SZYBKIE INFO:

3 MLN WYŚWIETLEŃ - DZIĘKUJĘ!!! :)

Dzień obfity we wpisy - 2 nowe i oba o seksie :)

Na HomoFascynacjach nowe opowiadanie - zapraszam serdecznie :)

poniedziałek, 17 listopada 2014

Jak kontrolować ciało umysłem - praktyczny poradnik


Naukowcy udowodnili, że gdy wyobrażasz sobie, że Twoje mięśnie pracują - mózg wysyła do nich sygnały takie, jakby pracowały naprawdę. W efekcie stają się one coraz silniejsze - tak, jakbyś ćwiczył naprawdę. Albo nawet bardziej!

W innym eksperymencie poddawano kobiety hipnozie i sugerowano im, że ich piersi rosną. Efekt? Piersi urosły naprawdę!

Dziś podpowiem Wam, jak zacząć naukę kontrolowania ciała za pomocą swoich myśli.

Na wstępie jednak musimy coś ustalić: wpływanie na swoje ciało za pomocą myśli to sztuka, i umiejętność. I jak z każdą umiejętnością - posiada ona pewną strukturę i można się jej uczyć. I stawać się w niej coraz lepszym.

Co więcej i co ważniejsze - nie ma jakiejś "sztuczki" czy "triku", który sprawią, że nagle zaczniesz kontrolować swoje ciało i jego fizjologię wedle swojego uznania. To proces, pewien ciąg zdarzeń, flow. Czasem będzie coś wychodzić, a czasem nie. I trzeba się będzie tego spodziewać.


Jak wyobraźnią pozbyłem się pewnych dolegliwości


Moja przygoda z wpływaniem na swoje ciało za pomocą myśli zaczęła się kilka lat temu.

Od nabawienia się odcisków.

Była zima, a ja ubrałem jakieś beznadziejne buty, w których coś dziwnego stało się z podeszwami (jakby nieco się zapadły od środka). Mniej więcej w połowie spaceru - kilka kilometrów od domu - całe moje stopy zaczęły boleć mnie tragicznie. Ledwo dotarłem do domu.

Okazało się, że na obu stopach mam mnóstwo odcisków - i to cholernie bolących.

Oczywiście zmieniłem buty, ale problem nie minął. Bóle dawały o sobie znak i to mocno, a odciski same schodzić nie chciały za Chiny Ludowe.

Kupiłem jakiś specjalny płyn, który miał mi pomóc - ale pomógł niewiele. A chodzić trzeba.

I wtedy odkryłem w pewnej książce przepis na ... uwaga - samoleczenie.

Technika polegała na tym, że należało sobie przypomnieć o jakiejś swojej ranie, którą się kiedyś miało i co do której nie miało się najmniejszych wątpliwości, że się zagoi.

Tak też zrobiłem. Zobaczyłem obraz skaleczenia palca, które uczyniłem sobie kiedyś, jeszcze na studiach, maszynką do golenia. Uraz był fatalny, krew lała się litrami z palca, ale wiedziałem, że w końcu rana się zagoi.

Następnie należało sobie zadać kluczowe pytanie: Skąd wiem, że rana się zagoi?

I wtedy też mój umysł wyświetlił mi na ranie coś dziwnego: był to taki jasny, lekko zielony, lekko niebieski błysk.

I zobaczyłem na kolejnych obrazach, które rozciągały się na prawo ode mnie (w przyszłość), że rana staje się coraz bardziej zasklepiona. Tam, gdzie już zanikała, obrazy ciemniały i oddalały się - jakby ranga skaleczenia schodziła na drugi, potem trzeci plan - aż do zaniknięcia.

W taki sposób mój umysł zdradził mi, jak reprezentuje sam sobie proces leczenia

Zdumiało mnie to nieco. I oczywiście wiedziałem, jak mam postępować.

Wyobraziłem sobie, że taki sam jasny błysk pojawia się na moich odciskach, po czym na kolejnych obrazach odciski szybko znikają. Co więcej - wyobraziłem sobie mniej stadiów gojenia się odcisków, w nadziei, że proces nastąpi szybciej niż gojenie rany.

Miałem poczucie, jakbym w swoim umyśle odblokował jakąś przegródkę. Uruchomił myślenie, którego wcześniej nie miałem.

Na drugi dzień stało się coś zdumiewającego.

Odciski kompletnie przestały mnie boleć!

Po prostu nie wierzyłem, że to się dzieje. Męczyłem się z nimi jakieś 2 tygodnie - bez żadnego efektu. I nagle po prostu mogłem dotknąć swoich stóp i chodzić w butach.

Odciski szybko zniknęły i od tamtej pory nie miałem ani jednego.


Jak wykorzystywać wyobraźnię do zmiany siebie



To, na czym pracowałem, nazywa się submodalnościami.

Są to cechy naszych wewnętrznych wyobrażeń.

Przykładowo: Wyobraź sobie, co stanie się na 100% za trzy miesiące od teraz. Co widzisz? Jaki obraz?

Oczywiście większość z nas automatycznie skupia się na treści. Ja zobaczyłem zimę (luty) - drogi zasypane śniegiem, jakieś choinki. samochody.

Ale teraz skupmy się na czymś innym - nie na treści, acz na formie obrazu.

Gdzie on się znajduje? U mnie jest po prawej, na wysokości oczu. Ma rozmyte granice. Jest niewielki, ale dość jasny. Kolorowy i nieruchomy. To jakby stop-klatka z zimy. Ma swoją głębię, to znaczy jest trójwymiarowy (trochę, jakbym patrzył przez okienko na zimę).

To właśnie submodalności tego obrazu.

Pytam sam siebie i mój umysł odpowiada mi pewnością - tak, tak będzie bez niemal wątpienia za jakieś 3 miesiące od teraz.

Teraz już wiem, jak mój umysł koduje pewne na niemal 100% wydarzenia w dość bliskiej przyszłości. To kod, pewien wzorzec, dzięki któremu mój umysł organizuje swoje doświadczenia wewnętrzne.

A teraz myślę o swoim ciele - jak będzie ono wyglądało za 3 miesiące. Widzę ciało DreamWalkera - silne, zdrowe, rześkie. Prężą się na nim cudne muskuły :)

Ten obraz jest jakby nieco dalej. Zauważyłem, że im dalej ten obraz jest ulokowany ode mnie, tym mniej realny mi się wydaje (jest jakby poza moim "zasięgiem"). Więc przybliżam go i umiejscawiam go dokładnie w tej samej odległości, co obraz zimy.

Czuję się pewniej w stosunku do tego obrazu.

Zauważyłem też, że im wyraźniejszy obraz (mniej zamazany, bardziej bogaty w szczegóły), tym pewniejszy mi się wydaje. Mówi się przecież "widzę to wyraźnie" - mając na myśli pewne swoje przekonanie względem omawianej rzeczy.

Toteż wyostrzam obraz tak bardzo, jak to możliwe.

Zauważam też, że zmiana obramowania obrazu jakoś na mnie wpływa. Im obramowanie obrazu ostrzejsze, tym bardziej wiarygodny obraz przedstawia dla mnie. Zatem obraz mojego super zdrowego ciała za 3 miesiące od teraz wsadzam w ramy wyraźne.

Innymi słowy - staram się upodobnić obraz pożądany do obrazu wzorcowego.

Mój umysł zaczyna myśleć o moim ciele inaczej.


Nie tylko wzrokiem człowiek żyje - czyli jakie mamy inne systemy


To, co omówiłem teraz, to submodalności wzrokowe - czyli jasność, położenie obrazu, jego ostrość, kolory itd.

Są jednak jeszcze inne systemy zmysłowe: słuchowy i kinestetyczny.

Powiedz w swoich myślach coś, względem czego jesteś pewien na 100%. Na przykład, że jesteś człowiekiem. Jesteś tego pewien na 100%? Super, o to chodzi :)

A teraz powiedz sobie, że jesteś geniuszem :)

I co? Głos nieco inny? Jakby mniej pewny siebie, co nie?

Okej. Posłuchaj głosu, który mówi, że jesteś człowiekiem. Gdzie znajduje się jego źródło? U mnie - wewnątrz mojej głowy. Jest to głos głośny, mówi tonem pewnym siebie. To głos męski, niski.

Teraz powiedz sobie, że jesteś geniuszem.

W moim przypadku głos był dość głośny, ale ulokowany poza moją głową - przede mną konkretnie. Biorę więc źródło tego głosu i "wsadzam" sobie do głowy. Teraz mówię sobie: jestem człowiekiem i jestem geniuszem - oba stwierdzenia tym samym głosem wewnętrznym. Bez zawahania.

Moja pewność w stosunku do tego stwierdzenia rośnie.

Mamy też do czynienia z submodami kinestetycznymi - czyli czuciowymi. Czujemy w ciele i na ciele różne wrażenia: temperaturę, nacisk, wilgotność, skurcz, swędzenie, nacisk. Te wrażenia mogą obejmować tylko część ciała lub całe.


Krytyczna submodalność - czyli jak zmienić, by się zmieniło


Bawiąc się i eksperymentując z submodalnościami - odkryjesz tzw. krytyczne submodalności. Czyli takie, których zmiana powoduje zmianę Twoich odczuć i to konkretną.

Na przykład - u większości ludzi praworęcznych obrazy dotyczące przyszłości znajdują się po prawej, a obrazy dot. przeszłości - po lewej (u leworęcznych na odwrót).

Drugi przykład - większość osób postrzega obrazy ostre, wyraźne, jako bardziej realistyczne (prawdopodobne) niż obrazy rozmazane. Regułą jest także, że obrazy dotyczące przeszłości są wyraźniejsze i bogatsze w detale niż obrazy dot. przyszłości (która zawsze w jakimś stopniu wydaje się mglista).

Kolejny przykład - obraz osoby w stali szarości bywa oznaczeniem osoby, która odeszła z naszego życia. U mnie wszystkie osoby, które odeszły, są po mojej lewej i patrzą gdzieś w dal - nie na mnie. Jeśli patrzą na mnie, to mam wrażenie, że są obecne (to tzw. panorama społeczna).

Chcą dokonać jakieś zmiany swojego myślenia - czy też ciała - zacznij poszukiwać właśnie krytycznej submodalności. Czyli tej małej zmiany, która czyni dużą zmianę w Twoim myśleniu i odczuwaniu.

Przykład: Jakbyś wyobrażał sobie swojego penisa za 3 miesiące od teraz, gdybyś był na 120% pewien, że urośnie o np. 10 centymetrów...?

Widzisz w głowie ten obraz? Gdzie się znajduje? Jakie ma kolory? Rozmiar? Daleko jest od Ciebie? Pół metra czy np. 10 cm od Ciebie? Jest wyraźny?

Okej.

A teraz pomyśl, jakby urosły Twoje włosy na głowie, gdybyś je przez najbliższe 3 miesiące nie strzygł. Widzisz ten obraz/ obrazy?

A może to film? Może widzisz, jak Twoje włosy rosną np. w przyspieszonym tempie?

Porównaj cechy obrazu, gdy rośnie Twój penis i Twoje włosy.

Czym się różnią?

Czaisz, o co chodzi? :)

Te obrazy mają inną formę. Twój umysł wyświetla je w inny sposób. Ty inaczej odbierasz oba te sposoby. Wzrost włosów nie pozostawia wątpliwości - jeśli ich nie obetniesz, to na 100% będę dłuższe niż teraz. Prawda?

A penis? Penis budzi pewne wątpliwości. Urośnie? Raczej nie. Raczej będzie taki, jaki jest.

Skąd to wiesz?

Widzisz? Znów masz w swojej głowie jakiś obraz. Zbadaj jego cechy. Sprawdź, po czym Twój umysł poznaje, że ma rację. Jak buduje swoje wyobrażenia o przyszłości - o tym, co zdarzy się na pewno. O tym, co być może się zdarzy. I o tym, co zdarzyć się nie może.

Zobacz, usłysz i poczuj różnicę.

I baw się tymi cechami. Zmieniaj je wedle uznania. I sprawdzaj efekty na sobie, na swoich odczuciach i ciele.


Możliwości submodalności - czyli co możesz zmieniać


Możesz przede wszystkim uwiarygadniać lub kwestionować każde przekonanie.

Uważasz, że brakuje Ci inteligencji? Sprytu? Atrakcyjności?

Weź przekonanie, którego jesteś pewien na 100%. Sprawdź, jak jest zakodowane (cechy obrazu, dźwięku, odczucia), a następnie zakoduj potrzebne Ci przekonanie w podobny sposób.

Uważasz, że jesteś głupi, brzydki, słaby?

Weź przekonanie absurdalnie niewiarygodne ("Na Marsie żyją dzikie świnie") i sprawdź, jak jest zakodowane. A następnie zakoduj w podobny sposób przekonanie, którego nie chcesz już mieć.

Sprawdź, jak Twój umysł koduje:

  • osobę, którą kochasz
  • osobę, której nienawidzisz
  • proces samoleczenia
  • przekonanie niewiarygodne
  • fakt w 100% pewny
  • obraz siebie i innych ludzi
  • obraz siebie w różnych sytuacjach: stresującej, wstydliwej, pewnej, pozytywnej

Lista submodalności - warto ją mieć przy sobie:


WZROKOWE:

Asocjacja / dysocjacja - asocjacja jest wtedy, gdy patrzysz na sytuację swoimi oczami, jesteś uczestnikiem wyobrażonej sytuacji. Dysocjacja jest wtedy, gdy jesteś obiektywnym obserwatorem i widzisz siebie w jakiejś sytuacji. Asocjacja pozwala przeżywać cieleśnie coś, a dysocjacja - dystansować się do sytuacji.

Asocjacja - czujesz się, jakbyś to Ty tryskał.

Dysocjacja - jesteś tylko obserwatorem sytuacji.

Piękne przejście od dysocjacji (jesteś obserwatorem) do asocjacji (jesteś uczestnikiem).

Intensywność barw - od skali szarości, przez barwy mdłe, pastelowe, aż do soczyście intensywnych kolorów. Szarość to nieaktualność, śmierć, ale też klasyka, uniwersalność, powaga. Kolory to życie, radość, a także infantylność.


Ruch: film / obraz statyczny - ruch działa na wyobraźnię, jest bardziej stymulujący i przyciągający uwagę. Choć statyczne obrazy też mają jakieś zalety - reprezentują np. niezmienne wartości. Może się odbywać normalnie, może też być spowolniony lub przyspieszony, a film może lecieć normalnie lub "od tyłu".

Obraz miłości czy seksu może być statyczny lub dynamiczny - jak to wpłynie na Twój umysł?

Ostrość, wyrazistość obrazu - obraz może być wyraźny lub rozmazany w większym lub mniejszym stopniu. Zazwyczaj rozmazane obrazy kojarzą się ze snami, marzeniami, czymś nierealnym. Wyraźne obrazy są kojarzone z konceptem rzeczywistości, prawdziwości, realności.

Obraz wydaje się nierealny.

Ten obraz z kolei jest bardziej "prawdziwy".

Jasność obrazu - czyli od barw ciemnych do super jasnych. Jasność często koduje pojęcia dobra i zła, legalności i nielegalności. Czerń jednak nie musi być zawsze zła - czasem kojarzy się z elegancją i luksusem. Biel oznacza czystość.

Obrazy jasny kontra ciemny - który seks wydaje Ci się atrakcyjniejszy?

Położenie obrazu (lewo-prawo, góra-dół, odległość) - w jakiej pozycji względem Ciebie znajduje się obraz? Jeśli jest przed Tobą lub po prawej - może to oznaczać, że kodujesz tak przyszłość. Im wyżej obraz - tym ważniejszy się wydaje (np. obraz osoby umieszczony wysoko często koduje autorytet, a niżej - kogoś gorszego). Odległość często koduje albo oddalenie w czasie, albo możliwość osiągnięcia czegoś (coś jest "w zasięgu" lub poza nim).

Rozmiar obrazu - zazwyczaj większe obrazy wywierają większe wrażenie (dlatego chodzimy do kina). Choć wiemy też, że małe bywa piękne :) Rozmiar obrazu możesz określać np. podając mniej więcej jego wymiary fizyczne w centymetrach lub metrach.

Obramowanie obrazu - może być ostre (np. obraz w postaci prostokąta) lub rozmyte (płynnie przechodzi w nicość etc.). Ramki też mogą występować w postaci obramowania konkretnym kolorem.

Kontrast - czyli różnica między najjaśniejszym a najciemniejszym punktem obrazu. Obrazy o wysokim kontraście (czerń i biel) są dla mózgu bardziej stymulujące.

Głębia (3D / 2D) - obrazy trójwymiarowe bardziej angażują umysł, niż płaskie i 2D.

Wytrzyj spermę ze swojej twarzy - czyli moc obrazów 3D

SŁUCHOWE

  • Położenie źródła dźwięku i odległość od niego
  • Głośność źródła dźwięku
  • Mowa / dźwięk abstrakcyjny
  • Stereo / mono
  • Mowa: tonacja (łagodna, złośliwa, pewna siebie), szybkość mówienia, wyrazistość mowy
  • Dodatkowe efekty: echo, zniekształcenia etc.

KINESTETYCZNE (CZUCIOWE)
  • Nacisk na ciało
  • Położenie na ciele
  • Temperatura
  • Wilgotność
  • Faktura (np. gładka, szorstka)
  • Waga
  • Kształt
  • Intensywność

***

Mam nadzieję, że zachęciłem Cię do zabawy submodalnościami i testowaniem na sobie różnych metod.

Pamiętaj - to nie submodalności działają lub nie - to Ty działasz. Lub nie. To nie jest jakaś cudowna metoda, ale sztuka, nauka i przygoda. Na ile będziesz w niej dobry - zależy od Ciebie i od tego, jak będziesz ćwiczył.

Nie nastawiaj się od razu na rezultat - po prostu się baw, kombinuj i testuj. Daj sobie tyle szans na dokonanie potrzebnej zmiany, ile będziesz potrzebował.

A w razie czego - pisz w komentarzach. Pomogę, jak będę umiał :)

10 komentarzy:

  1. Czytajac ten post przychodzi mi na mysl dzialanie naszej podswiadomosci. Jesli cos sobie zwizualizujemy, łatwiej nam w to uwierzyc, jest wieksza szansa, ze to się wydarzy. Zastanawiam sie gdzie leza granice tego jakie zdolnosci sprawcze ma podswiadmosc czy uzywanie wyzej opisanych submodalnosci. Wczoraj obejrzalem ciekawy film pt Hitler-narodziny zła i pomysalem sobie, jaka silna wiare w zrealizowanie swoich szalenczych zamiarow mial czlowiek, ze tyle ludzi to "kupiło" i poszło za nim. Widział oczyma wyobraźni dokladnie to , co potem się działo i uwierzył, że dokona tego czego chce. Jego przekonania, zwlaszcza sposob ich przekazywania "zahipnotyzowały" miliony ludzi.
    A teraz zadaje pytanie i pytam serio:) Myslisz, że ten kutas by nam urusł, gdybyśmy NAPRAWDE uwierzyli, ze jest to mozliwe ? Tez zastanawiam sie czy ktos kiedys w czasie hipnozy powiedział komus : teraz rosnie ci to czy tamto i czy cokolwiek zaczelo sie dziac.Ale przeciez to juz by były czary-mary. Przyznam, ze moj umysl jest dosc elastyczny i rozne zjawiska bierze pod uwage...Sunset

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cześć Sunset,

      Dawno Cię tu nie widziałem :)

      "Jesli cos sobie zwizualizujemy, łatwiej nam w to uwierzyc, jest wieksza szansa, ze to się wydarzy."

      Owszem - myślę, że szansa rośnie. Ale myślę, że nie do końca wiemy, jak to działa. Nie sądzę, że np. wizualizowanie wygranej w totka może zwiększyć szansę na to, że się wygra. Nie sądzę też, że wizualizowanie, że się zarabia milion, też da cokolwiek. Jak się nie zna sposobu na zarobienie miliona, to nici z wizualizacji. Ale myślę, że na ciało mamy większy wpływ. I to potwierdzają coraz bardziej liczne badania.

      "jaka silna wiare w zrealizowanie swoich szalenczych zamiarow mial czlowiek, ze tyle ludzi to "kupiło" i poszło za nim."

      Tutaj mam taką teorię, że Hitler trafił na dobry grunt społeczny. Dziś zamknęliby go w pierdlu albo wariatkowie (mam nadzieję). Natomiast wtedy Niemcy byli zdesperowani i zgnębieni. I mowa Hitlera i jego postawa mocno na nich działała. To tak samo, jak z wciąganiem do sekty. Nie każdy jest podatny na manipulacje. Tylko ci ludzie, którzy mają trudną sytuację.

      "A teraz zadaje pytanie i pytam serio:) Myslisz, że ten kutas by nam urusł, gdybyśmy NAPRAWDE uwierzyli, ze jest to mozliwe ? "

      Mój znajomy przez rok naprawiał sobie serce. Miał przerost jednej komory, nadciśnienie i w ogóle różne cyrki. Non stop wizualizował zdrowe serce, afirmował pozytywne przekonania itd.

      Po roku był zdrowy a lekarze nie wiedzieli, co powiedzieć.

      Gdy pacjent przed operacją wyobrazi sobie, że z fragmentu ciała, który będzie operowany, odpływa krew - traci jej podczas operacji nawet o połowę mniej!

      Literatura wspomina także o kilku zadziwiających przypadkach. O kobiecie, która wytwarzała limfocyty samą wizualizacją. O nosicieluHIV, który bawił się submodalnościami i zakodował wirusa HIV jak wirusa grypy (czyli takiego do pokonania) i miał spontaniczną remisję itd. Znany jest przypadek dzieciaka, który miał raka i wizualizował, że strzela do niego jak do statku kosmitów w grze komputerowej. I rak wyparował.

      Cuda? Może i tak. A może też nie znamy swoich możliwości.

      Podział na umysł i ciało jest de facto sztuczny. Lubimy wierzyć, że mamy duszę i to, co czujemy, jest niepowiązane z naszymi ciałami, tylko z jakimś duchem, bytem ponad materią.

      Ale fakty pokazują co innego, Że myśl są reakcjami chemicznymi, impulsami elektrycznymi, które w czasie rzeczywistym zmieniają nasze ciała.

      Odkryto, że samo przekonanie, że "stres szkodzi" - szkodzi! Zwęża tętnice i żyły, powodując nadciśnienie. A ci, którzy uważają, że "stres pomaga w życiu przystosować się do nowych warunków" - mogą stresować się, ile tylko zapragną, bo im to nie szkodzi.

      Samo przekonanie zmienia ich ciśnienie krwi!

      Krążą też po świecie historie, że ludzie w hipnozie mieli bąble oparzeniowe po tym, jak zostali dotknięci długopisem. Po prostu powiedziano im, że zostaną dotknięci rozpalonym żelazem.

      Ludzie z alergią na sierść kota mieli zasłonięte oczy. Na obu dłoniach położono im coś miękkiego. Powiedziano, że na lewej leży sierść kota. Natychmiast dostali wysypki. Tymczasem na lewej dłoni mieli kłębek waty. Sierść kota była na ich prawej dłoni!

      Od lat znany jest fenomen stygmatyków. Mieli oni niegojące się rany na dłoniach. Do momentu, w którym nie odkryto, że Jezus nie mógł wisieć na dłoniach, bo by go nie utrzymały na krzyżu. Musiał mieć przebite nadgarstki. I zaczęły się pojawiać przypadki stygmatyków z ranami na nadgarstkach!

      Więc odpowiadając na Twoje pytanie dotyczące kutasa: tak, myślę, że gdybyśmy nie mieli najmniejszej wątpliwości co do tego, że nasze kutasy urosną jeszcze - i wsparli to ćwiczeniami, wizualizacjami i dali sobie odpowiednią ilość czasu i tyle prób, ile trzeba - to coś byśmy zdziałali w temacie :)

      Usuń
    2. Dzieki wielkie. Przyklady, ktore podajesz niesamowite! Hmmm, to co piszesz naprawde daje mi do myslenia..
      Przyznam, że im dluzej zyje na tym swiecie, tym wiecej widze zaleznosci pomiedzy naszym umysłem a naszym ciałem, mysleniem a zdrowiem, umysłem a działaniem, przekonaniami a samopoczuciem...etc. Sam mam na swoim koncie jeden przyklad do kolekcji wyzej wymienionych, ten akurat z mojego wlasnego doswiadczenia. Przez jakieś 2-3 lata meczylem sie z dziwną dolegliwością, ktorej nikt nie potrafil zdiagnozować, chodzilem po lekarzach, nie wiedzieli co mi jest. Kiedy dolegliwosc sie nasilała starsznie mnie to denerwowało, poniewaz utrudnialo mi to funkcjonowalnie. Oczywiscie stosowałem wizualizacje, afirmowałem wyzdrowienie, ale to nie bardzo mi chcialo pomoc. Pewnego dnia postanowilem, ze mam to w dupie, ze nie bede sie juz wsciekac na ta dolegliwość, ze nie ma sensu. Skoro musze z nia życ, to po co z nia wlaczyc. Zacząłem sobie mówić wrecz odwrotnie: Moja kochana chorobo, widze, ze masz sie dobrze, okay, zyjmy dalej razem, bo rozumiem, ze nie umiesz życ beze mnie" Przestalem sie bać tzw "nawrótów", "napadów", uznałem je za cos normalnego. Zaakceptowałem. Jak mozesz sie teraz domyślic, stal sie cud i dolegliwośc dała za wygraną. Polecam ten eksperyment wszystkim , ktorzy to czytaja i też mają problem podobnej natury.Ps. A jesli chodzi o kwestie kutasa, to mysle podobnie jak Ty i bardzo bylem ciekaw co sadzisz :)

      Usuń
    3. Świetny przykład podejścia do choroby. Włączę to w swoje podejście, bo też zmagam się z pewnymi dolegliwościami, na które nie znalazłem jeszcze sposobu, który działałby w 100%.

      Co do kutasa - polecam poczynić eksperyment. Zmienić suby, robić regularnie wizualki i afirmy walić. i zobaczymy, czy i o ile urośnie :)

      Usuń
  2. A zatem - linijki w dłoń, a za rok... porównujemy wyniki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziś zrobiłem ciekawą rzecz.

      Wyobraziłem sobie przekonanie, że "moje włosy rosną". Jestem pewien co do tego na 100% :) Zobaczyłem 2 obrazy. Na środku jeden, jasny, pokazujący moje aktualne włosy na głowie. Nieco już dłuższe niż były zaraz po ostrzyżeniu. Na lewo od tego obrazu zobaczyłem obraz nieco mniejszy, ciemniejszy, na którym były moje włosy zaraz po ostrzyżeniu. Porównując te dwa obrazy zyskiwałem pewność, że moje włosy rosną.

      To samo zrobiłem z obrazem mojego penisa :)

      Wyobraziłem sobie, że jeszcze niedawno był mniejszy niż teraz. I nagle bum! - pojawiło się silne przekonanie, że mój penis rośnie :)

      Wróciłem do przykładu z włosami i zapytałem siebie, jak będą wyglądać moje włosy za jakiś czas, jeśli nie pójdę do fryzjera. Zobaczyłem je dłuższe, na większym obrazie, ciemnym, po prawej.

      W podobne ramy wstrzeliłem obraz swojego penisa za jakiś czas - większego, grubszego i dłuższego.

      Cóż... kinestetyczny (czuciowy) efekt był świetny. Naprawdę poczułem, że przekonanie "mój penis rośnie" jest prawdziwe. Teraz poczekam na efekty :)

      Usuń
  3. Dokładniej jest to opisane w "Potędze podświadomości" Josepha Murphy'ego. Gorzej, że to nie takie łatwe myśleć pozytywnie. Ile w ogóle trzeba spędzać czasu dziennie na takie wizualizacje? Zauważyłeś już jakieś efekty? Przypomina mi to trochę oklumencję.

    PS Super blog. To mój pierwszy komentarz, ale czytam już od dawna.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Murphy napisał dobrą książkę - choć jej sukces bazuje na tym, że daje nadzieje, ale nie daje narzędzi. Nie mówi nic o submodalnościach na przykład, ale ok - nie, żebym się czepiał :)

      "Ile w ogóle trzeba spędzać czasu dziennie na takie wizualizacje?"

      Aż przyniosą efekty. Daj sobie tyle szans, ile potrzebujesz, by uzyskać zmianę. Poza tym jest też kwestia tego, co rzeczywiście możesz osiągnąć wizualizacjami. Sama wizualizacja może okazać się niewystarczająca. Czasem trzeba ruszyć du*ą :)

      A o oklumencji ni słyszałem :)

      Dzięki za miłe słowa i pozytywny komentarz!

      Usuń
  4. Jeszcze raz dzięki za opublikowanie postu o takiej tematyce. Dzięki Tobie natrafiłem na filozofię i odkrycia takich osób jak Evelyn Monahan, Louise Hay, Joe Dispenza, Gregg Braden czy Bruce Lipton. Naprawdę możemy więcej niż myślimy. Grunt to uzdrowić swoje życie. Akceptując to co mamy możemy to jeszcze poprawić lub nawet zyskać. Nic nie jest od góry przeznaczone. Wszystko zależy od nas: zdrowie, sytuacja materialna czy relacje międzyludzkie. Jak mówi Louise Hay: "Wierzę, ze jesteśmy twórcami naszego życia. I tworzymy je poprzez nasze myśli i uczucia w systemie wierzeń. Jesteśmy jakby urodzeni z wielkim płótnem przed sobą i pędzlami i farbami i to my decydujemy co na to płótno położyć."

    OdpowiedzUsuń

Umieszczanie komentarza oznacza akceptację Regulaminu (w menu na górze). Musisz liczyć się z tym, że - jeśli Twój komentarz nie spełni jego warunków - nie pojawi się na tej stronie.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

TOP 10 miesiąca