SZYBKIE INFO:

HOT NEWS!

Obczajcie HomoFascynacje - nowe, gorące opowiadanie zawitało na ich łamy :)

niedziela, 10 marca 2013

60-minutowy orgazm, czyli jak skutecznie wydłużać i wzmacniać męskie rozkosze



U mężczyzny orgazm trwa zazwyczaj około 8 sekund. Jednak jest to tak przyjemna chwila, że większość z nas jest w stanie wsadzić sporo wysiłku, by jej doświadczyć. Od wieków więc mężczyźni zadają sobie pytanie: czy można ją jakoś przedłużyć? Uchwycić? Zatrzymać? Odpowiedź brzmi: jak najbardziej! Trzeba tylko wiedzieć jak.

Podczas tej radosnej chwili nasz mózg - a w szczególności tzw. jądro migdałowate - zalewany jest przez potoki kojących hormonów i neuroprzekaźników. Doznajemy silnego fizjologicznego odprężenia, ekscytującej euforii i dzikiej przyjemności - czasem na skraju pojmowania. Nic więc dziwnego, że od lat faceci kombinują, jak doznawać tego momentu częściej, dłużej i bardziej intensywniej. Aby to się udało, musisz poznać parę faktów...


Edging - czyli balansowanie na krawędzi wytrysku


Podczas masturbacji lub stosunku wyraźnie odczuwamy moment, w którym zaczynamy zbliżać się do finału. To nie tajemnica, wie to każdy. Każdy też odczuwa, że jest taki magiczny punkt "bez odwrotu" - po osiągnięciu którego nie ma już możliwości powstrzymania orgazmu (nie mówię o wytrysku, bo da się go powstrzymać, ćwicząc mięśnie Kegla). Edging to właśnie trudna sztuka utrzymywania się w tym punkcie (z ang. edge - krawędź).

Na czym to polega?


Założenia są proste - gdy czujesz, że zbliżasz się do punktu "bez odwrotu" (nazwijmy go b/o), przerwij pieszczoty. Poczujesz, jak Twój penis napręża się, a przyjemność stopniowo opada. Potem możesz to powtórzyć. Tyle jeśli chodzi o założenia teoretyczne.


Praktyka tej metody dla wielu może się okazać niełatwa. Dlaczego? Powód jest banalny. Początkowo pokusa dalszego dostarczania sobie przyjemności jest tak wielka, że łatwo przeholować i przekroczyć punkt b/o. Może tak też się stać przez zbyt szybkie ruchy i niską czujność. Mimo, że to oczywiście przyjemne, oznacza koniec zabawy i koniec eksperymentowania z przedłużaniem orgazmu - przynajmniej na jakiś czas.

Ćwiczony regularnie edging jednak pozwala na osiąganie ogromnej precyzji w balansowaniu na krawędzi szczytowania. Za każdym razem, gdy lawirujemy w okolicach punktu b/o, zaczyna się on przesuwać nieco bliżej w stronę doznań podobnych do orgazmu. Im więcej prób podejmiemy, im wytrwalsi, skoncentrowani i precyzyjni jesteśmy, tym przyjemniej odczuwamy każdy kolejny punkt b/o - aż w końcu, po dłuższej praktyce, udaje nam się niemal w nim "zatopić". Zupełnie, jakby nasze ciało zastygło w doświadczeniu orgazmu. Prezentuje to poniższy wykres (kliknij, aby powiększyć):

Wydłużanie orgazmu u mężczyzn


Aby jednak "zastygnąć w orgazmie", należy pamiętać o jednym - podczas osiągania i trwania w punkcie b/o, żołądź nie może być pozostawiona sama sobie, bowiem źródłem jej przyjemności jest dotyk. Jej trzymanie, ściskanie czy obejmowanie daje gwarancję, że przyjemność nie będzie (tak szybko) opadać po zbliżeniu się do punktu b/o. Oczywiście podnosi to znacznie poprzeczkę trudności, bowiem w szczytowym momencie każdy, nawet najmniejszy ruch, otarcie czy drgnięcie (powiew wiatru!) może spowodować nieodwracalne wejście na równię pochyłą prowadzącą wprost do orgazmu. Jednak gra jest warta świeczki, bowiem doznania się iście mistyczne.

Stan podorgazmowy przenosi się z penisa na całe ciało, trwa dłuuuuuuuugie i błogie minuty (mój rekord to z jakieś 50 minut), a nauka podpowiada nam, że cała akcja rozgrywa się w mózgu. To właśnie on dostaje wtedy końską dawkę chemii powodującej przyjemność. Często w stanie podorgazmowym można się zorientować, że penis już jakby przeżył swój "mini-orgazm" (parę skurczów), ale my wciąż błogo tkwimy w ekstatycznym osłupieniu.

Pomoc ze strony partnera może być fajna, ale tak o wiele łatwiej jest przekroczyć punkt b/o

Seksualna medytacja


Praktyka edgingu jest nie tylko świetnym ćwiczeniem mięśni prostaty (gdyż co chwilę doświadczamy jej skurczów). To też jedna z najgłębszych i najlepszych technik medytacji. Ocieranie się o punkt b/o wymaga bowiem maksymalnej koncentracji, opanowania, spokoju i świadomej kontroli tego, co się dzieje z naszym ciałem. Po takiej sesji czujesz się jak nowonarodzony. Czy można sobie wyobrazić przyjemniejszą formę medytacji?

Wyładowanie libido bez orgazmu


Wraz z kolejnymi próbami ocierania się o punkt b/o, osiągamy szczyt doznań - co pokazuje powyższy wykres. Jednak nie pokazuje on tego, co dzieje się potem. Osiągamy stan podorgazmowy, tkwimy w nim często wiele minut, a potem, po wielu próbach, libido zaczyna opadać. Po długich i błogich minutach (niektórzy podobno potrafią tak wiele godzin) może okazać się, że całkowicie wyładowaliśmy swój zapał - nie doznając wytrysku ani wyraźnego momentu, który określilibyśmy orgazmem. Nie jest to jakaś ujma czy minus tej metody - ot, alternatywny sposób na wyładowanie napięcia.

Ćwiczenie obsługi drąga


Jak więc widzisz - wydawałoby się, że skoro mamy jeden "drążek sterowniczy", to jego obsługa będzie łatwa. A tu przyroda po raz kolejny nas zaskoczyła :) Dla ułatwienia poniżej zamieszczam opis, jak najłatwiej zacząć wydłużać swoje orgazmy.

1. Połóż się na brzuchu a penisa ułóż tak, aby znajdował się między brzuchem a np. poduszką lub powierzchnią łóżka. Ma być dokładnie ściśnięty i otoczony przez miękką, ciepłą i przyjemną materię. Jeśli brakuje Ci poślizgu - zadbaj o to. Możesz np. naciągnąć napletek lub kondom z lubrykantem.


2. Ruszając miednicą spraw, by penis był pocierany. Stopniowo zbliżaj się do przyjemności.

3. Gdy znajdziesz się blisko punktu b/o, przerwij stymulację. Poczujesz, że każdy najmniejszy ruch może spowodować orgazm. Tkwij w tym stanie, aż rozkosz zacznie opadać.

4. Gdy opadnie do "bezpiecznej" granicy, znów zacznij stymulację - aż do zbliżenia się do punktu b/o.

5. Powtarzaj ten cykl, aż w pewnym momencie zatopisz się w stanie podorgazmowym. Czerp z niego przyjemność poprzez to, że maksymalnie się na nim skoncentrujesz.

6. Do Ciebie należy wybór, czy osiągnąć klasyczny orgazm z wytryskiem, czy kontynuować stymulację, aż do całkowitego rozładowania libido bez osiągania "wielkiego finału". Należy tu zaznaczyć też, że orgazm osiągnięty tą metodą "na raty" jest o wiele silniejszy, niż gdybyśmy od razu przeszli do sedna.

Życzę powodzenia w poznawaniu swojego ciała i osiąganiu dłuuugich, fascynujących orgazmów!
DreamWalker

Inne tematy z zakresu inteligencji seksualnej dla gejów:

Czy mężczyzna może osiągać orgazmy za pomocą myśli? Czy samą tylko wyobraźnią jesteśmy w stanie spowodować wytrysk i to bez dotykania penisa? A jeśli tak - to po co to robić?

Pornografia i popkultura wyostrzyły nasz seksualny apetyt. Nie tylko kobiety chcą dochodzić wiele razy - również faceci o tym marzą. A pewnie Geje już w szczególności :) Pytanie tylko - czy to w ogóle fizjologicznie osiągalne?

Wszystkie niesprawiedliwości, jakich doświadczamy od wieków jako geje, Bóg postanowił nam wynagrodzić - dając nam męski punkt G (jak Gej!). I nie, żeby heterycy go nie mieli, bo też go mają. Ale słyszałem, że jakoś nie spieszy im się go odkrywać. Dlaczego? Bo jest ukryty w... odbytnicy :)

9 komentarzy:

  1. Podaje przepis na domowej roboty urzadzenie , dzieki ktoremu z latwoscia wejdziemy w stan podorgazmowy bardzo szybko i zostajemy w nim ile tylko chcemy ( tak jest bynajmiej w moim przypadku , ale nie zrazac sie jesli nie uda sie od razu)
    -przecieta plastikowa butelka 0.5l(czesc dolna) lub cos w podobnym rozmiarze, np jakis kubek
    - 2 gabeczki (zmywaki kuchenne)
    -folia ( najlepiej babelkowa-zwieksza doznania)
    -tasma klejaca
    -zel intymny np durex
    Wnetrze scietej butelki wyscielamy gabkami pomiedzy ktorymi wsadzamy folie (przed wsadzeniem do butelki).calosc obklejamy z zewnatrz tasma by nie wylecialo podczas uzytkowania pozniej. Do srodka wlewamy zel. Uzyskujemy cos w rodzaju sztucznej dziurki - im ciasniejsza tym lepiej - oczywiscie na tyle by zmiescil sie nasz maly. wejscie w blogi stan -blyskawiczne ;) a potem wystarczy juz tylko ruszac urzadzeniem i posuwac go lezac w dogodnej pozycji.

    OdpowiedzUsuń
  2. Dream walker, od tego posta minelo kilka mmiesiecy, czy w miedzyczasie udoskonaliles jakos metode dochodzenia do tego typu orgazmu? Czy pobiles swoj rekord? Czy te 50 minut to liczysz od pierwszych odczuc przyejmnosci czy od momentu wjescia w "mistyczny odlot", ja dzis mialem ten orgazm pierwszy raz w zyciu i to trawalo itrawalo (pewnie jakies 10minut- w porownaniu ze zwyklym WIEKII:)czekalem na wytrysk , ale nie doczekalem, troche brakowalo tego punktu kulminacyjnego, ale wrazenia z 10 razy silniejsze niz przy normalnym. czy nadal praktykujesz, czy odkryles juz cos co przebija to :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Od dłuższego czasu praktykuję dochodzenie "bezdotykowe". W pełni bezdotykowy orgazm udało mi się osiągnąć 2 razy - i było to doznanie absolutnie zniewalające. Myślę, że ma to związek z tym, że najpierw rozkręca się psychikę, a potem ciało, a nie na odwrót, jak to ma miejsce w przypadku klasycznego orgazmu.

      Usuń
  3. Coś niesamowitego!!! Spróbowałem edgingu przy mega gorącym gejowskim porno ;D Tego nie da się opisać. Jeszcze nigdy nie miałem takiego orgazmu. Polecam :D

    OdpowiedzUsuń
  4. TO JEST ŚWIETNE !! :D

    OdpowiedzUsuń
  5. Kurwa! Seks z Tobą, a jeszcze na trawie, musiałby być nie wiem.... kosmiczny...,

    Ech, chciałem przez wordpress a tak znów muszę jako anonimowy :(

    OdpowiedzUsuń
  6. Hm, to od której piszę? Bo ciągle mam podorgazm
    za-ebisty..

    OdpowiedzUsuń
  7. TO PRAWDA bezdotykowy orgazm jest tak mocny i trwa bardzo długo ogarnia całe ciało aż do zatracenia

    OdpowiedzUsuń

Umieszczanie komentarza oznacza akceptację Regulaminu (w menu na górze). Musisz liczyć się z tym, że - jeśli Twój komentarz nie spełni jego warunków - nie pojawi się na tej stronie.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

TOP 10 miesiąca