt;/b&gt;Powiedzieć mu, że cały czas kłamiesz. Że wszystko, co mówisz, jest totalnym kłamstwem od A do Z. Nawet to, co mówisz teraz - że wszystko, co mówisz, jest kłamstwem. Wszystko. Zawsze. Całe Twoje życie to konfabulacja. W rzeczywistości nawet inaczej masz na imię, niż masz. Albo weźmie to za żart i wyluzuje poślady. Albo serio się wystraszy i spierdoli za horyzont gonić Pana Wesołego, Kulturalnego i Mądrzejszego.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;***&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Deinstalując lipne ega, dostajesz się do Prawdziwego Siebie. Takiego, który niczego się nie boi - nie boi się, że go ktoś okłamie, że go ośmieszy, że ktoś go skrzywdzi albo poniży. Takiego, który cieszy się życiem i nikomu nie musi nic udowadniać. Tym bardziej sobie.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Korzystaj.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;b&gt;P.S. &lt;/b&gt;Jeśli myślisz, że ten artykuł nie dotyczy Ciebie; że tak naprawdę żadna z wymienionych poz nie ma z Tobą nic wspólnego - na pewno masz rację. Oczywiście. Na 100%. Jasssne. Hahaha!&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8922693437604571161-2559320370717970003?l=gay-relations.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://gay-relations.blogspot.com/feeds/2559320370717970003/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://gay-relations.blogspot.com/2010/01/nieszczerosc-z-samym-soba-czyli.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8922693437604571161/posts/default/2559320370717970003'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8922693437604571161/posts/default/2559320370717970003'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://gay-relations.blogspot.com/2010/01/nieszczerosc-z-samym-soba-czyli.html' title='Nieszczerość z samym sobą - czyli masturbacje ego'/><author><name>DreamWalker</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05939557115839409658</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8922693437604571161.post-4848510119941641165</id><published>2009-12-02T10:01:00.003+01:00</published><updated>2009-12-02T11:12:00.090+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='nauka'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='rozwój'/><title type='text'>Błędy nie istnieją - są tylko rezultaty</title><content type='html'>Dawno, dawno temu żył sobie ktoś, kto uważał siebie za kogoś mądrzejszego od innych. Postanowił on ustalić, jak pewne rzeczy powinny być robione. Zadecydował, co to znaczy "robić coś właściwie" - powołując w ten sposób - zupełnie nieświadomie - instytucję błędu. No bo skoro można coś robić właściwie, to znaczy, że można też niewłaściwie - a więc błędnie. I wtedy rozpoczęła się epoka poczucia winy.&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Czy to prawda, że błąd istnieje? Czy zdarzyło Ci się kiedykolwiek widzieć błąd? Jeśli sądzisz, że tak - pozwól się poinformować, że to nie był błąd - to było czyjeś zachowanie, do którego dokleiłeś etykietkę "błąd", uznając je za niewłaściwie. Innymi słowy - postawiłeś się w roli wszechwiedzącego, który osądza, co być powinno robione, a co nie. Czy wiesz to lepiej od drugiego człowieka? Czy wiesz lepiej od Wszechświata, co być powinno robione?&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Gdybyśmy odarli świat z etykiet i nie wiedzieli, co jest błędem a co "prawidłowym zachowaniem" - okazałoby się, że pewne rzeczy są prostsze. Nie byłoby poczucia winy, żalu, nie byłoby świętego oburzenia na kogoś. Byłby za to święty spokój.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;b&gt;Błędy nie istnieją - są tylko rezultaty zachowania, których akurat w danym momencie nie chcesz.&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Mówiąc sobie "chcę osiągnąć X" - robisz sobie tzw. wizję tunelową. Przestajesz dostrzegać wszystko, co nie jest X. To oczywiście pozwala Ci z jednej strony skoncentrować się na rezultacie, z drugiej - nie pozwala Ci zaakceptować swoich "błędów" - a więc niepożądanych rezultatów, które będziesz uzyskiwał po drodze do celu, ucząc się. Chciałeś zarabiać 5000 złotych miesięcznie, a zarabiasz 7000. No cóż, trudno. Uda się następnym razem.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Przypuśćmy, że zakładasz firmę, bo chcesz zarobić milion złotych. Robisz od razu interes i zarabiasz milion. Po sprawie. Czy czegoś nowego się nauczyłeś?&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Jeśli ustalasz sobie cel i osiągasz go za pierwszym razem - znaczy to, że niczego się nie nauczyłeś. Bo przecież wiedziałeś od razu, jak to osiągnąć. Natomiast robiąc coś i nie osiągając tego, co zamierzałeś - odkrywasz nowe rzeczy. Tak powstawały największe wynalazki.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Cokolwiek robisz - ma to rezultat. Zawsze. Ale ludzie z wizją tunelową niestety tego nie dostrzegają - tak są zaślepieni tym, co chcą osiągnąć, że nie widzę tego, co osiągnęli. Mówią: "Nie mam żadnych osiągnięć", co jest oczywistą i frustrującą bzdurą. Nie można nie mieć osiągnięć - można mieć tylko zamknięte oczy.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;"Mam XX lat i nic nie osiągnąłem." Bullshit. Rozejrzyj się. Masz znajomych, jakich masz, robisz to, co robisz. Codziennie masz miliony rezultatów. Zobacz, ile masz doświadczeń. Ile pięknych chwil na koncie. A że to nie jest to, co wydaje Ci się, że byłoby dla Ciebie najlepsze - to zupełnie inna sprawa. Może nadszedł czas, by zaufać Wszechświatu i odkryć, że on wie lepiej, co jest dla Ciebie najlepsze...? Że przeciwstawianie się Jego Woli jest głupotą i skazywaniem się na cierpienie...?&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Wszechświat jest hojny i nieskończenie mądry. Zawsze coś daje w zamian. Nawet oddychanie ma swoje rezultaty. Nawet leżenie na łóżku cały dzień. Wszystko. Trzeba tylko mieć na tyle otwarty umysł, by oczy mogły to dostrzec a uszy usłyszeć. Jest akcja, jest też reakcja Wszechświata (absolutnie nie przyczyna i skutek!). Reakcja ta zawsze jest mądrzejsza. Nie musimy mieć mądrości w sobie - największa mądrość to Wszechświat. On lepiej wie, co jest dla Ciebie najlepsze. Jeśli nie daje Ci czegoś - to znaczy, że tego nie potrzebujesz. Skąd to wiem? Bo tego nie masz. A jeśli coś masz, to dlatego, że właśnie tego potrzebujesz. Skąd wiem? Stąd, że to masz!&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Jesteśmy mrówkami. Przemierzamy ogromne przestrzenie kosmosu, widząc zaledwie kilka metrów przed sobą. Wydaje nam się, że gdybyśmy zrobili ogromny skok do przodu - np. kilka milionów lat świetlnych - to byłoby dla nas lepiej. Ale nie wiemy tego naprawdę. Nie wiemy, co tam jest - tylko nam się wydaje. Może jest tam dobrze a może jest tam źle. I dlatego czasem Wszechświat nas chroni - nie pozwala nam skoczyć w przepaść, bo wie, że byłoby to dla nas złe. I dlatego idziemy nadal swoimi ścieżkami, swoim tempem. Dostajemy to, na co jesteśmy gotowi. Bo to jest dla nas dobre.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;"Od nadmiaru pieniędzy ludzie wariują" - słyszę, siedząc wśród znajomych. I już wiem, że ten, kto to wypowiedział, prawdopodobnie nigdy nie będzie miał nadmiaru pieniędzy. Dlaczego? To proste. Kto chciałby zwariować? Nikt. Dlatego też ten człowiek będzie podświadomie bronił się przed większą gotówką - bo będzie się bał, że zwariuje. Logiczne. Ta myśl nie jest korzystna dla życia. Ale nie walczę z tym - to jego ścieżka. Mogę mu to powiedzieć - może ma na tyle otwarty umysł, by to pojąć? A jeśli nie - po prostu napijemy się herbaty.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Wyjdźmy jednak poza to przekonanie, że "od nadmiaru pieniędzy ludzie wariują". Wszyscy ludzie? Czy można mieć nadmiar pieniędzy? Czy można mieć nadmiar pieniędzy i nie zwariować? Zastanów się nad tym chwilę. Jeśli mam w tej chwili na koncie 5000 złotych - to znaczy, że dokładnie do tej sumy dorosłem, dojrzałem. Że na takie pieniądze zasłużyłem. Nie jest ich ani za mało, ani za dużo - dokładnie tyle, ile powinno być. Idealnie na czas. Cóż za precyzja i wyczucie!&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Ja sądzę, że ludzie wariują z braku pieniędzy! Czy to nie jest prawda? Zobacz. Chodzą wystraszeni, że nie będą mieli z czego zapłacić rachunków. Że zachorują i nie będą mieli kasy na leczenie. To jest wariactwo! Dlatego chcę mieć pieniądze - żeby nie zwariować!&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Czy mogę źle je wydać? Nie! Wydam je dokładnie na to, na co powinienem wydać - opierając się na swojej najwyższej wiedzy w danej chwili. Na cokolwiek je wydam - coś zyskam, będę miał jakiś rezultat. Czasem przedmiot, czasem ktoś zrobi coś dla mnie. Czasem po prostu "stracę je" (jakby kiedykolwiek należały do mnie, a nie do Wszechświata), by się czegoś nauczyć. Nie można źle wydać pieniędzy. To iluzja, która budzi lęki (zanim to się niby stanie) i poczucie winy (po tym, jak to się niby stało).&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Gdyby na świecie nie było ludzi - czy istniałyby jakiekolwiek "błędy"?&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Nie ma ludzi - nie ma błędów. Nie ma problemów, nie ma nowotworów, nie ma porażek, bankructw, długów. Nie nakłaniam Cię jednak do zabijania ludzi :) Chodzi mi o zrozumienie, że to &lt;b&gt;my&lt;/b&gt; wszystko powołujemy do istnienia - niczym bogowie, którzy są tak potężni, że tworzą wszystko, i jednocześnie nie wierzą w to, że są bogami i że tworzą wszystko.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;b&gt;Poniżamy się, sądząc, że jesteśmy kimś gorszym, niż Bóg.&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Na własne życzenie odejmujemy sobie sił, chęci, wiary. To smutne, ale jest to nauka. Póki co uchodząca za bluźnierstwo, ale coraz więcej osób budzi się. I odkrywa swój potencjał. Ty będziesz następny, prawda?&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Idź przed siebie. Wiedz, czego pragniesz, i miej świadomość, że Wszechświat da Ci to dokładnie w tym momencie, w którym będziesz tego naprawdę potrzebował (a nie wtedy, kiedy wydaje Ci się, że tego potrzebujesz). Możesz zaufać bezkresnej mądrości Uniwersum - ono łagodnie poprowadzi Cię przez doświadczenia. Gdy pozbędziesz się opowieści - a więc obaw, lęków i zahamowań - to będzie łatwe. Może będziesz miliarderem..? Może będziesz żebrał na ulicy? Może będziesz zdrowy, może chory? Cokolwiek będzie się działo - wiedz, że wszystko gra. Że to Twoja ścieżka. Zaakceptuj to i daj się podróżować dalej. Zobaczysz, co ekscytującego stanie się potem.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Wszystko jest tymczasowe - poza tym stwierdzeniem. Ono jest wieczne.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Coś jest, a potem tego nie ma, bo rozpuszcza się w probabilistycznej zupie. A po chwili coś znów się z niej wyłania. Jedyne, co można przewidzieć, to to, że nic nie da się do końca przewidzieć. Oto sekret, którego nigdy nie było - bo to oczywista oczywistość. Coś, co mieliśmy przed oczami całe życie.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Nas, Gejów, ludzie często nazywają "błędami", "genetycznymi zjebami" etc. Zabawne. Ludzie, którzy tak sądzą, myślą, że przyroda może się mylić. Że Wszechświatu popierdoliło się coś i zrobił nas przez pomyłkę. To musi być dla nich bardzo stresujące, wierzyć w to, że jesteśmy błędami. A my mimo to nie znikamy, nadal jesteśmy Gejami! Dla mnie to tak niedorzeczne, że chce mi się śmiać. Wprost nie mogę uwierzyć, że oni w to wierzą!&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Czuję się całkowicie potrzebny Wszechświatu. Czuję całym sobą, że gram jakąś istotną rolę - nawet, gdy w danym momencie oglądam Mango Gdynia, drapię się po dupie czy podziwiam obłoki na niebie. Wszechświat by się bez tego nie obył. Nie mógłby istnieć, gdyby nie ja i moja dupa, po której się drapię. Stworzył dla mnie przepiękne obłoki a ja miałbym ich nie dostrzec..?&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Wszechświat stworzył DreamWalkera. I jego bloga. I Ciebie - Czytelnika tego bloga. I tę wyjątkową chwilę, w której się teraz spotykamy. Od początku istnienia wszystko zmierzało do TEJ właśnie chwili. Czy to nie magiczne? Teraźniejszość jest podniosła. Jest cudem.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Ciekawe, co wydarzy się już za moment...?&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8922693437604571161-4848510119941641165?l=gay-relations.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://gay-relations.blogspot.com/feeds/4848510119941641165/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://gay-relations.blogspot.com/2009/12/bedy-nie-istnieja-sa-tylko-rezultaty.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8922693437604571161/posts/default/4848510119941641165'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8922693437604571161/posts/default/4848510119941641165'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://gay-relations.blogspot.com/2009/12/bedy-nie-istnieja-sa-tylko-rezultaty.html' title='Błędy nie istnieją - są tylko rezultaty'/><author><name>DreamWalker</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05939557115839409658</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8922693437604571161.post-6120905937257531684</id><published>2009-11-29T11:20:00.005+01:00</published><updated>2009-11-29T12:32:39.848+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='zdrowie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='nauka'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='historie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='rozwój'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='zaufanie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='homofobia'/><title type='text'>Żyjemy w najdoskonalszej wersji Wszechświata</title><content type='html'>Włączam telewizję i widzę manifestację antygejowską. Ludzie ubrani na czarno, niosą transparenty z hasłami "zakaz pedałowania". Są pełni nienawiści, świętego oburzenia. Pojawia się w mojej głowie myśl: "Tak być nie powinno..." I zaraz po tym pojawia się stres. Zaraz, zaraz - myślę sobie. Czy to prawda, że tak być nie powinno? Skąd wiem? I jak się czuję, gdy daję wiarę tej myśli? Czuję stres! Więc odwracam myśl - Tak być powinno... I nagle Wszechświat odkrywa przede mną kolejny swój sekret:&lt;div&gt;&lt;b&gt;&lt;br /&gt;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;b&gt;Jestem Gejem, aby uczyć homofobów akceptacji.&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;b&gt;&lt;/b&gt;Jestem ich lekcją tolerancji. To jest piękne i prawdziwe - chcę ich tego uczyć. Ba, nawet nie muszę chcieć! Nic nie robię a i tak ich uczę - &lt;b&gt;samym faktem, że jestem&lt;/b&gt;. Czy to nie zdumiewające?&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;I nagle ta sama manifestacja nie wygląda już dla mnie tak, jak przed chwilą. Widzę ludzi, którzy cierpią z powodu swoich poglądów. Są zagubieni, ich umysły wierzą w krzywdzące ich samych brednie, walczą z Rzeczywistością, walczą z Wszechświatem, który wie lepiej, kto jakiej ma być orientacji. To musi być bardzo, bardzo stresujące doświadczenie być homofobem. Mieć osobisty emocjonalny problem z czyjąś orientacją...&lt;br /&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Ufam Wszechświatu. Już wiem, że On wie lepiej ode mnie, co jest dla mnie dobre. Ja mam ograniczoną percepcję, widzę tylko to, do czego się przyzwyczaiłem. Wszechświat widzi wszystko.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Dlatego też chcę tego, co On. Wszystko, co się dzieje, jest wolą Wszechświata. Gdy kieruję się tym samym pragnieniem, co Wszechświat - żyję w Niebie. Wszystko jest dokładnie takie, jak powinno być. Bez wyjątku. Każda śmierć i choroba, każda wygrana w totolotka, każdy orgazm i każdy ból.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Widzę samochód, który potrącił pieszego pod moim domem. Wiem, że tak być powinno. Nie mogło być inaczej. Że cały Wszechświat zmierzał do tego momentu. Nie wiem dlaczego, bo jestem za głupi. Ale ufam Wszechświatu. On wie. Gdybym wyszedł z błędnego założenia, że wiem lepiej, jak być powinno - skazałbym się na piekło. Sądziłbym, że wiem lepiej od Wszechświata, jak powinien On wyglądać, działać itd. Cóż by to była za ułuda. Cóż za bluźnierstwo! Oczywiście, gdybym mógł temu zapobiec - zapobiegłbym. Ale nie było mi to dane. Teraz mogę tylko zadzwonić po pogotowie.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Walka z Wszechświatem zawsze skazana jest na porażkę. To jedyne piekło, na jakie można się skazać. To jedyne źródło cierpienia - nie zgadzać się z tym, co jest. Jeśli jednak chcę tego, co Wszechświat (Bóg, Rzeczywistość) - czuję przepływ.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Oto nagle z probabilistycznej zupy wyłania się Plan. Mogę doświadczyć wszystkiego, bo na wszystko otwiera się mój umysł. Ale z jakiś niepojętych dla mnie przyczyn, bezimienna inteligencja daje mi to, co mi daje. A jedyne, co mogę zrobić, to przyjąć to. Nie muszę niczego wybierać - to zostało wybrane za mnie. Walka z tym byłaby męczarnią.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Jeśli Wszechświat chce, bym był milionerem - będę nim. Jeśli chce, bym żebrał o złotówkę na ulicy - będę żebrał o złotówkę na ulicy. Jeśli chce, bym był zdrowy - ozdrowi mnie. Jeśli chce, bym miał ciężką, nieuleczalną chorobę - taką chorobę będę miał. Jeśli chce, bym miał przy sobie idealnego faceta - takiego też mi ześle. I będzie on przy mnie bez żadnych starań, bez żadnych zabiegów i podchodów. A jeśli nie - to nie. To będę sam. Bo chcę tego, co chce Wszechświat. On wie lepiej, ja nie.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Jednak nie oznacza to, że jeśli wpierdolę się w szambo, to w nim zostanę. Po prostu zaakceptuję to, że się wpierdoliłem. A potem z niego wyjdę. I zaakceptuję to, że wyszedłem.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;b&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-weight: normal;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Tak naprawdę najdoskonalszy z najdoskonalszych Wszechświat decyduje i wybiera za nas a my, snując opowieści, które uznajemy za prawdziwe o nas i o świecie, wybieramy, co z tym zrobić.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Nie ma doskonalszej wersji Wszechświata niż ta, w której żyjemy. Swoimi myślami powołujemy do istnienia alternatywne Wszechświaty, sądząc, że są lepsze. Bzdura. Nie ma lepszych - to iluzje. Nie ma alternatywy dla Wszechświata, dla Rzeczywistości. Żyjesz tu, gdzie żyjesz. Doświadczasz tego, co doświadczasz. Albo to akceptujesz i żyjesz w nieustającym przepływie i koherencji serca, albo z tym walczysz, skazując się na stres i cierpienie.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Jestem zdumiony, gdy zaczynam dostrzegać precyzję tego, co się dzieje. Widzę rozlaną herbatę. Nie mam już historii pt. "Herbata nie powinna być rozlana." Skoro jest rozlana, to powinna. Skoro zechcę ją pościerać, to ją pościeram - to znaczy że powinna być pościerana. Jeśli jej nie pościeram - to nie powinna. Nie mnie osądzać. Moja wola jest wolą Wszechświata.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;b&gt;Chcę tego, co chce Wszechświat a Wszechświat chce tego, co ja chcę.&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Zapamiętaj dobrze to zdanie. Jest synonimem najwyższej harmonii. Gdy je pojmujesz, odkrywasz idealną Jedność ze wszystkim, co jest. Nie ma już z czym walczyć - masz to, czego chciałeś. Jesteś każdym, kimkolwiek kiedykolwiek chciałeś być. Nie ma już nic do osiągnięcia i do zrobienia. Twoja wola została już spełniona - zanim ją sobie uświadomiłeś. Jedyne co pozostaje to doświadczać tego w niekończącym się przepływie.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Ostatnio zachorowałem. Infekcja zaczęła przejmować kawałek po kawałku mojego organizmu. Powoduje ona problemy z trawieniem, zanik popędu seksualnego, problemy z pamięcią. Leki próbowały ją zatamować, ale nie dawały rady. Ja ciągle jednak pracowałem z The Work. I zrozumiałem, że jeśli choruję, to choruję - i tak być powinno. Nie wiem, dlaczego. Jestem za głupi, by odpowiedzieć, dlaczego ja, dlaczego teraz, dlaczego tak a nie inaczej. Ale nie potrzebowałem tych informacji, aby zaakceptować to, co się dzieje.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;I nagle zaczęły same pojawiać się rozwiązania. Same zapukały do moich drzwi. W postaci czyjejś rady. W postaci programu w telewizji. W postaci artykułu w internecie.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Odkryłem, że jeśli chcesz się czegoś pozbyć, wystarczy pozwolić temu rozkwitnąć. Pozwól zagrać temu rolę swoim życiu. A potem przestanie to być problemem.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Nie wiem, co będzie dalej. Może będę chorował dalej, może nie? Nie wiem też, jakie ma to znaczenie.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Musiałem całkowicie zrezygnować z cukru w mojej diecie, by nie dać temu się rozwijać. O dziwo - nie sprawiło mi to żadnego problemu. Ludzie obok mnie jedzą słodkie rzeczy, mówią jakie są pyszne, a ja jem te rzeczy ich ustami, doświadczam ich rozkoszy i to mi wystarcza. Nie potrzebuję tego cukru, by być szczęśliwszym.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;To było takie proste, osiągalne, logiczne i klarowne. Ludzie mówią mi, że nie daliby rady tak się powstrzymywać, jak ja. Ale ja nie muszę się powstrzymywać! Ja naprawdę nie chcę jeść cukru, bo nie chcę. Gdy upewnię się, że mogę go jeść, bo choroba się cofnęła - sięgnę po niego, bo tak będę chciał. Albo nie będę - tego nie wiem na pewno.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;To magia.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Nie wiem, czy dam radę... w przyszłości. Ale wiem, że daję radę - tu i teraz. Żyję. Patrzę. Piszę i oddycham. To dowody. Cokolwiek się dzieję - daję rady. To nie jest tak, że muszę się sprężać z tego powodu, wysilać. To moje dawanie rady po prostu się dzieje. Nic, absolutnie nic nie mogę zrobić, by nie dawać sobie rady. Cokolwiek się dzieje - daję rady. Ty też. Dostrzeżesz to, gdy wywalisz wszystkie historie pt. "nie daję sobie rady". Przykro mi, nie masz innej opcji. Zawsze dajesz sobie rady. Nawet, jeśli siądziesz na krawężniku i się rozpłaczesz, nawet jeśli powtarzasz w kółko "nie dam sobie rady" - to też sposób, w jaki dajesz sobie radę.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Jak można tego nie dostrzegać?&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Nie umiałbym w najśmielszych snach wykreować niczego wspanialszego, niż to, co się dzieje we Wszechświecie tu i teraz. W Nim jest miejsce na wszystko, co sobie wymyślimy. On jest wszystkim, co sobie wymyślimy. Tworzymy go a On tworzy nas. To cykl, który dzieje się czy nam się to podoba, czy nie. Czy go dostrzegamy czy też nie.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Jesteś Gejem, bo tak zostało wybrane. Jesteś Gejem, by uczyć ludzi akceptacji rzeczywistości. Jesteś ich lekcją zrozumienia. Nie musisz nic robić, by to robić - samym faktem istnienia uczysz. Uczysz ich, a więc siebie, bo wszystko jest Jednością i nie ma "ich" ani "siebie".&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;To takie proste, gdy się nie wierzy własnym myślom. Baw się.&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8922693437604571161-6120905937257531684?l=gay-relations.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://gay-relations.blogspot.com/feeds/6120905937257531684/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://gay-relations.blogspot.com/2009/11/zyjemy-w-najdoskonalszej-wersji.html#comment-form' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8922693437604571161/posts/default/6120905937257531684'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8922693437604571161/posts/default/6120905937257531684'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://gay-relations.blogspot.com/2009/11/zyjemy-w-najdoskonalszej-wersji.html' title='Żyjemy w najdoskonalszej wersji Wszechświata'/><author><name>DreamWalker</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05939557115839409658</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8922693437604571161.post-48223755556774580</id><published>2009-11-25T09:56:00.005+01:00</published><updated>2009-11-25T11:07:14.560+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='nauka'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='historie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='rozwój'/><title type='text'>Kim byś był bez swojej historii? - podważ determinizm i bądź wolny</title><content type='html'>Zapadał gęsty zmrok a niebo zaiskrzyło się tysiącami gwiazd. Położyłem się na chłodnej trawie. Zawszę, gdy patrzę na Drogę Mleczną, czuję się taki mały i jednocześnie absolutnie w ciszy zdumiony ogromem i nieskończonym pięknem gwiazd. Nasza galaktyka ma około 100 miliardów gwiazd...&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;I pomyśleć, że naukowcy odkryli takich galaktyk setki, tysiące. Układają się one w niepojęcie wielkie gromady i włókna, ciągnące się miliardy lat świetlnych. Z tej perspektywy nie jestem nawet atomem, nawet kwarkiem. Jestem czymś tak niepojęcie małym, a jednocześnie czymś, w czym obudziła się boska świadomość istnienia. W tym świecie nic nie znaczę. Jestem kosmicznym pyłkiem, stworzonym z tych samych cząstek, które tworzą wnętrza gwiazd.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;To świat deterministyczny, w którym rządzi prawo przyczyny i skutku. Tu jest grawitacja, tarcie, prędkość i pęd. Cała ta bezduszna mechanika deterministycznego Wszechświata przypomina doskonałą, precyzyjną maszynę, w której zdaję się być tylko małym trybikiem. Trybikiem zdeterminowanym genami, środowiskiem, tym, co zje i wypije. Pewnego dnia przetrę się i moja rola skończy się.&lt;br /&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Lecz gdy zamykam oczy, przenoszę się do innego świata. Do świata, w którym determinizm się kończy, a zaczyna się probabilistyka. Tu przestaję być trybikiem, a zaczynam być Bogiem. Moja świadomość łamie w nim przyczyny i skutki. To ona ustala znaczenia i osądza. Tutaj tworzę i zmieniam to, co chcę, a moje ciało podąża. Podążają za tym moje zachowania, a potem całe uniwersum. To wszechświat w którym tylko ja mam władzę. Tak wielką, że mogę się nawet jej pozbyć i udawać, że nigdy nie była moja. By tworzyć swe dzieła i zapominać, kto był ich autorem.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;W tym moim wszechświecie biegnę po powierzchni księżyca, delikatnie i elegancko odbijając się w zwolnionym tempie od jego powierzchni, wzburzając kłęby kosmicznego pyłu. Biegnę, a błyszczące łzy, delikatnie drgające na moich rzęsach, odrywają się i odpływają w mroczną nicość. To takie piękne, tak krystalicznie wyraźne... Gdyby ktoś zbadał mój mózg na tomografie, okazałoby się, że pracuje on tak, jakbym ... rzeczywiście tego doświadczał. Choć nigdy nie byłem na księżycu, mój mózg uzna to za doświadczenie realne.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Bo mózg nie odróżnia doświadczenia "prawdziwego" od wyobrażonego. Nie odróżnia percepcji od halucynacji. Naukowcy boją się mówić wprost, że tylko umówiłeś się sam ze sobą, co jest teraz prawdziwe a co nie. Boją się, bo nie rozumieją, że jesteśmy Bogiem, który nieustannie tworzy sam siebie i swój świat tu i teraz. Taka teza byłaby zbyt kontrowersyjna, zbyt obrazoburcza.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Spośród milionów obrazów, które potencjalnie (nie)istniały, wyłowiłeś ten, który masz teraz przed sobą - DreamWalkera i jego bloga, jego słowa, jego zdania. Mogłeś teraz podróżować przez sawannę, mogłeś wspinać się na szczyt lodowca, mogłeś nurkować w rafach... Ale jesteś tutaj, bo tak wybrałeś. Bo takiego mnie tworzysz, wraz z tym blogiem.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;b&gt;Tworzysz swój Wszechświat a on tworzy Ciebie.&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;I jest w tym jakiś sens, jakiś głębszy powód, dla którego, choć piszę dla dziesiątek, może setek ludzi i może nawet Cię nie znam, moimi słowami trafiasz właśnie tu i teraz bezpośrednio do swojego umysłu i serca.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;I bylibyśmy absolutnie nieskrępowani, absolutnie wolni, gdyby nie fakt... że również wewnątrz naszych prywatnych wszechświatów, podróżując przez intymne galaktyki naszych myśli, wierzymy w determinizm, czyli przyczynę i skutek.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Wierzymy, że skoro spotkało nas to i tamto, to musimy w związku z tym zrobić tak a nie inaczej. Kurczowo jeszcze trzymamy się przekonania, że skoro nasza przeszłość wygląda tak, to znaczy, że przyszłość rysuje się w takich a nie innych barwach... Bo uwierzyliśmy w przyczynę i skutek...&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Kim byś jednak był bez swojej historii o sobie?&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Pomyśl, pozwól swojej intuicji odpowiedzieć na to pytanie. To nie jest pytanie skierowane do Twojej wiedzy o świecie, do logiki - te zasoby nie potrafią odpowiedzieć na to pytanie, bo wykracza ono poza model rzeczywistości.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Na to pytanie może odpowiedzieć tylko Twoja intuicja.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Kim byś był, gdybyś nigdy nie doświadczył żadnej przykrej historii w swoim życiu?&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Kim byś był, gdybyś nigdy nie miał żadnego chujowego związku?&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Kim byś był, gdybyś nigdy nie zakochał się nieszczęśliwie?&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Kim byś był, gdybyś nigdy nie chorował?&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Kim byś był, gdybyś nie mógł uwierzyć w żadne negatywne przekonanie dot. siebie i innych ludzi?&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Kim byś był, gdybyś nie mógł uwierzyć w to, co ludzie mówią?&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;...&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Powtarzałem te pytania wciąż na nowo w swoim umyśle. Zaczęły się pojawiać dziwne obrazy, dźwięki i uczucia, jakby z innego wymiaru. Byłem tam absolutnie szczęśliwy, miałem całkowicie czysty umysł. Wszystko było takie proste i zrozumiałe. Wszechświat nie miał tam żadnych tajemnic, żadnych kart do odkrycia. Akceptowałem z otwartym sercem wszystko, co przynosił świat - bezwarunkowo i bez żadnego wysiłku uczyłem się dzięki temu.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;To był świat, w którym nie było żadnych tragedii i nieszczęść. Nie było też nic do osiągnięcia. Nie było nikogo, kim chciałbym się stać, bo byłem już każdym i nikim. Siedząc w miejscu cały dzień, podróżowałem.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;b&gt;Wszystko jest ciągle nowe. Odkryj, że nic się nigdy nie powtarza, leczy jedynie my dostrzegamy podobieństwa zamiast różnic między doświadczeniami.&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Zrozumiałem, że nawet, gdy nie ruszysz palcem, podróżujesz bez ustanku. Cały czas strumieniami płynie nowe. Świeże. Piękne i czyste. Nigdy nie było inaczej.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Bez nazywania rzeczy, świat pokazuje nam, że jest jednością. Zawsze nią był. To my, jak maniacy, dzielimy ją wciąż na żywe i martwe, na ładne i brzydkie, na atomy, neutrony, kwarki. Wciąż przyklejamy etykietki, bo pewne rzeczy stają się wtedy użyteczne. Jednak zubożamy w ten sposób Wszechświat. Drzewo jest drzewem i koniec - sądzimy. A ono jest czymś więcej, czymś bardziej, dalej, niż sądzimy. Ale nasze móżdżki nigdy tego nie dostrzegą, bo wierzą same sobie, że jest tak, jak jest.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Gdy ktoś mówi, że "życie jest skomplikowane, trudne", to już mu nie wierzę. Nie jest, to jego wyobrażenie o życiu jest skomplikowane i trudne. "Żyjesz w trudny sposób a to znaczy, że źle to robisz. Zacznij od nowa teraz. Prościej. Łatwiej." - odpowiadam swojemu odbiciu w lustrze. I uśmiecham się sam do siebie.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Udzielam sobie dobrych rad.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Krzysiek był moją największą miłością. Pamiętam, gdy pierwszy raz u niego spałem. Świecił księżyc a przez okno było widać pobliską wieżę ciśnień. Ta wieża ciśnień stała się moim prywatnym symbolem tego, że czułem, że oto zalewa mnie tak potężna miłość, że jestem względem niej mały, jak względem ogromu Wszechświata. Leżeliśmy w łóżku, on nieśmiało chwycił mnie za rękę. Spytał, czy jutro też z nim będę. Czy nie odejdę. I ścisnął moją dłoń mocniej. Dziś jest tysiące kilometrów ode mnie, ale ja nigdzie nie odszedłem. Wciąż jestem. On wciąż jest. Nigdy mnie nie stracił, ja nigdy go nie straciłem.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;b&gt;Nigdy nic nie ubyło, zawsze dostajemy więcej, niż mieliśmy. Za darmo. Bez wysiłku. Cały czas, z każdą sekundą.&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Pytam siebie, gdzie są te wszystkie miłości sprzed lat...? Chciałbym pojechać w świat i ich szukać, chciałbym znów je poczuć. Ale patrzę w swoje serce i widzę, że tam właśnie są. Wszystkie. Nigdy nie oddaliły się nawet o milimetr. Musiałem być skończonym ślepcem, jeśli ich nie widziałem.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Wszechświat zbudowany jest z miłości. Każdy atom, każdy elektron, mgławice i komety. Wszystko. Ty też... DreamWalkerze.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Otwieram oczy i znów patrzę na to megalityczne, rozgwieżdżone niebo, które tak pięknie przecina Droga Mleczna. I widzę, że się do mnie uśmiecha. Jest tak błogo. Wszechświat podąża za nami. Dotrzymuje nam kroku.&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8922693437604571161-48223755556774580?l=gay-relations.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://gay-relations.blogspot.com/feeds/48223755556774580/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://gay-relations.blogspot.com/2009/11/kim-bys-by-bez-swojej-historii-podwaz.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8922693437604571161/posts/default/48223755556774580'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8922693437604571161/posts/default/48223755556774580'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://gay-relations.blogspot.com/2009/11/kim-bys-by-bez-swojej-historii-podwaz.html' title='Kim byś był bez swojej historii? - podważ determinizm i bądź wolny'/><author><name>DreamWalker</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05939557115839409658</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8922693437604571161.post-3009222753876666808</id><published>2009-11-19T09:12:00.004+01:00</published><updated>2009-11-19T10:45:36.198+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='bóg'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='nauka'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='rozwój'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='związek'/><title type='text'>Istniejesz tylko Ty - najwyższy poziom świadomości</title><content type='html'>Wszelcy mistycy - od Wschodu do Zachodu, od zarania dziejów głoszą w swych przesłaniach pewną uniwersalną prawdę. Prawdę, do której nasze deterministycznie myślące umysły nie są w stanie się przyzwyczaić. Aby ją odkryć, najlepiej doświadczyć jej w osobiście.&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Byron Katie, twórczyni magicznie rewolucyjnej &lt;a href="http://gay-relations.blogspot.com/2009/11/prawdopodobnie-najlepszy-sposob-na.html"&gt;metody The Work&lt;/a&gt;, napisała kiedyś pewne zdanie, które uderzyło mnie swoją szczerością i autentycznością: &lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;b&gt;"Sądzisz, że oni myślą, że coś jest z tobą nie tak. Sądzisz, że inni ludzie myślą, że coś jest z Tobą nie tak, ponieważ ty tak uważasz."&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;I tu właśnie odkryła przede mną krainę zwaną projekcją. Czym jest projekcja? To przypisywanie innym swoich cech. Są ludzie, którzy głaszczą kota pogrzebaczem i twierdzą, że "nie są agresywni". A jeśli zobaczą objaw agresji u kogoś ... natychmiast wybuchną agresją, krzycząc "Jesteś agresywny!".&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;b&gt;To właśnie projekcja.&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Jest sobie Mietek. Mietek jest normalnym, niczym niewyróżniającym się Gejem. Poza tym, że ubiera się na różowo i ma syndrom miękkich nadgarstków :) Nie przejmował się tym jednak. Aż do momentu, w którym jego towarzystwo nie zaczęło się z niego nabijać. Najpierw ukradkiem, potem coraz bardziej otwarcie. W końcu ktoś rzucił "ciotą" i stało się. Mietek zaczął się wycofywać. Nie był świadomy, że niezbędnym warunkiem tego, by przezwisko "ciota" go zabolało, jest fakt, że na którymś poziomie... sam tak o sobie myśli. I ocenia to jako złe!&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Te myśli, że coś jest z nim nie tak, Mietek szybko rozwiewał. W głębi duszy jednak obawiał się, że inni będą go pokazywać palcami ze względu na jego odmienność. Ta obawa czasem wypływała na powierzchnię i w sposób niemal niezauważalny dawała się wyczuć. Wtedy też inni z jego otoczenia zbierali się, niczym rekiny, które w wodzie wyczują czyjąś krew. Tak, jak psy, które wyczuwają czyiś strach i atakują.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Obwiniamy ogół społeczeństwa, że jest homofobiczne, że się z nas śmieje lub że zachowuje się wobec nas nietolerancyjnie lub wręcz agresywnie. Teraz, gdy już wiesz, czym jest projekcja, odkryjesz, że przyczyną tego stanu rzeczy jest fakt, że my, Geje, sami o sobie myślimy, że jesteśmy "inni" albo nawet "zboczeni". Przez to podświadomie wycofujemy się z życia społecznego - unikamy rodzinnych imprez, żeby ktoś nie spytał nas, czy "masz już dziewczynę?"; izolujemy się od osób nam bliskich (np. rodziców czy hetero kumpli) - bo przecież jesteśmy "inni" - nie pasujemy, oni nas nie zrozumieją. A Wszechświat, w całej swej nieskończonej mądrości, mówi: Twoje życzenie jest dla mnie rozkazem! I dzieje się...&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;b&gt;Oni dziwnie na nas patrzą...&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;...nie mogą pojąć, dlaczego się oddalamy. Mają swoje podejrzenia, ale nie chcą być zbyt pochopni w osądach. W końcu odkrywają nasz mały sekret i mają w głowie już gotowy schemat: wycofywali się, bo pewnie są zboczeni, nienormalni. I tu trzeba im przyznać rację - gdybyśmy myśleli o sobie, jak o normalnych ludziach, wszystkim dookoła moglibyśmy swobodnie powiedzieć: hej, jestem gejem, a co u Ciebie?&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Ale tak nie robimy!&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Uznaliśmy siebie za odmieńców i sami na własne życzenie się izolujemy. Kilka lat temu robiono badania w Polsce na temat homoseksualizmu. Okazało się, że zaledwie 11% Polaków zna kogoś o odmiennej orientacji (tzn. wie, że zna). Niedawno badania ponowiono - wynik był identyczny. Przez kilka lat nadal jako Geje tkwimy w punkcie. Nie przyznajemy się, kim jesteśmy.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Pomyśl teraz...&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;b&gt;Jak to wygląda z drugiej strony:&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Masz dobrego kumpla Geja. Nagle on - nie wiedzieć czemu - zaczyna Cię unikać. Robi się coraz bardziej skryty, szuka kolejnych wymówek. Widzisz go na ulicy, jak idzie z jakąś dziewczyną za rękę. Gdy Cię dostrzega, udaje, że nic się nie stało... Masz podejrzenia, ale nie wiesz, co zrobić. W końcu go dopadasz i przyciskasz. Okazuje się, że w rzeczywistości jest hetero... Szok! Zachowywał się tak, jakby bycie hetero było złe!&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Tak robimy &lt;b&gt;my&lt;/b&gt;, drodzy Przyjaciele.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Rzeczywistość jest prostsza, niż nam się wydaje. Istnieje bowiem tylko jedna relacja w życiu - Ciebie z Tobą. Gdy mówisz, że heterycy są nietolerancyjni, sam jesteś nietolerancyjny: nie pozwalasz ludziom być nietolerancyjnym! Nie można wyrazić innej opinii, niż o sobie samym, bo wszystko jest projekcją. Nie mamy dostępu do prawdziwej rzeczywistości, póki żyjemy na poziomie umysłu. Bo wtedy mamy dostęp tylko do naszych halucynacji na temat rzeczywistości, czyli do naszego wyobrażenia na temat świata. Inne osoby będą dla Ciebie tylko i wyłącznie tym, co sądzisz na ich temat. I niczym więcej.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;A skąd wiesz, co sądzić na ich temat?&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;To proste - masz niewyczerpalne źródło wiedzy: &lt;b&gt;siebie&lt;/b&gt;. To właśnie Ty sam jesteś inspiracją dla samego siebie do nazywania ludzi "idiotami" albo "mędrcami". Pomyśl - czy mędrzec nazwie kogoś idiotą? Czy idiota potrafi nazwać kogoś mędrcem?&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Nie sądzę.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Gdy ktoś opowiada mi teksty w stylu "ludzie mają już dość XXX" (to klasyczne czytanie w myślach) - to ja wiem, że tu nie chodzi o ludzi, ale o gościa, który to mówi. On przypisuje swoje myśli wszystkim ludziom! A następnie - będąc całkowicie pewnym, że ma rację - doszukuje się dowodów na potwierdzenie, że inni myślą tak samo. I oczywiście znajduje, bo etykietkę "dowód" można przykleić do czego tylko chcesz, jednocześnie łatwo przeoczając to, co przeczy postawionej tezie.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Teraz już wiesz, co zrobić, gdy spotkasz osobę, która opowiada, że "geje to parszywe dziwki, są fałszywi, wszyscy się zdradzają, kurwią na krechę, kłamią, oszukują" etc... i sam jest Gejem! UCIEKAJ! Ten człowiek projektuje własne myśli na innych - wcześniej czy później jego wywód posłuży mu jako usprawiedliwienie jego własnych niecnych uczynków.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;b&gt;Wszechświat to lustro.&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Wszystko jest lustrem, w którym się przeglądasz. Patrzysz na swoją lampkę nocną. Twoja świadomość wchodzi w tzw. splątanie kwantowe z tym przedmiotem, dzięki czemu określasz się względem swojej lampki nocnej... &lt;b&gt;Nie!&lt;/b&gt; Nie względem swojej lampki nocnej! Określasz się względem tego, co myślisz o swojej lampce nocnej! Jeśli przypiszesz jej atrybut "brzydka" - skrzywisz swą twarz w odruchu obrzydzenia. Jeśli uznasz ją za "ładną" - uśmiechniesz się.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Wiesz jednak dobrze, że są bardziej emocjonujące związki, niż ze swoją lampką nocną.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Co myślisz o swoich rodzicach? Jacy oni "są"? Będziesz reagował nie na nich, lecz na swoje wyobrażenie o nich. Tak więc są oni niczym innym, jak zwierciadłem, w którym oglądasz swoje własne myśli. Szybko dostosują się do roli np. "zrzędliwych staruchów", którą Twoja podświadomość im wyznaczy. Tak samo, jak dostosują się do roli "cudownych rodziców". Oni są każdym i nikim zarazem. Pytanie, co chcesz wyłowić z nieskończonej kombinacji zdarzeń zmysłowych, jaką jest Wszechświat.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;b&gt;Istniejesz tylko i wyłącznie Ty i Twoje myśli.&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Tworzysz swoje myśli a one Tworzą Ciebie i Twój prywatny Wszechświat. To Twój jedyny związek, który tworzysz. To nieustanna wymiana informacji pomiędzy rzeczywistością probabilistyczną, w której wszystko jest możliwe (jesteś w tej rzeczywistości, gdy zamkniesz oczy i zaczynasz myśleć o swoich myślach), a rzeczywistością deterministyczną (widzisz ją, gdy otworzysz oczy i rozejrzysz się dookoła).&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Te dwie rzeczywistości nieustannie wymieniają się informacjami. Tylko w tej pierwszej - czyli w świecie swojej wyobraźni - możesz coś zmieniać. Ba! Tam możesz zmieniać wszystko! A wtedy ta druga rzeczywistość podąży.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Pomyśl o swoich exach... Pomyśl o swojej rodzinie... Pomyśl, co o nich myślisz... To Twoje myśli i nic więcej. Czy są prawdziwe? Czy możesz być pewien, że prawdą jest to, co uważasz?&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Summa summarum za swoje myśli odpowiadasz tylko Ty i Ty poznasz ich konsekwencje. Ty bowiem nimi żyjesz, Ty doświadczasz ekstaz, które przynoszą, jak również stresów i depresji, które powodują. Możesz się upierać, że "inni ludzie to chuje" - ale to Ty będziesz żył w świecie pełnym chujów, nie ja.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;b&gt;Każda rada, jaką kiedykolwiek komuś dałeś, była w rzeczywistości dla Ciebie.&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Ta myśl wywróciła moje myślenie do góry nogami. Odkryłem, że piszę tego bloga nie dla kogoś, lecz dla siebie. Gdy czytam, jakie daję w nim rady, to wiem, że są one dla mnie! I rozumiem już, jak to działa - to wszystko też dla mnie jest lustrem, w którym się przeglądam. Prócz tego, że jest to bardzo użyteczne, jest to też cudowne i bardzo, bardzo mistyczne.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Zrozumiałem, że moje posty tutaj, pomimo, że trafiają pod strzechy dziesiątek a może setek ludzi w całym kraju, są tak naprawdę bardzo intymną rozmową mnie ze mną. Że to DreamWalker komunikuje się z DreamWalkerem - by podnieść jakoś swojego myślenia. By odkryć w sobie coś nowego. By odkryć to, że jest Wszechświatem, który tworzy. Snem, który śni. I który nazywa "jawą".&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Najprawdziwsza prawda to fakt, że wszystko jest nieprawdą. Największą nieprawdą jest to, że prawda istnieje.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;DreamWalker to rozumie. On wie, to on to pisze, nie ja. Gdy siada do posta, nie ma nawet planu, lecz jedynie mgliste pojęcie, o czym chce napisać. Wraz z każdym słowem, robi się coraz jaśniej i coraz lepiej wie, co chce przekazać.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;To czysty flow.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;DreamWalker nie planował tego, co tutaj napisze. To efekt impulsu. Nie wie, czemu pisze o sobie w trzeciej osobie. Ale rozumie tych wszystkich artystów schizofreników, którzy w manii tworzyli swoje obrazy, wiersze czy muzykę. COŚ ich przejęło, COŚ kazało im to robić. Przepływ, pełna koherencja, na falach której Wszechświat mówi, co robić. Poziom, na którym nie żyjesz, lecz jesteś żyty.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Nie podejmujesz decyzji - to one podejmują Ciebie.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Poziom, na którym Wszechświat prowadzi Cię i wiesz, że wszystko jest okej. Że możesz mu zaufać, bo nie musisz się niczego już obawiać. On wie, co robi. On lepiej wie, co dla Ciebie najlepsze. Bo on jest czymś więcej niż tym, co o nim sądzisz. Znacznie więcej, niż kiedykolwiek ktokolwiek z nas mógłby przypuszczać.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;DreamWalker mówi: do napisania!&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8922693437604571161-3009222753876666808?l=gay-relations.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://gay-relations.blogspot.com/feeds/3009222753876666808/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://gay-relations.blogspot.com/2009/11/istniejesz-tylko-ty-najwyzszy-poziom.html#comment-form' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8922693437604571161/posts/default/3009222753876666808'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8922693437604571161/posts/default/3009222753876666808'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://gay-relations.blogspot.com/2009/11/istniejesz-tylko-ty-najwyzszy-poziom.html' title='Istniejesz tylko Ty - najwyższy poziom świadomości'/><author><name>DreamWalker</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05939557115839409658</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8922693437604571161.post-2528782944318641849</id><published>2009-11-15T17:33:00.011+01:00</published><updated>2009-11-16T00:29:01.224+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='zdrowie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='rozwój'/><title type='text'>HIV vs. potęga naszych układów immunologicznych</title><content type='html'>Lekarz zauważył w Tęgomirze jakieś zmiany. Coś zmieniło się w jego zachowaniu, ale nie umiał powiedzieć co. To było coś bardzo subtelnego. Pobrał mu krew i oddał do badania. Wkrótce wiedział już, co jest grane. Tęgomir był zainfekowany wirusem HIV. Nie był tego świadomy a wirus nie zdążył jeszcze rozwinąć skrzydeł.&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Wirus dostał się do krwiobiegu Tęgomira i zaczął panoszyć się po całym jego organizmie. Bezszelestnie i niezauważalnie wnikał a tkanki, w tym również w układ nerwowy, zmieniając jego działanie. A co za tym idzie - również zachowanie Tęgomira.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Tęgomir sam zauważył, że od kilku miesięcy inaczej patrzył na rzeczywistość. Nie wiedział, że zmiana jego perspektywy ma związek z odbywającą się inwazją wirusa. Tak, jak nie wiedział, że nauka zajmująca się powiązaniami między psychiką, układem nerwowym i odpornościowym zwie się psychoneuroimmunolgią. I to ta nauka właśnie będzie starała się odpowiedzieć na pytania, jak infekcja wirusem może zmieniać ludzką psychikę,&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Z punktu widzenia psychoneuroimmunologii, wirus HIV jest niczym innym, jak negatywną sugestią, którą ktoś przyjął do swojego umysłu i pozwolił jej żyć. Wszyscy wiemy, jaką moc nadają ludzie słowom - gdy ktoś potrafi zabić się, bo usłyszał to, co usłyszał. Albo rozchorować się, bo przyjął pewną wersję rzeczywistości za prawdziwszą, niż inną.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Powstaje więc szereg interesujących pytań: Jaką sugestią jest wirus HIV? Jakie przekonania instaluje on w głowie? I co najważniejsze - jakie konsekwencje miałoby wyrzucenie tego przekonania lub zestawu przekonań ze swojej głowy?&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Nasze myśli i emocje, które za nimi podążają, to nic innego jak reakcje fizjologiczne organizmu - w tym również układu odpornościowego. Nie bez powodu wystarczy nam 5 minut stresu, by z wszelkich błon śluzowych naszego ciała zaczęły znikać limfocyty (komórki odpornościowe), otwierając nam drogę do rożnych zakażeń.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;A skoro tak, to każda zmiana chemii (czym również jest infekcja) powoduje zmiany psychiczne u pacjenta. A psychika przecież jest jak plastelina - możemy ją dowolnie odkształcać i formować, mając oczywiście odpowiednie narzędzia. A ona z kolei wpłynie na procesy chemiczne dziejące się w ciele. Mamy tu więc do czynienia z pętlą sprzężenia zwrotnego.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Kiedyś przeprowadzono kontrowersyjny eksperyment. Części ludziom leżącym na oddziale onkologii powiedziano, że będą poddawani chemioterapii. Będzie się to wiązać z utratą włosów, wymiotami i fatalnym samopoczuciem. I faktycznie - znaczna część pacjentów natychmiast zaczęła tracić włosy, wszyscy czuli się bardzo źle i wymiotowali... do momentu, w którym okazało się, że podawano im substancje całkowicie obojętne dla organizmu - wstrzykiwano wodę destylowaną i podawano wapno w tabletkach.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Nazwano to efektem nocebo - a więc przeciwieństwem efektu placebo.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Teraz pomyśl - ich własne oczekiwania sprawiły, że zaczęły wypadać im włosy!!! Niech to da Ci do dowód tego, jak potężny potrafi być nasz organizm i jak potężnie może działać sugestia wyrażona przez autorytet w białym fartuchu.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Wróćmy teraz do naszych dywagacji na temat wirusa HIV - zdajesz sobie sprawę, jak wiele legend krąży o nim w społeczeństwie. Jesteśmy przekonani, że HIV jest wirusem skrajnie niebezpiecznym, nieuleczalnym i powodującym AIDS - zespół nabytego braku odporności. Przekonania te wspierają nas w pewnego rodzaju społecznej panice a ich źródłem są... medyczne autorytety w białych fartuchach!&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Teraz rodzi się w mojej głowie pytanie - na ile destruktywne działanie wirusa HIV bierze się z jego faktycznych właściwości biologicznych a na ile z gigantycznego efektu nocebo, który instalują nam media i lekarze?&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Przeprowadzono eksperyment, w którym informowano ludzi, że są nosicielami wirusa HIV - pomimo, że w rzeczywistości byli zdrowi, jak ryby! Ogłaszano im wynik oczywiście w specjalny sposób - pan w białym kitlu wyciągał kartkę z wynikami specjalistycznych analiz medycznych i oświadczał - niczym wyrok - diagnozę. Ludzie przeżywali szok. Następnie badano ich krew, by zobaczyć, jak zareagował na to ich układ immunologiczny.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Co się okazało?&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;To było chyba jasne - ich układ immunologiczny sypał się kompletnie. Ilość limfocytów drastycznie spadła a cały system rozregulowywał się natychmiast. Oczywiście zaraz po tym wyprowadzano ludzi z błędu a ich stan wracał do normy. Pytanie, co by było, gdyby nikt ich z błędu nie wyprowadził? Czy Ty też masz wrażenie, że wcześniej czy później mieliby pełnoobjawowy AIDS - pomimo braku wirusa w organizmie?&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;97% diagnoz terminalnych (oznaczających dla pacjenta kaplicę) się sprawdza. Na ile zawdzięczamy to zdolnościom przewidywania lekarzy a na ile jest to fatalna w skutkach sugestia posthipnotyczna? Ilu z tych pacjentów by przeżyło, gdyby nie wiedzieli, że mają umrzeć, i zachowali spokój?&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Od jakiegoś czasu wiadomo, że każda infekcja - czy to bakteryjna czy wirusowa albo jeszcze inna - ma swoje reperkusje w odbiorze świata przez pacjenta. Najlepiej opisana jest chyba toksoplazmoza. Wiemy, że ludzie nią zarażeni, nie mają żadnych specjalnych objawów ze strony organizmu... lecz powodują statystycznie więcej wypadków samochodowych! Dlaczego? Bo pierwotniak wywołujący toksoplazmozę upośledza zdolność odczuwania lęku! Ludzie nim zarażeni po prostu mniej boją się i tym samym bardziej zdolni są do brawury.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Skoro infekcje powodują zmiany w psychice i jest to pętla sprzężenia zwrotnego, to może zmiany w psychice potrafią wyleczyć pacjenta...? Może więc wszelkie infekcje należy leczyć dokonując zmian w sposobie myślenia...?&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Steve Andreas, jeden z najznamienitszych twórców programowania neurolingwistycznego (NLP), opisuje przypadek wyleczenia pacjenta z wirusem HIV. Za pomocą techniki tzw. mapowania submodalności (techniki rozwiniętej przez Richarda Bandlera) zaprogramował umysł mężczyzny tak, by myślał o wirusie HIV dokładnie w taki sam sposób, jak myśli o... wirusie grypy. Jak wiemy - oba te wirusy są podobne strukturalnie do siebie a nawet dają podobne objawy w początkowej fazie. Facet poczuł się znacznie lepiej, wstąpiły w niego życiowe siły a po kilku miesiącach poszedł się zbadać. Okazało się, że wynik był negatywny! Wirus wyparował.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Naukowcy ponownie pobrali mu krew do badania. Odkryli, że facet wytworzył w sobie jakiś nowy typ ciałek odpornościowych. Uznali, że jest to rodzaj mutacji i nie interesowali się tym dalej. Opis tego eksperymentu znajduje się w książce "Serce umysłu" Steve Andreasa (raczej jej nie dostaniesz w księgarni - to bardzo stara książka).&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Wynika z tego, że nasz cudowny układ odpornościowy jedyne czego potrzebuje, to wiary w to, że może dać sobie rady z danym drobnoustrojem. Wiary, a więc umysłowego przyzwolenia - tak, walcz, bo Ci się uda.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Robert Dilts w swojej Encyklopedii NLP opisuje więcej sposobów interakcji z wirusem. Ten wybitny badacz ludzkiego umysłu twierdzi, że sama obecność wirusa HIV nie ma aż tak wielkiego znaczenia, jak elastyczność naszych układów odpornościowych. Wiemy, że wirus HIV niszczy limfocyty typu T - odpowiadające za naszą odporność na wiele różnych chorób. Dlaczego jednak organizm nie miałby produkować więcej limfocytów typu T tak, by wystarczało zarówno jemu samemu, jak i wirusowi? (przynajmniej do momentu, w którym nie nauczymy się go zwalczać).&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Aby dowiedzieć się więcej na ten temat, przyjrzyjmy się kolejnemu zdumiewającemu eksperymentowi. Grupce przedszkolaków pobrano krew i zmierzono im ilość limfocytów. Następnie dzieci obejrzały specjalne przedstawienie o niezbyt skomplikowanej fabule - policjant, który reprezentował ciałka odpornościowe, łapał złodzieja i wsadzał go za kratki. Złodziej był reprezentantem zarazków. Potem dzieci znów poddano badaniu krwi. Okazało się, że poziom limfocytów wzrósł o kilkadziesiąt procent!&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Czy to więc wirus HIV jest tak potężny? Czy może my wątpimy w inteligencję, elastyczność i moc naszych układów odpornościowych?&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Ludwik Pasteur na łożu śmierci powiedział ważne i niestety zapomniane słowa - że drobnoustrój nie ma żadnego znaczenia. Znaczenie ma to, czy trafi on na podatny grunt. Bo dopiero wtedy może się mnożyć... lub nie!&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Zastanawiam się teraz, jaki układ immunologiczny tworzą ludzie, którzy żyją w wiecznym strachu przed chorobami. Czy ten strach sprawia, że są bardziej odporni? A może właśnie odwrotnie?&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Jakie konsekwencje niosą ze sobą przekonania dot. wirusa HIV...? Że jest nieuleczany, niebezpieczny, sprytny etc. Czy wiara w to wszystko wzmacnia pacjenta czy go raczej osłabia?&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Kim byliby ludzie zarażeni wirusem HIV, gdyby nie mogli uwierzyć, że muszą przez niego cierpieć? Kim byliby, gdyby nie mieli żadnych fatalnych przekonań na jego temat? Gdyby mieli silne przekonanie, że dają sobie z nim radę i wcześniej czy później go pokonają...?&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Moja hipoteza jest następująca: człowiek, który całkowicie wyczyścił się ze wszelkich negatywnych historii (np. za pomocą &lt;a href="http://gay-relations.blogspot.com/2009/11/prawdopodobnie-najlepszy-sposob-na.html"&gt;pytań The Work&lt;/a&gt; lub innych technologii zmiany osobistej) i który zainstaluje sobie odpowiednie, budujące i wyzwalające metafory swojego układu odpornościowego, które będą go wzmacniać i uelastyczniać - oprze się każdej chorobie.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Wiemy, że każde stresujące czy traumatyczne przeżycie zostawia ślad w mózgu - a konkretnie w mózgu limbicznym odpowiedzialnym za emocje oraz zarządzanie funkcjami naszego ciała. Ślady te - zwane śladami pamięciowymi - są widoczne na tomografie komputerowym. Zapętlone nagromadzenie takich śladów daje ciekawy efekt - dany obszar mózgu jest cały czas silnie pobudzony elektrycznie.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Dilts nazwał to wirusem umysłu lub impasem. Na poziomie psychicznym objawia się to złym nastrojem, lękiem, złością etc. i mętlikiem w głowie. Zmiany na poziomie fizycznym obejmują cały wachlarz objawów i schorzeń. W zależności od umiejscowienia impasu w mózgu, może on powodować najróżniejsze choroby. Dowiedziono, że właściwie w patogenezie wszelkich chorób czynnikiem powodującym jej rozwój jest w jakimś stopniu stres:&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;ul&gt;&lt;li&gt;osłabia układ immunologiczny - pozwalając wnikać drobnoustrojom i mnożyć się im,&lt;/li&gt;&lt;li&gt;powoduje tzw. choroby czynnościowe - np. alergie, złą perystaltykę jelit etc.&lt;/li&gt;&lt;li&gt;a nawet choroby organiczne - np. wrzody żołądka czy nowotwory.&lt;/li&gt;&lt;/ul&gt;&lt;div&gt;Co by było, gdyby ten stres wywalić całkowicie? Dobre pytanie, nie sądzisz?&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Każdy stres to historia - a każdą historię można zmienić, pracując nad nią za pomocą odpowiednich narzędzi mentalnych. Podobnie, jak każda choroba - to też historie, które masz wdrukowane nawet nie tylko na poziomie układu nerwowego, ale też na poziomie układu immunologicznego (tzw. pamięć immunologiczna) czy na poziomie całego ciała (gdy doświadczysz danej choroby - masz kinestetyczne doświadczenie, które się z nią wiąże - to wzorzec całkowicie niedostępny dla tych, którzy danej choroby nie mieli).&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Co by było, gdyby te historie usunąć?&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Myślę, że nie tyle sam wirus HIV jest niebezpieczny, co wszystkie historie, które krążą o nim. Niektórzy nosiciele HIV'a czują się znakomicie i nie mają żadnych objawów przez wiele lat. Jak to możliwe??? Kto wie, jaki procent ludzi zaraża się i dochodzi u nich do tzw. spontanicznej remisji - i nawet o tym nie wie.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Jestem pewien, że nasz układ immunologiczny wcześniej czy później poradzi sobie z każdym, nawet "nieuleczalnym" syfem. Niestety osłabiamy go wierząc w historie, które są źródłem stresu, lęku i napięcia - pozwalając jednocześnie na rozmnażanie się patogenów i rozregulowując swój organizm.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;A przecież nie trzeba być specjalistą, żeby wiedzieć, że nasze ciała i umysły są miliardy razy bardziej inteligentne i potężne niż jakiś tam mikrob.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Każdy z nas ma jakieś przekonania na temat swojego zdrowia, każdy z nas ocenia swoje szanse w walce z różnymi dolegliwościami i to - jak się okazuje - właśnie te przekonania grają kluczową rolę w procesie zdrowienia.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Może warto przyjrzeć się im bliżej i sprawdzić, na ile są prawdziwe? Może warto je zweryfikować? Może warto podważysz niektóre z nich?&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Na koniec proponuję małe ćwiczenie, które wzmocni Twój układ odpornościowy. Dokończ następujące zdanie:&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;b&gt;"Mój układ immunologiczny jest jak... więc..."&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Mój układ immunologiczny jest jak armia Stanów Zjednoczonych, więc jest nowoczesny, potężny i ekstremalnie szybki.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Mój układ immunologiczny jest jak najnowszy antywirus, więc chroni mnie dobrze przed każdym typem infekcji.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Mój układ immunologiczny jest jak mój dobry przyjaciel, więc mogę na nim polegać w każdej sytuacji i wiem, że mi pomaga.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Itd.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Szukaj ciekawych, nowatorskich i obrazowych metafor, które odkryją przed Tobą nowe możliwości. Pozwól też poczuć sobie w ciele te porównania, które wymyślisz.&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8922693437604571161-2528782944318641849?l=gay-relations.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://gay-relations.blogspot.com/feeds/2528782944318641849/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://gay-relations.blogspot.com/2009/11/hiv-vs-potega-naszych-ukadow.html#comment-form' title='Komentarze (17)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8922693437604571161/posts/default/2528782944318641849'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8922693437604571161/posts/default/2528782944318641849'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://gay-relations.blogspot.com/2009/11/hiv-vs-potega-naszych-ukadow.html' title='HIV vs. potęga naszych układów immunologicznych'/><author><name>DreamWalker</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05939557115839409658</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>17</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8922693437604571161.post-8267716118296092481</id><published>2009-11-13T10:36:00.005+01:00</published><updated>2009-11-13T13:04:18.105+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='zakochanie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='zranienie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='nauka'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='inteligencja emocjonalna'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='serce'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='historie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='rozwój'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='koherencja'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='związek'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='szczęście'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='miłość'/><title type='text'>Mentalna rewolucja - prawdopodobnie najlepszy sposób na wszelkie cierpienia</title><content type='html'>Tak, jak obiecałem w poprzednim poście - przedstawiam prawdopodobnie najlepszą metodę na usuwanie stresów, osiąganie celów i wewnętrzne wyzwalanie się od wszelakiej maści cierpień. Metoda ta robi aktualnie ogromną furorę w świecie rozwoju osobistego, po tym, jak jej autorka - Byron Katie - została zaproszona do słynnego The Oprah Winfrey Show. I wierz mi - nie jest to tylko tymczasowa moda. Metoda ta opiera się na głębokich i naprawdę mocnych założeniach, które warto poznać.&lt;br /&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;b&gt;Rzeczywistość zawsze jest lepsza niż nasza opinia o niej.&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Mówi się, że strach ma wielkie oczy. Przypomnij sobie, ile razy bałeś się czegoś lub martwiłeś się o coś, co się nie wydarzyło. Badania pokazują, że 75% naszych zmartwień nigdy się nie sprawdza. A te, które się sprawdzają, zazwyczaj okazały się wyogromlone, gdyż stosunkowo łatwo poradziliśmy sobie z problemem. Zaledwie 1-2% wydarzeń okazuje się tak tragicznych, jak się spodziewaliśmy w najgorszych koszmarach (ale i tak potem dajemy radę). Oznacza to, że 98-99% zmartwień jest niemal kompletnie niepotrzebnych.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;b&gt;Problem zawsze polega na tym, że wierzymy w jakąś stresującą, nieprawdziwą myśl.&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Nasz wielki i zapomniany nieco rodak - Alfred Korzybski - twórca semantyki ogólnej, zauważył kiedyś, że "mapa nie jest terenem". Ta metafora sugeruje nam, użytkownikom własnych umysłów, że to, co myślimy o świecie nie jest samym światem. Problemem psychologicznym zawsze jest więc dawanie wiary w stresującą myśl, która tylko i wyłącznie jest ubogą reprezentacją świata zewnętrznego. Wygląda to tak, że patrzysz na mapę i widzisz tam ogromną, porywistą i szeroką rzekę i myślisz sobie: nie dam rady jej przekroczyć. I nawet nie zaczynasz podróży. Gdybyś zaczął, okazałoby się, że w rzeczywistości rzeka jest mniejsza i od 3 lat istnieje tam solidny most, po którym można suchą stopą przejść na drugą stronę - most, którego Twoja mapa nie uwzględniała, bo zaktualizowałeś ją ostatni raz 10 lat temu albo - co gorsza - ktoś Ci ją zaktualizował, kto nawet tam nie był, lecz tylko słyszał... Masz opinię o Amerykanach, Szkotach, Niemcach, Francuzach... i być może nie byłeś nawet w ich krajach...!&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;b&gt;Myśli nie są rzeczywistością.&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Po raz kolejny - mylimy nasze myśli na temat rzeczywistości z samą rzeczywistością, ślepo im wierząc. Myśli nie mogą być prawdziwe i koniec kropka. Są mocno przefiltrowaną informacją na jego temat. Myśli zawsze usuwają coś, generalizują i zniekształcają. A świat ma to w dupie i po prostu jest w pełnej okazałości, której być może nigdy nie ogarniemy. Widzimy tylko to, w to umiemy uwierzyć. Pamiętasz z lekcji historii, jak hiszpańscy konkwistadorzy przybyli do Ameryki? Wyobraź sobie, że wielu Indian w ogóle nie widziało ich statków, dopóki na samym brzegu nie wysiedli z nich Hiszpanie - a lampili się na horyzont oceanu całe życie. Dlaczego ich nie dostrzegli? Proste - ich mózgi (a więc i oczy) nie przewidywały czegoś takiego, jak nadpływające statki.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Okej, bierzmy się do roboty. Twoja głęboka i fascynująca zmiana osobista nie może już dłużej czekać. W trakcie sesji możesz zmienić wszystko to, czego tak bardzo pragniesz. Możesz rozwiązać swoje najgłębsze konflikty, utorować sobie drogę do realizacji największych marzeń i uczynić z siebie wersję jeszcze lepszą, niż najlepsza, jaką w tej chwili jesteś. Traktuj to na luzie, baw się tym i pamiętaj - bez względu na to, w jakie krzywdzące brednie wierzył Twój mózg - wszystko jest wyuczone i wszystkiego możesz się oduczyć. To Twój układ nerwowy - czyli najbardziej złożony i fascynujący system, jaki kiedykolwiek odkryliśmy w kosmosie. Absolutnie elastyczny i cudownie przebogaty. W swoim DNA masz zapisane całe dziedzictwo wszelkich organizmów, które żyły przed nami - ich doświadczenia i mądrość. A Twój umysł, jako niesamowita kwantowa i samoświadoma cybernetyczna maszyna, jest w stanie tworzyć galaktyki i niszczyć lipne wszechświaty - bo jesteś kimś więcej, niż kiedykolwiek Ci się wydawało w najśmielszych snach.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Baw się i do dzieła!&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;***&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;b&gt;ETAP 1: Wydobywanie historii.&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Zaopatrz się w kartkę i długopis. Usiądź wygodnie i odpręż się. Weź kilka głębokich wdechów i przejdź w stan &lt;a href="http://gay-relations.blogspot.com/2009/09/koherencja-serca-klucz-do-szczescia.html"&gt;koherencji serca&lt;/a&gt;. Jeśli jeszcze nie opanowałeś tej sztuki - masz teraz ogromną okazję, by to uczynić. Koherencja to synonim szczęścia, przepływu i wewnętrznego bogactwa, więc gra jest warta świeczki.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Będąc w stanie koherencji, spytaj swojego serca, czego naprawdę pragnie. Poproś je, by stworzyło Ci w głowie bogate, złożone i wielopoziomowe obrazy Twojego najcudowniejszego, szczęśliwego życia. Zobacz siebie, jak żyjesz pełnią życia, w różnych kontekstach - w pracy, w domu, rodzinie, wśród bliskich Ci osób. Na razie - to ważne! - nie pozwól wtrącać się swojemu umysłowi - może on zgłaszać obiekcie, stwierdzić "nie, to niemożliwe, byś to miał", "nie nadaję się" etc. Japa w kosz! Teraz jest czas dla serca. To ono ma Ci podpowiedzieć, jakie są Twoje najbardziej skrywane pragnienia - te tłamszone latami, spychane. Wyzwól je. Są w Tobie od zawsze.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Spytaj serca, jak cudownie możesz żyć.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Spytaj je, jaki zawód jest dla Ciebie. Spytaj, jakimi ludźmi chce, byś był otoczony. Pozwól swojemu sercu przemówić. Poczuj jego ciepło i pozwól mu działać. Niech nakreśli Ci panoramiczną, głęboką wizję Twojego cudownego, bogatego, szczęśliwego życia. Życia, jakie zawsze pragnąłeś... w głębi serca.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Daj sobie tyle czasu, ile będziesz potrzebował. To nie wyścigi. Puść w tle muzykę, która doda Ci wiary i podniesie na duchu. Czy to nie cudowne? Czujesz to już w pełni? Czujesz, jak każda komórka Twojego ciała krzyczy: Tak, to jest to, co chcę robić! To jest to, czym chcę żyć!&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Masz to? Super.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Naciesz się tą wizją.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;A teraz... Zadaj sobie ważne pytanie:&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;b&gt;"Co mnie jeszcze powstrzymuje przed osiągnięciem tego wszystkiego?"&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Zwróć uwagę na wszystko, co przeszkadza Ci być w stanie koherencji serca!&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Po pierwsze - emocje. Jakie emocje powstrzymują Cię przed osiągnięciem tego cudownego życia? Każda emocja to jakaś historia, która żyje w Twoim umyśle i ciele. Jeśli się boisz - spytaj siebie: czego się boję? Podobnie, jeśli się czegoś wstydzisz, masz poczucie winy, złość etc. Spisz wszelkie historie, które uda Ci się zwerbalizować. Jeśli czujesz coś, co Cię powstrzymuje, ale nie umiesz tego nazwać ani nic o tym powiedzieć - opisz samo doznanie - gdzie jest w ciele? Co może oznaczać? Na ile jest intensywne? Itd.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Po drugie - jakie obiekcje przedstawia Twój umysł? Jakie dialogi wewnętrzne masz, gdy widzisz tę wspaniałą wizję, którą wykreowało Twoje serce? Czy są wspierające? Jeśli tak - to ok. Zostaw je. Jeśli jednak są demobilizujące - spisuj je. To one wyrzucają Cię ze stanu koherencji. Każda wątpliwość z umysłu to kolejna historia, którą warto przerobić i wyrzucić, by nie przeszkadzała Ci kierować się w Twoim życiu sercem.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Po trzecie - obrazy. Czy masz jakieś obrazy lub filmy, które zagrażają wykreowanej przez Twoje serce wizji? Może do tej wizji wkradło się coś, czego tam nie chcesz? Coś, co sprawia, że nie jesteś w pełni koherentny, widząc to tam. Spytaj swojego umysłu, co to znaczy i skąd się to wzięło. Jeśli w Twojej cudownej wizji pojawiło się cokolwiek, co Ci się nie podoba (jakby mimowolnie) - to kolejna historia do przerobienia. Pozwól swojemu umysłowi powiedzieć, dlaczego ją tam dodał i co mu kazało to zrobić. Otrzymaną odpowiedź spisz - będziemy nad nią pracować.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Po tym etapie powinieneś mieć konkretną listą zawierającą wszystkie Twoje historie umysłowe, które powstrzymują Cię przed osiągnięciem wizji wykreowanej przez Twoje serce czy też życiem tą wizją. Będziemy je rozbrajać za pomocą wnikliwych pytań.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;b&gt;ETAP 2: Podważanie historii.&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Każdej historii, która powstrzymuje Cię przed życiem, jakiego pragniesz, będziesz zadawał pytania i spisywał odpowiedzi. Nie walczysz z żadną historią! Historia sama odejdzie, kiedy będzie jej pora. Póki co - po prostu zbierasz odpowiednie informacje i tyle. Gdy zadasz historii odpowiednie pytanie, poczujesz, jak sama znika i Twoje życie robi się piękniejsze. Nic nie musisz robić, nie musisz się o nic starać. Po prostu zadajesz pytania i odpowiadasz na nie.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Wersja podstawowa obejmuje 4 pytania:&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;1. Czy to prawda?&lt;/div&gt;&lt;div&gt;2. Czy mogę być pewien, że to prawda?&lt;/div&gt;&lt;div&gt;3. Czy ta myśl/ historia jest korzystna dla mojego życia?&lt;/div&gt;&lt;div&gt;4. Kim bym był, gdybym nie mógł uwierzyć w tę myśl/ historię?&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Często wystarczą te 4 pytania, aby dana historia poddała się i odeszła. Sprawdź sam, jakie to proste! 70% moich lipnych historyjek wyłożyło się na 2 pierwszych pytaniach (wydają się podobne, ale niech Cię to nie zmyli!). Po prostu okazało się, że zwyczajnie nie mogę być pewien tego, w co wierzyłem. I zachciało mi się śmiać, że kiedykolwiek byłem pewien, że te shity to prawda.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;W trakcie zadawania pytań, mogą wychodzić kolejne historie! Ba! Nawet będą, bo wszystkie historie są ze sobą połączone - Tobą! Możesz trafić na całą galaktykę myśli, konstelacje lipnych opowieści, które możesz chcieć wyrzucić, bo wszystkie wzajemnie się wspierają. Np.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;"Ryszard mnie skrzywdził" - ta historia zawiera generalnie założenie, że "ludzie mogą mnie skrzywdzić", że "krzywda istn
