SZYBKIE INFO:

HOT NEWS!

Obczajcie HomoFascynacje - nowe, gorące opowiadanie zawitało na ich łamy :)

sobota, 9 lutego 2013

Jak wyrażać swoje potrzeby? - magiczne słowo, które musisz znać

Jeśli Twój facet - albo ktokolwiek inny, z kim masz jakąkolwiek relację - nie posiada szklanej kulki ani pelerynki w gwiazdki i półksiężyce - istnieje naprawdę bardzo mała szansa, że odkryje, jakie są Twoje potrzeby, pragnienia czy oczekiwania. Zakładając, że w ogóle sam je odkryłeś (bo nie jest takie oczywiste) - pozostaje Ci tylko je wyrazić. Pytanie: jak to robić, aby nie brzmiały one jak pretensje, żądania, lecz jak coś, co chce się spełnić?

Twój chłopak leży brzuchem do góry, klika coś w laptopie, pije piwo i ma wszystko gdzieś. Ty natomiast ten wieczór wyobrażałeś sobie inaczej. Że leżycie razem, wtuleni w siebie niczym parówka w bułeczkę, oblani sosem intymności. Nagle łapiesz się na tym, że masz potrzebę, że masz pragnienie. Że oczekujesz czegoś innego. Co z tym zrobić?

Oczywiście klasyczną próbą wyjścia z tej sytuacji jest tzw. foch. Choć podobno, jak ktoś ma wyższe wykształcenie, to już nie wali fochów, lecz dąsy. Bez względu na terminologię - chodzi o to samo. Zamknięcie się w sobie, poczucie odrzucenia, czasem nawet gniew. I oczywiście pretensja oparta o mylną presupozycję pt. "skoro jesteś moim chłopakiem, to powinieneś: ...." i tutaj następuje cała litania obowiązków i powinności. Powiedzmy sobie szczerze i wyjaśnijmy sobie coś - nikt nie zapłonie namiętnością od listy obowiązków. Postawmy się w sytuacji odbiorcy tego typu komunikatu: siedzisz sobie przed komputerem, oglądasz zabawne kwejki, tudzież czytasz fascynujące gejowskie wypociny blogowe a tu nagle Twój partner wyskakuje z mordą: masz mnie kurwa kochać! Sory, nie ma bata. Odległość między wami rośnie.

Cóż więc innego zrobić, by nie popaść w zgnuśniałość a jednak wyrazić swoją potrzebę?

Użyć jednego, magicznego słowa. Jakie to słowo?

"Proszę" ...? Nie, to odpada, co nie? Twoja godność nie pozwoliłaby Ci na proszenie się o realizację swoich potrzeb. Jesteś istotą na tyle wysoko postawioną, że powinno Ci się takie rzeczy proponować samemu, z automatu. Jest to jakoby standard, te minimum. Więc proszenie się o miłość - odpada.

A może nie..? Myślałeś kiedyś o tym? "Kochanie, przytul mnie, proszę Cię. Potrzebuję tego teraz." WOW. Co za odmiana.

Więc czy chodzi mi o słowo "proszę"? To niezły kandydat, ale chodzi mi o inne słowo:

"Chciałbym".

"Kochanie, leżę teraz sam, zimno mi tak trochę, samotnie. Chciałbym, żebyśmy razem poleżeli teraz, poprzytulali się. Myślisz, że dałoby się tak zrobić?"

Chciałbym spacerować z Tobą po plaży w blasku księżyca. Chciałbym, żebyśmy uprawiali dziki seks na wydmach. Chciałbym trzymać Cię za rękę. Chciałbym z Tobą spać. Chciałbym wziąć z Tobą wspólny prysznic - czułbym się wtedy wspaniale. Chciałbym. Chciałbym.

Nie kurwa "chcę", bo zawiera imperatyw i nie uwzględnia intencji drugiej strony. Nie kurwa "powinieneś", bo narzuca idiotyczne obowiązki, które nie istnieją. Nie "musisz", bo narzuca stres i tworzy wrażenie zewnętrznej presji, pozbawiając kogoś całkowicie przyjemności i wolnej woli.

"Chciałbym".

Możesz bez najmniejszego skrępowania wyrażać tak swoje pragnienia, marzenia, potrzeby, oczekiwania, nadzieje. Tworzysz też dzięki temu modalnemu operatorowi pozytywne obrazy. Nie budujesz zakazów, nie tworzysz wyobrażeń, z którymi potem trzeba walczyć.

"Nie chciałbym, abyś tyle czasu spędzał przy komputerze" -> "Chciałbym, żebyś ograniczył komputer trochę i więcej czasu spędzał ze mną".

To takie proste, to takie logiczne, to takie niewywołujące konflikty. To takie lekkie i poetyczne wręcz. Po prostu mówisz o sobie, mówisz o swoich planach i marzeniach. Bez wskazywania, co kto powinien. Bez tworzenia zakazów i nakazów. Z pełnym szacunkiem do siebie i do innych.

Więc wbij sobie do głowy słowo "chciałbym". I używaj go, gdzie uznasz za słuszne. Co otrzymasz w zamian za to? Jaka będzie nagroda?

Nie wiadomo. Może być przecież tak, że Twój partner powie Ci, że ma do zrobienia coś ważnego. Może być tak, że zleje Twoje pragnienie. A może być tak, że przyjdzie i Cię przytuli. Tak czy inaczej - ze swojej strony ograniczyłeś ryzyko konfliktu, ile się tylko dało. Tak trzymaj.

12 komentarzy:

  1. W ramach praktyki chciałbym Ci podziękować za ten post Dreamwalker.

    OdpowiedzUsuń
  2. a co zrobić jeśli mój buc bez empatii nie reaguj nawet na magiczne "chciałbym" i "proszę" ?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tzn. że jesteś z człowiekiem, który albo ignoruje Twoje potrzeby, albo nie chce lub nie może ich zrealizować. Masz do wyboru: 1) przyjąć to do wiadomości i samem zignorować swoje potrzeby; 2) zrealizować je poza związkiem [zdradzić lub otworzyć związek jawnie], 3) zakończyć związek i poszukać kogoś innego.

      Usuń
    2. Optowałbym za opcją numer 3, zakończyć związek. Jeżeli jest się z kimś, kto nie szanuje nas i naszych potrzeb i ma to gdzieś, byle tylko zaspokoić swoje, to ja dziękuję za takiego egoistę ;]

      Usuń
    3. Hmm apeluję o ostrożność w osądach. To, że partner nie spełnia naszych potrzeb nie musi oznaczać, że ich nie szanuje, nie szanuje nas lub jest egoistą. Może być tak, że nie może ich spełnić lub po prostu nie chce - do czego ma absolutne prawo jako wolny człowiek. Uszanujmy jego wybór.

      Usuń
  3. Gdy ja pragnę zrobić loda mojemu facetowi i go robię (zaznaczę, że musi się mocno skupić by dość do wytrysku, wiec długo to trwa, dla mnie to frajda bo uwielbiam mieć kutasa w buzi a jeszcze bardziej spermę) jak już wspomniałem trwa to z parę minut, po czym on karze mi się podnieść i mówi że nie ma siły by dojść że jest zmęczony ja go proszę by się postarał, nie robię mu laski codziennie, tylko moze raz w miesiącu jak dobrze pójdzie. wiec go nie słucham i próbuję dalej, ale on się wtedy rozluźnia i kwituje że ja chce spermy i że "muszę" a on by chciał trójkąt, a ja się nie godzę i że to niesprawiedliwe dla niego, że czemu musi być zawsze to czego ja chcę.. nie potrafię już do niego dotrzeć.. mam złe wspomnienia z życia seksualnego w 3kącie z poprzedniego związku i teraz z nim nie mam ochoty się w to pakować.. z jednej strony chciałbym go zadowolić i spełnić marzenie.. z drugiej tego nie chcę.. jakaś rada? Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. 1) "Kochanie, chciałbym, aby nasz związek pozostał monogamiczny, ponieważ boję się powtórki z tego, co miałem poprzednim razem - było bardzo nieprzyjemnie."

      2) Post o trójkątach: http://gay-relations.blogspot.com/2013/03/ten-trzeci-w-ozku-urozmaicenie-czy.html

      Usuń
  4. W komentarzu do poprzedniego wpisu zwróciłem uwagę jak ważna jest praca nad komunikacją w związku, lecz bez postaw roszczeniowych. A tu proszę... Okazało się, że się pospieszyłem, bo kolejny Twój post właśnie o tym :) Już się usprawiedliwiam: dopiero jakiś czas temu trafiłem na Twój blog i zainteresował mnie Twój proces rozwoju. I żeby go prześledzić czytam chronologicznie Twoje wpisy i stąd czasami nie mogę się powstrzymać i z opóźnieniem czasowym umieszczam komentarze np. pod zeszłorocznymi tekstami, choć ich treść jest ponadczasowa i wciąż aktualna. Wprawdzie nie jestem zwolennikiem NLP (kiedyś interesowałem się nim głębiej, częściowo od strony zawodowej i mam wyrobiony swój pogląd na tę kwestię) i z niektórymi rzeczami zdecydowanie się nie zgadzam, ale z ogromnym zainteresowaniem skupiam się na tych perełkach, które pokazują Ciebie jako Człowieka z krwi i kości. Poglądy NLP już znam i sporo na ten temat czytałem, więc te posty przelatuję pobieżnie. No i jestem Ci wdzięczny za tak konstruktywne, praktyczne i wartościowe wpisy jak choćby ten powyższy, dotyczący budowania i rozwijania szczęśliwego stałego związku. Niestety wszelkiego typu zobowiązania, a zwłaszcza STAŁE (tzn. "do grobowej deski") związki w naszym środowisku gejowskim nie cieszą się zbyt dużą popularnością (delikatnie mówiąc). Miłość, monogamia, wierność, związek nie muszą przerażać, wcale nie muszą być nudne i aż tak trudne, jeśli sami jesteśmy uczciwymi i wartościowymi ludźmi i z takimi będziemy chcieli się wiązać. Z niedojrzałym facetem, mentalnym dzieckiem (np. z syndromem Piotrusia Pana) nigdy nie uda się stworzyć stałego i szczęśliwego związku, bo do tego trzeba dorosnąć, dojrzeć! Związek to jak praca, którą się kocha i lubi to co się robi. Narcyzi czy inni egocentrycy to jak leserzy, którzy unikają jakiejkolwiek pracy. Nikt takiego nie zatrudni, by firma nie przynosiła przez niego strat :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki za wartościowy komentarz!

      Odnośnie samego NLP - to należy wiedzieć, że są 2 jego rodzaje.

      Pierwszy to nieznośny, naiwny ulepek marketingowych haseł rzucanych przez samorodnych guru od wszystkiego, bełkotu pseudopsychologicznego i usilnych prób wywołania sztucznego entuzjazmu. To NLP będące wielokrotnym zniekształceniem tego, czym był na początku - zwodniczą mutacją pełną pozornie działających przepisów na wszystko.

      Drugie NLP to pierwotny zbiór narzędzi i podejść wynikłych ze skonstruowania w latach 70-tych przez Johna Grindera i Richarda Bandlera tzw. metamodelu lingwistycznego. Odsączony od wszelkich historii i banialuk - jest czystą esencją wysokiej efektywności wynikającą z obserwacji specjalistów - głównie mam na myśli Miltona Ericksona czy Virginię Satir.

      Szkoda, wielka szkoda, że te 3 litery - NLP - tak bardzo zostały zmieszane z błotem, że aż wstyd się dziś przyznawać, że się stosuje NLP. A samo jądro NLP - metamodel - oraz wynikające z niego implikacje są jedną z najbardziej wartościowych rzeczy, na jakie można trafić w życiu. Bez tych 3 liter nie byłoby tego bloga, nie byłoby mojego rozwoju, nie byłoby DreamWalkera.

      Ubolewam nad upadkiem wizerunku NLP, ale wciąż wierzę, że - drogą ewolucji - efektywne strategie obronią się same.

      Hm... chyba opiszę to w jednym z kolejnych postów.

      Usuń
    2. Oczywiście nie miałem na myśli pierwszej formy (tzw. marketingowego NLP), bo to już jest totalna porażka i zabawa kompletnych amatorów. Na studiach i na początku mojej kariery zawodowej studiowałem różne kierunki i modele psychoterapii i szerzej zapoznałem się NLP (właśnie głównie w oparciu m.in. Bandlera i Ericksona), ponieważ z jednej strony ten model wywoływał spore kontrowersje, a z drugiej wielu się zachwycało nowością (niektórzy moi koledzy-praktycy jednak z czasem zaczęli go porzucać). A ponieważ nie jest to temat związany z powyższym postem (wspomniałem o tym tylko na marginesie), więc nie chciałbym zajmować tu więcej miejsca. Poza tym to raczej temat do szerszej dyskusji i w bardziej bezpośredniej formie. Mam własne przypuszczenia dlaczego wybrałeś akurat tę formę rozwoju, lecz jest to Twoja osobista, prywatna sprawa, dlatego nie będę poruszał tego na forum publicznym. W każdym razie mimo że mamy odmienne zdanie w tej sprawie to szanuję Twoje poglądy i nie zamierzam z nimi polemizować czy tym bardziej atakować. Najważniejsze że postanowiłeś coś robić ze swoim życiem i się rozwijać (szanuję takich ludzi) i by nasze poglądy nie krzywdziły innych... Życzę Ci, byś był szczęśliwy i nadal się rozwijał i pracował nad sobą :)

      Usuń
    3. Taką formę rozwoju wybrałem, bo najbardziej do mnie przemawiała. Studiowałem informatykę, a NLP sporo czerpało z tej właśnie dziedziny (między innymi). Zafascynowało mnie podejście zorientowane na budowanie praktycznych modeli (a nie teorii), które miałem okazję szybko przetestować na swoim polu zawodowym (pracuję w marketingu). De facto samo "czyste" NLP nie ma żadnej treści - jest opisem pewnych modeli, które zbudowano na bazie metamodelu (ponad-modelu) - zestawu pytań, które precyzują wypowiedzi - uzupełniają luki informacyjne, rozbijają generalizacje czy odwracają zniekształcenia, których dokonuje nasz system nerwowy. To temat na dłuuugi wywód, niemniej chciałbym podkreślić raz jeszcze - to, co pseudo-guru zrobili z tymi niewinnymi trzema literami nie ma nic wspólnego z konkretną, praktyczną i ciekawą inicjatywą, która pierwotnie kryła się za akronimem NLP. Chciałbym wrócić do korzeni, opowiedzieć o tym, jak to się zaczęło i dlaczego nie warto zakopywać NLP na śmietniku historii. Ale to już temat na inny post :)

      Dziękuję za życzenia i oczywiście wzajemnie!

      Usuń

Umieszczanie komentarza oznacza akceptację Regulaminu (w menu na górze). Musisz liczyć się z tym, że - jeśli Twój komentarz nie spełni jego warunków - nie pojawi się na tej stronie.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

TOP 10 miesiąca