SZYBKIE INFO:

3 MLN WYŚWIETLEŃ - DZIĘKUJĘ!!! :)

Dzień obfity we wpisy - 2 nowe i oba o seksie :)

Na HomoFascynacjach nowe opowiadanie - zapraszam serdecznie :)

czwartek, 24 września 2009

Indykatory zainteresowania - po czym poznać, że on chce coś więcej?

Dziś będzie w kurwę ważna lekcja, która może uratować Twoją dupę przed inwestowaniem w kogoś, kto nie jest Tobą zainteresowany na dłuższą metę. Lekcja ta będzie o tzw. indykatorach zainteresowania (indicators of interest - IOI).

Czym one są?

IOI to sygnały, jakie daje Ci facet, gdy jest Tobą zainteresowany seksualnie bądź romantycznie. I nie mówię tutaj tylko o oczywistych znakach w stylu SMS'a: "Podobasz mi się, chcesz ze mną chodzić?" :) Mówię tutaj o umiejętności, którą sam w sobie rozwijam dość intensywnie - czyli zdolności do dostrzegania tych nawet najbardziej subtelnych wskazówek, że komuś wpadłeś w oko.

I wierz mi - to ważna inwestycja, bo może ona zaoszczędzić Ci sporo czasu i rozczarowań, kiedy to budujesz oczekiwania w związku z kimś, kto myśli o Tobie zaledwie w kategoriach dalszego znajomego do piwa i nic więcej.

Dlaczego rozpoznawanie IOI jest ważne?

Życie plecie różne scenariusze. Może być sytuacja, w której delikwent nie rozpozna, że się komuś bardzo spodobał, bo ma lipne filtry na rzeczywstość. Niektórzy mają w głowie schemat "nikomu się nie podobam, wszyscy mnie olewają" i oni naprawdę nie są w stanie zauważyć, że komuś wpadli w oko - nawet oczywiste sygnały będą interpretować, jako kłamstwo, pomyłkę albo przypadek (nie, nie mogę mu się podobać, na pewno chodziło mu o coś innego - np. bawi się moimi uczuciami etc.). Najczęściej taki schemat jest wynikiem niskiej samooceny lub lęku przed rozczarowaniem. Efektem jest to, że ludzie tacy przegapiają mnóstwo okazji, by stworzyć z kimś świetną relację.

W innym typie sytuacji będą goście, którzy neutralne sygnały wysyłane od innych będą interpretować jako oznakę tego, że się im spodobali (syndrom Johnnego Bravo). To z kolei efekt narcyzmu i zbyt wysokiej samooceny (jestem taki zajebisty, że podobam się każdemu). Takie coś jest podstawą do tego, że inni robią brechty z tego typu ludzi i nie traktują ich poważnie (no chyba, że robi się to dla jaj, co jest dość ciekawym zbiegiem :)

Aby uniknąć dwóch matrixów - "nikomu się nie podobam" i "wszystkim się podobam" (oba to totalne iluzje) - poznaj IOI.

Poznaj je też dlatego, że może się zdarzyć, że spotkasz kogoś, kto wpadnie Ci w oko i będziesz do niego startował, poświęcał mu czas, wysiłek i kasę, a on z grzeczności i aby Cię nie urazić po prostu nie powie Ci, że go nie interesujesz. Z jednej strony będzie chciał od Ciebie zwiać (i zrobi to przy pierwszej lepszej okazji), z drugiej nie będzie chciał powiedzieć Ci wprost, że to nie to, bo boi się, że Cię skrzywdzi. To dobrzy ludzie, po prostu mają w głowie konflikt i tyle. Oni nie potrafią go rozpoznać, dlatego Ty go rozpoznaj i mądrze na niego zareaguj.

IOI możemy dla ułatwienia podzielić na 2 typy: werbalne i niewerbalne.

Werbalne IOI (wyrażane słowami - jakby ktoś nie wiedział, co to znaczy "werbalne":) to słowa, które w wypowiedzi Twojego rozmówcy nie znalazły się przez przypadek. Co możemy wrzucić do tego worka?

- komplementy - nawet te przemycane niby mimochodem - są oznaką zainteresowania seksualnego - ktoś, komu się nie podobasz, nie jest w stanie wymyślić nic specjalnego na Twój temat. Jeśli komplement dotyczy np. Twojej twarzy - robi obrazy przytulania i całowania się z Tobą. Jeśli komplement dotyczy Twojego ciała - robi obrazy erotyczne z Tobą. Jeśli natomiast chwali Twój charakter, zaradność życiową, umiejętności, postawę - może to oznaczać, że robi z Tobą obrazy związku. Brak tych komplementów niekoniecznie oznacza, że ich nie robi. Może się po prostu nie przyznawać (nieśmiałość). Brak komplementów równie dobrze może też oznaczać, że po prostu nic do Ciebie nie czuje i tyle.

- gdy wychodzisz z kumplami (lub kumplem!) na piwo - on pyta, z kim byłeś, gdzie byłeś i kto to dla Ciebie jest - to logiczne. Nie wie, czy wasza dopiero rodząca się relacja nie jest zagrożona przez kogoś z zewnątrz, a znak daje mu zazdrość, która się w nim rodzi. Jeśli delikwent nie pyta Cię o takie rzeczy (z kim się spotykasz, kto to jest dla Ciebie, jak długo się znacie, co was łączy etc.) to najprawdopodobniej nie przejmuje się tym, że ktoś mógłby Cię sprzątnąć mu sprzed nosa, a więc nie zależy mu po prostu. Jasne, jak słońce.

- gdy próbujesz się z nim pożegnać, nalega, byś został dłużej - kontakt z Tobą sprawia mu przyjemność, a więc chce to przedłużyć. Kiedy jednak stanowczo decydujesz się pożegnać (bo masz np. jakiś ważny powód), on smutnieje i pyta, kiedy zobaczycie się następnym razem lub chociaż kiedy zadzwonisz. Jeśli jednak rozstaje się z Tobą bez żadnych ceregieli (- muszę spadać. - spoko, to na razie.) to ta relacja ma dla niego charakter koleżeński i to wszystko.

- pyta - tak generalnie rzecz ujmując - zadaje pytania. Jednymi z najbardziej charakterystycznych pytań, które są IOI, to: masz chłopaka? (testuje dostępność), jaki typ faceta Ci się podoba? (sprawdza, czy jest w Twoich kryteriach), jakie masz plany na przyszłość? (sprawdza, czy zgadzają się z jego planami i czy ewentualny związek ma szanse zaistnienia - jeśli Ty masz szkołę lub pracę tutaj, a on za miesiąc leci na rok do Uzbekistanu - to nic z tego nie będzie).

- rzutuje w przyszłość - "następnym razem, jak się spotkamy, to pójdziemy do tej knajpy" etc. To znak, że on chce Cię poznawać dalej. Projektuje z Tobą przyszłe wydarzenia, próbując wciągnąć Cię na swoją linię czasu.

- SMSy - wrzuca emotki. Uśmieszek ;-) nie jest jednoznaczny, natomiast całusek :-* jest już dość konkretnie interpretowany.

- coś mu wypadło i nie może się z Tobą spotkać - to wybitnie dobry jakościowo test. Oczywiście to się zdarza każdemu. Ty jednak zobacz, jak się z tego tłumaczy. Jeśli w tłumaczeniu proponuje przełożyć spotkanie na później (i podaje konkretny termin, np. spotkajmy się jutro, bo dziś nie dam rady) - to ok - jest to oznaka, że mu zależy i chce to ciągnąć dalej, a wypadło mi po prostu coś pilnego. Jednak jeśli jego tłumaczenie wygląda tak: "nie dam rady dziś, sory" - i nie podaje żadnej alternatywy, kolejnego terminu albo ewentualnie "spotkamy się jeszcze kiedyś, gdzieś jakoś" (zero konkretów) - wiesz, co jest grane. Marne szanse.

- zobacz, jak reaguje werbalnie na Twoją propozycję spotkania - zasada jest prosta, jak drut. Jeśli ktoś chce - szuka sposobu. Jeśli ktoś nie chce - szuka wymówki (najczęściej: nie mam czasu, coś mi wypadło, nie dam rady, nie mam kasy, mam sprawę do załatwienia [ponownie zero konkretów - gdyby faktycznie miał sprawę to by powiedział konkretnie, jaką, żebyś nie pomyślał, że Cię olewa]).

Tyle jeśli chodzi o werbalne IOI. Jadnak werbalne IOI to zdecydowanie za mało, aby ostatecznie rozpoznać, czy facet jest Tobą zainteresowany. Dlaczego? Jest taka myśl, że tam, gdzie zaczynają się słowa, kończy się prawda. W związku z tym wszystkie werbalne IOI mogą w rzeczywistości nie być IOI, lecz "szumem komunikacyjnym" - mogą znaczyć coś innego, niż Ci się wydaje, bo słowa to tylko symbole, które każdy z nas na własną rękę interpretuje w swoich głowach.

Dlatego, by mieć całkowitą pewność, potrzebujesz otrzymać zestaw niewerbalnych IOI, a te - jak wiadomo - możesz dostać właściwie tylko w rozmowie na żywo (ewentualnie przez skypa). Każdy kanał komunikacji oparty na słowach (GG, SMS, czat) okaże się tutaj zwodniczy i nie da Ci dostatecznej ilości dobrych jakościowo informacji.

Niewerbalne IOI:

- ton głosu - obniża się znacząco - kieruje tym prosta zasada. Jeśli delikwent jest w systemie wzrokowym w danym momencie, mówi szybko i wysokim tonem głosu. Gdy w słuchowym - będzie mówił dość melodycznie i harmonijnie, choć ton jego głosu też będzie raczej wyższy. Najniższy ton głosu gość ma, gdy jest w systemie kinestetycznym, a więc systemie przetwarzającym m.in. emocje/ uczucia. Jeśli mu się spodobałeś, zaczyna robić pozytywną kinestetykę a ton głosu za tym podąża. Będzie miał niski ton głosu i harmonijny.

- uśmiecha się - tak po prostu. Uśmiech to oznaka sympatii i tego chyba tłumaczyć nie muszę. Sam uśmiech oczywiście nic nie oznacza, ale np. fakt, że śmieje się z Twoich - czasem nawet marnych - dowcipów (by Cię nie zranić) - jest już czymś, co możesz wziąć pod uwagę w ocenianiu poziomu zainteresowania Twoją osobą.

- wzrok - do dziś nie wiem, na czym polegają legendarne kurwiki w oczach, natomiast z pewnością rozszerzone źrenice są oznaką, że wpadłeś mu w oko. To dlatego ludzie na randki umawiają się nie na solarium, ale w miejscach, w których światło jest przyciemnione (np. klimatyczna knajpka) - w takim kontekście poszerzają im się źrenice i wyglądają na bardziej atrakcyjnych. Poza tym oczywiście wzrok ma inne parametry, np. długość patrzenia. I coś w tym jest, że faceci geje, szczególnie testosteronowcy (czyli Ci bardziej męscy) będą na Ciebie patrzeć dłużej, jeśli wpadłeś im w oko. Im dłużej, tym bardziej wpadłeś :) Z kolei estrogenowcy (Ci bardziej delikatni) nie będą się zdradzać długim patrzeniem na Ciebie - nawet, jeśli im się podobasz. Dlaczego? Nie mam pojęcia :) Przyjrzyj się a zobaczysz, że tak jest.

- podtrzymywanie kontaktu - czy inicjuje spotkania? dzwoni? pisze smsy jako pierwszy? Czy ma w tym oczywisty interes (np. napraw mi komputer) czy kontaktuje się tylko, by podtrzymywać kontakt z Tobą (jak się czujesz? jak leci? jak samopoczucie?). Jak często pierwszy kończy rozmowy/ spotkania? Jak długo trwają kontakty - rozmowy, spotkania? To wszystko daje Ci obraz tego, czego on może od Ciebie chcieć.

- wchodzenie w Twoją energię i podążanie - rzucasz seksualną metaforę/ żart. Wchodzi w to i dobrze się czuje, żartując z Tobą w taki sposób? Czy może czuje się skrępowany i zmienia temat na mniej atrakcyjny?

- ubranie - na spotkania przychodzi ubrany w miarę schludnie czy w dresie? Jest rozczochrany czy uczesany? Śmierdzi czy ma perfumy?

- miejsce spotkań - chce się spotykać w miejscu publicznym czy może dąży do tego, abyście znaleźli się w kontekście bardziej intymnym - np. zaprasza Cię do swojego domu albo wpada do Twojego (pomyśl, tam możecie się całować bez krępacji! jeśli chce się spotkać w domu to znaczy, że ma ochotę pójść dalej, a jeśli ciągnie Cię na miasto - chce być z Tobą w kontekście, w którym raczej nie posuniesz się do kontaktu fizycznego - a więc nie ma na to ochoty po prostu).

- pretekst spotkań - jeśli się z Tobą spotyka, to czy robi to przy okazji innych zajęć ("będę na mieście robił zakupy, to podskoczę") czy może wybiera się specjalnie do Ciebie? Innymi słowy - jesteś tylko punktem listy spraw do załatwienia w jego planie dnia, czy może celem samym w sobie?

- odległość między wami - to jasne jak słońce. Twoja intymna strefa to 30 cm od ciała. Jeśli nagminnie kręci się wokół niej (niby musi coś zrobić na laptopie i pochyla się nad Tobą) to jest Tobą zainteresowany. Jeśli idziecie razem np. na zakupy - to jest przy Tobie. Jeśli natomiast oddala się od Ciebie pod dowolnym pretekstem, nie czeka na Ciebie, gdy przymierzasz cicha w przymierzalni, tylko lata po całym sklepie, albo Ty wchodzisz do sklepu a on czeka pod jego drzwiami - to nie jest zainteresowany. Jeśli masz wrażenie, że w jego towarzystwie otacza Cię nieprzenikalny bąbel, którego oni nie chce przekroczyć - a więc trzyma się w odległości np. metra od Ciebie - wiesz, co to znaczy.

- emocje - by rozpoznać, jakie emocje mu towarzyszą w kontaktach z Tobą, musisz dysponować umiejętnością kalibracji, a więc rozpoznawania. Pewne emocje będą świadczyć, że jest Tobą zainteresowany - oto one i wskazówki, jak je rozpoznać:
  • zazdrość - wynika z obawy, że Cię straci - pyta o Twoich kumpli, sprawdza, gdzie wychodzisz, co robisz i z kim, dlaczego. Niby przez ciekawość. Weryfikuje Twoją wiarygodność. Gdy przesadzisz z kimś (pójdziesz z kimś w ślinę przy nim), może walnąć focha albo... paradoksalnie bardziej się o Ciebie starać. Jeśli jest obojętny, to nie jest Tobą zainteresowany. Zazdrość zaznacza się dość mocno u testosteronowców - to element ich samczej natury. W ich modelu zazdrość jest konsekwencją tego, że uznali Cię za swoją własność. Estrogenowcy mogą ukrywać zazdrość, tłumić ją w sobie i znosić ją niczym cierpiętnicy (uważają najczęściej, że to złe uczucie i trzeba je powstrzymywać), choć jeśli dobrze się im przyjrzysz, to i tak będziesz widział, jak się czują, gdy kręcisz z kimś innym (będą np. podejrzanie smutni "bez powodu").
  • opiekuńczość - jeśli go o coś poprosisz, zrobi to. Będzie dbał, żebyś nie pochlapał się przy jedzeniu, pomoże Ci w remoncie pokoju, otworzy Ci drzwi, umyje Ci plecy. Pomoże Ci nawet porzucając swoje zajęcia. Mówi "jedź ostrożnie" gdy wsiadasz do auta. Martwi się o Ciebie, gdy Cię nie ma lub się nie odzywasz. To cecha szczególnie wychodząca u estrogenowców - dla nich jest to elementem definicji związku. Jeśli delikwent próbuje wykręcić się od Twojej prośby, odpada. Nie interesujesz go, nie myśli o Tobie przyszłościowo lecz jak o jakimś problemie, którego trzeba się pozbyć.
  • pożądanie - będzie Cię mimowolnie dotykał, niby przez przypadek. Będzie Cię obejmował podczas rozmowy - niby po przyjacielsku. Będzie patrzył na Ciebie wzrokiem zdobywcy uśmiechając się zawadiacko. Będzie chciał się z Tobą bić na poduszki, zrobić Ci masaż karku lub siłować na ręce - żeby stworzyć kontekst, w którym możecie się bezkarnie dotykać. Będzie reagował emocjonalnie, gdy odkryjesz kawałek swojego ciała (np. podniesiesz koszulkę i będziesz się masował po brzuchu - że niby np. jesteś najedzony). Zareaguje emocjonalnie na Twoje nogi, ramiona a najbardziej na piersi i sutki - mamy to zakodowane genetycznie. Będzie też wisiał na granicy Twojej intymnej strefy (bliżej niż 30 cm od Twojego ciała w naszej kulturze), czekając na znak, by tę strefę przekroczyć. Gdy wspomnisz coś o całowaniu - jego usta staną się czerwone i nabrzmiałe (efekt, jeśli występuje, jest kosmiczny! przyjrzyj się!) - jeśli tak, to robi z Tobą obrazy całowania i to konkretne obrazy. Gdy siada naprzeciw Ciebie, rozszerza nogi tak, że znajdujesz się pomiędzy liniami, które wyznaczają jego uda. Ważną wskazówką jest też, że płaszczyzna tych dwóch linii przecina Twoje genitalia. W ten sposób demonstruje otwarcie czakry energii seksualnej, która znajduje się nad genitaliami, pod pępkiem. Pod względem werbalnym łatwo wchodzi z metafory seksu - nagle wszystko mu się kojarzy z seksem - niby dla żartów, ale wierz mi - gdyby siedział obok kogoś, kto mu się nie podoba fizycznie, nigdy by w to nie wszedł. No i oczywiście sygnał najbardziej pierwotny - wstaje i poprawia się w kroczu. Jak myślisz, dlaczego? :)
  • złość - razem rozmawiacie i nagle przychodzi Twój znajomy i dosiada się do waszego stolika w knajpie. On wyraźnie traci energię i zapał do rozmowy, robi się lekko sfochowany i zły, izoluje się od niego niewerbalnie. Dlaczego? Bo właśnie ktoś przeszkodził mu w poznawaniu Ciebie i rozproszył Twoją uwagę. Jeśli taka reakcja nie występuje (on wita się radośnie z Twoim znajomym a potem wciąga go w rozmowę między wami) - to nie interesujesz go pod względem romantyczno-erotycznym. Gdy go olewasz, robi się drażliwy (np. nie odpisujesz na SMSy, nie odbierasz tel. albo jesteś lakoniczny w kontaktach z nim: - co słychać? - a w porzo. na razie.) i robi Ci wyrzuty, że się do niego nie odzywasz.
Dużo tego, co nie? Na koniec pozwolę sobie dać Ci pewną opcję: idąc na spotkanie z kimkolwiek (bez względu na to, które to spotkanie z kolei), zdejmij okulary pt. "na pewno nic z tego nie będzie" i te pt. "na pewno coś z tego będzie". I załóż te pt. "może wydarzyć się wszystko - więc mam oczy otwarte i tworzę mądre reakcje".

Aby nasza percepcja była jak najbardziej zbliżona do rzeczywistości. Baw się.

P.S. Na koniec chciałbym pozdrowić Dawida z Kluczborka (widzisz, jednak pamiętałem :) Dzięki za wczorajszą rozmowę i cieszę się, że wreszcie razem wybierzemy się na jakieś zakupy do Wroc :)

16 komentarzy:

  1. Hej,
    ciekawy post, aczkolwiek dużo w nim schematów.
    Niekiedy jakbyś zapominał o jednostkach (Psychologia) i skupiał się na masie (Tak, wiem - pojęcie niepoliczalne = nieadekwatne; niemniej jednak - Socjologia)

    Moje uwagi wynikające z doświadczenia:

    1.
    "Jeśli delikwent nie pyta Cię o takie rzeczy (z kim się spotykasz, kto to jest dla Ciebie, jak długo się znacie, co was łączy etc.) to najprawdopodobniej nie przejmuje się tym, że ktoś mógłby Cię sprzątnąć mu sprzed nosa, a więc nie zależy mu po prostu. Jasne, jak słońce."

    Niekoniecznie prawda.
    Poznawanie się nie polega na wypytywaniu się o wszystko i wszędzie. Oczywiście - chęć zaspokojenia ciekawości dominuje, lecz zapominasz o znacznym wpływie typów charakterów oraz ich cech na kontekst.
    Absolutnie nie można przypisywać braku zainteresowania komuś, kto:
    a) ma po prostu zaufanie,
    b) nie jest ciekawski i - szczególnie na początku znajomości! - nie chce takiego z siebie zrobić.

    Obawy (i wypytywanie) pojawiają się w przypadku wątpliwości. Aby te zaistniały potrzebny jest ku temu jakiś bodziec, np. zdrada, bądź jej podejrzenie, ale też powodowane czymś.

    2.
    "To dlatego ludzie na randki umawiają się nie na solarium, ale w miejscach, w których światło jest przyciemnione (np. klimatyczna knajpka) - w takim kontekście poszerzają im się źrenice i wyglądają na bardziej atrakcyjnych."
    Bullshit. Tak, tak - ludzie umawiają się na randki w restauracjach zapewne dlatego, że poszerzają im się źrenice? A kto wtedy myśli w kategoriach źrenic? Kto typowy analizuje życie w takim stopniu jak Ty, czy ja? Daj spokój i nie mierz wszystkich swoją miarą.
    Ludzie umawiają się na randki w miejscach, które mają KLIMAT! K-L-I-M-A-T! Ciemniejsze - a i owszem, bo być może chcą zamaskować defekty mogące negatywnie wpłynąć na postrzeganie i przyczynić się do dyskwalifikacji. Poza tym ciemne miejsca są tajemnicze i sprzyjają aurze poznawania się - paradoksalnie - do przełamywania tajemnic i barier o sobie.

    3.
    "gdy przymierzasz ciUcha w przymierzalni, tylko lata po całym sklepie, albo Ty wchodzisz do sklepu a on czeka pod jego drzwiami - to nie jest zainteresowany." Bullshit #2.
    MY często rozdzielamy się w sklepie, aby 10x szybciej zrobić zakupy i więcej czasu spędzić razem w domu, przy winie, filmie, dobrej muzyce... Jeżeli przymierzam to dzwonię i mówię "jestem tu i tu - wpadnij, zobacz, oceń", ale nie doprowadzam do sytuacji bycia moim "ogonem", czy bycia czyimś "ogonem" - to niezdrowe. Każdy potrzebuje swojej wolności i chwili odetchnienia - także na zakupach :) A już zwłaszcza w przymierzalni :)

    4.
    "Jeśli delikwent próbuje wykręcić się od Twojej prośby, odpada. Nie interesujesz go, nie myśli o Tobie przyszłościowo lecz jak o jakimś problemie, którego trzeba się pozbyć."
    Bullshit #3 A co z pojęciem asertywności? Co z NIE byciem na każde skinienie, zawołanie i utrzymaniem swojej przestrzeni intymnej? Pozbyć problemu można się właśnie z drugą osobą.

    5.
    Mogliśmy czytać te same książki psychologiczne.
    Coś czuję, że tak było...
    Niemniej jednak pisz bardziej obiektywne tutoriale :)

    Pzdr!
    mn

    OdpowiedzUsuń
  2. "Poznawanie się nie polega na wypytywaniu się o wszystko i wszędzie."

    Nie o wszystko i nie wszędzie.

    "Obawy (i wypytywanie) pojawiają się w przypadku wątpliwości."

    Można mieć wątpliwości i nie mieć obaw. Można mieć obawy i nie wypytywać. Cytując klasyka - piękne wypowiedzi, ALE za dużo w nich schematów :)

    "A kto wtedy myśli w kategoriach źrenic? Kto typowy analizuje życie w takim stopniu jak Ty, czy ja? "

    To nie analiza, ale obserwacja. Dwie różne rzeczy. Ludzie racjonalizują, tak jak Ty - że chodzi o KLIMAT i świeczki i kurwa kwiatki, a chodzi o sygnały fizjologiczne i ich wzmacnianie za pomocą kontekstu. Laski używają szminek, by im usta nie popękały albo żeby były ładniejsze. A chodzi o pokazanie nabrzmienia warg krwią, które świadczą o gotowości do całowania, podczas którego wymieniają ślinę i sprawdzają np. zdrowie partnera. Ale racjonalizacje są.

    "MY często rozdzielamy się w sklepie, aby 10x szybciej zrobić zakupy i więcej czasu spędzić razem w domu, przy winie, filmie, dobrej muzyce..."

    Indykatory, które opisuję, występują na początku związku. Nie mówię o indykatorach ze środka czy końca związku.

    "Bullshit #3 A co z pojęciem asertywności? Co z NIE byciem na każde skinienie, zawołanie i utrzymaniem swojej przestrzeni intymnej?"

    Jest różnica pomiędzy asertywną odmową a wykręceniem się (po tonie głosu). Tak, jak pomiędzy zgodą na wykonanie prośby a byciem na każde skinienie i zawołanie.

    OdpowiedzUsuń
  3. "Indykatory, które opisuję, występują na początku związku. Nie mówię o indykatorach ze środka czy końca związku."

    A ja Ci gwarantuję, że nawet w perspektywie nie ma to większego znaczenia.
    Poza tym kto powiedział, że jestem "w połowie", czy "pod koniec" związku?
    Jeżeli już programujesz czytelnika starającego się o kogoś i wmawiasz mu, że jeżeli partner nie odstępuje go na krok to coś jest nie tak - robisz błąd. Zgodnie z Twoją teorią można wybudować szybki przesyt własną osobą, wręcz wzajemne przytłaczanie się przez partnerów - słodzeniem, nadmierną pieszczotliwością, matczyną troską, itd. Potem wkracza faza stabilizująca ich, a "walka o siebie" maleje i co? Gdy partner mnie odstępuje to mam myśleć, że mniej mu na mnie zależy? Czy może wg Ciebie swoboda i naturalność kształtuje się z wiekiem związku?
    W takim razie jak ludzie mają zbudować szczęśliwy związek jeżeli już na samym początku doradza się im aby byli nienaturalni i mało swobodni w czynach?

    Asertywność - jasne, że jest taka różnica, gdyż asertywność jest autentyczna, a nie fałszywa, czy kłamliwa. Niemniej jednak nawet ów "wykręcanie się" może mieć głębszy powód, a nawet sens. I uwierz - nie musi on się odnosić od razu do braku zainteresowania drugą osobą tylko np. nagłym spadkiem samopoczucia i nieśmiałością w zakomunikowaniu tego na początku. Widzę, ze nie wziąłeś tego pod uwagę. Może dlatego, że post jest mixem zachowań - zdrowy rozsądek vs. system limbiczny.

    "To nie analiza, ale obserwacja. Dwie różne rzeczy. Ludzie racjonalizują, tak jak Ty - że chodzi o KLIMAT i świeczki i kurwa kwiatki, a chodzi o sygnały fizjologiczne i ich wzmacnianie za pomocą kontekstu. Laski używają szminek, by im usta nie popękały albo żeby były ładniejsze. A chodzi o pokazanie nabrzmienia warg krwią, które świadczą o gotowości do całowania, podczas którego wymieniają ślinę i sprawdzają np. zdrowie partnera. Ale racjonalizacje są."

    Zaręczam Ci, że wiem dlaczego laski używają szminek i dlaczego faceci ich nie używają :)
    Wiem jak zachowuje się organizm w trakcie wysyłania sygnałów do zainteresowanego osobnika, i jak ów osobnik jest w stanie je odebrać. Pewne sprawy są proste i logiczne.
    Dla Ciebie "klimat" i atmosfera nie ma znaczenia? Dla Ciebie dwójka zainteresowanych może jest kolację w śmietniku, na łódce w bagnie, czy klatce schodowej? Dlaczego nie zaobserwowałeś synergii między klimatem, a tym jak on przekłada się na układ sterujący przygotowaniem organizmu na "gody"? (Piszesz o systemie limbicznym)
    Poznanie tajników zachowań ludzkich ułatwia, ale zastanawiam się, w którym momencie może stać się problemem. Humanisto - dokonujący obserwacji i jednak analizujący...

    To, co napisałeś w odpowiedzi na komentarz mnie nie zaskoczyło.
    Chyba pójdę za Twoją radą i będę mniej poważnie traktował te Twoje wszystkie "poradniki". Wybacz :)

    Pozdrawiam!
    mn

    OdpowiedzUsuń
  4. Wyłapujesz wszystko, co wg Ciebie może być błędem. Masz filtr pt. "znajdę to, co chujowe, i ogłoszę to wszystkim" zamiast po prostu kurwa wziąć to, co dobre a resztę olać.

    Moje "poradniki" nie zwalniają z myślenia. Przedstawiam swoje przemyślenia, a Ty robisz z nimi, co chcesz. Tak, jak inni Czytelnicy.

    "Jeżeli już programujesz czytelnika"

    Przestań pieprzyć, ok? Co chcesz powiedzieć? Podłączam komuś mózg do bloga i wygrywam nowe oprogramowanie? Jeśli nie widzisz, że ludzie sami decydują, czy wierzyć w moje słowa, czy je olać i są za to w 100% odpowiedzialni, to zapraszam do kursu pt. "Naucz się myśleć". Obrońco uciśnionych psychologicznych ofiar - robisz im BUBU sugerując im, że to DreamWalker jest odpowiedzialny, że ludzie jebią swoje związki słuchając jego "porad", a nie oni sami. Przeczytasz mojego bloga, posłuchasz mnie i zjebiesz sobie relację z partnerem - TWÓJ WYBÓR i TWOJE KONSEKWENCJE. Masz test na myślenie i wielką naukę pt. "Myśl kurwa co robisz zamiast ślepo słuchać kogokolwiek - nawet mnie, nieomylnej gej wyroczni".

    "Zaręczam Ci, że wiem"

    "Wiem"

    "mnie nie zaskoczyło"

    Zdaje się, że już wiesz wszystko, więc żadna dodatkowa wiedza nie jest Ci już potrzebna. A jednak wciąż drążysz, nie wiedząc, że jesteś w miejscu, gdzie ostatnie słowo zawsze należy do mnie. Nastawiając się na konfrontację, zawsze ją przegrasz. Pomyśl, czy to dla Ciebie korzystne.

    "Dla Ciebie "klimat" i atmosfera nie ma znaczenia?"

    Tak napisałem? Czy tak to odebrałeś?

    "Poznanie tajników zachowań ludzkich ułatwia, ale zastanawiam się, w którym momencie może stać się problemem."

    W momencie, w którym zrobisz z tego problem.

    Wspomniałeś gdzieś wcześniej, żebym nie wydawał ludziom sugestii, które mogą sprawić, że będą nieszczęśliwi. Popraw mnie, jeśli się mylę. Presuponujesz, że "poznawanie tajników zachowań w którymś momencie staje się problemem" - czy to jest prawda? czy taka myśl jest korzystna? NIE kurwa! Sam sprzedajesz bullshit, ale zdaje się, że najwięcej widzisz go w wypowiedziach innych. I to jest właśnie projekcja. Śmierdzi, ale to nie mój smród, tylko czyiś.

    "Chyba pójdę za Twoją radą i będę mniej poważnie traktował te Twoje wszystkie "poradniki". Wybacz :)"

    Nie wybaczę, będę hodował urazę do Ciebie do końca życia. Będę Ci robił ołtarzyki nienawiści w lesie, wbijał szpilki w Twoją laleczkę voodoo. Taa daaaam! Dlaczego? Bo masz traktować moje słowa ŚMIERTELNIE poważnie zawsze i o każdej porze dnia i nocy. Hahaha!

    Swoją drogą - jesteś pewien, że TO właśnie Ci "poradziłem"? Łudzisz się wciąż, że istnieje coś takiego jak "porada"?

    OdpowiedzUsuń
  5. Wyłapujesz wszystko, co wg Ciebie może być błędem. Masz filtr pt. "znajdę to, co chujowe, i ogłoszę to wszystkim" zamiast po prostu kurwa wziąć to, co dobre a resztę olać.

    Moje "poradniki" nie zwalniają z myślenia. Przedstawiam swoje przemyślenia, a Ty robisz z nimi, co chcesz. Tak, jak inni Czytelnicy.

    "Jeżeli już programujesz czytelnika"

    Przestań pieprzyć, ok? Co chcesz powiedzieć? Podłączam komuś mózg do bloga i wygrywam nowe oprogramowanie? Jeśli nie widzisz, że ludzie sami decydują, czy wierzyć w moje słowa, czy je olać i są za to w 100% odpowiedzialni, to zapraszam do kursu pt. "Naucz się myśleć". Obrońco uciśnionych psychologicznych ofiar - robisz im BUBU sugerując im, że to DreamWalker jest odpowiedzialny, że ludzie jebią swoje związki słuchając jego "porad", a nie oni sami. Przeczytasz mojego bloga, posłuchasz mnie i zjebiesz sobie relację z partnerem - TWÓJ WYBÓR i TWOJE KONSEKWENCJE. Masz test na myślenie i wielką naukę pt. "Myśl kurwa co robisz zamiast ślepo słuchać kogokolwiek - nawet mnie, nieomylnej gej wyroczni".

    "Zaręczam Ci, że wiem"

    "Wiem"

    "mnie nie zaskoczyło"

    Zdaje się, że już wiesz wszystko, więc żadna dodatkowa wiedza nie jest Ci już potrzebna. A jednak wciąż drążysz, nie wiedząc, że jesteś w miejscu, gdzie ostatnie słowo zawsze należy do mnie. Nastawiając się na konfrontację, zawsze ją przegrasz. Pomyśl, czy to dla Ciebie korzystne.

    OdpowiedzUsuń
  6. "Dla Ciebie "klimat" i atmosfera nie ma znaczenia?"

    Tak napisałem? Czy tak to odebrałeś?

    "Poznanie tajników zachowań ludzkich ułatwia, ale zastanawiam się, w którym momencie może stać się problemem."

    W momencie, w którym zrobisz z tego problem.

    Wspomniałeś gdzieś wcześniej, żebym nie wydawał ludziom sugestii, które mogą sprawić, że będą nieszczęśliwi. Popraw mnie, jeśli się mylę. Presuponujesz, że "poznawanie tajników zachowań w którymś momencie staje się problemem" - czy to jest prawda? czy taka myśl jest korzystna? NIE kurwa! Sam sprzedajesz bullshit, ale zdaje się, że najwięcej widzisz go w wypowiedziach innych. I to jest właśnie projekcja. Śmierdzi, ale to nie mój smród, tylko czyiś.

    "Chyba pójdę za Twoją radą i będę mniej poważnie traktował te Twoje wszystkie "poradniki". Wybacz :)"

    Nie wybaczę, będę hodował urazę do Ciebie do końca życia. Będę Ci robił ołtarzyki nienawiści w lesie, wbijał szpilki w Twoją laleczkę voodoo. Taa daaaam! Dlaczego? Bo masz traktować moje słowa ŚMIERTELNIE poważnie zawsze i o każdej porze dnia i nocy. Hahaha!

    Swoją drogą - jesteś pewien, że TO właśnie Ci "poradziłem"? Łudzisz się wciąż, że istnieje coś takiego jak "porada"?

    OdpowiedzUsuń
  7. A porada nie istnieje? Twoim celem jest permanentne tworzenie wyjątków od reguły?

    Moim celem nie jest uszczypliwość w stosunku do Ciebie tylko prezentacja swoich wniosków vs. Twoje.

    Ewidentnie nie panujesz nad emocjami o czym właśnie dałeś znać. A tak poważne słowa, artykuły i wnioski nie powinny być traktowane poważnie wiedząc, że pisze je ktoś, kto zaraz zareaguje śmiertelnie emocjonalnie na krytykę.
    Kogoś, kto nie uszanuje Twojego zdania tylko i wyłącznie dlatego, że jest niezgodne z jego zdaniem!

    Wg mnie właśnie zawsze z Tobą wygrywam - zobacz - ja jestem spokojny podczas, gdy Ty się unosisz :) Działa w Tobie liryczna agresja, więc ewidentnie nie poradziłeś sobie z tym, co napisałem. Nie pojmujesz tego, bo aż tak bardzo jesteś wpatrzony w złudne przekonanie, że to, co piszesz jest niemalże święte i każdy "gej" powinien to czcić. Bo przecież "być gejem to sztuka" :) wg Ciebie.

    Tak - istnieje coś takiego jak porada.
    I Ty radzisz. Może przypomnij sobie opis tego bloga, który de facto sam napisałeś?

    "Dzięki temu blogowi dowiesz się, jak być autentycznym Sobą w świecie, w którym każdy myśli, że jesteś taki, jak inni.

    Nauczysz się obsługiwać swój umysł, serce i fiuta - byś mądrze korzystał z bogactwa układu nerwowego, który dał Ci Wszechświat."

    Niemalże jak multi-slogan z poradni psychologicznej.

    Potem Twój opis:

    "DreamWalker - pasjonat ludzkiego umysłu i serca, wiedziony ciekawością świata i otwartością odkrywa kolejne sekrety Wszechświata; gej, autor książek, ekspert od lingwistyki wpływu, właściciel firmy, inżynier informatyki w medycynie, facet, przyjaciel i autor tego Bloga.

    Podróżuje nawet nie wychodząc z domu, bo wie, że każde doświadczenie jest nowe."

    Można wiedzieć z kim rozmawiam?
    Jaką firmę prowadzisz? Jakie masz publikacje prócz tego bloga?
    Kim Ty w ogóle jesteś?

    I dlaczego mówisz, że to ja przegrywam skoro piszesz to via anonim?
    Oj, chyba trafiłeś po prostu na osobę mało poddającą się iluzji i stąd Twoja reakcja nazbyt emocjonalna :)

    Ale nie denerwuj się już - przecież wiesz, ze nie miałem złych intencji...

    Pzdr,
    m.

    OdpowiedzUsuń
  8. "A porada nie istnieje?"

    Nie. Porada nie istnieje i mówią to z pełnią świadomości. Istnieje słowo, zdanie, fraza, symbol. Informacja. To ona może być zinterpretowana jako porada. Gdy mówię, że codziennie piorę majtki w Persilu, to oznacza, że codziennie piorę majtki w Persilu, a nie, że "masz prać majtki w Persilu". Przykład, ale jakże wymowny. Ja sobie przelewam myśli na bloga, a ludzie myślą, że to porady. Porada chce być wzięta, a mój blog to tylko stek informacji. Jak przy stole szwedzkim - bierz, co chcesz, ale nie rób frytkom awantury, że są zbyt kaloryczne. Mają to w dupie.

    "Twoim celem jest permanentne tworzenie wyjątków od reguły?"

    Gdyby reguły istniały, to okej. Ale są tylko doświadczenia, pomiędzy którymi umysły dostrzegają podobieństwa i zacierają różnice. Wtedy tworzą reguły, czyli samopotwierdzające się proroctwa.

    "Moim celem nie jest uszczypliwość w stosunku do Ciebie tylko prezentacja swoich wniosków vs. Twoje."

    Jasne - dlatego nie nawet nie wspominasz o uszczypliwościach lecz np. o różowych gumisiach co im z sandała wieje masłem.

    Fajnie jest spojrzeć w lustro i zobaczyć, że dyskusję prowadzi się z samym sobą?

    To małe i niewinne vs. tworzy Twój konflikt wewnętrzny. A jak to bywa w konfliktach wewnętrznych - znajdują one ujście w postaci konfliktów zewnętrznych. Na przykład na czyiś blogach. Np. w postaci używania "ale", "lecz" itd.

    "Ewidentnie nie panujesz nad emocjami o czym właśnie dałeś znać."

    Dokładnie! Uśmiałem się po pachy i nie umiałem tego powstrzymać ;-) A jeśli sądzisz, że panowanie nad emocjami jest w ogóle wykonalne, to śmiejmy się razem ;-)

    Emocji nie można kontrolować ani nad nimi panować. Za to da się na nie wpływać. Kontrola i wpływ to dwie różne rzeczy.

    OdpowiedzUsuń
  9. "zareaguje śmiertelnie emocjonalnie na krytykę."

    Masz zajebisty obraz mnie. Przeklinam = reaguje emocjonalnie. Mój wulgaryzm jest elementem wpływu. Tak, dobrze czytasz. Nic tak kurwa nie intensyfikuje emocji w odbiorcy, jak siarczysta ... kurwa! :) Stąd polemizowanie z moim obrazem mnie tak Cię wciąga :)

    "Kogoś, kto nie uszanuje Twojego zdania tylko i wyłącznie dlatego, że jest niezgodne z jego zdaniem!"

    Skąd wiesz, że go nie szanuję? Już sam fakt, że umieszczam Twoje komentarze pomimo bardzo restrykcyjnej polityki, i odpisuje na nie o czymś Kolego świadczy. 99% komentów nie przechodzi. Po coś tutaj jesteś najwyraźniej.

    "Wg mnie właśnie zawsze z Tobą wygrywam - zobacz - ja jestem spokojny podczas, gdy Ty się unosisz :)"

    Jeśli nie masz 5 poziomu wtajemniczenia we wróżeniu z fusów - nie czytaj w moich myślach i emocjach, bo błądzisz. Nie wiesz, jakie emocje wywołały we mnie Twoje komentarze i nigdy możesz nie zgadnąć.

    "Działa w Tobie liryczna agresja, więc ewidentnie nie poradziłeś sobie z tym, co napisałem."

    Tak, rozkodowałeś mnie o Wszechwiedzący. Właśnie szlag trafił 3 lata mojej terapii. Ola boga, gdzie moje tabletki na rozpacz? :)

    "to, co piszesz jest niemalże święte i każdy "gej" powinien to czcić"

    Chyba jednak się dogadamy - zaczynasz mówić do rzeczy ;-)

    "Można wiedzieć z kim rozmawiam?
    (...)
    Kim Ty w ogóle jesteś?"

    Zapomniałeś? Z niedojrzałym, wszechwiedzącym, samolubnym i pozbawionym samokrytyki DreamWalkerem. Rozpracowałeś mnie już dawno, a teraz na koniec - po tonach osądów i zgadywanek - pytasz mnie, kim jestem :) A to Ci dopiero zabawa :)

    OdpowiedzUsuń
  10. "Jaką firmę prowadzisz? Jakie masz publikacje prócz tego bloga?"

    Heh i jeszcze Ci podeślę rozmiary mojego chuja :)

    "I dlaczego mówisz, że to ja przegrywam skoro piszesz to via anonim?"

    No tak, kto anonimowy - ten przegrywa. Kto zdradzi swą tożsamość - ten ma zawsze rację. Gdzie sens? Gdzie logika? :)

    "Oj, chyba trafiłeś po prostu na osobę mało poddającą się iluzji i stąd Twoja reakcja nazbyt emocjonalna :)"

    Oj chyba tak - jesteś tak sprytny i przebiegły, że nie dałeś się wciągnąć w moje perfidne manipulacje jak reszta biednych owieczek, które pogrążyły się w czeluściach tego bloga :)

    "Ale nie denerwuj się już "

    Napiłem się meliski, jakoś mi przejdzie :)

    "przecież wiesz, ze nie miałem złych intencji..."

    Złych nie masz, tylko znajdź lepsze metody ich realizacji. Bo robię Ci wielką przysługę, odpowiadając na Twoje komentarze i jednocześnie rozwiązując po części Twoje wewnętrzne konflikty.

    Baw się!

    OdpowiedzUsuń
  11. Ty mi robisz przysługę? Stary, Ty nawet nie jesteś w stanie połechtać mojego ego - serio.
    Wg mnie to, co tutaj znalazłem to paplanina i walka z samym sobą - autora z lustrem.

    Właśnie nie działasz na mnie, kompletnie.
    Wg mnie jesteś amatorem i człowiekiem zakompleksionym - to zdanie podtrzymuję dalej ponieważ wiem, że jest aktualne.
    Do tego cierpisz na nadmiar negatywnych emocji, a raczej na to, że nie radzisz sobie z nimi.
    Na mój jeden komentarz odpowiadasz trzema; idziesz na ilość i starasz się zatrzeć to pojęciem pseudo jakości. Ale powtarzam - jesteś amatorem, zwykłym - jakich wielu.
    Do tego sam używasz wulgaryzmów, ale masz włączoną moderację komentarzy i kończysz posty pisząc "baw się". THX - myślę logicznie i nie bawię się umysłami innych tak jak robisz to Ty.

    Jesteś ekspertem od lingwistyki wpływu?
    Na mnie nie wpływasz. Wg mnie robisz idealne ctrl z & ctrl v z książek psychologicznych na tego bloga. To właśnie myślę o Twoim blogu i Twojej działalności na nim.
    Odczucia jednak mam ambiwalentne.
    Ale już wypowiedziałem się dosadnie i konkretnie.
    Ja na ilość nie idę. Anonimowy człowieku dostający zastrzyku odwagi za szklanym ekranikiem.

    Pzdr!
    m.

    PS. nie interesuje mnie kompletnie Twój "chuj". To, jak się odniosłeś do mnie wystarczająco świadczy o jego rozmiarze. Bloga jednak odwiedzać nie mam zamiaru. Szkoda mi czasu na robienie sobie mętlik w głowie. Dbam o siebie, dzięki! :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Widzę DreamWalker, że teorię z książek łatwo się przepisuje, ale nie ma to nic do rzeczywistości... nie kategoryzujmy tego aż tak! Schematy, schematy i schematy! Bez sensu! Chapeau bas dla Ciebie, jeżeli to komu kolwiek pomoże...!

    OdpowiedzUsuń
  13. "Ty mi robisz przysługę?"

    Potwierdzam raz jeszcze - robię.

    "Stary, Ty nawet nie jesteś w stanie połechtać mojego ego - serio."

    Oczywiście, bo masz na to monopol.

    "Wg mnie to, co tutaj znalazłem to paplanina i walka z samym sobą - autora z lustrem."

    Zaczynasz już powoli kumać, jeszcze poza świadomością, ale zbliżasz się do prawdy.

    "Właśnie nie działasz na mnie, kompletnie."

    Jasne, dlatego walisz komenty jak oszalały. To znaczy, że w ogóle na Ciebie nie działam! Haha :)

    "Wg mnie jesteś amatorem i człowiekiem zakompleksionym - to zdanie podtrzymuję dalej ponieważ wiem, że jest aktualne."

    Poprzednio pytałeś mnie, kim jestem. Teraz sobie odpowiadasz. Nie będę się wtrącał do Twojej rozmowy z samym sobą, bo radzisz sobie doskonale :) Przypisujesz coraz więcej właściwości swojemu wyobrażeniu na mój temat. Zapomniałeś dodać atrybutu "cham", "prostak".

    "Do tego cierpisz na nadmiar negatywnych emocji, a raczej na to, że nie radzisz sobie z nimi."

    Dziękuję Panie psychoanalityku za diagnozę.

    "Na mój jeden komentarz odpowiadasz trzema; idziesz na ilość i starasz się zatrzeć to pojęciem pseudo jakości. Ale powtarzam - jesteś amatorem, zwykłym - jakich wielu."

    To masz jeszcze wiele blogów do przeorania. Ruszaj w świat :)

    OdpowiedzUsuń
  14. "Do tego sam używasz wulgaryzmów, ale masz włączoną moderację komentarzy i kończysz posty pisząc "baw się". THX - myślę logicznie i nie bawię się umysłami innych tak jak robisz to Ty."

    Nie kamam zarzutu - przecież mówiłem, że używam wulgaryzmów (?). Kurwa kurwa kurwa - na przykład :)

    Jeśli myślisz, że bawię się umysłami innych, to przypisujesz mi moce, których nie mam. Ludzie to nie bezwolne owieczki - sami decydują, czy to, co piszę, jest dla nich, czy nie. Co brać, a co olać. I to jest kurwa logiczne.

    "Jesteś ekspertem od lingwistyki wpływu?
    Na mnie nie wpływasz."

    I powtórzę - dlatego tak aktywnie wziąłeś się za pisanie komentarzy, zamiast po prostu wziąć z bloga, co się podoba i już.

    Krytyka na wyższym poziomie logicznym jest oznaką zainteresowania.

    "Wg mnie robisz idealne ctrl z & ctrl v z książek psychologicznych na tego bloga."

    Zacinasz się zdeczka, prosiłem o konkretne tytuły. I w ogóle - nawet jeśli korzystam z jakiś książek - CO W TYM KURWA ZŁEGO? Bo nie kumam ni w ząb. To zbrodnia?

    "Ja na ilość nie idę."

    Stąd naście Twoich komentarzy, zamiast jednego.

    "Anonimowy człowieku dostający zastrzyku odwagi za szklanym ekranikiem."

    Wciąż wypełnia mnie bezgraniczny podziw dla Twojej bystrości. Skąd Ty to wszystko wiesz? Myślisz, że komentowanie tego, co piszesz, wymaga ode mnie jakiejś odwagi? Racze poczucia humoru :)

    "PS. nie interesuje mnie kompletnie Twój "chuj". To, jak się odniosłeś do mnie wystarczająco świadczy o jego rozmiarze."

    Jak już nie ma argumentów, to trzeba po rozmiarach jechać :) Urażony wyrazem "chuj" królewicz oddala się ubrany w szaty świętego oburzenia :)

    "Szkoda mi czasu na robienie sobie mętlik w głowie. Dbam o siebie, dzięki! :)"

    Jak widać - masz go na tyle, aby wciąż pisać komentarze, z których wiele nie wynika. Wyobrażasz sobie teraz, że Cię poniżyłem, że skonfrontowałem o jejejej. Będziesz sobie żył w przeświadczeniu, że DreamWalker taki zły i okrutny. To tylko Twoje myśli.

    Dbaj o siebie i mówię to serio.

    "Widzę DreamWalker, że teorię z książek łatwo się przepisuje, ale nie ma to nic do rzeczywistości..."

    3-ci raz proszę o podanie choćby jednego tytułu książki...

    "Bez sensu!"

    Baw się Mikołaju! To, że nie dostrzegasz sensu, nie znaczy, że go nie ma.

    OdpowiedzUsuń
  15. "Do tego sam używasz wulgaryzmów, ale masz włączoną moderację komentarzy i kończysz posty pisząc "baw się". THX - myślę logicznie i nie bawię się umysłami innych tak jak robisz to Ty."

    Nie kamam zarzutu - przecież mówiłem, że używam wulgaryzmów (?). Kurwa kurwa kurwa - na przykład :)

    Jeśli myślisz, że bawię się umysłami innych, to przypisujesz mi moce, których nie mam. Ludzie to nie bezwolne owieczki - sami decydują, czy to, co piszę, jest dla nich, czy nie. Co brać, a co olać. I to jest kurwa logiczne.

    "Jesteś ekspertem od lingwistyki wpływu?
    Na mnie nie wpływasz."

    I powtórzę - dlatego tak aktywnie wziąłeś się za pisanie komentarzy, zamiast po prostu wziąć z bloga, co się podoba i już.

    Krytyka na wyższym poziomie logicznym jest oznaką zainteresowania.

    "Wg mnie robisz idealne ctrl z & ctrl v z książek psychologicznych na tego bloga."

    Zacinasz się zdeczka, prosiłem o konkretne tytuły. I w ogóle - nawet jeśli korzystam z jakiś książek - CO W TYM KURWA ZŁEGO? Bo nie kumam ni w ząb. To zbrodnia?

    "Ja na ilość nie idę."

    Stąd naście Twoich komentarzy, zamiast jednego.

    "Anonimowy człowieku dostający zastrzyku odwagi za szklanym ekranikiem."

    Wciąż wypełnia mnie bezgraniczny podziw dla Twojej bystrości. Skąd Ty to wszystko wiesz? Myślisz, że komentowanie tego, co piszesz, wymaga ode mnie jakiejś odwagi? Racze poczucia humoru :)

    "PS. nie interesuje mnie kompletnie Twój "chuj". To, jak się odniosłeś do mnie wystarczająco świadczy o jego rozmiarze."

    Jak już nie ma argumentów, to trzeba po rozmiarach jechać :) Urażony wyrazem "chuj" królewicz oddala się ubrany w szaty świętego oburzenia :)

    OdpowiedzUsuń
  16. "Szkoda mi czasu na robienie sobie mętlik w głowie. Dbam o siebie, dzięki! :)"

    Jak widać - masz go na tyle, aby wciąż pisać komentarze, z których wiele nie wynika. Wyobrażasz sobie teraz, że Cię poniżyłem, że skonfrontowałem o jejejej. Będziesz sobie żył w przeświadczeniu, że DreamWalker taki zły i okrutny. To tylko Twoje myśli.

    Dbaj o siebie i mówię to serio.

    "Widzę DreamWalker, że teorię z książek łatwo się przepisuje, ale nie ma to nic do rzeczywistości..."

    3-ci raz proszę o podanie choćby jednego tytułu książki...

    "Bez sensu!"

    Baw się Mikołaju! To, że nie dostrzegasz sensu, nie znaczy, że go nie ma.

    OdpowiedzUsuń

Umieszczanie komentarza oznacza akceptację Regulaminu (w menu na górze). Musisz liczyć się z tym, że - jeśli Twój komentarz nie spełni jego warunków - nie pojawi się na tej stronie.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

TOP 10 miesiąca