SZYBKIE INFO:

HOT NEWS!

Obczajcie HomoFascynacje - nowe, gorące opowiadanie zawitało na ich łamy :)

niedziela, 14 czerwca 2009

Najlej Krycha bo wysycham - czyli o niemożności zabawy bez alkoholu

Mały Gucio wychował się w porządnym domu... poprawczym. Tam jego opiekunowie, by dziecko nie nasiąknęło (zbyt szybko) negatywnymi wzorcami, gdy chlali na umór, zamykali się w pokoju, tłumacząc Guciowi, że to tylko lemoniada.

Gucio jednak bystrym chłopcem był i szybko zakumał, że dorośli mają swoje wywary, szczochy z gumijagód, po których ze smutnych, szarych i przeciętnych osób, zmieniają się w dusze towarzystwa - są dowcipni, inteligentni i wyluzowani. Wszystko po lemoniadzie.

Jako że zakazany owoc smakuje najlepiej, Gucio już w edukacyjnym nowotworze zwanym gimnazjum szybko zainteresował się procentami. Nie chodzi bynajmniej o miłość do matematyki. Marzenia o dużej flaszce zajmowały w głowie Gucia drugie miejsce po marzeniach o dużym chuju (Gucio był oczywiście gejem :)

I tutaj zaczyna się ciekawie. Gucio walił na wszystkie impry, na których można było nieco łyknąć. Początkowo był nieśmiały, zamknięty w sobie, bał odezwać się do ludzi. Ale z pomocą przychodził alkohol. Z dziką łatwością pomagał przełamać pierwsze lody - tudzież nawet pozwalał je robić pod stołem - a Gucio wszystkich umiejętności socjalnych uczył się bedąc pod jego wpływem.

Po jakimś czasie mózg Gucia nauczył się reguły - jestem klawy, pod warunkiem, że jestem wstawiony. Gucio na trzeźwo bowiem nadal jest nieśmiały, zamknięty i odizolowany od innych.

Czy znasz drogi Geju historię gościa, który uczył się jeździć na rowerze po pijaku? Czy wiesz, że facet ten stał się obiektem badań naukowych, bo na trzeźwo nie umiał tego robić? Wyobraź sobie - gość umiał jeździć na rowerze tylko pod wpływem alkoholu. Peszek, bo jak tu wrócić do domu?

I tu oto zdradzam kolejny wielki sekret ludzkiego umysłu: jeśli jesteś w stanie umysłowym X, to masz dostęp tylko do takich umiejętności oraz informacji, jakich nauczyłeś się będąc w stanie X.

Jeśli ktoś był smutny, ucząc się całek, na egzaminie będzie musiał powrócić do stanu smutku, by cokolwiek zaczaić. Jeśli ktoś uczył się prowadzić auto w stanie permanentnego stresu - zgadnij, w jaki stan będzie musiał wejść, by używać tej umiejętności?

Jeśli czyta to minister edukacji, to niech kurwa wie, że jeśli dziecko przykuje się do ławki, zestresuje a potem się je czegoś uczy, to potem, po wyjściu ze szkoły, dzieciak w sposób naturalny będzie chciał unikać nieprzyjemnego stanu stresu, tym samym unikając wiedzy i umiejętności, jakie przyswoiło będąc w tym stanie.

Gucio zrobił to samo, tylko w innym kontekście. Uczył się, jak wchodzić w interakcje z ludźmi po alkoholu. W związku z tym na trzeźwo nie umie tego robić. Nie umie się dobrze bawić, cieszyć, śmiać, jest po prostu - generalizując nikczemnie - smutnym palantem jeśli się nie napije. Co za szkoda, że Gucio nie wie, że mógłby być równie fajnym gościem na trzeźwo. Traci cenną możliwość a swą wątrobę skazuje na okropne fatum.

Nie przez przypadek piszę tego posta w niedzielę rano, gdy okazuje się, że jestem jednym z niewielu, którzy nie najebali się ostatniej nocy i teraz nie rozmawiają z tygrysem, nie haftują ścian wzorkami menelskimi. Na tym tle czuję się jak nienormalny kosmita, dziwak, odmieniec, bo jak odmawiam picia, to mówię tylko, że nie pijam na trzeźwo. Oni tego nie kumają, bo myślą, że ja coś tracę, podczas gdy ja po prostu nauczyłem się upijać nie alkoholem, lecz atmosferą. Nauczyłem swój móżdżek wchodzić w stan upicia bez alkoholu, co się nawet fizjologom nie śniło.

Tu nawet nie chodzi o oszczędność kasy czy szacun dla swojej wątroby. Tu chodzi o to, że ja mogę wejść w ten stan w 5 minut, bez żadnych zabiegów i akrobacji z kieliszkami. Może to niemodne, ale kurwa mam w dłoni argument, którego nikt mi nie odbierze:

Nazywa się on habituacją.

Im więcej piją, tym więcej pić muszą w przyszłości, bo ta sama dawka alkoholu przestaje wystarczać. Kiedyś, żeby się zajebać, trzeba było 3 piwa. Dziś 6. Jutro 11. Itd. Ja stan "zajebania" mam pod ręką i poniekąd pijany DreamWalker jest narzędziem, którego używam, gdy po prostu chcę się pobawić w towarzystwie.

I przyznam bez gwałtu, że mam nie mam twardej głowy, że pewnie, gdybym napił się kropel na żołądek, to bym skończył w pobliskim rowie. A to przecież wstyd, co nie? Norma w naszym kraju nakazuje mieć głowę twardą i umierać, jak prawdziwy Polak - na marskość wątroby. Kiedyś pierdolną tym wszystkim ludziom pomnik Anonimowego Alkoholika - będzie to wielka wątroba przebita bagnetem.

Wybacz moją dziwność, ale stan alkoholowego odlotu nie jest dla mnie celem samym w sobie - tak jak zresztą cała gama innych gówien, które Matrix instaluje nam w głowie, takich jak telefony, auta czy inne zabaweczki. To wszystko to narzędzie do osiągania rezultatów. Kto o tym zapomina, budzi się na drugi dzień z głową w kiblu i widzi w tafli rzygów na dnie swoje marne, blade odbicie z podkrążonymi oczami. Miał się dobrze bawić, a skończyło się jak zawsze. A zważywszy, że umysł klasyfikuje doświadczenia głównie ze względu na to, jak się one zakończyły - kolo ma problem - bo jego życie składa się z rytmu naprzemiennego picia i leczenia kaca.

I smuci mnie ten fakt, że my - ludzie XXI wieku - znamy marne kilka sposobów na zarządzanie swoimi stanami emocjonalnymi: zakupy, alkohol i inne używki. Tośmy kurwa osiągneli bogate spektrum narzędzi. Ale do kogo mam mieć pretensje, skoro o tym, jak wpływać na swoje emocje mądrze i ekologicznie, wie na tym świecie garstka ludzi, którzy co prawda chcą się tą wiedzą dzielić, ale często są wrzucani do worka z podpisem "szarlatani". Przecież lepiej sie napić, niż pierdolić o takich głupotach, jak ludzki umysł i to, jak na niego wpływać, co nie?

Na koniec będzie mały bonusik - zrób eksperyment neurologiczny. Weź kilka głębokich wdechów, odpręż się i wróć myślami do chwili, gdy byłeś totalnie nachlany i naprawdę dobrze się bawiłeś. Zobacz to, co wtedy widziałeś, usłysz to, co docierało do Twoich uszu. Wtedy też poczujesz się tak, jak wtedy. Pozwól sobie zatopić się w tym stanie. Fajnie, co nie?

Złap ten stan, np. chwyć go - dosłownie - w swoje ręce. Ten gest pozwoli Ci potem łatwo powrócić do tego stanu, gdy tylko będziesz chciał.

Teraz idź w inną stronę. Przypomnij sobie sytuacje, w których Ci tego brakowało. Sztywna rozmowa w biurze? Lipny klimat wśród nowopoznanych osób? Wejdź w te doświadczenia raz jeszcze i podobnie jak poprzednio - poczuj to, co wtedy czułeś. Gdy to się uda, weź stan "zajebania" i wsadź go znów w siebie - w czym pomoże Ci owy gest, który wykonałeś przed chwilą. Poczuj się tak, jakbyś był po alkoholu, tylko w kontekstach, w których zazwyczaj po alkoholu nie jesteś i Ci tego - powiedzmy - brakuje.

Ba! Możesz wyobrazić sobie nawet, że urodziłeś się w tym stanie i przeszedłeś całe życie, mając swobodny do niego dostęp. Zauważ, jak inaczej wyglądałoby Twoje życie, gdyby tak było. To się nazywa powtórnym wdrukowaniem i jest bardzo przydatną techniką zmiany osobistej.

Na koniec mój mały apel, który pewnie nic nie da, ale przynajmniej będę miał czyste sumienie, że to napisałem - traktuj alkohol jak narzędzie do osiągania czegoś, nie jak cel sam w sobie, bo to się potem trudno leczy. Naucz się odmawiać, mówić "stop, kurwa, nie chcę już, bo już mam to, co chciałem alkoholem osiągnąć". Tylko ludzie silni potrafią tak powiedzieć w obliczu tłumu znajomych, którzy nakłaniają do picia. A Ty jesteś silny, prawda?

7 komentarzy:

  1. alkohol jest dla ludzie, trzeba jednak wiedziec kiedy przestać.
    nie rozumiem łebków ktrozy ida na impreze tylko po to zeby miec pozniej wątpliwą przyjemnośc oddać zawartośc swojego żołądka wielkiemu bratu w kiblu... może dzieki temu czują się dowartościowani??!! nie wiem
    pzdr

    OdpowiedzUsuń
  2. Alkohol jest dla ludzi... ale czy dla wszystkich? :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Niektórzy nie widzą różnicy... między piciem, a upiciem się.
    Ja nie ukrywam, że mam takie dni (weekendy), że po prostu chce sie narąbac! Czy to oznacza, że muszę miec problemy na tle alkoholowym ?!
    Po naprawdę ciężkim tygodniu (praca, uczelnia itd.) mogę sobie pozwolic na to, by choc jeden dzień, jeden wieczór, jedna impreza... przeznaczyc tylko dla siebie. Ja wybieram upijani się... dla samego siebie.

    Pozdr...

    PeWu :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ahhh te fatum :D Zamiast siedzieć teraz na grillu, przeredagował byś raz jeszcze ten tekst :P
    Alkohol tylko i wyłącznie dla smaku ...

    OdpowiedzUsuń
  5. Hej PeWu,

    cyt.
    "Ja nie ukrywam, że mam takie dni (weekendy), że po prostu chce sie narąbac! Czy to oznacza, że muszę miec problemy na tle alkoholowym ?!"

    Ależ skąd. Jestem odległy od zabraniania komuś picia i mówię serio. Pij na zdrowie (powiedzmy, że na zdrowie), jeśli nie znasz lepszej drogi do korzyści, które daje Ci alkohol, niż picie alkoholu.

    To, że chcesz się narąbać, znaczy tylko tyle, że chcesz się narąbać.

    Cały mój post - na drugim planie - obraca się wokół definicji zabawy. Nie ma jednej opcji - "zabawić się" to czasownik niedookreślony. Więc warto spytać siebie: jak chcę się bawić? A następnie znaleźć kilka odpowiedzi - które nie muszą koniecznie obejmować alkoholu. Acz mogą - na tym polega przywilej posiadania wolnej woli. A wolna wola rodzi się wtedy, gdy masz co najmniej 3 opcje do wyboru.

    Drugą sprawą są konsekwencje. Zanim ktoś weźmie kielona do ust - warto, by uświadomił sobie i wziął na siebie wszystkie konswekwencje, jakie to może przynieść.

    Pawle, fatum to los, którego nie da się uniknąć. Jeśli ktoś jest alkoholikiem - czy to słowo przypadkiem nie pasuje tu jak ulał?

    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  6. Hm, a ja zawsze na imrezach jestem tym, kótry nie pije, za to prowadzę autko i służe za taxi. Umiem odmówić i robię to na złość wielu he.
    Wszyscy pozdrawiają to i ja pozdrowię - Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  7. Nigdy nie piłem, nigdy nie byłem nachlany. W ogóle nie rozumiem jak można brać "stymulatory", żeby dobrze się bawić. Ja potrafię bez brania czegokolwiek. Czy jestem dziwny, bo inni choć raz w życiu próbowali? Niektórzy tak twierdzą...

    OdpowiedzUsuń

Umieszczanie komentarza oznacza akceptację Regulaminu (w menu na górze). Musisz liczyć się z tym, że - jeśli Twój komentarz nie spełni jego warunków - nie pojawi się na tej stronie.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

TOP 10 miesiąca