SZYBKIE INFO:

[12.03.17] Dziś temat przyjemny - o seksie na własną rękę :)

UWAGA: Zaczęła się wielka zbiórka pieniędzy na organizację największej w historii Parady Równości - zachęcam gorąco do dokonywania wpłat: Zobacz szczegóły. Wspólnie powalczmy o lepszą przyszłość dla nas wszystkich.

sobota, 28 lutego 2009

Lekarstwo na okrutną gejowską samotność

Jako geje - z racji tego, że nasze kochane, katolickie i miłujące społeczeństwo wyrzekło się nas - czujemy się często samotni. Brak miłości u niektórych przeradza się w desperację, która z kolei wielu z nas pcha w ramiona nieodpowiednich osób.

Lekarstwo na ten stan rzeczy odkryłem już dawno i pomyślałem, że podzielę się nim z Tobą. Nim jednak przejdę do jego omawiania, pozwól, że zwrócę Twoją uwagę na kilka rzeczy...

Czy zauważyłeś, jak wielu gejów sądzi, że aby być szczęśliwymi, muszą sobie najpierw kogoś znaleźć? Czy to uzależnianie swojego dobrostanu psychicznego od zewnętrznych, zmiennych czynników jest dobre?

Ja uważam, że nie. Co więcej - myślę, że wszyscy, którzy zakochują się od pierwszego wejrzenia, cierpią na chroniczny brak miłości i samotność. Jest jednak na to prosty i genialny sposób.

Oto i on - zakochaj się w sobie!

Och tak, to takie egoistyczne i samolubne, prawda? Już słyszę chór narzekaczy. Pozwolę sobie polemizować i zadam kilka prostych pytań.

Czy nie jest tak, że jeśli ktoś sam siebie np. nie szanuje, to nie szanują go również inni? Jak zatem ktoś może pokochać kogoś, kto sam siebie nie kocha? Jaki on daje przykład innym? Pomyśl.

Musisz sobie uświadomić, że w ostatecznym rozrachunku żyjesz sam dla siebie. Nie ma więc ważniejszej osoby w Twoim życiu, niż... no właśnie - Ty sam!

Ja wiem, że społeczeństwo zainstalowało wielu ludziom przekonanie, że poświęcanie siebie innym i stawianie innych wyżej od siebie jest wspaniałe i godne naśladowania. I to jest całkowicie OK.

Tylko powiedz mi jedno - kiedy lepiej będziesz pomagał innym ludziom? Czy wtedy, gdy sam będziesz chodzącym nieszczęściem? Czy może wtedy, gdy będziesz absolutnie szczęśliwy, spełniony i będziesz emanował miłością - ponieważ kochasz siebie i wspierasz?

Z kochania siebie płyną setki korzyści:

- sam dbasz o to, by niczego Ci nie brakło - upewniasz się, że Twoje potrzeby są zaspokojone, zamiast czekać na księcia z bajki, który zgadnie, co masz na myśli i co to da - to może zająć wieki! Sam jesteś autorytetem i specjalistą od własnych potrzeb i pragnień - kto umie je zaspokoić najlepiej i najpełniej?

- kochając siebie - sam dla siebie jesteś najlepszym towarzyszem życia. Pomyśl - spędzasz sam ze sobą 24 godziny na dobę. Jesteś na siebie skazany. Jak wiec chcesz być szczęśliwy, jeśli byłbyś skazany na towarzystwo osoby, której nie kochasz?

- sam siebie nigdy nie zdradzisz, nie porzucisz. Jesteś wsparciem sam dla siebie, swoim doradcą i przyjacielem na dobre i na złe.

- kochając samego siebie - dajesz innym przykład, jak mają Cię kochać! Nie musisz nikogo instruować, nikomu nic sugerować ani nakierowywać. Inni ludzie Cię obserwują. A Ty znasz swoją wartość i pokazujesz innym, jak się z nią obchodzić.

- kochając samego siebie - dajesz ludziom prezent. Oto zaczynasz bowiem być szczęśliwym człowiekiem, okazujesz to innym i dajesz światu najlepszą wersję samego siebie - szczęśliwą bez względu na to, czy jest sama, czy z kimś.

- kochając siebie - akceptujesz samego siebie, swoje wady i niedoskonałości. Jesteś względem samego siebie bardziej wyrozumiały.

- i wreszcie - źródeł miłości nie szukasz na zewnątrz. Masz je w sobie - wielkie, przebogate i nieskończone źródło wiecznej miłości.

Jeśli prawdziwie kochasz samego siebie, wcale nie oznacza to, że robisz to kosztem otoczenia. Masz w sobie tyle miłości, że wystarcza dla Ciebie i wszystkich dookoła.

Czasem smuci nie, jak wielu gejów traktuje siebie samych jak ostatnie szmaty. Nie odkryli swojej wartości. Uwierzyli społeczeństwu, że są wyrzutkami, odmieńcami, którym nie należy się miłość i szczęście. Co za bzdura! A najgorsze jest to, że inni - widząc, jak tacy goście traktują samych siebie - zaczynają traktować ich podobnie, jeszcze bardziej utwierdzając ich w mylnych przekonaniach.

Gdy odkrywasz w sobie źródło prawdziwej, bezwarunkowej miłości - masz siłę, by pokazać to światu. Masz wolę, by uśmiechnąć się do każdego. Masz inspirację, by żyć i tworzyć cudowne życie pełne wielkich przygód, romansów i miłości.

Kumasz?

Dobra, koniec wielkich słów. Czas na procedurę, która odpowiada na pytanie: jak się w sobie zakochać? Wszystko jest proste, logiczne i przede wszystkim - zdumiewająco skuteczne.

1. Stań przed lustrem. Najlepiej nago. Weź kilka głębszych wdechów (dotleniasz mózg i lepiej pracujesz). Zamknij oczy i przywołaj przed sobą obraz osoby, którą bardzo kochasz. Zobacz ją wyraźnie i poczuj, co Cię z nią łączy. Ważne jest, by była to osoba, którą mile wspominasz. Poczuj, co do niej czujesz. Daj sobie czas, by odczuć to tak naprawdę. Otwórz oczy i spójrz na siebie - nadal będąc w tym cudownym uczuciu miłości.

2. Zbliż się do siebie i powiedz do swojego odbicia: kocham Cię. I przyrzeknij sam przed sobą: Będę z Tobą do końca życia. Wspieram Cię i będę Cię wspierał z całych moich sił. Jesteś najważniejszą osobą w moim życiu, żyję dla Ciebie i zrobię to, co konieczne, by bez szkody dla innych - a nawet z korzyścią dla nich - dać Ci to, czego najbardziej pod słońcem pragniesz. Jeśli czujesz się samotny - masz we mnie ostoję. Jeśli czujesz się niekochany - pamiętaj, że ja Cię kocham miłością bezwarunkową, czyli taką, która będzie płynąć bez względu na to, co zrobisz, jaki będziesz i bez względu na wszelkie okoliczności.

3. Zobacz w wyobraźni, jak Twoje odbicie lustrzane wychodzi z lustra. Przytul się do siebie samego z całych sił. Poczuj, jak wiele Cię łączy z samym sobą. Że jest to początek cudownego związku na resztę życia. Baw się tym procesem. Pozwól, aby Twoje "JA" weszło w Twoje ciało i całkowicie się z nim zespoliło.

Odetchnij Mistrzu. I uśmiechnij się do siebie. Oto zrobiłeś kawał wspaniałej roboty. Dałeś sobie najlepszy prezent, jaki kiedykolwiek mogłeś wymyślić.

Od dziś sam dla siebie jesteś najlepszym towarzystwem. Sam ze sobą bawisz się, jak nikt inny. Dbasz o siebie, bo przecież nikt inny nie gra głównej roli w Twoim życiu. Jesteś ponownie sobą.

Z biegiem czasu ustalasz sam ze sobą, co to dla Ciebie znaczy kochać samego siebie. Niebawem wiesz już, czy to znaczy szanować siebie, dbać o siebie, dawać sobie przyzwolenie na najlepsze rzeczy... I co jeszcze?

Gratuluję nowego życia. Baw się.

Umiejętność mądrego zakochiwania się

Tak, tak. Wiem, co pomyśleli teraz wszyscy wielcy romantycy. Miłość to takie dziwne coś, czego nie da się okiełznać. Po prostu - przychodzi nagle sama i już jest.

Drodzy romantycy - oddzielcie proszę miłość od zakochania się. To naprawdę znakomity pierwszy krok, by mądrze dysponować swoją energią.

Miłość niech zostanie wielką tajemnicą, mistycznym, duchowym doznaniem, ponadwymiarowym połączeniem z drugą osobą.

Zakochanie jednak trzeba wziąć pod lupę, by nauczyć się mądrze zarządzać tym jakże cennym stanem emocjonalnym.

Tak samo, jak każda inna umiejętność, również zakochanie się ma swoją wewnętrzną strukturę. Oto jej szkic:

Wyobraź sobie taką sytuację. Klemens spotyka Bolesława. Jest przystojny, seksowny i elegancki. Klemens czuje się podniecony i podekscytowany.

Ten stan emocjonalny otwiera mu drogę do tworzenia wspaniałych planów z Bolkiem. Widzi on w wyobraźni obraz najbliższego weekendu, gdzie on i Bolek leżą razem w wielkim łożu, nago, przytulając się do siebie i obdarzając się nadzwyczaj maślanym wzrokiem.

W trakcie rozwoju ich jakże krótkiej znajomości, Klemens zdążył wytworzyć w głowie już dziesiątki różnych obrazów z nim oraz Bolkiem w roli głównej. Widział ich wspólne wakacje, wspólne mieszkanie, ich kota, psa, to, jak bawią się razem na imprezie, jak razem się kochają w dziesiątkach różnych miejsc, razem żyją, starzeją się i umierają. Czuł już na swojej skórze jego dotyk, jego ciepły oddech na plecach...

... tymczasem zdążyli zaledwie dokończyć razem pizzę i pogadać na 2 tematy.

Nie minął tydzień, gdy Bolek wysłał Klemensowi SMS'a, że raczej nic z tego nie będzie. Klemens poczuł, jakby ktoś wyrwał mu kawałek siebie. Jego rozczarowanie, zranienie i uczucie odepchnięcia sprawiło, że popadł w fatalny nastrój.

Po prostu - Klemens był już na mecie, podczas, gdy wyścig w ogóle się nie zaczął.

Znasz ten scenariusz?

To był przykład niemądrego zakochania się i nieefektywnego rozłożenia energii. Są jednak sposoby, by tego uniknąć i już nigdy więcej nie czuć się zranionym.

1. Bądź tu i teraz. Jeśli ktoś Ci się bardzo spodobał, wspólne plany zostaw do momentu, w którym upewnisz się, że druga osoba chce je mieć razem z Tobą. Póki co - ciesz się jego towarzystwem, jego uśmiechem, dobrą energią. Teraźniejszość to jedyna chwila, w której możesz tak naprawdę być.

2. Planuj życie tylko w oparciu o siebie i pewne sytuacje. To gwarantuje, że plany zrealizujesz i nikt i nic nie będzie w stanie tych planów sabotować swoją nieobecnością.

3. W trakcie rozwoju znajomości - gdy widzisz, słyszysz i czujesz, że znajomość rozwija się w stronę bardziej romantyczno-seksualną i Ci się to podoba - wybiegaj wspólnymi planami tylko tak daleko, jak to realne, mądre i adekwatne do długości waszej znajomości. Jeśli znasz kogoś 2 tygodnie - planuj z nim tylko sprawy nie dalej niż 2 tygodnie w przód. Jeśli znasz kogoś jeden wieczór - zaplanuj najwyżej kolejny.

4. Poświęcaj znajomości tylko tyle energii, ile jest to konieczne. Angażuj się tyle, na ile zaangażuje się druga strona. Czasem możesz zrobić krok naprzód i zaraz po nim sprawdzić, czy druga strona podąża.

5. Z przymrużeniem oka traktuj jego obietnice i wspólne plany. Najczęściej w początkowej fazie są to długoterminowe obietnice oparte na krótkotrwałych emocjach. Przytakuj, ale miej świadomość, że różnie może być i to nic nie szkodzi, bo jesteś na to gotowy.

Proste? Oczywiście. To dlaczego niektórzy mają taki problem ze stosowaniem powyższych wskazówek? To proste - są zdesperowani.

Desperacja to pustka w duszy. Dotkliwy brak miłości i samotność sprawia, że gej szybko, zbyt szybko, angażuje się w gówniane układy, które potem kończą się wielkim bólem. A tak wcale nie musi być.

O tym, jak poradzić sobie z desperacją i samotnością - opowiem w jednym z kolejnych postów. Baw się.

czwartek, 26 lutego 2009

Jak zatrzymać go przy sobie na dłużej?

Wiele związków gejowskich (i nie tylko) opiera się nie tylko na miłości. Dodatkowym uczuciem, często gratis do związku dołączanym, jest lęk - że partner pewnego dnia zdecyduje się odejść w siną bądź innego koloru dal.

Pomijam tego kwestie psychologiczne i to, czy jesteś gotowy na taką ewentualność. Teraz zastanowimy się, co zrobić, by temu zapobiec.

Pierwsza rzecz, którą musisz sobie uświadomić. Jeśli wpadniesz jakiemuś facetowi w oko i na serio mu się spodobasz - naprawdę ciężko jest to zjebać. Tym bardziej, że geje, jako faceci, są nastawieni na aktywne podążanie za swą ofiarą :)

Pierwszą rzeczą, jaką trzeba zrobić, by Twój ukochany Cię opuścił, to robić mu ciągłe przykrości. Np. pierdolnąć focha na 3 dni za byle co. Obrażać się i robić awantury. I oczywiście (moje najlepsze) - gdy tylko odbierze telefon, opierdalać go za to, że nie odbierał. Wtedy skojarzysz w jego głowie odbieranie telefonów od Ciebie z nieprzyjemnym stanem emocjonalnym i jesteś na dobrej drodze, by pewnego pięknego dnia po prostu przestał się odzywać.

Dobra, koniec sarkazmu. Chcesz jakiś przepis, który zawsze działa? Jest jeden - tylko pamiętaj o jednym. To tylko przepis. To, jak go wdrożysz w życie, to inna bajka.

1) Odkryj, co go najbardziej rajcuje. Najczęściej będzie to rzecz, o której mógłby Ci opowiadać godzinami. Chodzi o aktywność, której najchętniej poświęcałby się jak najczęściej.

2) Rób to razem z nim.

To wszystko. Pewnie pytasz teraz, w jaki sposób to działa. To proste. Zauważ taką rzecz - wiele razy, gdy ludzie się rozchodzą, mówią "Niewiele mnie z nim łączyło". Co to znaczy?

Znaczy to, że ich jedynym wspólnym zajęciem był seks. I chociaż seks jest fajny, to wiesz dobrze, że opieranie związku tylko na nim to tak, jakby skonstruować stół z jedną nogą. Może i ustoi, tylko pytanie, jak długo.

Gdy natomiast razem ze swoim Kochanie będziesz robił to, co on kocha robić, skojarzy Ciebie z tą aktywnością i będzie to coś, bo będzie Was łączyło na dłużej.

Jeśli czytałeś mojego posta o budowaniu stylu życia i teorii orbit - powiem to inaczej: uczyń wspólnymi wasze najważniejsze orbity. Jeśli on kocha tańczyć - tańcz razem z nim. Jeśli Ty kochasz skakać na bungee - wciągnij go na swoją orbitę i skaczcie razem! To umocni Wasz związek.

Zbuduj swój gay-lifestyle - czyli teoria orbit w praktyce

Wyobraź sobie dwóch gejów - Adama i Krzyśka.

Adam mieszka sam w swojej wynajętej kawalerce. Codziennie chodzi do pracy, wraca wieczorem. Robi sobie kolację, ogląda TV, siedzi na necie i idzie spać. Każdy dzień jest podobny. Pewnego dnia poznaje świetnego faceta - Andrzeja, który wiedzie równie porywające życie, jak on. Postanawiają być razem.

Krzysiek prowadzi swoją firmę - ma agencję reklamową. Poza tym hobbistycznie wydaje w Internecie swój e-zin z wierszami, które czasem zdarza mu się pisać w bezsenne noce. Ponadto ma swoją ukochaną gejowską paczkę, z którą często robi wypady do lokali lub do kina. Są to jego przyjaciele, którym o wszystkim może powiedzieć. Ma też psa, z którym codziennie chodzi na spacer lub jogging w parku. Wieczorami medytuje i czyta książki z dziedziny rozwoju osobistego. Często po pracy wstępuje na siłownię, żeby zadbać o kondycję. Ponadto w każdą niedzielę wraca do swojego domu, gdzie czekają na niego rodzice, z którymi świetnie się dogaduje. Raz na dwa miesiące na weekend robi wypad w góry lub nad jezioro, by odpocząć od zgiełku wielkiego miasta. Po jakimś czasie Krzysiek poznaje Jacka - który wiedzie życie tak ciekawe, jak on. Postanawiają być razem.

Po pół roku Adamowi i Krzyśkowi ukochani faceci giną w wypadku samochodowym.

Krzysiek nadal ma swoją paczkę znajomych, firmę, psa, rodzinę, e-zin w Internecie, siłownię, wycieczki w góry i nad jezioro. Ma swoje medytacje, książki.

Adamowi zostaje tylko jego nudna praca.

Który z nich lepiej radzi sobie z tym bolesnym doświadczeniem? Który z nich ma po co żyć?

Oto właśnie magia teorii orbit. Życie Adama składało się tylko z dwóch orbit - pracy i związku. Życie Krzysztofa pełne było różnych orbit.

A jak wyglądają Twoje orbity na chwilę obecną? Czy masz jedną lub dwie orbity, po których krążysz, czy może Twoje życie obfituje w różne orbity, które są tylko Twoje, jak również podzielone z innymi?

Nie panikuj, mój Drogi :) Wciąż możesz skonstruować swoje życie na nowo. Po co?

- z bogatym stylem życia łatwiej radzisz sobie z problemami - nie chodzi tylko o utratę partnera, ale w ogóle. Twój lifestyle jest jak most podparty nie jednym czy dwoma filarami, ale kilkoma. Nawet jeśli jeden czy dwa się zawalą - most stoi dalej.

- z bogatym stylem życia jesteś bardziej atrakcyjny. Podobne przyciąga podobne. Jeśli jesteś nudziarzem, przyciągniesz nudziarzy do swojego życia. Jeśli jednak wiedziesz ciekawe, przebogate życie pełne różnych atrakcji - przyciągniesz do siebie ciekawych, fascynujących ludzi.

- z bogatym stylem życia masz ciekawsze życie - gdy będziesz na łożu śmierci i spojrzysz wstecz, zobaczysz tam życie pełne wykorzystanych szans, ciekawych historii i będziesz wiedział, że wykorzystałeś je w pełni.

Na początek określ, jakie orbity już masz w swoim życiu. Wypisz je na kartce.

Następnie określ, jakie orbity chciałbyś mieć za jakiś czas. Wszystko zależy tylko od Ciebie i Twojej arcybogatej wyobraźni. Wpraw się w dobry nastrój i pomyśl - z jakich orbit ma się składać Twoje życie? Może dorzucisz studia? Może jakieś ciekawe hobby? Może wycieczki, spacery? Może siłownię? Może uczestnictwo w klubie Bingo? ...?

Gdy już masz spisane nowe orbity, popatrz na każdą z nich i pomyśl - co ona dla Ciebie oznacza?

Np. Stworzyłeś orbitę pt. wychodzenie do lokali. Co to oznacza? Do jakich lokali chciałbyś chodzić? Z kim? Jak często? Zadajesz sobie dodatkowe, szczegółowe pytania, by połączyć tę orbitę z rzeczywistością.

Następnie pytasz siebie, czego potrzebujesz, by wprawić tę orbitę w ruch.

W przypadku lokali będziesz potrzebował paczki znajomych, którzy chętnie będą z Tobą wychodzić oraz kasy - by móc pić i jeść do woli :)

W ostatnim etapie określasz, jakie korzyści przynosi Ci ta orbita, gdy już działa. Np. lepsze samopoczucie, towarzystwo, uczucie, że jest się komuś potrzebnym, uczucie przynależności do grupy itd.

Dla wspaniałego zilustrowania mojego życia, mogę Ci zdradzić, z jakich orbit składa się moje życie i co to oznacza.

- firma - prowadzę swoją firmę, dobrze się przy tym bawiąc. Moja firma to w zasadzie dwie różne firmy. Jedna zajmuje się reklamą. Druga to wydawnictwo. To wspaniałe wyzwanie móc ją prowadzić.

- znajomi - z nimi wypadam do knajp, rozmawiamy na głębokie, fascynujące tematy, jeździmy razem do kina lub oglądamy śmieszne filmiki na You Tube.

- przyjaciel nr 1 - Piotruś. Mam z nim wspaniały układ. Jest co prawda hetero (!) ale uwielbiamy swoje towarzystwo. O wszystkim sobie mówimy. To wyjątkowy, wrażliwy facet. Często się spotykamy, rozmawiamy, pocieszamy w trudnych chwilach.

- wypady do knajp, kin itp. - wraz ze znajomymi (z branży i nie tylko) często wypadamy na pizzę, na jakiś fajny film itd. To świetna okazja, by pożartować i porobić fajną energię.

- rodzina - dbam o dobre relacje z moją rodziną - rodzicami i babcią. Często rozmawiamy, doradzamy sobie i jemy razem obiady. Jak jest cieplej to jeżdżę z nimi na grilla na naszą działkę i jest naprawdę super :)

- spacery - uwielbiam spacerować i oddychać świeżym powietrzem. Pół godzinny dziennie to minimum.

- studia - niestety, już umarła orbita. Informatykę skończyłem jakiś czas temu, ale utrzymuję kontakt z moją ukochaną paczką.

- pisanie tego bloga - wprowadziłem tę orbitę, bo mam już dość psychologicznego ciemnogrodu wśród przedstawicieli branżowców. Nauczmy się w końcu robić fajne związki! :)

Proste? Fajne? Działasz!

Dwie energie w związkach gejowskich

Z związkach gejowskich można spotkać dwie różne "energie", które generują wiele różnych konsekwencji. To jakby yin i yang współczesnej, gejowskiej kultury. Poznaj je, by tworzyć lepsze jakościowo związki m-m.

- energia żeńska - gej, wierząc w mit księcia z bajki, zakochuje się po uszy w swym wybranku. Nie ma w tym nic złego, poza tym, że 1) idealizuje jego obraz, co jest podstawą do późniejszych rozczarowań, oraz 2) przebudowuje swoje życie tak, by związek i partner był jego centralnym elementem.

- energia męska - w której gej oczywiście darzy uczuciem swojego partnera, niemniej nie idealizuje przesadnie jego osoby (dzięki czemu umie chłodno i realistycznie spojrzeć na wady swojego ukochanego), a związek był elementem jego życia, dodatkiem.

Energia żeńska szybko się wypala i nudzi. W końcu, wraz z opadaniem emocji, na wierch wychodzi, że książę z bajki wcale nie jest taki idealny, zostawia po sobie skarpetki na środku pokoju, beka przy jedzeniu i pierdzi przy analu. Delikwent rozczarowuje się a bajka zmienia się w desperackie próby zmiany partnera "na lepsze". W końcu, gdy związek się rozpada, nadchodzi wielka depresja - w końcu był on centralnym punktem życia!

W męskiej energii jest co prawda mniej romantyzmu, ale za to ma ona większe szanse powodzenia. Męska energia przewiduje - zamiast uciekania od samotności - określenie celu w postaci dobrego partnera (nie idealnego! dobrego!). To pozwala na obiektywną ocenę drugiej osoby i przez to odpowiednie dobieranie sobie partnerów życiowych. A nawet, jeśli coś będzie nie tak - męska energia przewiduje, że związek jest tylko dodatkiem do przebogatego, fascynującego życia.

Energia żeńska jest fajna na krótko - podczas kolacji przy świecach, czasem podczas seksu czy namiętnego przytulania. Energia żeńska jest opiekuńcza i pomocna. Potrafi wznieść na wyżyny emocjonalne. Jako geje mamy wybity przywilej, w odróżnieniu od 99% heteryków, by cieszyć się tą energią - płakać na filmach, wzruszać itd.

Energia męska z kolei jest przydatna zdecydowaną większość czasu. Wierz mi - nie chcesz, by ktoś determinował Twoje życie. Chcesz być facetem i z facetem, ale ten facet musi znać swoje miejsce i rolę w Twoim życiu. To jest zdrowie i konstruktywne.

Baw się tymi energiami.

środa, 18 lutego 2009

Co zrobić, by facet był Ci wierny?

W Twoich żyłach, jak również w żyłach Twojego faceta, prócz krwi, płynie też testosteron. Jesteście samcami i uwielbiacie, gdy ten właśnie męski hormon przejmuje kontrolę. Nie ma w tym nic złego - to normalne, zdrowie i niesamowicie przyjemne.

Gdy się w sobie zakochujecie, wszystko gra. Trwa miodowy miesiąc i odpowiednia chemia w Waszych mózgach sprawia, że rzeczywistość schodzi na drugi plan.

Po jakimś czasie jednak może się okazać, że Twój facet - jako samczy zdobywca nowych doświadczeń - chce czegoś więcej w łóżku. Jako gej masz szósty zmysł i potrafisz wyczuć, że nie dostarczasz mu takiej przyjemności, jak kiedyś. W psychologii nazywa się to habituacją. Często powtarzający bodziec nam powszednieje. Tak, jak kiedyś w zupełności wystarczało Ci walenie konia, dziś wydaje się to być nudnym substytutem prawdziwego seksu.

Z doświadczenia wiem, że to właśnie nie brak uczuć, ale brak spełnienia w seksie jest przyczyną zdrady. To, że Twój chłopak bzyknąłby się z kimś inny nie oznacza, że Cię nie kocha. Jest do Ciebie przywiązany i jeśli nie robiłeś mu przykrości - nadal pożąda Twojego towarzystwa. Jego ewentualna zdrada oznacza tylko, że roznoszą go jego fantazje a wpuszczony do krwiobiegu testosteron nie pozwala im o nich zapomnieć. Wtedy wystarczy, by pojawiła się odpowiednia okazja...

Wielu gości panikuje, gdy odkrywają, że ich facet ma takie fantazje. Wtedy - kierując się nie miłością, ale lękiem przed utratą swojego partnera - zaczynają go kontrolować lub zakazywać mu różnych rzeczy (np. spotykania się z kumplami itd.). A ponieważ nic tak nie smakuje, jak zakazany owoc - w najbliższym czasie mogą się spodziewać przyjaciela w łóżku.

Apeluję - nie idź tę drogą! :)

Czy to oznacza, że masz mu na wszystko pozwalać? Nie, nie tędy droga.

Pierwszym krokiem z Twojej strony może być odkrycie, jakie fantazje chodzą po głowie
Twojemu facetowi. Nie spodziewaj się, że on powie Ci wprost wszystko, o czym marzy. Może mu na drodze stanąć wiele różnych przeszkód - może np. wstydzić się poprosić Cię o coś. Może też obawiać się tego, jak zareagujesz na to, co on powie. Niewykluczone też, że może czuć się winny, że myśli o seksie (np. z kimś innym) i też nigdy nie powie Ci tego wprost. Jesteś dla niego zbyt cenny!

Dlatego wymagany jest spryt z Twojej strony :)

Możesz na przykład opowiedzieć historię, w której dwóch Twoich znajomych gejów ze starych lat zdobyli się na coś nietypowego w seksie, np. kupili sobie wibratory albo jeden drugiego przywiązał do łóżka i łechtał piórkiem :) Sprawdź, jak zareaguje Twoje Kochanie. Nie, co powie, ale jak zareaguje mimiką, gestami itd. Jeśli uśmiechnie się na myśl o tym - może to być znak, że o tym właśnie marzy Twój facet.

W historiach możesz wspomnieć coś nt. różnych form seksu - lizania odbytu, wąchania skarpetek, robienia trójkątów, orgii itd. Wszystko po to, by sprawdzić (my, profesjonaliści :) mówimy "skalibrować") reakcję emocjonalną na te terminy. Powie Ci ona, o czym myśli Twój facet i o czym prawdopodobnie marzy.

Na tym etapie uderz się w pierś i powiedz mea cupla, jeśli kiedyś w przeszłości zdarzyło Ci się srodze potępić np. trójkąty - teraz Twój facet może o tym marzyć i jednocześnie na pewno Ci o tym nie powie. No chyba, że postanowisz złagodzić nieco swoją wypowiedź z przeszłości i dać mu do zrozumienia, że przy Tobie może myśleć i wyrażać, co uzna za słuszne.

Dobra, wiesz już, o czym marzy Twój facet. Teraz mu to daj :)

Haha, brzmi prosto, ale co, jeśli on marzy urządzić z kumplami dziką orgię i być posuwanym przez dwóch gości naraz? Albo jeszcze lepiej - chciałby komuś zrobić kupę na klatę? :D

Śmiejesz się? To przecież samo życie! Możesz walczyć z jego fantazjami niczym don Kichot z wiatrakami, ale wiesz - to może tylko wzmocnić te fantazje. W końcu to, z czym walczysz, wzmacnia się.

Zatem proponuję lepszą opcję - zaakceptuj go wraz z jego fantazjami - bez względu na to, jak dziwne i nie do przyjęcia Ci się one wydają. W końcu jesteś jego facetem i kochasz go. W całości i zawsze, prawda? A nie tylko od czasu do czasu, gdy jest uroczym i zabawnym facetem.

Dla pocieszenia dodam, że większość facetów tak naprawdę nie fantazjuje o kupach czy bieganiu w dziwnych, lateksowych ubraniach. Zazwyczaj fantazje te dotyczą o robieniu czegoś nowego w innym miejscu niż zawsze. Czasem z inną osobą i to jest to, z czym będziesz musiał się mądrze zmierzyć.

Masz co najmniej dwie opcje.

Po pierwsze - jeśli chcesz utrzymać związek monogamiczny, możesz mu dać to, o czym marzy. Znajdź jakąś dziką plażę nad pobliskim jeziorem, weź miły w dotyku kocyk, zaszyjcie się w krzakach i zróbcie razem coś szalonego i spontanicznego. Najlepiej coś, czego do tej pory albo nie robiliście w ogóle, albo coś, co robiliście rzadko. Np. jeśli raczej jesteś aktywny, a on pasywny, on może marzyć o tym, by Cię przelecieć. Do tej pory mu się stawiałeś, ale w końcu możesz zapragnąć poczuć go w sobie raz jeszcze. Wszystko, na co oboje wyrazicie zgodę, jest ok. A fakt, że zrobicie to w innym miejscu, dodaje smaczku przygody i będzie przez Was wspomniane latami.

Kiedyś mój kumpel zrobił mi loda w krzakach prawie w centrum miasta :) Niby nic niezwykłego - w końcu nie raz ktoś robił mi loda. Ale sam fakt, że było to w miejscu, gdzie przecież każdy mógł się zjawić, był powalający.

Po drugie - jeśli on marzy o innych facetach... i Tobie również czasem w wyobraźni przemyka myśl o zrobieniu trójkąta - możesz zdecydować się stworzyć związek bardziej otwarty. Zrobienie trójkąta tak, by nie rozjebać związku, to sztuka i wyzwanie, więc zanim się na to zdecydujesz, musicie wszystko oboje uzgodnić. To nie może być spontan bez przygotowania, bo wtedy prawie na bank skończy się niemiło. O tym, jak zaplanować trójkąt, będzie kiedyś w którymś poście. Póki co, możesz mieć w głowie tę opcję. Wiem, że pewnie niektórzy konserwatyści oburzyli się święcie, ale to już nie moja wina, że z biologicznego punktu widzenia samce są poligamiczne i powie Ci to każdy biolog czy ewolucjonista. Nic więc dziwnego, że mogą myśleć - nawet będąc w najbardziej poprawnym związku - o innych dupach i (w przypadku gejów) fiutach.

Podsumowując

Jeśli w sypialni emocje opadają - czas ruszyć mózgiem i dupą. Twój facet może się zacząć nudzić, a brak dobrego seksu, podbojów i nowych emocji mogą sprawić, że pewnego dnia przeleci swojego kumpla. Aby temu zapobiec - odkrywasz jego fantazje i albo sam je realizujesz, albo... dopuszczasz do siebie możliwość realizacji ich wraz kimś innym.
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

TOP 10 miesiąca