SZYBKIE INFO:

Jeśli jeszcze nie przekonałeś się o wyższości seksu gejowskiego nad heteryckim - to dziś masz okazję ;)

poniedziałek, 5 października 2009

Maski i Autentyczność - oto, jak się robią skurwysyny

Dziś będzie o maskach zbudowanych z lęku i Autentyczności, która - pewnie będziesz zaskoczony - idzie z Serca. Będzie znów o koherencji i znów powtórzę parę rzeczy z poprzednich postów - wszystko w najlepszej intencji, byś był wspanialszy niż byłeś wczoraj i byś jutro był jeszcze wspanialszy.

Każde słowo w tym poście pójdzie z mojego doświadczenia. Nie z gazet naukowych, nie z książek. I będzie inspirowane Mav'em, który się obudził i zaczął mi walić zagubione komentarze.

Przyjrzyj się dzieciom. Zobacz, jak okazują miłość, radość, zaufanie. Niczego nie ukrywają. Nikogo nie udają. Są sobą. Są Autentyczne! Dorosły, jak ma złe doświadczenie, pierdoli dialogami wewnętrznymi, jaki to "świat jest zły a faceci to dranie" (tak Mav, znów się widzisz w lustrze - pomachaj do siebie!). A co robi dziecko? Płacze! Po prostu. Bo płacz oczyszcza.

Dziecko zna tę mądrość. Dorosły o niej zapomina.

Nasza kultura pierdoli w kółko farmazony, że "nie powinno się płakać". Dlaczego? Bo płacz to podobno objaw słabości - tak przynajmniej twierdzi głos socjalny. Ale ja mu kurwa nie wierzę. Odkryłem, że płacz jest objawem oczyszczania się z lipnych historii.

Gdy ludzie płaczą na psychoterapii - terapeuta wie, że oto dzieje się coś ważnego. Że otwieramy ważne drzwi. Mav tego jeszcze nie wie.

Przyznałem się na łamach tego bloga, że płakałem. Że mnie ktoś zranił. Tak - oto DreamWalker, który śmiał doradzać innym, jak sobie radzić ze smutkiem, z załamaniem - płacze i jest zraniony. Ktoś, kto widzi w tym niespójność, nie rozumie, że płacz to objaw tego, że się leczymy z emocjonalnych urazów.

To, że przyznałem się do swojego płaczu, było objawem mojej siły Mav. Ty byś się nie przyznał, co nie? Przecież jesteś takim silnym, zimnym skurwysynem. Ty nie płaczesz!

Wyryczałem się i jest mi kurwa lżej na dupie. Znów czuję energię życia. To coś, czego Mav nie doświadczy, bo on twierdzi, że "płakanie to objaw słabości". Że "płaczą tylko bachory". Cóż za smutne historie muszę się za tym kryć.

Anatomia zimnych suk

Był sobie Piotruś. Był szczerym, prawdziwym, autentycznym dzieckiem. Robił to, na co miał ochotę. Gdy było okej - cieszył się. Gdy było źle - nie grał kozaka, lecz po prostu płakał.

Gdy podrósł - zakochał się za zabój. Jednak miłość tak okazała się feralna - Piotruś został odtrącony, a jego uczucia zignorowane. Płakał wiele godzin do poduszki, aż w końcu mu przeszło i wrócił do normy.

Piotruś zakochał się potem po raz kolejny. Niestety - znów nieszczęśliwie. I znów płakał.

Historia ta powtórzyła się jeszcze 2 razy. Ostatni raz już nie płakał.

Co się stało?

Doszedł do wniosku, że był ofiarą (lipna iluzja). I że teraz to on chce ranić innych, że chce być agresorem (wjebał się w kolejną lipną iluzję). I zrezygnował z daru bycia Autentycznym na rzecz maski pt. "Jestem zimnym skurwysynem i nikt mnie już nie zrani".

Zrezygnował z empatii, czyli jedynej prawdziwej etyki. Zrezygnował z miłości, wdzięczności, radości. Teraz gra kozaka. I mocno wierzy w tę rolę. Zapomniał, że jest aktorem. Myśli, że przedstawienie jest jego życiem. Ryba nie wie, że siedzi w wodzie, dopóki się jej nie wyłowi. Tak samo Piotruś nie wie, jak bardzo siedzi w iluzji, dopóki nie opuści szamba, w jakie się wjebał swoimi halucynacjami.

Skąd ja to wszystko wiem? - to dobre pytanie.

Sam byłem taki. Dokładnie taki. Toczka w toczkę.

Gdy zaczynałem pisać tego bloga, byłem intelektualnym kozakiem. Oto ja, DreamWalker, zimna pizda, która pokaże Ci, jak można być samemu i czuć się z tym dobrze. Jak olewać facetów. Wiele moich komentarzy było złośliwych i kąśliwych, jak te Mava z ostatnich postów. Mój umysł szalał, w ogóle nie miałem kontaktu ze swoim Sercem. Żyłem w wiecznej dekoherencji.

Ale chwała Wszechświatowi - w ręce wpadły mi odpowiednie informacje. Odkryłem dzięki nim, że nie ma nic ważniejszego, niż bycie w spójnej koherencji - czyli stanie, w którym serce może spokojnie pracować.

I wtedy zaczęło wszystko stawać na głowie.

Płakałem z powodu związków, które skończyły się 2, 3 lata temu. Myślałem, że mam to za sobą, ale nie - ja to po prostu w sobie stłamsiłem, bo nie wiedziałem, co mam z tym zrobić. I historii do przepłakania było więcej i więcej a ja ryczałem jak dziecko. Wiele dni, długie godziny. Odrabiałem zadanie.

Ulga, jaka przyszła po tym, jest nie do opisania. Zacząłem znów otwierać się na ludzi. Nawiązałem głębokie przyjaźnie z ludźmi, których uwielbiam nad życie. Otworzyłem się na Miłość - tę megaprawdziwą, przyjemną, cudowną i leczniczą.

A drogą do tego był płacz.

Gdy się rodzimy - płaczemy. To jest Autentyczne. A Mav widzi w tym słabość, chwast mentalny i zakłócenia percepcji. Pyta mnie w komentarzu: czemu wcześniej nie rozpoznałem, że to nie TEN JEDYNY? Myśli, że całe życie trzeba się przed chronić przed wpadką - bo kieruje się lękiem a nie miłością. Ja nie potrzebuję rozpoznawać, czy to TEN JEDYNY, bo po pierwsze nie wierzę w ideologię, że istnieje ten jedyny, a po drugie - nie boję się, że mnie ktoś wyrucha i porzuci. Gdyby tak było, w ogóle nie zaczynałbym niczego z nikim.

Teraz, gdy jestem Sobą, można mnie zranić. To prawda. Koniec z maskami, że "nie można mnie zranić". Można a ja się tego nie boję. Chcesz? Przejedź się po mnie w komentarzu - proszę bardzo. Dotknie mnie to do żywego. Wypłaczę się, oczyszczę z kolejnej lipnej historii i będę lepszy niż byłem (a Ty niestety nie). Drugi raz tego nie zrobisz, bo moje serce uczy się teraz płynnie, w co/ kogo warto inwestować. A ja mu w tym nie przeszkadzam swoim umysłem, który do tej pory myślał, że "wie lepiej, co dla mnie dobre".

Kurwa, jak bardzo się mylił.

Typy masek
  • "Zimny Skurwysyn" - twierdzi, że faceci to dranie (sam jest facetem, więc wyraża opinię również o sobie samym!!!). Jest chłodny w obyciu. Nie ma w nim grosza empatii i niedoszukasz się jej (choć on sam twierdzi, że wie, co odczuwają inni). Podejmuje decyzje tylko w oparciu o swoje potrzeby (potrzeby wynikają z lęku!), wyrzekł się pragnień (pragnienia idą z serca!), całkowicie ignorując potrzeby i pragnienia innych ludzi (twierdzi, że powinni sobie sami radzić ze sobą i ma ich gdzieś). Odcina się od jakichkolwiek problemów - "co złego to nie ja". Mówi "To Twój problem, nie mam z tym nic wspólnego". Albo "Ja się życia nie boję". Często splata ręce na klatce piersiowej (broni energetycznie czakry serca - bo jest wrażliwa). O takich ludziach mówi się, że są "bez serca" - dosłownie oddając stan ich energii. Zimne skurwysyny tworzą siebie, wierząc w bolesne historie zranienia, rozczarowania i odrzucenia. Nie przepłakali ich, jak to robią dzieci (bardzo skutecznie), lecz uznali je za objaw swojej słabości, który trzeba wykorzenić, wyrzec się ich lub stłamsić.
  • "Ofiara Losu" - jest to lustrzane odbicie Zimnego Skurwysyna. Wszyscy go wciąż ranią, jest przecież taki delikatny i wrażliwy. Nawet podmuch wiatru może go zmieść z powierzchni ziemi. Oddają odpowiedzialność za swój stan emocjonalny wszystkim dookoła. Przejmują też ich cierpienie, bo są męczennikami. Ofiarom Losu żyje się źle, bo są wiecznie przepełnieni lękiem, czy ktoś znów ich nie zrani. Ofiara Losu kryje się wewnątrz każdego Zimnego Skurwysyna. Inaczej Zimny Skurwysyn nigdy nie musiałby powstawać. Ofiara, zgodnie z efektem samospełniającej się wyroczni, sprowadza na siebie samych katów - wszyscy chcą ją lać, bić, upokarzać, ranić bez sensu. Wiesz, my się tutaj możemy śmiać i widzieć, w jakim kurestwie tacy ludzie siedzą, ale oni tego nie widzą, jak ta ryba w wodzie. I bardzo cierpią, bo żyją w strasznym świecie.
  • "Wielka Kurwa" - to jest dopiero historia. Wielka kurwa cały czas opowiada o swoich podbojach. Wylicza fiuty, które ssał w swoim życiu, opowiada o podbojach, o wielkich kutasach, które lądowały bez oporu w jego dupie. Ile to on się nie rżnął, ile to on spermy nie wypił. Wielka kurwa naśmiewa się z prawiczków czy z ludzi, którzy w seksie widzą coś więcej, niż dyscyplinę sportową. "Spałeś tylko z dwoma facetami w życiu? hhahaha!" i ze śmiechu zakrywa usta. Ma Ci być wstyd, bo Wielka Kurwa buduje teraz swoje ego - myśli, że jest kimś lepszym, bo przejebał więcej facetów, niż Ty. O to w tym chodzi, nie wiedziałeś? Jaka historia kryje się za Wielką Kurwą? Historia wielkiej frustracji seksualnej. Ktoś latami marzył o wspaniałym seksie i nie mógł dopiąć swego. Ktoś, kto czuje, że pod względem seksualności coś jest z nim nie tak (kolejne baje). Więc buduje wokół siebie aurę, jaki to z niego nie jebaka, żeby nikt nie odkrył jego wstydliwego sekretu - że w życiu seksualnym nic mu się nie udaje.
  • "Cnotka Niewydymka" - lustrzane odbicie Wielkiej Kurwy. Uważa, że częste uprawianie seksu jest powodem do wstydu i trzeba się bać, żeby nikt się nie dowiedział, jak często się jebie. Trochę to przypomina chrześcijańską hipokryzję - "jestem bardziej święty, niż sam Papież". Cnotka Niewydymka ma obszary tabu. Nie rozmawia o seksie, uważa to za wstydliwe i nie na miejscu. Cnotka szybko złamie swoje zasady, jeśli nikt ważny tego nie widzi. Niby się nie kurwi - ale tylko przy swoim chłopaku. Gdy on zniknie, dostajesz od Cnotki list, że ma wolną chatę na weekend. Pozdrawiam Cię Adrian :)
Za tymi maskami kryje się zawsze smutny dramat. Historia, która przepełnia tych ludzi głęboki lękiem i każe im się bronić. To smutne i jeśli tak, jak ja, kierujesz się sercem, zauważysz, że trzeba im współczuć i wspierać ich w tym, aby w końcu zdjęli swoje maski i byli sobą.

Jak porzucić maski?

By być Autentycznym, jak dziecko, musisz porzucić swoje maski. Bez względu na to, jakie maski założyłeś, jest jedna droga, by je porzucić - skontaktować się ze swoim Sercem. Gdy wyrobisz sobie nawyk kontaktowania się ze swoim Sercem (zadając mu ciągle pytanie: jak się z tym czujesz?), na poziomie umysłu dotrzyj do swoich historii. Zobacz, kiedy to się zaczęło, w jakich okolicznościach powstało. I wtedy zaczniesz płakać.

Kto wie, ile będziesz płakać.

Znam przypadki, że ludzie płakali wiele dni, nawet tygodni, zanim ostatecznie się oczyścili.

A gdy będziesz płakać - ciągle miej kontakt ze swoim sercem. Ten płacz będzie się różnił od tamtych płaczów kiedyś, gdy cierpiałeś. Ten będzie Cię uwalniał. Będziesz czuł coraz większy spokój i równowagę. To będzie znak, że wracasz do stanu koherencji. Maska będzie zdjęta. A Ty bez skrępowania będziesz mógł przyznać się, z iloma facetami się bzykałeś i nie będziesz się bał, że ktoś to oceni i jak. Będziesz mógł powiedzieć, że jesteś miękką ciotką, która ryczy po nocach, a jeśli ktoś oceni Cię po tym i powie, że jesteś miękiszem i słabeuszem, będzie Cię to bawiło. Tak szczerze.

I oto ja - prawdziwy DreamWalker. Płaczę, jak dziecko, jak mały bachor, gdy ktoś mnie zrani. A potem znów uśmiecham się do życia. I piszę o tym tutaj, na tym blogu. I wiem, że czyta mnie wiele inteligentnych, wrażliwych osób, które nadają na tych samych falach koherencji, co ja.

PS. Do Mava: Chłopie, to jest już śmieszne :) Po Twoim ostatnim komentarzu widzę, że nie zakumałeś kompletnie NIC, że jesteś zamkniętą całością, która wie lepiej i koniec kropka. Przyjdzie mi się i z tym pogodzić. Chcesz mnie wrzucić w swoją ramę, ale ja jestem za stary na takie sztuczki. Moje odpowiedzi szły z empatii, bo współczuję Ci, że oceniasz najwspanialszą osobę w swoim życiu jako "skurwysyna" (siebie!). Twoje teksty idą z poziomu oceny umysłowej i nie mają na celu zmienienia mnie na lepsze, lecz uczynienia ze mnie kolejnej zimnej suki. W myśl zasady "dokopmy mu, niech się hartuje". Jestem poza Twoim zasięgiem już. Pierwszy raz Ci się udało, teraz mnie bawisz :)

Mav, weź sobie głęboko do serca, to co Ci teraz piszę: siedzi w Tobie mnóstwo umysłowego dziadostwa i póki tego nie przerobisz Sercem, będziesz widział w moim blogu odbicie samego siebie - czyli chamstwo, słabość, wulgarność i co tam jeszcze widzisz.

I zapamiętaj jedno - mój blog jest dla mnie i będę tu pisał, co mi się będzie podobało - bez względu na Twoje nierealne bajki, które opowiadasz. Czytaj sobie dalej moje teksty złośliwym tonem głosu :)

7 komentarzy:

  1. Oto caly DreamWalker . . pierwszy psychoterapeuta i znawca ludzi we wszechświecie.
    Czuję się bardzo wyróżniony skoro poświecił mi tyle wersow - widocznie moje słowa dotkneły głeboko jego tkliwe płaczliwe serduszko. Niestety Twoje wpociny nie robia na mnie większego wrażenia - cóz mam zrobic ze rozpłakane pseudowrazliwe bachory nie sa w stanie stopić mojego skamieniałego serca, no ale to wg. Dr DreamWalkera tylko maska.

    Strasznie mnie cieszy że z każda łezką ci lżej na dupie - cokolwiek masz na mysli, bo myslałem ze płaczas tylko w celach zdrowotnych by nawilzyc oczy i usunąc niektóre substancje z organizmu.

    Nie wiem czy mam odpisywac na każde zdanie, chyba nie ma sensu bo i tak nie zrozumiesz ale masz racje "jestes pizda" (to cytat).

    Piszesz ze płacz pomógł ci otworzyć sie na ludzi - cóż moge rzec (podpisze sie jeszcze raz pod twoja autooceną - jestes pizdą. malą, zakompleksiona , naiwną, pizda

    Rozczarowanie przyniosł mi fragment z charakterystyką żimnego skurwysyna. Myslałem ze bedzie tylko o mnie - cały mój autoportret psychologiczny a Ty wplotłes w przykład elementy wskazujące na twojego kolege Pawła który cie zerznal a potem wyjebal (tekst o splataniu rak na piersi).

    Nie zgodze sie natomiast ze jestes Wielką Kurwą (pasujesz do tego swojego opisu) choc moze jednak jestes.

    Zapewne usuniesz mojego posta ale przedtem przynajmniej raz go przeczytasz a to mi starczy bo jest przeciez skierowany do Ciebie.

    ps. na koniec chce ci podziekowac - tak szczerze nie śmiałem sie dawno jak przy czytaniu twojego powyzszego artykułu, nawet wiecej az sie popłakałem i to było cos co mnie oczyszcza - szczery śmiech az do łez jako odpowiedz na głupie posty
    Mav

    OdpowiedzUsuń
  2. Jak to mawiał Einstein: "Dwie rzeczy nie mają granic: Wszechświat i głupota ludzka". O ile Dream Walker wprowadza nas w tajniki Wszechświata, pokazuje jak sobie z nim radzić i co zrobić, żeby było lepiej, Mav pokazuje do jakiego stopnia można być ignorantem.

    Tyle z mojej strony.
    Shudo

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja? Małą, naiwną, zakompleksioną pizdą? Tylko nie zakompleksioną!!!! ;-)

    Boże, daj mi energię, bym umiał kochać tych, co mnie nie znoszą. Bo na razie tylko ich akceptuję.

    Trolle - nigdy nie mają imienia i za wszelką cenę chcą wszcząć burzliwą dyskusję. Zero merytoryki, tylko bluzgi. Było okej, dopóki wszyscy mogliśmy się czegoś nauczyć. Ale ktoś tu przegiął chuja.

    Wpis Mav'a zostawiam - byśmy mieli w głowach przyklad trollingu. Ostatni na tym blogu.

    Od dziś, by zapobiec trollingowi i robieniu burdelu, komentarze będą moderowane wg ostrych kryteriów. Będą wchodzić tylko te, które robią dobrą energię i/lub są merytoryczne i rzeczowe. Lub zawierające mądre pytania.

    Polemiki będą dopuszczalne tylko, jeśli będą merytoryczne, rozmówcy będą odnosić się do swoich wypowiedzi i nie będą robić osobistych wycieczek po kimś - jak to widać na załączonym obrazku.

    Byśmy się rozwijali.

    OdpowiedzUsuń
  4. DreamWalker.... Ty sie poddales... Trollizm wygral. Cenzura to przyznanie sie do porazki, to strach. Open your eyes!!! There is mind-heart-sex-space.

    Tom-cat

    OdpowiedzUsuń
  5. Tom-cat, zdejmij etykiety i zobacz rzeczywistość. Zobacz, jakie implikacje robisz w swoim umyśle, zanim napiszesz koment.

    Wprowadzenie moderowanie komentarzy = poddanie się.

    Moderowanie komentarzy = cenzura.

    Cenzura = przyznanie się do porażki i strach.

    Porażka wg Ciebie istnieje!

    To Twoja mapa.

    Moja mapa rzeczywistości mówi coś zgoła innego drogi Tom-cat'cie. Komentarze Mava szły, dopóki wszyscy się czegoś uczyliśmy. W momencie, w którym zaczął nazywać mnie pizdą, zaczął się robić śmietnik z tego bloga a dalsze z nim dyskusje były bezsensowne. Co miałem powiedzieć, powiedziałem, a gość osrał to z orbity, choć dostał na tacy przepis na wyjście do lepszej rzeczywistości.

    A ja się pytam - chcesz za pół roku wejść tutaj i czytać komentarze setek Mav'ów, którzy bluzgają we mnie pizdami i kurwami?

    Chcesz?

    Czy chcesz merytorycznych dyskusji na jakimś poziomie?

    Wg Ciebie czego się boję? Że mi Mav czy inny troll powie, że jestem pizdą. Hehe, o joj, jestem srodze strapiony :)

    Na mojej mapie świata moderowanie komentarzy = zapobieganie syfowi na tym blogu. Póki syfu nie było - było ok. Teraz ma być merytorycznie. Ma być mądrze a nie na poziomie mułu w rzece.

    Cenzura miała na celu wywalenie opinii niewygodnych. Twój komentarz puściłem - choć teoretycznie nie powinien być dla mnie wygodny. Czy więc uprawiam cenzurę?

    Nie będę dopuszczał po prostu komentarzy dennych - ja ten ostatni, Mava - pisanych niskimi emocjami. Jedynymi informacjami, jakie dawał, było to, że nie zrozumiał tego, co napisałem.

    Wg Ciebie poddałem się. Tylko musiał być spełniony jeden podstawowy warunek - musiałbym walczyć. A czy ja walczyłem? Jesteś pewien?

    Etykiety. Etykiety. Etykiety.

    DreamWalker walczył. DreamWalker poddał się. DreamWalker robi cenzurę. Przyznaje się do porażki.

    Ani jeden z tych zwrotów nie jest sensoryczny - nie robi obrazu, nie robi dźwięku, nie robi niczego. Pod te etykiety można wsadzić dowolne obrazy i filmy.

    Masz prawo do swojej interpretacji wydarzeń. A moja interpretacja jest taka:

    DreamWalker się uczył. DreamWalker się nauczył. DreamWalker dba o poziom tego bloga.

    Nie ufasz mi? Podejrzewasz mnie o to, że będę unikał trudnych tematów? To przeczyłoby idei samorozwoju - ja kocham trudne tematy i dlatego o nich piszę. Bo chcę konfrontacji i pytań. Inteligentnych i dociekliwych!

    I jeszcze zarzucasz mi strach. A nie znasz moich myśli. Znasz tylko moje słowa.

    Gdybym miał strach, nie pisałbym tego bloga, bo wierz mi - to wymaga odwagi. Walisz swoim znajomym, przyjaciołom i obcym ludziom swoje najprawdziwsze, głębokie myśli. I nie wiesz, czy się nie wkurwią, nie skończą, nie odejdą. Wierzę w nich jednak i wiem, że zrozumieją mój punkt patrzenia, bo są inteligentni i wrażliwi.

    Pisanie o takich tematach, jakie tu poruszam, wymaga odwagi. Wiesz czemu? Bo 99% wzdygałoby się na myśl, że nazwą ich wariatami, kurwami albo miękkimi pizdami. Bo przyznają się do płaczu, do seksu, do słabości. Czyli do tego, co każdy z nas przeżywa i co jest normalne.

    Wiem co to strach i wierz mi - ten blog uczy mnie, jak sobie z nim radzić. Mam nadzieję, że Tobie też.

    OdpowiedzUsuń
  6. DreamWalker jest maksymalnie pompatyczny i na swój sposób - kompletnie niespełniony. Ma bezgraniczną potrzebę mówienia innym, co jest dobre, a co złe - co powinni, a co nie.

    Forma, którą dobiera jest tak przekonywująca dla laika, że jest w stanie wybudować trwałą projekcję postrzegania rzeczywistości. Złudnej, błędnej i bez wyrażania indywidualizmu. A każdy człowiek jest inny.

    Ale DW poznał schematy i teraz jest słownym szpanerem. Już sam tytuł bloga "Sztuka bycia gejem"... Jaka do cholery sztuka? Geje nie są wyrzeźbieni dłutem wyobraźni; geje nie są stworami, wytworami i postaciami modelowymi.

    To DW jest modelową postacią tragiczną.
    Tak - też uważam, że jesteś zakompleksiony i mam podstawy, by w to wierzyć.
    Też uważam, że jesteś niesamowicie rewelacyjny w tym, co robi, ale... to tylko iluzja. To tylko wykonanie projekcji i nasycenie "ha! W końcu myślą, jak chcę...".

    Trochę żenada.
    Aczkolwiek fajnie, że aż tyle chce Ci się pisać.
    Jeżeli komentarze są odzwierciedleniem zainteresowania, to dajesz najlepszy dowód na to, że... piszesz sam do siebie i uwalniasz swoją duszę.

    Pzdr!
    mn

    OdpowiedzUsuń
  7. "DreamWalker jest maksymalnie pompatyczny i na swój sposób - kompletnie niespełniony. Ma bezgraniczną potrzebę mówienia innym, co jest dobre, a co złe - co powinni, a co nie."

    O jej MN, jak Ty mnie kurwa znasz. Pytanie tylko - mnie? Czy Twoje wyobrażenie na mój temat? Oto jest pytanie!

    "Forma, którą dobiera jest tak przekonywująca dla laika, że jest w stanie wybudować trwałą projekcję postrzegania rzeczywistości."

    Hehe, a Ty - jako profesjonalista - wpędzić się w maliny nie dasz. A moją intencją jest przecież manipulacja czyimś postrzeganiem świata. I tu masz cholerną rację - taka jest moja intencja. Chcę, byś postrzegał świat bardziej prawdziwie, bo to droga do szczęścia.

    Jeszcze jedna kwestia - żadna forma, w jakiej się pisze, nie ma możliwości "wbudowywania trwałej projekcji rzeczywistości". Ludzie sami to robią. Nie przesuwaj odpowiedzialności na "formy", bo robisz z ludzi niewolników, zamiast pokazywać im opcje.

    Poza tym podoba mi się, że tak mnie znasz na wylot, że posuwasz się do generalizacji na mój temat - na bazie kilku postów na blogu.

    "jest słownym szpanerem"

    "To DW jest modelową postacią tragiczną."

    "jesteś zakompleksiony"

    "To tylko wykonanie projekcji i nasycenie "ha! W końcu myślą, jak chcę..."."

    Ponownie kłania się projekcja. Kiedy się kapniesz, że mówisz nie o mnie, ale o SOBIE - wtedy sam wykonasz pierwszy krok do "uwolnienia swojej duszy".

    Pozdrawiam,
    DW

    PS Tego posta - "Maski i autentyczność (...) - pisał DreamWalker z dnia 5 października 2009. Mamy 21 lipca 2010 i DreamWalker na parę rzeczy zdążył zmienić swoje poglądy, do czego ma nie tylko prawo, ale też - jako osoba wciąż poszukująca prawdy - obowiązek.

    OdpowiedzUsuń

Umieszczanie komentarza oznacza akceptację Regulaminu (w menu na górze). Musisz liczyć się z tym, że - jeśli Twój komentarz nie spełni jego warunków - nie pojawi się na tej stronie.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

TOP 10 miesiąca