SZYBKIE INFO:

HOT NEWS!

Obczajcie HomoFascynacje - nowe, gorące opowiadanie zawitało na ich łamy :)

poniedziałek, 20 października 2014

Jak naginać czas umysłem, by lepiej pracować i się relaksować


Czas kojarzy nam się z tykaniem zegara lub wyrywanymi kartkami w kalendarza. Jednak od dawna wiadomo, że czas to także pojęcie czysto subiektywne. W końcu godzina spędzona na super seksie i godzina w poczekalni u lekarza to dwie różne godziny.

Dziś zatem mała instrukcja obsługi czasu - byśmy lepiej z niego korzystali.

Odkryłem, że jestem na dobrej drodze do pracoholizmu.

Praca po kilkanaście godzin dziennie, rozwijanie się, siłownia. Szkoda mi nawet stracić pięciu minut.

Czy to już choroba? Do czego mnie to doprowadzi?

Okazało się, że należę do grona 70% populacji, która jest skoncentrowana na przyszłości, planowaniu i zarządzaniu czasem.

Ludzie tacy, jak ja, ciągle myślą, jak lepiej zarządzać sobą, by wyciskać z każdej minuty maksymalnie dużo. I rzeczywiście - robię sporo. Na autopilocie. Sterowany wewnętrznie za pomocą operatora "chcę", a nie "muszę" czy "powinienem".

To daje więcej relaksu, swobody. Ale mimo wszystko zapierdalam :)

Ten system, w którym pracuję i który powszechnie znamy, to tzw. system zachodnioeuropejski.

Widzimy przed sobą linię czasu (u osób praworęcznych idzie od lewej do prawej - tak, jak piszemy, ustawiamy rzeczy chronologicznie). A na tej linii widzimy siebie (to tzw. dysocjacja).

W ten sposób możemy doskonale planować swoją przyszłość, doglądać swojej przeszłości (by się z niej uczyć), możemy też rozpatrywać alternatywne wersje linii czasu (te przeszłe, jak i przyszłe rozdroża).

To system genialny i to właśnie jemu Zachód zawdzięcza dynamiczny rozwój. W swoich umysłach widzimy czas doskonale, potrafimy z tymi liniami czasu robić cuda - nawet wytarzać linie czasu innych ludzi, przedmiotów, narodów (czyli kolektywne linie czasu - zanim narodziliśmy się my, wiemy, że coś się tam działo).

Temu systemowi zawdzięczamy także coś jeszcze: nadciśnienie, pośpiech, gonitwę, stres ("czas mija"), rozpamiętywanie, zmartwienia tym, co może nadejść.

Wieczna gonitwa sprawia, że teraźniejszość się kurczy.


W naszym systemie kulturowym teraźniejszość to tylko mały punkt na linii czasu przerabiający przyszłość na przeszłość. Smutne, zważywszy, że wszystko, co mamy, to chwila obecna.

Jest jednak inny sposób - arabski.


Ok, Arabowie nie kojarzą nam się dobrze - brudne turbany i karabiny. Ale wyjdźmy poza te skojarzenia.

Ich kultura technologicznie powiedzmy raczej stoi w miejscu. Ale mają pewien atut, którego możemy im pozazdrościć: umiejętność bycia tu i teraz.

Ich system to tzw. system "w czasie".

Swoją przyszłość, zamiast po prawej czy lewej, umieszczają przed sobą. A przeszłość - za sobą.

W ten sposób obraz teraźniejszości jest wielki i stoi przed nami - zasłaniając nam przyszłe wydarzenia. A przeszłość - bez względu na to, jak kłopotliwa - zawsze jest "za nami" - a więc nie zwracamy na nią uwagi.

System "w czasie" to pełna asocjacja z linią czasu - jesteś w niej, w 3D i w niej żyjesz. Twoje zadanie nie polega na planowaniu przyszłości, ale zarządzaniu chwilą obecną. Co mogę zrobić tu i teraz? Czego mogę użyć?

Uświadamiasz sobie, że jedyne, co masz, to teraźniejszość. Możesz zacząć coś robić tylko teraz albo nigdy. Inne opcje wydają się nierealistyczne.

To świetny system, by się odprężyć!

Żyjesz tym, co jest. Cieszysz się tym, co masz. Nie planujesz, nie wybiegasz w przyszłość.

Pamiętam, że złapałem się na myśli, że takie coś czułem ostatni raz w przedszkolu, gdy bawiliśmy się na dywanach. Wtedy czas nie istniał! Po prostu spontanicznie robiło się to, co się chciało.

Arabowie mają podobno powiedzenie "Jeden dzień - jedna sprawa".

Bo w ich systemie naraz może być tylko jedna sprawa - ta, którą zajmujesz się tu i teraz. To, co w przyszłości, dopiero nadejdzie. To, co porzuciłeś lub zakończyłeś, jest za Tobą!

Mamy na szczęście w języku polskim zwroty, które oddają system arabski. Mówimy, że "przed Tobą wielka szansa". Albo "masz to już za sobą".

Pewnego razu wziąłem swoją linię czasu i do niej wszedłem - w miejsce teraźniejszości. Rozciągnąłem w umyśle teraźniejszość tak, by zasłoniła mi przyszłość. A przeszłości kazałem być za sobą.

I znalazłem się w zupełnie innym świecie - świecie sjesty, odpoczynku, radosnego przeżywania teraźniejszości. To błogie lenistwo dało mi relaks, o którym nie sądziłem, że istnieje. Zero mierzenia czasu, zero wybiegania w przyszłość i przeszłość.

Prawdziwy relaks jest możliwy tylko w systemie "w czasie".

To po jakimś czasie (!) mija. Więc trzeba to ćwiczyć świadomie. Ale - jak sam widzisz - warto!

Ten system genialnie przydaje się w weekendy, wieczorami, podczas seksu, spotkania ze znajomymi. Jesteś "w czasie" - przeżywasz wszystko.

Słowa, które kontrolują czas


Mamy ich bardzo niewiele. Bo zdecydowana większość naszej lingwistyki przerzuca odpowiedzialność na czas.

Czas płynie, przelatuje nam między palcami, coś nas omija, zdarzenia się zbliżają itd.

Nie mówimy: płyniemy czas, przelatujemy (kim, czym?) czasem między palcami, omijamy się wydarzeniami, zbliżamy je itd.

Czas przez to wydaje się czymś obiektywnym, nie dającym się zmieniać.

Na szczęście mamy cudowny zwrot:

ZROBIĘ SOBIE NA TO CZAS.

Dokładnie.

Produkujesz czas. Jeśli chcesz, to możesz go sobie zrobić na to czy tamto. Zrobię sobie czas na posiłek, na ćwiczenia, na pracę, odpoczynek.

Jeśli zatem chcesz mieć nad czasem władzę - używaj tego zwrotu.

A Ty? Jak zarządzasz swoim czasem? Jakiego systemu używasz? Jakich słów?

12 komentarzy:

  1. Myślę, że podstawowym krokiem by dostrzec wartość przeżywanych chwil jest ograniczenie prędkości. Poprostu zwolnij nie pędź za przyszłością, nie skupiaj swoich myśli tylko na przeszłości. Dostrzegaj dobre rzeczy, nawet te malutkie, znajdź sobie chwilę dla siebie.
    Należy również przeanalizować to co robimy i gdzie najwięcej czasu tracimy - po takiej analizie trzeba by zastanowić się nad poprawą tej sytuacji i wcielić w życie trochę ograniczeń, tym samym gospodarując sobie czas na relaks.

    OdpowiedzUsuń
  2. A co, jeśli to system zachodnioeuropejski daje nam sens życia? Myślę, że system arabski to wypadkowa usposobienia i religii tych ludzi. U nas stawia się na jednostki ambitne, cele (np. inflacyjne), plany (np. trzyletni plan odbudowy kraju), projekty (Kapitał Ludzki), strategie (strategia rozwoju 2014-2020) i inne przedsięwzięcia. Kluczem jest słowo ROZWÓJ. Bez rozwoju, postępu, progresu to "tu i teraz" nigdy nie będzie lepsze od tego "tam, dawniej". Oczywiście rozwój implikuje konkurencję, ambicję i mnóstwo innych ciekawych zjawisk.
    Zauważmy, że jeśli państwo nie doświadcza rozwoju gospodarczego, demograficznego, mówimy o STAGNACJI. Zdecydowanie nie ma ono pozytywnych konotacji. Człowiek bez rozwoju/ambicji jest oskarżany o bycie leniwym.

    Ale mnie to odpowiada.

    Szybciej! Wyżej! Dalej!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sens życia, powiadasz? ;-)

      Bez wątpienia system zachodnioeuropejski pomaga w rozwoju technologicznym, planowaniu, osiągnięciach itd. Natomiast jeśli spędzisz w tym systemie 30 lat swojego życia, to Twój lekarz powie Ci, czym to się kończy. Nazywamy to chorobami cywilizacyjnymi.

      System arabski / "w czasie" jest świetny, by odpocząć, wejść w stan koherencji serca, zregenerować siły. Co więcej - myślę, że w tym systemie dokonywano największych odkryć - bo takich odkryć często dokonują ludzie z pasją, którzy - gdy robią to, co kochają - są w stanie flow. Zapominają o świecie, o czasie, obowiązkach, terminach - i płyną. Są zanurzeni w swoim rytmie, w transie, Czyli są... "w czasie".

      Każdy z tych systemów ma swoje plusy i minusy, bardziej zalecałbym więc ćwiczyć swoją elastyczność - niż wartościować, który z nich jest lepszy itd.

      Usuń
  3. Mam pytanie, czy byłaby jakaś możliwość abyś napisał artykuł na temat pierwszego razu u gejów? Taki poradnik. Twój blog jest świetnym i rzetelnym źródłem, których jak na lekarstwo w internecie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki. A co chciałbyś wiedzieć o pierwszym razie? Miałby to być poradnik pt. jak się do tego zabrać? :)

      Usuń
    2. Myślę że coś w tm stylu. Jak się do tego przygotować, czego unikać i powiedzmy jak tego nie spaprać. ;) Na przykład: Dobry pierwszy raz, okiem doświadczonego praktyka. :D

      Usuń
    3. Moja rada jest jedna i dobra - nie tylko w przypadku pierwszego razu. Mieć dobrego partnera do seksu :) Bo wtedy nawet, jak nie wyjdzie, to wyjdzie :)

      Usuń
    4. Czyli z poradnika nici? Chociaż takie przygotowanie w kwestii technicznej, ze strony pasywnej. Bardzo proszę :)

      Usuń
    5. Tego nie powiedziałem :) Choć wiem, że teksty z tematem narzuconym wychodzą mi gorzej. A najlepsze to te, które wychodzą ze mnie jakby przez przypadek. Coś, jakby dojrzewały w środku, a potem - jak mały alien - z agresją wychodzą ze mnie przez klawiaturę w świat. Wtedy jest ten flow, którego nie da się tak sztucznie wytworzyć :)

      A tak a propos - serio nie ma w necie poradnika, jak przygotować tyłek do analu? :) W sumie to zawsze jakiś temat z zakresu inteligencji seksualnej :)

      Usuń
  4. O właśnie. ;D Brakuje takiego profesjonalnego, z nutką erotyzmu. Takiego który nie tylko podpowie jak się przygotować, ale rozbudzi wyobraźnie i również zachęci. Wiem, że potrafisz, liczę na Ciebie. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ach, kusisz, kusisz :-) Pozwolę, by temat dojrzewał w mojej podświadomości :)

      Usuń
    2. Byle nie dojrzewał za długo :)

      Usuń

Umieszczanie komentarza oznacza akceptację Regulaminu (w menu na górze). Musisz liczyć się z tym, że - jeśli Twój komentarz nie spełni jego warunków - nie pojawi się na tej stronie.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

TOP 10 miesiąca