SZYBKIE INFO:

3 MLN WYŚWIETLEŃ - DZIĘKUJĘ!!! :)

Dzień obfity we wpisy - 2 nowe i oba o seksie :)

Na HomoFascynacjach nowe opowiadanie - zapraszam serdecznie :)

sobota, 10 października 2015

101 naturalnych metod na stres, lęk i depresję [kompendium]


Badania wykazały, że geje statystycznie częściej niż reszta populacji mają problemy natury psychicznej. Amerykańscy naukowcy mówią o 2 czynnikach: dyskryminacji (co jasne), a także o tajemniczym czynniku X (geje mają częściej problemy z psyche nawet w społeczeństwach akceptujących homoseksualizm).

Mamy 2 opcje: Albo się tym załamać. Albo... sięgnąć po naturalne, proste i tanie metody, które pozwolą nam funkcjonować sprawnie i skutecznie.

Zebrałem te wszystkie metody w jedno miejsce i zrobił się z tego MEGA przewodnik. Gotowy, by czuć się lepiej? :)

Zioła


Zioła potrafią bardzo uspokoić - pod warunkiem, że są odpowiednio dawkowane i zażywane (zazwyczaj) przez dłuższy czas. I nie, to nie kolejny internetowy pamiętnik eko-mamy, która odkryła magiczną / ukrywaną przez światowe koncerny / leczącą raka (niepotrzebne skreślić) moc rumianku. Wszystko, co tutaj opiszę, zostało naukowo udowodnione.

W badaniach japońskich naukowców wykazano, że takie zioła, jak:
  • melisa
  • lawenda
  • kozłek lekarski
  • szyszka chmielu
  • waleriana
  • jaskółcze ziele
  • rumianek
  • męczennica cielista (sexy nazwa, inaczej: passiflora)
  • zielona herbata
... blokują w mózgu te same receptory (tzw. GABA), które są blokowane przez tak silne leki uspokajające, jak np. Alprox czy Xanax (pochodne opiatów - jest moc). O ile leki te - prócz trzymania przy życiu sporej części Amerykanów - działają bardzo silnie i szybko, to jednak nie bez skutków ubocznych (np. spadek refleksu, zaburzenia pamięci).

Poza tym w miarę zażywania ich siła maleje. Łatwo się też uzależnić. A to żarty nie są.

Natomiast wyżej wymienione zioła nie od razu zrobią z Ciebie mistrza Zen, ale już po 3 tygodniach regularnego zażywania efekty są odczuwalne. Szczególnie, gdy robisz wesoły mix.

Jeśliś bardzo chłop niespokojny, a Twoje lęki mają charakter napadowy - warto poprosić lekarza o Xanax i mieć go ze sobą, używać tylko, gdy to konieczne. Ale jeśli Twoje obawy mają charakter łagodny i "egzystencjalny" (co typowe dla osób hipersensytywnych) - zioła są najlepszym wyjściem.

Na dodatkową wzmiankę zasługuje zielona herbata - a konkretnie zawarta w niej l-teanina (nie mylić z teiną). Być może właśnie przez tę substancję zielona herbata jest drugim po wodzie (nie, nie po wódce) najczęściej pitym napojem na świecie.

L-teanina przenika z krwi do mózgu i działa relaksująco. Im więcej, tym bardziej. Po dwóch kapsach Nervomixu Sen (który ją zawiera - bodaj 200 mg) spałem jak zabity. To jedno z tych cudownych ziółek, których efekty zażycia czuć dość szybko. Potwierdzają to badania z 2008 roku, w których wykazano, że zażycie l-teaniny zwiększa ilość fal alfa w mózgu - które są charakterystyczne dla stanu odprężenia.

To dlatego do medytacji zaleca się szklaneczkę zielonej. Problem w tym, że w szklaneczce jest ok. 25 mg l-teaniny. Trzeba więc supli, by były konkretne efekty.

Ziołowe antydepresanty


Nauka odkryła już co najmniej 3 takie rośliny.

Pierwszą z nich jest dziurawiec. Niestety - herbatka z dziurawca na nic się tu nie zda, bowiem stężenie substancji, jakie jest potrzebne, by uzyskać efekt antydepresyjny, jest w przypadku naparu zdecydowanie za niskie. Dlatego trzeba sięgnąć po kapsy (np. Deprim).

Problem: leczenie nie jest pozbawione skutków ubocznych - opalanie się czy korzystanie z solarium jest zabronione, gdyż skóra robi się nadwrażliwa na światło.

Kolejną naturalną substancją o działaniu antydepresyjnym jest wyciąg z pręcików szafranu. Ze wszystkich dostępnych na świecie wyciągów z pręcików (if you know what I mean :), to właśnie szafran kiedyś wyciągnął mnie (do spółki z innymi składnikami) z dupy. Więc składam mu hołd.

Obie te naturalne opcje są niestety rekomendowane tylko przy słabych depresjach - sezonowych. Jeśli potrzebujesz czegoś hardcorowego - proszę bardzo:

Rhodiola - czyli różeniec górski (znany także jako korzeń arktyczny) - to roślina, która zasłużyła na osobny podrozdział tutaj.

Ma bowiem działanie zaiste fenomenalne. Przetestowałem na sobie.

Udowodniono, że działa nawet na silne depresje [a tu: link do PubMedu, jakbyś nie wierzył polskim mediom].

Co więcej - nawet o 30% obniża poziom kortyzolu - znanego także jako hormon stresu. Mało powiedziane, że się zrelaksujesz, zmniejszysz ryzyko depresji, nerwicy czy pryszczy (poważnie). Ostatnie badania wykazały, że ludzie z niższym poziomem kortyzolu są postrzegani jako bardziej atrakcyjni seksualnie (a oceny dokonywano na bazie zdjęć - więc chodzi o to, że nasze twarze jakoś to komunikują).

Czy muszę rekomendować dalej? :)

Jakby tego było jeszcze mało - rhodiola znakomicie radzi sobie z problemami ze snem, a także BARDZO poprawia koncentrację i wytrzymałość organizmu (różnice są widoczne szczególnie po ósmej godzinie wysiłku).

Mogę śmiało powiedzieć, że moje życie emocjonalne dzieli się na "przed odkryciem rhodioli" i "po odkryciu rhodioli".

Codzienny stres praktycznie wyparował i pomimo różnych życiowych zawieruch, które teraz zachodzą w moim życiu (mój facet znalazł pracę w innym mieście i się tam przeprowadza) - ja ogólnie trzymam się dobrze.

Dawkowanie: 300-400 mg dziennie. W badaniach dawali uczestnikom nawet 680 mg dziennie.

Do tej pory zażywałem Rhodiolę firmy Naturell, ale ponieważ ni stąd, ni zowąd obniżyli dawkę z 200 mg na 100 mg w tabletce - a obniżyć ceny już zapomnieli - przerzucam się na "Korzeń arktyczny" firmy Altermedica. Tam wepchali 225 mg - w podobnej cenie (19,59 zł).  Dam Wam znak, czy działa tak samo dobrze.

UWAGA: Nie mieszaj antydepresantów! Nie cuduj i nie zażywaj naraz wszystkiego na depresję. A jeśli masz antydepresant od lekarza - musisz zażywanie powyższych ziółek skonsultować albo w ogóle odrzucić. Wybierz jeden lek i się go trzymaj, aż zobaczysz efekty. Jak nie zadziała - po jakimś czasie możesz sprawdzić kolejny.

Aromaterpia


Gdybym w życiu nie mógł stukać w klawiaturę - bez namysłu zostałbym aromaterapeutą.

Kocham olejki zapachowe oraz eteryczne - ich testowanie i komponowanie. Przez moje hobby - a konkretnie przez kominek do aromatoterapii - o mało kiedyś nie spłonęło moje biurko. Ale tak poza tym to odniosłem pozytywne efekty :)

Badania pokazały, że już 40 sekund wdychania olejku lawendowego sprawia, że odprężamy się, jakbyśmy zażyli ziołowe tabsy na uspokojenie. Co więcej - lawenda także poprawia jakość snu (badania Wesleyan University).

Tylko uwaga - mowa o olejku eterycznym, a nie zapachowym za 3 złote z Biedronki.

Dlaczego to takie ważne?

Olejki zapachowe to kompozycja zapachów - czasem naturalnych, czasem sztucznych. Różnie bywa z ich jakością. Natomiast olejki eteryczne to prawdziwe olejki wydobyte z kwiatów czy owoców - zero kombinacji.

Cenowo nie jest źle. W miarę porządny lawendowy olejek zapachowy kosztuje jakieś 8 zł, a eteryczny lawendowy kupiłem za jakieś 17 zł (polecam Ci firmę Vera Nord - dla mnie najlepsze, a testowałem sporo).

Dobra, ale czy tylko lawendowy działa? Nie (choć akurat lawendowy to mój ulubiony) - oto inne:

  • Olejki cytrusowe (pomarańczowy, cytrynowy, mandarynkowy, g(r)ejpfrutowy) - poprawiają nastrój, co zapewne można wytłumaczyć psychologią ewolucyjną (jak dookoła rosły owoce, to się uspokajamy, bo źródło żarcia). Brazylijscy naukowcy dowiedli też, że cytrusowe zapachy obniżają poziom stresu.
  • Olejki kwiatowe - daję sobie rękę obciąć, że działają podobnie. W końcu na wiosnę - gdy kwitną kwiaty - pojawia się więcej żarła, co siłą rzeczy musiało relaksować naszych przodków.
  • Olejek cynamonowy zmniejsza frustrację u kierowców - tak przynajmniej wykazały badania w 2009 roku. Można więc podejrzewać, że inne frustracje też łagodzi (seksualne?). Co więcej - substancje z cynamonu opóźniają rozwój Alzheimera.
  • Olejek miętowy - jak wykazały badania The Sense of Smell Institute - poprawia pamięć krótkotrwałą, zdolność do wizualnego rozpoznawania oraz szybkość reakcji. W aucie - obowiązek. Prócz tego - mięta poprawia wytrzymałość organizmu (na siłce - guma miętowa).
  • Olejek rozmarynowy - od lat uważany za afrodyzjak (rzekomo poprawia ukrwienie genitaliów) - poprawia koncentrację oraz szybkość i dokładność rozwiązywania zadań myślowych. Tak przynajmniej sugerują badania naukowców z z Northumbria University.
  • Olejek jaśminowy (kocham ten zapach) pogłębia sen. Takie badania opisywał "Journal of Biological Chemistry".

Ponieważ percepcja zapachów u każdego przebiega inaczej, humor poprawią Ci także wszystkie zapachy, które... podejrzewasz, że to zrobią. Po prostu - podoba Ci się zapach tutaj niewymieniony - no problem. Jeśli działa na Ciebie - to działa.

UWAGA: na alergie. Warto najpierw łagodnie przetestować olejek niż się rzucisz do pełnej inhalacji - szczególnie, gdy masz już jakieś inne alergie wziewne. Mnie niestety zatyka przy melisowym - ale na szczęście tylko w dużych dawkach. Alergia na trawy - to mój nowy nabytek od marca tego roku. Na szczęście mam fajne fukadełko, które mnie odtyka :)

Dźwięki i muzyka


Za najbardziej relaksujący dźwięk natury w jakimś tam rankingu uznano... odległy grzmot pioruna. Hm... coś w tym jest. Choć także warto rozważyć inne dźwięki naturalne - szczególnie te, które sugerują, że dookoła kwitnie życie.

Dlaczego tak jest?

Psychologia ewolucyjna niesie pewne wyjaśnienie tego zjawiska. Gdy dookoła słyszymy śpiew ptaków, szum drzew i strumyka tudzież deszczu, dźwięki owadów (np. świerszczy czy cykad) - odnosimy wrażenie, że jesteśmy w bezpiecznym (bo pełnym jedzenia i picia) otoczeniu. To przełącza nas w tryb relaksu.

Ponieważ nasz mózg nie bardzo odróżnia prawdziwe dźwięki od sztucznych - łatwo oszukać mózg za pomocą słuchawek i mp3.

TUTAJ znajdziesz link do świetnego miksera naturalnych dźwięków. Codziennie z niego korzystam - zostawiając sobie na noc najlepsze kompozycje szmerów przyrody.

Oto moje dwie kompozycje dźwięków, z których lubię korzystać: pierwsza i druga.

A co z muzyką?

Kiedyś badano pewnego dyrygenta na to, jak reaguje na muzykę, którą słyszy podczas koncertu. Okazało się, że gdy do jego uszu docierał ulubiony fragment jakiejś tam arii (czy co oni tam grają) - gość wpadał w stan koherencji serca.

Jednak wpadał w ten stan tylko on. Inni już nie bardzo.

Wniosek - słuchaj muzyki, która działa NA CIEBIE. Jak czujesz ciary - to jest to!

Jakieś propozycje?

Tutaj masz utwór Weightless - okrzyknięty "najbardziej relaksującym utworem świata" (co wykazano w jakimś chyba nie do końca poważnym badaniu, ale poszło w świat):


A tutaj moja lista, która wyjątkowo seksownie wchodzi w interakcje z moją gejowską duszą - ,może te utwory zadowolą także i Ciebie:




Obrazy i kolory


Udowodniono, że widok zielonych plenerów działa na nas relaksująco już po 40 sekundach. Dziwne? Jeśli uważnie czytałeś, to znasz już odpowiedź - psychologia ewolucyjna. Zielone plenery = jedzenie. Można więc wyluzować.

Dla porównania - widok pustyni i suchych krzewów wywołuje niepokój.

Badania sięgają zresztą dalej. Jest istotny powód, by w domu mieć parę kwiatków. Ludzie, którzy za szpitalnym oknem mają drzewa, wracają do zdrowia nawet o kilka dni szybciej (statystycznie rzecz biorąc).

Widok czego jeszcze nas uspokaja?

Nie zgadniesz...


Pewnie dlatego połowa Internetu to filmy z kotami (druga połowa to porno). Koty rzeczywiście - już po kilkudziesięciu sekundach - generują zastrzyk pozytywnych hormonów.

A co z kolorami?

W dużym uproszczeniu - niebieski nie działa na nas najlepiej. Nie dość, że hamuje wydzielanie melatoniny (hormonu snu, który na dodatek wzmacnia naszą odporność), to jeszcze prawdopodobnie sprzyja powstawaniu poczucia smutku i depresji.

Z kolei pomarańczowy nas relaksuje i odpręża. Ponownie wyjaśnia to psychologia ewolucyjna - pomarańczowy kolor to kolor zachodzącego słońca. Więc nasze mózgi - wędrujące miliony lat przez sawanny - przywykły, że pomarańczowy oznacza koniec dnia i początek snu.

Jest tylko pewien problem - w dzisiejszych czasach mamy sztuczne źródła białego (a więc też niebieskiego) światła. Już pojedynczy akt percepcji niebieskiego światła w nocy to dla mózgu znak, że trzeba się przebudzić. Co począć?

Ściągnij sobie na komputer aplikację f.lux (na komórki z Androidem - Twilight). Po zmierzchu zmieni ona odcień Twojego ekranu komputera na ciepły pomarańcz. Efekt jest piękny. I usypiający! :) I warty wysiłku - zaburzenia snu są silnie skorelowane z przeziębieniami a nawet nowotworami. Że o chorobach psychicznych nie wspomnę.

Dieta


O wpływie tego, co jesz, na Twoje zdrowie psychiczne można by pisać długo.

Najważniejsze jednak są te składniki, które wymieniam poniżej:

1. Kwasy omega-3 (EPA, DHA, ALA) - z łososia lub z oleju lnianego - budują komórki nerwowe, redukując depresję a nawet... schizofrenię. Jest w rybach morskich - dlatego ludzie mieszkający blisko morza statystycznie mają rzadziej depresję, niż ci w głębi lądu.

Dla przeciętnego zjadacza omega-3 ważne jest, że poprawia doznania seksualne.

Dawkowanie: minimum 2 gramy dziennie czystych EPA i DHA - inaczej nic nie poczujesz. Możesz śmiało więcej - Eskimosi walą nawet 18 gramów dziennie. Skoro oni mogą, to Ty też :)

[problem, że to wychodzi nawet 20 kapsułek dziennie - ale ci, którzy są sceptyczni wobec takich ilości kapsułek omega-3, powinni sobie uświadomić, że jeden burger z Maca to... 20 g czystych omega-6 - których mamy za dużo i które powodują depresję; jak komuś nie gra taka ilość kapsułek, to niech sobie wyciśnie na łyżeczkę - jak zje te 5 łyżek śmierdzącego oleju, to jakoś sceptycyzm mija, prawda? :) ]

2. Magnez - wypłukuje się przez kawę i stres, a jego poziom ciągle skacze. Nie jedz supli, bo źródłem magnezu są także orzechy, czekolada czy banany - jest zdrowiej i smaczniej.

3. Witamina B6 - jeśli jesteś ogólnie zestresowany, walniesz sobie 200 mg witaminy B6 i nie poczujesz żadnej różnicy - to niech mnie dunder świśnie. Na mnie podziałało cudnie. Łykam do dziś - tym bardziej, że przynosi lekką ulgę z Zespole Jelita Straszliwego.

4. Witamina D - 95% ma jej chroniczny niedobór. Reguluje w organizmie chyba wszystko, co tylko można regulować. 2000 IU dziennie. I to latami - dopiero po 2 latach zażywania dojdziesz do stanu normalnego - sprawdzone info od gościa, który to badał.

5. Węglowodany złożone - jedz je na noc, bo poprawiają dobrostan psychiczny. Różne tam zboża, płatki owsiane itd. są źródłem tryptofanu - który jest prekursorem serotoniny - hormonu szczęścia, którego brakuje nam w mózgu, gdy mamy depresję.

Dotyk i ciepło


Nie będzie żadnym rewelacyjnym odkryciem, gdy powiem, że dotyk działa kojąco na nerwy. Jeśli akurat nie masz kogoś, kto by Cię pomasował - zapłać komuś za to (najlepiej komuś, kto się zna) lub... pomasuj się sam!

Automasaż jest łatwo dostępną metodą - w każdej chwili możesz sam sobie rozmasować twarz (rozluźnienie spiętych mięśni mimicznych przynosi natychmiastową ulgę - napięte mięśnie i stres są bowiem z sprzężeniu zwrotnym - powodują siebie nawzajem). To samo dotyczy  karku.

W pewnych badaniach (bodaj australijskiego naukowca) okazało się, że ostrzykiwanie botoksem mięśni między brwiami (te, co się marszczą, jak się martwisz) - co powoduje ich paraliż - redukuje nawet... 90% objawów depresji. To pokazuje, jak bardzo ciało jest sprzężone zwrotnie z psychiką.

Oczywiście nie musisz się umawiać na wizytę u chirurga - możesz po prostu dbać, by Twoje mięśnie na czole były zrelaksowane. Właśnie masażem.

I masuj się czuje - a nie na odwal się :) Serio - jest różnica.

Okej, skoro już jesteśmy przy dotykaniu się - to co z masturbacją?

Oczywiście orgazm jest istną eksplozją pozytywnych hormonów. 100 orgazmów rocznie skutecznie redukuje ryzyko najróżniejszych chorób - więc i pewnie także tych psychicznych.

A może doskwiera Ci samotność? Udowodniono, że ciepła kąpiel redukuje poczucie samotności i społecznej izolacji. Więc jeśli w sobotę wieczorem wszyscy się bawią i akurat nikt Cię nigdzie nie zaprosił - póki masz wannę, jesteś zwycięzcą :)

Oczywiście nikt nie broni Ci połączyć wszystkich wymienionych w tym akapicie metod w jedno :)

Medytacja, mindfulness i koherencja serca


Jest tak wiele badań potwierdzających niesamowitą moc medytacji - że aż nie będę się rozpisywał. Tym bardziej, że już to kiedyś zrobiłem :) Jeśli jesteś chronicznie zestresowany - medytacja jest jednym z najlepszych wyjść. Jest tania, szybka i dostępna wszędzie - istny fenomen.

Arcyważnym tematem jest także ćwiczenie uważności (mindfulness) - badania wykazały, że regularne ćwiczenia w koncentrowaniu się na chwili obecnej (na tym, co aktualnie dociera do naszych zmysłów, a nie na tym, co produkuje umysł) zmniejsza ryzyko depresji - ponieważ pozwala szybko wyłapać negatywne myśli i zdusić je w zarodku, nim wygenerują negatywny stan emocjonalny (a wtedy wyjść z niego jest już ciężej, bo myśli nie mogą wyjść poza aktualny stan emocjonalny).

Ważne także, byś dowiedział się czegoś więcej o stanie koherencji serca - i o tym, jak zbawiennie wpływa na nasze zdrowie i samopoczucie. Napisałem o tym sporo, więc zapraszam do artykułu pod linkiem :)

Ruch


Ruch wydziela endorfiny - hormony odpowiedzialne za poczucie euforii. Czyli takie, które każdy chciałby mieć w nadmiarze :)

Zasada jest prosta: 25 minut (choć niektóre źródła mówią o 20 czy 21 minutach) ruchu jest potrzebne, by w Twoim krwiobiegu rozłożyły się negatywne hormony stresu i lęku i zastąpione zostały przez endorfiny właśnie. 20 minut 3 razy w tygodniu - wg Davida Servan-Schreibera, autora bestsellera "Pokonać stres, lęk i depresję bez leków i psychoanalizy - wystarczą, by osiągnąć po jakimś czasie "ekstazę biegacza" (endorfinowy high, który pozytywnie uzależnia).

Ruch działa antydepresyjnie - o czym szeroko kiedyś pisał Newsweek - a jego efekty (mowa o regularnym, umiarkowanym ruchu) są porównywalne z antydepresantami. Ale właściwie ruch w nimi wygrywa - bo nie ma aż takich skutków ubocznych, jak fluoksetyna (Prozac).

Co więcej - ruch daje Ci więcej korzyści. Poprawia zdrowie (krążenie, odporność) a także działa - jakby to pani Basia ujęła - na seks i na urodę :) Oczywiście pozytywnie :)

Praca z przekonaniami


Nieważne, czy nazwiemy to psychoterapią, coachingiem czy procesem zmiany przekonań - ważne jest, by pracować nad swoimi myślami, zmieniać swoje mentalne nawyki i świadomie zacząć na siebie oddziaływać.

Świetną metodą jest The Work autorstwa Byron Katie. Pozwala na zdystansowanie się do swoich myśli, zweryfikowanie ich prawdziwości i zdanie sobie sprawy z konsekwencji wiary w każdą myśl. Pewne badania wykazały, że osoby z depresją szybciej zdrowieją, gdy celowo stają się sceptyczne wobec swoich myśli i zaczynają je kwestionować.

Potwierdza się to, co mówił już lata temu Tony Robbins: jakość Twojego życia zależy od pytań, które sobie zadajesz.

W co wierzą osoby zestresowane, zlęknione i z depresją?

Jest kilka powtarzających się wzorców myślenia w każdym przypadku.

Depresja to 2 przekonania: jest źle i nigdy już nie będzie lepiej.

Lęk: nie dam sobie rady.

Zapytaj siebie, czy naprawdę jest aż tak źle? Zawsze? Wszędzie? W 100%? I czy na pewno nigdy nie będzie lepiej? Skąd wiesz, jak będzie?

Zapytaj siebie, czy naprawdę nie dasz rady? Skąd to wiesz?

Kwestionuj wszystko, bo od tego zaczyna się zmiana.

Inteligencja emocjonalna


Ludzie mają problemy z konkretnymi emocjami (lękiem, zazdrością, wstydem, smutkiem itd.) głównie dlatego, że nie akceptują tej emocji - uznają ją za wroga, którego trzeba zwalczyć.

Tymczasem każda emocja - nawet nieprzyjemna - ma swoją konkretną misję, konkretne zadanie do wykonania.

Gdy zrozumiesz przesłanie emocji, zaakceptujesz ją i pozwolisz jej "rozłożyć" się w Twoim ciele - będzie się ona tylko pojawiać na krótko - by Ci o czymś przypomnieć. I tyle.

  • Lęk - mówi Ci, że musisz być ostrożny lub wycofać się z czegoś. Gdyby nie on, już pewnie byś nie żył. Czasem lęk jest zasadny i pozwala Ci zachować zdrowie i to, co masz. A czasem jest absurdalny i trzeba się z nim skonfrontować (np. lęk przed publicznymi wystąpieniami).
  • Złość - mówi Ci, że ktoś przekroczył Twoje granice lub złamał zasady. Albo musisz kogoś ukarać. Albo zmienić zasady (bo czasem są absurdalne, np. "nie powinno się przeklinać" - jeśli w to wierzysz, to gratuluję - będziesz się wkurwiał (ups, sory) do końca swojego zasranego życia na każdego, kto rzuci kurwą :) :) :)
  • Smutek - mówi Ci, że tracisz coś ważnego dla siebie - zrób coś, żeby temu zapobiec. A jeśli się nie da - smutek pozwoli Ci na autorefleksję i wyciągnięcie pozytywnych wniosków na przyszłość.
  • Zazdrość - mówi Ci, że inni mają to, czego sam pożądasz. To wezwanie do tego, abyś nie stracił tego, co masz (np. partnera) lub zaczął działać, by osiągnąć to, co mają inni (np. nowy samochód, lepsze ciało itd.)
  • Wstyd - mówi Ci, że łamiesz jakąś powszechnie wyzwaną zasadę dotyczącą zachowań wśród ludzi. Albo się wycofaj z zachowania i przeproś - jeśli uważasz, że ta zasada jest okej (np. wyzywanie ludzi). Albo złam ją celowo, by dać sobie większy luz w życiu (np. chodzenie nago w męskiej szatni na basenie - wg mnie przebieranie się z mokrych kąpielówek pod ręcznikiem w męskim gronie jest absurdalne).
  • Poczucie winy - mówi Ci, że nie tyle złamałeś społeczną zasadę zachowania, co własną zasadę, np. nie powinienem kłamać lub nie powinienem mówić źle o ludziach. Gdy odczuwasz poczucie winy i zgadzasz się, że przyjęta przez Ciebie zasada jest przydatna i potrzebna - przeproś i wynagrodź krzywdy. Jeśli jednak uznasz, że zasada jest głupia (np. nie masturbuj się) - zakwestionuj ją świadomie, złam ją i skonfrontuj się z poczuciem winy - pomoże Ci to porzucić destruktywne zasady
  • Samotność - mówi Ci, że... po prostu potrzebujesz towarzystwa. Czasem ta samotność ma bardzo specyficzne wymagania (np. wymaga przytulania, rozmowy na określone tematy).
  • Żal - pojawia się, gdy ominęła Cię jakaś fajna rzecz. Żal pomaga Ci wrócić do przeszłości i zmienić swoje zasady postępowania. Np. "nigdy nie będę już rezygnował z sobotnich imprez" :)
  • Nuda - mówi Ci, że potrzebujesz nowych bodźców, bo te, które są, już Ci spowszedniały. Zmień coś - otoczenie, nawyki, ludzi, siebie.
  • Stres - mówi Ci, że znajdujesz się u progu zmian lub w jej trakcie i przygotowuje Cię do tych zmian (w stresie mózg łatwiej się przebudowuje).
  • Bezsilność - mówi Ci, że aktualnie koncentrujesz się na czymś, czego nie możesz zmienić (bo nie umiesz albo się nie da, np. pogoda). Bezsilność jest nieodłącznym elementem każdej traumy emocjonalnej (co wykazał Daniel Goleman w swojej "Inteligencji emocjonalnej").
  • Frustracja - mówi Ci, że sposób, za pomocą którego próbujesz uzyskać upragniony rezultat, nie działa, nie przynosi efektów. Dwie opcje - zmień sposób. Albo porzuć cel (czasem marzymy o czymś, czego tak naprawdę nie potrzebujemy lub możemy to czymś zastąpić).

***

Uff - sporo tego, prawda? :)

Zapewne nie spisałem tutaj wszystkich możliwych metod walki ze stresem i innymi dolegliwościami mentalnymi - ale te, które spisałem, na pewno podziałają z mniejszym lub większym rezultatem.

A jeśli czegoś zapomniałem spisać - czekam na Twój komentarz. Napisz, jak Ty niwelujesz stres!

15 komentarzy:

  1. Na mnie najbardziej działa muzyka, kiedy zamykam się w swoim świecie, włączam muzykę, która kojarzy mi się z miłymi chwilami; pomaga to zapomnieć o innych problemach. Koty także, lubiłem obserwować, kiedy nasz kocurek wskakiwał na parapet i śpiewał, mrauczał, charczał ( i jeszcze inne dźwięki wydając) na przelatujące za oknem ptaki, a mieszkaliśmy na 4-tym piętrze ;] Często spacer do parku, obserwacja natury pozwala się odprężyć.
    Swoją drogą, zmieniając temat, czekam zawsze z niecierpliwością na kolejny twój wpis, mają mega motywujące działanie i także nieco antydepresyjnie ;]

    OdpowiedzUsuń
  2. Wielkie dzięki za ten protip z ARKTYCZNYM KORZENIEM :)
    Z chęcią spróbuję i ocenię efekty.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To jedna z tych roślin, które po prostu trzeba sprawdzić na sobie. Trafiłem na kolejne badania dot. rhodioli i okazuje się, że może mieć jeszcze szerze, pozytywne działanie - głównie z powodu obniżenia poziomu kortyzolu. Daj znak potem, jak efekty!

      Usuń
    2. Ile właściwie mniej więcej czeka się na efekt rhodioli?

      Usuń
    3. U mnie to było parę dni, tydzień może. Zdaje się, że 2 tygodnie to optymalny czas czekania na efekty.

      Usuń
    4. Hmmmmmm... Ja jem cztery tabletki dziennie po 300g a już kończy się drugi tydzień...

      Usuń
    5. Masa tabletki nie ma znaczenia. Ważne, ile jest w tabsie substancji aktywnych. Polecam tylko firmy AlterMedica (nie oszukują - starczą 3 tabsy dziennie).

      Usuń
    6. Moja ma 400mg z czego 300mg to rhodiola.

      Usuń
    7. No tak, ale pytanie, ile z tych 300 mg rhodioli to rozawiny - aktywne substancje zawarte w rhodioli. Na 450 mg tabsa od AlterMedici przypada 225 mg korzenia rhodioli, z czego 7,2 mg to rozawiny.

      Kolejna sprawa - daj sobie więcej czasu. To zioła, one muszą mieć czas, by podziałać. Generalnie większość ludzi odczuwa wcześniej czy później pozytywne działanie rhodioli.

      A jeśli po 2-3 tygodniach nie poczujesz się lepiej, zgłoś się do lekarza. Depresja to nie przeziębienie tylko poważna choroba.

      Usuń
  3. Kupiłęm dzisiaj Rhodiole w aptece, firmy Naturell za 20 zł (dawka 200 mg) wiec chyba jednak nie wycofali ;)

    http://zapodaj.net/5f502d1d87e35.jpg.html

    http://zapodaj.net/0c60a7d135a41.jpg.html

    OdpowiedzUsuń
  4. Dzięki rhodioli mam wrażenie, że mój umysł jest czystszy, poprawiła mi się koncentracja, dzięki czemu zwiększyła się efektywność mojej nauki. Tylko mam pytanie czy robisz sobie jakieś przerwy w braniu rhodioli, czy bierzesz ją non-stop? I przy okazji jestem ciekawy jak odczucia po rhodioli od altermedica?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Raz na jakiś czas odpuszczam na tydzień lub dwa - żeby organizm się nie przyzwyczaił za bardzo. Taki nawyk z siłowni wyniesiony :)

      Rhodiolę z Altermedica biorę od jakichś 2 tygodni (3 dziennie) i to jest większa dawka niż dotychczas. Zmęczenie na siłowni spadło totalnie - mogę biegać i biegać. To pierwszy zauważalny efekt.

      Usuń
    2. Dzieki za Info o rhodioli, juz wertuje internet, zeby ja kupic:)
      Co do witaminy D to radze posluchac wykladow pana Ziemby na youtube, albo przeczytac jego ksiazke "Ukryte terapie" Ja biore Witamine D w dawce 5000 IU plus witamine K2.

      Usuń
  5. Bardzo dziękuję za informację o Rhodioli. Właśnie z Twojego bloga dowiedziałem się o niej. Jestem zachwycony efektami. Mój partner po pracy był zmęczony, ospały, nieprzytomny. Odkąd bierze różeńca zaczął pomagać mi w obowiązkach domowych, łatwiej się skupia, ma więcej energii, ogólnie jest dużo bardziej ogarnięty. Sam też stwierdził, że czuje pozytywne skutki. Byłem w szoku, bo do tej pory nie skutkowało 6 lat próśb i awantur, które mu robiłem żeby nie bałaganił i mi trochę pomógł. Także wieeelkie dzięki :-* Od wczoraj ja zacząłem brać, zobaczymy, czy u mnie też będą jakieś efekty.

    OdpowiedzUsuń

Umieszczanie komentarza oznacza akceptację Regulaminu (w menu na górze). Musisz liczyć się z tym, że - jeśli Twój komentarz nie spełni jego warunków - nie pojawi się na tej stronie.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

TOP 10 miesiąca