Męski Anal - jak przygotować się do seksu analnego w roli pasywnej

Skondensowany i praktyczny mini przewodnik dla początkujących, którzy chcą dawać dupy bezpiecznie, zdrowo i przyjemnie.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zranienie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zranienie. Pokaż wszystkie posty

sobota, 24 grudnia 2011

Jak przeżyć rozstanie - survival

Miesiąc, rok, 10 lat, 20 - nie ma znaczenia, ile byliście ze sobą. Ważne, jak to udźwigniesz. Każdy związek kiedyś się kończy i od jego początku trzeba być na to gotowym w każdej chwili. Jednak nie zrozum mnie źle - nie mówię tego w tonie pesymistycznym. To po prostu spostrzeżenie. Związki się kończą - wszystkie od A do Z. Czy to rozstaniem, czy to zdradą, czy to śmiercią partnera. Kończą się cicho lub z hukiem, spokojnie lub z nerwami. Tyle rozstań, ile związków. Każdy ma swoją historię.



Moja babcia przeżyła z moim dziadkiem ponad 50 lat. A gdy dziadek odszedł - ona, będąc w wieku 81 lat, musiała się zmierzyć ze swoim przywiązaniem do niego. Z depresją, pustką, czasem poczuciem samotności. To nie ominie nikogo - mnie również nie ominęło.

Jak to przeżyć?

Nie ma łatwej i prostej recepty. Zebrałem do kupy swoje doświadczenia oraz moich znajomych. I powstał z tego swego rodzaju poradnik - zbiór technik i podejść, które mogą okazać się pomocne. Niech to będzie mój prezent na Święta dla każdego, kto wciąż żyje w rozpaczy, jak również dla każdego, kto jest w związku - bo nikt z nas nie wie, który pocałunek będzie tym ostatnim.

1. Oddychaj


Wiem, dziwna porada. Ale pomaga. Pochodzi z filmu "Pod słońcem Toskanii" - jednego z moich ulubionych, do których wracam latami. Po prostu oddychaj, niech czas leci, a Ty skoncentruj się tylko na swoim oddechu. Jeśli cokolwiek Cię od niego odciągnie - natychmiast do niego powróć. I tak na nowo i na nowo. Aż wrócisz do źródła życia, którym on jest.

2. Upewnij się, że to koniec


Chyba nie ma nic gorszego, niż niedopowiedzenie. Co innego śmierć partnera, co innego - gdy partner niby odchodzi, a niby daje sygnały, że coś jednak czuje. Jeśli odszedł, a Ty wciąż masz nadzieje - poproś go o to, by jednoznacznie określił, że to koniec związku na zawsze. Na początku będzie to być może dla Ciebie cios i ból, ale pozwoli Ci zrobić pierwszy krok, by zamknąć ten rozdział w swoim życiu raz na zawsze. Lepsze są jasne sytuacje, w których przynajmniej wiesz, na czym stoisz, niż łudzenie się, że może kiedyś coś jeszcze między wami będzie.

3. Spytaj siebie, co on o Tobie myśli


To ważne ćwiczenie. I żeby je przeprowadzić - nie musisz wcale z nim rozmawiać. Tu chodzi dokładnie o to, co Ty myślisz, że on myśli o Tobie. Powiedzmy, że Cię zdradził, odszedł, może teraz jest z innym... Jak to świadczy o Tobie? Czy jesteś kimś gorszym? Zrób listę myśli i opinii, które - wg Ciebie - on ma o Tobie. Myśli, że jesteś żałosnym dupkiem? Frajerem? Obwinia Cię o coś?

Teraz uświadom sobie, że to Ty sam o sobie tak myślisz.

Tak, dokładnie - sam wyrażasz swoje pretensje i osądy o samym sobie w swojej wyobraźni - robiąc to jego ustami i słowami. Być może nie gadacie od jakiegoś czasu, ale w swojej głowie sam robisz sobie problem. Bo w rzeczywistości nie liczy się to, co on o Tobie myśli po tej całej historii - najważniejsze jest to, co Ty myślisz o samym sobie.

4. Odkryj, co on Ci dawał


Partner to nie tylko partner - to też wartości, które reprezentował i wnosił do Twojego życia. Wartości, które zniknęły razem z nim. Co to było? Poczucie bezpieczeństwa? A może bezpieczeństwo finansowe? Opiekuńczość? Troskę? Poczucie, że jesteś kimś wyjątkowym?

Twój umysł żył w przeświadczeniu, że ta osoba dawała Ci te właśnie rzeczy. Teraz czas wziąć odpowiedzialność za siebie i poczynić starania, aby dać sobie te same wartości samemu sobie. Skoro on nie może lub nie chce - musisz zadbać o to sam.

Zrób zatem listę owych wartości, które wnosił w Twoje życie Twój partner, jak również określ to, w jaki sposób to robił. Np. opiekuńczość: przykrywał Cię kołderką, robił śniadanie do łóżka itd. Bezpieczeństwo finansowe: miał dobrą pracę i przynosił do domu dużo pieniędzy. Itp.

Następnie zastanów się, dlaczego te wartości są dla Ciebie takie ważne i czy naprawdę musisz to mieć, aby być szczęśliwym, spełnionym człowiekiem a Twoje życie było udane. Być może część z nich odpadnie i okaże się, że wcale nie musisz mieć śniadanek do łóżka rano, aby być szczęśliwym.

Potem określ te, które są dla Ciebie kluczowe i pomyśl, w jaki sposób możesz osiągnąć je po swojemu. Np. kasę możesz zacząć zarabiać sam, samemu sobie dając poczucie bezpieczeństwa finansowego. W ten sposób już nikt nigdy nie będzie Ci "dawał" poczucia bezpieczeństwa finansowego - najwyżej je powiększał. Niemniej to już nie będzie dilerstwo i uzależnienie.

5. Zburz jego idealny obraz


Uświadomienie sobie, że kochasz nie jego, lecz jego wyidealizowany obraz jego w swojej głowie, daje wgląd w siebie i pomaga odzyskać odpowiedzialność za siebie oraz swoje emocje. Czy naprawdę on był/ jest taki idealny? Czy idealny facet odchodzi? Czy nie miał żadnych wad?

Realizacja tego punktu potrafi sprawić prawdziwy kłopot, jeśli partner umarł. W naszej kulturze nie wolno mówić źle o zmarłych. Niemniej nikt nie każe Ci mówić o nim źle. Tu chodzi o to, by w Twojej głowie był obraz realistyczny, zbliżony do prawy, a nie wyidealizowany ani obraz ułomny. Realistyczny obraz to obraz odpowiadający prawdzie - czyli pokazujący Twojego byłego jako normalnego człowieka, takiego jak każdy inny. Realistyczny obraz pozwala też pojąć, że wszystkie te zalety Twojego exa to - patrząc pod innym kątem - też wady.

6. Pozwól płynąć emocjom


Nie było mądrego jeszcze, który by zaradził na to. Rozstanie to ból i cierpienie. Koniec kropka. Musisz to przeżyć, nie masz innego wyboru. Czasem będziesz chciał powstrzymywać napływające kiepskie emocje - czy to podczas spotkania towarzyskiego, czy to podczas jazdy autobusem. Ale nie duś ich długo - znajdź chwile dla siebie, aby pozwolić tym emocjom zamanifestować się w Twojej świadomości. Nie chodzi o to, by za tymi emocjami podążać zawsze i wszędzie - to zgubiło już niejednego. Ważne, by odebrać od nich wiadomość. Czasem to wiadomość bardzo smutna, przerażająca, wkurzająca. Ale odbierz ją i podziękuj sobie za to. W ten sposób rozwiniesz świadomość samego siebie.

7. Bądź świadomy tego, jaki mechanizm obronny wytworzysz


Niektórzy po wielkich rozstaniach stają się zgnuśniali i zepsuci. Unikają wchodzenia w związki w strachu przed kolejnym zranieniem. Stają się chłodni, niedostępni, potencjalnych kandydatów kasują na starcie. To tzw. mechanizm obronny. Ma on słuszną intencję - mechanizm ma na celu ochronę. Niemniej jeśli ten mechanizm obronny nie stanie się częścią strategii pozyskiwania kolejnego partnera, lecz będzie żył własnym życiem - istnieje ryzyko, że zdominuje system. Wtedy trzeba pracować nad swoimi historiami umysłowymi - ponieważ ego broni się przed zranieniem tak bardzo, że uniemożliwia normalne funkcjonowanie. Zrozumienie, co było istotą tego zranienia, pozwoli przepracować cierpienie i przekuć je na nową strategię pozyskiwania partnera.

Przykład:

  • Zenek poznaje faceta. Facet wyraża nim umiarkowane zainteresowanie, ale w końcu jednak się do Zenka przekonuje.
  • Po pewnym czasie wychodzi, że facet ciągle myśli o swoim byłym i chce do niego wrócić. Świat Zenka się załamuje.
  • Zenek ma wybór: albo zrazić się do wszystkich związków, facetów, głupio generalizować, że "wszystkie pedały to kurwy" itd. ALBO może włączyć tę lekcję do swojej nowej strategii pozyskiwania faceta, zadając sobie pytanie: Jak upewnić się, że facet, z którym się spotykam, wyszedł z poprzedniego związku w 100%?
Facetów trzeba testować, to chyba nie nowość. Nie mówię tutaj o czymś podyktowanym złośliwością, ale bardziej ciekawością i chęcią przekonania się co do wartości faceta, z którym się zadajesz i zamierzasz związać na dłużej.

Podsumowując - największe życiowe porażki można przekuć na najważniejsze życiowe lekcje. Niemniej trzeba w to wsadzić sporo ciężkiej pracy. Powyższe porady nie są "na raz". Trzeba nimi żyć i serio wziąć je sobie do serca, podążać za nimi w dzień i w nocy. Aż pewnego dnia wszystkie bóle rozpłyną się a to, co będziesz miał wewnątrz, będzie spójne, stabilne i spokojne.

środa, 29 września 2010

Odkochiwanie się za pomocą Pracy

Świetny case study, jak z problemem zakochania pan X radzi sobie za pomocą Pracy. Jeśli również Ty masz problem z odkochaniem się - wczuj się w ten dialog, być może jego Praca będzie również Twoją.

X: Mam problem. Wielki problem.
DreamWalker: Na czym on polega?
X: Zakochałem się. Nieszczęśliwie. Rok temu. To wciąż trwa.
D: Usiądź proszę. Znasz formularz oceny bliźniego?
X: Nie, co to?
D: W pierwszym punkcie piszesz, jak się czujesz i z czyjego powodu. Potem uzasadniasz to.
X: Okej.
D: W drugim piszesz, co chciałbyś od tej osoby, gdybyś mógł dostać wszystko, o czym marzysz.
X: Brzmi dobrze, co dalej?
D: W trzecim punkcie piszesz, co wg Ciebie ta osoba powinna lub nie powinna robić, myśleć, czuć. W czwartym z kolei piszesz, czego potrzebujesz od tej osoby i dlaczego. W piątym - oceniasz całą tą osobę. W szóstym, ostatnim, wypisujesz to, czego już nigdy więcej nie chcesz doświadczyć od tej osoby. Rozumiesz?
X: Tak, rozumiem.
D: To do dzieła.

***

D: I co napisałeś w pierwszym punkcie?
X: Czuję się źle z powodu Gustawa, ponieważ zakochałem się w nim ponad rok temu, a on mnie wciąż nie chce. Ignoruje mnie. Olewa. Zbywa. Jest dla mnie niemiły, nieczuły. Nie chce się nawet ze mną spotkać. To okropne uczucie.
D: Znakomicie. Teraz będę Ci zadawał pytania Pracy odnośnie każdej z myśli, a Ty będziesz na te pytania odpowiadał tak, jak Ci serce dyktuje. Bądź szczery i autentyczny, nie ma złych odpowiedzi, każda jest dobra jeśli jest zgodna z tym, co czujesz. Rozumiemy się?
X: Tak, chyba tak.
D: Czy chcesz serio poznać prawdę o tym, co się z Tobą dzieje?
X: Tak, bardzo.
D: Więc czy to prawda, że czujesz się źle z powodu Gustawa?
X: [myśli długo] Tak, myślę, że tak.
D: Czy możesz być pewien na 100%, że to z jego powodu czujesz się źle?
X: Nie. W sumie to ja tutaj też ogrywam pewną rolę w tym wszystkim.
D: Dobrze, że zaczynasz to dostrzegać powoli. Jak reagujesz na tę myśl, że z jego powodu czujesz się źle?
X: Obwiniam go w myślach, chcę go zmienić, ale nie wiem jak. Czuję się bezsilny. To beznadziejne uczucie.
D: Tak, to prawda. Za każdym razem, kiedy wierzymy w myśl, że to ktoś jest odpowiedzialny za nasz stan emocjonalny, musimy cierpieć. Bo staramy się wtedy zmieniać kogoś, a nie siebie. To zawsze skazane jest na porażkę. Możemy pracować tylko nad sobą.
X: To prawda.
D: Kim byś był, gdybyś nie mógł uwierzyć w tę myśl, że to przez Gustawa czujesz się źle?
X: Mógłbym winić tylko siebie. Byłbym kimś, kto zauważa, że sam powoduje w sobie w jakiś sposób złe samopoczucie.
D: Znakomicie! Teraz będziemy odwracać pierwotną myśl i sprawdzać, na ile te odwrócenia są prawdziwe. Jesteś gotów?
X: Tak.
D: Myśl brzmi "Przez Gustawa czuję się źle". Odwróć to na przykład zaprzeczając.
X: Hmmm... Nie przez Gustawa czuję się źle.
D: Jak możesz rozumieć tę myśl?
X: Nie wiem do końca... [myśli długo] Sądzę, że sam mogę robić sobie złe samopoczucie. Nie wiem tylko, jak.
D: Dokładnie. Może to nie Gustaw jest przyczyną Twojego złego samopoczucia. Odwróć tę myśl tak, by zamiast jego imienia był zwrot "moje myślenie".
X: Przez moje myślenie czuję się źle.
D: Tak Słonko, to prawda. Myślisz o nim i o sobie w taki sposób, że naprawdę trudno być szczęśliwym, kiedy się w to wierzy. Zaraz zresztą sam to zobaczysz.
X: Nie mogę się doczekać [śmieje się].
D: Co napisałeś w drugim podpunkcie formularza?
X: Chciałbym, aby mnie pokochał tak, jak ja jego. Chciałbym, aby mu na mnie zależało, aby okazywał mi zainteresowanie.
D: Wspaniale. Czy to wszystko jest prawdą?
X: Tak. Jestem tego pewien.
D: Na 100%?
X: Tak.
D: Czy możesz być pewien na 100%, że byłbyś szczęśliwszy, gdyby rzeczywistość z Tobą współpracowała?
X: Hm... Tak naprawdę nie mogę tego wiedzieć.
D: To prawda. Jak reagujesz, gdy pojawia się myśl, że chciałbyś, aby Cię pokochał, podczas gdy rzeczywistość jest taka, że on Cię nie kocha?
X: To potworne uczucie, okropne. Pojawia się pożądanie, pojawia się... chcenie. Ogromne pożądanie, które mnie od środka obezwładnia.
D: Tak jest zawsze, gdy chcemy czegoś, czego nie mamy. Czy ta myśl jest zatem korzystna dla Twojego życia?
X: Nie.
D: Kim byś był, gdybyś nie mógł uwierzyć, że chciałbyś, aby on Cię kochał?
X: Wooow [myśli przez moment]. To byłoby coś. Czułbym się wolny, czułbym, że to wszystko jedno, czy on mnie kocha, czy nie.
D: Tak, to prawda. Zatem jeśli wierzysz w myśl, że chciałbyś, aby on Cię kochał, czujesz się źle. A gdy w nią nie wierzysz, czujesz się dobrze. Czy dobrze to zrozumiałem?
X: Tak. Tak jest.
D: Odwróćmy zatem tę myśl. Zaprzecz jej.
X: Nie chciałbym, aby on mnie kochał. Albo... chciałbym, aby on mnie nie kochał.
D: Dobrze, jak rozumiesz tę myśl.
X: Trudno ją pojąć.
D: Daj sobie czas, niech się rozgości w Twoim umyśle. Chciałbym, aby on mnie nie kochał. - czy to może być prawda? Znajdź jakieś dowody, które to potwierdzą.
X: No... taka jest rzeczywistość. On mnie nie kocha.
D: I to jest dobry powód!
X: Jak to?
D: Jeśli chcesz tego, co dzieje się w rzeczywistości - nie możesz cierpieć. To proste, gdy tego doświadczysz.
X: To prawda.
D: Odwróć tę myśl inaczej, np. odnosząc do siebie.
X: Ja chciałbym siebie pokochać.
D: Doskonale. Nie kochasz siebie, gdy wierzysz w tak krzywdzące myśli. Chciałbyś siebie pokochać bez względu na to, czy Gustaw jest obok Ciebie, czy nie. I przestać to uzależniać od kogokolwiek poza samym sobą.
X: Tak, to ma sens.
D: Odwróć to inaczej jeszcze, odnosząc tę myśl do swojego myślenia.
X: Chciałbym, aby moje myślenie mnie kochało.
D: Świetnie. Rozumiesz, w jaki sposób to odwrócenie jest dla Ciebie korzystne?
X: Tak. Moje myślenie jest wrogie, jeśli wierzę w myśli, że chciałbym czegoś, czego nie ma.
D: Dokładnie. Co napisałeś w punkcie trzecim formularza?
X: Gustaw powinien zrewidować swoje poglądy na związek. - to brzmi śmiesznie [śmieje się]. Przecież to jasne, że ja powinienem.
D: Tak Słonko. Powiedz mi - czy to prawda, że on powinien zrewidować swoje poglądy na związek?
X: Myślę, że tak.
D: A rewiduje?
X: Nie.
D: To czy faktycznie powinien?
X: Tak.
D: Halo, puk puk. Tu rzeczywistość. W rzeczywistości on rewiduje swoje poglądy na związek?
X: Nie.
D: Więc sądzisz, że powinien, skoro tego nie robi?
X: Racja... zaczynam kumać. Ja powinienem to zrobić.
D: Dlaczego?
X: Hm.... bo są negatywne?
D: Bo właśnie to robisz!
X: [śmieje się]. No tak!
D: Witam w rzeczywistości. Tu jest milej, niż w Twoich myślach. Idźmy dalej. Co napisałeś w punkcie czwartym formularza?
X: Potrzebuję, aby Gustaw mnie pokochał, aby się mną interesował, aby chciał ze mną być.
D: Ładnie. Czy to prawda, że tego potrzebujesz?
X: Tak.
D: Możesz być tego pewien na 100%, że tego potrzebujesz?
X: Hm... chyba nie.
D: Jak jest w rzeczywistości? Gustaw Cię kocha? Interesuje się Tobą? Chce być z Tobą?
X: Nie, niestety nie.
D: Więc czy to prawda, że tego faktycznie potrzebujesz?
X: Tak.
D: Raz jeszcze, bo nie dociera [śmieje się]. Czy Gustaw Cię kocha? Czy się Tobą interesuje? Jakie są fakty?
X: Nie kocha mnie, nie interesuje się mną w ogóle. Nie chce nawet słyszeć o tym, że moglibyśmy być razem.
D: Więc naprawdę tego potrzebujesz? Zobacz, rozejrzyj się. Żyjesz. Rozmawiasz ze mną. Może nie czujesz się rewelacyjnie jeszcze w tej chwili, ale istniejesz, oddychasz, patrzysz, słuchasz. Czy on jest do czegokolwiek tutaj potrzebny?
X: Hm... no tak to nie. Ale potrzebuję go, aby czuć się dobrze.
D: Czy to prawda Słonko?
X: Nie, teraz mnie olśniło, że to ode mnie zależy. Mógłbym czuć się dobrze bez niego.
D: Wejdźmy głębiej w tę historię, bo tutaj jest pies pogrzebany. Kim byś był, gdyby Gustaw Cię kochał, interesował się Tobą, chciał z Tobą być?
X: [zastanawia się dłuższą chwilę] Byłbym bardzo, bardzo szczęśliwy.
D: Jak postrzegałbyś samego siebie w takiej sytuacji?
X: Jako kogoś bardzo zadowolonego... atrakcyjnego, kochanego, wartego miłości.
D: A jak nie ma przy Tobie Gustawa - to jak siebie postrzegasz?
X: Jako ofiarę losu błagającą o miłość. To okropne. Widzę siebie jako osobą niewartą miłości, niekochaną, samotną, nieszczęśliwą.
D: I to jest problem - uzależniłeś to, jaki obraz siebie tworzysz, od kogoś innego, niż Ty sam. Rozumiesz?
X: Tak.
D: Jakby to było, gdybyś mógł postrzegać samego siebie jako osobę wartą miłości, kochaną, superatrakcyjną i cudowną cały czas - bez względu na to, czy jest przy Tobie Gustaw, czy go nie ma?
X: To byłoby cudowne uczucie! Niesamowite! To może być aż tak proste?
D: To jest aż tak proste. Właśnie tego doświadczasz. Myślałeś, że jeśli znajdziesz atrakcyjnego partnera, to dopiero wtedy będziesz mógł postrzegać siebie, jako kogoś atrakcyjnego. Podobnie z miłością. Wydawało Ci się, że to ktoś musi Cię pokochać, abyś zobaczył, że jesteś warty miłości. To wszystko nieprawda. Możesz absolutnie śmiało być pewien, że jesteś warty miłości, czułości i wszystkiego, co najlepsze nawet wtedy, gdy nikt na świecie by Cię nie kochał. Dlaczego? Bo myśląc o sobie w dobry sposób - sam sobie okazujesz miłość. Sam siebie doceniasz jako atrakcyjnego partnera. To prawda, że potrzebujesz kochającego oraz interesującego Cię partnera - Ty nim jesteś. Myśląc o Gustawie, okazując mu w myślach swoją miłość i zainteresowanie - przestajesz okazywać ją sobie. Przestajesz interesować się sobą. Jeśli Ty tak o niego dbasz - to kto dba o Ciebie?
X: Kurwa, racja. To wszystko prawda.
D: Prawda jest zawsze dobra, życzliwa. Zawsze wyzwalająca. Co napisałeś w punkcie piątym formularza?
X: Gustaw jest idealny, jest cudownie zbudowany, ma piękne ciało. Śliczną twarz.
D: Czy to prawda?
X: Tak. Jest niezwykle piękny.
D: Czy możesz być tego pewien na 100%?
X: Tak.
D: Czy masz na to jakiś dowód?
X: Ma piękne ramiona. Bardzo męskie.
D: Ma męskie ramiona, bo jest mężczyzną. Więc wg Ciebie to, że ma męskie ramiona świadczy o tym, że jest idealnie piękny?
X: Tak.
D: Czy to prawda, że to o tym świadczy? Czy możesz być tego pewien?
X: Hm... nie na 100%.
D: Jakie jeszcze masz "dowody", że on jest idealnie piękny?
X: Jak dla mnie to ma idealne ciało. Wspaniałe. Mógłbym je podziwiać godzinami. I ma ładnego penisa.
D: Może Ty kochasz jego ciało, a nie jego.
X: Może...
D: To, że ma ładnego penisa dowodzi, że jest idealny. Czy to prawda?
X: Hehe, to brzmi dziwnie... nie do końca.
D: Raz jeszcze zatem: Czy on jest idealny? Czy to prawda?
X: Nie bardzo.
D: Jak reagujesz na myśl, że on ma idealne ciało? Że jest idealnie zbudowany?
X: Chcę się z nim kochać, chcę go przytulać, całować.
D: A gdybyś tak nie myślał?
X: Hm... Zagiąłeś mnie. Serio. To bym nie chciał nic od niego.
D: Więc jak dajesz wiarę myśli, że on ma idealne ciało, to czujesz pożądanie. A ja nie wierzysz tej myśli - to nie czujesz. Tak?
X: Tak.
D: Fajnie byłoby czuć do niego pożądanie, gdyby on też czuł. Fakty są jednak inne. Sam wiesz.
X: Prawda.
D: Odwróć tę myśl.
X: On nie ma idealnego ciała.
D: Znajdź co najmniej 3 bardzo wiarygodne dla Ciebie dowody, że to prawda.
X: To nie jest łatwe.
D: Masz tyle czasu, ile potrzebujesz.
X: [po dłuuuuugiej chwili]. Ma lekki brzuszek. Oponkę.
D: Serio?
X: Tak.
D: Mówiłeś, że jest idealnie piękny [śmieje się]
X: Widać nie jest [też się śmieje].
D: Co jeszcze?
X: Zaczyna łysieć. Robią mu się zakola. To widać.
D: Co jeszcze?
X: Na niektórych zdjęciach wygląda jakby miał 50 lat.
D: Haha, faktycznie - ideał piękna [śmieją się razem]. Zatem raz jeszcze pytam: Czy to prawda, że on jest idealnie piękny?
X: Nie. Brakuje mu co nieco.
D: Świetnie. Teraz już nie czujesz takiego pożądania, jak na początku.
X: To prawda.
D: Odwróć myśl "On jest idealnie piękny" tak, by odnosiło się to do Twojego myślenia.
X: Moje myślenie jest idealnie piękne.
D: Doskonale! Twoje myślenie o nim było idealnie piękne, nie on sam! Witam w rzeczywistości po raz kolejny.
X: To niesamowite.
D: Wiem. To właśnie Praca. Odwróć tę myśl odnosząc ją do siebie.
X: Ja jestem idealnie piękny. To żart.
D: Skąd wiesz? Znajdź kilka dowodów na to, że jesteś idealnie piękny.
X: Nie ma szans.
D: To będzie Twoje lekarstwo. Pomyśl. Zestawiałeś się z nim i widziałeś siebie jako mniej atrakcyjnego. Czas się obudzić. On stracił nieco w Twoich oczach z powodu oponki i łysienia [śmieją się], czas, byś Ty trochę zyskał, abyś mógł poczuć, że jesteś z nim na równi pod względem atrakcyjności.
X: Okej, kumam. No więc.... [długie milczenie]. Wiele osób mówi mi, że mam ładne usta.
D: Okej, to jest dobre.
X: Podobają mi się moje oczy. I włosy, włosy też. Są gęste, mam je po tacie.
D: Super, co jeszcze?
X: Hm... to głupie... [czerwieni się]
D: Mów.
X: Mam ładnego penisa [śmieje się]
D: Może być. Sprawdzimy to potem [śmieje się].
X: Hehe, w ramach zapłaty za pomoc psychologiczną? [śmieje się również].
D: Słonko, pomagasz sam sobie. Ja tu tylko zadaję pytania. Co jeszcze świadczy o tym, że jesteś atrakcyjny?
X: Jestem szczupły. To mi się podoba. Dobrze się ubieram. Mam ładne palce u rąk, wiele osób mi to mówi.
D: Hola hola basta, bo zaraz się w sobie zakochasz [śmieje się].
X: Może o to chodzi?
D: Może o to chodzi. W końcu kto inny ma Ci dać miłość, jeśli nie Ty sam sobie. Jeśli Ty sam siebie pokochasz - cały świat za tym podąży. To wspaniałe.
X: Trudno się doczekać.
D: Jak teraz się miewa Twój obraz siebie? Zobacz siebie i jego. Jak to widzisz?
X: Widzę, że jesteśmy niemal tak samo atrakcyjni, jak i nieatrakcyjni. Bez względu na to, czy razem, czy osobno.
D: Nareszcie Twoje myślenie jest bliższe rzeczywistości. To naprawdę miłe uczucie.
X: Zgadza się.
D: Co napisałeś w punkcie szóstym formularza?
X: Nigdy więcej nie chcę doświadczyć jego obojętności, tego, jak mnie spławia i jak mnie ignoruje.
D: Zdania z szóstego punktu odwracamy w nieco inny sposób. Ty już wiesz, że tak naprawdę to nie chcesz doświadczyć obojętności swojego myślenia, nie chcesz doświadczyć tego, jak Twoje myślenie Cię spławia i ignoruje, co działo się zawsze, gdy zamiast zajmować się sobą w swoich myślach, zajmowałeś się nim. Natomiast te zdania z szóstego punktu odwracamy w sposób taki: "Bardzo chętnie raz jeszcze..." oraz "Nie mogę się doczekać, aż znów...". Zrób to.
X: Hm... Kumam. Bardzo chętnie raz jeszcze doświadczę jego obojętności, tego, jak mnie spławia i mnie ignoruje.
D: Dalej, drugie odwrócenie.
X: Nie mogę się doczekać, aż znów będzie wobec mnie obojętny, jak mnie spławi i będzie ignorował.
D: I co teraz?
X: To brzmi dziwnie. Serio.
D: Dlaczego mógłbyś wierzyć w te myśli?
X: Hm... nie wiem.
D: Pomyśl. Daj sobie czas.
X: Jest w nich jakaś taka... wolność.
D: Tak, zgadza się. W tych myślach, nawet jeśli brzmią dziwnie, jest odrobina wolności, której pragniesz. Mogą być prawdziwe, bo gdy znów doświadczysz jego obojętności, jego spławiania i ignorowania i poczujesz się z tym źle - znów wrócisz do Pracy. Bo będziesz wiedział, że jest coś do sprawdzenia. To wspaniałe, że dzięki niemu możesz uczyć się o sobie coraz więcej i więcej, wciąż stając się coraz bardziej świadomym i wolnym człowiekiem. Gratulacje. Witam w Pracy.

piątek, 13 listopada 2009

Mentalna rewolucja - prawdopodobnie najlepszy sposób na wszelkie cierpienia

Tak, jak obiecałem w poprzednim poście - przedstawiam prawdopodobnie najlepszą metodę na usuwanie stresów, osiąganie celów i wewnętrzne wyzwalanie się od wszelakiej maści cierpień. Metoda ta robi aktualnie ogromną furorę w świecie rozwoju osobistego, po tym, jak jej autorka - Byron Katie - została zaproszona do słynnego The Oprah Winfrey Show. I wierz mi - nie jest to tylko tymczasowa moda. Metoda ta opiera się na głębokich i naprawdę mocnych założeniach, które warto poznać.

Rzeczywistość zawsze jest lepsza niż nasza opinia o niej.

Mówi się, że strach ma wielkie oczy. Przypomnij sobie, ile razy bałeś się czegoś lub martwiłeś się o coś, co się nie wydarzyło. Badania pokazują, że 75% naszych zmartwień nigdy się nie sprawdza. A te, które się sprawdzają, zazwyczaj okazały się wyogromlone, gdyż stosunkowo łatwo poradziliśmy sobie z problemem. Zaledwie 1-2% wydarzeń okazuje się tak tragicznych, jak się spodziewaliśmy w najgorszych koszmarach (ale i tak potem dajemy radę). Oznacza to, że 98-99% zmartwień jest niemal kompletnie niepotrzebnych.

Problem zawsze polega na tym, że wierzymy w jakąś stresującą, nieprawdziwą myśl.

Nasz wielki i zapomniany nieco rodak - Alfred Korzybski - twórca semantyki ogólnej, zauważył kiedyś, że "mapa nie jest terenem". Ta metafora sugeruje nam, użytkownikom własnych umysłów, że to, co myślimy o świecie nie jest samym światem. Problemem psychologicznym zawsze jest więc dawanie wiary w stresującą myśl, która tylko i wyłącznie jest ubogą reprezentacją świata zewnętrznego. Wygląda to tak, że patrzysz na mapę i widzisz tam ogromną, porywistą i szeroką rzekę i myślisz sobie: nie dam rady jej przekroczyć. I nawet nie zaczynasz podróży. Gdybyś zaczął, okazałoby się, że w rzeczywistości rzeka jest mniejsza i od 3 lat istnieje tam solidny most, po którym można suchą stopą przejść na drugą stronę - most, którego Twoja mapa nie uwzględniała, bo zaktualizowałeś ją ostatni raz 10 lat temu albo - co gorsza - ktoś Ci ją zaktualizował, kto nawet tam nie był, lecz tylko słyszał... Masz opinię o Amerykanach, Szkotach, Niemcach, Francuzach... i być może nie byłeś nawet w ich krajach...!

Myśli nie są rzeczywistością.

Po raz kolejny - mylimy nasze myśli na temat rzeczywistości z samą rzeczywistością, ślepo im wierząc. Myśli nie mogą być prawdziwe i koniec kropka. Są mocno przefiltrowaną informacją na jego temat. Myśli zawsze usuwają coś, generalizują i zniekształcają. A świat ma to w dupie i po prostu jest w pełnej okazałości, której być może nigdy nie ogarniemy. Widzimy tylko to, w to umiemy uwierzyć. Pamiętasz z lekcji historii, jak hiszpańscy konkwistadorzy przybyli do Ameryki? Wyobraź sobie, że wielu Indian w ogóle nie widziało ich statków, dopóki na samym brzegu nie wysiedli z nich Hiszpanie - a lampili się na horyzont oceanu całe życie. Dlaczego ich nie dostrzegli? Proste - ich mózgi (a więc i oczy) nie przewidywały czegoś takiego, jak nadpływające statki.

Okej, bierzmy się do roboty. Twoja głęboka i fascynująca zmiana osobista nie może już dłużej czekać. W trakcie sesji możesz zmienić wszystko to, czego tak bardzo pragniesz. Możesz rozwiązać swoje najgłębsze konflikty, utorować sobie drogę do realizacji największych marzeń i uczynić z siebie wersję jeszcze lepszą, niż najlepsza, jaką w tej chwili jesteś. Traktuj to na luzie, baw się tym i pamiętaj - bez względu na to, w jakie krzywdzące brednie wierzył Twój mózg - wszystko jest wyuczone i wszystkiego możesz się oduczyć. To Twój układ nerwowy - czyli najbardziej złożony i fascynujący system, jaki kiedykolwiek odkryliśmy w kosmosie. Absolutnie elastyczny i cudownie przebogaty. W swoim DNA masz zapisane całe dziedzictwo wszelkich organizmów, które żyły przed nami - ich doświadczenia i mądrość. A Twój umysł, jako niesamowita kwantowa i samoświadoma cybernetyczna maszyna, jest w stanie tworzyć galaktyki i niszczyć lipne wszechświaty - bo jesteś kimś więcej, niż kiedykolwiek Ci się wydawało w najśmielszych snach.

Baw się i do dzieła!

***

ETAP 1: Wydobywanie historii.

Zaopatrz się w kartkę i długopis. Usiądź wygodnie i odpręż się. Weź kilka głębokich wdechów i przejdź w stan koherencji serca. Jeśli jeszcze nie opanowałeś tej sztuki - masz teraz ogromną okazję, by to uczynić. Koherencja to synonim szczęścia, przepływu i wewnętrznego bogactwa, więc gra jest warta świeczki.

Będąc w stanie koherencji, spytaj swojego serca, czego naprawdę pragnie. Poproś je, by stworzyło Ci w głowie bogate, złożone i wielopoziomowe obrazy Twojego najcudowniejszego, szczęśliwego życia. Zobacz siebie, jak żyjesz pełnią życia, w różnych kontekstach - w pracy, w domu, rodzinie, wśród bliskich Ci osób. Na razie - to ważne! - nie pozwól wtrącać się swojemu umysłowi - może on zgłaszać obiekcie, stwierdzić "nie, to niemożliwe, byś to miał", "nie nadaję się" etc. Japa w kosz! Teraz jest czas dla serca. To ono ma Ci podpowiedzieć, jakie są Twoje najbardziej skrywane pragnienia - te tłamszone latami, spychane. Wyzwól je. Są w Tobie od zawsze.

Spytaj serca, jak cudownie możesz żyć.

Spytaj je, jaki zawód jest dla Ciebie. Spytaj, jakimi ludźmi chce, byś był otoczony. Pozwól swojemu sercu przemówić. Poczuj jego ciepło i pozwól mu działać. Niech nakreśli Ci panoramiczną, głęboką wizję Twojego cudownego, bogatego, szczęśliwego życia. Życia, jakie zawsze pragnąłeś... w głębi serca.

Daj sobie tyle czasu, ile będziesz potrzebował. To nie wyścigi. Puść w tle muzykę, która doda Ci wiary i podniesie na duchu. Czy to nie cudowne? Czujesz to już w pełni? Czujesz, jak każda komórka Twojego ciała krzyczy: Tak, to jest to, co chcę robić! To jest to, czym chcę żyć!

Masz to? Super.

Naciesz się tą wizją.

A teraz... Zadaj sobie ważne pytanie:

"Co mnie jeszcze powstrzymuje przed osiągnięciem tego wszystkiego?"

Zwróć uwagę na wszystko, co przeszkadza Ci być w stanie koherencji serca!

Po pierwsze - emocje. Jakie emocje powstrzymują Cię przed osiągnięciem tego cudownego życia? Każda emocja to jakaś historia, która żyje w Twoim umyśle i ciele. Jeśli się boisz - spytaj siebie: czego się boję? Podobnie, jeśli się czegoś wstydzisz, masz poczucie winy, złość etc. Spisz wszelkie historie, które uda Ci się zwerbalizować. Jeśli czujesz coś, co Cię powstrzymuje, ale nie umiesz tego nazwać ani nic o tym powiedzieć - opisz samo doznanie - gdzie jest w ciele? Co może oznaczać? Na ile jest intensywne? Itd.

Po drugie - jakie obiekcje przedstawia Twój umysł? Jakie dialogi wewnętrzne masz, gdy widzisz tę wspaniałą wizję, którą wykreowało Twoje serce? Czy są wspierające? Jeśli tak - to ok. Zostaw je. Jeśli jednak są demobilizujące - spisuj je. To one wyrzucają Cię ze stanu koherencji. Każda wątpliwość z umysłu to kolejna historia, którą warto przerobić i wyrzucić, by nie przeszkadzała Ci kierować się w Twoim życiu sercem.

Po trzecie - obrazy. Czy masz jakieś obrazy lub filmy, które zagrażają wykreowanej przez Twoje serce wizji? Może do tej wizji wkradło się coś, czego tam nie chcesz? Coś, co sprawia, że nie jesteś w pełni koherentny, widząc to tam. Spytaj swojego umysłu, co to znaczy i skąd się to wzięło. Jeśli w Twojej cudownej wizji pojawiło się cokolwiek, co Ci się nie podoba (jakby mimowolnie) - to kolejna historia do przerobienia. Pozwól swojemu umysłowi powiedzieć, dlaczego ją tam dodał i co mu kazało to zrobić. Otrzymaną odpowiedź spisz - będziemy nad nią pracować.

Po tym etapie powinieneś mieć konkretną listą zawierającą wszystkie Twoje historie umysłowe, które powstrzymują Cię przed osiągnięciem wizji wykreowanej przez Twoje serce czy też życiem tą wizją. Będziemy je rozbrajać za pomocą wnikliwych pytań.

ETAP 2: Podważanie historii.

Każdej historii, która powstrzymuje Cię przed życiem, jakiego pragniesz, będziesz zadawał pytania i spisywał odpowiedzi. Nie walczysz z żadną historią! Historia sama odejdzie, kiedy będzie jej pora. Póki co - po prostu zbierasz odpowiednie informacje i tyle. Gdy zadasz historii odpowiednie pytanie, poczujesz, jak sama znika i Twoje życie robi się piękniejsze. Nic nie musisz robić, nie musisz się o nic starać. Po prostu zadajesz pytania i odpowiadasz na nie.

Wersja podstawowa obejmuje 4 pytania:

1. Czy to prawda?
2. Czy mogę być pewien, że to prawda?
3. Czy ta myśl/ historia jest korzystna dla mojego życia?
4. Kim bym był, gdybym nie mógł uwierzyć w tę myśl/ historię?

Często wystarczą te 4 pytania, aby dana historia poddała się i odeszła. Sprawdź sam, jakie to proste! 70% moich lipnych historyjek wyłożyło się na 2 pierwszych pytaniach (wydają się podobne, ale niech Cię to nie zmyli!). Po prostu okazało się, że zwyczajnie nie mogę być pewien tego, w co wierzyłem. I zachciało mi się śmiać, że kiedykolwiek byłem pewien, że te shity to prawda.

W trakcie zadawania pytań, mogą wychodzić kolejne historie! Ba! Nawet będą, bo wszystkie historie są ze sobą połączone - Tobą! Możesz trafić na całą galaktykę myśli, konstelacje lipnych opowieści, które możesz chcieć wyrzucić, bo wszystkie wzajemnie się wspierają. Np.

"Ryszard mnie skrzywdził" - ta historia zawiera generalnie założenie, że "ludzie mogą mnie skrzywdzić", że "krzywda istnieje" etc. - gdybyś w to nie wierzył, nie mógłbyś dopuścić myśli, że Ryszard Cię skrzywdził.

Wersja extended pytań jest dla historii, które nie chcą odejść od razu, powracają lub takich, które wydają Ci się naprawdę ważne, wielkie i krzywdzące - warto je przerobić, by wiedzieć, na czym dokładnie stoisz i móc im się dobrać do dupy na nowe sposoby. Nie wszystkie pytania będą pasować do wszystkich historii, dlatego zadawaj i opowiadaj na te, które uznasz, że mają sens.

1. Czy to prawda?
  • Jak jest naprawdę?
  • Czy dana sytuacja naprawdę ma miejsce?
2. Czy możesz być pewien, że to prawda?
  • POWINNOŚĆ: Jak być powinno wg Ciebie?
  • ZAKRES WIEDZY: Czy wiesz więcej od tej osoby/ od Boga/ od Wszechświata? Czy naprawdę wiesz, co jest dla Ciebie/ dla tej osoby najlepsze?
  • POLE DZIAŁANIA: Czyją sprawą się zajmujesz? Swoją czy czyjąś?
  • Czy jesteś pewien, że byłbyś szczęśliwszy, gdybyś dostał to, czego chcesz?
  • Co najgorszego mogłoby się wydarzyć - zgodnie z tą myślą?
3. Czy ta myśli jest korzystna dla Twojego życia?

KONSEKWENCJE:
  • Jaki dialog wewnętrzny wywołuje dana myśl? (zamknij oczy, wypowiedz myśl i przysłuchaj się, jak nawijasz w głowie... co mówisz...?)
  • Jakie obrazy wywołuje ta myśl w Twojej głowie? (ponownie - tym razem skup się na obrazach)
  • Jakie emocje produkuje ta myśl? Wnosi w Twoje życie stres czy spokój? Jakie to emocje, gdzie są w Twoim ciele i jak intensywne są w skali od 1 do 10?
  • Jakie zachowania powoduje wiara w tę myśl? Co musisz robić, gdy dajesz jej wiarę? (nawyki, nałogi etc.)
LINIA CZASU:
  • Czy ta myśl buduje jakąś Twoją przeszłość? Jeśli tak, to jaką? Opisz swoje halucynacje.
  • Czy ta myśl tworzy jakąś przyszłość? Jeśli tak, to jaką? Opisz swoje iluzje.
ILUZJE:
  • Jakie zniekształcenia powoduje ta myśl?
  • Jak odbierasz świat poprzez tę myśl?
  • Na jakich uogólnieniach opiera się ta myśl? (jakie ukryte "zawsze", "nigdy" etc. zawiera ta myśl?)
  • Co ta myśl usuwa, by mogła być prawdziwą? Podaj co najmniej 3 wiarygodne kontrprzykłady.
ŹRÓDŁO:
  • Skąd masz tę historię?
  • Czy masz ją ze swojego doświadczenia czy ktoś Ci ją opowiedział?
  • Kiedy nauczyłeś się tej historii?
RELACJE:
  • Jakie relacje z sobą tworzysz, gdy wierzysz w tę myśl?
  • Jak traktujesz innych, gdy w nią wierzysz?
  • Jak postrzegasz siebie poprzez tę myśl?
  • Jak postrzegasz innych, gdy w nią wierzysz?
ODPOWIEDZIALNOŚĆ:
  • Gdzie w tej historii jest odpowiedzialność? U Ciebie czy na zewnątrz?
  • Kto ma kontrolę w tej historii?
  • Jakie są tego konsekwencje?
POWODY:
  • Czy mógłbyś mieć jakiś powód, by utrzymać tę myśl?
  • Czy ta historia ma filary, a więc inne historie, które ją podtrzymują?
  • Po co Twój umysł dawał wiarę tej historii?
  • Jakie masz minimum 3 dobre powody, by porzucić tę historię? (nie porzucaj jej, sama odejdzie, podaj tylko powody i zostaw)
4. Kim byś był, gdybyś nie miał tej myśli/ historii?
  • Jak wyglądałoby Twoje życie, gdybyś nie mógł uwierzyć w tę myśl/ w tę historię?
  • Jak traktowałbyś siebie?
  • Jak traktowałbyś innych ludzi?
Wszystkie odpowiedzi spisz na kartce lub na komputerze. Pisząc je, zdysocjujesz się względem nich i będzie Ci prościej. Jeżeli w trakcie wyjdą kolejne historie - powtórz cały proces, pracując z kolejnymi historiami.

ETAP 3: Odwracanie myśli

Weź pierwotną myśl/ historię i odwróć ją na minimum 3 różne sposoby:
  • zaprzecz jej logiczne, stawiając "nie",
  • odwróć relację, która występuje w historii,
  • przesuń odpowiedzialność - weź ją na siebie lub przesuń na czynniki zewnętrzne.
Do każdego odwrócenia zadaj sobie pytanie: Czy to może być prawda? Jeśli tak, to dlaczego?

Przykłady odwróceń:

"Ryszard mnie skrzywdził"

- Ryszard mnie nie skrzywdził
- To ja skrzywdziłem Ryszarda
- To ja skrzywdziłem siebie

"Zarażę się chorobą i będę cierpiał."

- Nie zarażę się chorobą i będę cierpiał.
- Zarażę się chorobą i nie będę cierpiał.
- Nie zarażę się chorobą i nie będę cierpiał.
- To ja zarażę chorobę i ona będzie cierpieć.
- To choroba zarazi mnie.

"Jestem nieszczęśliwy"

- Nie zawsze jestem nieszczęśliwy. -> Bywam szczęśliwy.
- Nie jestem nieszczęśliwy -> Jestem szczęśliwy.
- Inni są ze mną nieszczęśliwi.

KONIEC.

Wiem, że widząc ogrom tych pytań, wydaje Ci się, że ta praca nie będzie miała końca. Jednak pozory mylą. Oczywiście, na pewno znajdą się historie, które będą wracać - nawet tygodniami czy miesiącami (pamiętaj, że uczyłeś się ich wiele lat!!!) a Ty będziesz pracował nad nimi w kółko wciąż od nowa, ale wierz mi - jeśli historia wraca, to znaczy, że nie wyciągnąłeś z niej wszystkiego i coś jeszcze chce Ci ona przekazać. Znajdź to, znajdź swoją naukę i uwolnij się. Stawką jest Twoje życie, szczęście i pomyślność - a więc gra jest warta świeczki, prawda?

Pamiętaj:
  • Każdy Twój związek (aktualny i ex) to jakaś historia,
  • Każda choroba to jakaś historia,
  • Każda praca, sposób w jaki zarabiasz pieniądze, to historia
  • Twoja nauka i wyniki w szkole - kolejna historia
  • Twoja rodzina, stosunek do rodziców i innych - kolejne historie
  • etc.
Niektóre rzeczy będą okej i je zostaw. Pracuj nad tym, co przeszkadza Ci być w stanie koherencji. Na koniec wróć do swojej cudownej wizji przyszłości i sprawdź, na ile koherentny czujesz się w związku z nią. Czy jest jeszcze coś, co przeszkadza Ci w pełnej koherencji? A może czujesz już całym sobą, że... to jest to!

Zmiany, które zachodzą podczas korzystania z niniejszej technologii są magiczne. Jestem w głębokim szoku, gdy pomyślę, jak bardzo zmieniłem się w przeciągu ostatnich tygodni. Ile niepotrzebnych obaw i stresów wyrzuciłem... O ile lepiej czuję się we własnym ciele, we własnym życiu, z ludźmi, którzy mnie otaczają...

Technologia ta jest uniwersalna. Można nią uzdrawiać związki (zaczynając od siebie), leczyć, wzmacniać zdrowie, pozwalać sobie zarabiać więcej kasy, zdobywać przyjaciół - cokolwiek wymyślisz. Ostatecznie pamiętaj też - to nie metoda działa, leczy Ty. I to Ty jesteś odpowiedzialny za efekty, jakie uzyskujesz. Samo nie zadziała. Dlatego zrób sobie 2 godziny dla siebie, zaopatrz się w kartki, długopisy lub laptopa i eksploruj swoje myśli, badaj swój umysł i zmieniaj go tak, jak tego pragniesz - aż uzyskasz efekty, o jakich marzyłeś.

Baw się swoim nieskończenie bogatym układem nerwowym, myślami i ciałem i twórz coraz lepszy, coraz wspanialszy świat.

Zmiana zaczyna się w Tobie a trwa w całym Wszechświecie.

Do napisania!

P.S. Prócz oczywiście Byron Katie, dziękuję również Mateuszowi G. - za to, że poprawił pytania, podnosząc ich już i tak ogromną skuteczność i wynosząc tę metodę daleko ponad przeciętność. I wszystkim ludziom, którzy zapewnili mi lipne historie - dzięki wam nauczyłem się, jak z nimi pracować!

poniedziałek, 26 października 2009

Nie ma wybaczania, bo nie ma zranienia

Dziś uczynimy wspólnie kolejny krok w wychodzeniu poza modele neurologiczne. Mówiliśmy już o tym, że ludzie nie są sobie wierni i jednocześnie się nie zdradzają, gdyż oba te pojęcia to tylko kategorie umysłowe. Dziś odkrywamy kolejną mentalną przegródkę - zranienie i wybaczanie.

Jak wspomniałem wcześniej, prawo dualizmu mówi, że ilekroć powołujemy w swojej jaźni jakieś pojęcie, natychmiast tworzymy anty-pojęcie. Umysł jest logiczny a to prawo jest jak najbardziej logiczne. Pomyśl - abyś wiedział, czym jest dobro, musiałeś zaznać zła. Bez zła dobro nie istnieje i pewnie zaraz znajdzie się dziesięciu mądrych, którzy powiedzą "a nieprawda!". A kurwa prawda, bo to jest jak yin i yang - dwie energie, które definiują się wzajemnie.

Idźmy dalej.

Ludzie powołali instytucję "wybaczania", aby oczyszczać się z syfu, jaki mają w głowie. W sumie nikt tak naprawdę nie wie, co to kurwa jest to wybaczanie, na czym dokładnie polega i co więcej - nikt specjalnie nie ma ochoty, aby wybaczać innym swoje krzywdy. A przecież wszyscy powtarzają jak katarynki, że "trzeba wybaczać".

Nie trzeba! Ba, powiem więcej, to niemożliwe!

Dlaczego?

Powód jest prosty - w rzeczywistości nie ma czegoś takiego, jak zranienie. Nie wierzysz?

Przyjrzyj się np. Mietkowi. Mietek spotkał Adama i zakochał się w nim. Natychmiast postanowił usidlić Adama, obiecując sobie samemu, że Adam nigdy go nie zostawi (lol - pamiętaj, że możemy obiecywać tylko samemu sobie, nigdy komuś - to niemożliwe!). Adam - mówiąc delikatnie - nie odwzajemnił uczucia i zwiał prędzej, niż Mietek zdążył cokolwiek zrobić.

I czuł się zraniony.

Łapiesz strukturę owego "zranienia"?

Czy zatem zranienie istnieje? Nie! Jest tylko to, co ludzie robią w swoich głowach i jak się potem z tym czują, gdy rzeczywistość - jako że jest położona poziom logiczny wyżej, niż nasz umysł - odkrywa swoje karty i musimy się z tym godzić.

I teraz zabawny epizod: Mietek chciałby wybaczyć Adamowi, ale nie umie, bo czuje się zraniony. Prawda jest taka, że nikt nigdy Mietka nie zranił, więc Mietek nie ma komu wybaczać. To, co Mietek nazywa "zranieniem", jest informacją zwrotną z jego umysłu, która mówi mu, że uwierzył w coś, co nie ma nic wspólnego z rzeczywistością, mianowicie, że "Adam z nim będzie".

Kierując się sercem w relacjach międzyludzkich i nieustannie wywalając z głowy lipne historie, które sprzedaje nam umysł (za pomocą 4 pytań, które przedstawiałem w poprzednich postach dot. pracy z historiami) - nie możesz być zraniony w żaden sposób i nie musisz nikomu nic wybaczać.

Kiedyś sam obijałem się jak gówno od brzegu pomiędzy tymi ideami. Ciągle ktoś mnie ranił, rozczarowywał, zdradzał - a teraz, gdy zrozumiałem, że oni nigdy nic mi nie zrobili, lecz to ja sam zastawiłem na siebie mentalną pułapkę bezpodstawnych oczekiwań - nie musiałem im nawet wybaczać. Płaczem oczyściłem się mentalnie, podważyłem swoje myśli i okazało się, że zostałem z ogromną miłością, wyrozumiałością i akceptacją, która pozwoliła mi spojrzeć na wszystko z zupełnie innej strony.

Kocham ludzi, których spotkałem w swoim życiu. Dziękuję im za to, że byli tacy, jacy byli dokładnie wtedy, kiedy ich spotkałem.

Jestem wdzięczny mojemu byłemu facetowi, że mnie zostawił, gdy tak bardzo go potrzebowałem i tak bardzo go kochałem - gdyż tylko wydawało mi się, że go potrzebuję i nigdy nie odkryłbym tej iluzji, gdyby mnie nie zostawił w tamtej chwili.

Dziękuję mojemu kolejnemu facetowi, który pił, nie miał do mnie szacunku i olewał mnie totalnie - dzięki niemu nauczyłem się szacunku do samego siebie i odkryłem, co to znaczy kochać prawdziwego człowieka, który kryje się pod etykietami "pijak", "cham" itd.

Dziękuję mojemu następnemu facetowi za to, że podejrzewał mnie - zupełnie bezpodstawnie - że go zdradzam. Nauczyłem się, że prawda obroni się sama i nie muszę nikomu nic udowadniać. Dziękuję, że mnie "zdradził" 2 razy - nauczyłem się, że drugi człowiek, bez względu na to, co obiecał, nadal ma wolną wolę i może zmienić zdanie w każdej chwili. I nigdy nie będzie moją własnością.

Dziękuję kolejnym, których spotkałem na swojej drodze. Nauczyli mnie, że ich fochy i pretensje są wołaniem o pomoc, poszukiwaniem miłości i akceptacji. Bo uwierzyli w historie, że nie posiadają tych zasobów.

Tyle się nauczyłem, że aż rozpiera mnie energia, gdy pomyślę, ile jeszcze się nauczę!

Nie muszę nikomu nic wybaczać, bo nikt nigdy mnie tak naprawdę nie zranił. To ja zraniłem siebie - mając ogromne i kompletnie bezpodstawne oczekiwania, oszukując się, że mam potrzeby w związku, że nie ma wystarczająco dużo miłości w moim życiu. To bajdy. Teraz już wiem. Otworzyłem oczy.

"Zranienie" polega tylko na tym, że uwierzyliśmy w myśl, która jest niezgodna z rzeczywistością. Jeśli zweryfikujemy swoje myśli, podważymy je, zwątpimy w nie - nagle okaże się, że wszystko jest w porządku. I już nie ma wrogów, nie ma komu wybaczać. Ani też czego.

I wtedy otwieramy serce, zalewając innych ciepłem, empatią, akceptacją i miłością. I to jest piękne!

TOP 10 miesiąca