Ostatnio zaliczyłem dołka. Turbulencje w mojej firmie, napięty harmonogram, bezsenność. Jak widzisz - moje życie, wbrew pozorom, nie polega na popijaniu tęczowych drinków, pływając na dmuchanym kutasie w błękitnym basenie.
Dołek. Nastały dni marne i szare. Brak energii. Nasilający się stres i zamartwienia. Życie zaczęło się kręcić wokół gaszenia pożarów i rozwiązywania idiotycznych problemów. Poryczałem się. Gdzieś, pomiędzy kolejnymi rozmowami, umowami i fakturami, straciłem kontakt ze sobą. I przyszło mi się z tego rozliczyć.
I wiesz co? Odbiłem się. Powiem Ci jak.



















