SZYBKIE INFO:

HOT NEWS!

Obczajcie HomoFascynacje - nowe, gorące opowiadanie zawitało na ich łamy :)

piątek, 13 listopada 2009

Mentalna rewolucja - prawdopodobnie najlepszy sposób na wszelkie cierpienia

Tak, jak obiecałem w poprzednim poście - przedstawiam prawdopodobnie najlepszą metodę na usuwanie stresów, osiąganie celów i wewnętrzne wyzwalanie się od wszelakiej maści cierpień. Metoda ta robi aktualnie ogromną furorę w świecie rozwoju osobistego, po tym, jak jej autorka - Byron Katie - została zaproszona do słynnego The Oprah Winfrey Show. I wierz mi - nie jest to tylko tymczasowa moda. Metoda ta opiera się na głębokich i naprawdę mocnych założeniach, które warto poznać.

Rzeczywistość zawsze jest lepsza niż nasza opinia o niej.

Mówi się, że strach ma wielkie oczy. Przypomnij sobie, ile razy bałeś się czegoś lub martwiłeś się o coś, co się nie wydarzyło. Badania pokazują, że 75% naszych zmartwień nigdy się nie sprawdza. A te, które się sprawdzają, zazwyczaj okazały się wyogromlone, gdyż stosunkowo łatwo poradziliśmy sobie z problemem. Zaledwie 1-2% wydarzeń okazuje się tak tragicznych, jak się spodziewaliśmy w najgorszych koszmarach (ale i tak potem dajemy radę). Oznacza to, że 98-99% zmartwień jest niemal kompletnie niepotrzebnych.

Problem zawsze polega na tym, że wierzymy w jakąś stresującą, nieprawdziwą myśl.

Nasz wielki i zapomniany nieco rodak - Alfred Korzybski - twórca semantyki ogólnej, zauważył kiedyś, że "mapa nie jest terenem". Ta metafora sugeruje nam, użytkownikom własnych umysłów, że to, co myślimy o świecie nie jest samym światem. Problemem psychologicznym zawsze jest więc dawanie wiary w stresującą myśl, która tylko i wyłącznie jest ubogą reprezentacją świata zewnętrznego. Wygląda to tak, że patrzysz na mapę i widzisz tam ogromną, porywistą i szeroką rzekę i myślisz sobie: nie dam rady jej przekroczyć. I nawet nie zaczynasz podróży. Gdybyś zaczął, okazałoby się, że w rzeczywistości rzeka jest mniejsza i od 3 lat istnieje tam solidny most, po którym można suchą stopą przejść na drugą stronę - most, którego Twoja mapa nie uwzględniała, bo zaktualizowałeś ją ostatni raz 10 lat temu albo - co gorsza - ktoś Ci ją zaktualizował, kto nawet tam nie był, lecz tylko słyszał... Masz opinię o Amerykanach, Szkotach, Niemcach, Francuzach... i być może nie byłeś nawet w ich krajach...!

Myśli nie są rzeczywistością.

Po raz kolejny - mylimy nasze myśli na temat rzeczywistości z samą rzeczywistością, ślepo im wierząc. Myśli nie mogą być prawdziwe i koniec kropka. Są mocno przefiltrowaną informacją na jego temat. Myśli zawsze usuwają coś, generalizują i zniekształcają. A świat ma to w dupie i po prostu jest w pełnej okazałości, której być może nigdy nie ogarniemy. Widzimy tylko to, w to umiemy uwierzyć. Pamiętasz z lekcji historii, jak hiszpańscy konkwistadorzy przybyli do Ameryki? Wyobraź sobie, że wielu Indian w ogóle nie widziało ich statków, dopóki na samym brzegu nie wysiedli z nich Hiszpanie - a lampili się na horyzont oceanu całe życie. Dlaczego ich nie dostrzegli? Proste - ich mózgi (a więc i oczy) nie przewidywały czegoś takiego, jak nadpływające statki.

Okej, bierzmy się do roboty. Twoja głęboka i fascynująca zmiana osobista nie może już dłużej czekać. W trakcie sesji możesz zmienić wszystko to, czego tak bardzo pragniesz. Możesz rozwiązać swoje najgłębsze konflikty, utorować sobie drogę do realizacji największych marzeń i uczynić z siebie wersję jeszcze lepszą, niż najlepsza, jaką w tej chwili jesteś. Traktuj to na luzie, baw się tym i pamiętaj - bez względu na to, w jakie krzywdzące brednie wierzył Twój mózg - wszystko jest wyuczone i wszystkiego możesz się oduczyć. To Twój układ nerwowy - czyli najbardziej złożony i fascynujący system, jaki kiedykolwiek odkryliśmy w kosmosie. Absolutnie elastyczny i cudownie przebogaty. W swoim DNA masz zapisane całe dziedzictwo wszelkich organizmów, które żyły przed nami - ich doświadczenia i mądrość. A Twój umysł, jako niesamowita kwantowa i samoświadoma cybernetyczna maszyna, jest w stanie tworzyć galaktyki i niszczyć lipne wszechświaty - bo jesteś kimś więcej, niż kiedykolwiek Ci się wydawało w najśmielszych snach.

Baw się i do dzieła!

***

ETAP 1: Wydobywanie historii.

Zaopatrz się w kartkę i długopis. Usiądź wygodnie i odpręż się. Weź kilka głębokich wdechów i przejdź w stan koherencji serca. Jeśli jeszcze nie opanowałeś tej sztuki - masz teraz ogromną okazję, by to uczynić. Koherencja to synonim szczęścia, przepływu i wewnętrznego bogactwa, więc gra jest warta świeczki.

Będąc w stanie koherencji, spytaj swojego serca, czego naprawdę pragnie. Poproś je, by stworzyło Ci w głowie bogate, złożone i wielopoziomowe obrazy Twojego najcudowniejszego, szczęśliwego życia. Zobacz siebie, jak żyjesz pełnią życia, w różnych kontekstach - w pracy, w domu, rodzinie, wśród bliskich Ci osób. Na razie - to ważne! - nie pozwól wtrącać się swojemu umysłowi - może on zgłaszać obiekcie, stwierdzić "nie, to niemożliwe, byś to miał", "nie nadaję się" etc. Japa w kosz! Teraz jest czas dla serca. To ono ma Ci podpowiedzieć, jakie są Twoje najbardziej skrywane pragnienia - te tłamszone latami, spychane. Wyzwól je. Są w Tobie od zawsze.

Spytaj serca, jak cudownie możesz żyć.

Spytaj je, jaki zawód jest dla Ciebie. Spytaj, jakimi ludźmi chce, byś był otoczony. Pozwól swojemu sercu przemówić. Poczuj jego ciepło i pozwól mu działać. Niech nakreśli Ci panoramiczną, głęboką wizję Twojego cudownego, bogatego, szczęśliwego życia. Życia, jakie zawsze pragnąłeś... w głębi serca.

Daj sobie tyle czasu, ile będziesz potrzebował. To nie wyścigi. Puść w tle muzykę, która doda Ci wiary i podniesie na duchu. Czy to nie cudowne? Czujesz to już w pełni? Czujesz, jak każda komórka Twojego ciała krzyczy: Tak, to jest to, co chcę robić! To jest to, czym chcę żyć!

Masz to? Super.

Naciesz się tą wizją.

A teraz... Zadaj sobie ważne pytanie:

"Co mnie jeszcze powstrzymuje przed osiągnięciem tego wszystkiego?"

Zwróć uwagę na wszystko, co przeszkadza Ci być w stanie koherencji serca!

Po pierwsze - emocje. Jakie emocje powstrzymują Cię przed osiągnięciem tego cudownego życia? Każda emocja to jakaś historia, która żyje w Twoim umyśle i ciele. Jeśli się boisz - spytaj siebie: czego się boję? Podobnie, jeśli się czegoś wstydzisz, masz poczucie winy, złość etc. Spisz wszelkie historie, które uda Ci się zwerbalizować. Jeśli czujesz coś, co Cię powstrzymuje, ale nie umiesz tego nazwać ani nic o tym powiedzieć - opisz samo doznanie - gdzie jest w ciele? Co może oznaczać? Na ile jest intensywne? Itd.

Po drugie - jakie obiekcje przedstawia Twój umysł? Jakie dialogi wewnętrzne masz, gdy widzisz tę wspaniałą wizję, którą wykreowało Twoje serce? Czy są wspierające? Jeśli tak - to ok. Zostaw je. Jeśli jednak są demobilizujące - spisuj je. To one wyrzucają Cię ze stanu koherencji. Każda wątpliwość z umysłu to kolejna historia, którą warto przerobić i wyrzucić, by nie przeszkadzała Ci kierować się w Twoim życiu sercem.

Po trzecie - obrazy. Czy masz jakieś obrazy lub filmy, które zagrażają wykreowanej przez Twoje serce wizji? Może do tej wizji wkradło się coś, czego tam nie chcesz? Coś, co sprawia, że nie jesteś w pełni koherentny, widząc to tam. Spytaj swojego umysłu, co to znaczy i skąd się to wzięło. Jeśli w Twojej cudownej wizji pojawiło się cokolwiek, co Ci się nie podoba (jakby mimowolnie) - to kolejna historia do przerobienia. Pozwól swojemu umysłowi powiedzieć, dlaczego ją tam dodał i co mu kazało to zrobić. Otrzymaną odpowiedź spisz - będziemy nad nią pracować.

Po tym etapie powinieneś mieć konkretną listą zawierającą wszystkie Twoje historie umysłowe, które powstrzymują Cię przed osiągnięciem wizji wykreowanej przez Twoje serce czy też życiem tą wizją. Będziemy je rozbrajać za pomocą wnikliwych pytań.

ETAP 2: Podważanie historii.

Każdej historii, która powstrzymuje Cię przed życiem, jakiego pragniesz, będziesz zadawał pytania i spisywał odpowiedzi. Nie walczysz z żadną historią! Historia sama odejdzie, kiedy będzie jej pora. Póki co - po prostu zbierasz odpowiednie informacje i tyle. Gdy zadasz historii odpowiednie pytanie, poczujesz, jak sama znika i Twoje życie robi się piękniejsze. Nic nie musisz robić, nie musisz się o nic starać. Po prostu zadajesz pytania i odpowiadasz na nie.

Wersja podstawowa obejmuje 4 pytania:

1. Czy to prawda?
2. Czy mogę być pewien, że to prawda?
3. Czy ta myśl/ historia jest korzystna dla mojego życia?
4. Kim bym był, gdybym nie mógł uwierzyć w tę myśl/ historię?

Często wystarczą te 4 pytania, aby dana historia poddała się i odeszła. Sprawdź sam, jakie to proste! 70% moich lipnych historyjek wyłożyło się na 2 pierwszych pytaniach (wydają się podobne, ale niech Cię to nie zmyli!). Po prostu okazało się, że zwyczajnie nie mogę być pewien tego, w co wierzyłem. I zachciało mi się śmiać, że kiedykolwiek byłem pewien, że te shity to prawda.

W trakcie zadawania pytań, mogą wychodzić kolejne historie! Ba! Nawet będą, bo wszystkie historie są ze sobą połączone - Tobą! Możesz trafić na całą galaktykę myśli, konstelacje lipnych opowieści, które możesz chcieć wyrzucić, bo wszystkie wzajemnie się wspierają. Np.

"Ryszard mnie skrzywdził" - ta historia zawiera generalnie założenie, że "ludzie mogą mnie skrzywdzić", że "krzywda istnieje" etc. - gdybyś w to nie wierzył, nie mógłbyś dopuścić myśli, że Ryszard Cię skrzywdził.

Wersja extended pytań jest dla historii, które nie chcą odejść od razu, powracają lub takich, które wydają Ci się naprawdę ważne, wielkie i krzywdzące - warto je przerobić, by wiedzieć, na czym dokładnie stoisz i móc im się dobrać do dupy na nowe sposoby. Nie wszystkie pytania będą pasować do wszystkich historii, dlatego zadawaj i opowiadaj na te, które uznasz, że mają sens.

1. Czy to prawda?
  • Jak jest naprawdę?
  • Czy dana sytuacja naprawdę ma miejsce?
2. Czy możesz być pewien, że to prawda?
  • POWINNOŚĆ: Jak być powinno wg Ciebie?
  • ZAKRES WIEDZY: Czy wiesz więcej od tej osoby/ od Boga/ od Wszechświata? Czy naprawdę wiesz, co jest dla Ciebie/ dla tej osoby najlepsze?
  • POLE DZIAŁANIA: Czyją sprawą się zajmujesz? Swoją czy czyjąś?
  • Czy jesteś pewien, że byłbyś szczęśliwszy, gdybyś dostał to, czego chcesz?
  • Co najgorszego mogłoby się wydarzyć - zgodnie z tą myślą?
3. Czy ta myśli jest korzystna dla Twojego życia?

KONSEKWENCJE:
  • Jaki dialog wewnętrzny wywołuje dana myśl? (zamknij oczy, wypowiedz myśl i przysłuchaj się, jak nawijasz w głowie... co mówisz...?)
  • Jakie obrazy wywołuje ta myśl w Twojej głowie? (ponownie - tym razem skup się na obrazach)
  • Jakie emocje produkuje ta myśl? Wnosi w Twoje życie stres czy spokój? Jakie to emocje, gdzie są w Twoim ciele i jak intensywne są w skali od 1 do 10?
  • Jakie zachowania powoduje wiara w tę myśl? Co musisz robić, gdy dajesz jej wiarę? (nawyki, nałogi etc.)
LINIA CZASU:
  • Czy ta myśl buduje jakąś Twoją przeszłość? Jeśli tak, to jaką? Opisz swoje halucynacje.
  • Czy ta myśl tworzy jakąś przyszłość? Jeśli tak, to jaką? Opisz swoje iluzje.
ILUZJE:
  • Jakie zniekształcenia powoduje ta myśl?
  • Jak odbierasz świat poprzez tę myśl?
  • Na jakich uogólnieniach opiera się ta myśl? (jakie ukryte "zawsze", "nigdy" etc. zawiera ta myśl?)
  • Co ta myśl usuwa, by mogła być prawdziwą? Podaj co najmniej 3 wiarygodne kontrprzykłady.
ŹRÓDŁO:
  • Skąd masz tę historię?
  • Czy masz ją ze swojego doświadczenia czy ktoś Ci ją opowiedział?
  • Kiedy nauczyłeś się tej historii?
RELACJE:
  • Jakie relacje z sobą tworzysz, gdy wierzysz w tę myśl?
  • Jak traktujesz innych, gdy w nią wierzysz?
  • Jak postrzegasz siebie poprzez tę myśl?
  • Jak postrzegasz innych, gdy w nią wierzysz?
ODPOWIEDZIALNOŚĆ:
  • Gdzie w tej historii jest odpowiedzialność? U Ciebie czy na zewnątrz?
  • Kto ma kontrolę w tej historii?
  • Jakie są tego konsekwencje?
POWODY:
  • Czy mógłbyś mieć jakiś powód, by utrzymać tę myśl?
  • Czy ta historia ma filary, a więc inne historie, które ją podtrzymują?
  • Po co Twój umysł dawał wiarę tej historii?
  • Jakie masz minimum 3 dobre powody, by porzucić tę historię? (nie porzucaj jej, sama odejdzie, podaj tylko powody i zostaw)
4. Kim byś był, gdybyś nie miał tej myśli/ historii?
  • Jak wyglądałoby Twoje życie, gdybyś nie mógł uwierzyć w tę myśl/ w tę historię?
  • Jak traktowałbyś siebie?
  • Jak traktowałbyś innych ludzi?
Wszystkie odpowiedzi spisz na kartce lub na komputerze. Pisząc je, zdysocjujesz się względem nich i będzie Ci prościej. Jeżeli w trakcie wyjdą kolejne historie - powtórz cały proces, pracując z kolejnymi historiami.

ETAP 3: Odwracanie myśli

Weź pierwotną myśl/ historię i odwróć ją na minimum 3 różne sposoby:
  • zaprzecz jej logiczne, stawiając "nie",
  • odwróć relację, która występuje w historii,
  • przesuń odpowiedzialność - weź ją na siebie lub przesuń na czynniki zewnętrzne.
Do każdego odwrócenia zadaj sobie pytanie: Czy to może być prawda? Jeśli tak, to dlaczego?

Przykłady odwróceń:

"Ryszard mnie skrzywdził"

- Ryszard mnie nie skrzywdził
- To ja skrzywdziłem Ryszarda
- To ja skrzywdziłem siebie

"Zarażę się chorobą i będę cierpiał."

- Nie zarażę się chorobą i będę cierpiał.
- Zarażę się chorobą i nie będę cierpiał.
- Nie zarażę się chorobą i nie będę cierpiał.
- To ja zarażę chorobę i ona będzie cierpieć.
- To choroba zarazi mnie.

"Jestem nieszczęśliwy"

- Nie zawsze jestem nieszczęśliwy. -> Bywam szczęśliwy.
- Nie jestem nieszczęśliwy -> Jestem szczęśliwy.
- Inni są ze mną nieszczęśliwi.

KONIEC.

Wiem, że widząc ogrom tych pytań, wydaje Ci się, że ta praca nie będzie miała końca. Jednak pozory mylą. Oczywiście, na pewno znajdą się historie, które będą wracać - nawet tygodniami czy miesiącami (pamiętaj, że uczyłeś się ich wiele lat!!!) a Ty będziesz pracował nad nimi w kółko wciąż od nowa, ale wierz mi - jeśli historia wraca, to znaczy, że nie wyciągnąłeś z niej wszystkiego i coś jeszcze chce Ci ona przekazać. Znajdź to, znajdź swoją naukę i uwolnij się. Stawką jest Twoje życie, szczęście i pomyślność - a więc gra jest warta świeczki, prawda?

Pamiętaj:
  • Każdy Twój związek (aktualny i ex) to jakaś historia,
  • Każda choroba to jakaś historia,
  • Każda praca, sposób w jaki zarabiasz pieniądze, to historia
  • Twoja nauka i wyniki w szkole - kolejna historia
  • Twoja rodzina, stosunek do rodziców i innych - kolejne historie
  • etc.
Niektóre rzeczy będą okej i je zostaw. Pracuj nad tym, co przeszkadza Ci być w stanie koherencji. Na koniec wróć do swojej cudownej wizji przyszłości i sprawdź, na ile koherentny czujesz się w związku z nią. Czy jest jeszcze coś, co przeszkadza Ci w pełnej koherencji? A może czujesz już całym sobą, że... to jest to!

Zmiany, które zachodzą podczas korzystania z niniejszej technologii są magiczne. Jestem w głębokim szoku, gdy pomyślę, jak bardzo zmieniłem się w przeciągu ostatnich tygodni. Ile niepotrzebnych obaw i stresów wyrzuciłem... O ile lepiej czuję się we własnym ciele, we własnym życiu, z ludźmi, którzy mnie otaczają...

Technologia ta jest uniwersalna. Można nią uzdrawiać związki (zaczynając od siebie), leczyć, wzmacniać zdrowie, pozwalać sobie zarabiać więcej kasy, zdobywać przyjaciół - cokolwiek wymyślisz. Ostatecznie pamiętaj też - to nie metoda działa, leczy Ty. I to Ty jesteś odpowiedzialny za efekty, jakie uzyskujesz. Samo nie zadziała. Dlatego zrób sobie 2 godziny dla siebie, zaopatrz się w kartki, długopisy lub laptopa i eksploruj swoje myśli, badaj swój umysł i zmieniaj go tak, jak tego pragniesz - aż uzyskasz efekty, o jakich marzyłeś.

Baw się swoim nieskończenie bogatym układem nerwowym, myślami i ciałem i twórz coraz lepszy, coraz wspanialszy świat.

Zmiana zaczyna się w Tobie a trwa w całym Wszechświecie.

Do napisania!

P.S. Prócz oczywiście Byron Katie, dziękuję również Mateuszowi G. - za to, że poprawił pytania, podnosząc ich już i tak ogromną skuteczność i wynosząc tę metodę daleko ponad przeciętność. I wszystkim ludziom, którzy zapewnili mi lipne historie - dzięki wam nauczyłem się, jak z nimi pracować!

17 komentarzy:

  1. Dobrze by było przeprowadzić taką sesję,ale mam jedno pytanie:co zrobić z takimi kwestiami jak wygląd?To chyba nie pasuje za bardzo do wymienianych tu "historii". Przecież temu nie da się zaprzeczyć i jeżeli ktoś ma kompleks wzrostu to mu nic nie da kwestionowanie,tylko sam siebie będzie oszukiwał.
    Piotr

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie wzrost jest problemem, ale historia (np.) "Bycie niskim jest złe, powinno się być wysokim."

    OdpowiedzUsuń
  3. Witam,chciałbym sie dowiedzieć czy moge ograniczyć się do 4 pytan, 1 odwrócenia +trzech dowodów. Tzn. mowione jest czasem, że odwrócen powinno być trzy (do II strony, do siebie i przeciwienstwo pierwotnej myśli). Długo mi to zajmuje:/ chciałbym wiec tylko przeciwienstwo+3 dowody.. oczywiscie dowody takie, które pochodza z intuicji, które mnie przekonywują . Jeśli chodzi o pytanie 1 i 2 z the work, to odpowiadam na podstawie uczuc, w pytaniu 3 samemu powtarzam myśl, jak nie wywołuje emocji, to rowniez samemu przywołuję obrazy odpowiadajace tej myśli, w koncu jakas neg.emocja wychodzi. wówczas przechodze do 4 pytania, podobnie ale juz jakby tej mysli nie było, na razie jest ok :) skuteczna metoda:) ale nie wiem jak bedzie gdy tylko 1 odwrocenie zastosuje...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oto lista ograniczających Cię historii, które wyczytałem z Twojego komentarza:
      - istnieje jakiś "prawidłowy" sposób robienia The Work, więc muszę spytać, co mogę, a co nie (bullshit - nie ma prawidłowego sposobu ani prawidłowych odpowiedzi - a co za tym idzie - nieprawidłowych też nie ma)
      - powinny być 3 odwrócenia (powinno być ich tyle, ile ich zrobisz)
      - szkoda mi czasu na robienie the work, jestem nastawiony na efekt, wiem jak powinien wyglądać efekt The Work (w rzeczywistości nigdy nie wiesz, jaki będzie efekt i dokąd zaprowadzi Cię prawda, którą odkryjesz za pomocą The Work - masz tylko historię o rozwiązaniu a nie rozwiązanie)

      Moje wskazówki:

      - rób odwrócenia tak, jak Ci się podoba, bo nie ma dobrych i złych odwróceń
      - odwracaj tak długo, aż poczujesz realną różnicę w postrzeganiu świata
      - żyj odwróceniami - czuj je i notuj, powtarzaj
      - nie ma "złych" przekonań - każde ma swoje konsekwencje - miłe lub niemiłe w zależności od postrzeganej sytuacji
      - daj sobie tyle czasu, ile potrzebujesz - chodzi o Ciebie i Twój rozwój, co może być ważniejszego od tego?

      Usuń
  4. Jeszcze jeden wpis. Chciałbym zapytać autora o 2 rzeczy, co myślisz o tym, że "wymagane jest" szukanie podhistorii kryjących się za pierwotną historią? Np. mi przerobienie "Nie jestem odpowiedzialny/nie mam odpowiedzialności" samo w sobie raczej nic by nie dało. Tam dalej były historie pt. "Moim przeznaczeniem jest cierpieć", "nic sie nie da przyspieszyć", "problemy znikną z góry wyznaczonym momencie" itd. itp. Może sie myle i wystarczyło przerobić samo "nie mam odpowiedzialności" i mieć to z głowy, teraz inaczej się czuję, historie o przeznaczeniu, jakiejś karze itp. znikneły bo je przepracowałem . A druga sprawa - pisałeś(nie wiem czy tu), ale by na poczatku spisać wszystkie historie jakie chodza nam po głowie i powracają. Nie uważasz, że to błedne i należy szukać w raczej inny sposób np. łapiemy główne przekonanie i pytamy siebie "czy za tym coś jeszcze sie kryje?" i tak w kółko schodzac niżej. JAk sie szuka Core jeszcze nie wiem, ale mniej wiecej chyba tak. Troche mnie dziwi, że zapisujemy historie jakich bylismy/jesteśmy świadomi, myślałem że należy odkryć te normalnie nieuświadomione.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "mi przerobienie "Nie jestem odpowiedzialny/nie mam odpowiedzialności" samo w sobie raczej nic by nie dało"

      Tego nie wiesz z doświadczenia, ponieważ jej nie "przerobiłeś" (na co?) - więc to tylko niesprawdzona spekulacja. Już łapiesz, o co chodzi?

      "Tam dalej były historie pt. "Moim przeznaczeniem jest cierpieć""

      Nie wiem, jak w przekonaniu "Nie mam odpowiedzialności" może kryć się przekonanie "Moim przeznaczeniem jest cierpieć". Szukasz Core Story - to dobrze - ale przy okazji pozwalasz umysłowi halucynować zamiast trzymać się przekonania, które znalazłeś u siebie. Z doświadczenia wiem, że to sprawi, iż problem zacznie się mnożyć, zamiast znikać. Przekonanie "nie jestem odpowiedzialny" - jak do niego podejść? Po pierwsze - brakuje to mnóstwa informacji. Przed kim nie jesteś odpowiedzialny? Za co nie jesteś odpowiedzialny? Czy czujesz się odpowiedzialny?

      I jest coś jeszcze - tzw. ukryta powinność. Czy uważasz, że powinieneś być odpowiedzialny, skoro nie jesteś? Hm... To są bliźniacze historie - "nie jestem odpowiedzialny" i "powinienem być odpowiedzialny" - jak wierzysz w obie naraz to rzeczywiście musisz cierpieć, bo to powoduje nieustające napięcie. Jak zakwestionujesz jedną z nich - to albo zauważysz, że jesteś odpowiedzialny albo zauważysz, że nie powinieneś być odpowiedzialny. Tu nie ma ukrytych 100 warstw przekonań - jest tylko to i tyle.

      "Nie uważasz, że to błedne i należy szukać w raczej inny sposób np. łapiemy główne przekonanie i pytamy siebie "czy za tym coś jeszcze sie kryje?" "

      W taki sposób możesz w nieskończoność próbować złapać się na chujowej myśli. Takie nastawienie powoduje generowanie "niewłaściwych" myśli. Twoja podświadomość zgodnie z Twoimi oczekiwaniami pt. "tam musi być jakiś ukryty syf" będzie generować kolejne historyjki, z którymi będziesz siedział miesiącami. Daj se spokój, przechodziłem ten etap, trwał u mnie chyba z 2 lata. A potem mnie olśniło, że nie ma żadnych "ukrytych historii" - jest tylko to, co myślisz w danym momencie tu i teraz, kropka. Cała Twoja tzw. przeszłość czy przyszłość to tylko myśl, która manifestuje się w danej chwili. Nie panikuj, to tylko myśl, jest tylko małym składnikiem teraźniejszości. Pytanie, jak się z tym czujesz i czy tak chcesz się czuć.

      Owe Core Story o której pisałem to bardziej wspólny mianownik wielu problematycznych myśli - odkryjesz ją w odpowiednim momencie. Ja np. po 3 latach "theworkowania" odkryłem, że mam przekonanie pt. "należy być grzecznym", które powodowało w cholere dużo niepotrzebnych napięć we mnie. Teraz już tak nie uważam :)

      Usuń
  5. "jest tylko to, co myślisz w danym momencie tu i teraz, kropka. Cała Twoja tzw. przeszłość czy przyszłość to tylko myśl, która manifestuje się w danej chwili. " pocieszające, jednak.. coś nie wierzę, że osoba z przekonaniem np. właśnie "Nie mam w sobie odpowiedzialności" wystarczy jak przerobi właśnie to jedno przekonanie. To o przeznaczeniu dotyczyło mnie, jak tylko przegrywałem,nie realizowałem jakiegos celu bardzo sie wkurzałem i wtedy odpalały sie różne historie np. "Bóg mnie karze" albo "to przeznaczenie i nic nie zmienie". Na pewno wiazały sie z brakiem poczucia odpowiedzialności, ale przecież nie krzyczałem "nie mam odpowiedzialności", tylko te drugie :) dlatego właśnie je przerobiłem i jeszcze pare innych jako pierwsze. "Nie mam odpowiedzialności" moze na koncu przerabiałem tak dla formalności, ale samo w sobie takie jakies zbyt 'ogólne' sie wydaje..."dlaczego czujesz, ze nie masz odpowiedzialności?" Jeszcze wracajac do zacytowanego przeze mnie fragmentu - czy dobrze zrozumiałem ?Można śmiało odrzucic core czy inne metody na szukanie historii, a historie wypisać z pamieci te które nas męczą i których świadomi jesteśmy lub za dnia być uważnym i zauważać co jeszcze zostaje do przerobienia? Myślałem, że to jakoś głebiej sie je znajduje, ale to naprawde pocieszające, że można pominać to całe core.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "pocieszające, jednak.."

      To de facto nie miało na celu Cię pocieszyć (musisz czuć się kiepsko, skoro się pocieszasz) - to po prostu fakt, który się odkrywa w toku świadomej pracy nad sobą.

      "Można śmiało odrzucic core czy inne metody na szukanie historii"

      Jak SZUKASZ historii, to je znajdziesz - nawet, jak nie istniały. ZNAJDUJ historie - one przychodzą same, jak widzisz, nie musisz się martwić, że nie znajdziesz "tej właściwej". Pracuj z tym, co masz.

      "Myślałem, że to jakoś głebiej sie je znajduje, ale to naprawde pocieszające, że można pominać to całe core."

      "Głębiej" to też historia - o historiach. Nie ma żadnego "głębiej" ani "płycej" - jest to, co myślisz w danej chwili i to, jak się z tym czujesz. To jest tak, jakbyś cały dzień powtarzał "jestem zjebany" albo "jestem fajny" - tylko w postaci głęboko zakorzenionego nawyku. Twój wybór, co afirmujesz w głowie, jakie obrazy tworzysz.

      Owe Core to nic innego jak wspólny mianownik wielu historii - kapniesz się, że jakiś istnieje, JEŚLI jakiś istnieje, to świadomość i intuicja Ci to podpowie. Patrz na te historie:

      - nie powinienem był się tak złościć na niego
      - powinienem go przeprosić
      - powinienem iść na to spotkanie pomimo że mi się nie chce
      - nie użyłem właściwych słów, powinienem być łagodniejszy
      - zachowałem się jak gbur

      itd.

      Możesz przerabiać każdą z tych historii osobno, noł problem. Ale po jakimś czasie kapniesz się, że wszystkie one to tylko odnoga jednej historii: "Powinienem być grzeczny i na wszystko się zgadzać". Wtedy weźmiesz na tapetę tę historię, jedną, generalną i będziesz CZUŁ, że to ona. Jak nie czujesz, że to ona, to nie ma sensu jej brać na warsztat.

      BTW Ważna uwaga: historie to nie Twoi wrogowie! Jak zaczniesz z nimi walczyć, to polegniesz, bo nie można wygrać z samym sobą. Historia to historia, jest jaka jest i tyle. Jak oceniasz ją jako złą ("ooo zła historia, trzeba ją usunąć"), to poprzez fakt, że stajesz w opozycji do niej, tworzysz sobie automatycznie wroga. Przestań walczyć, zbadaj czy prawdziwe są takie historie:

      - "ta historia X jest zła"
      - "nie powinienem wierzyć z historię X"
      - "historia X jest odpowiedzialna za to, że cierpię"

      Dopiero, jak zweryfikujesz te przekonania i znajdziesz do nich alternatywy, które Cię przekonają, będziesz mógł iść dalej z weryfikowaniem historii X.

      Pamiętaj - sprawdzasz, czy historia X jest prawdziwa, sprawdzasz jak się z nią czujesz, sprawdzasz, jakby Ci się żyło bez niej. TO WSZYSTKO - SPRAWDZASZ. Tylko sprawdzasz. Sprawdzasz alternatywy, sprawdzasz, jak się z nimi czujesz. Nic więcej. Nie usuwasz, nie walczysz sam ze sobą, tylko pozwalasz sobie czuć inaczej. Potem The Work zrobi się samo jak przyjdzie na to czas i miejsce. Nigdy nie wiesz, jakie będą skutki. Gdybyś umiał je przewidzieć, to tak, jakbyś już wcześniej miał alternatywy. A nie miałeś ich, więc nie wiesz.

      Usuń
    2. a jak już te historie uwolnią się od nas, zyskamy spokój, a the work bardzo docenimy, to czy jesteś w stanie napisać co w umyśle sie dzieje? Chodzi mi bardziej o mozg niż postrzeganie świata, uczucia, ja sam zaczynam czuc sie wolnym i bardziej świadomym- np. jest dziewczyna, wiele w życiu przeżyła złego, tu nie piszę raczej o sobie, tylko jakiś przykład podaję. Ma załóżmy prawdziwy "śmietnik w głowie". Czy wiec jak historie sie uwolnia i kolejne, i kolejne, to czy z mózgu usuwane jest cos 'namacalnego', mózg oczyszcza sie jakby fizycznie też(nie znam sie na tym za bardzo i nie wiem jak to obrac w słowa, pewnie taki "śmietnik" jakos wyglada)? W ksiażce Radość każdego dnia podała autorka, że inni ludzie dziwili sie, że w tak prosty sposob można zyskać emocjonalną wolność. Zastanawia mnie czy po prostu nic tam sie nie skryje stłumionego co kiedyś wybuchnie albo czy jak jakies przekonanie nakręca chorobę lub wywołały stłumione emocje minimum jakas nerwice czy coś, to czy jest szansa na poprawe. W ogóle to the work ktos na jednym forum nazwał potężnym narzędziem a ja mam chyba historie pt. że jak cos ma działać to musi być rozbudowane, ale przerabianie historii pokazuja mi, że jednak to bardzo skuteczne narzedzie (od wczoraj 4 pytania, juz 'tylko' 1 odwrócenie, 3 dowody przekonujące). To mój ostatni wpis, dzięki bardzo za rozwianie wątpliwości.

      Usuń
    3. Jeśli coś powtarzasz dłuższy czas (jakąś myśl, a więc obraz, film, wewnętrzny monolog) to tworzy się nawyk - reakcja automatyczna. Od strony neuronów wygląda to tak, że tworzą one silne połączenia między sobą, kierując impulsy określonymi ścieżkami, co powoduje wciąż te same reakcje ciała. The Work po części kwestionuje sens tych połączeń (pytaniami), jak i tworzy nowe (poprzez odwrócenia). To daje większą swobodę myślenia i zmienia odczucia cielesne. De facto więc mózg się nie "oczyszcza", bo nie kasujesz żadnych doświadczeń, ale tworzysz więcej połączeń neuronalnych między konceptami w swoim układzie nerwowym, przez co do starych doświadczeń podchodzisz z nowym nastawieniem, świeżym wglądem, patrzysz na nie z innej perspektywy, pod innymi kątami, przez odmienne filtry, widzisz je na nowo w innym świetle.

      Usuń
  6. Ja mam pewien problem. Otóż mam pewien konflikt wewnętrzny, z którym nie do końca mogę sobie poradzić i teraz pytanie czy wgl będę mógł. Otóż mam dwa zainteresowania - medycyna i fotografia. Fotografią pasjonuję się o wiele bardziej. Aczkolwiek na studia wybrałem medycynę ze względu na o wiele lepsze możliwości po studiach, na to, ile dałbym przyszłym pokoleniom, jak mógłbym pomóc innym itd. I teraz mam dysonans, ponieważ medycyna jest w cholere trudna i często ręce mi opadają i napadają mnie myśli, że "po co sie w to bawie, powinienem wybrać fotografie". A z drugiej strony czuję się swietnie jak sobie pomyśle, jak bedzie wyglądała moja przyszłość jako lekarza. I pytanie: czy jest wgl możliwe, żeby zmienić balans pomiędzy swoimi zainteresowaniami dzięki The Work? Po Pracy czuję, że ładują mi sie baterie w strone medycyny a potem znowu regres. Czy tak będzie zawsze i nie da sie zmienić swoich zainteresowań, żeby coś interesowało mniej coś bardziej, czy w końcu szala się przechyli na korzyść mnie i mojego wyboru i wewnętrznej harmonii?

    Piterso

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szanowny Piterso,

      Gdybyś wykonał The Work tak totalnie do końca i odciął się od halucynacji, w ogóle byłoby Ci radośnie wszystko jedno, czy wybierzesz medycynę czy fotografię, bo wiedziałbyś, że to przyszłość a przyszłość to halucynacja a nie rzeczywistość. I z punktu widzenia świadomości obserwowałbyś ze spokojem, co wybierze Piterso - medycynę, fotografię a może coś innego. I z każdym z tych wyborów byłbyś szczęśliwy.

      Ale tak nie jest.

      Z prostego wyboru - ponieważ tak powinno być, jak jest. Choć może być inaczej - jeśli powinno być inaczej.

      Jak masz wybór spomiędzy dwóch opcji - zawsze masz dylemat. Potrzebujesz więcej opcji, to jasne. Połóż na podłodze 4 kartki. Stawaj po kolei na każdej i rób wizualizacje:

      1) Wybierasz medycynę. Jak toczy się Twoje życie. Z czego się cieszysz, co daje Ci frajdę. Co Ci ten wybór zabrał? W którym momencie czujesz się nie okej. Zbierz plusy i minusy tej opcji.

      2) Wybierasz fotografię. Jak toczy się Twoje życie? Co robisz? Z kim? Gdzie i kiedy? Z czego masz frajdę i kasę? Co straciłeś wybierając tę opcję? Znajdź plusy i minusy tej opcji.

      3) Wybierasz i medycynę, i fotografię (robienie rentgeny? -łączy fotografię i medycynę hah żarcik). Jak toczy się Twoje życie? Co robisz? Jak to wygląda? Jak się czujesz z tym wyborem? Znajdź plusy i minusy tego wyboru i stylu życia.

      4) Nie wybierasz ani medycyny, ani fotografii. Jak układa się Twoje życie? Co robisz? Z czego się cieszysz, co sprawia Ci problem? Znajdź plusy i minusy tej opcji.

      Wyjdź z kręgu i połącz wszystkie kartki ze sobą, a następie daj sobie sugestię, aby Twój umysł zebrał wszystkie te opcje razem i dokonał najlepszego wyboru. Jeśli przykładasz się do ćwiczenia - robisz wizualizacje tak dobrze, że CZUJESZ je w ciele i podążasz za nimi (trzeba trochę czasu, by się wczuć, nic po łebkach, musisz mieć tyle czasu, ile będzie trzeba na to) - wtedy dostarczysz sobie tyle opcji, ile trzeba i napięcie zniknie raz na zawsze.

      Jeśli nie - powtórz ćwiczenie, daj sobie więcej czasu, czuj się z tym dobrze.

      Łączę pozdrowienia i życzenia sukcesu,
      D.

      Usuń
  7. Drogi DreamWalkerze.

    Po raz kolejny sprowadzasz mnie na właściwą drogę, z czego jestem niesamowicie rad i czuję, że moja świadomość poszerza się z każdym dniem. Dzisiaj wyszła u mnie kolejna projekcja i historia, nad którą zacząłem Pracę i chciałem się podzielić moimi rozważeniami, a może ktoś doda do tego swoje i dzięki temu będziemy jeszcze bliżej prawdy. Otóż dotkneła mnie myśl, że jestem leniwy.

    Jestem nieodpowiedzialny i niekompetentny oraz leniwy

    Czy to prawda?
    Tak.

    Czy to na 100% prawda?
    Tak.

    Jak się czuję, gdy ta myśl się pojawia?
    Czuję, że wszystko mi opada. Nogi stają się ciężkie. Przygniata mnie ciężar egzystencji. Widze siebie, który najchętniej położyłby się do łóżka i przespał cały dzień, byleby się tylko skończył. Widzę moich rodziców, krytykujących mnie, żebym wziął się do roboty. Widzę uciekający czas, który już nie powróci i widzę jak dużo go marnuję na nicnierobienie. Czuję się fatalnie słaby.

    Czy ta myśl jest dla mnie korzystna?
    Nie.

    Kim byłby, bez tej historii?
    Czułbym się nieskrępowany. Wolny. Robiłbym to co chciał. Odetchnąłbym. Uczyłbym sie nawet kilkanaście godzin dziennie, ponieważ bym chciał. Bez problemu siedziałbym nad czymś tak długo, jak długo będe uważał za wystarczające dla mnie.

    Lenistwo jest złe

    1. Czy to prawda?
    • Jak jest naprawdę?
    Lenistwo nie jest złe. Tylko moje postrzeganie go jest złe. Lenistwo to wg mnie uciekanie od rzeczywistości. Czy od rzeczywistości można uciec? Rzeczywistość jest tu i teraz. Nie jest czarna albo biała, po prostu jest. Można jedynie uciekać przed myślami na jej temat. Jeśli myślimy, że rzeczywistość jest zła, że taki jest jej obraz. Więc to nieprawda, że lenistwo to ucieczka przed rzeczywistością. Lenistwo to ucieczka przed złymi myślami o rzeczywistości. To jest dobre. Jeśli coś sprawia, że uciekamy przed myślami w głowie, które są złe – mniej się stresujemy, spada nam ciśnienie, jesteśmy odprężeni i bardziej wyluzowani. Ale nie tędy droga. Dusimy je w sobie, a one wychodzą w końcu. A można im wyjść naprzeciw. Do tego służy właśnie The Work. Lenistwo to wg mnie nie robienie tego, co powinno się robić. Powinno? Hmm, brzmi jak kolejna historia. Lenistwo to „niechcenie” robienia czegoś. Jeśli nie chcemy czegoś robić – nie róbmy tego - proste. Jeśli musimy coś zrobić – róbmy to automatycznie, bez analizy (jak np. obiad). Jeśli jest coś, czego nie chce nam się robić.

    Lenistwo jest dobre
    Ludzkie myślenie o lenistwie jest złe
    Pojęcie „lenistwa” jest źle pojmowane
    Lenistwo stało się pojęciem pejoratywnym, podczas gdy istnieje tylko „nierobienie czegoś”. Jest haluną. Pojęcie lenistwa jest próbą zamaskowania i wrzucenia do jednego wora innych cech i myśli i naszego stosunku do nich. W schemacie: POWINIENEM coś zrobić, nie robie tego, jestem leniwy. Myślenie o „lenistwie” jest jak „błąd w błędzie”, ponieważ jest skutkiem myślenia, że „coś powinniśmy”. Nic nie powinniśmy. Niczego nie robimy wbrew sobie (to kolejna historia), ponieważ nie jesteśmy nikomu nic winni. Jeśli okazuje się że robimy to, co chcemy – lenistwo nagle znika samo z siebie.

    Piterso

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Widzę moich rodziców, krytykujących mnie, żebym wziął się do roboty."

      Och Piterso, nawet nie wiesz, jak często powtarza się ten schemat: wewnętrzni krytykujący rodzice. Ich reprezentacja w Twojej głowie (obraz) to Twoja nieuświadomiona część Ciebie. Gdyby Cię (dziecka) nie krytykowali, to byś nie widział, kiedy jesteś "nieodpowiedzialny i niekompetentny oraz leniwy". No ale krytykują. Siedzą w Twojej głowie i wciąż Ci to robią. Co z tym fantem zrobić?

      1. Krytykują Cię w określonych sytuacjach. Odkryj, w jakich i dlaczego. Na czym im zależy? Czego od Ciebie chcą i po co? Często tacy rodzice po prostu chcą zmotywować do pracy i kryje się za tym spora oraz ważna intencja - KASA. Yap, to fakt - bez kasy jest ciężej. Pytanie, czy serio musisz sobie pojeżdżać obrazem rodziców w swojej głowie, by się zmotywować? Nie ma innych sposobów? Ja na przykład tworzę sobie w głowie obraz DreamWalkera-milionera, który opowiada o bogactwach i uciechach, jakich dozna, gdy ruszy dupsko. DZIAŁA!

      2. Przestań być dzieckiem. Gdy robisz obraz swoich rodziców w swojej głowie i się nim krytykujesz - robisz z siebie dziecko. Rodzice bez dziecka nie istnieją, tak jak dziecko bez rodziców. Obie strony wzajemnie się definiują. Urośnij w swoich oczach, poczuj niezależność: powiedz swoim wewnętrznym rodzicom, że doceniasz ich troskę, ale jesteś dorosły i sam wybierasz swoją ścieżkę. I że mogą Cię krytykować w nieskończoność, ale to niczego nie zmieni.

      3. Nie od razu za pstryknięciem palca pozbędziesz się tego problemu. Jego rozwiązanie to nie naciśnięcie magicznego przycisku, lecz ciągły proces, w którym Ty jako dorosłe "dziecko" rozmawiasz ze częścią samego siebie, która wygląda i mówi jak Twoi rodzice. Negocjuj, rozmawiaj, pytaj, podważaj i kwestionuj (np. za pomocą The Work), rób to powoli, w swoim tempie. W końcu to Twoja część! Możesz użyć wyobraźni, by ją zmodyfikować. Możesz ją przekonać, by przybrała inną formę i zachowywała się inaczej - w końcu np. do robienia pieniędzy można się motywować na setki różnych sposobów. Po co męczyć się aż tak?

      BTW Lenistwo jest dobre i jest wpisane w nasz umysł. Nie bez powodu nie chce nam się robić i myśleć - bo w ten sposób oszczędzamy energię. Są co najmniej dwa sposoby, aby wyjść z lenistwa. Jeden - poprzez kontekst przymusowy, np. podpisanie umowy z konsekwencjami finansowymi. Drugi sposób - poprzez w sobie rozbudzenie fascynacji, ciekawości, pasji, miłości do czegoś (o wiele przyjemniejszy sposób).

      Usuń
  8. Ale to nie jest wyimaginowana sprawa niestety. Moi rodzice codziennie dzwonią i pytają jak mi idzie, czy robie to co wg nich powinienem, jak nie robie, leci "wujek dobra rada" i cała krytyka. A mnie to wcale nie motywuje tylko jeszcze bardziej zniecheca. Nie "pojezdzam sobie nimi w głowie" - oni są. Jestem 21 letnim studentem, wiec jestem na nich skazany. I mnie wizja siebie - milionera niezbyt motywuje, bo dla mnie kasa nie jest wartoscia sama w sobie ani to co za nią kupie. I obawiam sie ze musialbym zerwac z nimi kontakt i pojsc do sądu po alimenty, zeby to ustalo, wiec to nie jest takie proste w stylu "odpowiedz jest we mnie". Poki co staram sie ograniczac z nimi kontakt jak moge i czasami nawet dosadnie im tłumaczyć, żeby sie odwalili jak zaczynają sie zagalopowywać, aletego nie przeskocze. Pamiętaj, że mimo, że "jesteśmy tylko my", to jednak żyjemy wśród ludzi, którzy mogą nie być tak "umysłowo natchnieni", mogą być przesiąknięci projekcjami, tak jak moi rodzice (co przeanalizowałem). Więc ta kwestia nie jest wyimaginowana.

    pozdrawiam
    Piterso

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szanowny Piterso,

      Gdy haker włamuje się do komputera, szuka niezabezpieczonego portu, pod który mógłby się podłączyć. Oczywiście - haker nie powinien się włamywać, jego zachowanie jest - delikatnie mówiąc - naganne. Druga jednak sprawa to fakt, że komputer miał niezabezpieczony port. Czy można winić hakera, że programista nie zabezpieczył portu?

      Pytanie, co bardziej się opłaca: obwiniać hakera, że się włamuje, czy zabezpieczyć porty.

      Kiedyś gdzieś w czeluściach internetu trafiłem na interesujący tekst: "Zanim zaczniesz się przejmować, że ktoś Cię krytykuje - zadaj sobie pytanie, czemu w ogóle się tym przejmujesz?"

      Przez 5 lat pracowałem nad swoimi historiami dotyczącymi mojej matki - osoby skrajnie apodyktycznej, krytycznej i histerycznej. Momentem przełomowym było, gdy wykrzyczała mi w twarz, że powinna mnie była utopić w kanale zaraz po urodzeniu. Potem mnie przeprosiła, ale to już nie miało znaczenia. Tamtym stwierdzeniem zabiła moje "wewnętrzne dziecko" - przestając być jednocześnie moją matką. Od tamtej pory jest dla mnie osobą, z którą mam pewne wspólne geny. Jedną z 7 miliardów osób na tej planecie. W jądrze tego dramatu znalazłem rozwiązanie. I dziś mógłbym jej podziękować za to - uwolniła mnie. Mój port został zabezpieczony raz na zawsze - dziś może już mówić, co chce. Żaden sznurek, za który ciągnęła, nie jest już ze mną połączony. Jestem już odpowiedzialny tylko przed samym sobą.

      Medytuj, kontynuuj The Work i też się uwolnisz.

      Usuń
  9. Chyba się nie wkleiło; poprzednio był dłuższy wstęp. Widocznie Wszechświat uznał, że nie jest potrzebny ;)

    [to chyba wymyśliłem wersję, która pomija etap koherencji i wyobrażenia sobie szczęścia – to chyba to mi tu najbardziej przeszkadza, że coś konkretnego trzeba sobie wyobrazić. Przecież szczęście to stan ducha a nie reakcja na bodźce ))]
    Nie można mieć „mapy naprawienia siebie” – tj. całościowego planu docierania do swoich „historii”. Póki mechanik nie otworzy maski, nie będzie wiedział co się dzieje, nie będzie mógł zaplanować naprawy. Więc zdejmij „najgrubszą” historię. Nie, źle, po prostu pierwszą, która się pojawi, nawet jak będzie jakaś bzdurna, typu „Baśka w 7 klasie pociągnęła mnie za włosy i bolało”.
    Albo inaczej:
    to jest kłębek, z którego wystają nitki. Wszystko jedno którą pociągnę, całość i tak prędzej czy później się rozleci ;) rozplącze.

    "Jeśli coś powtarzasz dłuższy czas (jakąś myśl, a więc obraz, film, wewnętrzny monolog) to tworzy się nawyk - reakcja automatyczna. Od strony neuronów wygląda to tak, że tworzą one silne połączenia między sobą, kierując impulsy określonymi ścieżkami, co powoduje wciąż te same reakcje ciała. The Work po części kwestionuje sens tych połączeń (pytaniami), jak i tworzy nowe (poprzez odwrócenia). To daje większą swobodę myślenia i zmienia odczucia cielesne. De facto więc mózg się nie "oczyszcza", bo nie kasujesz żadnych doświadczeń, ale tworzysz więcej połączeń neuronalnych między konceptami w swoim układzie nerwowym, przez co do starych doświadczeń podchodzisz z nowym nastawieniem, świeżym wglądem, patrzysz na nie z innej perspektywy, pod innymi kątami, przez odmienne filtry, widzisz je na nowo w innym świetle."

    Jezzzz, to przeczytałem po napisaniu powyższego (a spodziewałem się, że DW powie mu „masz historię pt. z bałaganem „we mnie” musi się wiązać jakiś mętlik „fizyczny”, neuronalny, coś w fizycznym mózgu, co wraz z pracą czysto „psychiczną” usunie coś konkretnie fizycznego z mojego mózgu, bo jak nie, to wybuchnie”.
    Oj, przydługa to historia wyszła... Już w trakcie jej pisania zrozumiałem, że to MOJA historia.

    OdpowiedzUsuń

Umieszczanie komentarza oznacza akceptację Regulaminu (w menu na górze). Musisz liczyć się z tym, że - jeśli Twój komentarz nie spełni jego warunków - nie pojawi się na tej stronie.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

TOP 10 miesiąca