SZYBKIE INFO:

3 MLN WYŚWIETLEŃ - DZIĘKUJĘ!!! :)

Dzień obfity we wpisy - 2 nowe i oba o seksie :)

Na HomoFascynacjach nowe opowiadanie - zapraszam serdecznie :)

wtorek, 5 marca 2013

Być gejem i być prawdziwym mężczyzną - jak to pogodzić?

Społeczeństwo wyraża się jasno: bycie mężczyzną jest pożądane. A bycie mężczyzną oznacza spełnianie wielu różnych kryteriów. To niewyrażanie swoich emocji, to postępowanie racjonalne, odważne, to wychodzenie z inicjatywą, to bycie sprawnym fizycznie i odpornym psychicznie (lub też stwarzanie takich pozorów). To też: nie-bycie-gejem. Wychodzi więc na to, że jeśli jesteś gejem, to nie jesteś mężczyzną. A nawet, jeśli jesteś, to niepełnym, nieprawidłowym. Czy to prawda?

Najpierw przyjrzyjmy się, co społeczeństwo uznało za wzór męskości. Mężczyzna ma podobno nie posiadać uczuć. Jeśli je posiada, to jest ciotą. Zabawne, bo jeśli wziąć pod uwagę fakt, że posiadanie emocji jest fundamentem bycia człowiekiem, oznacza to, że każdy facet, nawet hetero, to zwykła ciota, bo...


... emocje mieć musi.


Niemniej ten chory, szkodliwy stereotyp zakorzenił się głęboko w społeczeństwie i do dziś wielu mężczyzn na pytanie, jak się czujesz, opowiada o swoim stanie fizjologicznym - np. jestem głodny, zmęczony, napalony. Emocje są zatajane albo przynajmniej próbują być. Mężczyzna, jeśli już może sobie pozwolić na wyrażenie jakiejś emocji, to może to być np. złość lub duma. Reszta jest naganna. Mężczyźnie nie wolno lub nie wypada się bać, wstydzić, mieć poczucia winy, wątpić, smucić i płakać, wyrażać sympatii, czasem nawet zakochania, być wrażliwym na ludzką krzywdę, nie wolno mu właściwie być człowiekiem w pełnym tego słowa znaczeniu.

Co więcej - mężczyźnie nie wolno o siebie dbać. Owszem - może, a nawet powinien, chodzić na siłownię - ale skandalem byłoby, gdyby zaczął (zbyt) zdrowo się odżywiać, brać suplementy obniżające cholesterol, a już nie daj boshe leki. Wszelkie "boostery" są pożądane, ale nic ochronnego. Mężczyzna przecież powinien być zdrowy sam z siebie, powinien być odporny i tak dalej.

Mężczyzna powinien być też odważny. Nie jest istotne, że często oznacza to głupotę, brawurę, niepotrzebne ryzyko, ignorowanie ostrzeżeń, że może zbliżać się jakieś niebezpieczeństwo, i działanie wbrew logice i rozsądkowi. Mężczyzna ma być odważny i koniec. Nawet, jeśli przez to zginie.

Męski stereotyp główną przyczyną zgonów


Takie przekonania mają swoje znamienite konsekwencje. Mężczyźni generalnie częściej chorują i szybciej umierają, bo o siebie nie dbają tak dobrze, jak kobiety (pomijam tutaj kwestie hormonalne). Mają depresje, cierpią na chroniczny stres i popełniają samobójstwa, bo tłamszą w sobie wszelkie "niemęskie" emocje, a pojęcie inteligencji emocjonalnej zostawiają "ciotom". Testosteron zniekształca im percepcję, zmniejszając poczucie ryzyka i dodając irracjonalnego przekonania o własnych supermożliwościach, przez co częściej powodują wypadki samochodowe.

Takim mężczyzną być nie chcę


Bo taki model mężczyzny to po prostu zwykły głupek, który wypowiedział nieświadomą wojnę z samym sobą, ze swoimi odczuciami, z własnym ciałem a nawet z rozsądkiem i fundamentalną wiedzą dot. człowieka. Żyje on w nieustannym, ukrytym przed światem stresie, że wyda się, że jednak coś tam czuje, że kogoś kocha, że z jakiegoś powodu jest smutny, że ma czegoś dość, że ma jakieś słabości i wady. Taki gość to pozer, który nie wie czego sam chce, ale doskonale wie, jak chcą go niby widzieć inni.

Trzeba zmienić definicję męskości


Kiedyś pewna moja znajoma powiedziała w pogardliwym tonie, że jak facet za bardzo o siebie dba, to nie jest facetem. Spytałem ją, czym wtedy jest. A ona: - Babą! Spytałem ją więc, czego ją nauczono o kobietach, skoro nazwanie kogoś "babą" jest wyrazem pogardy. Hm... być może wtedy pierwszy raz w życiu uświadomiła sobie, w jak głupie i niedorzeczne przekonania wierzy. Ileż w nas samych może być takich przekonań, które tylko czekają, byś zadał im kwestionujące pytanie?

Sądzę, że w gronie takich przekonań właśnie mogą się znaleźć przekonania dot. bycia prawdziwym mężczyzną. Dla mnie, po latach kwestionowania tych przekonań, sprawa jest jasna - czuję się mężczyzną, więc nim jestem. Nie definiuje mnie ani społeczeństwo, ani jego normy, ani mój kutas w majtkach czy jaja. Definiuję się sam i nie potrzebuję do tego zewnętrznych autorytetów. Wyszło więc na to, że sam tworzę swoją definicję męskości, zamiast poddawać się temu, co dyktują seriale, filmy, opiniotwórcze czasopisma czy pseudo-moralne autorytety. Skoro jestem mężczyzną, to sam najlepiej wiem, jak to jest i co to oznacza - to chyba jasne?

Zatem by pogodzić bycie gejem i bycie prawdziwym mężczyzną, trzeba po prostu przestać kłócić ze sobą oba te koncepty. "Gej" z gramatycznej natury jest rodzaju męskiego, a o ile wiem, to rzeczowniki nie odmieniają się przez rodzaj, lecz go wyróżniają. A to oznacza, że nikt ze mnie nie zrobi dziewczynki, chyba że ja sam swoim myśleniem pożyczonym z heteronormatywnego świata.

Ćwiczenie "Zacieranie różnic"


Wyobraź sobie postać typowego geja i postać prawdziwego mężczyzny. Postaw ich obok siebie i porównaj. Póki co najpewniej widzisz same różnice. Popatrz jednak na te dwa obrazy przez pryzmat podobieństw. Co ze sobą wspólnego mają te dwa obrazy? Zarówno gej, jak i "prawdziwy mężczyzna" mają takie samo ciało. Mają klatę, mają ramiona, mają genitalia, zarost itd. Z fizjologii wiemy, że mają ten sam poziom testosteronu. Podobieństw jest znacznie więcej i można je wyliczać dłuuugo. Zrób to i przekonaj się sam, że gej i prawdziwy mężczyzna to właściwie to samo.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Umieszczanie komentarza oznacza akceptację Regulaminu (w menu na górze). Musisz liczyć się z tym, że - jeśli Twój komentarz nie spełni jego warunków - nie pojawi się na tej stronie.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

TOP 10 miesiąca