SZYBKIE INFO:

HOT NEWS!

Obczajcie HomoFascynacje - nowe, gorące opowiadanie zawitało na ich łamy :)

czwartek, 4 września 2014

Dlaczego tylko niektórzy będą mieli boskie ciało? - 4 nowe strategie motywacyjne do ćwiczeń na siłowni



Każdy chciałby mieć super ciało jak filmowa gwiazda. Ale nie każdemu chce się latami być na diecie i chodzić na siłownię, aby to ciało zbudować.

Cóż - do Ciebie należy wybór, czy chcesz przeżyć swoje życie jako chudzielec z zapadniętą klatą, otłuszczona foczka czy może jako koleś, który jest dumny ze swoich mięśni.

Abyś miał w życiu więcej opcji - dziś oddaję w Twoje ręce garść moich nowych obserwacji siłownianych.


1. Strategia "popatrz, co zrobiłem".



Kiedyś na jednym ze szkoleń u Richarda Bandlera (twórcy NLP) pojawiła się kobieta, która jako jedyna zgłosiła się w odpowiedzi na pytanie: Kto z przyjemnością wypełnia zeznania podatkowe?

Wiadomo - nikt tego nie lubi. Z wyjątkiem jej.

Bandler spytał ją więc, jak to robi. Okazało się, że różni się od rzesz niezadowolonych ludzi tylko jedną małą rzeczą.

Większość ludzi - gdy przychodzi im zmierzyć się z nudnym, powtarzalnym zadaniem - zwraca głównie uwagę na to, co jeszcze ma do zrobienia.

Ta kobieta natomiast koncentrowała się na tym, ile już zrobiła.

Każde wypełnione pole w zeznaniu podatkowym było dla niej powodem do uciechy i dumy - że oto już wykonałam mały krok w kierunku zakończenia zadania. Wynagradzała się wewnętrznie - podnosząc poczucie swojej wartości - po każdej najmniejszej partii pracy, którą miała do wykonania.

Ta strategia sprawdza się znakomicie w każdym kontekście, w którym chcesz wykonywać wciąż te same - powiedzmy sobie szczerze - nudne zadania: w pisaniu pracy magisterskiej, w uzupełnianiu dokumentacji firmowej (skąd ja to znam) i .... w chodzeniu na siłownię.

Tak się złożyło, że moja cudna intuicja sama dobrała tę strategię jako najlepszą w lutym zeszłego roku - gdy zaczynałem chodzić na siłownię. Od początku zdawałem sobie bowiem sprawę, że nakręcenie entuzjazmem związanym z wizją cudnego ciała, jakie sobie wyrobię, to zdecydowanie niewystarczające paliwo.

Entuzjazm jest dobry na początek - jest paliwem odrzutu dla startującej rakiety. Ale w końcu się wypala i żeby lecieć dalej - potrzebujesz czegoś więcej.

Tym czymś jest nawyk dobrego motywowania się za każdym razem.

Po każdym powtórzeniu ćwiczenia, po każdej serii, po każdym zawale, jaki zaliczasz na bieżni - gratuluj sobie! Podziękuj swojemu ciału, że to znosi. I pomyśl, że właśnie taki mały krok zbliżył Cię do idealnej sylwetki - sylwetki półboga, który ze śmiałością i pewnością siebie kiedyś, pewnego dnia, będzie mógł wstąpić do panteonu super-samców rodem z okładem Men's Health.

Masz plan ćwiczeń? To super. Ale nie rób tego błędu osób, które stają z tą kartką na środku siłowni i przerażają się tym, "ile im jeszcze zostało do roboty".

Pomyśl, ile już zrobiłeś? Nic - to do roboty! Zrobiłeś jedną serię - gratulacje! Drugą - jeszcze większe gratulacje!

Każdy ruch, jaki wykonujesz, na zawsze zmienia - w skali mikro - Twoje ciało. Rzeźbi je na poziomie komórkowym. I każde z tych setek, tysięcy powtórzeń, kroków, podciągnięć, skłonów, pompek - wszystko to zostaje w Tobie. Wszystkie zmiany, jakie te ruchy powodują. Ciesz się tym!

2. Strategia "wychodzę na siłownię"


Wyjście na siłownię jest najgorsze. To najważniejszy punkt całego planu ćwiczeń, bo - jeśli nie znajdziesz się fizycznie na siłowni - na 100% nie poćwiczysz. Przygotuj się więc na to, że za oknem będzie lało, wiało, będzie parszywie, Ty będziesz śpiący... ale i tak pójdziesz, bo wiesz, że budujesz tym samym swoją osobowość - osobowość człowieka o żelaznej woli i zasadach.

Dlatego wytnij ze swoich dialogów wewnętrznych wszelkie operatory modalne: chciałbym iść na siłownię, może pójdę jutro na siłownię, muszę jutro iść na siłownię, powinienem itd.

"Idę na siłownię."

Dzięki takiemu podejściu Twoje wychodzenie na siłownię stanie się naturalnym elementem Twojego stylu życia - czymś, jak oddychanie czy jedzenie. To będzie takie oczywiste, że wychodzisz na siłownię. Po prostu - zbierasz się i idziesz. Bez zbędnych dywagacji.

Tak robią najlepsi kolesie, których obserwuję na mojej siłowni. Siłownia to część ich życia - jak dom czy praca. Po prostu tam przychodzą i robią, co należy.

3. Strategia, jak przestać się zniechęcać


Zauważ, co robią ludzie otyli, gdy ktoś im mówi, żeby ruszyli tyłek. Natychmiast w swojej głowie mają wizję męczącego procesu, który doprowadzi do utraty wagi: pocenia się, dyszenia, omdleń itd.

Owszem - zrzucanie dupy jest zadaniem ciężkim. Nikt nie powiedział, że będzie łatwo. To naprawdę ciężkie zadanie!

Ale jeśli złapiesz się na rozmyślaniach o tym, jakie to ciężkie - natychmiast przerwij to i zacznij sobie wyobrażać nie proces dochodzenia do pięknej sylwetki, ale samą piękną sylwetkę.

Po prostu myśl o rezultatach!

Pomyśl o zachwycie, jaki spowoduje Twój płaski brzuch, jędrny tyłek, spory cyc i wielki biceps. Pomyśl, jak cudownie będziesz się czuł, patrząc w lustro i podziwiając swoją sylwetkę. Jak będą reagować inni na Twoją transformację. Tylko to się liczy i tylko to miej przed oczami, gdy będziesz zdychał i ociekał potem.


Myśl ciągle o tym, że pewnej nocy seks z Tobą będzie dla kogoś przeżyciem roku.

Że będziesz dla kogoś źródłem cudownych, męskich, upojnych widoków. Że poczuje on wdzięczność za to, że Cię spotkał, a Ty odsłoniłeś przed nim swoje walory. Że pójdzie do kolegów i powie im, że drugiego takiego ciała jeszcze nie obracał.

4. Strategia: "Umyśle, stul mordę!"




Jest taki moment podczas ćwiczeń, że wydaje Ci się, że nie dasz już rady.

Brakuje Ci tchu, pot cieknie po dupie, serce wali jak opętane a mięśnie drżą jak galareta. Twój umysł mówi: "Daj se spokój, na dziś wystarczy".

Problem jest tylko jeden - umysł o Twoim ciele gówno wie.

Umysłowi tylko wydaje się, że wie, gdzie leżą granice Twojego ciała. A tymczasem ono Cię zaskoczy - zrobisz bowiem, ku swojemu zaskoczeniu - jeszcze kilometr, jeszcze jedno powtórzenie, jeszcze jedną serię.

Dlatego nie pozwól swojemu umysłowi interpretować sygnałów z ciała. Niech Twoje ciało powie Ci bezpośrednio - bez udziału umysłu - że ma już dość. Jak?

BÓLEM.

Serio. To najlepsza oznaka, żeby przestać. "Jak boli, to rośnie" - mówi powiedzenie kulturystów. I to prawda. Bo właśnie wtedy, gdy ostatnie powtórzenie zaczyna Cię piec w mięśniach jak szalone, to właśnie wtedy w Twoich mięśniach nadrywane są włókna - które niebawem się zregenerują, a mięsień urośnie.

Ćwiczysz dla tego bólu właśnie - bo chcesz mieć przyrost.

Dlatego podczas ćwiczeń często zamykam oczy - by móc w pełni skoncentrować się na swoim ciele i zauważyć ten bardzo krótki moment, w którym ból jest na tyle silny, że wiem, że mięsień rośnie. A jednocześnie na tyle słaby, że wiem, że nie ulegam właśnie kontuzji.

PODSUMOWANIE:


1. Koncentruj się na tym, ile ćwiczeń już wykonałeś - i buduj dumę na tej podstawie.
2. Po prostu wychodź na siłownię - niech to będzie naturalną częścią Twojego życia, jak np. wychodzenie na zakupy
3. Przestań się zniechęcać w swoich myślach. Myśl o tym, jakie efekty przyniosą Twoje ćwiczenia.
4. Nie wierz umysłowi - on nie wie, czy dotarłeś już do granic wytrzymałości Twojego ciała. Tylko Twoje ciało to wie.



Takiego Ciała Wam życzę, Bracia :) Bawcie się!

***

PS Jakie strategie motywacyjne stosujesz? Opisz je w komentarzach, być może uda nam się razem stworzyć coś większego :)

3 komentarze:

  1. super tekst ,
    nie chcę rozwalić Twój domek z kart, ale ja chodzę na siłownie chociaż pasuję tam jak kwiatek do kożucha, jestem jak zajączek w grudniu lub mikołaj na wiosnę lub w maju . Dlaczego chodzę, bo marudził mój lekarz , że zbliżam się do ilości leków dla uzależnionych. Ale najważniejsze było spotkanie mistrzów , trenerów, którzy nie spojrzeli na mnie jak na porażkę, tylko jak na wyzwanie. Za nim dopasowałem siebie do klubu , do trenera, do zajęć usłyszałem kilka razy NIE, NIE NADAJE SIĘ PAN, NIE MOŻE PAN ITD.Oni widzieli moje ograniczenia. Poszedłem na zajęcia gościa ni z gruszki ni z pietruszki. Dopiero po jakimś czasie dowiedziałem się jak on patrzy na mnie i to był najwspanialszy dzień w moim życiu. On zobaczył możliwości bo dożyłem bez niego do tego wieku. ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Praktykujesz ćwiczenie z jakimś towarzyszem czy siłka to dla Ciebie sprawa indywidualna?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zaczynałem sam i to było ważne - bo zbudowałem sobie wewnętrzny system motywacyjny do chodzenia bez względu na to, czy ktoś się ze mną wybiera, czy nie. Teraz chodzę ze swoim chłopakiem :)

      Usuń

Umieszczanie komentarza oznacza akceptację Regulaminu (w menu na górze). Musisz liczyć się z tym, że - jeśli Twój komentarz nie spełni jego warunków - nie pojawi się na tej stronie.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

TOP 10 miesiąca