W darkroomie byłem tylko raz. I była to wizyta ekstremalna. Włączyłem komórkę i jej świetle objawiła się totalnie zaskoczona twarz mojego (teraz już ex) chłopaka - którego na wchodzeniu do darkroomu wyśledziłem całkowicie przypadkowo, bawiąc się w pewnym klubie. "To Ty?" - pytał zaskoczony. Tak, to byłem ja. Miała tryskać sperma - trysnęły łzy rozpaczy (gwoli ścisłości: jego łzy).
Było, minęło. Życie pisze dziwne scenariusze. A ja zacząłem się zastanawiać, co tak ekscytującego może być w obciąganiu nieznajomych penisów w ciemnym pomieszczeniu. Oto, do jakich wniosków doszedłem...



















