Nie będę ukrywał, że jeśli poważnie myślisz o tzw. rozwoju osobistym, czyli rozwjianiu swoich kompetencji myślenia, podejmowania decyzji, robienia lepszych związków, zarabiania większej kasy czy w ogóle robienia lepszego życia - w którymś momencie będziesz musiał odrzucić to, czego naucza Kościół Katolicki. Po prostu jego wersja świata jest zbyt ograniczona, niespójna i - powiem więcej - generująca fatalne stany emocjonalne, by przeskoczyć pewne poprzeczki.
To, co naprawdę szkoda odrzucać, to Bóg.
Nie mówię jednak o koncepcji Boga, którą tworzy KK. To dwie różne rzeczy. Tamta konceptcja jest po prostu nie daje efektów. Człowiek modli się o coś i tak zazwyczaj gówno z tego jest. Widać nie o to chodzi.
Z racji budowy naszych układów nerwowych - nigdy nie poznamy prawdziwego Boga, bowiem zawsze będziemy widzieć tylko mały Jego wycinek (ten proces nazywa się usunięciem i zachodzi cały czas - np. teraz nie jesteś świadomy tego, jakie doznania płyną z Twojej lewej stopy... oczywiście do momentu, w którym o tym nie wspomniałem :), a informacje, które zbierzemy, uprościmy i zniekształcimy. Są to procesy umysłowe, które zachodzą zawsze i wszędzie, więc ich nie unikniemy.
Dlatego jednynym sposobem poznania Boga jest stworzenie jego użytecznej (czyt. wspierającej, generatywnej) koncepcji. Koncepcji, która zamiast nas osłabiać, będzie nas wzmacniać.
Aby ją skrystalizować, przekopałem mądre tomy, spasłe księgi filozoficzne i systemy wierzeń. Wyłowiłem kilka świetnych parełek, z których, niczym z mozaiki, wyłania się przepiękny, trójwymiarowy, barwny obraz Boga. Oto Bóg, w którego warto wierzyć. Przygotuj się na coś, co może lekko wstrząsnąć posadami tego, w co do tej pory wierzyłeś. Odłóż na chwilę na bok swoje dotychczasowe poglądy, przekonania nt. Boga, religii i tym podobnych rzeczy. Otwórz swój umysł maksymalnie, byś w pełni skorzystał z tego niezwykłego konceptu. I baw się przy tym.
"Bóg jest wszystkim, co istnieje, i nie ma nic, co by Nim nie było"
Czy to stwierdzenie nie jest po prostu doskonałe? Bóg chrześcijański to śmieszny koleś na chmurce w porównaniu z tym własnie Bogiem. Jest on wszystkim - mną, Tobą, powietrzem, internetem, słowami, elektronami, chmurami, kupą na pastwisku, kanapką z serem, hemoroidami i piramidami. Znaczy, że nie jest tylko miłością - jak głoszą Katolicy. Jest też nienawiścią, smrodem i ubóstwem. Jest wszystkim po prostu. Nie ma nic przeciwko Gejom - bo sam nimi jest (tak, jak jest też heterykami). Wszelkie podziały są sztuczne, są iluzją stworzoną przez umysł (etykietki naklejane przez nas na powtarzajace się wzorce doświadczeń), co nauka pewnie "odkryje" w przeciągu jakiś 10 lat - na oko (wersja optymistyczna). Trzymajmy kciuki za naukowców.
W związku z powyższym założeniem - nie można nie doświadczać Boga, bo...
"Bóg mówi do każdego człowieka za pośrednictwem doświadczeń."
Wszystko, czego w życiu doświadczyłeś, jest przekazem Boga. Nie jest on na tyle prymitywny i ograniczony, by zrzucać na Ziemię ksiązki zapisane Jego słowami. Wie, że ludzie natychmiast zaczęliby je zniekształcać tak, jak to zresztą zrobili z Biblią. Tę bajkę już znamy. Inteligentny Bóg nie posługuje się słowami.
Czasem być może myślisz, dlaczego Twoje życie układa się tak, jak się układa. Oprócz tego, że masz wolną wolę, zdarza się coś "na zewnątrz" - co "kieruje" Twoim losem. To właśnie On. Trafia do Ciebie za pośrednictwem Twoich oczu, uszu i wszystkich innych narządów zmysłów. Nawet w tej chwili, za pośrednictwem tego bloga. To nie przypadek, że czytasz te słowa. Bóg uznał, że jesteś na nie gotowy.
"Twoja wola jest wolą Boga - i odwrotnie. Spełnia się wszystko, o czym marzysz."
Oj, ciężki orzech do zgryzienia, prawda? Już widzę Twoją minę, która mówi: "To nieprawda". Prawda, tylko nie wiesz, jak to działa. Więc pozwól mi wyjaśnić. Bóg spełnia każde życzenie każdego człowieka. Problem nie w tym, że "to się nie dzieje" - tylko w tym, że zarówno Ty, jak i 6 miliardów ludzi na świecie, mamy ciągle sprzeczne życzenia. Ciągle zmieniamy zdanie, wielu ludzi kompletnie nie wie, czego chce. Spytaj siebie - wiesz, czego chcesz? Wiesz, co chcesz zrobić tu, na Ziemi? Więc się kurwa nie dziw, że się nie spełnia. Bo co się ma spełnić?
Zauważ, że jeśli ktoś naprawdę wie, czego chce, i jest w tym spójny (tzn. jest pewien, że to jest to, co by chciał) - najczęściej mu się udaje. Nie od razu i nie wszystko - bo dopiero byłby cyrk. Pomyślałbyś o czymś niemiłym i bum - już się stało. Czas. Po to jest czas. Bóg go stworzył, by te bardziej poważne i wielkie cele mogły nadejść dostojnie i powoli - abyś miał nad wszystkim kontrolę.
Pamiętasz pierwsze założenie? Bóg jest wszystkim. Czyli również...
"Ty jesteś Bogiem."
Wow! Dobre, co nie? Pozwól więc, że łagodnie Cię w ten temat wprowadzę. W głowie mamy neurony. W neuronach związki zwane mikrotubulami. W nich z kolei panują bardzo specyficzne warunki - tam cząstki elementarne wchodzą w bardzo dziwny stan, nazywany przez fizyków superpozycją. W tym stanie cząstka jednocześnie jest wszystkim i niczym. To nielogiczne i nie próbuj tego zrozumieć. Chodzi tylko o to, że to zjawisko najprawdopodobniej odpowiada za świadomość. Każdy z nas ma (jeśli tylko nie śpi) mnóstwo takich superpozycji w głowie (im więcej, tym człowiek jest bardziej świadomy). Mają one ogromną moc obliczeniową (spytaj tych, którzy konstruują komputer kwantowy). Dzięki nim właśnie nasz mózg jest tak niezwykły. Każda jedna dodatkowa cząstka w superopozycji zwiększa moc obliczeniową całego układu, z którym jest splątana, do kwadratu (w standardowym komputerze dodatkowy bit zaledwie podwaja moc obliczeniową układu, do którego należy). Pewna garść naukowców udowodniła jednak, że nie ma czegoś takiego, jak moja czy Twoja świadomość - jest ona bowiem nie cechą mózgu, ale właściwością Wszechświata - występuje zawsze i wszędzie (nazwane jest to zjawiskiem nielokalnym). Nasze mózgi są po prostu "odbiornikami" świadomości. Będzie o tym więcej kiedyś. Teraz najważniejsze jest tylko to, że jest tylko jedna świadomość. Nie jest ona ani moja, ani Twoja. Bardziej nasza. To Bóg właśnie.
Czyli można wysnuć wniosek, że wszyscy jesteśmy Bogiem.
Nasze mózgi i ciała to narzędzia w naszych rękach - a może raczej w rękach Boga. Możemy absolutnie wszystko - tylko czasem nie wiemy jeszcze, jak. Bo się uczymy, jak być Bogiem w lepszej wersji.
A skoro jesteś Bogiem, to...
"Ty tworzysz świat, w którym żyjesz."
To my tworzymy wszechświat w czasie rzeczywistym - choć nie mamy o tym pojecia. Dlaczego? Bo uważamy, że nie jesteśmy Bogiem, tylko jakimiś pionkami, które nie mają nic do gadania. Dowiedziono naukowo, że Wszechświat nie istnieje bez świadomego obserwatora (nie ma wtedy ani czasu, ani przestrzeni, ani materii). Jak nie patrzysz - wszystko, co materialne, znika i zmienia się w tzw. fale prawdopobobieństwa (najlepsze jest to, że fala musi rozchodzić się w jakimś ośrodku - a tutaj ten ośrodek jest nieznany! - dla poręczności fizycy nazwali go Zunifikowanym Polem, choć nazwa ta jest nieco mylna - tam nie ma przestrzeni, więc żadne "pole" nie może tam egzystować). Oznacza to, że może tam coś istnieć lub też nie. Eksperymenty na materii bez obserwatora dają inne wyniki, niż gdy ktoś je obserwuje. Dopiero nasza wola (intencjonalność) powołuje do istnienia coś materialnego w momencie, gdy zakładamy, że to coś tam będzie. To wszystko możesz złożyć w swojej głowie w jedną całość. Tylko musisz to odrobinę przemyśleć i sobie poukładać. Daj sobie czas.
Twórz lepsze wersje Wszechświata. To zadanie godne Boga. Oto otwiera się przed nami świat, w którym tworzymy, zamiast tylko być tworzonymi.
***
Powyższe koncepty pochodzą od różnych autorów, mistyków, psychologów, filozofów a część nawet od fizyków kwantowych i żaden nie jest w pełni mojego autorstwa. Zebrałem je tutaj do kupy, ponieważ tworzą one spójny system wierzeń.
Każde z tych stwierdzeń nawzajem się uzupełnia, dopełnia, tworząc jedną, naprawdę piękną całość. Ktoś nastawiony sceptycznie do niniejszego systemu, nigdy nie poczuje, jak wielka moc sie z nim wiąże. Mnisi buddyjscy powiedzieliby, że przekaz ten ma bardzo wysokie wibracje. A to w praktyce oznacza, że gdyby ktoś z Watykanu przeczytał mojego bloga, to kazałby pewnie zablokować serwery :)
W przeciwieństwie jednak do słabych merytorycznie wytworów Kościoła, takich, jak teologia, Biblia czy koncept Boga, które niestety same obronić się nie potrafią, ten system znakomicie broni się sam.
To wersja Boga, która jest miliardy razy skuteczniejsza, niż stary i spróchniały koncept chrześcijański. Pamiętaj, że to, w co wierzysz, jest prawdą - dla Ciebie. Jeśli uważasz, że powyższe koncepty nie są prawdziwe - masz racje, nie są! Bo to Ty decydujesz, co jest prawdziwe w Twoim Wszechświecie. Jeśli uważasz, że jesteś tylko trybikiem, który nic nie znaczy - masz rację. Jeśli uważasz, że Bóg jest gdzieś tam, daleko - też masz rację. Stworzysz Wszechświat, w którym tak właśnie jest.
Ten post nie jest do dyskusji w stylu "to nieprawda, bo Biblia, bo ksiądz itd. mówią inaczej" i z góry ostrzegam, że będę usuwał takie komentarze. Ten post jest do wzięcia lub do dodania swoich przemyśleń, które będą uzupełnieniem niniesjzego konceptu.