SZYBKIE INFO:

HOT NEWS!

Obczajcie HomoFascynacje - nowe, gorące opowiadanie zawitało na ich łamy :)

czwartek, 29 stycznia 2015

Dlaczego stres to Twój Przyjaciel?


To prawdziwa rewolucja mentalna w świecie, który wciąż jak mantrę powtarza, że stres jest zły i niszczy ludziom życie. Tak, to prawda - ale tylko połowiczna. Bo chodzi nie o KAŻDY stres, ale o stres... niepożądany. Jak ćwiczenie "pożądanie stresu" może uratować Twoje życie lub zdrowie - o tym dzisiejszy wpis :)



Każdy zna to uczucie - serce wali jak oszalałe, dłonie pocą się, przełykamy ślinę, a w ustach pustynia Gobi. Mówisz sobie - uspokój się, to tylko... egzamin. Tylko pierwsza randka z super chłopakiem. Tylko przeprowadzka.

Ale on robi swoje - jakby kierował się jakimś irracjonalnym instynktem, który nie znajduje uzasadnienia w dzisiejszych, jakże przecież bezpiecznych czasach - w których nie zagraża nam już tygrys szablozębny ani inna kreatura.

W tym szaleństwie jest metoda


Pewna psycholożka na konferencji TED powiedziała coś, co mnie całkowicie zaskoczyło. Przeprowadzono pewne badania nad destruktywnym stresem.

Okazało się, że ludzie mają dwojaki sposób reagowania na stres.

Jednym tętnice kurczą się jak jaja na mrozie, a ciśnienie ich krwi rośnie jak napięcie na linii Waszyngton-Moskwa.

A inni - mimo, że ich hormony stresu skaczą do góry - wciąż oddychają normalnie a ich ciśnienie krwi nie grozi wylewem. Tętnice nie kurczą się tak, jak w przypadku tych pierwszych biedaków.

Czym się różnili?


Psychologowie rozpoczęli poszukiwania i odnaleźli różnicę. Okazało się, że ci pierwsi wierzyli, że stres im szkodzi. A ci drudzy - że stres jest ich przyjacielem.

To wszystko.

Wszelkie klasyfikacje typu "osobowość typu 3xA" poszły się jebać (ambitny, agresywny, przerażony [anxious]). Po prostu chodzi o METAFORĘ STRESU. To, jak go postrzegamy wewnętrznie.

Stres to dar


Czy 4,6 mld lat ewolucji może się mylić, tworząc zestresowanych ludzi? Nie. Za to ludzie mogą się mylić w rozumieniu swoich własnych, jakże doskonałych i genialnych reakcji.

Gdy coś gwałci Twój spokój - Twój organizm zaczyna się przygotowywać do walki. Ręce pocą się, by w razie czego Twój topór nie wypadł z dłoni. Źrenice poszerzają się, byś lepiej widział w ciemnościach. Tętno skacze, bo serce pragnie dostarczyć więcej tlenu Twoim mięśniom, które zaraz mogą pójść w ruch.

Genialna maszyneria rusza do boju.

A co najważniejsze - hormony stresu (kortyzol, adrenalina) - powodują, że Twój mózg staje się bardziej plastyczny i podatny na bodźce. Po co? Każdy psycholog powie Ci, że mózg uczy się na dwa sposoby - poprzez powtarzanie lub przeżywanie silnych emocji. Jak wierszyk w przedszkolu nie budził w Tobie entuzjazmu, musiałeś go powtórzyć milion razy, by go zapamiętać.

Podobnie jest w życiu.

Stres sprawia, że zapamiętujesz wszystko z detalami. Mózg robi to, by Cię chronić. W przeszłości przezywali tylko ci, którzy dobrze zapamiętywali detale groźnych sytuacji - bo mogli powiedzieć innym, jak ich uniknąć. No i oczywiście samemu zabezpieczyć swoje dupy przed ponownym atakiem.

Oczywiście czasem takie rzeczy skutkowały traumą.

Ale natura nie chce, byśmy byli szczęśliwi. Natura chce, byśmy szybko przystosowywali się do nowych sytuacji. Szczególnie tych groźnych.

Zły stres zmieniaj w dobry


Stres zaczyna być zły, gdy myślisz, że jego przeżywanie jest złe. I że czyni z Ciebie "mięczaka". Jednak jeśli zaczniesz zauważać, że jest on Twoim przyjacielem, który chce, byś dostosował się do nowego wyzwania - uruchamiając potężne pokłady swojej energii i siły - to zaczniesz inaczej na niego reagować.

Ja też należałem i nawet nadal czasem częściowo należę do tej grupy nieszczęśników ze zwężającymi się tętnicami. Mam wysokie ciśnienie krwi, które parę miesięcy temu musiałem regulować tabletkami. Teraz jednak zaczynam inaczej myśleć o stresie i wychodzić z tego zaklętego kręgu bezsilności.

Ilekroć czuję stres, po prostu najpierw sobie to uświadamiam. Obserwuję siebie i czuję świadomie swoje ciało, które reaguje żywo i energicznie.

Następnie dziękuję stresowi za to, że się pojawił. Dziękuję, że chce mnie przystosować do nowej sytuacji. Dziękuje, że chce dla mnie dobrze. Zaczynam naprawdę to rozumieć. I co prawda stres nie znika - ale przestaję tracić energię na walkę z samym sobą. To cud.

Dlaczego "odstresowywanie się" nie działa?


Bo dochodzi do paradoksu. Ludzie najpierw się stresują, a potem walczą ze stresem. Z reakcją, którą sami stworzyli. Czyż to z góry nie jest skazane na porażkę?

Zamiast więc uspokajać się na siłę - zmień stres w aktywną, pozytywną emocję: entuzjazm, kreatywność, chęć działania.

Pomyśl o tych zasobach i zapytaj siebie, czy nie da się w to przejść w sposób naturalny.

Powiem Ci, kiedy się stresujesz


Teraz, gdy już wiesz, że stres jest Twoim kumplem, zaczynasz dostrzegać jego pozytywną rolę. Bywa on ostrzeżeniem.

Pojawia się, gdy są spełnione 2 warunki:

1) stajesz w obliczu wymagającej sytuacji (najczęściej nowej)
2) uważasz, że nie masz odpowiednich zasobów, by sobie z nią poradzić

Zajmijmy się pierwszy punktem.

Mówi się, że strach ma wielkie oczy. To prawda - wielkie oczy od czasów biegania w skórze jelenia po lesie były sygnałem ostrzegawczym. Nasz mózg na oczy jest wyjątkowo wyczulony - bo kto je szybciej w ciemnościach dojrzał, ten szybciej spierdalał (i żył).

Dziś już nie walczymy z mamutami i innym zwierzem - ale stres pozostał. Wyobrażamy sobie bowiem różne okrucieństwa w swojej głowie. Wyobrażamy sobie nasze publiczne ośmieszenie, nasz wstyd, że w życiu nam nie wychodzi, widzimy pretensje najbliższych i rozpady związków.

95% tego nigdy się nie dzieje.

Warto więc - przed puszczeniem wódz fantazji - zatrzymać się na chwilę i zapytać siebie, czy możesz być pewien na 100%, że to wszystko, co sobie wyobrażasz, rzeczywiście się wydarzy.

I zapewne w większości przypadków odpowiesz sobie, że pewien na 100% być nie możesz.

Kolejna sprawa to postrzeganie samego siebie na tle tejże nowej, "stresującej" sytuacji.

Im bardziej sam o sobie sądzisz, że nie masz zasobów, by sobie z tym poradzić - tym stres większy. Gdy przekroczy magiczny próg - po prostu się wycofujesz. Uciekasz.

I TO JEST OK.

Nie dasz rady - okej. Lepiej wycofaj się, nim stracisz coś cennego. Stres staje się tak wielki, że nie jesteś w stanie sprostać wyzwaniu? SPOKO. Od tego jest stres -byś nie robił głupot w życiu.

Parę razy wycofałem się z pewnych rzeczy, bo czułem, że nie dam rady. Stres był zbyt wielki. Przygniatający. Miałem na przykład sam przejechać całą Polskę (12 godzin za kółkiem w obie strony) bez snu i noclegu. Sam. I o 5 rano przyśnił mi się wypadek na autostradzie. Rano zadzwoniłem i odwołałem wszystko.

Czy miałem wyrzuty sumienia? Jasne, że miałem.

Ale kurwa żyłem.

Właśnie od tego jest stres - by Cię poinformować, że nie dasz rady.

Bo takie sytuacje będą.

Tylko gdy to się zdarzy - zadaj sobie pytanie: Czy na 100% nie mam takich zasobów, by sobie z tym poradzić?

Kwestionuj obraz siebie jako osoby pozbawionej zasobów.

Mój tato mawia, że "nie masz pojęcia, do czego zdolny jest człowiek, gdy naprawdę musi czemuś sprostać".

Mój wujek z kolei mawia: Jak trzeba to i bocian śpiewa :)

Racja. Jesteś zdolny do niesamowitych rzeczy. Odkryj to w sobie. Powiedz sobie - mam te zasoby i zacznij zauważać, że je masz. Ja nie miałem zdolności do prowadzenia 12 godzin bez snu w nocy. Nikt nie ma. I to być może uratowało moje życie.

Ale co innego takie coś, a co innego np. wygłoszenie referatu przed publicznością czy zdanie egzaminu na prawko.

Każdy wie, że to stresujące.

Ale jesteśmy w stanie to przejść i pokonać.

Tego Ci życzę :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Umieszczanie komentarza oznacza akceptację Regulaminu (w menu na górze). Musisz liczyć się z tym, że - jeśli Twój komentarz nie spełni jego warunków - nie pojawi się na tej stronie.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

TOP 10 miesiąca