SZYBKIE INFO:

3 MLN WYŚWIETLEŃ - DZIĘKUJĘ!!! :)

Dzień obfity we wpisy - 2 nowe i oba o seksie :)

Na HomoFascynacjach nowe opowiadanie - zapraszam serdecznie :)

sobota, 26 września 2009

Jakimi historiami żyje Twój umysł?

Pamiętasz jeden z najważniejszych postów na tym blogu - post o koherencji serca? Chyba wspomniałem w nim, że rodzimy się wszyscy w tym właśnie niezwykłym stanie - mając bezpośredni dostęp do najwspanialszych zasobów. Rodząc się, kochamy świat. Akceptujemy w nim wszystko, co jest - takie, jakie jest. Ufamy też światu - nie wychodzimy z cipy mamy podejrzliwie, lecz oddajemy się mu od razu. Potrafimy się cieszyć wszystkim, co nas otacza - wtedy nawet kulka z papieru jest czymś zabawnym i fascynującym. Jesteśmy wdzięczni za każdy dzień swojego życia. I jesteśmy pewni - co objawia się tym, że nie mamy męczących nas wątpliwości.

To właśnie koherencja serca.

Coś jednak dzieje się po drodze do "teraz", że ten stan gubimy. Popadamy w zwątpienie, lęki, frustracje i cały ten syf. Jak to się dzieje? Początkowo nie przeszkadzamy sobie niczym w byciu w koherencji serca. Potem jednak uruchamiamy nasz umysł. A jego pożywieniem są historie. Społeczeństwo i otoczenie karmi nas najróżniejszymi historiami na temat świata, innych ludzi i zjawisk, które dzieją się dookoła.

Tak nasz umysł buduje model rzeczywistości, który z rzeczywistością nie ma nic wspólnego.

Ludzie, niczym małe mrówki, chodzą po bezkresnym Wszechświecie niczym po niekończącej się pustyni. Każdy z nas dostrzega tylko mały fragment jego ogromnej historii oraz przestrzeni i tylko ze swojej perspektywy. Na podstawie tych mikrodoświadczeń budujemy swoją historię osobistą - złożoną z setek, tysięcy mocno splecionych historyjek, które tworzymy, znacząc na naszej linii czasu "początki" i "końce" pewnych epizodów. I mocno w to wierzymy, trzymając się tego, że "moja wersja jest prawdziwa". Do kurwy - żadna nie jest.

Rzeczywistość po prostu jest. A historie zawsze są jakieś - dobre, złe, stresujące bądź zabawne.

I tak właśnie nasz mózg relacjonuje każdą chwilę, którą przeżyłeś. Przytacza czyjeś słowa, które opowiadają dalsze historie, w których ktoś opowiada swoją historię, jak przeżył pewną historię... Umysł topi się w tym, gubi i popada nieraz w ogromne sprzeczności.

Wyobraź sobie dwóch ludzi, którzy wiodą podobne życie pełne naprzemiennych wzlotów i upadków. Jeden mówi swoją historię: "Zawsze, gdy coś zaczyna się dobrze w moim życiu, potem się wali". Drugi mówi swoją historię: "Zawsze, gdy coś wali się w moim życiu, udaje mi się potem pozbierać i wtedy zaczyna się coś dobrego."

Zauważyłeś? Oni mówią o tym samym. Tylko w inny sposób.

Który z tych dwojga ludzi czuje się lepiej w swoim życiu?

Umysł nieustannie żyje historiami. Rozejrzyj się dookoła i przyjrzyj się dowolnej rzeczy, która jest obok Ciebie. Np. ten komputer, na którym to czytasz. Masz historię, jak on do Ciebie trafił. Masz historię, co z nim robiłeś do tej pory. Masz historię, co zrobisz z nim, gdy kupisz nowy. To wszystko haluny. To wszystko nie istnieje tu i teraz. Tu i teraz jest tylko komputer. Reszta pochodzi z umysłu.

Pal licho, jeśli Twój umysł żyje motywującymi, wspaniałymi historiami, którymi nie przeszkadzasz sobie w byciu w koherencji serca. Gorzej, jeśli ktoś nieustannie od nowa przeżywa swoje smutne historie - historie porzuceń, zdrad, rozczarowań i samotności. Historie lubią się zapętlać. Wtedy widzisz smutnych ludzi, którzy zataczają koła. Próbują rzucić alkohol, ale nie mogą. Którzy chcą pokochać, ale nie potrafią, bo się boją.

Kiedyś patrzyłem na nich swoim umysłem i mówiłem sobie: co za nieudacznicy - nie potrafią dać sobie z tym rady. Gdybym ja był na ich miejscu, od razu rozwiązałbym problemy, które oni mają. Tak było, dopóki mój umysł nie odkrył, że ja sam zamknięty jestem w umysłowych pętlach, z których nie umiałem znaleźć wyjścia. Popadłem w panikę i czułem się, jak w pułapce zbudowanej z lęków, frustracji i wstydu.

Aż w końcu spojrzałem sercem.

To zmieniło tak wiele. Koherencja to stan, w którym się rodzimy i w którym winniśmy umierać. Ze spokojem, z miłością, z bezwarunkową akceptacją. Patrząc sercem na siebie, zobaczyłem kogoś, kto cierpi i walczy z nieuleczalną chorobą, dzień w dzień zmagając się z bólem. Zobaczyłem kogoś zapatrzonego w swój umysł, który wyniósł na ołtarze, zapominając o tym, co umysłem nie jest. Popłakałem się i to mnie oczyściło. I wciąż oczyszcza.

Potem spojrzałem sercem na innych ludzi i zobaczyłem, jak wiele jest w ich umysłach toksycznych historii - okradną mnie, zabiją, zgwałcą, złapię HIV'a, umrę w samotności. Zdradzą mnie. Nigdy nikogo nie poznam...

Zobaczyłem ludzi, którzy kryją się pod maskami agresji, przebojowości, perfekcjonizmu, podczas gdy ich serca wołają o pomoc. Zrobiło mi się tak cholernie smutno. Tak bardzo chciałbym im pomóc! Pokochałem ich, bo zobaczyłem w nich siebie sprzed jakiegoś tam czasu.

Czytelniku!

Popatrz na tego bloga. On ewoluuje wraz ze mną. Byłem intelektualnym kozakiem. Mój umysł wojował wściekle, poniżał i szarpał się z innymi na litery i słowa. A teraz każdy wyraz na tym blogu rodzi się z miłości do ludzi. Z miłości do Ciebie. Tak, o Tobie mowa.

Ludzkie umysły wierzą w naprawdę parszywe historie. W historie, które sprawiają, że popadają w chaos, w stres i zniszczenie. To właśnie te parszywe historie niszczą naszą koherencję serca, nie pozwalając dojrzeć Rzeczywistości takiej, jaka jest w istocie.

Nie otaczają Cię żadni ludzie - ale ich etykietki, do których Twój umysł przyczepił historie, w które wierzy. Gdybyś zdjął te etykiety, pod płaszczami pt. "chłopak", "kumpel" czy "sąsiad" zobaczyłbyś LUDZI. Takich samych, jak Ty, czy ja. Nie lepszych ani nie gorszych - po prostu innych.

Słowa pochodzą z umysłu. Opowiadają historie, w które on wierzy, że są prawdziwe. Pewne historie są pożyteczne. Idziesz do knajpy i masz w głowie historię, że jak zamówisz piwo X, to będzie Ci smakowało. Masz historię, że jak zawołasz kelnera, to Ci je przyniesie. I mnóstwo innych, które pozwolą Ci osiągnąć pożądany rezultat.

Pewne historie, w które wierzą nasze umysły, są jednak przykre i bolesne. Jest historia, że "on pokocha, a potem odejdzie, a ja będę cierpiał". Jest historia, że "geje to kurwy i ciągle się puszczają, więc nie mogę nikomu zaufać (muszę się bać, być ostrożnym)". Są te i wiele innych, które są bolesne, wnoszą stres, ale nie są prawdziwe, bo nie mogą być.

Każda historia jest tylko halucynacją umysłu tworzoną tu i teraz w jakimś celu. Tylko tyle.

Ktoś widzi profil na fellow, na którym jest napisane "tylko sex", i tworzy historię, że "geje myślą tylko o seksie". Wszyscy? Zawsze? Bez przerwy? O jakim seksie myślą? Tylko? Pomyśl, co to za wierutna bzdura! A jednak wydaje się taka prawdziwa, co nie?

"Nigdy nie poznam kogoś, kto mnie pokocha" - to nie jest możliwe. Poznasz jeszcze mnóstwo osób, to nieuniknione. Jesteśmy na małym kawałku skały krążącej po bezkresnym Wszechświecie. A na tym kawałku skały żyje 6 miliardów ludzi. Nie możesz nikogo nie poznać. A ktokolwiek będzie obok Ciebie na dłużej, to wierz mi - tylko dlatego, że będzie w koherencji z Twoim sercem. A więc... będzie Cię kochał na swój sposób.

"Boję się, że on mnie zdradzi lub zostawi" - ponownie to nie jest możliwe. Mogą się rozstać umysły wyznaczając sobie rozbieżne cele i stawiające sobie warunki. Ale nie mogą się rozstać serca, bo serce jest tylko jedno. Podobnie nie można zdradzić. Można tylko tworzyć oczekiwania względem innych osób i się rozczarowywać, że te oczekiwania nie zostały spełnione. Problem nie tkwi w zdradzie, ale w tworzeniu tego pojęcia przez nasze zagubione umysły. W oczekiwaniu wierności. Co za bullshit.

Ułudy Panowie. Niekończące się osądy i klasyfikacje, porównania, ciągi przyczynowo-skutkowe, etykiety i czytanie w myślach. Wszystko to produkty naszych umysłów, które czasem są przydatne, ale zawsze przysłaniają nam Rzeczywistość - czyli to, co jest tu i teraz.

A kto nie żyje tu i teraz, ryzykuje, że przegapi całe życie.

Wychodzenie ze swoich historii.

1. Zadaj sobie pytanie, jakimi historiami żyje Twój umysł. On szybko Ci odpowie. Co myślisz o np. związkach gejowskich? Myślisz, że mogą być trwałe i szczęśliwe? Czy że są skazane na niepowodzenie? Cokolwiek odpowiesz - będzie to historia. Co myślisz o tym, czy poradzisz sobie w życiu? Czy uda Ci się zrealizować marzenia? Czy poznasz smak prawdziwej miłości? Czy żyjesz w dobrym miejscu i czasie? Czy wszystko jest z Tobą okej? Oto Twoje historie Kolego. Wybierz te historie, które chcesz porzucić.

2. Spytaj siebie, czy dana historia jest prawdziwa. Na pewno? Na 100%?

3. Wylicz, jakie konsekwencje w Twoim życiu niesie kierowanie się tą historią?
  • czy ta historia wnosi w Twoje życie spokój (jest w koherencji z sercem) czy może stres i chaos lub jakieś inne niemiłe uczucie?
  • ile kosztuje Cię miesięcznie wiara w tę historię?
  • ile czasu przez nią marnujesz?
  • ile zdrowia?
  • jak się czujesz, gdy przytaczasz w umyśle tę historię?
  • kim jesteś w tej historii?
  • co dzieje się w Twoim ciele, gdy odtwarzasz tę historię?
  • co będzie, jeśli będziesz się trzymał tej historii przez najbliższe 10 lat?
  • co tracisz, trzymając się tej historii? czego nigdy nie doświadczysz, kierując się nią?
  • czy coś zyskujesz? Zastanów się - Twój umysł po coś w nią wierzy!
4. Jaką nową historią chciałbyś się kierować? Napisz ją a następnie podaj minimum 5 naprawdę dobrych powodów, by się jej trzymać:
  • co dobrego da Ci nowa historia?
  • czy da Ci kasę, zdrowie, miłość?
  • na jakie doświadczenia otwiera Cię nowa historia?
Przykład:

"Boję się zaangażować, bo potem on może odejść, zostawić mnie i będę cierpiał."

Wierząc w tę historię, otrzymujesz następujące rezultaty:

- nie angażujesz się w związki, przez co ograniczasz mocno swoje szanse na znalezienie tego dobrego związku, w którym on Cię nie zostawi i w którym będziesz szczęśliwy
- zyskujesz doskonałą ochronę przez rozczarowaniem i samotnością - jednocześnie będąc samotnym (to tak, jakbyś oddał wszystko, co masz, w obawie, że Ci coś ukradną).

Nowa historia: "Angażuję się ostrożnie i z ciekawością w związki z odpowiednimi osobami" - daje Ci następujące rezultaty:

- otwiera Cię na nowe, ekscytujące doświadczenia miłosne
- jednocześnie dając Ci ochronę przed cierpieniem - zwracasz uwagę na to, czy jest to odpowiednia osoba i angażujesz się ostrożnie (zamiast sytuacji, w której nie angażujesz się w ogóle, bo się boisz).

Właśnie wywaliłeś lipną historię i zamieniłeś ją na lepszą. To też haluna, ale o wiele bardziej praktyczna. Ta historia pozostaje w spójności z Twoim sercem (w przeciwieństwie do poprzedniej, która niosła ze sobą chaos).

Nie walcz ze swoimi historiami. One same odejdą, gdy nadejdzie odpowiedni czas. A Ty po prostu pracuj, wciąż podważając słuszność swoich myśli. To pozwoli Ci oczyszczać się systematycznie z niemiłych hisotryjek, co odblokuje Twoją koherencję serca i pozwoli Ci w pełni być tu i teraz.

To najcudowniejsze uczucie na świecie. Baw się tym.

1 komentarz:

Umieszczanie komentarza oznacza akceptację Regulaminu (w menu na górze). Musisz liczyć się z tym, że - jeśli Twój komentarz nie spełni jego warunków - nie pojawi się na tej stronie.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

TOP 10 miesiąca