SZYBKIE INFO:

Jeśli jeszcze nie przekonałeś się o wyższości seksu gejowskiego nad heteryckim - to dziś masz okazję ;)

wtorek, 2 marca 2010

List do DreamWalkera

Drogi DreamWalkerze,

Dziękuję Ci, że przez ostatni rok pisałeś tego bloga. Dzięki niemu udało się. Udało się, choć początkowo nie miałeś odwagi i wiedz, że napisanie tego listu do Ciebie wymagało od Ciebie sporej odwagi. Udało się przejrzeć w lustrze i zobaczyć TO. W końcu.

Zobaczyć, jakim miękkim fiutem jesteś.

Tak, dokładnie - Twoje oczy Cię nie mylą. Napisałem, że jesteś miękkim fiutem. Hej, hej, tylko nie wylatuj mi teraz ze swoim zabawnym tekstem: "Tylko nie miękkim!" To było śmieszne rok temu, gdy zaczynałeś. Dziś, czytając swoje posty, wiesz już, że połowa z nich to śmieci, projekcje zaślepionego umysłu.

Spójrz prawdzie w oczy - jesteś cholernym kozakiem.

Kozakiem, który grał wielkiego, niezniszczalnego, wiecznie pozytywnie nakręconego człowieka z plastiku. Byłeś bardziej sztuczny niż zupka kung fu z Radomia. Silikonowy, jak biust Dody. Wiesz o tym, prawda? Choroba pokazała Ci, że nie budzi się demonów, które w Tobie śpią, jeśli nie jesteś gotów, by je przyjąć z otwartymi rękami.

Przegrasz, jeśli będziesz walczył. Teraz już to wiesz.

Nie jesteś gotowy, by je budzić. Dlatego wciąż w Tobie śpią. Musisz chodzić cicho, by nie otworzyły swych oczu. Wiesz, jakie myśli potrafią stworzyć, gdy się obudzą... Wiesz, że mogą Cię zniszczyć. Próbowały i były blisko. Ten list... Już go podarłeś. Ale myśli, które w nim zawarłeś... wciąż są całe.

Nie wierzysz w TE myśli, prawda? Nie musisz. Twoje tożsamości wierzą. To one kontrolują Twoje ciało.

Korzystaj z dni, w których demony są nieprzytomne. A gdy wychodzą na łowy - wiesz już, jak przetrwać noc. Wiesz, że nie ma ucieczki, wiesz, że walka jest niemożliwa. Dlatego pozwalasz wcielać się im w Twoje ciało, kruszyć Twoje zęby, wyciskając łzy. I możesz tylko patrzeć, jak cierpisz. A taki silny byłeś... Nie byłeś! To była maska, wiesz o tym.

Ten list do Ciebie zdejmuje tę maskę.

Czy dotrze do autentycznego Ciebie? Czy może kolejny DreamWalker okaże się iluzorycznym ego?

Chyba jesteś bliżej prawdy, Dreamuś. Dziś w końcu przejrzałeś na oczy. Na chwilę. Zobaczyłeś Coś - zbiór komórek, tkanek i narządów, napędzany elektrycznymi impulsami biegnącymi wzdłuż nerwów. Zobaczyłeś Coś, co odbiera informacje, przetwarza je i produkuje zachowania. Coś, co samo siebie określa kodem "DreamWalker, autor tego bloga." To Coś je, chodzi, oddycha. Czy to Coś w ogóle istnieje?

To był moment prawdy - byłeś poza tym, co nazywałeś sobą.

Teraz wiesz już, co znaczy myśl: "Jesteś kimś więcej, niż myślisz." - bo cokolwiek o sobie pomyślisz, zawsze jest jeszcze ten, kto myśli... Tyle razy wychodziłeś z siebie, że w końcu zdjąłeś na moment wszystkie swoje pragnienia - niczym płaszcz zawiesiłeś je na moment. Tam nie było już choroby, nie było zdrowia, prawdy i kłamstwa, nie było nawet myśli.

Och, wiem. Ulga, co nie? Pragniesz rozpuścić się w tym niebycie raz jeszcze, prawda?

Przywilej nieistnienia jest jak narkotyk. Istnienie obarczone jest bowiem tyloma konsekwencjami... Nie można nie posiadać, a więc nie można nie liczyć zysków i strat. Nie też można nie mieć oczekiwań. A nieistnienie... Jest tak proste. Nic musisz nic robić. Znika wysiłek, znika cel i problem, znikają oczekiwania oraz - co za tym idzie - wszelkie rozczarowania.

Leżysz teraz zmęczony chorobą, całymi dniami oglądając Przyjaciół i żrąc tuczące czipsy o smaku karkówki z grilla i wierz mi - one nawet obok grilla nie leżały. Nawet ten weekend pełen imprez był jak sen. I co z tego, że przebrałeś się za nowojorskiego dziennikarza z lat 50'? Zachwyt krowy, wampira i pirata był wart wysiłku?

Gra w Twistera naciągnęła Ci mięśnie o których nawet nie wiedziałeś, że je masz.

Pomyśl, w jakim stanie musisz być, skoro myśl, że Twoje życie mogłoby się skończyć za 3 miesiące, była dla Ciebie... pocieszeniem!

Wiem, dobijam Cię. Ale wiesz, po co to robię. Byś osiągnął dno. Dopiero wtedy się odbijesz. Widać jeszcze mało dostałeś w dupę, byś nią ruszył. Mam Cię dobić bardziej? Proszę uprzejmie: nie wiadomo, czy kiedykolwiek wyzdrowiejesz. Lekarze są bezradni a dziedzina nauki, która mogłaby Ci pomóc, dopiero raczkuje. Nie ma na to leku. 96% pacjentów nie odnotowuje poprawy przez resztę życia. Przywitaj się z nimi. Przywitaj się, bo nie masz nikogo. Jesteś sam, jak palec. Dobrze Ci tak. Kto by Cię chciał? W ogóle - kto by Cię zrozumiał? Kasa na koncie topnieje. A Twój najlepszy klient kręci nosem. Nie wiadomo, czy zapłaci...

Ha ha ha, teraz Cię dobiłem, prawda?

Ale nie przejmuj się, wcześniej czy później obudzisz się ze snu zwanego życiem. Twoje 25-letnie życie okaże się tylko krótką, popołudniową drzemką. Obudzisz się na ciepłej, leśnej polanie. Wśród bzyczących owadami kęp trawy, śpiewów ptaków. Będzie tak słonecznie, jak nigdy. Obiecuję.

A teraz Dream, weź pigułkę. Weź pigułkę, ona Ci pomoże. Lek na życie działa zawsze - wszyscy, którzy go testowali, umarli. Leczenie jeszcze nigdy nie było tak proste. Przyznasz, że ostatnie zdanie mogłoby być sloganem arszeniku.

Z poważaniem,
DreamWalker

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Umieszczanie komentarza oznacza akceptację Regulaminu (w menu na górze). Musisz liczyć się z tym, że - jeśli Twój komentarz nie spełni jego warunków - nie pojawi się na tej stronie.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

TOP 10 miesiąca