SZYBKIE INFO:

3 MLN WYŚWIETLEŃ - DZIĘKUJĘ!!! :)

Dzień obfity we wpisy - 2 nowe i oba o seksie :)

Na HomoFascynacjach nowe opowiadanie - zapraszam serdecznie :)

poniedziałek, 18 lutego 2013

Odkryj w sobie Boga (bez teologicznej ściemy) - czyli inżynieria boskości w Twojej głowie

Techniki zmiany mentalnych obrazów, wyciszanie dialogów wewnętrznych, kwestionowanie własnych przekonań, koherencja serca i wielogodzinne medytacje o kwiatowym płatku dryfującym po tafli jeziora - wszystko to ukierunkowane jest na jedno: na zmianę. Na zmianę Twoich nawyków, myślenia, odczuć, percepcji, modelu rzeczywistości. Jednak czy kiedykolwiek zastanawiałeś się, co sprawia, że chcesz się zmienić?

Możesz mieć dwa powody do zmiany.

Pierwszy to ten, który jawi mi się jako pozytywny - z miłości do siebie, z pragnienia życia w harmonii z Wszechświatem oraz odmiennymi od naszego modelami rzeczywistości ludzi w naszym otoczeniu. Chęć ciągłego osiągania homeostazy w delikatnym, mentalnym ekosystemie myśli, poglądów i spostrzeżeń - to brzmi rozsądnie, ewolucyjnie i mądrze w swojej prostocie. Jest jeszcze jeden powód, ten będący po ciemnej stronie naszego "ja". To...


... brak samoakceptacji.


Oznacza on w praktyce prowadzenie wojny z samym sobą. Ktoś patrzy w lustro i nienawidzi siebie, bo ma oponkę na brzuchu, jedną brew wyżej albo pryszcza na dupie. Biegnie na siłownię, do chirurga plastycznego albo do kosmetyczki, zapominając, że motywuje się w sposób okrutny i nieszczęśliwy - krytyką, wyśmianiem, obelgą. Wszystko tylko i wyłącznie z tego powodu, że kiedyś, dawno temu albo wczoraj, przyjął jakiś system wartości, być może nie swój, ale wziął go, pomimo, że pasował mu jak świni sombrero. A przecież dokładnie te same zachowania mogą być napędzane paliwem zupełnie innej, lepszej jakości - paliwem miłości do zmiany, zachwytu odmiennymi formami bytowania. Bez stawiania siebie w pozycji pod-człowieka.

Jak to zrobić?


To proste. Zintegrować to, co się wzięło, z tym, co się już ma. Bo choć możemy mieć kilka umysłów - racjonalnych, emocjonalnych, seksualnych, społecznych - to ciało mamy jedno i nigdy nie pójdziemy na spacer jednocześnie siedząc w kinie i zdobywając Kilimandżaro. Na coś się zdecydujemy zawsze i tym zajmować się nie trzeba. Trzeba się jednak zająć tym, jak się z tymi wyborami czujemy.

Chcemy się zmieniać, bo... bo chcemy żyć w harmonii z naturą, społeczeństwem i ze sobą. Tu nie ma miejsca na niewygodne kompromisy, bo to Twoje życie. Jeśli chcesz się zmieniać tylko dlatego, że czegoś w sobie nie lubisz - Wszechświat pstryknie Ci w nos i pokaże, że to niemożliwe. Masz w głowie myśli, które Ci się nie podobają i które najchętniej byś wyrzucił. I bam! Masz myśli o swoich myślach. Też są złe, prawda? Więc masz myśli o myślach o myślach...

Pozwól im być


Pozwól im sobie drgać, płynąć, pozwól im się manifestować. Pozwól im tańczyć i srać do Twojego łóżka. Pozwól im dręczyć się po nocach i katować za dnia. Nie musisz od razu za nimi podążać. Mogą powodować różne emocje - emocje zaślepiające, które zniekształcają percepcję. Nie idź tą drogą, nie podnoś ręki, gdy się rozwścieczysz, ani nie uciekaj, gdy się boisz - a obserwuj... obraz i odczucia. Nie daj się wciągnąć w tę grę, po prostu obserwuj swój umysł. Gdy zrozumiesz myśl, jej intencje i przeznaczenie, ona odejdzie sama.

Wychowuj swoje myśli w miłości.


Jakbyś był dobrym rodzicem i wszystko swoim dzieciom chciał spokojnie wyjaśnić, a czasem przywołać je do porządku asertywnie i stanowczo. Tak - nauka tego zaczyna się już w Twojej głowie. Masz tam poligon myśli, z których każda robi i wybucha, jak chce. Wychowuj je na ludzi, patrz, jak dojrzewają w świetle Twojej mądrości i świadomości. I wtedy dotrze do Ciebie ważna nauka, na którą mi przyszło czekać parę ładnych lat:

Jesteś doskonały w swojej niedoskonałości.


Możesz robić sobie wyrzuty, że nie umyłeś naczyń, ale w swoim lenistwie jesteś doskonale pracowity. Możesz mieć pretensje do samego siebie, że porzuciłeś coś ważnego i nie skończyłeś, ale w swojej chwiejności jesteś bardzo... konsekwentny. Możesz nienawidzić z miłości, możesz być dumny ze wstydu. Tam, w Tobie, jest wszystko, tam jest doskonałość, czysta perfekcja.

I dlatego nie musisz się zmieniać!


A i tak to robisz. A i tak zmieniasz się cały czas. Zmieniłeś się tysiąc razy w trakcie czytania tego tekstu, każde jego słowo wywarło na Tobie inne wrażenie, ich suma jeszcze inne, a gdy wrócisz do niego po latach - będziesz patrzył nań przez pryzmat w tej chwili dla Ciebie nieosiągalny - przez pryzmat Twoich przyszłych doświadczeń i Twojej świadomości tego, jak za ich pomocą się konstruujesz. Bo to nie doświadczenia Cię konstruują - Ty robisz to sam. Jak w boskim Tetrisie - Wszechświat daje Ci klocki, ale to, jak je poukładasz, to już Twoja sprawa. Nie możesz nie budować. Nie możesz nie konstruować samego siebie cały czas. Teraz widzę klarownie, jak nigdy wcześniej - jak układam siebie z gryzów ciasta jabłkowego, nut muzyki Rihanny i fragmentów pornoli, z każdego gówna i kwiatka, jakie na nim wyrasta - i kocham siebie w całym swoim popierdoleniu - a wierz mi, że jest większe, niż Ci się wydaje.

I przez to czuję się, jakbym dokopał się w swojej umysłowej kopalni do złotej żyły miłości, która akceptuje każdy shit, który znajdzie, i zmienia go w okazję. To uczucie, jakbym stał u progu wielkich wewnętrznych przemian i to w zabawnym momencie, w którym chęć jakiejkolwiek przemiany we mnie wygasła. Coś, jakby "wszystko mogło się zdarzyć", ale i tak ten niespożyty potencjał Wszechświata moja świadomość przerabia na cienką strużkę teraźniejszości, która leje się i leje a ja patrzę na nią, czuję ją i bez jakichkolwiek dialogów wewnętrznych, zatopiony w bezkresnym oceanie ciszy, cieszę się nią. Łykami herbaty, swoimi pierdami, nagłym wyłączeniem prądu, bólem głowy czy brzucha, blowjobem spontanicznie strzelonym przez dawno niewidzianego kochanka - to płynie, to miesza się ze sobą, jest jakościowo niezmienne, tak samo ważne jak abdykacja Benedykta XVII, jak złamanie skrzydła przez ważkę gdzieś w Somalii czy śmierć jakiejś babci z powodu upadku meteorytu w Czelabińsku czy wysadzeniu bomby atomowej przez Kima czy innego Dżina. Wszystko jest równoważne, jednoczesne, jest jednym, spójnym organizmem.

Jest Bogiem.


Odkryj go w sobie. Sobie.

2 komentarze:

  1. Jestem zachwycony Twoim blogiem, w szczególności treściami i oprawą, ale rownież balansem z przymrużeniem oka i pierdami :)
    Cieszę się, ze Cię znalazłem Panie Blogu!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, kłaniam i oczywiście zachęcam do korzystania :)

      Usuń

Umieszczanie komentarza oznacza akceptację Regulaminu (w menu na górze). Musisz liczyć się z tym, że - jeśli Twój komentarz nie spełni jego warunków - nie pojawi się na tej stronie.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

TOP 10 miesiąca