SZYBKIE INFO:

Jeśli jeszcze nie przekonałeś się o wyższości seksu gejowskiego nad heteryckim - to dziś masz okazję ;)

środa, 19 maja 2010

3 formy walki o tolerancję LGBT w Polsce

2 formy przyjmuje najczęściej walka o tolerancję homoseksualizmu w Polsce. Albo innym nakazujemy - "macie nas tolerować i basta!" - co z pewnością powoduje ogromny opór heteronormatywnej większości. Albo ich błagamy - "prosimy was, zaakceptujcie nas, bo sami siebie nie znosimy" - co powoduje litość i powoduje postawę agresywną (skoro jest ofiara, to i kat się znajdzie).

A zabawne, bo jest i 3 forma.

Mieć opinię heteronormatywnej większości w dupie i zająć się sobą.

Sami się Koledzy i Koleżanki najpierw tolerujmy, reszta stanie się sama. Na co drugim profilu na portalu na f. jęczenie i narzekanie - że wszyscy geje to kłamliwe, zdradliwe cioty + wielkie wylewy urazów psychicznych, wręcz powódź sloganów pt. "nie znoszę kłamstwa" itd. Gdyby się autor takich słów zorientował, że kłamstwo nie istnieje a są tylko słowa, którym zawierzył, budując sobie oczekiwania niezgodne z rzeczywistością, które są potem wspaniałym fundamentem rozczarowania - może przestałby się oszukiwać, że nie ma żadnego wpływu na swoje życie, i w końcu zacząłby uświadamiać sobie, że je kreuje, zamiast wiecznie "dawać się okłamywać".

Jeśli nie wierzysz, że się da, to weź przykład ze mnie.

Nie wierzę w to, co ludzie mówią o sobie, o mnie i w ogóle w to, co mówią. Nie wierzę nawet do końca w to, co sam mówię i to jest bardzo, bardzo, bardzo praktyczne i korzystne.

Po pierwsze - jestem elastyczny i sam wybieram, w co wierzę w czasie rzeczywistym. Ostatnio gadałem z klientem, który rzucał mi sumami typu 50-100 tysięcy złotych za zlecenie. Czy się podnieciłem? Nie. Czy go skreśliłem? NIE! Po prostu poczekałem na to, co pokaże rzeczywistość.

Po drugie - nie jestem niewolnikiem własnych słów. "DreamWalkerze, mówiłeś, że trzeba to i tamto". I co z tego? To mówił tamten DreamWalker - wtedy. Dziś masz do czynienia z tym DreamWalkerem i jest teraz. Dostosowuję swoje przekonania do tego, co dzieje się tu i teraz, więc nie będę się trzymał przekonań, które kiedyś były dobre a dziś mogą mi przynieść klęskę.

I dlatego nigdy nie będę się zajmował na chwilę obecną (tak, dobrze napisałem) walką o "równouprawnienie", "tolerancję" etc. Z jednego względu - bo uważam, że już jestem równym obywatelem, toleruję siebie - ba! - nawet akceptuję. I nie potrzebuję już o to walczyć. Nie obchodzi mnie, jak traktują mnie inni - ważne, jak traktuję sam siebie.

Nie potrzebuję, by mnie ksiądz wziął na kolanka, pogłaskał po główce i powiedział, że to nie szkodzi, że jestem gejem, że Bóg mnie kocha itd. Ja wiem, że Bóg mnie kocha, a nawet uwielbia mnie całym Sobą - bo widzę to każdego dnia. On chce dla mnie jak najlepiej, ale przede wszystkim daje mi wolną wolę - a więc to ja wybieram, czego chcę.

Ludzie szkodzą samym sobie i swojemu otoczeniu, wierząc w toksyczne przekonania pt. "geje piją krew" (http://www.joemonster.org/phorum/read.php?f=18&t=427091). To ich sprawa, ja się tym nie interesuję, bo im więcej interesuję się nimi - tym mniej interesuję się sobą. A to nigdy nie było dobre.

Nie potrzebuję też łaski polityków, ich przyzwoleń dla Gejów. Niepotrzebna mi ustawa o związkach gejowskich, aby z kimś być. Niepotrzebny mi klimat pt. "wszyscy kochają Gejów", aby czuć się dobrze w swojej skórze i w swoim życiu.

Nie potrzebuję też pozwoleń od rodziny, ich akceptacji lub sprzeciwów, nie potrzebuję ich opinii, by żyć. Chcą - mogą się oburzać, wkurzać, frustrować, próbując zmienić coś, czego zmienić nie potrafią i nie muszą. To ich emocje, ich kortyzol, który niszczy im zdrowie, ich adrenalina, która wykańcza ich serca. Patrzę na to z przykrością, ale wiem, że to ich decyzja.

Najlepsze, co mogę zrobić dla ludzi nietolerujących homoseksualizmu - to w pełni zaakceptować siebie. Tak bezczelnie, wprost, bez dorabiania ideologii, bez tłumaczenia, dlaczego.

Czy myślisz, że ci wszyscy sprzeciwiający się LGBT ludzie pokroju LPR, Młodzieży Wszechpolskiej, mocherów itd. są szczęśliwi?

Pobawię się w czytanie w ich myślach i odgadnę: nie są. Żyją w lęku przed kochającym ich Bogiem. Żyją w lęku, że ich rodziny oraz ich samych zaatakuje zło, które nie istnieje. To jest przykre, ale możemy tym ludziom pomóc! Jak?

Pokochać siebie. Zaakceptować siebie. W pełni.

Wtedy będziemy mogli w pełni pokochać innych. I w pełni zaakceptować konserwatystów - bo póki co - nie tolerujemy ich nawet, a co dopiero mówić o kochaniu ich czy akceptowaniu. Spójrzmy w lustro - jako Geje wybieramy cały czas jebanie innych na swoich profilach, wybieramy krucjaty przeciwko mocherom, Wojciechom C., którzy boso przez świat idą (i niech idą :) itd.

Ich poglądy - ich sprawa - ich zdrowie - ich konsekwencje.

Prawda - ta prawdziwa Prawda a nie umysłowy matrix, w jakim żyje 99,9% społeczeństwa - jest piękna, doskonała i nieskazitelna - Jestem Gejem. Kocham facetów. I czasem z jakimś nawet uprawiam seks, bo mam z tego dużo przyjemności. To cała historia. Każdy fatalny osąd, każda próba negatywnego ocenienia tego - jest klęską dla tego, kto w to uwierzy.

Tacy ludzie muszą udowadniać całemu światu, że homoseksualizm jest zły. Ja nie muszę nikomu nic udowadniać, bo wiem, że Prawda obroni się sama.

To jest właśnie Świadomość - gdy to, w co wierzysz, jest zgodne z tym, co jest tu i teraz, jak również korzystne dla Twojego życia.

I nawet jak usłyszę za sobą "pedał!" - o je je jej, strasznie mnie to zmartwi ;-) Pozdrowię kolegów z ławki, bo trzeba im dużo zdrowia, jeśli hodują w sobie takie przekonanie.

Ci, którzy walczą o tolerancję LGBT - myślisz, że walczą o CZYJĄŚ tolerancję... czy SWOJĄ?


Ci, którzy walczą z LGBT - myślisz, że walczą z CZYJĄŚ orientacją seksualna... czy ze SWOJĄ?

Z tymi pytaniami zostawiam Cię póki co. Baw się i żyj swoim życiem, abyś pewnego dnia nie obudził się na kolorowej platformie, oblepiony cekinami i z tęczową flagą w dupie, walcząc o coś, co możesz dostać tylko od siebie.

3 komentarze:

  1. Super ! Podoba mi się... trafnie ujete, juz jestes ponad tym , ja chyba też. Czlowiek dochodzi do takiego etapu, kiedy nagle wszystko wydaje sie proste , bo opinia kogos innego nie jest wcale ważna- to ich problem, moze tez dojda do pewnych wnioskow, ale to wymaga rozwoju samego siebie, zmiany przekonań , a ludzie trzymaja sie kurczowo tego , co uznali za sluszne- w ten sposob ograniczajac sie tak bardzo... szkoda :) jest tyle ciekawszych rzeczy na ktore mozna przeznaczyc swoja energię niz walka o swoje przekonania, ktore tak naprawde nie sa ich przekonaniami a zostaly przyjete bo 'norma' tak mowi. Rozwoj siebie samego, "ulepszanie swego myslenia tak by nam sluzylo i przynosilo korzysci, a nie ograniczalo jest czyms pieknym. pozdrawiam, sunset:)

    OdpowiedzUsuń
  2. w związku z "Geje piją krew"

    jest to ironia, sarkazm wycelowany pod postacią fotomontażu we wszystkich katoli.

    Autorem jest właściciel blogu pt. "Blog De Bart"

    gej.

    OdpowiedzUsuń
  3. Wszystko dobrze,tyle że nie wziąłeś tu jednej rzeczy pod uwagę.Akceptacja rodziny nie jest potrzebna, ale raczej tylko wtedy jeśli ma się całkowitą niezależność.W skrajnym przypadku takiego geja mogą rodzice mogą się wyrzec i wyrzucić z domu.A niestety młodym w dzisiejszych czasach nie jest łatwo się uniezależnić.
    Piotr

    OdpowiedzUsuń

Umieszczanie komentarza oznacza akceptację Regulaminu (w menu na górze). Musisz liczyć się z tym, że - jeśli Twój komentarz nie spełni jego warunków - nie pojawi się na tej stronie.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

TOP 10 miesiąca