SZYBKIE INFO:

HOT NEWS!

Obczajcie HomoFascynacje - nowe, gorące opowiadanie zawitało na ich łamy :)

poniedziałek, 3 października 2016

Seksualna frustracja - jak sobie z nią skutecznie poradzić


Chyba z 5 razy w tygodniu dostaję maile dotyczące seksualnej frustracji. Piszące osoby mają problem z tym, że bardzo im się chce, ale nie mają z kim. Przez co szukają okazji na szybki seks bez zobowiązań - a bez tego po prostu dostają pierdolca.

Na seksualną frustrację składa się kilka rzeczy - na niektóre mamy wpływ, a na niektóre nie. Oto, jak to działa. I jak to zmienić.


Efekt cytryny

Wiele osób pisze mi w mailach: "To jest fizjologia, instynkt, siła wyższa"

Psychologowie zauważyli, że - gdy wyobrażamy sobie, że coś jemy, np. soczystą cytrynę - w naszych jamach gębowych zaczyna wydzielać się większa ilość śliny.

To fakt naukowy, dawno stwierdzony i udowodniony.

O ile przyjemność z wyobrażania sobie, że się wpieprza cytrynę, jest dyskusyjna - to przyjemność z wyobrażania sobie seksu już nie. To jest przyjemne. Ale ma swoje konsekwencję.

Twój organizm przygotowuje się do orgazmu.

Czujesz podniecenie, doznajesz erekcji, chemia w Twoim krwiobiegu zaczyna się zmieniać. Na to wystarczą minuty - jeśli nie sekundy.

Ale ponieważ odbycie pełnego stosunku seksualnego z drugą osobą (osobami) różni się od pospiesznego zwalenia konia - mózg wciąż ma wrażenie, że "nie dopiął swojego". Nie zrealizował celu, realizacja była nie taka jak trzeba - nawet, jak się pięknie spuściłeś wiadrem spermy.

O ile na reakcje swojego organizmu nie masz wpływu - to masz wpływ na to, co sobie wyobrażasz i w jaki sposób.


Rola Twojego seksualnego ego

Osoby, które czują się się gorsze i nieatrakcyjne seksualnie (bo przyjęły na ślepo społeczne kanony piękna a la Photoshop i widzą, że ich nie spełniają) - często uciekają w fantazje seksualne, bo chociaż tam mogą poczuć się atrakcyjne.

Te prywatnie snute historie o zbiorowych gwałtach, milionach kochanków dysponujących sprzętem 30 cm, ekshibicjonizmie i tym podobnych sprawach dużo powiedziałby nam o każdym seksualnym frustracie z osobna.

Ktoś, kto uważa siebie za seksualnego quasimodo, łatwo daje się wplątać w wirtualny świat pornografii i fantazji, w którym tysiące kochanków chce go rżnąć, prawiąc mu komplementy i w ramach wdzięczności spuszczając mu się na twarz i klatę.

Te fantazje naturalnie powodują podniecenie, które domaga się rozładowania.

Niemniej ze względu na ich totalną nierealność - fantazje te najpewniej na zawsze zostaną w folderze "niezrealizowane". I to rzeczywiście powoduje frustrację.

Bywa też - szczególnie wśród osób homo - że ma się mocne hamulce "moralne". Że seks z mężczyzną jest czymś złym. To tylko dokłada kolejny kamyczek u pętli wokół szyi.


Jak to zmienić:

Najczęściej prawdziwym problemem jest poczucie własnej seksualnej nieatrakcyjności.

Masz 2 metody, jak z tym pracować. I obie warto stosować jednocześnie.

Pierwsza - to praca mentalna. By pozbyć się nierealnych przekonań. Znam przystojnych facetów, którzy wciąż wynajdują w sobie kolejne, wyimaginowane mankamenty - rzekome zmarszczki, za dużo lub za małe fragmenty ich ciał.

Ważnym aspektem tej kwestii jest także to, że wielu ludziom wydaje się, że bycie atrakcyjnym seksualnie, to tylko kwestia wyglądu. Mało kto wie, że mentalność jaką się nosi, przekonania dot. seksu i obraz samego siebie - to wielkie narzędzia oddziaływania na innych.

Jeśli ktoś sam wierzy, że jest nieatrakcyjny seksualnie - to tak się zachowuje i uczy tego (nieświadomie) innych ludzi. Ludzie nie myślą o tej osobie seksualnie, bo ona sama o sobie tak nie myśli. Wykonuje gesty, które odstraszają.

Bycie atrakcyjnym to szereg czynników - feromony, zapach, sposób poruszania się, uśmiech, energia, ubiór czy pozycja społeczna. To setki różnych czynników - a nie tylko wygląd ciała.

Problem w tym, że na fellow widać tylko wygląd. Reszta jest "w domyśle". Stad giełda obsypanych brokatem pięknisi na pełnej stylówie, którzy wpadną w depresję, gdy zobaczą pierwszą zmarszczkę lub siwy włos. Pracują na własną zagładę - chcąc przypodobać się masom anonimowych zwalaczy koni.

Kolejna kwestia to rozpoczęcie pracy nad negatywnymi przekonaniami związanymi z seksem homo. Jeśli ktoś wierzy, że "to jest ZUOOOO" - to raczej będzie miał frustracje jak 2 x 2 jest 4. Takie przekonania nie tylko powstrzymują przed seksem z facetem, ale nawet - gdy już uda się jakoś do tego seksu zmusić - po prostu go psują. Staje się on doświadczeniem przykrym - okupionym wstydem i poczuciem winy.


Druga - to praca fizyczna. Idź, odchudź się i zbuduj trochę mięśni. To znów nie jest nie wiadomo co - wystarczy pobiegać i pomachać hantlami. Skoro już tak bardzo chcesz być na okładce Men's Health'a - to pragnę Cię powiadomić, że nikt przed Tobą wiedzy o budowaniu ciała nie zataja :)

Gdy osoba poczuje się bardziej atrakcyjna seksualnie - czasem nie musi już tak często i tak nierealistycznie fantazjować o seksie. Cieszy się sobą, czuje się atrakcyjna - to wystarcza, by przerwać zaklęty krąg frustracji.

Kolejnym krokiem jest zapytanie siebie, po co się to w ogóle robi.

Zdanie sobie sprawy z efektów. Gdy ciągle robisz sobie efekty cytryny - możesz być zmęczony jedzeniem wymyślonych owoców. Możesz zechcieć sięgnąć po prawdziwy i ZWERYFIKOWAĆ swoje wyobrażenia.

I często okazuje się, że fantazje są wyidealizowane.

Że seks jest przereklamowany.

Że uprawiając seks nagle nie stajesz się kimś lepszym. Zabawniejszym, bardziej pożytecznym.

Seks nie zrobi z Ciebie porno gwiazdy.

Seks nie uczyni Cię osobą szczęśliwą ani spełnioną.

To, że ktoś Cię rucha (albo Ty kogoś) niczego nie zmienia. Nie oznacza, że nagle jesteś jakimś bogiem seksu. Wręcz przeciwnie - możesz się mentalnie kurwić, błagając podświadomie każdego kochanka, żeby rzucił Ci komplement.

Chyba nie o to chodzi, by szukać akceptacji u kogoś.

Są rzeczy ważniejsze niż seks. Tak samo, jak są ważniejsze, niż jedzenie pysznych rzeczy. Więc nie karm swojej wyobraźni ani cytrynami, ani pysznościami, ani wirtualnymi, idealnymi kochankami.

Żyj rzeczywistością - bo ona jest wszystkim.

Przestań oceniać siebie przez pryzmat tego, czy pasujesz do kulturowych kanonów piękna. Jeszcze parę lat temu było wielkie smucenie, że jak nie wyglądasz jak Justin Bieber, to tragedia. Dziś - jak nie masz brody i mięśni, to porażka.

A za 5 lat?

Daj spokój.


Czym NAPRAWDĘ jest seks:


Seks to tylko seks. Od wieków był metodą podtrzymywania i umacniania relacji z bliską osobą. Tylko tyle. Jeśli znasz osobę, z którą chcesz umacniać tak relację i ona też tego chce - to spoko. Jak nie, to nie. Po prostu nie umacniasz relacji.

Jeśli ktoś pomyli seks z "życiowym spełnieniem", "byciem wyżej w społeczeństwie" itd. - to wpada w pułapkę. Musi szukać seksów - czy to na jawie, czy w wyobraźni - aby nie czuć się źle sam ze sobą.

Nie róbmy z seksu religii.

Mam wrażenie, że ludzie myślą o seksie jak o celu samym w sobie.

To tak, jakbym uparł się, że rozmawianie przez telefon jest cudowne. Fantazjował o tym. I przeżywał, że nikt nie chce ze mną rozmawiać przez telefon. Szukał na chama, dzwonił na ślepo pod losowe numery - może ktoś będzie chciał porozmawiać.

Czy rozmowa przez telefon jest przyjemna? Jasne - zależy z kim.

Czy rozmawianie przez telefon wzbogaca mnie jakoś? Jasne - zależy z kim.

Czy rozmawianie przez telefon czyni mnie kimś lepszym? Jasne - zależy tylko, z kim rozmawiam.

Seks to narzędzie natury, dzięki któremu budujemy związki. Z jakim efektem - wiadomo. Średnim. Związki się rozpadają. Bo kiedyś żyliśmy w groźnym otoczeniu i trzymaliśmy się razem. A dziś... nie jest najwyraźniej tak źle, jak nam się wydaje, skoro pozwalamy sobie beztrosko odchodzić od stałych partnerów.

W dzisiejszym świecie seks przestał pełnić tę pierwotną funkcję. Stał się narzędziem perswazji, budowania społecznej pozycji (seks-taśmy), rozrywką, sportem czy sposobem na problemy.

Stan obok tego - bo możesz oszaleć. I żyj tym, co jest - tu i teraz. Przywitaj się z rzeczywistością. To jest to, co widzisz, słyszysz i czujesz, gdy wyłączysz myślenie.


4 komentarze:

  1. Przy części i pracy fizycznej jest błąd, bo obstawiam że chciałeś napisać "pomachać hantalim"... Wybacz czepialstwo, post bardzo ciekawy jak zawsze c: chyba cię fanbojujue bo każdy psot mi sie podba :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Czesc. Fajny blog. Czesto piszesz madrze i ciekawie. Ale nie rozumiem czemu w tym przypadku maja sluzyc te wszystkie zdjecia i gify? Ktore moga przyczyniac sie do poglebiania frustracji seksualnej Twoich czytelnikow i odwracac uwage od tresci. A chyba nie taki jest cel?
    Pozdrawiam
    Staly bywalec

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mają Cię one nauczyć kontrolowania swojej frustracji :)

      Usuń

Umieszczanie komentarza oznacza akceptację Regulaminu (w menu na górze). Musisz liczyć się z tym, że - jeśli Twój komentarz nie spełni jego warunków - nie pojawi się na tej stronie.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

TOP 10 miesiąca