SZYBKIE INFO:

HOT NEWS!

Obczajcie HomoFascynacje - nowe, gorące opowiadanie zawitało na ich łamy :)

sobota, 19 listopada 2016

Gdy on woli gejowskie porno zamiast Ciebie [oj zazdro]


W Waszych mailach ten temat przewijał się już kilkukrotnie - więc postanowiłem odnieść się do niego tutaj.

Schemat jest podobny - "mój chłopak lubi oglądać pornole i do nich walić". Kiedy to zaczyna być problemem? Czy zazdrość o wirtualnych kochanków jest uzasadniona? I jak sobie z tym poradzić?

Postaram się dziś w miarę sensownie odpowiedzieć na te pytania :)

Gdzie zaczyna się i kończy jego wolność

Na samym początku musimy coś ustalić. Ja wiem, że obiecywaliście sobie, że "należycie do siebie" i takie tam. Ale jest jedna uniwersalna, ponadczasowa prawda kosmiczna - to jego kutas, jego ciało, jego oczy.

I - co może nie zawsze się podobać - pomimo złożonych ślubów, on ma prawo używać tych instrumentów tak, jak zechce.

Oznacza to oczywiście, że może zapuścić pornola i do niego strzepać. Zbyt wiele z tym zrobić nie możesz - nie przywiążesz go przecież do kaloryfera, a próby zabraniania mu sprawią, że raczej po prostu zacznie się z tym ukrywać - zamiast tego zaniechać.


"Dlaczego to mnie tak dobija?"


Bywa, że o te sesje pojawia się zazdrość.

Umówmy się - miejscami irracjonalna. Wiem, że mój chłopak wali, gdy mnie nie ma - i to jest okej. W sumie lepiej, że w TAKI sposób wyładowuje swoje napięcia, niż miałby łazić po fellegro i ładować obcych chłopców.

Gdy do tego walenia dochodzi porno - chcąc, nie chcąc, zaczynamy się porównywać z aktorami porno.

I tutaj zaczynają się schodki, bo któż z nas jest w stanie konkurować ciałem, ryjem czy chujem w kimś takim:


Okej, wiem, że to nie jest ideał piękna dla każdego, ale sam rozumiesz, do czego ja zmierzam.

Mądre strategie wojenne podpowiadają, że dąż tylko do takich konfrontacji, które możesz wygrać. Tutaj - wygrać ciężko. 1/1000 ma może takie predyspozycje, by mierzyć się z gejowską śmietanką świata porno.

Natomiast w takiej sytuacji do konfrontacji zmusza nas życie.

Twój facet woli oglądać takie zjawiska - czy można mu się dziwić?

Cóż - bez urazy - ja bym się nie zdziwił. I nie zdziwiłbym się, gdyby mój wolał. Choć trzeba mu przyznać, że nawet, jeśli woli, to taktownie ten fakt zamiata pod dywan. Nie zmienia to jednak faktu, że... raczej by mi to zwisało.

(Dosłownie raz w łóżku puściłem pornola, ale on zdawał się go ignorować, całkowicie poświęcając uwagę mi - co uznałem za komplement :)


Kiedy to SERIO jest problem:

Taki serio, serio problem zaczyna się, gdy Twój partner rzeczywiście woli walić, oglądając porno, niż seksić się z Tobą. Tak się związku raczej nie zbuduje za bardzo.

Tutaj problem nie leży już tylko w Twojej zazdrosnej głowie - ale serio zaczynasz przegrywać z wirtualnymi fagasami. To jest niestety problem dość powszechny (z tego, co piszecie) i trudno tu wymyślić jakąś jedną, sensową poradę.

Na pewno jednak warto o tym szczerze i spokojnie porozmawiać - pamiętając, że on wciąż jest jednak wolnym człowiekiem i jak będzie chciał - to będzie walił do pornoli i nic z tym nie poradzisz. 


Zadaj mu proste jak pytong aktora porno pytanie:

Co musiałoby się zmienić, aby - zamiast walenia do porno - wybrał znów łóżko z Tobą?

I zamknij się.

Nic nie mów - po prostu go o to zapytaj i nie jego szare komórki zaczną pracować. Nawet, jeśli to oznacza długie sekundy żenującego milczenia. W końcu jednak jest szansa, że wyprodukuje jakąś odpowiedź.

Być może było już za nudno? Może on chciałby Ci powiedzieć "zrzuć tą zimową oponkę"? A może... coś innego?

Może powie: "Powalmy do porno razem"?


Jeśli jednak Twój partner ucieka w porno nie OD CIEBIE, ale po prostu dlatego, by rozładować napięcie, gdy akurat Ciebie nie ma pod chujem - a mimo to zazdrość nie pozawala Ci przejść obok tego faktu obojętnie, zastanówmy się:


Co to oznacza, że on woli oglądać porno?

To znaczy, że okres seksualnej fascynacji macie za sobą. To oznacza, że okres zakochania też macie za sobą (zazwyczaj on sprawia, że ludzie stają się monogamistami - przynajmniej na jakiś czas).

Czy to oznacza, że Cię nie kocha? Niekoniecznie - choć oczywiście obiektywnych dowodów do końca nigdy nie znajdziemy.

Tutaj głównym problemem jest coś innego myślę. Za ogólną zazdrością i szokiem związanym z obserwacją, że "on woli porno ode mnie" kryje się inna, znacznie bardziej gorzka myśl:


"Jestem gorszy"


Przeświadczenie, że jest się gorszym (tak ogólnie) od innych - jest podstawą do porządnej zazdrości w związku. Jeśli jeden z partnerów uważa, że "jest gorszym człowiekiem" - irracjonalna, chorobliwa zazdrość wyjdzie na jaw wcześniej czy później.

O porno, o ładnego kumpla z pracy, o siedzenie z kolegami itd.

Tutaj wychodzi na jaw przekonanie, które niszczy życie i związki milionom ludzi na całym świecie. To prastara historia umysłowa, często wynoszona z dzieciństwa. Niestety - spotkałem na swojej drodze kępy osób, które były o tym przekonane na którymś poziomie.

I - co gorsza - zamiast pracować nad sednem problemu, a więc właśnie tymże przekonaniem, obrastają w różne toksyczne mechanizmy obronne, jak np. ataki złości (dają chwilowe poczucie kontroli), obrażanie się, prowokowanie zazdrości partnera ("odgryzanie się", mszczenie), poniżanie, krytykowanie, pogarda itd.

Problem jednak jest taki, że osoby przekonane, że są gorsze w jakiś sposób od innych ludzi, często CZUJĄ to bardzo spójnie w swoim ciele. A takie oglądanie pornoli przez chłopaka BUDZI DEMONY - przypomina im, że "są gorsi" (tutaj: od aktorów porno).


Czy naprawdę jesteś gorszy? Czy możesz być tego pewien na 100%?


Okej - najpewniej masz gorsze ciało, niż aktorzy porno. Najpewniej masz gorszego kutasa - nie wiem, mniejszego, chudszego, cokolwiek. Najpewniej masz brzydszą twarz.

Jak 99,99% ludzi na świecie.

ALE czy to oznacza, że jesteś groszy od nich? Czy to czyni Cię gorszym człowiekiem?

Czy jedynym kryterium, po którym osądza się to, czy ktoś jest lepszym człowiekiem, jest jego wygląd, kutas, ciało?

Jeśli tak - to wszyscy niemal jesteśmy gorszymi ludźmi, bo któż z nas nie ma jakichś defektów? Któż z nas nie jest za gruby / za chudy? Któż z nas nie ma za mało tu i za dużo tam?

Otóż właśnie - tak zaczyna się przygoda z samym sobą i swoimi przekonaniami.

Aktorzy porno są od nas ładniejsi, to fakt (jeśli oczywiście przyjmujemy aktualne wzorce męskiego piękna, które wyznaje społeczeństwo na daną chwilę). Ale to w żaden sposób nie oznacza, że my jesteśmy gorsi.

To tylko obrazy na ekranie, to tylko fale akustyczne wydostające się z głośników. Ty jesteś tu i teraz, obecny fizycznie i psychicznie.

Prócz ciała, masz jeszcze umysł i energię serca. Masz tysiąc zalet, których wirtualni przyjaciele nie mają - jak chociażby to, że istniejesz.

Czy twierdzę, że tamci goście nie istnieją? Owszem, istnieją, ale pewnie na żywo byłbyś nieco rozczarowany, że nie są tacy fajni, jak tam, na filmach, w studio z idealnym oświetleniem, z tonem make-upu na ryju, z Photoshopem itd.


Ty jesteś tu. I to jest Twoja zaleta.

Oczywiście osąd społeczny będzie mówił, że oni są ładniejsi. Ale uwaga - może to będzie dla Ciebie nowość - jesteś kimś więcej, niż swój wygląd.

Ba - jesteś kimś więcej, niż swoje ciało, zdrowie, umysł itd.

Jesteś kimś więcej, niż to, za kogo się uważasz.

Osądzać Ciebie i innych po kutasich walorach byłoby niesprawiedliwością. Nie czyń tak nikomu - i nie czyń tego sobie.

Tamci goście mają kutasy jakby wyrzeźbione przez Da Vinciego - miodne, kształtne, estetyczne tak, że można by je postawić w salonie przy kominku. Ale do kurwy nędzy - czy w życiu chodzi tylko o kutasy? O ciała? O twarze?

Jeśli nie masz takich walorów, to na pewno masz inne i je wykorzystaj mądrze.

A swojemu facetowi pozwól dalej oglądać pornole i do nich walić - bo i co da Ci zakaz, restrykcje i sankcje? Będziesz go monitorował 24 godziny na dobę? Założysz "blokadę rodzicielską"?

Wierz mi, że wolisz być jego chłopakiem, a nie mamusią.

***

Oczywiście parę GIF-ów walących panów nie mogło zabraknąć:




PS Jeśli masz jakieś doświadczenia z porno i waleniem konia w stałych związkach - podziel się swoim doświadczeniem i opisz je w komentarzu.

9 komentarzy:

  1. Ja i mój partner walimy konia regularnie. Razem, a także osobno. To norma, że każdy z nas czasem włączy sobie jakieś porno i powali konia. Nic w tym złego, przyjemne to przecież i niegroźne dla nikogo ;) A tym bardziej, gdy ktoś ma jakieś dzikie fantazje i samo walenie do porno je zaspokaja.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A uprawiacie seks razem? Jeśli tak, jak często?
      Ja nie potrafię do końca zaakceptować tego że mój chłopak mówi mi że walił sobie jak pojechał na urlop a jak wrócił to mija już 8 dzień bez seksu. Czy to jest normalne? Nie.

      Usuń
    2. No tak, przecież istnieją jasne normy i kalkulacje, ile powinna się seksić "normalna" para.

      Zostało to dawno określone jako 2-3 razy w tygodniu. Jak nie mieścicie się w tych widełkach, to tragedia. Nawet, jeśli obie strony są hepi.

      A tak serio - jak ktoś by nie załapał mojej ironii - normalne jest to, co uznasz za normalne. W związku dobre jest to, co obie strony uznają za dobre (i nie szkodzą innym, nie łamią prawa - wiadomo).

      Co stoi na przeszkodzie, by zaakceptować fakt, że mój chłopak wali konia beze mnie? W jaki sposób to przynosi mnie szkodę? Ujmuje mi w jakiś sposób? Coś mi zabiera?

      Mam mu ręce za plecami w kajdanki wsadzić? :)

      Mój chłopak tak naprawdę nie jest mój. To tylko umowa na czas nieokreślony. On jest "swój".

      Usuń
    3. Uważam, że to dziwne omijanie tematu. Wg mnie związek polega na tym, że dwie strony dbają o siebie. Jeśli na początku było inaczej to znaczy, że coś nie do końca jest ok. Kiedy mój chłopak nie chciał pożegnać się ze mną przed wyjazdem w sposób bardziej intymny niż przytulasek i pocałunek zostawiając mnie z chucią już tydzień, potem jedzie na urlop i zaraz sobie wali następnego dnia, a potem wraca i znowu nic, to jest to OK?
      Ja nie do końca akceptuję to, że każdy jest niezależny. Singiel ok, 100 proc ja, ale kiedy przestaje się być singlem, nie można zostać niezależnym i mówić że to moje ciało i moja sprawa, a ty się odwal. Ja czekam, mimo, że rozrywa mi czasem z podniecenia majtki. A z drugiej strony co dostaję?
      A co do twojego pytanie - tak, przynosi mi szkodę, emocjonalną, uczuciową. Zabiera mi część frajdy ze związku, nie pozwala rozwijać się łóżku, mimo że chcę to robić z nim. Jak on sobie zwali, nie jestem mu potrzebny. Chyba potwierdzisz fakt, że brak seksu oddala?

      Usuń
    4. Anonimowy - ale to jak, chłopak pojechał, zwalił konia, wrócił i wciąż pości?

      DreamWalker ma rację - nasze ciało jest nasze i tyle. Walenie konia do porno nie różni się niczym od walenia konia z zamkniętymi oczami i wyobrażania sobie jakichś erotycznych fantazji. Oba przypadki są lepsze od walenia bez myślenia chyba...

      Brak seksu w jakiś sposób na pewno oddala. Nie rozumiem tylko jak można nie mieć ochoty na choćby wspólne zwalenie konia. Długo jesteś w związku Anonimowy? Może po prostu każdy z Was się przyzwyczaja do nie-bycia-singlem albo może coś zaczęło przeszkadzać? Najlepiej spytać u źródła i dowiedzieć się - jesteśmy mężczyznami, więc mówmy co nam leży na duszy (sekrety i oczekiwania zostawmy kobietom).

      Co do pytania o to jak często uprawiam seks ze swoim partnerem - parę razy w tygodniu. Nie codziennie, ale też nie raz w tygodniu. Tak naprawdę to różnie. Zależy też, czy każdy z nas ma duży nakład pracy - wtedy człowiek robi się zmęczony, nie ma czasu i szybkie zwalenie pod prysznicem w pojedynkę musi wystarczyć :P

      Na koniec, drogi Anonimowy - skoro masz chęć na swojego chłopaka i Cię rozrywa z tej chęci, to bierz się za niego, tak po prostu :D

      Usuń
    5. Tak, przed nic, po nic, w trakcie urlopu sam się zadowolił co mnie skłania do myślenia że robi to i w domu.
      W związku jesteśmy 9 mies, ale jego niechęć pojawiła się wcześniej. Rozmowy nic nie pomagają, on jest zamknięty i nic nie powie. Już nie raz próbowałem. Kończy się moim monologiem i zadanymi pytaniami bez odpowiedzi.
      Co do dorwania się bez zgody, cóż, loda nie odmówi ale mi nie o lody chodzi ...

      Usuń
    6. Shino the Silesian Cookie24 listopada 2016 01:06

      Anonimowy przede wszystkim rozmowa rozmowa i jeszcze raz rozmowa, a jeśli nie jesteś zaspokojony i ciągle czujesz się olewany to musisz dokonać ciężkich ale niezbędnych wyborów, bo to twoje życie - a w swoim życiu musisz celować w swoje szczęście i swoje potrzeby, a nie ciągle, uparcie dostosowywać się do rozkładu jazdy partnera. Kompromisy i fifty-fifty. Trzymaj się

      Usuń
  2. Myślę że jest tu jeszcze jeden aspekt, który nie został uwydatniony. Istnieje kwestia uzależnienia/przyzwyczajenia/zniewolenia (terminologia do wyboru w zależności od światopoglądu). Jeśli człowiek przez całe swoje młodzieńcze życie był spokojnym chłopakiem, nieimprezowym, prawiczkiem, to jego seksualna aktywność ograniczała się do wieku 20+ tylko do masturbacji, w obecnych czasach dostępnego internetu do masturbacji przy filmikach. Tak został ukształtowany gust seksualny. Nie chodzi nawet o to że partner nie przystaje do wzorców "ciasteczek" bo to oczywiste, że nie wszystkim zostało dane super ciało. Chodzi o przyzwyczajenie do biernego uczestnictwa. Do oglądania jak się ktoś rozbiera (ja np. bardzo lubię moment, gdy ktoś zdejmuje koszulkę ;p i w seksie z partnerem przeżywam lekki zawód, nie przez to co widzę pod nią ale przez to że fajniejsze emocje wiążą się z tą czynnością oglądaną niż robioną na żywo). Ja bym chciał, by mój partner nie oglądał takich rzeczy, by nie był maniakiem seksualnym i używał tylko gdy jest czas na powinność małżeńską (troszkę ironia ;p). By mógł się powstrzymać, wtedy seks nigdy nie byłby fizjologiczny ale romantyczny i spajający. Ale wiem że jak i ja on jest do tego przyzwyczajony, przywiązany.

    Problem myślę zaczyna się, gdy aktorów porno zamieniamy na chaty z kamerkami (coraz popularniejsze i podobnie jak filmy xxx kształtujące seksualność). Bo wtedy po drugiej stronie jest ktoś żywy, Adam z Rzeszowa, a w kimś prawdziwym, z którym można poklikać, można też się zabujać... Inna to sprawa.

    OdpowiedzUsuń
  3. Jestem w związku, ale wisi mi to czy mój chłopak sobie wali do pornosów czy nie. Chyba lepiej, żeby sobie zrobił dobrze, jak mnie nie ma w pobliżu, niż żeby latał na innych, co nie? Raczej też jakiekolwiek podejrzenia, że ja mógłbym sobie nie ulżyć, gdy np. on ma zaje... na uczelni, a gdy ma wolne, ja idę do pracy... To jest po prostu niemożliwe. Jesteśmy daleko od siebie, jesteśmy młodzi, a przede wszystkim - jesteśmy ludźmi i mamy swoje potrzeby.

    A co do tego czy "woli" mnie od pornosów to nie mam żadnej wątpliwości. ;) Lubimy eksperymentować, bo we dwójkę wyłącznie też się da.

    ~C.C.

    OdpowiedzUsuń

Umieszczanie komentarza oznacza akceptację Regulaminu (w menu na górze). Musisz liczyć się z tym, że - jeśli Twój komentarz nie spełni jego warunków - nie pojawi się na tej stronie.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

TOP 10 miesiąca